Dodaj do ulubionych

spóźnianie

10.03.08, 19:16
Jak reagujecie na czyjes (chlopaka, kolezanki) spoźnienia?

Czy Wy sami jestescie punktualni, ewentualnie uprzedzacie o nawet 15minutowym
spoznieniu??

Ja własnie taka jestem, punktualna, lub (rzadko) uprzedzam ze sie spoznie. I
tego samego oczekuje jak ktos sie spoznia. Wiadomo 5-10 minut wytrzymam. Ale
jak spoznienie trwa powyzej 30 minut to dostaje szału!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • indygo-only Re: spóźnianie 10.03.08, 19:22
      Osobiście jestem bardzo punktualna i pewnie dlatego nie znoszę jak ktoś się
      spóźnia, nie mając ku temu poważniejszego powodu.
    • hotally Re: spóźnianie 10.03.08, 19:25
      10 minut toleruję, bo wiadomo- korki czy coś tam. Więcej nie...
      uważam, że każdy może wyjsc z domu dostatecznie wcześnie, aby zdążyć na umówione
      spotkanie. Ja szanują czas innych i tego samego wymagam.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: spóźnianie 10.03.08, 19:26
      ale why dostajesz szału? czy wiesz, że są tacy ludzie, którzy nie chcą się
      spóźniać, a się mimowolnie spóźniają??? to nienajlepiej świadczy o tobie, ten
      szał... ja nie chciałabym się przyjaźnić z taką osoba
      • tola1978 Re: spóźnianie 10.03.08, 19:39
        Dlaczego dostaje "szału", czy tam sie denerwuje, wkurzam i trace ochote na
        spotkanie jak ktos sie spoznia bez uprzedzenia powyzej pol godziny, godzine...?
        Odp: jesli przekładam rożne zajecia na pozniej, potrafie zrobic expresowo, z
        językiem na brodzie zakupy, wziasć prysznic, ubrac sie i byc gotowa na np 16.00,
        by osoba która przyjdzie do mnie nie zastała mnie w np szlafroku, to dlaczego
        mam nie byc zła jak ktoś sie spoznia np. godzine.
        Przez te godzine mogłabym spokojnie, wręcz ślimaczo zrobic zakupy, umyc sie i
        przebrac 3 razy, nie odmawiać wizyty kolezanki która np. chciała wpasc o ów
        16.00 (mogłabym jeszcze z nią godzine poplotkowac przeciez!!).
        A tu gotowa na nasza 16.00 siedze i czekam, 5 minut, 10 minut, .... 30 minut
        itd. Biernie ogladam tv i jestem zła ze ja ROBIŁAM WSZYSTKO by sie nie spoznic,
        a ktos ma to gdzies.
    • kitek_maly Re: spóźnianie 10.03.08, 19:27

      Raczej się nie wnerwiam. Ale też zależy to od tego, czy czekam sobie
      w domu np formułując czy czekam zmarźnieta gdzieś na zewnątrz.
      Generalnie staram się nie spóźniać a jak komuś się zdarzy raz na
      ruski rok, to afery z tego nie robię. :-)
    • elf_15 Re: spóźnianie 10.03.08, 19:29
      Mnie bardzo denerwuje, jak ktoś się spóźnia. Ale: pierwsze czyjeś
      spóźnienie - przymykam, oko, drugie też, kolejne - denerwują mnie.
      Chociaż może tym niezwracaniem uwagi na pierwsze czyjeś spóźnienie
      daję przyzwolenie na kolejne.
    • tola1978 Re: spóźnianie 10.03.08, 19:42
      Dodajmy jeszcze - spoźnienie to studencki kwadrans, a dalej to juz przegiecie
      ...... mowie o godzinie itd.
    • kontik_71 Jestem "chorobliwie" punktualny 10.03.08, 20:02
      i uprzedzam o 5 minutowym spoznieniu. Nie toleruje spoznialstwa î
      olewania zegarka
    • trypel Re: spóźnianie 10.03.08, 20:08
      punktualny do przesady :)
      toleruje 5 minut, 15 w wyjatkowych przypadkach,
      nie jestem w stanie przyzwyczaic sie do spóźniajacych sie osób ani ich polubić...
    • mini_kks Re: spóźnianie 10.03.08, 20:12
      Nie lubię, jak ktoś nie szanuje mojego czasu. Ja zawsze staram się przychodzić
      punktualnie, a jeśli wiem, że się spóźnię, zawsze uprzedzam.
    • e1982 Re: spóźnianie 10.03.08, 20:33
      Ja raczej należę do punktualnych lub mało spóźniających się...:)
      Ale mam wśród znajomych takich, którzy potrafią się solidnie spóźniać! Kiedys na koleżankę czekalam ponad pół h (na dworze), a w domu...to już wolę nie liczyć :)
      Mój facet też dość często się spóźnia:)Po 15min od umówionego czasu, to lubię wiedzieć , że ktoś się spóźni - ale zazwyczaj jestem informowana (szczególnie przez mężczyznę;) )
    • polla.k Re: spóźnianie 10.03.08, 20:36
      Nie spóźniam się, nie lubię jak inni się spóźniają, dla mnie to oznacza brak
      szacunku dla mnie i mojego czasu.
    • aggus79 Re: spóźnianie 10.03.08, 20:55
      ja spóźniam się notorycznie, aż sama się tego wstydzę, ale kompletnie nie mam
      poczucia czasu... z reguły jest to około 15-20 minut, maks. 30, bardziej
      spóźniać mi się nie zdarza
      walczę z tym, bo czasem to już przestaje być zabawne, jak przybiegam spóźniona
      np. na jakieś ważne spotkanie w pracy ...
      mój mąż dla odmiany jest megapunktualny - dzwoni nawet wtedy, gdy ma się spóźnić
      5 minut, bo stoi np. w korku, nie muszę chyba dodawać, że moje spóźnianie lekko
      go irytuje... zwłaszcza, gdy on spóźnia się gdzieś przeze mnie...




    • mnop2 Re: spóźnianie 10.03.08, 21:01
      ja się notorycznie spoźniam na pociągi, w ostatniej sekundzie wpadam!
      2 lata temu jechalam na dworzec, a tu korek byl, zadzwoniłam na
      dworzec i poczekali na mnie... całe 2 minuty!
    • alunia78 Re: spóźnianie 10.03.08, 21:25
      popieram ja nie na widzę spóźniania raz mi się zdażyło ale uprzedziłam o tym
    • celebryt Re: spóźnianie 10.03.08, 22:49
      Ja jestem punktualny, ale moja przyjaciółka nie. Wszędzie - na
      najpoważniejsze momenty musi się spóźnić. Czasem myślę, że robi to
      specjalnie. Niekiedy nie jadę już z nią, bo wstyd mi jest.
      Ostatnio na lotnisku byliśmy wcześniej. Przed boardingiem wszedłem
      do toalety. Po wyjściu nie mogłem jej znaleźć. Sam już spóźniony,
      jako ostatni dotarłem do samolotu. Tam jej nie było. Wylot samolotu
      opóźnił się o pół godziny. Może ktoś mi wyjaśnić takie zachowanie?
    • widokzmarsa kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:05
      Przyjaciółka z którą się umówiłem w knajpie(nie miała telefonu) przeczekała to
      bo akurat wzięła z pracy rzeczy do zrobienia w domu. Zjadła kolację, popracowała
      a ja dojechałem. Jechałem 150 km 5,5 godziny. Spadł deszcz i zamarzł. A potem
      spadł śnieg i przysypał lodowisko na drogach. Była masa wypadków(m in cysterna w
      poprzek drogi) a ja jechałem 20 na godzinę. Moja przyjaciółka jest dla mnie
      bohaterem...
      Ale zazwyczaj się nie spóźniam i nie lubię spóźniania...
      • mnop2 Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:07
        a ja się 3 dni spóźniłam...


        wygrałam! :D
        • dita.von.teese Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:13
          ja z kolei bardziej nie lubie niezapowiedzianych wizyt, oczywiscie dotyczy to
          tylko niektorych osob
          • mnop2 Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:14
            o jak pięknie!

            kuzynostwa o 7 rano?
            • dita.von.teese Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:24
              rodzine niestety mam mala i do tego rozsiana po kraju i swiecie, wiec male
              prawdopodobienstwo, chodzi raczej o osobnika plci meskiej, ktorym moge byc
              aktualnie zainteresowana;) Jesli mam balagan w pokoju, nie czuje sie z tym
              komfortowo i zazwyczaj wyglada to wtedy tak, ze czas jego wejscia na gore
              uplywa(czy raczej pedzi)mi na panicznym i pospiesznym wynoszeniu ewentualnych
              kubkow do kuchni, ewentualnych rozlozonych ciuchow do szafy itd..
              • mnop2 Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:29
                mam to samo (byla taka pieśń) i latam ale w poszukiwaniu garderoby,
                kiedyś obudzil mnie i hasbenta kolega o 6.30, kazał sobie zrobić
                kawę "a jeszcze cukier, a jeszcze mleko", a potem usiadl na przciwko
                i rzucił legendarnym textem: no mówcie coś co tak nic nie mówicie?
                • dita.von.teese Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:32
                  ;) cos jak:'ludziee! czemu wy jeszcze nie spicieee!'
                  • mnop2 Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:33
                    dita.von.teese napisała:

                    > ;) cos jak:'ludziee! czemu wy jeszcze nie spicieee!'
                    "ja od wczoraj nie śpię i żyję!"
        • widokzmarsa Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 10.03.08, 23:18
          z kobietą nie da się wygrać:)
        • flyingcanter Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 11.03.08, 14:41
          a ja się 3 dni spóźniłam...

          na własny ślub? :O
          • mnop2 Re: kiedyś się spoźniłem 3,5 godziny 11.03.08, 17:26
            nie, do pracy...
    • modliszka24 Re: spóźnianie 11.03.08, 14:29
      mam tak samo jak Ty tez tego nie cierpie i sama tego nie robie
    • menk.a Re: spóźnianie 11.03.08, 14:33
      Nie lubię się spóźniać. Wolę być 5 minut przed, niż 1 minutę po.
      Jak reaguję na spóźnialskich? Jestem odrobinę wyrozumialsza wobec
      innych w tej kwestii, niźli wobec siebie.
      Jak dotąd nikt nie naraził mnie na czekanie dłuższe, aniżeli
      przysłowiowy kwadrans akademicki.
    • mala_mee Re: spóźnianie 11.03.08, 14:46
      Nie toleruję. Na szczęście nie muszę bo punktualność mnie wręcz zadziwia.

      Sama też się tego trzymam.
    • justysialek Re: spóźnianie 11.03.08, 15:02
      Mi czyjeś spóźnienie nie przeszkadza (bo sama jestem spóźnialska),
      oczywiście dopóki dzwoni i uprzedza (ja tak zawsze robię). A nawet
      jak nie dzwoni, to ja dzwonię i się pytam, co się stało i kiedy
      będzie. W domu to nie mam żadnego problemu z czekaniem, a na mieście
      to idę do knajpy i spotykamy się na miejscu lub łażę po sklepach ;-)

      Natomiast nie znoszę, jak ktoś notorycznie przychodzi wcześniej. Pół
      biedy, jak uprzedza, bo np jest z drogi itp ale jak ma przyjść o 16,
      a tu dzwonek do drzwi 15.26... a ja w papilotach oczywiście...wrrrr!
      I wiem o czym mówię, bo mój mąż wszędzie przychodzi wcześniej (ja go
      już olewam ale znajomym trzeba się tłumaczyć czemu przyszliśmy na
      imprezę o godzinę za wcześnie) i potem musze z nim czekać np 30 min
      na seans, 1h spektakl, 3h na samolot... ;-/
      I na dodatek ma to po rodzicach, więc jak mają wpaść w niedzielę na
      obiad np na 14, to ja już wystrojona siedzę od 10 ;-)
      • trypel Re: spóźnianie 11.03.08, 19:14
        lepiej godzine za wczesnie niż minute za późno :)
        zawsze przestrzegam tej zasady :)
        • aggus79 Re: spóźnianie 11.03.08, 23:32
          oj nie zgadzam się, nienawidzę przychodzić za wcześnie, a także ludzi, którzy
          przychodzą za wcześnie bo "są tacy punktualni"...
          • trypel Re: spóźnianie 12.03.08, 07:43
            no to byśmy sie znienawidzili bo ja nie toleruje spóźniania :)
            a jak przyjde za wczesnie to wole sobie w aucie na dole muzuki posłuchać zanim
            wejdę :)
            • justysialek Re: spóźnianie 13.03.08, 11:18
              Godzina słuchania muzyki w aucie to dla mnie straszne marnotrawienie
              czasu - dużo rzeczy można zrobić w godzine i to znacznie
              fajniejszych - no chyba, że ma się za dużo wolnego czasu.
              No i co powiesz na to, że my nie mamy auta - więc nie możemy pogrzać
              du..ki słuchając muzyki...?

              Zgadzam się z tobą jeśli chodzi o pracę, spotkania biznesowe,
              lekarza itp - tu nie należy się spóźniać i ja robię wszystko by tego
              nie robić - również przychodzę wcześniej (choć 3h za wczesnie na
              lotnisku to już przesada!). Jednak spotkania z przyjaciółmi na kawę,
              zakupy albo impreza w domu - to już zupełnie co innego - na to
              ostatnie wręcz NALEŻY się spóźniać!!! - przychodzenie za wcześnie to
              faux pas (czywiście 15 min spóźnienie wystarczy).
              • trypel Re: spóźnianie 13.03.08, 11:46
                Należy sie spóźniac???????????????????
                To coś zupełnie dla mnie nowego... pozwolisz ze jednak będę dalej dobrze
                wychowany :)
    • rlena Re: spóźnianie 11.03.08, 15:07
      Wiele napisano na temat notorycznego spozniania sie niektorych
      ludzi. Koncowy wniosek jest taki, ze jest to wyraz ukrytej
      agresji/autoagresji i arogancji.
      • tola1978 Re: spóźnianie 11.03.08, 15:44
        Bo ja wiem czy osoba spóźniająca sie wyraza tym agresje swoją- chyba nie,
        ignorancje- tak.
        Kiedys usłyszałam cos takiego: "przecież i tak siedzisz w CIEPŁYM domku, to co
        za roznieca ze pol godziny pozniej przyjde..."- dla mnei to świństwo.
        • rlena Re: spóźnianie 11.03.08, 23:04
          Mam na mysli kogos,kto spoznia sie notorycznie. To jest z cala
          pewnoscia zachowanie pasywno-agresywne.
          • aggus79 Re: spóźnianie 11.03.08, 23:24
            czyli że jestem pasywno-agesywna? a jak się tego pozbyć?
            • rlena Re: spóźnianie 12.03.08, 15:10
              Przez uswiadomienie sobie tego. Jakie psychologiczne korzysci przez
              to zyskujesz, przyklad: uwage innych, haj(bo ryzykujesz to,ze nie
              zdazysz na samolot), dotykasz kogos/denerwujesz to znaczy ze do tego
              kogos "docierasz" (nawet w tak chory sposob),itp.

              Wbrew pozorom, nie ma tu nic fascynujacego..
      • justysialek Re: spóźnianie 13.03.08, 23:00
        rlena napisała:

        > Wiele napisano na temat notorycznego spozniania sie niektorych
        > ludzi. Koncowy wniosek jest taki, ze jest to wyraz ukrytej
        > agresji/autoagresji i arogancji.

        albo po prostu wyraz kompletnego braku organizacji, roztrzepania,
        niekorzystania z zegarka (moja rodzicielka ;-)

        za to obsesyjna punktualność (ktoś, kto NIENAWIDZI się spóźniać,
        woli zawsze być wcześniej i wścieka się na niepunktualnych) może też
        świadczyć o ukrytej agresji, lęku, natręctwach i ogólnej sztywności
        (może jakieś traumy z dzieciństwa, niemożność zaufania losowi,
        wyluzowania itp). Z pewności tak właśnie jest ;-P To mój wniosek
        końcowy ;-)
        • rlena Re: spóźnianie 13.03.08, 23:09
          Roztrzepanie i brak organizacji maja podobne zrodlo.

          Najlepiej byc po prostu na czas. Nie jest problemem, gdy ktos sie
          czasem spozni, czy czasem przyjdzie troche wczesniej. Tu chodzi o
          sytuacje, gdy spoznianie staje sie stylem bycia.

    • tiuia Re: spóźnianie 12.03.08, 15:39
      Jestem punktualna. Jak mam się spóźnić 5 minut, to dzwonię i o tym uprzedzam. Wiem, to straszne;)
      Bardzo nie lubię jak ktoś się spóźnia. O dziwo mam spóźnialską przyjaciółkę - już od lat. I jakoś sobie z tym radzę;) Może to dlatego, że mieszkamy w innych miastach, mamy sporadyczny kontakt i szkoda kłótni o pierdoły gdy już zdołamy się spotkać.
    • nighthrill Re: spóźnianie 13.03.08, 14:32
      A co powiecie na ludzi, którzy nie przychodzą w ogóle, bo "zapomnieli/nie
      wyrobili się" i nie dzwonią, bo "nie mieli nic na karcie"?
      Wrrr.
      Parę miesięcy temu zaprosiłam do domu koleżankę, posprzątałam, zrobiłam domową
      pizzę, czekamy...nie przyszła, nie zadzwoniła i nigdy się z tej nieobecności nie
      wytłumaczyła.
      Na szczęście pizza była dobra:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka