21.03.08, 21:54
poznalismy sie w liceum.nasz zwiazek trwal 11lat.w czerwcu 2006 roku
pobralismy sie.ten zwiazek nie byl latwy.nie mieszkalismy razem bo ja
pracowalam w innym miescie oddalonym o 130km.wiec widzielismy sie tylko w
weekendy.rok staralismy sie o dziecko i w miesiacu w ktorym lekarz powiedzial
ze nic w tym miesiacu nie wyjdzie- stal sie cud- zaszlam w ciaze.dowiedzialam
sie o tym 24pazdziernika 2007.a w grudniu maz powiedzial mi ze chce byc sam!w
styczniu wyszlo ze poznal w sierpniu mlodsza o 3lata dziewczyne i tak
wspaniale sie z nia rozumial ze w listopadzie sie z nia przespal.i ona
swietnie go rozumie- ja ciagle mowilam o problemach.teraz zamienilismy sie
miejscami- on znalazl prace w stolicy ja wrocilam do miasta rodzinnego.od 3
miesiecy mowi mi ze chce byc sam a ciagle z nia rozmawia przez tel i gg a ja
nie umiem sobie z tym poradzic,ze zostawil mnie w taki sposob i w takim
momencie. mowi ze to ja chcialam bardziej to dziecko.ciagle do niego
wydzwaniam -on sie denerwuje,krzyczy zebym dala mu odejsc,zebym sie
odczepila.a ja co?mi sie swiat zawalil!nie umiem sie podniesc.zawsze mowil ze
bedzie mnie kochal do konca zycia.co mam zrobic?jak mam zapomniec?jak urodzic
dziecko i je kochac?coraz czesciej mysle ze zycie nie ma sensu zadnego bo
stracilam milosc swojego zycia-jedyna i pierwsza milosc!
Obserwuj wątek
    • miimiimii Re: zdradzona 21.03.08, 22:03
      byłam zasadniczo w innej sytuacji, ale powiem ci jedno- nie, to nie!
      poszedł w szmaty! nie ma o czym mówić!
      widzisz, jeśli nie może wspierać cię teraz, to na razie! bardzo
      załuję, ze ni wiedziałam tego, kiedy sama byłam w ciąży. wiedziec,
      może i wiedziałam, ale nie nie miałam chyba dość odwagi, żeby ak
      postawić sprawę. przeczytaj mój post, wysłałam w tej samej minucie
      co ty, a dowiesz się jak wygląda moje superowe życie.. nie, to nie!
      kropka.
      ciąża to najtrudniejszy okres, jeśli przez to przebrniesz, juz nic
      gorszego cię nie spotka. psudo obecność kogoś, na kogo nie możesz
      liczyć, nie pozwoli ci nabrać sił, nie pozwoli poczuć się pewną
      siebie, nie pozwoli na zbudowanie poczucia bezpieczeństwa. kiedy
      urodzisz maleństwo, on napewno się ogarnie, przyjdzie na kolanach..
      wtedy masz inną pozycję w negocjacjach. teraz, on bedzie ci
      wyświadczał swoją łaskę, że fizycznie niby będzie obecny, ale w
      duchu, będzie miał cię w głebokiej dupie. po co? pozwól dzieciakowi
      dorosnąć, daj mu czas. poradzisz sobie sama. poradzisz sobie, bo
      musisz! kazda kobieta sobie radzi, bo musi, nie jestes w niczym
      gorsza od reszty!;) jak przyjdzie, to zdecydujesz, czy jest ci
      jeszcze potrzebny, a jak nie przyjdzie, to nawet lepiej.
      • kichigai_ushi Re: zdradzona 21.03.08, 22:14
        to co piszesz, i to co napisala o sobie miimiimii, jest przykre strasznie.
        ja od mego faceta odchodzilam 2 razy. pierwszy raz 2 tyg po porodzie, powiedzial
        ze zaraz wraca, nie bylo go 14 godzin, pil z kolegami, a mnie zostawil sama, po
        cc, z malenkim dzieckiem, z wielkim psem, na 4 pietrze w czerwcowy upal.
        pojechalam do mamy taxi, bo nie dalabym rady wszystkiego ogarnac- ledwo sie
        ruszalam, sasiadka pomogla mi zebrac rzeczy dla dziecka. moj ex byl tak pijany
        ze nie zauwazym ze mnie i dziecka juz nie ma. gdy przyszlam dnia kolejnego po
        reszte rzeczy kazal mi wypier...ac. zeby ze mna porozmawiac co dalej, i
        ewentualnie przeprosic musialam czekac 7 tyg. przez 7 tyg ani razu nie zapytal
        sie o syna. bawil sie swietnie- mowiac mi ze nie ma czasu. teraz tez jest nie
        lepiej, nie umiemy rozmawiac, wyzywa mnie od debili, imbecylow, kaze mi sie
        leczyc psychiatrycznie, straszy mnie. byly czasy gdy mnie szpiegowal, nasylal
        kolegow zeby sprawdzali co robie, lub czytal moja poczte.
        moje dziecko ma teraz 2 lata. wpieprzylam sie w mega toksyczny zwiazek, i
        dopiero teraz to widze, ze ja glupia jeszcze mialam jakies nadzieje.
        niestety, faceci sa inni. facetom wazna jest czesto tylko przyjemnosc jaka daje
        zycie. jestem sama. mieszkam u mojej mamy, z dzieckiem w pokoju 2metry na 2. nie
        mam pracy- nikt nie chce zatrudnic samotnej mamy, nie mam zlobka dla dziecka.
        rodzin ami nie pomoze- mam tylko mame ktora tez ma klopoty finansowe. ale sie
        nie poddaje. bo jak mi powiedziala moja kolezanka- przeciez to ja jestem wygrana
        i tak. to JA mam dziecko. ktore mnie kocha, ktore teskni za mna jak wyjde kupic
        mleko. mam dziecko ktore jest calym moim swiatem. a ja? ja sobie jeszcze kiedys
        moze zycie uloze.
        dziewczyny, szkoda czasu dla fecetow ktorzy nas nie chca, znajdzie sie w koncu
        taki ktory bedzie nas szanowal. ja w to wierze.
        wierze, bo tez chce byc jeszcze kiedys szczesliwa.
    • april_12 Re: zdradzona 21.03.08, 22:08
      Nie dzwoń do niego! To nie polepszy, a wręcz może pogorszyć
      sytuację. Masz prawo wymagać od niego pieniędzy na wychowanie
      dziecka itp., ale siłą go nie zatrzymasz, a tylko obnażasz swoją
      słabość. Rozumiem, że świat ci się zawalił, niestety widzę ostatnio
      dość dużo rozstań wg tego same schematu: razem od liceum, po 10
      latach: bach - jedno sobie kogoś znajduje...Trzymaj się ciepło, dbaj
      o siebie i maleństwo:)Trzymam kciuki żeby wszystko Ci się ułożyło.
    • lenka2001 Re: zdradzona 21.03.08, 22:25
      Kurczę, co za świat:( Jest się z facetem 11 lat, wydaje się, że zna się tego
      faceta, że można na nim polegać itp., a później on odwala coś takiego:(
      3maj się Kobietko, wiem, że jest Ci teraz ciężko, trudno, źle i sytuacja wydaje
      się beznadziejna, ale musisz teraz zadbać o siebie, a przede wszystkim o Twoje
      Dziecko!
      Ten facet to albo frajer, albo tchórz. Może padło mu na mózg, nie wiem, naprawdę.
      Zwróć się o pomoc do bliskich Ci osób: rodziny, przyjaciół, kogoś, na kim możesz
      polegać i zaufać.
      3mam za Ciebie kciuki. Jesteś silna, dasz radę.
      Może Twój mąż zmądrzeje, a od Ciebie będzie zależało, co dalej z Waszym
      związkiem. Jeśli nie, to dobrze, niech sobie idzie.
      Teraz skup się na ciąży.
      Pozdrawiam ciepło!
    • okragla Re: zdradzona 21.03.08, 22:49
      Hejka

      Kilak lat temu przezylam podobna traume, co Twoja. Robilam rozne rzeczy, aby go zatrzymac. Moze gdybym wtedy dala mu odejsc z podniesiona glowa, mzoe byloby inaczej. Po czasie, z perspektywy wiem, ze nie warto bylo, ze lepiej moc bez leku spojrzec w lustro, ze sie nie "zeszmacilo skomleniem i robieniem rzeczy, ktore budza wstret".
      Bylo mi ciezko wiele razy, po czasie zrozumienia ze strony rodziny i przyjaciol zostalam prawie sama ze swoim bolem. Rozpamietywalam wszystko.
      Tobie tez pewnie bedzie ciezko, ale najwazniejsze jest to, abys dala milosc swemu malutkiemu dziecku.
      Nie chce Cie maz, nie pchaj sie do niego drzwiami i oknami.
      Faceci sa jak gumka od majtek, ciagniesz, uciekaja, puscisz, wracaja. W 90% to powiedzenie mi sie sprawdzilo.
      Wiem, ze ciezko posluchac rad kogos nieznajomego, bo dusza wola, ze oni wszyscy niczego nie rozumieja, JA GO KOCHAM!!! TO NIEMOZLIWE, aby mnie cos takiego spotkalo... a jednak.
      Widzisz, z rzeczy wiecznych milosc jest ta, ktora trwa najkrocej- mi tez sie zdawalo, z e moje malzenstwo jest pewnikiem, dogmatem, czyms stalym a tak runelo.
      Wiem tez, ze trudno o czyms innym wtedy myslec, usiadz, poloz sie, pomysl, co jest dla Ciebie teraz wazniejsze. Czy maz, ktory nie jest wart Twojej milosci i tego malenstwa, czy Ty i nowe zycie, ktore nosisz.
    • lilith.b Re: zdradzona 21.03.08, 23:46
      Przykre. Brak mi słów.
      3mam kciuki za ciebie, pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno.
      Powodzenia!
    • cloclo80 Re: zdradzona 22.03.08, 00:25
      Taki urok.
      Mając przy boku kobietę należy zawsze liczyć się z tym, że odejdzie do
      bogatszego, a facet z kolei znajdzie sobie młodszą.
      • a_aneczkaa Re: zdradzona 22.03.08, 10:05
        dziekuje Wam za te slowa wsparcia. tak bardzo probuje sie tym cieszyc ze jestem
        w ciazy ale nie potrafie! a tak bardzo chcialam miec dziecko-chcialam mu dac
        dziecko- a on odszedl.tak bardzo chce zeby nas chcial,zeby wrocil. a wczoraj
        uslyszalam od niego ze ona daje mu spokoj,ze lubi z nia rozmawiac a ja mam sie
        odczepic. ile jeszcze moze czlowiek zniesc takich slow? ile zanim powie dosyc!
        ???chcialabym miec w sobie ten gniew na niego ze nie! potrafie, dam rade! ale ja
        coraz bardziej sie rozszypuje na miliony kawaleczkow. ja nie dam rady dluzej bez
        niego...i z ta mysla ze kocha inna...
        • lilith.b Re: zdradzona 22.03.08, 10:36
          Facet jest ostatnim chamem bez honoru, a ty bez niego nie dasz rady?! CO ty
          gadasz - dopiero bez niego rozwiniesz skrzydła.
          Nie przesadzaj. Na co ci takie szambo jak on.
          Jeśli czujesz, że nie dasz rady to idź do psychologa.
          Jestem przekonana, ze bez gnoja da się żyć...choć początki mogą być ciężkie.
          Uściski.
          • a_aneczkaa Re: zdradzona 22.03.08, 11:05
            bylam u psychologa ale nic mi ciekawego nie powiedziala, nie dala wskazowek.
            ja ciagle o nim mysle...ciagle...wiem jak powinnam postepowac ale od teorii do
            praktyki to dluuuga droga. bylam u psychologa ale wg mnie nic mi to nie daje-
            moze na slabego trafilam bo nie dala mi zadnych wskazowek pmocnych... tak bardzo
            boli ze on nie chce chociaz tyle lat mowil ze kocha mnie najbardziej na
            swiecie.tak bardzo mu wierzylam...
            • leptosom Re: zdradzona 22.03.08, 11:29
              chociaz tyle lat mowil ze kocha mnie najbardziej na
              > swiecie.tak bardzo mu wierzylam...

              Musiałaś coś zepsuć, że zmienił się. Skoro cierpisz, powiedz mu o
              tym, niech pomoże Ci przejść prez ten trudny okres, np. odwiedzając
              Cię systematycznie, aż do wygaśnięcia tych emocji i uporządkowania
              sobie życia...
              • lilith.b Re: zdradzona 22.03.08, 11:32
                leptosom napisał:

                > chociaz tyle lat mowil ze kocha mnie najbardziej na
                > > swiecie.tak bardzo mu wierzylam...
                >
                > Musiałaś coś zepsuć, że zmienił się.

                Że co? Dziewczyna jest załamana a ty jeszcze sugerujesz, żeby szukała winy w sobie?



                Skoro cierpisz, powiedz mu o
                > tym, niech pomoże Ci przejść prez ten trudny okres, np. odwiedzając
                > Cię systematycznie, aż do wygaśnięcia tych emocji i uporządkowania
                > sobie życia...

                hmmm to najdziwniejsza rada z jaką się spotkałam.
                Może pomyliłeś/łaś wątki?
                • leptosom Re: zdradzona 22.03.08, 11:47
                  > Że co? Dziewczyna jest załamana a ty jeszcze sugerujesz, żeby
                  szukała winy w sobie?

                  Nie szukała, bo pewnie wie. Łatwiej znieść to, co sami nabroiliśmy,
                  aniżeli "krzywdę" doznaną z zewnątrz. Jeśli nie wie, powinna
                  spokojnie wysłuchać racji partnera i przyjąć jego punkt widzenia, do
                  którego ma prawo. Pozwoli jej to poszerzyć swoje horyzonty.

                  Może pomyliłeś/łaś wątki?
                  Co sugerujesz?? Nie jestem założycielem wątku...
                  • a_aneczkaa Re: zdradzona 22.03.08, 12:00
                    kazdy z nas popelnia beldy.ja nie mowie ze jestem idealna,bylo i dobrze byly i
                    klotnie o nic.ale wydaje mi sie ze kazdy zasluguje na szanse a w szczegolnosci
                    nasze dziecko.a on poprostu sie poddal,wybral to co latwiejsze.zycie bez
                    obowiazkow...
                    • leptosom Re: zdradzona 22.03.08, 12:25
                      ale wydaje mi sie ze kazdy zasluguje na szanse a w szczegolnosci
                      > nasze dziecko.a on poprostu sie poddal,wybral to co
                      latwiejsze.zycie bez
                      > obowiazkow...

                      Szanse, może tak, chociaż dzisiaj rzadko dostaje się drugą szansę :
                      (( Dziecko, kontakt z biologicznym ojcem jest dobrym punktem
                      wyjścia... Czy on nie będzie miał dzieci??
                  • lolyta Re: zdradzona 22.03.08, 16:04
                    > Nie szukała, bo pewnie wie. Łatwiej znieść to, co sami nabroiliśmy,
                    > aniżeli "krzywdę" doznaną z zewnątrz. Jeśli nie wie, powinna
                    > spokojnie wysłuchać racji partnera i przyjąć jego punkt widzenia,

                    alez nie trzeba go nawet pytac zeby poznac racje: z jednej strony jest zona -
                    stara, znana, w ciazy (czytaj: nie mozna sobie...), odpowiedzialnosc jakas sie
                    szykuje, finansowa i nei tylko, a z drugiej - swieza laska, bzykanie bez obowiazkow.
            • lilith.b Re: zdradzona 22.03.08, 11:30
              To idź do innego, nie każdy psycholog jest dobry. Może psychiatra na depresję coś zaleci...
              Ja nie wiem jak mam Cię pocieszyć przez internet.
              Czas leczy rany, poboli, popłaczesz i z czasem przejdzie żal.
              Może obróć całe twoje rozgoryczenie i żal w nienawiść do dziada?
              Na prawdę przykro mi, nie wiem jak można ci pomóc pocieszyć.
              Wiem odsyłanie do lekarzy po leki to nie jest dobre wyjście z syt. ale może to Ci pomoże przynajmniej w pozbieraniu się w sobie i zaczęciu nowego życia. Nie znam tez dobrego psychologa godnego polecenia.
              3maj się.
        • lolyta Re: zdradzona 22.03.08, 15:40
          a wczoraj
          > uslyszalam od niego ze ona daje mu spokoj,ze lubi z nia rozmawiac a ja mam sie
          > odczepic. ile jeszcze moze czlowiek zniesc takich slow?

          a to tylko od czlowieka (Ciebie) zalezy. jak sie odczepisz to nei uslyszysz. nei
          da sie zmusic do kochania. No sama sobie wyobraz ze skamle o Twoje uczucia i
          wydzwania ktos kto Cie nie obchodzi.
          Jedno co mozesz zrobic to zalozyc sprawe o alimenty. Zrob to solidnie, mocno sie
          postaraj zeby neizle placil. Panna jak zobaczy jak mu dochoda spadaja i on ma
          mniej albo czasu albo pieniedzy zeby sie wyplacic sama pewnie odpusci. Daje mu
          spokoj dopoki ich zwiazek jest swiezy i nie wymaga zadnych wyrzeczen ani pracy.
          Ale nie licz na to, ze on wtedy wroci, raczej zostaw sobie cicha satysfakcje w
          duszy.
        • maretina Re: zdradzona 22.03.08, 18:22
          zakladaj sprawe o alimenty. ciaza to droga sprawa. wyprawka kosztuje
          fortune.zrob rozdzielnosc majatkowa, albo sie szybciej rozwiedz,
          samotne matki maja pewne przywileje.
    • rachela27 Re: zdradzona 22.03.08, 11:06
      Wiesz co, wiem że jest ci ciężko, ale tymi prośbami o powrót
      uzyskujesz odwrotny efekt.
      Pokaż mu, że masz go w nosie, że radzisz sobie sama świetnie, zadbaj
      o SIEBIE.
      Nie poniżaj się przed nim, po co ma mieć dodatkową satysfakcję.
      Takim zachowaniem i tak nic nie zdziałasz.Miej szacunek dla samej
      siebie, a może i on zacznie cię szanować i zrozumie co stracił.
      TYLKO SILNE KOBIETY WYGRYWAJĄ. Pozdrawiam serdecznie
      • a_aneczkaa Re: zdradzona 22.03.08, 11:45
        zawsze bylam silna- przynajmniej tak mi sie wydawalo...nie wiem czy zmienila to
        ciaza czy moze on mi dawal sile w kazdym razie nie potrafie zrobic z siebie
        twardzielki.ostatnie dni sa tragiczne dla mnie!ciagle tylko to samo,wczoraj
        wylaczyl tel i jeszcze go nie wlaczyl- zebym dala mu spokoj- a ja? wyslalam mu
        smsa zeby wiedziec kiedy wlaczy i wtedy zadzwonic. nie kontroluje tego....k....a
        tak bym chciala miec sile!!!!!
    • alunia78 Re: zdradzona 22.03.08, 12:33
      facet to ostatnia świnia ale nie martw sie bo jemu w tym związku też sie nie
      ułoży tak jest jak zostawia się kobietę w ciąży to już jest przetestowane przez
      kila pokoleń
      • a_aneczkaa Re: zdradzona 22.03.08, 12:48
        obawiam sie ze moze im sie udac.bo przeciez tak wspaniale pasuja do siebie!a
        mnie boli to ze mnie zostawia w ciazy- podobno milosc swojego zycia...
        • rachela27 Re: zdradzona 22.03.08, 13:03
          No ale nie możesz tak robić, bo to nie ma sensu.
          Pogrążasz się tylko sama.

          Co ci da nawet jeśli go zmusisz do powrotu?
          On cię teraz nie chce i nawet jeśli wróci ze wzgledu na dziecko, to
          nigdy nie będzie już tak samo.
          Musisz się postarać i przestań do niego pisać i dzwonić bo jeszcze
          bardziej cię znienawidzi.
          Zrozum, nic tym nie zyskasz, a jeszcze więcej stracisz.
          Ten facet to świnia, może sam kiedyś zrozumie co stracił.
          Ty teraz nie możesz nic zrobić.
          • largactil Re: zdradzona 22.03.08, 14:43
            Oczywiście, że musisz dać radę! Nie dzwoń, nie pisz esów, bo jak widzisz to
            generuje tylko złe emocje.Poszukaj wsparcia w rodzinie, przyjaciółkach, może u
            innego psychologa. Leków psychiatrycznych w ciąży z zasady trudno znależć
            bezpieczne, więc raczej odpada. Ja zadbałabym o bezpieczeństwo finansowe
            dziecka, dziecku to się zwyczajnie należy, ale nie egzekwuj tego sama, musisz
            mieć wsparcie kogoś trzeciego. A i jeszcze jedno, z czystej złośliwości
            poinformowałabym tą pannę, że jesteś w ciąży, może to nieco zburzy jego beztroskę?
            • a_aneczkaa Re: zdradzona 22.03.08, 17:52
              ona wie ze jestem w ciazy ale i tak sie pcha w ten zwiazek!
      • lolyta Re: zdradzona 22.03.08, 16:07
        alunia78 napisała:

        > facet to ostatnia świnia ale nie martw sie bo jemu w tym związku też sie nie
        > ułoży tak jest jak zostawia się kobietę w ciąży to już jest przetestowane przez
        > kila pokoleń

        nie, nie jest. niestety. jesli jemu sie nie ulozy to dlatego, ze jest
        niedojrzaly, a nie 'za kare'.
    • brak.polskich.liter Re: zdradzona 22.03.08, 17:10
      Facet ma w jednym racje - daj mu odejsc. Masz niewiele do zyskania, bo do
      milosci nikogo nie zmusisz, a bardzo duzo do stracenia - za pare lat na
      wspomnienie wydzwaniania i upokarzania sie, bedziesz sie sama przed soba wstydzic.

      Wiec - rownym, marszowym krokiem idz do psychiatry, po antydepresanty na
      poczatek. Potem psychoterapia. A potem zastanow sie, jak chcesz rozwiazac
      kwestie opieki nad dzieckiem. Byliscie malzenstwem? Jesli tak, to masz prawo
      domagac sie nie tylko alimentow na dziecko, ale rowniez pieniedzy dla siebie
      (rozwod z orzekaniem o winie eksa). Jesli nie - finansowo bedziesz miec gorzej,
      ale i tak alimenty na dziecko naleza Ci sie jak psu micha. Poczytaj sobie KRiO,
      doinformuj sie, co i na jakich warunkach Ci przysluguje.
      Poszukaj wsparcia u rodziny i przyjaciol. Faceta zostaw w spokoju -
      sqrwysynstwem jest porzucenie partnerki w ciazy, no ale on najwyrazniej juz
      podjal decyzje. Natomiast to, co wygaduje na temat ciazy (tj. kto chcial dziecka
      etc) jest bez znaczenia. Zrobil facet dziecko - ergo ma obowiazek
      wspolfinansowania, niezaleznie od tego, czy chcial bardzo, tylko troszeczke, czy
      tez wcale. Trafilas na pana, ktory lubi duzo a bez sensu gadac, najwyrazniej.

      > zawsze mowil ze
      > bedzie mnie kochal do konca zycia.co mam zrobic?

      Przejsc do porzadku dziennego. W kwestii zapewnien o dozgonnej milosci - shit
      happens. Rozne rzeczy ludzie nieraz wygaduja, potem im sie zmienia. Nic nowego.

      > stracilam milosc swojego zycia-jedyna i pierwsza milosc!

      Bywa. Pierwsze milosci na ogol koncza sie rozstaniem - tyle, ze przewaznie ma
      ono miejsce wczesniej, niz po 11 latach. Bycie porzucona, zwlaszcza w ciazy,
      jest cholernie nieprzyjemne, ale do dzwigniecia i przezycia.
      • a_aneczkaa Re: zdradzona 22.03.08, 18:12
        hmmm...brak.polskich.liter...swietna analiza.stawia z lekka na nogi.masz
        racje.on jest squ..synem i to na maxa!!!
      • doodd Re: zdradzona 22.03.08, 18:16
        Czas leczy rany i na pewno dużo wody upłynie zanim się wyleczysz z
        tej miłości. Przerabiałam podobną sytuację z moją przyjaciółką tylko
        ją facet zostawił jak ich syn miał 2,5 roku a ona została sama bez
        pracy w wynajętym mieszkaniu, początkowo podobnie jak ty próbowała
        zatrzymać go na siłę ale miało to odwrotny skutek czym ona więcej
        nalegała tym on coraz bardziej oddalał się od niej i od dziecka
        które bardzo było za tatą, w końcu dała za wygraną i przestała
        kompletnie przejmować się swoją porażką zaczęła nowe życie i
        zapomniała o swoim mężu. Założyła sprawę o alimenty na siebie i na
        dziecko bo wtedy jeszcze się uczyła i nie mogła podjąć pracy i tak
        jakoś toczyło się jej życie i wiesz co się stało !!!!! Pewnej nocy
        odwiedził ją mąż z kwiatami i z przeprosinami i błagał ją żeby
        spróbowali jeszcze raz że on ją kocha itp itd moja przyjaciółka
        oczywiście pokazała mu drzwi bo już nic do niego nie czuła a z tego
        co się tam kiedyś dowiedziałyśmy to panna puściła go z dymem jak z
        wypłaty po spłaceniu alimentów zostawało niewiele na jej zachcianki.
        Mojej przyjaciółce złożyło się życie i jest szczęśliwa.



        A panienka która zabiera męża i ojca nie narodzonemu dziecku jest po
        prostu bezduszna może i ona kiedyś będzie w podobnej sytuacji.
        • a_aneczkaa Re: zdradzona 25.03.08, 13:56
          Teraz jest tak, ze nie umiem sobie bez niego poradzic,ciagle przyominaja mi sie
          jakies chwile spedzone razem,boli ze nie interesuje go czy nasz synek sie
          wlasnie poruszyl w brzuchu, jak ja sie czuje..boli bo 11 lat to szmat czasu a on
          namyslil sie teraz- bo inna pokazala mu ze moze byc slodko i bez obowiazkow-
          penie na poczatku zawsze jest slodko i on niby to rozumie a nie rozumie. i to
          tak strasznie boli...nie wiem jak o tym zapomniec jak to przezyc...
      • lowelcia Re: zdradzona 25.03.08, 14:18
        Brak polskich liter:
        A jak faceta zdradza kobiete w ciązy, ale nie chce jej zostawiac i
        odchodzic bo jest za nią odpowiedzialny i za dzieci
        to tez jest sku..synem???Tzn
        chodzi mi o roznice, zdradza i zostawia czy zdradza ale zostaje
        (zdrada sie nie wydaje i nie chce odejsc)?????????????????
    • maarta62 Re: zdradzona 25.03.08, 18:57
      Jest nas dużo więcej-tych zdradzonych, niż myślisz, zajrzyj na tego
      bloga: kaplanka8.blox.pl/2008/03/Dzis-zaczynam-nowe-zycie.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka