Dodaj do ulubionych

Kasa wspólna czy własna?

27.03.08, 10:23
Pytanie moje dotyczy majątku nabytego przed ślubem przez jednego z
małżonków i co się z nim dzieje po ślubie.
Planujemy z narzeczonym ślub za parę miesięcy. Każde z nas ma
mieszkanie. Po slubie mieszkać będziemy w moim. Mieszkanie
narzeczonego ma być wynajęte lub sprzedane. I teraz tak – narzeczony
wyobraża sobie, ze w przypadku sprzedaży uzyskanymi pieniędzmi
będzie się sam zajmował (chce inwestować w jakieś fundusze). A jak
wynajmie to też chce pieniądze wpłacać na swoje konto. Uważa, że to
czego się dorobił przed ślubem to jego, a zarobki po ślubie będzie
wkładał do wspólnej kasy.
Tylko, ze jakbym ja nie miała swojego mieszkania, to on by nie mógł
sprzedać swojego, bo by w nim mieszkał tak jak teraz, więc nie
miałby żadnych pieniedzy na inwestowanie itd.
Więc jak to właściwie jest? Czy mam prawo od niego żądać włożenia
tej kasy ze sprzedaży do wspólnego konta czy nie?
Obserwuj wątek
    • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 10:26
      nie masz. To jego majątek przedslubny i po ew. rozstaniu nie podlega nawet
      podziałowi
      • magessi Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 12:52
        tylko problem polega na tym że mieszkanie zielonej biedronki też jest jej
        majątkiem przed ślubem...a po okresie chyba 5 lat przechodzi na wspólność
        małżeńską...więc w razie rozwodu połowa mieszkania należy się męzowi...ja w
        takiej sytuacji podpisałabym intercyzę na mieszkanie.Niech on wyda pieniądze za
        swoje mieszkanie na co chce(bo to jego) a ona zabezpieczy swoje intercyzą (bo to
        jej)Tak byłoby najuczciwiej.
    • iberia.pl Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 10:37
      zielona.biedrona napisała:

      > Pytanie moje dotyczy majątku nabytego przed ślubem przez jednego z
      > małżonków i co się z nim dzieje po ślubie.

      a co sie ma dziac? Co rpzed slubem Twoje bylo to i po slubie twoje
      pozostaje.

      > Planujemy z narzeczonym ślub za parę miesięcy. Każde z nas ma
      > mieszkanie. Po slubie mieszkać będziemy w moim. Mieszkanie
      > narzeczonego ma być wynajęte lub sprzedane. I teraz tak –
      narzeczony wyobraża sobie, ze w przypadku sprzedaży uzyskanymi
      pieniędzmi będzie się sam zajmował (chce inwestować w jakieś
      fundusze). A jak wynajmie to też chce pieniądze wpłacać na swoje
      onto. Uważa, że to czego się dorobił przed ślubem to jego, a
      zarobki po ślubie będzie wkładał do wspólnej kasy.

      i slusznie uwaza.
      A jak ty bys uwazala ba jego miejscu?

      > Tylko, ze jakbym ja nie miała swojego mieszkania, to on by nie
      mógł sprzedać swojego, bo by w nim mieszkał tak jak teraz, więc nie
      > miałby żadnych pieniedzy na inwestowanie itd.
      > Więc jak to właściwie jest? Czy mam prawo od niego żądać włożenia
      > tej kasy ze sprzedaży do wspólnego konta czy nie?

      wg mnie nie powinnas tego oczekiwac.
      Lepiej zastanow sie czy po slubi wspolna kasa czy moze :2
      osobne+trzecia wspolna?
      • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 10:47
        Ja ogólnie rozumiem zasadę że czego sie dorobiłam przed ślubem, to
        moje, a wspólne to co po ślubie. Ale w naszej sytuacji właśnie ten
        ślub i moje mieszkanie powoduje, ze narzeczony wogóle ma jakieś
        pieniądze. Gdyby nie ślub i nie moje mieszkanie, to nie miałby
        pieniędzy, tylko swoją kawalerkę, w której by mieszkał, bo nie ma
        innego mieszkania. Więc tak jakby te jego pieniądze pojawią sie
        dopiero po ślubie, czyli są częścią majątku wspólnego, nie?
        • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 10:50
          Twoje mieszkanie bedzie dalej Twoje niezaleznie że on bedzie w nim mieszkał, ale
          pieniądze ze sprzedazy jego mieszkania bedę jego bo pochodzą z majątku przedslubnego
          • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 10:56
            To prawda, tylko, że z mojego mieszkania, chociaż moje, mąż będzie
            korzystał, a ja z jego pieniędzy nie.
            Ogólnie im dłużej nad tym myslę tym bardziej się czuję oszukana. Czy
            to możliwe, ze prawo popiera takie oszukiwanie jednego z małzonków?
            Moze się jednak trypel mylisz?
            • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 10:59
              a gdzie tu oszustwo ze strony prawa?
              ja tu widze tylko oszustwo ze strony męża
              Prawo chroni w razie rozstania.
              • iberia.pl Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:03
                trypel napisał:

                >
                > ja tu widze tylko oszustwo ze strony męża
                >

                a gdzie On Ja chce oszukac? Bo ja jakos nie widze tego oszustwa..
                • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:16
                  własnie tu że on bedzie mieszkał "za darmoche" a jednoczesnie obracał swoja kasą.
                  • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:18
                    jak za damoche? przeciez bedzie dorzucal sie do kasy na czynsz i itd. jak ato
                    darmocha?
                    a w arzei rozstania autorka zachowa mieszkanie, a kase za jego sprzedane
                    zuzyje.. wiec nie wiem kto kogo oszukuje.


                    > własnie tu że on bedzie mieszkał "za darmoche" a jednoczesnie obracał swoja kas
                    > ą.
                    • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:21
                      Jesli ma dochód z wynajmu swojego mieszkania to fajnie, ale moze ona też by
                      chciała wynając swoje i miec z tego dochód, ale nie moze bo on w nim mieszka..
                      juz rozumiesz?
                      • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:25
                        jezeli wynajma to mieszkanie to kasa pownna isc na wspolne konto, bo to
                        dodatkowy dochod, ale jezeli sprzedadza mieszaknie i zuzyja kase..to facet w
                        momencie rozstania zostaje z niczym.. to mam na mysli.


                        > Jesli ma dochód z wynajmu swojego mieszkania to fajnie, ale moze ona też by
                        > chciała wynając swoje i miec z tego dochód, ale nie moze bo on w nim mieszka..
                        > juz rozumiesz?
                        >
                        • mala_mee Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:26
                          I z Tobą się najbardziej zgadzam.
                        • mala_mee Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:32
                          Nie, jednak nie ze wszystkim się zgadzam.
                          Gdybym miała jeszcze przed slubem rozpatrywac co będzie po
                          ewentualnym rozwodzie to tego samego dnia kupiłabym sobie kota,
                          fotel bujany i druty.
                          • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:34

                            > ewentualnym rozwodzie to tego samego dnia kupiłabym sobie kota,
                            > fotel bujany i druty.

                            no al ekot tez mieszkanie nie ma:) i w dodatku szansa ze na soebie zarobi jest
                            mala:) tylko zywic go trzeba.:) odrobaczac i wogole..same koszty,
                            • mala_mee Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:35
                              Ale nie zrobi mnie na boku z wywłoka z bramy obok :)))
                              I przy kocie można sobie faceta zaprosić na kolację ze śniadaniem a
                              przy mężu to już nie bardzo.
                              • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:37
                                > Ale nie zrobi mnie na boku z wywłoka z bramy obok :)))

                                :) hehe..to wyposc go w marcu na spacer wieczorem:)

                                > I przy kocie można sobie faceta zaprosić na kolację ze śniadaniem a
                                > przy mężu to już nie bardzo.

                                no tak...
                        • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:41
                          powinna a nie idzie - przeczytaj pierwszy post - on chce nią zarzadzać tylko
                          • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:43
                            > powinna a nie idzie - przeczytaj pierwszy post - on chce nią zarzadzać tylko


                            no to nie jest to co tygrysy lubia najbardziej.

                            wtedy autrka poinna mu narzucic czynsz:)
                            • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:55
                              no właśnie.
                              a skoro takie rzeczy wychodzą jeszcze przed slubem to najlepiej w d*pe kopnąć
                              żeby sie zastanowił czego chce!
                  • iberia.pl Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:36
                    trypel napisał:

                    > własnie tu że on bedzie mieszkał "za darmoche" a jednoczesnie
                    obracał swoja kasą.

                    no za damro mieszkac nie bedzie to juz wiemy.A z tym obracaniem kasy
                    to ...roznie moze byc, rownie dobrze koles ,oze utopic i co wtedy ?
              • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:15
                Oszustwo ze strony prawa jest w tym, że prawo nie każe w takiej
                sytuacji podzielic się majątkiem nabytym pred ślubem. Wygrywa ten,
                kto się wprowadzi do wspólmalzonka.
                A rozstawać się nie mamy zamiaru, nie po to się pobieramy, żeby się
                rozstawać. A nawet w przypadku rozstania ja i tak będę stratna, bo
                moagłabym przyjąć dziewczynę na pokój, jakbym nie wyszła za mąż i
                miałabym dodatkowe pieniądze. A jak mąż będzie mieszkał to przecież
                nikomu pokuju nie wynajmę, bo będzie za ciasno. A mąż w przypadku
                rozstania swoje pieniądze bedzie miał.
                Ogólnie chyba jednak chyba nie chcę tego ślubu i wolę być starą
                panną.
                • iberia.pl Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:38
                  zielona.biedrona napisała:

                  > Oszustwo ze strony prawa jest w tym, że prawo nie każe w takiej
                  > sytuacji podzielic się majątkiem nabytym pred ślubem. Wygrywa ten,
                  > kto się wprowadzi do wspólmalzonka.

                  nie przesadzaj.

                  > A rozstawać się nie mamy zamiaru, nie po to się pobieramy, żeby
                  się rozstawać. A nawet w przypadku rozstania ja i tak będę stratna,
                  bo moagłabym przyjąć dziewczynę na pokój, jakbym nie wyszła za mąż
                  i miałabym dodatkowe pieniądze.

                  tok rozumowania godny nastolatki...

                  >A jak mąż będzie mieszkał to przecież nikomu pokuju nie wynajmę,
                  bo będzie za ciasno. A mąż w przypadku rozstania swoje pieniądze
                  bedzie miał.

                  skad wiesz? A moze utopi w tych inwestycjach?

                  > Ogólnie chyba jednak chyba nie chcę tego ślubu i wolę być starą
                  > panną.

                  sama sobie przeczysz :porownaj to zdanie z trzecim zdaniem swojej
                  wypowiedzi...
                • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:01
                  Ogólnie chyba jednak chyba nie chcę tego ślubu i wolę być starą
                  > panną.

                  Żenisz się z mieszkaniem, czy z facetem??
            • anisia25 Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:04
              Biedrona masz racje. On ze swojego mieszkania bedzie pobierał dochód, którym
              powinien się z Tobą podzielić [ale nie w przypadku sprzedarzy mieszkania].
              Glupie jest tłumaczenie, że jego mieszkanie i jego pieniądze.
              Ciekawe czy zgodziłby się na rozwiązanie:
              Mieszkacie w jego kawalerce, Ty wynajmujesz swoje mieszkanie, a kasę z wynajmu
              zwijasz dla siebie...
              Uważam, że dochód powinien być wspólny.
        • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:16
          > Więc tak jakby te jego pieniądze pojawią sie
          > dopiero po ślubie, czyli są częścią majątku wspólnego, nie?


          nie..bo w przypadku rozstania on straci mieszkanie...
          to jest jego kasa. Sorry.. wpsolna moze byc kasa, ktora dostaniecie za wynajmen.
    • mala_mee Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 10:51
      To nie jest kwestia prawa.
      A jak chcesz walczyć to powiedz, że Ty sprzedajesz swoje. Tylko czy
      to do czegoś prowadzi.
      • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:29
        mala_mee napisała:

        > To nie jest kwestia prawa.
        > A jak chcesz walczyć to powiedz, że Ty sprzedajesz swoje. Tylko czy
        > to do czegoś prowadzi.

        no do tego, ze beda musieli wynajac mieszkanie i cala kasa ze sprzedazy obu ich
        mieszkan pojdzie na wynajecie.. kompletna porazka:)))
    • iberia.pl Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:02
      jest jeszcze inne wyjscie:sprzedajcie oba mieszkania i kupcie jedno
      wspolne.
      • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:26
        iberia.pl napisała:

        > jest jeszcze inne wyjscie:sprzedajcie oba mieszkania i kupcie jedno
        > wspolne.

        albo wnyjmijscie oba..
        i wynajmijsci ejedno wspolne:)
    • katharsisss Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:06
      Moim zdaniem powinniście wynając jego mieszkanie, a pieniądze z wynajmu
      przeznaczyc na wspólne życie, czyli czynsz za Twoje mieszkanie a to co zostanie
      na jedzenie, itp. Tak byłoby sprawiedliwie, bo i Ty i on nadal w razie
      ewentualnego rozwodu macie swoje mieszkania. Trochę dziwnie by to wyglądało
      gdyby facet kasę z wynajmu brał tylko dla siebie, równie dobrze Ty mogłabyś mu
      kazac płacic za wynajem swojego. Co najwyżej jakąś częśc kasy z wynajmu
      przeznaczcie po jakimś czasie na remont jego mieszkania. A sprzedawac nie radzę.
      Mieszkanie zawsze się może przydac.
    • camel_3d nic nie jest wieczne:) 27.03.08, 11:14
      niestety na wieczna milosc nie ma 100% gwarancji.
      a co bedzie jak sprzedacie, podzielicie sie kasa..i za kilka lat rozstaniecie?
      Wtedy..teoretcznie powinniscie sprzedac twoje mieszkanie i sie podzielic kasa.
      Lepsze rozwiazanie jest takie, ze wynajmujecie mieszkanie i te kase wplacacie na
      wspolne konto..w razie czego..on zachowuje swoje mieszkanie, a ty swoje, a to co
      zarobi mieszkanie na siebie w czasie wynajmu idzie na wasze malzenskie konto.

      • menk.a Re: nic nie jest wieczne:) 27.03.08, 11:31
        Pozwolisz, że podepnę się pod Twoje rozwiązanie. Nie chce mi się pisać tego
        samego i wyważać otwartych drzwi.;)))
        • camel_3d Re: nic nie jest wieczne:) 27.03.08, 11:32
          menk.a napisała:

          > Pozwolisz, że podepnę się pod Twoje rozwiązanie. Nie chce mi się pisać tego
          > samego i wyważać otwartych drzwi.;)))

          dzieki, ze sie zgadzasz.
          takie rozwiazanie wydaje mi sie po prostu najrozsadniejsze.
          • menk.a Re: nic nie jest wieczne:) 27.03.08, 11:39
            Sadzę, ze oboje powinni zachować swoje mieszkania. A mieszkać w jakimś innym.
            Choćby wynajętym. Mieszkając u któregoś z nich, to drugie może mimo wszystko
            czuć się nie u siebie albo druga strona przy jakiejś nieprzyjemnej okazji dać do
            zrozumienia, kto jest u siebie a kto nie.
            Nie zakładam broń Panie złych intencji. Ale wszyscy wiemy, że śluby bierze się
            najczęściej z wielkiej miłości. Ślubuje sie wszystko. A potem... jakby zapomina
            się o tym. A w wypadku rozwodu kanapę rozcina się piłą.
            • duchess85 Re: nic nie jest wieczne:) 27.03.08, 11:51
              Wybacz menk.a, ale dla mnie pomysł wynajmowania mieszkania, kiedy ma się dwa
              własne, jest co najmniej kretyński...
              • camel_3d Re: nic nie jest wieczne:) 27.03.08, 11:53
                duchess85 napisała:

                > Wybacz menk.a, ale dla mnie pomysł wynajmowania mieszkania, kiedy ma się dwa
                > własne, jest co najmniej kretyński...

                ale wtedy bedzie swiety spokoj:)
              • menk.a Re: nic nie jest wieczne:) 27.03.08, 12:00
                Wspaniałomyślnie wybaczam.;)

                A poważniej: skoro na tym etapie są jakieś wątpliwości, to widzę tylko takie
                rozwiązanie. Załóżmy on wprowadza się do niej, ma na swoim koncie kasę za swoje
                mieszkanie, nią obraca, powiedzmy, ze nawet na tym zarabia. Kasa jest jego. A co
                z mieszkaniem jej prócz tego że tam mieszkają? Utrzymanie tego mieszkania,
                standardu, remonty , ulepszenia będą na jej głowie, bo to jej mieszkanie? A jego
                pieniądze są jego, nie ich?
                Może wynajmowanie 3 mieszkania kiedy posiada się 2 inne, nie jest
                najtrafniejszym pomysłem, ale jak pomyśle o co ludzie potrafią się żreć... A
                kiedyś ci sami sobie wyznawali miłość, uczciwość, lojalność i wspólnotę stołu i
                łoża. To dopiero kretyństwo było.
    • ingeborg Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:19
      Nieźle się zapowiada :-/

      nie jestem fanką jakiejś wielkiej komuny typu dzielenie się szczoteczką do zębów
      ale zastanawiam się jak Twój facet to widzi. Okej, zainwestuje w fundusze,
      dorobi się, kupi sobie porsche a Ty bedziesz jeździc rowerem bo on sprzedał
      swoje mieszkanie a Ty nie?

      to juz nawet nie kwestia prawa tylko poczucia przyzwoitości. Jak się człowiek
      żeni i kocha to się dzieli, na tym polega małżeństwo i rodzina. nie wiem,
      zastanów się moze nad tym człowiekiem.
      • camel_3d ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:23
        a jak sie rozstana, zuzyje kase za mieszkanie..i co?
        autorka ma swoje mieszkanie..a facet musi wynajac . bo wlasnego nie ma.
        • ingeborg Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:29
          camel, naucz się czytać. Nie powiedziałam ze ma je sprzedawać. Mogą je wynająć,
          moga je zostawić luzem, oddać babci, cokolwiek,. Ale sytuacja kiedy facet je
          sprzedaje i chomikuje kase dla siebie jest dla mnie co najmniej dziwna.

          Zresztą zakładanie że bedzie rozwód kiedy nie było jeszcze nawet ślubu tez nie
          wrózy dobrze temu zwiazkowi.
          • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:31
            ingeborg napisała:

            > camel, naucz się czytać. Nie powiedziałam ze ma je sprzedawać. Mogą je wynająć,
            > moga je zostawić luzem, oddać babci, cokolwiek,. Ale sytuacja kiedy facet je
            > sprzedaje i chomikuje kase dla siebie jest dla mnie co najmniej dziwna.

            no nie jest dziwna, bo to jego pieniadze. jezeli je szanowna malzonka z
            malzonkiem roztrownia je ze wspolnego konta to nic mu w momencie rozstania nie
            zostaje. dlatego to powinna byc jego kasa, ktora musi miec na wszelki wypadek...

            ale sprzedza mieszkania to wogole durtny pomysl. Wynajecie bardziej sie oplaca.
            • mala_mee Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:33
              Ale dlaczego od razu roztrwonią??
              Mogą za to pojechać na wspólne wakacje, kupić coś do mieszkania w
              którym razem mieszkają.
              Życ razem a nie na sublokatorce.
              • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:35
                > Ale dlaczego od razu roztrwonią??
                > Mogą za to pojechać na wspólne wakacje, kupić coś do mieszkania w
                > którym razem mieszkają.

                jezeli je wynajma to tez moga za te pieniadze pojechac na wakacje i kupic cos do
                domu. A mieszkanie ostaje.

                Niestety wakacje to cos co jest 100% roztrwonieniem kasy..:)
                • mala_mee Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:36
                  Ja mówie o wynajęciu. Sprzedarz to głupi pomysł.
                  W kwestii wakacji to ja się w 100% z Toba nie zgadzam.
                  • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:38

                    > W kwestii wakacji to ja się w 100% z Toba nie zgadzam.

                    no coz..wakacje to raczej malo skuteczna forma zarabiania i mnozenia pieniedzy:)))
                    • mala_mee Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:40
                      No jeżeli życie ma tylko na tym polegac to ja się wypisuję.
                      • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:43
                        > No jeżeli życie ma tylko na tym polegac to ja się wypisuję.

                        e nie.. no co ty... ale zawsze trzeba miec zabezpieczenie finansowe.:)
                        • ingeborg Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 12:07
                          Stary, jesteś straszny.

                          Kasę mnozy sie po to, zeby ją potem móc wydać.
                          Żyje się po to żeby na starość mieć co wspominać...

                          Wakacje świetnie to łączą.
                          • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 12:12
                            no zgadza sie..
                            kase mnozy sie zaby ja wydac:) ale jak sie wyda kase zanim sie ja pomnozy to juz
                            kompletna kleska:)



                            > Stary, jesteś straszny.
                            >
                            > Kasę mnozy sie po to, zeby ją potem móc wydać.
                            > Żyje się po to żeby na starość mieć co wspominać...
                            >
                            > Wakacje świetnie to łączą.
            • ingeborg Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:34
              > no nie jest dziwna, bo to jego pieniadze.

              Kurcze, to moze niech zostanie jak jest: niech mieszkają w dwóch róznych
              mieszkaniach, niech sie osobno dorabiają a jak przyjdzie czas to nieck kazde
              osobno zaadoptuje jedno dziecko, wtedy też nie będzie się trzeba niczym dzielić
              i nikt nie bedzie stratny jak sie w końcu rozstaną.
              • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:39
                > Kurcze, to moze niech zostanie jak jest: niech mieszkają w dwóch róznych
                > mieszkaniach, niech sie osobno dorabiają a jak przyjdzie czas to nieck kazde
                > osobno zaadoptuje jedno dziecko, wtedy też nie będzie się trzeba niczym dzielić
                > i nikt nie bedzie stratny jak sie w końcu rozstaną.

                dobra.. to moze napisz mi rozwiazanie.
                sprzedaja mieszkanie. kasa idzie na wspolne konto..wycieczki, sprzet itd.
                rozstaja sie...

                i co teraz?
                • mala_mee Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:40
                  Jezzzzuuuuu, po co od razu zakładac rozstanie???????????
                  • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:44
                    > Jezzzzuuuuu, po co od razu zakładac rozstanie???????????

                    no coz... nogdy nic nie wiadomo..neistety.. a ponad 50% par sie rozwodzi.
                • ingeborg Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:51
                  Kobieto!!! Gdzie ja napisałam o sprzedaży!? No gdzie!?
                  • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:53
                    > Kobieto!!! Gdzie ja napisałam o sprzedaży!? No gdzie!?

                    tak jakos zrozumialEM z twojego pierwszego postu:)))
                    • ingeborg Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:55
                      To źle zrozumiałeś. Facecie :-)
                      • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 12:06
                        no juz dobra dobra..kobieto


                        PS.

                        moja tesiowa ma na imie Ingeborg:))




                        > To źle zrozumiałeś. Facecie :-)
                        • ingeborg Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 12:08
                          Napewno jest superlaską. Wszystkie ingeborgi to superlaski.
                          • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 12:10


                            > Napewno jest superlaską. Wszystkie ingeborgi to superlaski.

                            no nie wiem..ma 75 lat:)
                            ale jest super i kazemu moge tylko takiej tesiowej zyczyc..no i swietnie
                            gotuje:) a na finansach to si ezna jak malo kto:)
                            • ingeborg Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 12:19
                              No to w takim razie chociaz podpiera się superlaską
                              • camel_3d Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 12:21
                                tez nie:)
                                na szczescie:)


                                > No to w takim razie chociaz podpiera się superlaską
          • menk.a Re: ingeborg - bredzisz 27.03.08, 11:34
            Rozwodów nikt sobie nie wróży, a one jednak się dzieją. Strzyżonego Pan Bóg
            strzyże - rzekła zakonnica nakładając prezerwatywę na świecę..;)
      • kasiasz5 Zdecydowanie się zastanów... 27.03.08, 11:35
        tak jak radziły poprzednie dziewczyny.Kwestia pieniędzy jest
        poboczna,poprostu chodzi o to abyście razem zdecydowali co dalej.Tu
        jest meritum sprawy.Ja czułabym się chyba niezbyt komfortowo,gdyby
        mój narzeczony sam zdcecydował co dalej w kwestii finansów po ślubie.
        Zróbcie więc jak wam wygodnie,pod warunkiem,że wspólnie decydujecie
        i oboje akceptujecie dane rozwiązanie.
    • camel_3d zielona zabko... chcesz oszukac faceta? 27.03.08, 11:22
      zartuje, ale to wyglada tak:

      sytuacja 1.
      a. on ma mieszkanie i ty masz mieszkanie
      b. biezecie slub.
      c. on sprzedaje mieszkanie, pieniadze za nie ida na wspolne koonto...
      przebebnicie je na cos tam.
      d. rozstanie.
      e. on wyprowadza sie z twojego mieszkanie (poneiwaz nie podlega podzialowi) i
      co?? On nie ma ani kasy ani mieszkania.

      czy to fair?

      sytuacja 2.
      a. Bierzecie slub.
      b. wynajmujecie jegomieszkanie i ta kasa idzie na wspolne konto.
      c. korzystacie oboje z tej kasy,,
      d. rozstanie. On ma swoje mieszkanie, a ty swoje. proste prawda??

      Poza tym..rozumowanie, ze bedzie meiszkal za darmo w twoim mieszkanieu jest nie
      dobre. Przeciez bedzie placicl na nie tak samo..
      • iberia.pl Re: zielona zabko... chcesz oszukac faceta? 27.03.08, 11:35
        amen.
      • zielona.biedrona Re: zielona zabko... chcesz oszukac faceta? 27.03.08, 11:44
        Nie chcę go oszukać, kochamy się, ale na razie wygląda to tak, że
        albo ja oszukam jego albo on mnie.
        Radzicie, zeby nie sprzedawać mieszkania tylko wynająć i wtedy te
        pieniądze wkładać do wspólnej kasy. No to akurat lepiej sprzedać i
        obracać pieniedzmi, bo uważam, że z lokatorami to są same klopoty,
        trzeba pilnować, remontować i właściwie, to się nie wychodzi na
        swoje. Lepiej sprzedać. Ale piszecie, że jak się sprzeda, to
        pieniądze będą tylko dla męża. Ja nie widzę różnicy - pieniądze ze
        sprzedaży mają należeć do jednego, a z wynajmu do obojga? Przecież
        pochodza z tego samego mieszkania.
        A jeśli dojdzie do rozwodu (ale chyba nie dojdzie wogóle do ślubu)
        to podzielimy się połową majątku wypracowanego w trakcie malżeństwa.
        Częścią tego majątku będą pieniądze pochodzące z pieniędzy ze
        sprzedaży mieszkania. I to się podzieli na polowę. Ale co tam myśleć
        o rozwodzie, lepiej myśleć jak to wszystko ma dzialać w czasie
        małżeństwa. Tak, zeby nikt nie czuł się oszukany, bo co to za
        małżeństwo, jak się sobie nie ufa?
        • camel_3d Re: zielona zabko... chcesz oszukac faceta? 27.03.08, 11:51
          >No to akurat lepiej sprzedać i
          > obracać pieniedzmi,

          jak sie umie obracac.... a do tej pory jednymi z najlpszych inwestycji sa
          inwestycje w nieruchomosci...


          >bo uważam, że z lokatorami to są same klopoty,

          zalezy z jakimi..pecha mozna miec.

          > trzeba pilnować, remontować i właściwie, to się nie wychodzi na
          > swoje. Lepiej sprzedać.

          zalozmy:

          a. masz mieszkanie warte 50.000.
          wynajmujsez za 500 PLN plus koszty.

          po roku masz 6 tys. czyli ponad 10%..tyle nie da ci zaden funfusz ani konto.




          > A jeśli dojdzie do rozwodu (ale chyba nie dojdzie wogóle do ślubu)
          > to podzielimy się połową majątku wypracowanego w trakcie malżeństwa.
          > Częścią tego majątku będą pieniądze pochodzące z pieniędzy ze
          > sprzedaży mieszkania.


          Wow.. rozumiem ze bedzie to 100% wartoscie jego mieszkania. Bo ty swoje
          zachowasz, a on swojego juz nie bedzie mial i musi cos kupic.
          Chyba ze ty sprzedasz po rozwodzie swoje mieszkanie i tez soie nim podzielicie.


          > o rozwodzie, lepiej myśleć jak to wszystko ma dzialać w czasie
          > małżeństwa. Tak, zeby nikt nie czuł się oszukany, bo co to za
          > małżeństwo, jak się sobie nie ufa?


          no coz.. jak widac ty wolisz sprzedac miszkanie i zgarnac czesc kasy.. aa po
          przwodzie ..polowa wypracowanego majatku..o ile taki bedzie.. al eswoje
          mieszkanie zachowasz dla siebie.. gdzie tu logika?

          A nie... ja bym ci nie ufal:))))
          • zielona.biedrona Re: zielona zabko... chcesz oszukac faceta? 27.03.08, 12:48
            Może i mieszkania pod wynajem dają większy zysk niż lokaty, ale to
            są pieniądze zamrożóne. Jak będzie potrzebne np. 20 tys. na leczenie
            któregoś z nas albo będziemy chcieli pojechać dookoła świata, to
            przecież nie odkroimy kawałka przedpokoju i nie damy lekarzowi jako
            opłatę za sztuczne serce. Co pieniądze na koncie to pieniadze,
            zawsze można wyplacić. A poza tym nie zaswsze są lokatorzy, czasem
            mieszkanie stoi puste i przynosi straty.
            • camel_3d przepraszam..jaki ty masz kolor wlosow??? 27.03.08, 12:56
              przepraszam, czy ty wiesz co to znaczy "zamrozone pieniadze"?
              gdzies bije dzwon, tylo nie do konca wiesz w ktorym kosciele...

              > któregoś z nas albo będziemy chcieli pojechać dookoła świata, to
              > przecież nie odkroimy kawałka przedpokoju i nie damy lekarzowi jako
              > opłatę za sztuczne serce.


              to sobie wezmiesz kredyt i splacisz go z otrzymywanych za czynsz pniedzy, proste
              nie?

              >Co pieniądze na koncie to pieniadze,
              > zawsze można wyplacić.

              sorry..ale mam wrazenie, ze trollujesz..

              >A poza tym nie zaswsze są lokatorzy, czasem
              > mieszkanie stoi puste i przynosi straty.

              no ta...azlezy jakie miszkanie i gdzie.
              dziupla w pipidowku raczej nie przynosci duzych zyskow.
    • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:29
      Zaznaczam że moje zdanie jest zdaniem laika.Jedno co wiem na pewno to to,że
      mieszkania przedślubne należą do każdego z was oddzielnie,nie wchodzą do majątku
      wspólnego.I pieniądze z ich ew. sprzedaży też należą do właściciela
      sprzedawanego mieszkania.Natomiast zysk z tych pieniędzy/odsetki od lokat,z
      inwestycji nimi poczynionych/to już wasz majątek wspólny.Tak samo pieniądze za
      wynajem tego mieszkania to już wspólne.Bo jak to by było gdyby np. twój mąż
      zamiast mieszkania miał firmę.I zyski z tej firmy uważał za swój oddzielny
      majątek.Przecież tak nie jest.Jak chcesz mieć wiążącą profesjonalną opinię
      poradż się adwokata lub radcy prawnego.
    • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:53
      Czy mam prawo od niego żądać włożenia
      > tej kasy ze sprzedaży do wspólnego konta czy nie?

      Prawo formalne? Możesz zaproponować mu odkupienie połowy mieszkanie,
      w którym chce mieszkać ;)
      • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 11:54

        > Prawo formalne? Możesz zaproponować mu odkupienie połowy mieszkanie,
        > w którym chce mieszkać ;)

        tez dobre:)
      • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:34
        No dobrze, załóżmy, że mieszkanie narzeczonego jest warte 150 tys. a
        moje 300. I on sprzedaje swoje, wprowadza sie do mojego i ja jestem
        o 150 tys. do przodu. Czy to sa tylko moje pieniądze czy wspólne?
        Tzn. czy zostały nabyte w trakcie małżeństwa czy przed nim?
        • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:37
          zielona.biedrona napisała:

          > No dobrze, załóżmy, że mieszkanie narzeczonego jest warte 150 tys. a
          > moje 300. I on sprzedaje swoje, wprowadza sie do mojego i ja jestem
          > o 150 tys. do przodu. Czy to sa tylko moje pieniądze czy wspólne?
          > Tzn. czy zostały nabyte w trakcie małżeństwa czy przed nim?

          no..tak rozumuja kobiety:) hehehe...

          jezeli twoje mieszkanie bezdie wtedy tez wspolne to i te 150 tys. jest wspolne.
          natomiast jezeli uwazasz, ze w przypadku rozstania twoje mieszkanie jest twoje
          to te 150 tys powinno byc wylacznie jego.
          • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:50
            camel_3d napisał
            >..jezeli twoje mieszkanie bezdie wtedy tez wspolne to i te 150 tys. jest wspolne.
            >Nie,pieniądze wtedy tylko jej,ale mieszkanie po ew. rozstaniu do podziału

            natomiast jezeli uwazasz, ze w przypadku rozstania twoje mieszkanie jest twoje
            > to te 150 tys powinno byc wylacznie jego.
            > No podobnie,po prostu odkupuje od niego tą część mieszkania,którą on od niej
            kupił.Ale to nie musi być wtedy te 150 tys. tylko aktualna wartość w danym momencie.
            >
            >
            >
        • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:42
          Pieniądze są twoje, bo odsprzedałaś połowę swojego mieszkania.Ale wtedy
          mieszkanie po ew. rozwodzie podlega podziałowi.Ryzykowna taka opcja bo chyba
          wtedy trzeba by ustanowić rozdzielność majątkową, gdybyście tę transakcję
          zrobili po ślubie.
          P.S. Przeczytaj co napisałam wyżej.
          • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:47
            luidzie..sprzedawanie mieszkan to wogole jakies najgorsze z mozliwych rozwiazan.
            • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:54
              Zgadzam się.Ale autorce wątku jak widać ta opcja najbardziej odpowiada w
              aktualnym momencie.Ale na przyszłość nie jest dobra.
              • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:56
                stedo napisała:

                > Zgadzam się.Ale autorce wątku jak widać ta opcja najbardziej odpowiada w
                > aktualnym momencie.Ale na przyszłość nie jest dobra.



                no bo autorka watku chce miec kase od reki na koncie:)
          • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:54
            Jeśli są moje to znaczy że mogę założyć sobie własne konto i tam
            wpłacić? Ale co z odsetkami z tego konta? Czy mam sie nimi dzielić z
            mężem czy zatrzymać dla siebie?
            • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:57
              > Jeśli są moje to znaczy że mogę założyć sobie własne konto i tam
              > wpłacić? Ale co z odsetkami z tego konta? Czy mam sie nimi dzielić z
              > mężem czy zatrzymać dla siebie?


              to samo co z pieniedzmi za wynajem. ide na wspolne konto.
            • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:57
              Odsetki wspólne,jak napisałam powyżej.
            • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:08
              zielona.biedrona napisała:

              > Jeśli są moje to znaczy że mogę założyć sobie własne konto i tam
              > wpłacić? Ale co z odsetkami z tego konta? Czy mam sie nimi dzielić
              z
              > mężem czy zatrzymać dla siebie?

              To jest Twoja odrębna własność!!
              • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:10
                > > Jeśli są moje to znaczy że mogę założyć sobie własne konto i tam
                > > wpłacić? Ale co z odsetkami z tego konta? Czy mam sie nimi
                dzielić z mężem czy zatrzymać dla siebie?
                >
                > To jest Twoja odrębna własność!!

                Jeżeli wartość Twojego mieszkania wzrośnie w trakcie ślubu, to jemu
                nic do tego. Podobnie jeśli spadnie.
              • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:17
                Odsetki są wspólne, chyba że ustanowią odrębność majątkową.
        • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:05
          zielona.biedrona napisała:

          > No dobrze, załóżmy, że mieszkanie narzeczonego jest warte 150 tys.
          a moje 300. I on sprzedaje swoje, wprowadza sie do mojego i ja
          jestem o 150 tys. do przodu. Czy to sa tylko moje pieniądze czy
          wspólne? Tzn. czy zostały nabyte w trakcie małżeństwa czy przed nim?

          Otrzymałaś pieniądze za nieruchomość nabytą PRZED zawarciem
          małżeństwa, więc pieniądze mają taki sam status.
    • gad.forumowy Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:49
      Interesujące, ale ja postawiony przed takim dylematem:
      a) zrezygnował ze ślubu,
      b) pilnował swojej kasy i dzielił koszty bieżące (czynsz, jedzenie) po połowie.
      W przypadku gdy jest już po ślubie, warto ustanowić rozdzielność majątkową. Bo cóż, takie dylematy w temacie pieniędzy oznaczają po prostu początek końca.
      • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:59
        Rozdzielność majątkowa czyli to czego chce narzeczony teraz. On chce
        żeby majątek jego przed slubny był jego i zyski z tego majątku też.
        Więc jeśli będzie rozdzielność majątkowa, to ja też mam ciągnąć
        zyski z mojego majątki przed ślubnego czyli kazać płacić mężowi za
        mieszkanie w moim mieszkaniu tak jakbym kazała płacić dziewczynie
        przyjętej na pokój?
        • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:00
          > Rozdzielność majątkowa czyli to czego chce narzeczony teraz. On chce
          > żeby majątek jego przed slubny był jego i zyski z tego majątku też.
          > Więc jeśli będzie rozdzielność majątkowa, to ja też mam ciągnąć
          > zyski z mojego majątki przed ślubnego czyli kazać płacić mężowi za
          > mieszkanie w moim mieszkaniu tak jakbym kazała płacić dziewczynie
          > przyjętej na pokój?


          no coz.. w tykim przypadku masz racje. Powinien placic ci 50% kosztow mieszkania.
        • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:13
          to ja też mam ciągnąć zyski z mojego majątki przed ślubnego czyli
          kazać płacić mężowi za mieszkanie w moim mieszkaniu tak jakbym
          kazała płacić dziewczynie przyjętej na pokój?

          Tak. Chyba, że ekwiwalentem będzie finansowanie przez niego wyjazdów
          zagranicznych i td.
          • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:18
            Ale wakacje to chyba za pieniądze wspólne takie z gospodarstwa by
            były. A moze jak jest intercyza to nie ma żadnych wspólnych
            pieniędzy? Dwa bochenki chleba jaden jego jeden mój, dwie solniczki?
            To małzeństwo z intercyzą wogóle jest małżeństwem?
            • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:24
              zielona.biedrona napisała:

              > Ale wakacje to chyba za pieniądze wspólne takie z gospodarstwa by
              > były. A moze jak jest intercyza to nie ma żadnych wspólnych
              > pieniędzy? Dwa bochenki chleba jaden jego jeden mój, dwie
              solniczki?
              > To małzeństwo z intercyzą wogóle jest małżeństwem?

              Robi się tak: deklaruje kto, ile wrzuca do wspólnego kotła:
              oszczędzanie np. na meble, wydatki bieżące itd. Reszta zarobków
              należy osobno do każdego z nas. To sprawdza się przy równych
              dochodach. Gdy kobieta zarabia mniej, żąda zwykle partycypacji w
              dochodach męża. Są mężowie, którzy oddają niemal całą kasę żonie i
              tacy, którzy wydzielają. Do Ciebie należy rozpoznanie :))
            • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:27
              Dokładnie.Nie ma wspólnych pieniędzy i nie ma obowiązku utrzymywania drugiej
              połówki, gdyby np. jedno z was straciło pracę.
      • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:59

        > cóż, takie dylematy w temacie pieniędzy oznaczają po prostu początek końca.


        ja to widze inaczej. takie dylematy pozwalaja na znalezienie rozwiazania.
        Robienie wszytskiego na spontan jest kompletnie bez sensu..
    • lajton Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 12:56
      Kasę za swoje mieszkanie zainwestowałam, a korzyści czerpiemy z tego obydwoje. W
      trakcie wynajmu z pieniędzy też obydwoje korzystaliśmy.
      Mieszkamy w jego mieszkaniu.
      Nie kłóciliśmy się o to, na czyim koncie te pieniądze leżą. Myślę, że chodzi
      tutaj głównie o zaufanie.
      • camel_3d Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:01
        a co jezeli doszloby do rozwodu?
        • lajton Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:05
          Zainwestowane pieniądze idą na drugie mieszkanie.
          Nikt na tym nie traci.
    • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:18
      Pomyśl tak. Wychodzę za mąż za faceta bez mieszkania. Który ma
      bodaj jakieś oszczędności. Jakie? Nie ważne z jakiego źródła
      pochodzą.
      Czy mam wyjść? Co on deklaruje na piśmie?


      • 83kimi Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:22
        Mieszkanie będzie po ślubie jego, ale jeśli je sprzeda, pieniądze
        będą wspólne.
        • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:27
          83kimi napisała:

          > Mieszkanie będzie po ślubie jego, ale jeśli je sprzeda, pieniądze
          > będą wspólne.

          To niech ona sprzeda swoje mieszkanie i odda mu połowę kasy za
          nie:))))))))
          • papierowa.szklanka Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 14:31
            kimi ma racje, on sie wzbogaci po ślubie
            • 83kimi informację dostałam od prawnika 28.03.08, 09:31
              Moja odpowiedź nie jest wymyślona - tak twierdzi moja siostra, która
              jest prawnikiem.
              • akuzator Re: informację dostałam od prawnika 28.03.08, 09:49
                ... moja siostra, która jest prawnikiem.

                jakim prawnikiem?

                Czyli gdy on sprzeda za owe 150 tysięcy, powinien natychnmiast w
                zębach przynieść jej 75? Jeśli tego nie zrobi?
                Pytanie do prawnika :))
                • 83kimi Re: informację dostałam od prawnika 28.03.08, 19:51
                  W Polsce obroniła magisterkę z prawa, a w Niemczech zrobiła doktorat.
                  Ja na prawie się nie znam, ale siostra wytłumaczyła mi, że wszystko
                  co osoby miały przed zawarciem związku małżeńskiego jest ich, jednak
                  w przypadku gdy jakieś "rzeczy" (np. mieszkanie) zostaną sprzedane,
                  wówczas pieniądze automatycznie stają się wspólne (chyba że jest
                  intercyza). I nie oznacza to wcale, że ma w zębach przynieść 75
                  tys., ale że w przypadku rozwodu ten majątek dzieli się na pół.
                  • stedo Re: informację dostałam od prawnika 28.03.08, 23:00
                    Bzdury gadasz.Pieniądze ze sprzedaży są jego, tylko zysk z tych
                    pieniędzy/odsetki od lokat itp./ wspólny.Tacy to są prawnicy. Chcieliby znać się
                    na wszystkim, a jak przychodzi co do czego to figa z makiem.
          • claratrueba Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 14:33
            Droga biedrono, problem jakiś jest ale znów nie taki wielki. O ile mieszkanie
            narzeczonego nie jest w ruinie w paskudnej dzielnicy, nie straci na wartości, a
            pieniądze z wynajmu to czysty i prosty zysk. W przeciwieństwie do funduszy,
            gdzie zysk jest lub nie. A mieszkanie można sprzedać kiedy będzie się chciało
            kupić większe czy dom. Radzę mu to tak właśnie powiedzieć. Natomiast czy ten
            zysk z najmu do wspólnego czy nie.. Wiesz co, ja bym się nie biła. W pierwszej
            chwili pomyślałam "ale samolub" a potem, że jakby to było moje mieszkanie-
            kupione za ciężko zarobioną kasę, odziedziczone po kimś kogo małżonek nawet nie
            znał, to bym sie nie chciała dzielić. Niech sobie inwestuje, zarabia lub traci,
            byle uczciwie dzielił sie zarobkami. Jak będziecie dobrym małżeństwem to nie
            będzie żaden problem, w końcu i tak wydacie je razem. A jak nie będziecie- niech
            ma kasę na drogę.
            • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 14:54
              Pieniądze z wynajmu to nie jest czysty zysk, bo lokatorzy bywają
              różni, czasem ich wcale nie ma i mieszkanie stoi puste. A jak się
              lokatorzy wyprowadzą, to zanim się wprowadzą nowi to trzeba zawsze
              coś wyremontować, pomalować a to strata czasu, klopot itd. Poza tym
              to zawsze jest problem, bo czasem nie moga zaplacić w terminie i
              człowiek się spodziewał kasy, a lokatorka przeprasza i mówi, ze w
              tym miesiącu to ona może zapłacić tylko połowę a w przyszłym
              miesiącu na pewno zaplaci resztę. Więc ja wolałabym sprzedac i mieć
              kasę na koncie. A jak ktoś zachoruje i potrzebne będą pieniądze? Z
              mieszkaniem pod wynajem to jest tak, ze człowiek niby jest bogaty,
              ale jak przychodzi bieda albo choroba, to pieniedzy nie ma, są tylko
              mury,a nie zawsze można sprzedać te mury z zyskiem jak się
              czlowiekowi spieszy.
              Ale to nie na temat, bo chodzi o to, ze piszesz, ze jak mieszkanie
              jest ciążko zarobione, to byś się nie chciała dzielic. Moje też jest
              kupione za ciężko zarobioną kasę, trochę dolożyli rodzice. I ja też
              moge powiedzieć, ze nie chcę się dzielić, bo to moje. I narzeczony
              by wtedy mieszkal u siebie i zadnej dodatkowej kasy by nie miał. I
              dlatego właśnie myslę, ze jak w tym wszystkim jestem strasznie
              poszkodowana i to nie prawda że problem nie jest taki wielki. Moze
              bym i sie zgodziła na taki układ dla świętego spokoju, ale jaka
              pewność, ze to nie jest dopiero początek różnych jego przekrętów. A
              z drugiej strony jak się zdecydowałam na ślub to już chyba powinnam
              ufać temu czlowiekowi, bo jak ślubu nie ma a już nie ufam, to nie
              dobrze?
          • brume11 Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 21:46
            wcale nieprawda. Pieniądze ze sprzedaży majątku odrębnego, też są
            majątkiem odrębnym. W końcu co to za różnica mieć pieniądze
            ulokowane na koncie w banku czy w nieruchomościach.
        • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:30
          Nie.Tylko odsetki od nich.
    • bertrada Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:28
      Podpiszcie intercyzę i problem z głowy. Notariusz wyjaśni wam
      wszystkie szczegóły.
    • modliszka24 Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:30
      wiesz co nie wiem ale wydaje mi sie ze po slubie wszytsko jest wspolne
      • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 13:33
        Tylko majątek wspólnie wypracowany.Gdy nie było intercyzy.Gdy była, to każdy
        wypracowuje dla siebie.
        • brume11 Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 22:15
          Nie wiedzieć czemu większośc ludzi myśli, że intercyza sankcjonuje
          majątek odręny małżonków nabyty przed ślubem. Kiedy jest akurat
          odwrotnie. Majątek nabyty przed ślubem nie wymaga żadnego
          usankcjonowania, natomiast intercyza powoduje że pensja każdego z
          małzonków zarobiona po ślubie jest majątkiem odrębym każdego z nich.
          Tylko po co w takim razie ślub? Nie lepszy wolny związek?
    • lacido też chce miec taki problem ;)))n/t 27.03.08, 14:06

      • stedo Re: też chce miec taki problem ;)))n/t 27.03.08, 14:17
        Oni to będą mieć problem jak się zaczną na co dzień tak liczyć.
        • lacido Re: też chce miec taki problem ;)))n/t 27.03.08, 14:29
          ale lepiej ze teraz to wyszyło ciekawe kto zainicjował tę rozmowę :)
      • zielona.biedrona Re: też chce miec taki problem ;)))n/t 27.03.08, 14:24
        Naprawdę nie masz czego zazdrościć. Z tej dyskusji wygląda, ze albo
        narzeczony chce mnie wykiwać w brew prawu albo chce mnie zrobić w
        trąbę zgodnie z prawem. Jak się nie obrucisz, tyłek z tyłu.
        • lacido Re: też chce miec taki problem ;)))n/t 27.03.08, 14:30
          e tam
          z mojej perspektywy chyba jednak mam :)))
        • stedo Re: też chce miec taki problem ;)))n/t 27.03.08, 14:43
          Jeśli on chce zrobić intercyzę a u Ciebie mieszkać za fryko, mimo że będzie miał
          dochody ze swojego majątku,to nie fair.Poza tym będzie zachowywał się jak gość w
          tym mieszkaniu, bo to nie jego.Nie będzie musiał dbać,remontować itp.Czarno to
          widzę przy jego podejściu.
          Wg mnie to uczciwie by było gdyby on zyski ze swojego mieszkania pozostawił do
          waszej wspólnej dyspozycji tzn. bez intercyzy.Ale sama kwota z ew. sprzedaży to
          jego.
        • brume11 Re: też chce miec taki problem ;)))n/t 27.03.08, 22:00
          rzeczywiście jesteś zielona. Przeczytanie kodeksu rodzinnego nie
          boli.
    • brume11 Re: Kasa wspólna czy własna? 27.03.08, 21:41
      pożytki z majątku odrębenego są zdaje się wspólne. Czyli np.dochód z
      wynajęcia jego mieszkania jest wspólny, chociaż jego mieszkanie jest
      wyłacznie jego. Tak samo w przypadku sprzedaży. Kapitał ze sprzedaży
      poostanie jego, ale już jego pomnożenie np. odsetki w funduszach są
      wspólne.
      To samo tyczy się twojego mieszkania. Jeśli razem mieszkacie, to
      razem ponosicie koszty jego utrzymania, chociaż twoje mieszkanie
      pozostanie wyłącznie twoje. To jest bardzo dobre na wypadek rozwodu.
      Rozwodów się nie planuje, tym niemniej one się zdarzają i to bardzo
      często.
      • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 09:07
        No dobra, ale jak on kasę ze sprzedaży włoży w fundusze, to te
        fundusze przez wiele lat nie bedą przynosić zysku. Tylko jakieś
        odsetki będą ale po długim czasie, a moze wcale nie będzie, bo
        straci w tych funduszach. A my teraz potrzebujemy pieniędzy, bo
        narzeczony chce remont łazienki robić, bo wanna jest dla niego za
        krótka i chce wstawić kabinę prysznicową. Wtedy trzeba będzie
        przesuwać rury i ściankę i wogole to bedzie duży remont i dużo
        bedzie kosztować. I co, to nie weźmiemy pieniędzy ze sprzedaży
        kawalerki, bo to jego pieniądze przed ślubne, tylko z pensji mamy
        remont przeprowadzić? Dlaczego ja mam z pieniędzy na życie
        przeprowadzać remont lazienki, którego wcale nie potrzebuję, bo ja
        sie w tej wannie mieszczę i prysznic dla mnie może być ten z wanny,
        ja umiem się takim prysznicem posługiwać tylko narzeczony nie umie i
        zawsze jak sie u mnie kąpie to całą podlogę w łazience pozalewa. Ale
        to ja mam z mojej pensji remontowac łazienkę, bo on nie umie używać
        normalnie prysznica?
        • trypel Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 09:12
          jak to czytam to zaczynam dochodzić do wniosku że naprawde do siebie pasujecie i
          jesteście siebie warci...
        • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 09:18
          No tutaj to już pojechałaś, jak dziecko.Jak tobie pasuje a jemu nie, to niech on
          przerabia za swoje.Oj dzieci, dzieci.
          • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 09:52
            stedo napisała:
            Jak tobie pasuje a jemu nie, to niech on przerabia za swoje.

            I niech da Ci w depozyt gotówkę, gdybyś wolała wrócić do poprzedniej
            wersji ;)
          • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 09:57
            Jak to czytam, to wychodzi na to że jestem jakaś jędza i tylko o
            pieniądzach myślę i chce narzeczonego okraść z jego majątku. Ale
            ktoś musi myśleć, skąd na to wszystko brać , bo tak: narzeczony nie
            chce dać pieniędzy ze sprzedaży kawalerki, bo to jego przed
            ślubne.ODsetek z funduszy długo jeszcze nie będzie. Chce
            przeprowadzić remont łazienki, żeby jemu było wygodnie i chce
            opłacic ze wspolnych pieniędzy na życie. NO to my po slubie chyba
            będziemy musieli suchy chleb jeść przez parę miesięcy, żeby spłacić
            tą pożyczkę na remont. Uważam, ze powinno być jakieś prawo, żeby
            narzeczony musiał ze swoich przed ślubnych pieniędzy zapłacić za
            rzeczy, które są dla jedo wygody robione. Ja nie potrzebuję remontu,
            ja chcę po ślubie na wakacje z mężem wyjechać a nie zaciskać pasa
            przez parę miesięcy i wszystkiego sobe odmawiać.
            • stedo Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 10:05
              To jest właśnie proza wspólnego życia codziennego.Co, kto,skąd, za co i za
              ile.Sztuka wyboru i kompromisu.Wy chyba do tego nie dorośliście.Przecież my tu
              wam nie powiemy czy macie robić łazienkę czy jechać na miodowy miesiąc.
              • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 11:02
                No to ja wiem, że tu mi na forum nie powiecie jak mamy żyć. Ale
                pytam o prawo, bo tak jak teraz to wygląda, to wygląda, że
                narzeczony może sobie zatrzymać pieniądze z kawalerki dla siebie a
                ja mam płacic za kego wygodę z mojej pensji,bo nie mam prawa
                decydować o pieniądzach z kawalerki. TO niemożliwe,żeby takie prawo
                było. Takie prawo krzywdzi jednego z małzonków.
            • akuzator Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 10:07
              Ja nie potrzebuję remontu,
              > ja chcę po ślubie na wakacje z mężem wyjechać a nie zaciskać pasa
              > przez parę miesięcy i wszystkiego sobe odmawiać.

              Mozesz nie zgodzić się. Co będzie, gdy on zachce budować dom, bo
              stwierdzi, że jest mu ciasno?
              Zero wakacji, zero ciuchów, zero...
        • ewik_75 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 10:58
          To jest dobry temat do rozmowy z narzeczonym.
          To, jak do tego podejdzie, jak będzie argumentował i czy dojdziecie
          do kompromisu będzie świetnym testem przed ślubem.
          Polecam…

          P.S. Małżeństwo to nie jest "on" i "ja" tylko "my"…. A tutaj tego
          nie widzę…..
          • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 11:05
            No ja też nie widzę. Bo prawo pozwala narzeczonemu na zatrzymanie
            pieniędzy z kawalerki dla siebie, i nie pozwala mi o nich decydować.
            A przecież będziemy małzeństwem i nie będzie "on" i "ja' tylko "ny"
            czyli nasze dawniej moje mieszkanie i nasze pieniądze z kawalerki.
            • claudel6 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 12:53
              ale kobieto, jakie kurde prawo?? w takich sprawach ludzie sie normalnie
              dogaduja, uzywajac aparatow mowy, a jak sie dogadac nie potrafia, to NIE POWINNI
              byc ze soba, a co dopiero brac slub! prawem to sie mozecie posilkowac przy
              rozwodzie, ale po cholere wobec tego brac slub??
              kurde, przeczytalam ten watek z kompetnym niedowierzaniem! i potem jak tu sie
              nie dziwic, ze tak duzy odsetek malzenstw sie rozpada

              babom chodzi tylko o slub, wychodza za maz, a nic nie maja z malzonkiem (oprocz
              poslubnego majatku) wspolnego
              no i w moim swiecie inaczej poza tym wyglada milosc (tak, jest takie zjawisko,
              pomaga w byciu razem)
              • magessi Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 13:18
                Czasem warto uczyć się na błędach innych...ludzie potrafią się zmienić lub nawet
                przed ślubem ukryćswoją prawdziwą naturę...potem okazuje się ze jedna z drugą
                nie zadbały o swoje i potem już nie ma odwrotu.tracą wszystko.Miłość milością
                ale w życiu róznie bywa.Radca prawny do którego poszłam w sprawie mieszkania
                kupionego wspólnie przed ślubem na mojego wtedy narzeczonego powiedział mi W
                KOŃCU KOBIETY ZACZYNAJĄ MYŚLEC...a nie potem tkwią przy mężu tyranie alkoholiku
                lub jeszcze coś gorszego bo nie mają dokąd pójść.
            • magessi Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 13:07
              Mam koleżankę której rodzice jeszcze przed ślubem kupili działkę i wybudowali
              dom.Po iluś tam latach przestało im się układać w małżeństeie(moze nie układało
              sie od początku nie wnikam).Dziewczyna postanowiła się rozwieść poszła do
              prawnika i okazało się ze po (nie jestem pewna po ilu latach ale w granicach
              7-10 latach) własność przedmałżenska przechodzi na wspólność majątkową...bo on
              zarabiał na dom, remontował,opłacał rachunki itp...ogólnie maial jakiś wkład co
              upoważnia go do części domu...na szczęscie ona zdązyła...ale myślę że w tej
              kwestii lepiej udać sie do radcy prawnego lub prawnika żeby się upewnić jak to
              wygląda...zresztą prawo się zmienia i wydaje mi się ze lepiej zabezpieczyć
              mieszkanie intercyzą i wtedy nie ma problemu...jego mieszkanie i dochud z niego
              niech będą jego a Ty masz pewność że twoje mieszkanie jest twoje i
              konioec...inaczej jest to nieuczciwe.
              • leptosom Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 13:23
                dochud, wschud, zachud...
                • portobello_belle Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 23:07
                  przychud, obchud, głud, chłud... ślicznie to wygląda, nie? :D
              • brume11 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 20:38
                co za durny prawnik powiedział jej, że własność przedmałżeńska
                przechodzi we wspólność. Nigdy nie słyszałam o czymś takim.
                Natomiast jeśli dom byłby chociaż wykańczany za czasów małżeństwa,
                to istnieje domniemanie, że wykańczali go ze wspólnych funduszy,
                więc stosowny ułamek należy się byłemu małżonkowi.
            • ewik_75 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 13:32
              i masz rację i nie masz.
              Rozumiem Cię i Twoje wątpliwości.
              nadużyciem ze strony Twojego narzeczonego wydaje mi się żądanie,
              żebyś łazienkę przerobiła tylko za swoje pieniądze - na jego
              potrzeby - bo to przecież Twoje mieszkanie.

              To nie fair.

              Albo powinniście się zrzucić, albo z tego zrezygnować.
              Dobrze by było, żebyście też przed ślubem określili, jak będziecie
              finansować przyszłe remonty. Skoro Twój narzeczony tak do tego
              podchodzi, to proponuję, żebyście podpisali intercyzę a On żeby
              płacił Ci za mieszkanie u Ciebie - IMHO połowa czynszu byłaby OK.


              Ale optymalnym wyjściem byłoby, gdybyście oboje sprzedali mieszkania
              i kupili za te pieniądze jedno wspólne - tak, żebyście obydwoje
              włożylu w nie tyle samo pieniędzy....

              W sumie - skoro On postanowił sam sprzedać swoje, to Ty też możesz...
              • zielona.biedrona Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 14:00
                Ale narzeczony chce żebyśmy remont zrobili za wspólne pieniadze z
                pensji ktore będziemy zarabiac po ślubie razem. I ja myslę ze to
                jest niesprawiedliwe bo ja tego remontu nie potrzebuję bo będzie
                bałagan i wogóle a remont robimy, zeby on miał wygodną wanne i tą
                kabinę prysznicową. Ja nie potrzebyje ale mam zapłacic bo zgodnie z
                prawem będziemy mieli wspólny majątek. A jak pieniądze z jego
                kawalerki to prawo mówi że ja nie moge z nich korzystać i narzeczony
                może z nimi zrobić co chce. Moze nawet przegrać w karty, albo
                przepić i ja nic nie moge powiedzieć. A gdyby nie moje mieszkanie to
                on by wcale tych pieniędzy nie miał boby mieszkał w kawalerce. Więc
                to jest niesprawiedliwe prawo chyba. A prawo ma niby bronić
                słabszych a tu prawo pozwala mnie wykorzystywac.
                Ja to chyba tego ślubu wcale nie chce. Każdy będzie mieszkal u
                siebie i kąpał się u siebie i będzie święty spokój. A intercyzy to
                sobie wogole nie wyobrażam. No bo jak to, mam mężowi rachunek za
                czynsz wystawiać?
                • ewik_75 histeryzujesz 28.03.08, 14:03
                  Jeśli już teraz deklarujesz "ja tego ślubu nie chce" to IMHO sprawa
                  jest jasna. Nie wychodź za mąż na siłę.

                  Co do intercyzy - niczego mu nie wystawiasz. Pod koniec miesiąca on
                  przelewa Ci na konto połowę czynszu i opłat typu woda, gaz itp. W
                  czym problem?

                  Intercyza byłaby dobrą odpowiedzią na Twoje wątpliwości.
                • 83kimi Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 19:55
                  > Ja to chyba tego ślubu wcale nie chce. Każdy będzie mieszkal u
                  > siebie i kąpał się u siebie i będzie święty spokój.

                  Widzisz, Twój problem polega na tym, że wcale nie chcesz ślubu. Więc
                  go nie bierz. I będzie po kłopocie. :-)
                  Choć jak wczęśniej pisałam, wg prawa pieniędzy ze sprzedaży
                  mieszkania są wspólne.
                • brume11 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 20:58
                  i właśnie jako małżeństwo razem musicie zdecydować, czy chcecie
                  mieszkać wygodniej czy pojechać na ekskuzywne wakacje?
                  Czy gdyby to były wakacje, to uważasz, że można je sfinansować ze
                  wspólnych pieniędzy, a jak remont, to już tylko z jego. Chyba się
                  nieco pogubiłaś.
                • brume11 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 21:04
                  radzę wynająć jego mieszkanie, wziąć pożyczkę na remont i spłacać ją
                  z pieniędzy z wynajmu.
                  Obydwoje zachowacie swój majątek odręny. To ważne.
                  Mieszkania nie sprzedawajcie, bo pieniądze szybko się rozejdą
                  obojętnie czy on sam je wyda (ma do tego pełne prawo), czy zrobicie
                  to wspólnie.
              • brume11 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 20:46
                intercyza polega na tym, że po ślubie jej pensja jest dalej tylko
                jej, a jego tylko jego. Nie widzisz, że ona nie chce żadnej
                intercyzy. Jak nie wiesz co to intercyza, to się nie wypowiadaj.
        • 83kimi Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 19:56
          zielona.biedrona napisała:

          > Ale
          > to ja mam z mojej pensji remontowac łazienkę, bo on nie umie
          używać
          > normalnie prysznica?

          Takich kwestii nie reguluje prawo, tylko ludzie dogadują się między
          sobą.
    • izabellaz1 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 20:14
      Zaproponuj żebyście po ślubie zamieszkali w Jego mieszkaniu a Ty swoje sprzedasz
      i włożysz na fundusz inwestycyjny etc. i to oczywiście będą TYLKO Twoje pieniądze.
    • thelma3333 Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 20:27
      moim zdaniem masz racje, Twoj luby nie jest uczciwy, chyba ze chce Ci placic za
      mieszkanie w Twoim mieszkaniu
      pomysl, kazde z was posiada mieszkanie i moze je wynajac komus za powiedzmy 1000
      zl, Ty swoje za tysiac i luby swoje za tysiac, po czym oboj wynajmujecie razem
      cos dla siebie tez za tysiac; ale na wspolne luby placi 500 i Ty placisz 500
      wiec jestes do przodu o 500, zatem Twoj luby powinien Ci placic za mieszkanie u
      Ciebie swoja czesc plus oczywiscie wszystkie rachunki po polowie
      oczysicie ze intercyza, zeby przypadkiem Twoje mieszkanie nie przeszlo do
      wspolnego worka, i wtedy niech luby robi co chce ze swoim
      tylko do czego dobrego moze prowadzic takie rozliczanie sie malzonkow? meza nie
      mam , ale na oko powiem ze chyba do niczego dobrego...
    • panileonowa Re: Kasa wspólna czy własna? 28.03.08, 23:17
      niestety jest tak, że to co małoznke posiada przed slubem pozostaje
      wyłącznie jego po ślubie. Mało tego będzie tez wyłacznie jego to co
      uzyska w zamian za taką rzecz. Tzn np. jęsli twój man sprzeda swoje
      mieszkanie i potem kupi za to BMW to BMW jest wyłacznie jego. ALE:
      juz dochody z majątku osobistego męża nalezą do majatku wspólnego
      obu małzonków. Czyli: jeśli to swoje mieszkanie wynajmie to dochód z
      czynszu przypada na was dwoje. Więc niech się chłopak nie
      rozpedza :))) P.S. lepiej to wyjaśnić mu teraz :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka