Dodaj do ulubionych

muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni

14.02.08, 12:03
Drogie kobietki
Martwię się. Wczoraj była okazja żeby spotkać się z moim
najukochańszym mężczyzną u mnie w mieszkaniu (współlokatorka miała
wrócić o 23, a dzisiaj ja wyjeżdzam ostatni moment), w planach -
wieczór miłości, po prostu seks. Chcielismy już przedwczoraj ale
wróciła wcześniej. Dla Mojego Kochania założyłam nową, b. ładną
bieliznę i rajstopki które uwielbia (to jest akurat coś co zawsze
strasznie go podnieca. Przyszedł dosyć póxno (strasznie długo
pracuje, korporacyjne zwierzę) daliśmy sobie małe upominki,
przytulił się, pocałował i już czuję że ma ochotę na... Poszedł na
mały prysznic do łazienki. Wyszedł (21:50) i przystąpiliśmy do
rzeczy, tylko... ja się coraz bardziej rozkręcałam a on nic, żadnej
erekcji (i do tego ten naglący czas), później jakby troche lepiej i
znów nic, i tzw. "wygibasy" przeróżne i nic. Skończyliśmy na innych
metodach sprawiania sobie przyjemności (zresztą 5 min przed powrotem
mojej współlokatorki). Niby OK i zawsze się może zdarzyć i ja to
rozumiem. Tylko jest mi przykro. Widzę jak mu zależy, żeby mi było
dobrze. Dla mnie sie tak bardzo stara. Jest mu głupio jak nie
wychodzi. A teraz nie wyszło już drugi raz pod rząd, i do tego nie
widzieliśmy się kilka dni a nie robiliśmy tego ponad tydzień. Mówię
mu, że kocham, że i tak zawsze jest mi z nim cudownie. Co jeszcze
mogę zrobić? Czy podejmować ten temat, czy uznać za jednorazową
wpadkę i zapomnieć? Do tego jeszcze przychodzą mi do gowy pomysły w
stylu: jesteśmy już razem 1,5 roku - nie jestem juz dla niego tak
pociągająca (bo jeszcze rok temu, nawet po b. ciężkim dniu w pracy i
w róznych warunkach robiliśmy to jak kompletni wariaci); robimy to
zbyt często - znudził się, poza tym jestem jego pierwszą i jedyną
(tyle że ja mam spory temprament i raczej ja inicjuję wszystkie
urozmaicenia, bardzo się staram). Dwa tygodnie temu pomieszkiwałam z
nim przez tydzień (miał wolne mieszkanie)i zrobilismy to tylko raz
(udany, drugi- w sobotę nieudany)! - że zmęczenie, że dużo pracy, że
stres mówił jak subtelnie próbowałam go zachęcić. Ja nie naciskałam,
ale było mi b. przykro. Nie chcę go krzywdzić, zmuszać, stresować,
ale... przecież my mamy zamiar się pobrać. W ciągu życia raczej
żadne z nas nie bedzie zdecydowanie mniej pracować i mieć więcej
czasu. No i gdzie ten seks? Bedziemy to robić raz w tygodniu?
Co ja mam robić? Jak rozmawiać? Cy wogóle rozmawiać? To wspaniały
facet, kochany, dobry, czuły, strasznie troskliwy i wrażliwy. Brdzo
go kocham. Nie chcę żeby wpadał w kompleksy, chcę żeby był ze mną
szczęśliwy, zawsze. A gdzie w tym maja sie odnaleźć moje potrzeby?
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 12:08

      A ja myślę, że to jest przyczyna problemu:

      (strasznie długo
      > pracuje, korporacyjne zwierzę)

      Korporacyjnym zwierzakom nie wytłumaczysz, że praca, która w taki
      sposób się odbija na innych aspektach życia, nie jest najważniejsza.
      Zresztą z końcówki postu wynika, że sama tego nie rozumiesz.
      • white_tea Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 12:46
        Tak, z pracą jest problem. Tylko zastanawiam się jak to rozwiązują
        inni ludzie? Zmieniają pracę? Moje kochanie jest prawnikiem. Nawet
        jak zostawi swoją korporację, która jak by nie patrzeć też na razie
        go rozwija to też nie zyska zbyt wiele wolnego czasu (zawsze stara
        się wykonywać swoje zadania perfekcyjnie). Ja nie rozumiem, że praca
        nie jest najważniejsza (chyba, że źle to zinterpretowałam?)? Ja
        rozumiem, tylko kiedy zaczyna się od zera i jest się zdanym
        wyłącznie na siebie pod względem finansowym... a do tego jest sie
        bardzo ambitnym i ma sie duży potencjał... Smęcę. Przecież to się
        jakoś musi układać. Bo jest wiele szczęśliwych, udanych małżeństw
        zapracowanych ludzi. Prawda?
        • kitek_maly Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 12:56

          Ja nie rozumiem, że praca
          > nie jest najważniejsza (chyba, że źle to zinterpretowałam?)?

          Chodziło mi o to zdanie:

          W ciągu życia raczej
          żadne z nas nie bedzie zdecydowanie mniej pracować i mieć więcej
          czasu.
        • justysialek Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 11.04.08, 16:59
          white_tea napisała:
          Przecież to się
          > jakoś musi układać. Bo jest wiele szczęśliwych, udanych małżeństw
          > zapracowanych ludzi. Prawda?

          No własnie nie wiem. Z tego co widzę wokół to szczęśliwe małżeństwa to raczej te
          nie zapracowane, a przynajmniej nie aż tak bardzo. Niestety pracoholizm to
          choroba, trudna i rozp..rzająca życie, nie tylko seksualne. Jeszcze nie jest tak
          źle, jeśli oboje są pracoholikami - wtedy rezygnują z dzieci, z seksu i
          spełniają się w pracy. Jednak wystarczy by jedno chciało czegoś innego albo
          oboje chcieli spełniać się również w łóżku i zaczyna się problem.
          Tak to już jest, że praca to tylko praca, a życie toczy się poza nią. Nie bez
          powodu mówi się, że przepracowanie jest niebezpieczne - problemy z erekcją to
          tylko początkowe objawy - problemy z sercem, wrzody żołądka itp są już gorsze.
    • 2szarozielone Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 12:37
      stres, zmęczenie i za duża presja. I ten pospiech: "zanim współlokatorka wróci".
      I ze trzeba już, zaraz, natychmiast.

      może spróbujcie, jak będziecie mieć calą noc dla siebie? spokojnie i czule, z
      miłością, a bez atrakcji, bielizny i takich tam? mam wrażenie (może mylne) że
      spokoju wam trzeba...
    • an-nna własnie spokoju 14.02.08, 13:09
      moze bez wszelkich przebieranek moze postaw na relaks wanna i relaksujaca kąpiel i później masaż i nie nsatawiaj sie na sex bo on jak nic czuje presje, że musi a jak jest przemęczony i zdecyduje sie raz na tydzień i jeszcze mu to nie idzie to co byś mu nie mówiła to w jego głowie siedzi jedno nie wyjdzie. Nastaw sie na relax bez sexu poczekaj niech teraz on zainicjuje wasze kochanie. Presja w domu, presja w pracy to widocznei za dużo.
      • somekindofhope Re: własnie spokoju 14.02.08, 13:23
        Jeżeli problem nie zniknie, to trzeba iść do seksuologa i tyle.

        Ja też zostałem pochłonięty przez system korporacji (ta sama profesja), ale
        regularnie jeszcze uprawiam sport. Zawsze lubiłem się dużo ruszać i teraz
        szczególnie mi tego potrzeba. Uważam, że inaczej się nie da funkcjonować,
        pracując tak długo, mięśnie by mi prędko zwiotczały.

        Póki co na szczęście nie mam problemów z ochotą i gotowością do seksu.
      • 2szarozielone Re: własnie spokoju 14.02.08, 13:23
        Ja na przyklad wiem, ze gdybym wróciła zmęczona po pracy, wiedziała, że facet
        bardzo na seks liczy, bo dawno nie było, przygotował jakieś gadżety i w ogóle
        sie postarał na maksa, a do tego trzeba by szybko, do 23 sie wyrobić - to bym
        ochoty nie miała... I byłoby mi przykro, ze nie mam...
        • white_tea macie rację 14.02.08, 13:50
          po waszych postach widzę to teraz chyba bardziej obiektywnie. Trzeba
          nam więcej luzu i mniej usilnych starań. Tylko czy on sobie nie
          pomyśli, że jest do niczego bo coś nie wyszło a teraz ja się mniej
          staram? Taka urażona ambicja. Jakoś sprytnie i subtelnie to chyba
          trzeba zastosować?
          • 2szarozielone Re: macie rację 14.02.08, 14:29
            Po prostu - bądź mniej wyzywająca i nie przyj do seksu - ale bądź miła i
            czuła... wtedy się nie obrazi :) I nie speszy.
    • trypel Pytanie techniczne - rajstopy 14.02.08, 14:24
      W jaki sposób rajstopy mogą być przedmiotem uwielbienia? Skoro jest to
      najbardziej aseksualna część garderoby?
      Chyba ze z pończochami pomyliłas?

      PS oczywiscie zakładam że facet normalny jest :)
      • kitek_maly Re: Pytanie techniczne - rajstopy 14.02.08, 14:30

        Ehh a my się tu wszystkie głowimy. A odpowiedź była taka prosta. ;-P
      • 2szarozielone Re: Pytanie techniczne - rajstopy 14.02.08, 14:32
        www.allegro.pl/item307645784_sexi_rajstopy_jak_ponczochy_kabaretki_siateczka_.html
        - a takie coś? :)
        • trypel Re: Pytanie techniczne - rajstopy 14.02.08, 14:34
          i odpowiedź masz w tytule aukcji :) rajstopy JAK pończochy :)
          czyli co jest podniecające?? podobieństwo do pończoch
          • white_tea :) 14.02.08, 14:49
            zdecydowanie poprawiliście mi nastrój :))
            • trypel Re: :) 14.02.08, 14:50
              no widzisz :)
              cieszymy sie
              nastepnym razem spróbuj pończochy :D
              • white_tea Re: :) 14.02.08, 14:54
                tak, do tej rady zastosuje się na pewno :)
                a wdzięczność moja niebios sięga :)
                • trypel Re: :) 14.02.08, 14:56
                  a najlepszym afrodyzjakiem dla zapracowanego faceta bedzie jednak weekend poza
                  domem :)
        • kitek_maly Re: Pytanie techniczne - rajstopy 14.02.08, 14:37

          Wiem, że pytanie nie był do mnie, ale bleee. ;-)
      • white_tea Re: Pytanie techniczne - rajstopy 14.02.08, 14:33
        > najbardziej aseksualna część garderoby
        też tak sądziłam jeszcze dwa lata temu :))), oj można sie pomylić
        • eeela Re: Pytanie techniczne - rajstopy 14.02.08, 15:02
          > > najbardziej aseksualna część garderoby
          > też tak sądziłam jeszcze dwa lata temu :))), oj można sie pomylić


          Mnie osobiscie tez sie tak kiedys wydawalo, ale mezczyzni wyprowadzili mnie z
          bledu :-)
    • modliszka24 Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 14:31
      a moze jakis kompromis
    • karollcia_k Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 14:39
      gdzies kiedys wyczytalam, ze jednym z czynnikow, ktore najbardziej zabijaja
      pozadanie, jest planowanie seksu z wyprzedzeniem. Gdzies zostaly przeprowadzone
      badania na ten temat i sie okazalo, ze w wiekszosci przypadkow "planowany" seks
      albo w ogole sie nie odbywa, albo nie jest on w pelni satysfakjonujacy.
      Do tego dochodzi oczywiscie u Twego lubego przemeczenie, praca, pospiech... moze
      to wszystko dlatego..?
    • pawel5211 Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 14:59
      Umówcie się w hotelu przespijcie całą noc a do akcji przystąpcie nad
      ranem i wtedy zobaczysz czy po wypoczynku działa mu sprzet czy
      jednak coś jest nie tak. 1,5 roku to chyba za krótko żeby się Tobą
      znudził zwłaszcza że ze sobą nie mieszkacie.
    • eeela Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 14.02.08, 15:05
      Dwa tygodnie temu pomieszkiwałam z
      > nim przez tydzień (miał wolne mieszkanie)i zrobilismy to tylko raz
      > (udany, drugi- w sobotę nieudany)! - że zmęczenie, że dużo pracy, że
      > stres mówił jak subtelnie próbowałam go zachęcić. Ja nie naciskałam,
      > ale było mi b. przykro. Nie chcę go krzywdzić, zmuszać, stresować,
      > ale... przecież my mamy zamiar się pobrać. W ciągu życia raczej
      > żadne z nas nie bedzie zdecydowanie mniej pracować i mieć więcej
      > czasu. No i gdzie ten seks? Bedziemy to robić raz w tygodniu?
      > Co ja mam robić? Jak rozmawiać? Cy wogóle rozmawiać? To wspaniały
      > facet, kochany, dobry, czuły, strasznie troskliwy i wrażliwy. Brdzo
      > go kocham. Nie chcę żeby wpadał w kompleksy, chcę żeby był ze mną
      > szczęśliwy, zawsze. A gdzie w tym maja sie odnaleźć moje potrzeby?


      Ja mysle, ze powinnas poczytac to forum:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
      Ku przestrodze, abys mogla sobie ZAWCZASU uswiadomic, co sie dzieje z parami o
      zbyt duzej roznicy temperamentow.
    • lotka-1 Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 18.02.08, 14:17
      Cóż, brak czasu na ruch; stres, cięzka praca...wiesz co, ja bym sprobowała
      podsunać ukochanemu taki specyfik jak Permen i zrobić kilkutygodniowa "terapie"
      - u nas pomogło:).
      • majkwiecie PERMEN 11.04.08, 16:42
        No właśnie ja też muszę powiedzieć, że mój mąż (50 lat) miał "romans" z
        Permenem, udało się przywrócić go do formy :)
    • hangingout Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 18.02.08, 14:58
      Ja mam jeszcze wiekszy problem
      facet - 27 lat, regularnie uprawiajacy duzo sportow - nie ma sily
      (!) na seks. 1 zblizenie w tygodniu, do tej pory (spotykamy sie od
      wrzesnia) ani razu nei wspolzylismy - zaczelismy jakies proby
      ostatnio, ale on .. nie ma wzwodu, albo ma erekcje tuz po zalozeniu
      prezerwatywy.
      Jestem mocno wkurzona ta sytuacja i juz nie wiem, co z tym zrobic,
      on twierdzi, ze z "czasem" sie zmieni.

      Tylko, ze ja nie mam seksu i to dlugo juz.

      Poza tym jest mily, slowny itd.

      Tez pracuje w korporacji i tez jest perfekcjonistą... Do seksuologa
      nie chce isc, choc mu poroponowalam.
      • youruichi Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 11.04.08, 16:56
        heh na mnie też tak działa sport;) że mi się nie chce,
      • mahadeva Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 11.04.08, 17:09
        ja to z zasady uciekam przed takimi gdzie pieprz rosnie - ale moze
        powinnam sie nauczyc czegos z Twojej postawy :)
        na razie wole byc sama niz z facetem bez penisa... ale zobaczymy jak
        dlugo wytrzymam - seks mam przygodny z kolegami...
    • mahadeva Re: muszę sie wyżalić... w sprawie sypialni 11.04.08, 17:05
      tu nie ma sie co zastanawiac - chcesz sie zwiazac z impotentem?
      ciezko jest o fajnego faceta - to prawda, ale jesli juz masz sie z
      kims takim wiazac, to moze lepiej sama sie przekonaj, ze niczego
      lepszego nie znajdziesz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka