Dodaj do ulubionych

Jak radzić sobie samej na weselu

23.04.08, 19:07
Czeka mnie własnie rodzinna uroczystość, wesele na 50 osób i ja jako
jedna z niewielu singielka, która będzie sie tam bawić bez partnera.
Jakie macie rady żeby przetrwać te spojrzenia, komentarze rodziny i
siedzenie samej gdy wszystkie pary pójdą w tańce...? Jak zachować
poczucie własnej wartości i dobry humor na tej "imprezie"?
Obserwuj wątek
    • polla.k Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 19:09
      piszesz jedna z niewielu, więc moze będziesz miała towarzystwo :)
    • moniakos1 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 19:13
      Pociesze Cię. Fajnie nie było a zaliczyłam 2 takie w tamtym roku,
      mąż za granica i nie przyleciał bo nie mógł. Zazwyczaj siedziałam
      sama przy stole, bo panowie tanczyli tylko ze swoimi partnerkami
      (wydało mi sie to dziwne skoro spotyka sie 80 osób na zabawie
      weselnej, myślałam że bedzie zabawa) ale to juz temat na inna
      dyskusję. Dodam jeszcze ze ani grama alkoholu nie mogłam wypic bo
      prowadziłam (odbyło się losowanie miedzy mną a tatą:-) ) Siedziałam
      sama przy stole ze szklanką wody. Wiecej nie idę sama:-)
    • uhu_an Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 19:15
      o rany! a kiedy to bycie siglem uwlacza godnosci!!! Ludziska, dajcie
      spokoj. nikt tam na sile nei bedzie cie trzymal. komentarze ciotki,
      jednej, drugiej, olac. badz soba. domyslam, sie, ze bedziesz wsrod
      kuzynow, kuzynek i myslisz, ze kazdy sie zajmie swoja "polowka". nie
      da rady. ;) ale nawet jak napisalas, bedziesz jedna z niewielu, tzn.
      nie sama jak palec. bedzie jeszcze ktos sam, poza toba. nie
      dramatyzuj.
      Wg mnie osoba, ktora nie potrafi byc samemu ma zanizone poczucie
      wlasnej wartosci. na wstepie. bo przejmuje sie jakimis bzdurnymi
      komentarzami z rodziny i na sile, stara sie "jakos przetrwac".
      • myszsz13 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 19:30
        No własnie nie mam do końca pewności czy jeszcze ktoś będzie sam,
        nie do końca dobrze się wyraziąłm z tym "jedna z niewielu". Co do
        ludzi w moim wieku to będzie ich tam jak na lekarstwo na razie to
        wiem tylko o kuzynce i kuzynie ( sparowani oczywiscie:)reszta to
        towarzystwo starsze.
        • paulina.galli Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 19:48
          ja kiedys bylam sama - akurat wtedy bylam "singlem" moglam zaprosic jakiegos
          kumpla ale |Panstwo Mlłodzi zapewnili mi towarzystwo jakiegos singlowatego
          "najlepszego funfla" Pana Mlodego. Mieli duzo gosci i niedobór miejsc wiec
          bardzo prosili ze skoro nie ze swoim facetem to moze zgodzilabym sie na
          zastepstwo tego kumpla.
          Zgodzilam sie bo chodzilo mi tylko o to zeby nie siedziec jak kołek samej a
          pozatym lubie poznawac nowych ludzi (a Pan Mlody zapewnial ze "funfel" nie
          garbaty i nie zezowaty)
          No ale okazalo sie ze ten "najlepsiejszy kumpel" nie zajwil sie na slubie i
          weselu. Tak bez slowa - nawet godzine wczesniej nie zadzwonil i nie przeprosil
          ze go nie bedzie a caly wieczor mial wylaczona komorke (panstwo mlodzi juz po
          pierwszym tancu nerwowo probowali sie do niego dodzwonic widzac moja malo
          zachwycona cala sytuacja mine)
          Efekt - wlasnie taki jakiego sie obawialam - siedzialam sama jak glupek.
          Tez nie wiem czemu ale na weselach (przynajmniej na tych na ktorzch bylam gro
          stanowia pary i tancza wylacznie ze soba.
          Nie wiem czemu - moze ci faceci nie lubia tanczyc i sa wstanie poswiecic sie
          tylko i wylacznie dla swojej malzonki lub narzeczonej.

          Wyjatek to 2 wesela gdzie bylo sporo singli i faktycznie bawili sie razem
          tanczac i rozmawiajac z innymi .
          Tak wiec zdecydowanie samotnego uczestnictwa nie polecam - mi bylo bardzo
          niefajnie .
          Probowalam nawiazac jakas rozmowe z sasiadujacymi parami ale widzialam wyrazne
          niezadowolenie kobiet i sploszony wzrok panow (bali sie ze zaraz torebka przez
          łeb dostana chyba )i konwersacja zamierała.
          Potem odnalazlam w 100 osobowym tłumie jakies obce 3 niedobitki tez bez pary
          (ktos bardzo inteligetnie porozsadzal ich po calej sali wsrod sparowanych i tak
          zeby mieli do siebie daleko) i po prostu sie przesiedlismy w jedno miejsce.
          Potem nawet tanczylismy w grupce i juz nie bylo tak strasznie kichowato.
          • ofelia1982 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 20:06
            no niemilo, ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. piszesz,
            ze wszyscy zajmuja sie swoimi polowicami. Zastanawiam sie jakbys
            szla na wesele z miloscia zycia swego, to czy bys chciala, zeby
            sobie ochoczo dla rozrywki gawędził z jakąś samotną panną..? ja
            średnio przyznam szczerze.
            • kena1 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 20:51
              Piszesz o gawędzeniu z samotną panną, a nie słyszałaś o zdradzających mężatkach,
              czy zabraniasz "swojemu" mężczyźnie rozmawiać ze wszystkimi kobietami?
              • ofelia1982 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 21:31
                nie zabraniam. ale rozumiem, ze jesli sie przyszlo we dwojke, to w
                tej konfiguracji najczesciej sie tez bawi na weselach.i nie jest to
                niczyja wina ani nie jest to jakies zlosliwe - tak jak to ktos kilka
                postow wyzej sugerowal.
                • paulina.galli Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 22:08
                  Chodzilo o zwykla rozmowe przy stoliku :) i nie kierowanej do faceta z
                  ignorowaniem jego kobiety! Tylko do nich obojga. (nawet bardziej do niej zeby
                  wlasnie uniknac jakiegos dziwnego klimatu)
                  i naprawde nie trzepotalam rzesami i nie mizdrzylam sie do czyjegos meza :)
                  Akurat tez pechowo wyladowalam wsrod ludzi ktorych nie znalam lub bardzo
                  przelotnie. Znajome pary siedzialy na drugim koncu sali

                  A z tancem to dziwnie - bo ok rozumiem ze poproszenie obcej "ali" nie jest mile
                  widziane ale tam byli ludzie w parach ktorych znałam (bardziej lub mniej) i
                  jesli ja bylabym z facetem na weselu nie wymagalabym zeby tanczyl tylko i
                  wylacznie ze mna i naprawde nie mialabym zadnych pretensji zeby raz czy dwa
                  zatanczyl z nasza wspolna znajoma.
                  Dwa - oni- ci sparowani - nawet w parach sie nie mieszali :)
                  tzn byly np. dwie znajome (!) pary a tanczyli wylacznie maz z zona.
                  Dziwne to - tym bj. ze tych co znam to tak na codzien sa normalni. Tylko w
                  trakcie wesel jakies dziwne klimaty wychodza.



                • kora3 Troche kultury, ludzie :) 24.04.08, 08:12
                  ofelia1982 napisała:

                  > nie zabraniam. ale rozumiem, ze jesli sie przyszlo we dwojke, to w
                  > tej konfiguracji najczesciej sie tez bawi na weselach.

                  i jakiegos obuycia - czytam i słabo mi się robi ...
                  Na kazdej imprezie wiekszej typu wesele, choćby zasady SV nakazują,
                  by zapoznac się z osobami siedzącymi najblizej nas i prtzynajmniej
                  próbowac wspólnie się bawić - to sa elementarne zasady i nie maja
                  nic wspólnego z "odbijanuiem" kogoś komus, czy flirtowaniem. Teraz
                  po prostu kultura i dobre wychowanie zlazło na dalszy plan :(
                  Chyba się miła Ofelio nawet nie orientujesz, ze na tego typu
                  imprezach dawniej, ale niektórzy ludzie kultywują to nadal
                  posadzenie meża obok żony jest blędem w sztuce (ta zasada wylacza
                  tylko młodą parę) - sadza sie naprzemiennie, kobieta, mezczyzna, ale
                  własnie nie mąz obok żony, nie siostra obok brata - pio to, by
                  ludzie sie. poznawali i integrowali! rodziny i znajomi obojfga
                  młodych ...taki m.in. cel ma wesele :)
                  A jeśli ktos zachowuje sie jak opisano, to albo jest gburem, albo
                  jest chjorobliwie zazdrosny o partenra/rke - no i mają problem...
                  • kena1 Re: Troche kultury, ludzie :) 26.04.08, 12:28
                    Zastanawiam się tylko, co jest przyczyną takiego buractwa. Może nadmiar
                    kompleksów i strach, że jak mąż/żona zatańczy z kimś innym, to albo romans zaraz
                    będzie, albo w ogóle co niektórzy nie mogą znieść myśli, że ich partner rozmawia
                    z przedstawicielami płci przeciwnej.

                    No, ale ktoś tu napisał już, ze przecież na ślub to się idzie po to, żeby bawić
                    ze swoim partnerem, a nie udzielać towarzysko. Tylko po co w takim razie
                    wychodzić z domu? Przecież muzykę, żarcie i alkohol można też urządzić we dwójkę...

                    Byłam jakiś czas temu na imprezie, gdzie były same pary i dwóch singli: ja i
                    jeden chłopak, przy czym nawet nie było mowy o jakimś sztucznym "sparowaniu"
                    nas. Bawiłam się świetnie, tańczyłam i z tym singlem i z pozostałymi panami, i
                    jakoś nikt się potem nie rozwodził, nie było awantur, rzucania złych spojrzeń,
                    obrażania się itp.
                    • moniakos1 Re: Troche kultury, ludzie :) Zgadza sie 26.04.08, 13:18
                      jak juz kilka postów wyzej przezyłam 2 takie wesela i zgadzam sie z
                      korą w 100 %, to powiem jeszce ze na moim własnym weselu czegos
                      takiego nie było! Mąż zatanczył z kazdą kobietą i to nie raz ale i
                      nasi goscie tanczyli każdy z każdym, bracia meza tanczyli z moimi
                      przyjaciółkami, które z kolei były na weselu ze swoimi facetami itp.
                      Wesele to ZABAWA, nie rozumiem tej zaborczosci. To impreza na której
                      trzeba sie bawic, nie rozumiem co za przyjemnosc tanczyc kazda
                      piosenkę z własnym partnerem i nie pozwolic mu nawet z nikim
                      porozmawiac...
          • vandikia trafiacie na kiepskie wesela :P 23.04.08, 20:56
            jeszcze sie nie spotkalam z sytuacją, ze pary na weselu tancza tylko
            i wylacznie ze sobą, jak slowo daje - absurd.
    • ofelia1982 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 20:03
      przede wszystkim:
      - duzo drinków:)
      - ladnie sie odstrzel to moze nie wyjdziesz z wesela jako singielka:)
      - dokoptowac sie do mlodszego pokolenia kuzynow/pociotek etc.
      a przede wszystkim pomysl, ze to po prostu impreza i masz okazje sie
      wytanczyc:) jak bedziesz sie dobrze bawila, to ludzie sie najda:)
    • kitek_maly Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 20:15

      Ja wtedy zwykle siadam koło mojego brata (ciotecznego) P. i sobie
      pijemy i obgadujemy innych. ;-) A kiedy już jest wystarczająco
      wcięty, to udaje mi się go namówić na pokiwanie nóżką. ;-)
    • lilian101 Mialam tak nie raz i nie dwa 23.04.08, 20:24
      Heh, to bulka z maslem. Jakpojda tanczyc, moznaisc zapalic ( jak
      palisz, bo jak nie to nie polecam). generalnie trzeba sie pokrecic,
      zby nie mieli sie nad Toba litowac. Nie daj po sobie poznac, ze
      jestes nieszczesliwa, bo jestes sama. Te stare tylko na to czekaja.
      Wyszykuj sie, wygladaj najpiekniej (zaraz po pannie mlodej), a
      zobaczysz, ze niektore, beda patrzec na Ciebie z podziwem!
      Powodzenia. Troche wiary!
    • butterflymk Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 20:52
      dużo pij..... i to nie soczku :D
    • vandikia Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 20:54
      Wesela mają to do siebie, ze ludzie bawią się wspolnie. To nie
      randki w ciemno, po pierwszym tancu panie proszą panów, pozniej
      panowie panie.. duzo luzu. Na dobry humor 2 kieliszki wina. A z
      poczuciem wlasnej wartosci nie kumam, jesli je masz, to krzywe
      spojrzenie jakiejś pociotki go nie zmniejszy, prawda?
      • ofelia1982 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 21:32
        no tak, ale gorzej jak sie go nie ma, prawda?
    • n_nicky Re: Jak radzić sobie samej na weselu 23.04.08, 22:20
      Znam ten problem, bo w ostatnich trzech latach byłam sama na weselach moich trzech kuzynek-sióstr. Na szczęście mam fajną i wyrozumiałą rodzinę i nikt nie wypominał mi przyjścia jako singielka. Co na ten temat sądziły rodziny panów młodych nie mam pojęcia i mnie to nie obchodzi. Stąd moja podstawowa rada - grunt to się nie przejmować komentarzami innych, a zwłaszcza starych ciotek i "spełnionych" 20-kilkuletnich mężatek.

      Ja mam dodatkowo inny problem - nie umiem w ogóle tańczyć, dlatego wesele to dla mnie tragedia. Dla singli przeszkodą może też być bardzo popularny teraz trend na weselach - tańczenie tylko ze swoim partnerem/partnerką. O ile w pokoleniu moich rodziców jest jeszcze tradycja zapraszania do tańca, o tyle młodsi nie proszą w ogóle. Widząc jednak śmiertelnie obrażone miny kobiet, jakby taniec ich chłopaka z inną dziewczyną był co najmniej zdradą, to wcale się czasem panom nie dziwię, że nie proszą ;) I nie było tak tylko na "moich" weselach, ale słyszę o tej modzie też od znajomych.

      Ja na dwóch weselach bawiłam się głównie w towarzystwie kuzyna mojej kuzynki, na trzecim uniknęłam tej wątpliwej dla mnie przyjemności, bo byłam chora i pojechałam po obiedzie do domu ;) Wiem z doświadczenia, że taka impreza to straszny kłopot, ale dla tych paru godzin czasem trzeba się pomęczyć. Pozdrawiam.

    • kora3 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 24.04.08, 08:04
      Jeśli cały zcas bedziesz sama siedzieć, gdy wszystkie pary pójda w
      tany to znaczy, ze bawić się bedziesz w chamskim towarzystwie, bo
      kultura na takiej imoprezei wrecz wymaga, by nie ograniczać tańcó do
      wlasnego partnera/rki ...

      Godnosci Twojej i samooceny to ani nie narusza, ani nie powinno w
      Twoich oczach naruszać ... Komentarze? Poweidz, ze czekasz na
      księcia z bajki, a tu sami pastuszkowie oraz co gorsza, świniopasy ,
      to sie nie kusisz :) - proste ...

      A jesli bardzo ci dopiecze tam samotnosc - to rozejrzyj się wokół i
      zastanów na serio, czy faktycznie chciałabyś na tym weselu być z
      kimś takkim, kto zasypia w sałacie obok, albo niezgrabnie powłóczy
      nogami po parkiecie z kuzynką :)
      • mini_kks Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 13:42
        :D To ostatnie zwłaszcza - porażające, jak wielu młodych mężczyzn nie umie
        tańczyć... Zapraszają do tańca z mina cwaniaka, a już chwile później myślisz z
        przerażenie: "rety! jak ja to wytrzymam?" i już po tych paru minutach udajesz,
        że musisz do toalety... brr.
    • simon_r Re: Jak radzić sobie samej na weselu 24.04.08, 08:08

      Zaraz po pierwszym tańcu odbić pana młodego :P

      -------------------
      Krzyżówki rulez..
    • nely211 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 24.04.08, 09:27
      Zależy od towarzystwa.Ty zależysz.Może być ciężko.
    • spacecoyote Re: Jak radzić sobie samej na weselu 24.04.08, 09:58
      A w czym problem? ja na dwoch bylam sama i bylo super. Duzo tancow,
      jak to na weselu, odbywalo sie w koleczku badz w wezyku :) albo jak
      w knajpie, kazdy sobie rzepke skrobie, czyli niekoniecznie w parach.
      Poza tym inni panowie prosili mnie do tanca; bylo tez paru gejow,
      ktorzy obtancowywali wszystkie babki po kolei...

      W ogole nie widze problemu.
    • a.part Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 12:37
      no masz przechlapane wszystkie sparowane kobiety będą na CIebie patrzeć wilkiem
      <lol>
    • mini_kks Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 13:06
      "Siedzenie samej, gdy inni pójdą na tańce"? O, kochana, a dlaczego Ty masz
      siedzieć tylko dlatego, że przychodzisz sama? Jazda na parkiet, założę się, że
      długo sama nie potańczysz ;]
      • a.part Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 13:20
        no nie wiem czy warto ryzykowac oberwanie od zazdrosnych partnerek :)
        • mini_kks Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 13:26
          O Boże... od kiedy to na wesela nie chodzi się dla dobrej zabawy? Ja na ostatnim
          byłam dość dawno temu, wszyscy tańczyli ze wszystkimi prawie. I nikt się później
          nie rozwodził. Z takimi panienkami sobie poradzę ;]
          • a.part Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 13:31
            a ja byłam na paru takich gdzie kobiety kurczowo trzymały swoich facetów, a
            ogólna wymiana partnerów następowała po 20 kiedy już wszyscy wrzucili na luz :D



            proponuje nie traktować wszystkiego tak dosłownie :)
            • mini_kks Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 13:34
              Przesadyzm... przecie to nie randka w ciemno, tylko integracja :DD
              • wbita_w_jego_cien Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 15:00
                A wez jakiegos kumpla, ja sie nigdy dobrze nie bawilam sama, a
                koedzy to mile towqarzystwo... no chyba ze sie nie posiada....
    • fajnaret Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 15:14
      Idz do wypozyczalnie kawalerów. Moja sasiadka znalazła sobie
      partnera na wesele. I duzo nie kosztuje.
    • brume11 Re: Jak radzić sobie samej na weselu 26.04.08, 21:04
      a ja uważam, że usadzanie na weselu małżonków o stażu dłuższym niż
      rok powinno być raczej zakazane. Co to za zabawa jak trzeba bawić
      się z osobą, którą mamy na codzień w domu. Już wolałabym siedzieć
      obok dawno nie widzianej ciotki. Można byłoby przynajmniej pogadać.
      Nie wiem dlaczego wszyscy zaraz węszą jakiś romans, jeśli kobieta
      tańczy czy rozmawia z innym mężczyzną niż jej mąż lub odwrotnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka