cala_w_kwiatkach
26.04.08, 22:03
Co sądzicie o osobie, ktora wsiada za kierownice po wypiciu tylko
(?) 300ml piwa? mija jakies 30minut i twierdzi, ze taka ilosc nie ma
wplywu na jazde. A przeciez w takiej objetosci jest ok20mg czystego
alkoholu, co ponoc juz jest potencjalnie niebezpieczne dla kierowcy.
Wiem, ze zalezy to od organizmu, wieku czy 'pustego zoladka', ale
czy takie zachowanie nie jest wedlug Was przejawem braku rozsadku i
nieodpowiedzialnosci, ktora kiedys moze miec przykre skutki?
Pisze o tym, bo bardzo cenie ludzi, ktorzy jesli pija choc odrobine
to nie ma takiej opcji, zeby wsiedli za kierownice. A spotkalam sie
z mezczyzna, ktory wypil piwo i naturalne dla niego bylo to, ze
pojedziemy autem. Odmowilam. Poszlismy pieszo.
I druga podobna sprawa: Ja wypilam duzo wiecej od niego i czulam
dzialanie alkoholu. Prawko odbieram w poniedzialek. On stwierdzil,
ze moge poprowadzic auto, wybral nawet miejsce (ulica osiedlowa w
centrum miasta). Zdziwil sie ze odmowilam. Moja argumenty byly
oczywiste: 1. Pilam. 2. Choc umiem jezdzic to nie mam przy sobie
prawka. 3. Wlasnie policja nas mijala.
Zastanawia mnie rozmumowanie tego faceta.
Czy moze to ja przesadzam?
Jak Wy to postrzegacie?