Dodaj do ulubionych

żale maturzystki

02.03.08, 00:15
nie wiem, czy to dobre forum na moje żale, ale spróbuję

Czy ktoś z Was miał problem z rodzicami, gdy chciał wyjechać na studia do
innego miasta?

Maturę mam za dwa miesiące, a już pojawił się zgrzyt.
Moi rodzice uważają, że powinnam studiować w naszym mieście, bo zmniejszy to
koszty.

Zgadzam się z nimi, ale w innych miastach jest wyższy poziom na tych
kierunkach, na które planuję się dostać.

Rodzice zapowiedzieli, że w takim razie będę musiała sama się utrzymywać, bo
ich nie stać na moje studia. Jasne, wiem, że koniec tego dobrego i pora ruszyć
do pracy (na wakacje mam zamiar zarobić trochę na utrzymanie siebie), ale
przez pierwszy semestr ich pomoc będzie konieczna.

Pomysł kredytu studenckiego upadł, rodzice nie chcą o nim słyszeć.

A ja nie potrafię sobie wyobrazić, że miałabym mieszkać z nimi przez te kilka
miesięcy studiów, dopóki nie udałoby mi się w pełni usamodzielnić.

I nie wiem już, czy poruszać ten temat, czy nie, bo dziś usłyszałam, że swoimi
planami ich tylko wkurzam.

Ech, było mi trzeba iść do technikum i zapomnieć o studiach.
Obserwuj wątek
    • che89 Re: żale maturzystki 02.03.08, 00:31
      Ehh strasznie Ci współczuje..
      Ja też mam maturę za dwa miesiące i od dwóch lat rodzice wiedzieli o
      moich planach, wiec zapewnili mi zakwaterowanie w Warszawie..
      Wiesz, musisz się pocieszyć myślą, ze przez te 4 miesiące wakacji
      będziesz musiała nieźle zapierdzielać, żeby coś sobie odłożyć... Ale
      stawka jest naprawdę wysoka.. Zatrudnij się gdzieś na stałe plus
      dawaj korki.. Wiem, ze to może być męczące... ale pomysl, jaka
      bedziesz miała satysfakcję..
      Pozdrawiam!:*
      • markotka33 Re: żale maturzystki 02.03.08, 00:42
        a ja myślę, że jak się zaweźmiesz i postawisz na swoim to rodzice w końcu to
        docenią a Ty nie będziesz miała sobie nic do zarzucenia.
        Mam znajomą, na studia do Wrocka przyjechała z Zabrza, tez na początku kasa z
        korepetycji i mieszkanie w akademiku, potem dorwała pracę, zamieszkała z
        koleżanką potem znowu lepsze zarobki i na koniec studiów już wynajmuje
        mieszkanie we Wrocku a mama jej trochę pomaga finansowo.
        Myślę, że to naturalne, że po maturze dzieciaki wyfruwają z gniazd. A im
        szybciej sie usamodzielnisz, tym szybciej staniesz na nogi :)))
        No chyba Ci nie zabronią wyjechac na studia?...
        • nexstartelescope Re: żale maturzystki 02.03.08, 10:34
          Ja rowniez wspolczuje, rodzice chyba powinni zaczac myslec o tym, co
          naprawde jest dla Ciebie dobre, a nie ile ich to bedzie kosztowalo:/
          Wszystko zalezy od tego, w jakim trybie chcesz studiowac i gdzie
          mieszkac, moim zdaniem najlepsze by byly dzienne studia (bezplatne)
          i mieszkanie w akademiu, przynajmniej na poczatku. Mozesz sie
          ubiegac o jakies stypendium i dorywczo pracowac np. w weekendy,
          bedzie ciezko na poczatku, ale jestem pewna, ze dasz sobie rade.
          Gdybys nie miala determinacji i ambicji, juz bys przyjela warunki
          rodzicow i dala za wygrana. Moim zdaniem warto sie troche
          przemeczyc, w koncu to inwestycja na cale zycie. Gratuluje zdrowego
          myslenia i zycze powodzenia :)
          • qw994 Re: żale maturzystki 02.03.08, 10:50
            > Ja rowniez wspolczuje, rodzice chyba powinni zaczac myslec o tym,
            co
            > naprawde jest dla Ciebie dobre, a nie ile ich to bedzie
            kosztowalo:/

            Skąd się taka roszczeniowa postawa bierze, powiedz?
    • qw994 Re: żale maturzystki 02.03.08, 10:39
      Zastanawiam się, czy tobie nie chodzi głównie o to, żeby się wyrwać
      z domu.
      Jeśli rodziców nie stać na twoje studiowanie w innym mieście, to
      należy to przyjąć do wiadomości, bo nie ma innego wyjścia. Nie można
      wymagać od rodziców, że będą pokrywali koszta, jeśli nie mają na to
      pieniędzy.
      Jak myślisz, ile zarobisz w ciągu wakacji? I na ile ci to wystarczy?
      Chyba pora zejść na ziemię.
    • lip_co Re: żale maturzystki 02.03.08, 10:47
      dzielisz skórę na niedźwiedziu. Sukcesu!:)
      • ciasteczkowy_diabelek Re: żale maturzystki 02.03.08, 12:47
        Przede wszystkim - studia można bez większego problemu połączyć z pracą.
        Rozumiem Rodziców, mają prawo powiedzieć, że nie stać ich na utrzymanie. Nie
        masz się co z nimi kłócić. Uważam, że nawet lepiej będzie jak pójdziesz do pracy
        i pokażesz im, że dorosłaś na tyle, by móc sobie radzić samej. I można pracować
        od pierwszego sem. Poza tym, Rodzice na pewno coś wysyłać będą, może na początku
        więcej, ale głowa do góry, wszystko jest do zrobienia.
        • misia12347 Re: żale maturzystki 02.03.08, 12:59
          Nie byłabym, taka pewna, czy można łączyć studia z pracą od 1
          semestru, zwłąszcza jeśli są to studia trudne. Fajnie że dziewczyna
          jest ambitna, szkoda, ze rodzice nie mają kasy na utrzymywanie jej,
          ale jak ktoś naprawdę nie ma kasy, to nie wytrzaśnie dodatkowej sumy
          na dojazdy, mieszkanie, życie w innym mieście. Pytanie, czy warto
          tracić swoją młodość na oszczędzanie, odmawianie wszystkiego sobie,
          bo przecież każde wyjście, kino, impreza kosztuje. Ale jesli jesteś
          bardzo zdeterminowana, to możesz zawalczyc. Pomysł z pracą w wakacje
          jest dobry, ale musiałabyś bardzo duzo zaoszczędzić (tysiąc, dwa
          nie wystarczą).
    • beatrycze123 Re: żale maturzystki 02.03.08, 13:18
      Jeśli macie niskie dochody to dostaniesz stypendium socjalne, na akademik
      wystarczy. A pozostałe koszty- i tak rodzice musieliby jakieś ponosić bez
      względu na to, gdzie mieszkasz. Jeśli nie kwalifikujesz się na socjalne to
      znaczy, ze jednak rodziców stać przynajmniej na ten kredyt.

      Może poszukaj wsparcia u innych członków rodziny- żeby przekonali rodziców do
      kredytu? Albo trochę ci pomogli? Stypendium socjalne+ jakakolwiek praca na
      weekendy+ niewielkie pieniądze z domu+ trochę oszczędności z wakacji z pewnością
      wystarczy na mieszkanie w dużym mieście w Polsce.

      Co do korepetycji to nie wiem, z czego można ich udzielać bezpośrednio po
      liceum. Chyba że znasz bardzo dobrze jakiś język obcy.

      Ja bym się tak łatwo nie godziła na studiowanie w gorszej uczelni. Sama studiuję
      na jednej z lepszych i zupełnie nie wyobrażam sobie, że miałabym skończyć np. na
      ekonomii na politechnice w Płocku. Zupełnie inne jest myślenie i perspektywy
      ludzi z takich szkół, ciężko mi się czasem dogadać ze znajomymi, którzy zostali
      w małych miastach.
      • marianna72 Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:05
        beatrycze123 napisała:

        > Jeśli macie niskie dochody to dostaniesz stypendium socjalne, na
        akademik
        > wystarczy. A pozostałe koszty- i tak rodzice musieliby jakieś
        ponosić bez
        > względu na to, gdzie mieszkasz. Jeśli nie kwalifikujesz się na
        socjalne to
        > znaczy, ze jednak rodziców stać przynajmniej na ten kredyt.
        No przepraszam a co ma jedno z drugim wspolnego.Ja np nie
        kwalifikuje sie na socjalne ale wyslanie syna do innego miasta na
        studia bylo by b.duzym obciazeniem w naszym budzecie mysle ,ze
        byloby narazie poprostu niewykonalne .
        My np mamy kredyt i dwojke innych dzieci jestesmy jeszcze mlodzi i
        tez chcemy sobie pozyc , wyjechac, wyjsc na kolacje a nie zapozyczac
        sie na studia syna bo on musi studiowac gdzie indziej.



        >
        > Może poszukaj wsparcia u innych członków rodziny- żeby przekonali
        rodziców do
        > kredytu? Albo trochę ci pomogli? Stypendium socjalne+ jakakolwiek
        praca na
        > weekendy+ niewielkie pieniądze z domu+ trochę oszczędności z
        wakacji z pewności
        > ą
        > wystarczy na mieszkanie w dużym mieście w Polsce.
        >
        > Co do korepetycji to nie wiem, z czego można ich udzielać
        bezpośrednio po
        > liceum. Chyba że znasz bardzo dobrze jakiś język obcy.
        >
        > Ja bym się tak łatwo nie godziła na studiowanie w gorszej uczelni.
        Sama studiuj
        > ę
        > na jednej z lepszych i zupełnie nie wyobrażam sobie, że miałabym
        skończyć np. n
        > a
        > ekonomii na politechnice w Płocku. Zupełnie inne jest myślenie i
        perspektywy
        > ludzi z takich szkół, ciężko mi się czasem dogadać ze znajomymi,
        którzy zostali
        > w małych miastach.
      • michal_powolny12 Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:17
        Tak? A jak się objawia to inne myślenie twoich kolegów którzy
        zostali w Płocku (jakim cudem dla ciebie jest to małe miasto?)-
        posługują się innym językiem polskim, dzieciennieją czy co?
    • hmatisse Re: żale maturzystki 02.03.08, 13:46
      Przykre, ze masz taka rozczeniowa postawe. Skoro rodzicow nie stac, to nie stac
      i koniec. A kredyt studencki bierzesz na siebie, nie na rodzicow, splacasz go
      juz po studiach kiedy zaczynasz pracowac. Oprocz tego przez weekendy mozesz
      sobie do takiego kredytu dorabiac. Pomyslalas o tym?
      • sandy_danny Re: żale maturzystki 02.03.08, 13:54
        wg mnie to po prostu dziecinna chęć wyrwania się z domu, postawienia
        na swoim i rozpaczliwy krzyk "patrzcie, mam maturę, jestem
        dorosła!". Pomyśl o rodzicach trochę, może faktycznie nie stać ich
        na Twoje zachcianki? Z jakiego jesteś miasta, ciekawi mnie gdzie
        przyszłoby Ci studiowac na tak "słabych" uczelniach, jak to mówisz ..
        • skara Re: żale maturzystki 02.03.08, 14:03
          Jesli rodzicow rzeczywiscie nie stac na utrzymywanie Cie to czas
          zejsc na ziemie. Nawet ze stypendium socjalnym i dodatkiem do
          akademika + dorywcza praca w weekendy, w Warszawie sie nie
          utrzymasz. Sa wtedy 2 wyjscia - wyjechac za granice na wakacje,
          popracowac 3 miesiace i zaoszczedzic (wtedy masz na rok spokoj) albo
          zostac za granica na caly rok (nie idac od razu na studia) i wtedy
          masz praktycznie zmartwienie na cale studia z glowy i poszlifowany
          jezyk.

          Rozumiem, ze chcesz wyjechac do duzego miasta na dobra uczelnie, ale
          powinnas wiedziec, ze osoba naprawde dobra, zdolna i ambitna nawet
          po byle jakiej uczelni zalapie sie do dobrej pracy, a przecietniak
          po najlepszym uniwerku bedzie mial problemy.
        • panna.w.paski Re: żale maturzystki 02.03.08, 14:13
          A co do postu sandy_dandy:

          Oczywiście, można studiować na Akademii Świętokrzyskiej, filia w Piotrkowie
          Trybunalskim, kierunek ochrona środowiska, zaocznie.
          Mieszka się w domu, kosztów poza biletem (miejskim!) w zasadzie nie ma.Dziecko
          studiuje i jeździ "na uczelnię",rodzice się nie wykosztują. Wilk syty i owca cała.
          Problem pojawia się po 3 lub 5 latach, kiedy dostaje się upragniony tytuł
          licencjata czy magistra i wtedy najzwyczajniej w świecie nie można znaleźć
          dobrej pracy i w efekcie zostaje się kasjerką w Tesco albo wyjeżdża do Irlandii.
          Nie chcę być zrozumiana źle, szanuję każdą pracę - ale niech mi nikt nie
          wmawia,że na takie stanowisko jest potrzebne wyższe wykształcenie!
          Ja nie rozumiem krótkowzroczności rodziców, którzy nie rozumieją, że być może
          przez pierwsze lata będzie ciężko, ale później dziecko się usamodzielni.Są
          większe szanse, że w większym mieście będzie mogło sobie dorobić (większe
          pieniądze za korepetycje etc).Zawsze można się dogadać, że można zwrócić
          pieniądze za utrzymanie na studiach,prawda?
          Poza tym - widać, że dziewczyna ma jakieś plany, ma ambicję i nie myśli tylko o
          tym,żeby się zerwać ze smyczy.Nie rozumiem skąd te negatywne komentarze o jej
          "zachciankach".Nie upiera się przy nowym ciuchu czy egzotycznej wycieczce, ale
          przy czymś znacznie poważniejszym.
          • michal_powolny12 Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:09
            Tyle że za studia zaoczne się płaci. A co do szans absolwentów UHP
            (Uniwersytetu Humanistyczo-Przyrodniczego) w Kielcach-Filia w
            P.Trybunalskim-ochrona środowiska to wcale NIE są one marne. Nie są.
            Wszystko zależy od cżłowieka.
    • panna.w.paski Re: żale maturzystki 02.03.08, 13:58
      Myślę, że powinnaś wyjaśnić swoim rodzicom powody, dla których decydujesz się na
      studia w innym mieście.Coraz więcej ludzi ma wyższe wykształcenie, więc sam
      fakt, że jesteś mgr nikogo nie powali na kolana. I mimo, że dla pracodawców
      liczą się też doświadczenie i inne formy aktywności, to jednak to jaką uczelnię
      skończyłaś nadal odgrywa istotną rolę. Nie wypowiadam się autorytarnie o
      uniwersytetach w mniejszych miastach, ale słyszałam, że przynajmniej w części z
      nich jest niski poziom, brak wykwalifikowanej kadry etc.
      Studia to inwestycja w siebie - jeśli dobrze przemyślana, na pewno się opłaci.
      Wracając do której opinii: niektóre studia są tak czasochłonne, że przy
      najlepszych chęciach nie da się utrzymać samemu od I semestru.
      Można sobie dorobić: na promocjach,udzielając korepetycji,opiekując się
      dziećmi,ale utrzymać się samemu jest ciężko.Możesz starać się o stypendium
      socjalne lub po roku nauki naukowe, zainteresuj się też stypendiami w swoim
      mieście - może mają takie dla zdolnej młodzieży?
      Przemyśl dobrze sprawę mieszkania (akademik wychodzi często taniej,ale to
      niestety nie reguła;można znaleźć parę osób do mieszkania i mieszkać w lepszych
      warunkach w zbliżonej cenie) i jedzenia (ja gotuję sama i wychodzi taniej niż
      stołowanie się na mieście; jeśli mieszkasz blisko domu,to w grę wchodzić mogą
      jeszcze wałówki ;) - byle nie żywienie się bułką i serkiem topionym, bo bardzo
      źle na tym wyjdziesz!)W wakacje oczywiście, możesz zarobić, ale nie łudź się, że
      nawet parę tysięcy wystarczy Ci na cały rok.
      Studia są tylko teoretycznie bezpłatne - dochodzi zakup podręczników, kserówki,
      bilety miesięczne etc.
      Mimo wszystko - wierzę, że Ci się uda i trzymam kciuki - na maturze i później też :)
    • ansag Re: żale maturzystki 02.03.08, 14:24
      Jeśli macie małe dochody, to dostaniesz stypendium socjalne, stypendium
      mieszkaniowe i kasę na wyżywienie - razem to będzie jakieś 300-600 zł. Zależy na
      jakiej uczelni, jakie masz dochody itp. Niektóre uczelnie przyznają nawet
      akademik za darmo, jeśli dobrze się postarasz, albo minimalizują opłaty, zamiast
      np. 200-300, płacisz 100-150 zł.
      To wszystko zależy od uczelni, musisz się dowiedzieć.

      Zostaje jedzenie i jakieś drobne wydatki. Wtedy już nie będziesz potrzebowała
      biletu na autobus (jakieś 50 zł), ale za to jak będziesz chciała pojechać do
      domu, to musisz wydać sporo kasy na powrót.
      Na jedzenie wydasz max. 300 zł (może będzie w tym nawet stołówka).

      W ogóle to zacznij od obliczenia kosztów, bo teraz tak myślę, że moje nie są
      "miarodajne", bo ja porównuję W-wę i Toruń, a to dwie zupełnie inne skale, bo
      np. w Toruniu jest 2x taniej.
      • beatrycze123 Re: żale maturzystki 02.03.08, 14:48
        300 zł na jedzenie? No way... (chyba że większość jedzenia przywozisz z domu, i
        wtedy jego koszty ponoszą rodzice). Akademik w Wwie to 300-400 zł.

        Stypendium socjalne+ żywieniowe+mieszkaniowe zależy od uczelni, u mnie wynosi od
        600 do 1500 zł. Więc nie wierz tym wszystkim, którzy studia skończyli kilka lat
        temu, gdy rzeczywiście taka pomoc uczelni była minimalna.

        Ktoś pisał "kredyt bierzesz na siebie"- to nie do końca prawda, musisz mieć
        żyranta, i jeśli kiedyś kredytobiorca nie spłaci raty to będą musieli to zrobić
        rodzice. Stąd jakieś ryzyko jest.

        Dla mnie naturalne jest, że autorka wątku chce studiować na jak najlepszej
        uczelni. Nie rozumiem, dlaczego się jej czepiacie i oskarżacie o roszczeniową
        postawę. Naprawdę system edukacji jest tak skonstruowany (stypendia, kredyty) by
        każdy mógł maksymalnie rozwijać swoje umiejetności- studiować na najlepszej
        uczelni, na jaką się dostanie.
        • ansag Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:06
          300 zł nie starczy jej na jedzenie? Przesadzasz :)
          Nie musi jeść w restauracjach, zrobi sobie zupę na cały garnek i będzie miała na
          3 dni tanim kosztem :)
          Mi spokojnie starczało 300 zł na jedzenie i wcale nie głodowałam - robiłam raz w
          tygodniu duże zakupy w supermarkecie, a codziennie to kupowałam tylko pieczywko
          świeże.

          Akademik w W-wie 300-400, ale np. w Toruniu 150-250 :)
          Może nie zauważyłam, ale autorka chyba nie napisała gdzie się wybiera?
    • myslenie-szkodzi Re: żale maturzystki 02.03.08, 14:38
      odpowiadam na zarzuty

      Nie wyznaję zasady "po trupach do celu", chcę się usamodzielnić, owszem, ale nie
      kosztem całej rodziny.

      Nie mam zamiaru stawiać rodziców w sytuacji "dostałam się do
      Warszawy/Krakowa/gdziekolwiek, a waszym psim obowiązkiem jest mi pomagać do
      końca studiów".
      Nie nazwałabym też studiów "zachciankami".

      Ja tylko chciałabym wiedzieć, czy i na jaką pomoc mogę liczyć z ich strony,
      skoro wiem, że do wakacji ma się polepszyć finansowo w naszej rodzinie. Mam
      niewielkie oszczędności na studia właśnie, planuję dorobić w wakacje za granicą.
      I jestem rozgoryczona, bo rodzice na sam temat studiów reagują alergicznie.

      No i argument "skoro twoje kuzynki studiują w naszym mieście, to dlaczego niby
      ty nie możesz?" [na szczęście babcia]. Jasne, że mogę, tylko skoro jest
      możliwość, to dlaczego nie spróbować studiować w innym mieście?
    • barbapapa2000 zastanow sie... 02.03.08, 14:47
      czy bedziesz w stanie sie utrzymac, oplacic akademik (lub wynajac pokoj),
      oplacic przejazdy, dojazdy itd. Bo moze toich rodzicow rzeczywiscie nie stac na
      oplacenie twoich studiow. W domu jednak czesc kosztow odchodzi.

      b. moze rodzice boja sie o to czy rzeczywiscie posiwcisz czas na nauke, a nie na
      balangi itd.. to juz inna rzecz.

      Jedno jest pewne. Studia poza domem sa duzo fajniejsze. Wiem to zarowno ja, jak
      i moja corka, ktora musi sie utrzymywac sama. My sprzedalismy jeden samochod,
      zeby pomoc jej na poczatku, ale teraz juz radzi sobie.

    • trypel Re: żale maturzystki 02.03.08, 14:50
      Tylko poza domem! Walcz o to bo stracisz najpiekniejsze lata życia.
      Jak zaraz po maturze wyjedziesz gdzies na truskawki albo inne szparagi to w 3
      msc jestes w stanie spokojnie zaoszczedzić z 4000 euro, to plus jakies dorywcze
      prace pozwoli spokojnie sie utrzymać, a jak wybierzesz ośrodek daleko od
      rodzinnnego miasta to akademik dostaniesz jeszcze...
      warto!!
    • marianna72 Re: żale maturzystki 02.03.08, 14:56
      Mam syna za kilka lat maturzyste gdyby chcial wyjachac na studia do
      innego miasta mysle ,ze musialby poradzic sobie sam .
      Uwazalabym ( podobnie jak Twoi rodzice) taki wyjazd za
      fanaberie.Musialby sie naprawde duzo natrudzic zeby wytlumaczyc mi
      dlaczego ten wyjazd na dluzsza mete jest bardziej oplacalny.
      Nawet jesli w Twojej rodzine bedzie jakis wiekszy przyplyw gotowki
      nie pomyslalas ze moze rodzice chca przeznaczyc te pieniadze na
      jakis inny cel niekoniecznie na Twoje studia w innym miescie.
      Maja chyba prawo do dysponowania swoimi pieniedzmi jak na to maja
      ochote .
      • trypel Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:03
        prawo do dyponowania mają ale mają tez obowiązek utrzymywania dziecka do
        skończenia nauki, oczywiscie jesli określą że to utrzymywanie przy studiach
        miejscowych oznacza np 1000 pln na msc a zamiejscowych to 2000 to niech dają jej
        ten 1000 a reszte sobie dorobi. Bo jesli nie to zawsze może zażądać alimentów
        (to taki skrajny przypadek ale są takie równiez)
        • sandy_danny Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:17
          trypel napisał:

          > prawo do dyponowania mają ale mają tez obowiązek utrzymywania
          dziecka do
          > skończenia nauki, oczywiscie jesli określą że to utrzymywanie przy
          studiach
          > miejscowych oznacza np 1000 pln na msc a zamiejscowych to 2000 to
          niech dają je
          > j
          > ten 1000 a reszte sobie dorobi. Bo jesli nie to zawsze może
          zażądać alimentów
          > (to taki skrajny przypadek ale są takie równiez)

          Kobieto, jaki obowiązek utrzymywania dziecka ???? Jakie żadania
          alimentów, czy Wam się juz całkiem w głowie poprzewracało ?? Co Wy
          podpowiadacie tej dziewczynie ? Jak można traktować rodziców tak
          przedmiotowo - dawaj kase bo mi się należy a studia to najlepszy
          okres w zyciu, ja chce się bawić a nie mieszkac z mamusią!??

          Do autorki wątku - w jakim mieszkasz mieście, bo nie otrzymałam
          odpowiedzi??
          • trypel Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:26
            Nie jestem kobietą.
            Obowiązek utrzymywania dzieci do zakończenia nauki istnieje w polskim
            prawodawstwie tak samo jak obowiazek utrzymywania rodziców przez dzieci jesli na
            starość lub z powodu choroby bądź innych przyczyn nie będą mogli sie utrzymac sami.
            • marianna72 Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:32
              trypel napisał:

              > Nie jestem kobietą.
              > Obowiązek utrzymywania dzieci do zakończenia nauki istnieje w
              polskim
              > prawodawstwie tak samo jak obowiazek utrzymywania rodziców przez
              dzieci jesli n
              > a
              > starość lub z powodu choroby bądź innych przyczyn nie będą mogli
              sie utrzymac s
              > ami.
              >
              Owszem istnieje ale nie wiem czy mozna akurat w tym wypadku domagac
              sie alimentow.
              Nie sadze aby sad przyznal alimenty w takiej sytuacji. Przeciez
              rodzice nie wyrzucaja dziewczyny z domu ona chce studiowac w innym
              miescie mimo ,ze w jej wlasnym jest uczelnia. Mysle ,ze pozew
              zostalby w tej sytuacji odrzucony.
              • trypel Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:42
                Nie zakładaj z góry, dorosła osoba ma prawo mieszkać osobno a rodzice mają
                obowiązek...
                Nie mówie o całych kosztach ale o własnie takich jakie ponosiliby jakby dziecko
                mieszkało z nimi
                • marianna72 Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:01
                  trypel napisał:

                  > Nie zakładaj z góry, dorosła osoba ma prawo mieszkać osobno a
                  rodzice mają
                  > obowiązek...

                  Wybacz jesli ktos jest na tyle dorosly aby mieszkac sam powinnien
                  byc na tyle dorosly aby sie samemu utrzymac .Nie mozna byc doroslym
                  na czyjs koszt chyba ,ze wszystkim to pasuje w takim razie w
                  porzadku.
                  > Nie mówie o całych kosztach ale o własnie takich jakie ponosiliby
                  jakby dziecko
                  > mieszkało z nimi
                  • trypel Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:06
                    ja nie pisze o tym co sobie mysle tylko o prawie a ono mówi że alimenty sie
                    należą :)
                    ja od matury przeszedłem na własne i jestem z tego dumny
      • beatrycze123 Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:04
        A gdyby chciał się dostać do którejś z czołówki polskich uczelni? (UW czy UJ?) U
        mnie są ludzie z całej Polski i jakoś nikt się nie dziwi temu, że przyjechali
        np. z Wrocławia do Warszawy.
      • ansag Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:09
        Marianna, z Twojego postu wynika, że wolisz wydać kasę na np. remont, nowy
        samochód, sprzęt itp. niż dać dziecku na studia? Współczuję Twojemu synowi.
        • marianna72 Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:14
          ansag napisała:

          > Marianna, z Twojego postu wynika, że wolisz wydać kasę na np.
          remont, nowy
          > samochód, sprzęt itp. niż dać dziecku na studia? Współczuję
          Twojemu synowi.
          >
          A dlaczego te wydatki maja byc mniej wazne niz studia mojego syna w
          innym miescie??
          Dlaczego mu wspolczujesz , czy dlatego ,ze ucze go ,ze nie jest
          pepkiem swiata i nie wszystko kreci sie wokol niego.Poza tym nie
          znam sytuacji autorki watku ale np w naszym miescie jest naprawde
          dobry uniwersytet gdyby syn chcial pojechac do innego miasta
          uznalabym ,ze jest to zachcianka .Nie pokrylabym kosztow tego
          wyjazdu musialby sobie sam zarobic ( tzn pokrylabym do wysokosci
          kosztow utrzymania jakie by byly gdyby studiowal na miejscu) roznice
          niech sobie pokrywa sam.
          • ciasteczkowy_diabelek Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:37
            Ktoś napisał, że średnio widzi studia, pracę i to od pierwszego roku. Ja tak
            zaczynałam. Studiuję dosyć ciężki kierunek, pracuję. I jakoś daję sobie radę.
            Studiuję na UW (miałam na szczęście taką możliwość, że Rodziców stać na moje
            studia - bo dostaję od nich pieniądze, bo moja praca nie jest wysoko płatna, ale
            od wakacji planuję zmienić pracę i się już uniezależnić). Co do Marianny, to
            również nie rozumiem tego podejścia. Wiem, że Rodzice nie muszą mi wysyłać
            pieniędzy dziecku, ale nie zrozumiem tego, że zamyka synowi drogę i ogranicza
            jego horyzonty. Co prawda to zależy też od tego w jakim mieście mieszka. Jednak
            to takie płytkie, chociaż z drugiej strony może chłopak nauczy się szybciej
            dorosłości.
            • marianna72 Re: żale maturzystki 02.03.08, 15:49
              ciasteczkowy_diabelek napisała:

              > Ktoś napisał, że średnio widzi studia, pracę i to od pierwszego
              roku. Ja tak
              > zaczynałam. Studiuję dosyć ciężki kierunek, pracuję. I jakoś daję
              sobie radę.
              > Studiuję na UW (miałam na szczęście taką możliwość, że Rodziców
              stać na moje
              > studia - bo dostaję od nich pieniądze, bo moja praca nie jest
              wysoko płatna, al
              > e
              > od wakacji planuję zmienić pracę i się już uniezależnić). Co do
              Marianny, to
              > również nie rozumiem tego podejścia. Wiem, że Rodzice nie muszą mi
              wysyłać
              > pieniędzy dziecku, ale nie zrozumiem tego, że zamyka synowi drogę
              i ogranicza
              > jego horyzonty.
              Ale jaka droge zamykam nie rozumiem?? czyli mamy zaciskac pasa
              nigdzie nie wyjezdzac, nie kupowac nowych butow , nie remontowac
              mieszkania ( co tam niech nam na glowe cieknie) a najlepiej nie
              splacajmy kredytu to nas wogole z domu wyrzuca bo przeciez syn musi
              studiowac w innym miescie. No sorry.
              Ludzie po ile Wy macie lat, chcialoby sie napisac dorosnijcie.
              Gdyby w naszym miescie nie bylo uniwerku oplacilabym jego studia w
              innym miescie ale odbyloby sie to kosztem rodziny. Skoro jest
              uczelnia moze studiowac na tej co jest dlaczego rodzice maja sie
              zarzynac czy odmawiac sobie wszystkiego bo syn musi studiowac w
              innym miescie.
              Czy wedlug Was prawo mojego syna do studiowania ( w innym miescie)
              stoi wyzej od prawa do spokojnego zycia reszty rodziny no
              przepraszam ale nie mozna byc takim egoista.


              Co prawda to zależy też od tego w jakim mieście mieszka. Jednak
              > to takie płytkie, chociaż z drugiej strony może chłopak nauczy się
              szybciej
              > dorosłości.
              • ciasteczkowy_diabelek Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:36
                Dobrze jest czytać ze zrozumieniem. Napisałam, że wszystko zależy od tego, w
                jakim mieście mieszkacie. Jeśli jest dobra uczelnia, to może zostać w rodzinnym
                mieście. I nie przesadzajmy z takimi przykładami jak kupno butów, czy cieknący
                sufit, bo chyba żadne dziecko nie wyjechałoby z domu, gdyby sytuacja materialna
                była aż tak zła. I nie taki byl cel tego wątku.
                • marianna72 Re: żale maturzystki 02.03.08, 17:03
                  ciasteczkowy_diabelek napisała:

                  > Dobrze jest czytać ze zrozumieniem.
                  To pewnie skutki ukonczenia szkoly nie w tym miescie co trzeba;)))


                  Napisałam, że wszystko zależy od tego, w
                  > jakim mieście mieszkacie. Jeśli jest dobra uczelnia, to może
                  zostać w rodzinnym
                  > mieście. I nie przesadzajmy z takimi przykładami jak kupno butów,
                  czy cieknący
                  > sufit,
                  Ale to sa tylko przyklady rownie dobrze moge napisac wyjazd na
                  wakacje, kupno nowego samochodu , czy wyjscie ze znajomymi.
                  Nie moze byc tak ,ze ewentualne koszty studiow mojego syna zawazaja
                  na zyciu calej rodziny ,ze trzeba na wszystkim oszczedzac bo przez
                  najblizsze 5 lat syn bedzie studiowal w innym miescie i nie pisze tu
                  o oszczedzaniu na jedzeniu ale rowniez na rzeczach , ktore sprawiaja
                  nam przyjemnosc
                  Dlatego wczesniej napisalam ,ze syn musialby znalezc mocne argumenty
                  aby mnie do takiego wyjazdu przekonac( argumentem moglby byc brak
                  danego kierunku jeslibym widziala ,ze jest to dla niego wazne, ze to
                  jego pasja) .
                  Moze byc jednak tak ,ze mimo dobrych checi rodziny poprostu niestac
                  na taki wydatek i tyle


                  bo chyba żadne dziecko nie wyjechałoby z domu, gdyby sytuacja
                  materialna
                  > była aż tak zła.
                  Wiesz po przeczytaniu niektorych wypowiedzi na forum nie tylko w tym
                  watku mysle ,ze wiele "dzieci" nawet nie mrugnelo by okiem

                  I nie taki byl cel tego wątku.
                  • ciasteczkowy_diabelek Re: żale maturzystki 02.03.08, 17:23
                    Wydaje mi się, że inwestowanie we własne dziecko to inwestycja w samego siebie.
                    W końcu emerytury w naszym kraju są na tyle śmieszne, że ciężko jest sie
                    utrzymać. A kto, jak nie dziecko ma pomagać rodzicom w spokojnej starości?
                    Oczywiście wiem, że nie każde dziecko wpadnie na taki pomysł, ale jest to
                    kwestia wychowania. Myślę, że nie ma się co sprzeczać.
            • michal_powolny12 Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:06
              W czym Marianna i rodzice autorki wątku ograniczają swoje dzieci? W
              niczym, po prostu stwierdzili że wyjazd na studia gdy można się
              uczyć na tym samym poziomie w mieście rodzinnym za fanberię. Ja się
              im nie dziwię. Po prostu syn Marianny i panienka autorka wątku chce
              tak naprawdę pożyć sobie bez dużego oka. Fajnie tyle czemu na koszt
              rodziców? Co do szans na wyprocesowanie alimentów nie sądzę aby taka
              akcja się udała. Po prostu wspomniani wyżej rodzice nie odmawiają
              alimnetowania dzieci, odmawiają tylko finansowania zbytków. W końcu
              nie każdy maturzysta musi mieć własny samochód.
              • panna.w.paski Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:23
                Jakie zbytki, ludzie??
                Czy ona żąda od rodziców kupna mieszkania,samochodu i pieniędzy na jakże
                popularny clubbing w dużym mieście czy prosi o wsparcie finansowe na studia?
              • ciasteczkowy_diabelek Re: żale maturzystki 02.03.08, 16:44
                michal_powolny12 napisał:

                > W czym Marianna i rodzice autorki wątku ograniczają swoje dzieci?

                Ograniczeniem byłoby np. wybór innego kierunku studiów (który nie interesuje
                abiturienta), bo niestety w rodzinnym mieście nie ma wielu kierunków do wyboru.
                Ale podkreślam, wszystko zależy od tego, w jakim mieście mieszka Marianna.

                >Po prostu syn Marianny i panienka autorka wątku chce
                > tak naprawdę pożyć sobie bez dużego oka.
                Marianna napisała, że GDYBY syn chciał (czyli nie było tu nigdzie stwierdzenia,
                że syn chce wyjechać). Czytajcie ze zrozumieniem, to chyba żadna filozofia.
                Dlaczego używasz ironicznego i pogardliwego słowa "panienka"? Gdzie ta
                dziewczyna napisała, że chce sobie "pożyć bez dużego oka"? Między studiami a
                rozrywkowo-zabawowym życiem nie zawsze musi stać znak równości.

                >Co do szans na wyprocesowanie alimentów nie sądzę aby taka
                > akcja się udała. Po prostu wspomniani wyżej rodzice nie odmawiają
                > alimnetowania dzieci, odmawiają tylko finansowania zbytków. W końcu
                > nie każdy maturzysta musi mieć własny samochód.
                Ta wypowiedź jest dla mnie przykładem idiotyzmu. Przepraszam, ale w którym m-cu
                założycielka tematu napisała, że chce pieniądze na samochód? Zbytkiem uważasz
                wyjazd do większego miasta, by móc się dalej uczyć? To poszukaj sobie znaczenie
                słowa "zbytek".
                Alimenty raczej w tej sytuacji nie wchodzą w rachubę, aczkolwiek dziewczyna
                miałaby szanse, chociaż to zależy od dochodu przypadającego na jednego członka
                rodziny.
                • michal_powolny12 Re: żale maturzystki 02.03.08, 22:22
                  W obu przypadkach spór pomiedzy rodzicami i dziećmi toczy się o to
                  że młodzi chcą koniecznie wyrwać się z domu. Tu nie chodzi o naukę.
                  Zainteresowani wiedzą że w ich mieście mogą studiowac wymarzony
                  kierunek.
                  Powtórzę w/w młodzi ludzie mają szanse na naukę ale oni chcą
                  zbytków. Ot cały problem. Mogę studiować w X ale koniecznie chcę w
                  Y, więc wyprocesuje pieniądze od rodziców. To nic że nie będą mieli
                  na wiele rzeczy. Ja jestem najważniejszy. A porównanie z samochodem
                  jest całkowicie na miejscu. W końcu mają studia na miejscu. Na
                  miejscu.
                  • sandy_danny Re: żale maturzystki 02.03.08, 22:45
                    michal_powolny12 napisał:

                    > W obu przypadkach spór pomiedzy rodzicami i dziećmi toczy się o to
                    > że młodzi chcą koniecznie wyrwać się z domu. Tu nie chodzi o
                    naukę.
                    > Zainteresowani wiedzą że w ich mieście mogą studiowac wymarzony
                    > kierunek.
                    > Powtórzę w/w młodzi ludzie mają szanse na naukę ale oni chcą
                    > zbytków. Ot cały problem. Mogę studiować w X ale koniecznie chcę
                    w
                    > Y, więc wyprocesuje pieniądze od rodziców. To nic że nie będą
                    mieli
                    > na wiele rzeczy. Ja jestem najważniejszy. A porównanie z
                    samochodem
                    > jest całkowicie na miejscu. W końcu mają studia na miejscu. Na
                    > miejscu.

                    Zgadzam się z powyższą wypowiedzią!
          • ansag Re: żale maturzystki 03.03.08, 10:21
            > Dlaczego mu wspolczujesz , czy dlatego ,ze ucze go ,ze nie jest
            > pepkiem swiata i nie wszystko kreci sie wokol niego.Poza tym nie
            > znam sytuacji autorki watku ale np w naszym miescie jest naprawde
            > dobry uniwersytet gdyby syn chcial pojechac do innego miasta
            > uznalabym ,ze jest to zachcianka.

            Widzisz, ja mieszkam pod W-wą i mam wszystkie uczelnie pod nosem, a jednak
            "zachciało" mi się Torunia i moi rodzice nie robili problemów.
            Jasno przedstawiłam im sytuację i już. Nie byli do końca zadowoleni, ale to
            tylko dlatego, że byłabym "zbyt daleko", a nie dlatego, że nie chcą mi dać kasy,
            bo to mój wymysł.
            • marianna72 Re: żale maturzystki 03.03.08, 10:30
              ansag napisała:

              > > Dlaczego mu wspolczujesz , czy dlatego ,ze ucze go ,ze nie jest
              > > pepkiem swiata i nie wszystko kreci sie wokol niego.Poza tym nie
              > > znam sytuacji autorki watku ale np w naszym miescie jest naprawde
              > > dobry uniwersytet gdyby syn chcial pojechac do innego miasta
              > > uznalabym ,ze jest to zachcianka.
              >
              > Widzisz, ja mieszkam pod W-wą i mam wszystkie uczelnie pod nosem,
              a jednak
              > "zachciało" mi się Torunia i moi rodzice nie robili problemów.
              > Jasno przedstawiłam im sytuację i już. Nie byli do końca
              zadowoleni, ale to
              > tylko dlatego, że byłabym "zbyt daleko", a nie dlatego, że nie
              chcą mi dać kasy
              > ,
              > bo to mój wymysł.
              >
              Dali Ci kase bo ja mieli sytuacja autorki watku jest inna jej
              rodzicow niestac na jej studia w innym miescie, a nawet jesli beda
              mieli jakies pieniadze prawdopodobnie beda woleli je wydac na cos
              pilniejszego ( ich zdaniem)
              Inna sytuacja jest kiedy rodzice maja dobra sytuacje finansowa i
              1000 w ta czy w druga nie robi roznicy.Inaczej jest kiedy rodzina
              musi sie ograniczac bo posyla dziecko na studia do innego miasta i z
              tego co zrozumialam tu piszemy o takiej sytuacji.
    • naprawdetrzezwy Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 17:33
      myslenie-szkodzi napisała:

      > Moi rodzice uważają, że powinnam studiować w naszym mieście, bo zmniejszy to
      koszty.

      Widocznie nie sr.aj.ą pieniędzmi.


      >
      > Zgadzam się z nimi,

      No to po sprawie.

      >ale w innych miastach jest wyższy poziom na tych
      > kierunkach, na które planuję się dostać.
      >
      > Rodzice zapowiedzieli, że w takim razie będę musiała sama się utrzymywać

      Zgadza się.
      I po sprawie, skoro to rozumiesz.



      ALBO

      rusz 4 litery, zarób na swoje utrzymanie i studiuj gdzie chcesz.
      • sandy_danny Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 21:22
        Popieram każdą wypowiedz Marianny! Zgadzam się w 100%! Trzeba
        spojrzeć czasami oczyma rodzica, nie tylko ograniczać się do
        zachcianek!
        • trypel Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 21:30
          a za 30 lat rodzice autorki sie zestarzeją i byc może bedą skazani na emerytury
          po 600 pln, i byc może zachorują i powiedzą córeczce - kochanie wiesz ten
          kardiolog u nas to kiepski jest ale ten w stolicy (albo w Berlinie albo w
          Poznaniu) jest duzo lepszy tylko kosztuje a my nie mamy na to... a córeczka
          powie- to są wasze zachcianki, macie lekarza na miejscu wiec nie marudźcie
          mało prawdopodobna wizja??
          • che89 Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 21:44
            a ja nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, ze studia to zachcianka.
            Idąc tym śladem odbiera się szansę zdolnym ludziom, którzy mają
            warunki (dobre wyniki w nauce), że studiować na SGH, UW, UJ, AM w
            Warszawie itd.. Dlaczego mają z tego zrezygnować? W Polsce brakuje i
            tak już rzetelnych fachowców. Dziewczyno, nie daj się zdeptać tym
            ludziom, którzy zarzucili Tobie egoizm. To jest Twoja jedyna szansa,
            zeby się wyrwać i musisz z niej skorzystać. Postaraj się jak
            najwięcej zarobić przez wakacje, potem zacznij stałą pracę np. w
            McDonaldsie (niskie zarobki, ale zawsze na coś dorobisz). Nie
            rozumiem podejścia rodziców. Też jestem tegoroczną maturzystką i moi
            rodzice wychodzą z założenia, że ich priorytetem jest dać swoim
            dzieciom wszystko, co im jest potrzebne do życia i uważali, że skoro
            im niedane było solidne wykształcenie, a teraz mogą pomóc dzieciom,
            to to zrobią.. I tak zostałam wychowana, że na naukę moich dzieci
            oddam ostatnie pieniądze. Przecież pozwolenie na studia na
            renomowanej uczelni to tylko i wyłącznie inwestycja! Spróbuj dogadać
            się np. z babcią albo rodzicami chrzestnymi.. Może jakby każdy dawał
            Ci co miesiąc jakąś sumę (nawet drobną), to byłaby to dla Ciebie
            jakaś pomoc? Jedno jest pewne, nie rezygnuj!
            • sandy_danny Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 21:54
              a dlaczego Twoim rodzicom 'nie było dane się wyksztalcic'? Moi
              rodzice się wykształcili, chociaż tato pochodzi z zabitej dechami
              wiochy, gdzie wszyscy poprzestali na zawodówce. Cała rodzina była
              przeciwna studiom taty, a jednak je skończył BEZ NICZYJEJ POMOCY.
          • sandy_danny Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 21:50
            trypel napisał:

            > a za 30 lat rodzice autorki sie zestarzeją i byc może bedą skazani
            na emerytury
            > po 600 pln, i byc może zachorują i powiedzą córeczce - kochanie
            wiesz ten
            > kardiolog u nas to kiepski jest ale ten w stolicy (albo w Berlinie
            albo w
            > Poznaniu) jest duzo lepszy tylko kosztuje a my nie mamy na to... a
            córeczka
            > powie- to są wasze zachcianki, macie lekarza na miejscu wiec nie
            marudźcie
            > mało prawdopodobna wizja??


            Daruj sobie takie prównania. Gdyby córeczka wyzej wymieniona
            zachorowała na raka czy inna śmiertelna chorobę rodzice by sie z
            pewnoscia zapozyczyli, żeby tylko moc jej pomóc !!! Tymczasem chodzi
            o zwykłe studia, które ma możliwość skonczyc na miejscu, nie
            powodując przy tym bezsennych nocy matki czy ojca, z powodu braku
            pieniędzy! Dziewczyna stanowczo NIE JEST DOJRZAŁA, bo gdyby była,
            nie patrzyłaby tylko na własny tyłek i pokazanie innym, jaka to ona
            jest dorosła! Pieniądze na drzewie nie rosną a rodzic to nie
            czarodziej, który zawsze miał na misia czy lalke a teraz na
            tzw 'dorosłe zycie' wielkiej maturzystki ...
            • trypel Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 21:56
              nie daruje sobie
              dlatego nie pisze o raku tylko o jakims tam problemie kardiologicznym z którym
              można zyć
              co wtedy? drodzy rodzice - macie regionalny ośrodek zdrowia równie dobry jak
              lokalna wyższa uczelnia i bądxcie zdrowi...
              Ja rozumiem że nie chcą finansować studiów w innym miescie ale jesli córka
              zdecyduje sie wyprowadzic to powinna dostawac tyle co by ich kosztowała na
              miejscu. Nie wiecej i nie mniej. A stawianie osobie dorosłej warunków że albo tu
              zostajesz i masz utrzymanie albo wyjezdzasz i nie masz oznacza jedno - wyjechac
              i starać sie ograniczac kontakty z takimi rodzicami do minimum
              • sandy_danny Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 21:59
                trypel napisał:

                > nie daruje sobie
                > dlatego nie pisze o raku tylko o jakims tam problemie
                kardiologicznym z którym
                > można zyć
                > co wtedy? drodzy rodzice - macie regionalny ośrodek zdrowia
                równie dobry jak
                > lokalna wyższa uczelnia i bądxcie zdrowi...
                > Ja rozumiem że nie chcą finansować studiów w innym miescie ale
                jesli córka
                > zdecyduje sie wyprowadzic to powinna dostawac tyle co by ich
                kosztowała na
                > miejscu. Nie wiecej i nie mniej. A stawianie osobie dorosłej
                warunków że albo t
                > u
                > zostajesz i masz utrzymanie albo wyjezdzasz i nie masz oznacza
                jedno - wyjechac
                > i starać sie ograniczac kontakty z takimi rodzicami do minimum

                Piszemy o sytuacji, w której rodzice musieliby DOKŁADAĆ do tego
                interesu. Te 500 zł, które na nią miesięcznie wydawaliby na miejscu,
                moga jej oczywiscie wysyłać na konto, co do reszty niech radzi sobie
                sama.
                • trypel Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 22:05
                  a czytałas o tym że bedą jej wysyłac te 500 gdzies? bo chyba nie w tym watku...
                  swoją drogą dziwnie brzmi sformułowanie DOKŁADANIE do dziecka zwłąszcza jesli
                  chodzi o edukacje
                  • sandy_danny Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 22:13
                    trypel napisał:

                    > a czytałas o tym że bedą jej wysyłac te 500 gdzies? bo chyba nie w
                    tym watku...
                    > swoją drogą dziwnie brzmi sformułowanie DOKŁADANIE do dziecka
                    zwłąszcza jesli
                    > chodzi o edukacje

                    trypel, postaw sie proszę w sytuacji danych rodziców. Powiedzmy,
                    masz 2 dzieci, zarabiasz kwotę, która starcza na utrzymanie ich na
                    jakimś godnym poziomie, na pewno masz jeszcze kredyty jakieś itp.
                    Mieszkasz w mieście, gdzie SĄ szkoły wyzsze i tutaj rozumiem nie
                    chodzi o Wyższą Szkołę Machania Łopatą, tylko o szkoły panstwowe
                    (swoją drogą wciąż nie uzyskałam informacji, w jakim mieście mieszka
                    nasza maturzystka, to może by wiele wyjaśniło... może mieszka w
                    Poznaniu, ale to TAKA DZIURA w porównaniu do Warszawy!!!;/).
                    rozumiem, ze w te sytuacji, jako wspaniałomyślny ojciec,
                    zapozyczyłbys sie, przez 5 lat nie wyjezdzałbys na wakacje, zona
                    chodziłaby w starym płaszczu a młodsze dziecko nie dostałoby na
                    ksiązki do szkoły, bo Twoja GENIALNA córeczka MUSI studiowac w
                    Warszawie, inaczej obciach a juz zapewne bezrobocie i zasilenie
                    szeregów bezdomnych pod lokalnym mostem. czy tak by było ??? Wczułeś
                    się w rolę ojca ???
                    • trypel Re: Jakie źale? Wszystko jest prawidłowo. 02.03.08, 22:17
                      Ty chyba jednak nie czytasz wczesniejszych postów.. bo znów swoje.
                      Zakładam że miesięczne utrzymanie dziecka w domu (z kieszonkowym :) ) to np 1200
                      pln, wiec mówie: studiuj sobie dziecko chocby i w Njujorku ale dostaniesz ode
                      mnie miesięcznie 1200 pln bo na wiecej mnie nie stać i reszte dorobisz sobie
                      sama... i wszystko jasne. Ale nie mówie - albo studiujesz tu i cie utrzymuje
                      albo gdzies i nie masz ani grosza.
    • myslenie-szkodzi Re: żale maturzystki 02.03.08, 22:18
      czuję, że powinnam odpowiedzieć

      przyznam, że nie rozumiem, dlaczego niektórzy po przeczytaniu moich dwóch postów
      wysnuli wniosek, że mam zamiar doprowadzić moją rodzinę do śmierci głodowej,
      sprawić, że nie będą mieli pieniędzy na wakacje, fryzjera czy nawet ubrania. Nie
      wiem skąd nazywanie mnie "paniusią z zachciankami". Nie rozumiem tego, ale cóż,
      taka specyfika internetowego forum.

      Kiedy zakładałam ten wątek to szczerze mówiąc liczyłam na jakieś podnoszące na
      duchu historie, że mimo trudności i problemów finansowych komuś się udało zacząć
      studia w innym mieście.

      Ja ze swojej strony zrobię wszystko, żeby zarobić na te studia, ale przykro mi,
      że rodzice próbują mnie zniechęcić. Przecież nie chcę, żeby mi opłacali wszystko
      od początku do końca, przez całe studia, tylko liczę na ich pomoc na początku,
      do momentu, aż znajdę w miarę stałą pracę.

      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
      • sandy_danny Re: żale maturzystki 02.03.08, 22:22
        myslenie-szkodzi napisała:

        > czuję, że powinnam odpowiedzieć
        >
        > przyznam, że nie rozumiem, dlaczego niektórzy po przeczytaniu
        moich dwóch postó
        > w
        > wysnuli wniosek, że mam zamiar doprowadzić moją rodzinę do śmierci
        głodowej,
        > sprawić, że nie będą mieli pieniędzy na wakacje, fryzjera czy
        nawet ubrania. Ni
        > e
        > wiem skąd nazywanie mnie "paniusią z zachciankami". Nie rozumiem
        tego, ale cóż,
        > taka specyfika internetowego forum.
        >
        > Kiedy zakładałam ten wątek to szczerze mówiąc liczyłam na jakieś
        podnoszące na
        > duchu historie, że mimo trudności i problemów finansowych komuś
        się udało zaczą
        > ć
        > studia w innym mieście.
        >
        > Ja ze swojej strony zrobię wszystko, żeby zarobić na te studia,
        ale przykro mi,
        > że rodzice próbują mnie zniechęcić. Przecież nie chcę, żeby mi
        opłacali wszystk
        > o
        > od początku do końca, przez całe studia, tylko liczę na ich pomoc
        na początku,
        > do momentu, aż znajdę w miarę stałą pracę.
        >
        > Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
        >


        Co rozumiesz przez słowo POMOC? Czy rodzice powiedzieli tak, jak
        kolega wyzej napisał "albo tutaj studiujesz, albo ani grosza nie
        dostaniesz" czy dadza Ci tyle, ile dawaliby w przypadku studiów na
        miejscu? No i co to za miasto, w którym są tak beznadziejne
        uczelnie, że trzeba uciekac, gdzie pieprz rosnie ??
      • camel_3d oj przesadzasz 03.03.08, 10:09
        jezeli nie stac twoich rodzicow na utrzymanie ci ena studiach to musisz neistet
        ypogodzic si ez tym, ze bedziesz studiowac w twoim miesice.

        sama muisz z rodzicami porozmawiac na ile moga ci pomoc.

        oni najpewniej chca cie troche kontrolowac, zeby sie za bardzo nie rozbrykala.
    • vivian.darkbloom a co mają zrobić jeśli ich nie stać? 03.03.08, 09:04
      musisz sie zastanowić nad kilkoma rzeczami:

      1. czy masz szansę na stypendium socjalne i/albo naukowe? Bez żadnego z nich
      będzie ciężko.

      2. nie na wszystkich kierunkach da się pracować od pierwszego roku.(a
      przynajmniej nie da sie pracować jeśli chce sie być dobrym studentem)

      3. jak duża jest różnica poziomów między uczelnią w Twoim mieście a tą na której
      chcesz studiować? jeśli to jest różnica między np. uczelnią 15 w kraju a
      pierwszą to studiowanie w innym mieście ma sens, ale jeśli jest to różnica np.
      między uczelnią czwartą a pierwszą to Twoi rodzice mają trochę racji.



      3.
      • camel_3d Re: a co mają zrobić jeśli ich nie stać? 03.03.08, 10:14
        ja mysle, ze jej rodzice troche boja sie puscic corke w swiat:))

        • vivian.darkbloom własnie 03.03.08, 10:54
          o tym zapomniałam, ale to tez ważna sprawa - czy rodzice rzeczywiście nie mają
          pieniedzy, czy jest to pretekst, by nie puścić córki w świat...
    • kotkaaaa Re: żale maturzystki 03.03.08, 10:14
      a dlaczego nie chcesz na studia pojechac do Nowego Yorku np.?
      tak krawiec kraje jak materii staje, skoro nie urodzilas sie w
      zamoznej rodzinie nie wymagaj cudow.

      moim zdaniem glownie to chcesz sie wyrwac z domu. pewnie, ze fajniej
      sie studiuje i imprezuje w Krakowie czy Warszawie, niz w Kielcach
      czy Bialymstoku.
    • modliszka24 Re: żale maturzystki 03.03.08, 10:17
      nie rezygnuj z planow i marzen bo rodzice tego chca porozmawiaj z nimi bez
      klotni moze cos do nich dojdzie a jak nie to zawsze masz wakacje i mozesz
      popracowac gdzies za granica i bedziesz miala na pierwszy semestr na studia
    • poprostu_basia Re: żale maturzystki 03.03.08, 11:01
      a aja powiem tak: ciesz się dziewczyno, że Ci nie zakazali.
      ja studiuje na 3 roku i chciałabym przenieść się na resztę studiów za granicę.
      jasne ze rodziców może nie być stać na opłacanie mi tam mieszkania i
      wszystkiego-ja bym chciała pracować a może nawet załatwić sobie stypendium. ale
      co z tego skoro mój ojciec mówi NIE i kropka... dla niego priorytetem jest zebym
      skonczyla studia w 5 late a uwaza ze jakikolwiek wyjazd(nawet na rok z
      Erasmusem) to strata min jednego roku. nie pozwala mi także pracować więc nie
      mam nawet jak sobie odłożyć kasy na początek...
      więc ciesz się ze Ci nie zakazują i może spróbuj poszukać na wakacje pracy w
      mieście do którego chcesz wyjechać? może np udałoby Ci się znaleźć coś w stylu
      "opieka nad starszą osobą w zamian za pokój"? powodzenia:)
    • claratrueba Re: żale maturzystki 03.03.08, 11:05
      Współczuje ci serdecznie. Uczę maturzystów i wiem, że wielu ma ten problem. Jak
      dotąd wszyscy oni mieli niewykształconych rodziców i być może to jest przyczyna.
      Niezrozumienie, że dyplom dyplomowi nierówny. Nie tylko dlatego, że poziom
      nauczania jest inny na prowincjonalnych uczelniach, ale też dlatego, że inna
      jest wartość dla pracodawcy dyplomu np. z Uniwersytetu Warszawskiego. Po prostu
      dobre wykształcenie to inwestycja, która decyduje o całym Twoim życiu.
      Porozmawiaj jeszcze raz, jak nie poskutkuje- wracaj do tematu regularnie. Wielu
      młodych ludzi, z którymi miałam kontakt zdołało rodziców przekonać. Kilku się
      nie udało ale jednak wyjechali na studia. Znaleźli pracę, żyli biednie. Po pół
      roku, po roku rodzice zmienili zdanie, pewnie docenili ich zdecydowanie i
      charakter. Nie chcę niczego ujmować Twoim rodzicom, ale nie rozumiem ich. Mój
      ojciec umarł tydzień po maturze mojego brata, rok przed moją. Matka pielęgniarka
      (więc wiesz jakie to zarobki) oboje nas wysłała na studia. Nie mieliśmy żadnej
      pomocy od dalszej rodziny. Pracowaliśmy po nocach, w wakacje, jak się dało. W
      czasie studiów nosiłam płaszcz kupiony w szkole podstawowej. Mama żyła na pewno
      bardzo biednie. Nasze święta były skromniutkie, prezenty symboliczne. Ale dzięki
      dobrym dyplomom mamy świetnie płatne prace, problemy finansowe większości
      Polaków nas nie dotyczą. A na koniec- co moja mama odpowiedziała mojej
      wychowawczyni w szkole średniej na stwierdzenie "No pani nie będzie stać na
      studia córki"- "Nie po to urodziłam i wychowałam na mądrego człowieka, żeby
      ważyła kartofle w zieleniaku. Choćbym musiała chleba na śmietniku szukać." Życzę
      Ci przede wszystkim świetnie zdanej matury, wtedy rodzice zrozumieją, że nie po
      to brylant sie szlifuje, żeby go gdziekolwiek wrzucić.
      • burza4 Re: żale maturzystki 03.03.08, 13:34
        z tym stwierdzeniem "dyplom dyplomowi nierówny" - zgadzam się tylko
        częściowo. Są takie kierunki gdzie poziom nauczania na danej uczelni
        ma znaczenie dla przyszłego pracodawcy (np. informatyka), ale np.
        ekonomia czy marketing? bez przesady, kto korzysta w praktyce z
        teorii np. badań statystycznych?

        generalnie prowadząc rekrutację kieruję się oceną kandydata, tym
        jakie sprawia wrażenie, a nie tym jakie i gdzie skończył studia. I
        nie jestem wyjątkiem.

        Magister magistrowi też nierówny. Wolę zatrudnić kogoś po gorszej
        uczelni, kto sprawia wrażenie rozgarniętego, niż nawet najlepszego
        na roku magistra po UW który boi się odezwać.

        Reasumując - szanse na pracę bardziej zależą od predyspozycji
        osobowościowych, niż uczelni którą się skończyło. Inteligentna,
        przebojowa osoba znajdzie dobrą pracę nawet z marną uczelnią na
        koncie, taka, która nie potrafi się sprzedać, mało dynamiczna,
        będzie miała problem ze znalezieniem pracy nawet po prestiżowym
        kierunku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka