Dodaj do ulubionych

Chyba tracę przyjaciela :(

07.03.08, 21:01
Jest tak:
poznaliśmy się w pracy, na początku niewiele czasu ze sobą spędzaliśmy, potem
ja go uczyłam nowych obowiązków i zaczęliśmy ze sobą więcej rozmawiać.
Odkryliśmy, że mamy podobne poglądy i że fajnie jest spędzać razem
czas...zaczęło trochę iskrzyć, ale już od samego początku ustaliliśmy pewne
zasady, ja mam męża, On narzeczoną.
I niby wszystko było ok, można powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy, razem ze
znajomymi z pracy chodzimy na wspólne wypady.
Na imprezach wspólnie spędzamy czas, tańczymy, bawimy się, bardzo dba o mnie.
W środę byliśmy na imprezie firmowej i wszystko było w porządku dopóki On nie
zaczął flirtować z naszą koleżanką. Wiem, że to nie moja sprawa ale coś mnie
trafiło, rozleciało się na 38 mln kawałków :(
było mi tak źle, że nie zgodziłam się pójść dalej bawić i poszłam do taksówki.
Oczywiście On podszedł mnie pożegnać i pytać czy zrobił coś złego. A ja głupia
baba oczywiście z zaciśniętymi zębami powiedziałam, że nie, a miałam prawie
łzy w oczach.
Wczoraj w pracy byłam cicha, nie rozmawiałam z nim mimo, że o to prosił.
Poszedł do mojej koleżanki i spytał czy Ona nie wie o co mi chodzi, co On
takiego zrobił...w końcu wymyślił, że gniewam się na niego, dlatego, że
spędzał czas z całą ekipą a nie tylko ze mną. Myślałam, że mnie trafi jak mi
to powiedziała koleżanka. Napisałam mu więc na komunikatorze, że to
niedorzeczne i dziecinne i nie gniewam się na niego i oczywiście jak to głupia
baba, że to nie ważne, niech go to nie interesuje itd. Na co On mi powiedział,
że się martwi, bo nie chce żebym była smutna bo bardzo mu na mnie zależy. Po
pracy poszliśmy na spacer, ale oczywiście omijaliśmy temat jak najdalej.
Pożegnał mnie znów był taki "mój".

Na dziś wzięłam urlop muszę to wszystko ogarnąć. Napisałam do niego maila
takiego typu cześć co słychać? nie odpisał.

Ja już sama nie wiem o co chodzi, niby mamy pewne zasady, których nigdy nie
przekroczyliśmy, ale jest coś co wisi w powietrzu, nie mam pojęcia o co chodzi...
wiem, że nie powinno mnie obchodzić co On robi, a już tym bardziej nie
powinnam być na to zła...ale czy On powinien traktować mnie wyjątkowo, a potem
na moich oczach flirtować z inną?

To bardzo specyficzna, ale dobra relacja i nie chciałabym jej schrzanić, a mam
wrażenie, że chyba zrobiłam pierwszy krok w tą stronę :(

Z jednej strony chciałabym mu powiedzieć co się stało w środę, a z drugiej nie
wiem jak to zrobić i czy to ma sens?

Zgłupiałam:(
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:04

      Ehh chyba za bardzo angażujesz się w znajomości pozamałżeńskie.
      Niedawno facet sprzed lat, teraz kolega (!) z pracy...

      W ogóle dziwna sprawa. Chcesz go mieć na wyłączność?
      • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:09
        kitek_maly napisała:

        >
        > Ehh chyba za bardzo angażujesz się w znajomości pozamałżeńskie.
        > Niedawno facet sprzed lat, teraz kolega (!) z pracy...
        >
        > W ogóle dziwna sprawa. Chcesz go mieć na wyłączność?
        >

        Ale to cały czas ten sam kolega o którym wspominałam,
        a z byłym temat załatwiony zamknięty nie ma.

        Wiem, że to dziwne i absolutnie nie chcę Go mieć na wyłączność.
        Nie mam prawa, ani nie chcę niczego oczekiwać, po prostu zrobiło mi się
        strasznie smutno i nie wiem czy mu to powiedzieć czy nie, a wiem, że będzie nalegał.
        To naprawdę dobry kumpel i nie chcę stracić tej relacji, a zapewniam, że nie
        zagraża ona ani mojemu, ani jego związkowi.
        • kitek_maly Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:11

          Czy potrafisz wytłumaczyć skąd wziął się ten smutek??
          Może opowiedz tę historię mężowi, na pewno przejdzie Ci jak ręką
          odjął. :-)
          • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:16
            kitek_maly napisała:

            >
            > Czy potrafisz wytłumaczyć skąd wziął się ten smutek??
            > Może opowiedz tę historię mężowi, na pewno przejdzie Ci jak ręką
            > odjął. :-)
            >

            Nie wiem skąd wziął się smutek,
            a może Was to zdziwi ale wiele opowiadam mężowi, ale niestety nie zawsze
            przechodzi jak ręką odjął :(
            • kitek_maly Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:19

              I o tym też mówiłaś?
              • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:25
                kitek_maly napisała:

                >
                > I o tym też mówiłaś?
                >

                Też...powiedziałam co i jak było, i że zrobiło mi się przykro i smutno, mąż
                odpowiedział, że czasem się tak zdarza i żebym się nie martwiła bo jeśli
                naprawdę się przyjaźnimy to na pewno da się to jakoś wytłumaczyć.
                Na marginesie obaj się znają i lubią.
        • suflerka_blond Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:11
          No to w końcu coś iskrzy i wisi w powietrzu czy ta relacja nie
          zagraża waszym związkom? Bo jak dla mnie trochę się to wyklucza.
          • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:17
            suflerka_blond napisała:

            > No to w końcu coś iskrzy i wisi w powietrzu czy ta relacja nie
            > zagraża waszym związkom? Bo jak dla mnie trochę się to wyklucza.

            Napisałam, że iskrzyło na początku, ale ustaliliśmy pewne zasady.
            A pisząc, że coś wisi w powietrzu miałam na myśli, że chyba nasze relacje
            zaczynają się psuć (sorki, że nie napisałam od razu:)
    • sorrento_8 Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:11
      Jesteś zazdrosna, a nie powinnaś skoro to tylko Twój przyjaciel.
      Przyznaj się przed sobą co faktycznie do niego czujesz, skoro trafia
      Cię jak widzisz go flirtującego.
      • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:19
        sorrento_8 napisała:

        > Jesteś zazdrosna, a nie powinnaś skoro to tylko Twój przyjaciel.
        > Przyznaj się przed sobą co faktycznie do niego czujesz, skoro trafia
        > Cię jak widzisz go flirtującego.
        >
        >

        Właściwie to nie nazwałabym tego zazdrością, zrobiło mi się smutno, wiem, że nie
        powinno się pojawić takie uczucie w stosunku do przyjaciela i nie rozumiem
        dlaczego tak się stało....a czuję sympatię naprawdę i piszę tu szczerze bo też
        się nad tym zastanawiałam...
        • sorrento_8 Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:30
          Przeanalizujmy ;)
          Zrobiło Ci się smutno, ponieważ Twój przyjaciel flirtował z kimś
          innym a nie z Tobą, okazywał zainteresowanie i poświęcał czas innej
          kobiecie a nie Tobie.
          Tak?
          Wybacz, ale ja bym nazwała to zazdrością. I jeszcze to, że nie
          mogłaś na to patrzeć i wyszłaś z imprezy. I dzień urlopu, aby to
          wszystko ogarnąć...
          Myślę, że nie rozumiesz, dlaczego się tak stało, bo jeszcze nie do
          końca do Ciebie dotarło, że ta sympatia do kolegi zaczyna mieć
          trochę inny wydźwięk.
          Moim zdaniem, jeśli dalej ma być tylko i wyłącznie Twoim kolegą, nie
          mów mu co spowodowało Twoje nagłe wyjście i smutek dnia następnego.
          • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:34
            sorrento_8 napisała:

            > Przeanalizujmy ;)
            > Zrobiło Ci się smutno, ponieważ Twój przyjaciel flirtował z kimś
            > innym a nie z Tobą, okazywał zainteresowanie i poświęcał czas innej
            > kobiecie a nie Tobie.
            > Tak?
            > Wybacz, ale ja bym nazwała to zazdrością. I jeszcze to, że nie
            > mogłaś na to patrzeć i wyszłaś z imprezy. I dzień urlopu, aby to
            > wszystko ogarnąć...
            > Myślę, że nie rozumiesz, dlaczego się tak stało, bo jeszcze nie do
            > końca do Ciebie dotarło, że ta sympatia do kolegi zaczyna mieć
            > trochę inny wydźwięk.
            > Moim zdaniem, jeśli dalej ma być tylko i wyłącznie Twoim kolegą, nie
            > mów mu co spowodowało Twoje nagłe wyjście i smutek dnia następnego.
            >

            Można to różnie nazywać, chodzi mi o to, że nie czuję tego jako zazdrości o
            niego jako o mężczyznę. Może trochę jako o przyjaciela, trudno mi to
            wytłumaczyć, dlatego między innymi napisałam o tym na forum, żeby poznać opinie
            osób postronnych.
    • lajton Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:18
      Zgłupiałaś.
      Albo zdradzisz męża, albo kolega poszuka pocieszenia w ramionach koleżanki.
      Czekać raczej na Ciebie bez końca nie będzie.
      K l a s y k a.
      • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:23
        lajton napisała:

        > Zgłupiałaś.
        > Albo zdradzisz męża, albo kolega poszuka pocieszenia w ramionach koleżanki.
        > Czekać raczej na Ciebie bez końca nie będzie.
        > K l a s y k a.

        Nie rozumiem jednego. Dlaczego jak się pisze o relacjach damsko-męskich, o
        przyjaźniach to od razu wszyscy mówią o zdradzie.
        Nie zamierzam zdradzać mojego męża nawet mi to do głowy nie przyszło.
        Czy gdybym napisała, że zrobiło mi się smutno, bo przyjaciółka -KOBIETA, z którą
        spędzam wszystkie imprezy tym razem mnie odtrąciła to też by była mowa o
        zdradzie? NIE. Na pewno byście mi poradziły, żebym z nią na spokojnie pogadała,
        żebyśmy sobie wszystko wyjaśniły, bo szkoda przyjaźni....a jak mówię, że tak się
        stało z przyjacielem to czytam, że jestem zazdrosna, że zdradzę męża itd...
        • suflerka_blond Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:27
          O to to to. Jak juz wyjasnilas o co chodzilo z iskrzyniem i
          powietrzem;) to mysle ze to jest taka glupia i irracjonalna zazdrosc
          ktora nam sie czasem przytrafia. O to, ze przyjaciel swietnie bawil
          sie bez nas, nie mial dla nas czasu albo co tam. Myslę ze na
          początku wystarczy wewnetrzny dialog;), tak na spokojnie sprobuj to
          sobie zracjonalizowac i zobaczyc ze to bez sensu. A jesli to nie
          pomoze to mzoe faktycznie rozmowa z nim.
          • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:29
            suflerka_blond napisała:

            > O to to to. Jak juz wyjasnilas o co chodzilo z iskrzyniem i
            > powietrzem;) to mysle ze to jest taka glupia i irracjonalna zazdrosc
            > ktora nam sie czasem przytrafia. O to, ze przyjaciel swietnie bawil
            > sie bez nas, nie mial dla nas czasu albo co tam. Myslę ze na
            > początku wystarczy wewnetrzny dialog;), tak na spokojnie sprobuj to
            > sobie zracjonalizowac i zobaczyc ze to bez sensu. A jesli to nie
            > pomoze to mzoe faktycznie rozmowa z nim.

            Nawet nie wiesz jak Twój post podniósł mnie na duchu:)
            dzięki, fajnie wiedzieć, że są ludzie, którzy nie myślą stereotypowo, że
            przyjaźń damsko - męska równa się zdrada stałych związków ;)

            dzięki raz jeszcze
        • lajton Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:27
          Zaiskrzylo między Wami, dba o Ciebie, jest taki "Twój" - tak pisze się o
          facecie, do którego nie czuje się "mięty"?
          Oklamujesz samą siebie, słonko.
          • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:36
            lajton napisała:

            > Zaiskrzylo między Wami, dba o Ciebie, jest taki "Twój" - tak pisze się o
            > facecie, do którego nie czuje się "mięty"?
            > Oklamujesz samą siebie, słonko.

            Chyba się nie okłamuję, czy Ty mówiąc o swoich znajomych nie mówisz : "Moja
            Kasia, Mój Krzyś"?
            Na pewno tak mówisz.
            I co czy należy podejrzewać, że czujesz "miętę" do wszystkich "Twoich" przyjaciół?
        • kotkaaaa Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:29
          a jak widzisz go z jego narzeczona nie robisz sie smutna?
          • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:32
            kotkaaaa napisała:

            > a jak widzisz go z jego narzeczona nie robisz sie smutna?

            Nie nie robi mi się smutno, powiem więcej cieszę się jak widzę ich szczęśliwych.
            • kotkaaaa Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:37
              moze pozwol swojemu koledze na bycie szczesliwym nie tylko z
              narzeczona, moze przebywanie w towarzystwie owej kolezanki tez bylo
              dla niego przyjemne?
              jestes zaborcza moim zdaniem, nie mozna sie z toba przyjaznic bedac
              milym jednoczesnie dla kogos innego?
              • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:45
                kotkaaaa napisała:

                > moze pozwol swojemu koledze na bycie szczesliwym nie tylko z
                > narzeczona, moze przebywanie w towarzystwie owej kolezanki tez bylo
                > dla niego przyjemne?
                > jestes zaborcza moim zdaniem, nie mozna sie z toba przyjaznic bedac
                > milym jednoczesnie dla kogos innego?

                Ale ja mu na nic nie pozwalam, ani nie zabraniam, niech mu będzie miło z kim
                tylko chce.
                Wydaje mi się, że nie jestem zaborcza, bo też staram się być miła dla innych i
                mam wielu bliskich znajomych.
                Ja napisałam tutaj o swoich uczuciach po tym wydarzeniu, jemu nie zwróciłam
                uwagi bo nie mam prawa ani ochoty tego robić
                • kotkaaaa Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:48
                  jest dokladnie odwrotnie niz piszesz;)
                  moja obiektywna rada: powtarzaj sobie, ze jestes fajna babka i nie
                  musisz szukac potwierdzenia tej fajnosci w byciu nr 1 w kazdej
                  sytuacji
                  • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:52
                    kotkaaaa napisała:

                    > jest dokladnie odwrotnie niz piszesz;)
                    > moja obiektywna rada: powtarzaj sobie, ze jestes fajna babka i nie
                    > musisz szukac potwierdzenia tej fajnosci w byciu nr 1 w kazdej
                    > sytuacji

                    Nie będę Ci udowadniać, że tak nie jest, bo nie znasz mnie i nie wiesz jaka jestem.
                    Za radę dziękuję, ale jakoś z niej nie skorzystam, bo to czy jestem fajna czy
                    nie to pozostawię sobie, a potwierdzanie u innych czy tak jest i sprawdzanie czy
                    jestem numerem 1 nigdy nie leżało w mojej naturze :>
                    • kotkaaaa Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 22:01
                      ciesze sie, ze twoje rozterki z pierwszego postu zniknely w
                      miedzyczasie i wlasciwie nie masz z tym zadnego problemu;)
        • sorrento_8 Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:37
          Może rzeczywiście źle zinterpretowałam Twojego posta.
          Nie wiem, nie jestem zazdrosna, że moi przyjaciele spędzają czas z
          kimś innym. Dziwi mnie, że to jedno jego zachowanie mogłaś odebrać
          jako początek końca przyjaźni, dlatego odebrałam Twój smutek jako
          zazdrość.
          Ale ile ludzi tyle zachowań.
          I nie wierzę w przyjaźń damsko-męską.
          • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:42
            sorrento_8 napisała:

            > Może rzeczywiście źle zinterpretowałam Twojego posta.
            > Nie wiem, nie jestem zazdrosna, że moi przyjaciele spędzają czas z
            > kimś innym. Dziwi mnie, że to jedno jego zachowanie mogłaś odebrać
            > jako początek końca przyjaźni, dlatego odebrałam Twój smutek jako
            > zazdrość.
            > Ale ile ludzi tyle zachowań.
            > I nie wierzę w przyjaźń damsko-męską.
            >
            >
            >
            Spoko:)
            widzisz ja też nie mam czegoś takiego zazwyczaj, mało tego sama na imprezach
            jestem w 100 miejscach naraz i rozmawiam z każdym po kolei. Nie umiem usiedzieć
            w miejscu:)
            to uczucie wywołało Jego konkretne zachowanie nasza koleżanka siedziała mu na
            kolanach i z nim flirtowała.
            I wtedy zrobiło mi się smutno :(
            A mówiąc o stracie, hmmm chodzi mi o to, że wczoraj nie potrafiłam ukryć smutku
            i boję się, że On mógł to źle odebrać i nasza znajomość się rozluźni jeśli nie
            będę chciała mu wyjaśnić dlaczego tak się zachowywałam...a nie wiem czy jest
            sens, żebym mu mówiła, a z drugiej strony jeśli chcemy, żeby nasza przyjaźń była
            szczera to czy jednak nie powinnam z nim porozmawiać?
    • martucha90 Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:41
      Jesteś zazdrosna jak jasny pierun.
      A nie powinnaś, to nie jest Twój facet.
      Musisz ochłodzić z nim kontakty. Uniezależnić się od niego.

      Jak kolega na imprezie zaczyna spędzać czas z kimś innym, to
      Ty też zacznij gadać z tym to z tamtym, tu zatańcz, tam wypij.
      Zachowuj się normalnie. Co to za wiszenie na jednej osobie?
      Chłopak odchodzi na krok, a Ty nie możesz sobie miejsca znaleźć?
      Musisz się uniezależnić, to głupie wisieć tak na koledze.
      • aasb Re: Chyba tracę przyjaciela :( 07.03.08, 21:48
        martucha90 napisała:

        > Jesteś zazdrosna jak jasny pierun.
        > A nie powinnaś, to nie jest Twój facet.
        > Musisz ochłodzić z nim kontakty. Uniezależnić się od niego.
        >
        > Jak kolega na imprezie zaczyna spędzać czas z kimś innym, to
        > Ty też zacznij gadać z tym to z tamtym, tu zatańcz, tam wypij.
        > Zachowuj się normalnie. Co to za wiszenie na jednej osobie?
        > Chłopak odchodzi na krok, a Ty nie możesz sobie miejsca znaleźć?
        > Musisz się uniezależnić, to głupie wisieć tak na koledze.

        Nie wiszę na nim :)
        To że na imprezach spędzamy wiele czasu razem nie oznacza, że nie bawimy się z
        innymi.
        Ja napisałam o konkretnej sytuacji i konkretnym uczuciu.
        A nie o tym, że bawił się z innymi i było mi źle z tego powodu.
        Oboje jesteśmy ludźmi, których na imprezach pełno...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka