Dodaj do ulubionych

Wojna o posag

IP: *.ima.pl 13.09.03, 12:03
co za bzdury....
Obserwuj wątek
    • Gość: do Re: Wojna o posag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.03, 12:17
      Dlaczego bzdury? Co kraj, to obyczaj. Szkoda tylko, że dochodzi
      aż do takich wypaczeń, ale ludzie na całym świecie pogrążają się
      w szaleństwie konsumpcji i wszystkiego im mało.
    • Gość: elve Re: Wojna o posag IP: 195.116.62.* 13.09.03, 12:47
      czemu bzdury? bardzo ciekawy artykuł o odmienności kulturowej i
      kobietach powolutku wyzwalających się spod kieratu obyczajów.
      krzepiące.
      • Gość: kasia indie kraj kostowosci IP: *.tkb.net.pl 08.10.03, 16:22
        mnie smuci to w jaki sposob w indiach sa zawierane zwiazki
        malzenskie, ale taka jest ich kultura. na tym po czesci sie to
        opiera. im samym sie to nie podoba, ale wiedza jak jest, i
        niestety sie do tego musza dostosowac. chodzi tu glownie o
        pieniadze. parunastu hinduskow uczy sie w mojej szkole ,
        przyjechali oni tu studiowac, mowili mi o ich sytuacji. jesli
        nie zrobia tak jak ich rodzina chce, nigdy nie beda szczesliwi,
        bo ich krewni i nawet ludzie dokola ich zniszcza! smutne ale
        prawdziwe! :) jesli ktokolwiek jest tym bardziej
        zainteresowany, niech mi odpisze na sliga5@poczta.onet.pl
    • titus_flavius to działa w obie strony 13.09.03, 13:45
      Ave,
      nie wiem czy doczytaliście, ale tam jest wzmianka, że rodziców męża obciąża
      urządzenie ogromnego wesela na kilkaset, albo kilka tysięcy osób.
      Tak więc pieniądze uzyskane z posagu są tak de facto traktowane jako udzaił w
      kosztach wesela.
      Owszem, w Indiach można wydać bez trudu córkę bez posagu, ale wtedy nie ma
      wesela!
      Co na to powie rodzina takiej dziewczyny i jej skąpego ojca?
      Jak się obliczy wydatki związane z hinduskim ślubem, to nikt chyba się nie
      dzwi, że w Indiach praktycznie nie ma rozwodów.
      Co do kosztów, ile w Polsce by kosztowała 3 dniowa impreza weselna w
      restauracji na tysiąc osób?
      T.
      • Gość: do Re: to działa w obie strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.03, 14:17
        Jasne, ale chyba nie notowano przypadków oblania benzyną i
        podpalenia tego męża, jeśli wesele było za mało huczne...
        • titus_flavius Re: to działa w obie strony 13.09.03, 14:38
          Gość portalu: do napisał(a):

          > Jasne, ale chyba nie notowano przypadków oblania benzyną i
          > podpalenia tego męża, jeśli wesele było za mało huczne...

          Ave,
          nie doceniasz siły opinii publicznej. Rodzina takiego męża naprawdę musi się
          psotawić. A dlaczego w Polsce na wesela idą dziesiątki tysięcy złotych, i to w
          sredniozamożnych rodzinach.
          T.
          • Gość: melmire Re: to działa w obie strony IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 13.09.03, 16:09
            Bo ludzie sa glupi, ale glupota nie usprawiedliwia zadreczania innych. I nie
            mow mi ze komplet kuchenny dla BRATA meza ulatwi im zorganizowania wesela!
            • titus_flavius Re: to działa w obie strony 15.09.03, 23:01
              Gość portalu: melmire napisał(a):

              > Bo ludzie sa glupi, ale glupota nie usprawiedliwia zadreczania innych. I nie
              > mow mi ze komplet kuchenny dla BRATA meza ulatwi im zorganizowania wesela!

              Ave,
              stanowi zwrot części kosztów wesela.
              T.
              • Gość: melmire Re: to działa w obie strony IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 15.09.03, 23:02
                To tesciowie placa czy brat, bo w koncu sie pogubilam?
                • titus_flavius Re: to działa w obie strony 15.09.03, 23:08
                  Gość portalu: melmire napisał(a):

                  > To tesciowie placa czy brat, bo w koncu sie pogubilam?

                  Ave,
                  przyszpuszczam, że cały klan się składa.
                  T.
                  • Gość: melmire Re: to działa w obie strony IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 15.09.03, 23:10
                    A nie prosciej byloby sie nie skladac i urzadzic wesele w ludzkim wymiarze?
                    Zreszta jezeli caly klan sie sklada to uzasadniony bylby posag w malych
                    kawalkach latwych do podzialu, np. bizuteria.
                    A swoja droga zaczynam zalowac ze nie mam brata na wydaniu, przydalaby sie
                    zmywarka :)
    • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.09.03, 22:14
      To niestety wcale nie sa bzdury. Wiele mlodych dziewczyn w Indiach albo popelnia
      samobojstwo albo jest zamordowanych przez rodzine swojego meza, a jak nie
      zamordowana to maltretowana psychicznie - bo posag byl za maly. No oczywiscie
      porzadne rodziny sie od zwyczaju posagu odcinaja gruba kreska, no ale co
      tradycja to tradycja. I nie mozna tego tlumaczyc kosztami wesela. Na moim
      hinduskim weselu bylo tylko 600 osob - bo tylko ze strony mojego meza.
      Ogladalismy sluby na 1600 osob... Generalnie zalezy od rodzin jak sobie dziela
      wydatki ze slubem - za moj slub zaplacili w calosci rodzice mojego meza - ale
      byla to sytuacja wyjatkowa - przyznaje. Kazdy system daje pole do wypaczen. A
      system malzenstw aranzowanych w Indiach jest pod tym wzgledem wyjatkowy - bo
      malzenstwo opera sie na negocjowanym kontrakcie, a nie milosci i zrozumieniu.
      Latwo wiec stronom stawiac horrendalne wymagania. Ale i na to jest sposob. Moja
      kuzynka wychodzila za maz - rodzina meza zazyczyla sobie 500 osob tylko z strony
      na weselu. Ona chciala miec gora 200-os wesele i postawila na swoim. Tyle ze
      tesciowa jej nienawidzi i robi jej przykrosci na kazdym kroku. Nie wszyscy sobie
      zdajemy zsprawe z tego ze te mlode dziewczyny po wyjsciu za maz pakuja walizke i
      wyprowadzaja sie do tesciow i z nimi mieszkaja. Wcale sie wiec nie dziwie, ze
      rodzice boja sie o ich los i staraja sie uzbierac jak najwiekszy posag, zeby nie
      dac powodu do konfliktow na tym tle... A rozwody w Indiach sa rzadkie raczej nie
      z powodu wysokich kosztow wesela, tylko wynikaja z tradycji i kultury i pozycji
      kobiety w tych spoleczenstwach. Kobieta idealna to kobieta ulegla.
      • titus_flavius Re: Wojna o posag 13.09.03, 23:58
        Ave,
        a czy są w IOndiach prezenty ślubne wręczane przez gości nowożeńcom? Może w ten
        sposób odbija się część kosztów wesela?
        T.


        Gość portalu: sto kobiet napisał(a):

        > To niestety wcale nie sa bzdury. Wiele mlodych dziewczyn w Indiach albo
        popelni
        > a
        > samobojstwo albo jest zamordowanych przez rodzine swojego meza, a jak nie
        > zamordowana to maltretowana psychicznie - bo posag byl za maly. No oczywiscie
        > porzadne rodziny sie od zwyczaju posagu odcinaja gruba kreska, no ale co
        > tradycja to tradycja. I nie mozna tego tlumaczyc kosztami wesela. Na moim
        > hinduskim weselu bylo tylko 600 osob - bo tylko ze strony mojego meza.
        > Ogladalismy sluby na 1600 osob... Generalnie zalezy od rodzin jak sobie dziela
        > wydatki ze slubem - za moj slub zaplacili w calosci rodzice mojego meza - ale
        > byla to sytuacja wyjatkowa - przyznaje. Kazdy system daje pole do wypaczen. A
        > system malzenstw aranzowanych w Indiach jest pod tym wzgledem wyjatkowy - bo
        > malzenstwo opera sie na negocjowanym kontrakcie, a nie milosci i zrozumieniu.
        > Latwo wiec stronom stawiac horrendalne wymagania. Ale i na to jest sposob.
        Moja
        > kuzynka wychodzila za maz - rodzina meza zazyczyla sobie 500 osob tylko z
        stron
        > y
        > na weselu. Ona chciala miec gora 200-os wesele i postawila na swoim. Tyle ze
        > tesciowa jej nienawidzi i robi jej przykrosci na kazdym kroku. Nie wszyscy
        sobi
        > e
        > zdajemy zsprawe z tego ze te mlode dziewczyny po wyjsciu za maz pakuja
        walizke
        > i
        > wyprowadzaja sie do tesciow i z nimi mieszkaja. Wcale sie wiec nie dziwie, ze
        > rodzice boja sie o ich los i staraja sie uzbierac jak najwiekszy posag, zeby
        ni
        > e
        > dac powodu do konfliktow na tym tle... A rozwody w Indiach sa rzadkie raczej
        ni
        > e
        > z powodu wysokich kosztow wesela, tylko wynikaja z tradycji i kultury i
        pozycji
        > kobiety w tych spoleczenstwach. Kobieta idealna to kobieta ulegla.
        • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.09.03, 19:33
          Prezenty owszem i sa. Najwiecej dostaje panna mloda od rodziny pana mlodego.
          Koszta sa olbrzymie bo tesciowa ma obowiazek ubrac panne mloda od stop do glow.
          Ja dostalam 13 sukien (w tym wiekszosc jedwabnych, takich za kilkaset dolarow),
          kilka par butow, torebki i bizuterie, ktora razem wzieta wazy z kilogram (24
          karatowe zloto)... Rodzina panny mlodej takze sprawia prezenty, ale sa one
          daleko mniej kosztowne, np. po sukience i koszuli dla kazdego czlonka rodziny.
          Nie wiem czy mozna te prezenty nazwac odbijaniem sobie kosztow, bo to wszystko
          zostaje w rodzinie. Byloby wielkim nietaktem sprzedac naszyjnik od tesciowej.
          Panstwo mlodzi dostaja tez prezenty w postaci pieniedzy najczesciej od gosci
          weselnych. My dostalismy gdzies polowe kosztow organizacji slubu. Moi tesciowie
          oddali nam te pieniadze. Zaznaczam : moja sytuacja jest troche inna, bo jestem
          biala, mieszkamy w Kanadzie i oddzielnie od tesciow. Planujemy zakup domu, o
          czym oboje pary rodzicow wiedza i chca nam pomoc finansowo. Zazwyczaj panna
          mloda mieszka z mezem u tesciow.
          Value!
          • titus_flavius Re: Wojna o posag 15.09.03, 23:00

            Ave,
            czyli nieco upraszczając, hinduski ślub to prawdziwa transakcja handlowa. A w
            interesach wiadomo, nie ma sentymentów i co niektórzy starają się przechytrzyć
            partnera. Np. dając mniejszy posag niż obiecany i straszac policją, albo
            organizaując skromniejsze wesele. Chociaż podejrzewam, ze łatwiej jest wyłgać
            się w Induiach z części posagu, niż zaoszczędzić na weselu.
            T.

            Gość portalu: sto kobiet napisał(a):

            > Prezenty owszem i sa. Najwiecej dostaje panna mloda od rodziny pana mlodego.
            > Koszta sa olbrzymie bo tesciowa ma obowiazek ubrac panne mloda od stop do
            glow.
            > Ja dostalam 13 sukien (w tym wiekszosc jedwabnych, takich za kilkaset
            dolarow),
            > kilka par butow, torebki i bizuterie, ktora razem wzieta wazy z kilogram (24
            > karatowe zloto)... Rodzina panny mlodej takze sprawia prezenty, ale sa one
            > daleko mniej kosztowne, np. po sukience i koszuli dla kazdego czlonka
            rodziny.
            > Nie wiem czy mozna te prezenty nazwac odbijaniem sobie kosztow, bo to wszystko
            > zostaje w rodzinie. Byloby wielkim nietaktem sprzedac naszyjnik od tesciowej.
            > Panstwo mlodzi dostaja tez prezenty w postaci pieniedzy najczesciej od gosci
            > weselnych. My dostalismy gdzies polowe kosztow organizacji slubu. Moi
            tesciowie
            > oddali nam te pieniadze. Zaznaczam : moja sytuacja jest troche inna, bo jestem
            > biala, mieszkamy w Kanadzie i oddzielnie od tesciow. Planujemy zakup domu, o
            > czym oboje pary rodzicow wiedza i chca nam pomoc finansowo. Zazwyczaj panna
            > mloda mieszka z mezem u tesciow.
            > Value!
            • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.09.03, 23:09
              Oczywiscie, ze malzenstwo w tradycji hinduskiej to transakcja. Byc moze nawet
              mozna ja nazwac handlowa - to juz zalezy od rodzin.
              Dlatego tez raczej chybione jest porownywanie takiego wesela i zadan o posag z
              naszymi realiami (a tym bardziej propagowanie takiego stylu wsrod bialych...)
              Tymniemniej w ideale rodzice poszukuja pary dla swojego dziecka nie z powodow
              finansowych. Ta druga osoba ma byc o podobnym statusie majatkowym, ale to tylko
              jeden z warunkow do odhaczenia na liscie. Ma miec podobne wyksztalcenie, podobny
              stosunek do zycia i tradycji, podobne ambicje zawodowe, no i podobac sie
              fizycznie corce, czy synowi. Ludzie rozdmuchuja czesc finansowa tej transakcji,
              bo sa tylko ludzmi i czasem maja chore wymagania.
    • titus_flavius Re: Wojna o posag 14.09.03, 09:59
      Ave,
      na ten spór między rodzinami narzeczonej i narzeczonego można spojrzeć od innej
      strony.
      Z artykułu wynika, że teść przekazał rodzinie męża prezenty wartości 1,5 mln
      rupiii ci zażądali na 2 dni przed ślubem dodatkowo 1,2 mln w gotówce.
      Ciężar urządzenia ślubu obarcza rodzinę męża, a jak wynika z tekstu, ogromne
      wesela kosztują tyle co posag.
      W tej sytuacji pewne jest, że rodzina męża już wyłożyła ogromne sumy na wesele,
      licząc, że rodzina żony zwróci połowę. Ci jednak odmówili. W tej sytuacji nie
      dziwię się, że rodzina męża tak się wzburzyła.
      T.
      • Gość: melmire Re: Wojna o posag IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 11:09
        To czemu po prostu nie urzadzaja wesela po polowie? I czemu ukradli komorke
        ojcu narzeczonej? I czemu w podanych pozniej przypadkach zamordowali zone? Bo
        wesele im sie nie zwrocilo? I co do tego ma trojkolowy motor i komplet
        kuchenny dla brata?
      • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.09.03, 19:36
        Zaawyczaj koszty wesela ponosi rodzina panny mlodej, a nie meza. O ile wiem... A
        wiem duzo...
        • Gość: Linn Re: Wojna o posag IP: *.dialup.tiscali.it 15.09.03, 10:25
          Mysle, ze duzo moze zalezec od regionu danego kraju. Wlochy sa krajem zupelnie
          innym, a czesto zdarzaja sie roznice kto za co placi / np. w jednym miejscu za
          bukiet placi tesciowa, w innym matka panny mlodej itd. /.
          • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.09.03, 15:23
            Na Boga, Linn, Hindusi nie maja bukietow... Przeczytalas artykul??? Chodzi o
            wymuszanie posagu przez Hinduskich tesciow... Tam tradycja jest tradycja i
            akurat fakt, ze rodzina panny mlodem placi za priom nie ma nic do regionu...
            • Gość: Linn Re: Wojna o posag IP: *.dialup.tiscali.it 16.09.03, 10:29
              To byl przyklad wloski, co latwo zauwazyc. Chcialam powiedziec, ze w kraju tak
              wielkim jak Indie, na pewno istnieja roznice.
              • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.09.03, 15:05
                Istnieja owszem rozne tradycje, rozne rodziny roznie podchodza do malzenstwa
                swoich dzieci, ale generalnie to rodzina panny mlodej placi za wesele i musi
                dostarczyc wiano. W zwiazku z tym, Titusowa proba tlumaczenia rodziny pana
                mlodego i ich frustracji, chyba jest raczej chybiona...
                Swoja droga, jak slysze czasem o tych samobojstwach lub "samobojstwach"
                swiezozaslubionych dziewczyn, to mi sie noz w kieszeni otwiera. A kiedy pomysle
                o tym, jaka w Indiach jest korupcja i ze takie rodziny-mordercy sa praktycznie
                bezkarne, to rece mi opadaja. Przyklad tej dziewczyny jest budujacy, bo swiadczy
                o tym, ze te mlode dziewczyny, pewnie juz z wyksztalceniem - oczytane i obyte -
                stac na to emocjonalnie, zeby glosno wypowiedziec swoje zdanie i sie sprzeciwic.
                Nasza obyczajowosc jest tak rozna, ze czasem rozstrzasajac podobne tematy
                mierzymy "swoja miarka" (bo ja to bym ... to i to zrobila). Kobiety w Indiach
                przez cale wieki byly wychowywane na posluszne swojej rodzinie, grzeczne, piekne
                i mile, najlepiej nie-myslace i nie poddawajace w watpliwosc niczego istoty.
                Mialy byc ozdoba domu. Jak kiedys powiedzial kuzyn mojego meza "my chronimy
                nasze siostry, zony, corki i matki i traktujemy je jak ksiezniczki" - jak
                ksiezniczki w zlotej klatce, ktorym sie czasem robi krzywde ubezwlasnowalniajac
                je. Ta dziewczyna sie nie dala. Wazne jest tez to, ze nie spotkal ja za to
                ostracyzm spoleczny. To, ze tylu facetow bylo gotowych sie z nia ozenic, jest
                dla nas moze smieszne. Ja sadze, ze to byl najwiekszy triumf tej dziewczyny.
    • tristana Re: Wojna o posag 15.09.03, 13:23
      To przorazajace pomieszanie tradycji z McDonald'sem, znak naszych czasow. Efekt
      rozdarcia miedzy wartosciami, ktore stworzyly kultury kontemplacyjne Wschodu, a
      aktywnym, atakujacym Zachodem, dazacym do unifikacji. Wielotysiacletnie kultury
      przegrywaja z... kinem domowym. Smutne, bo nie wiadomo, czy sa szanse na powrot
      do "wieku niewinnosci".
      • anahella Re: Wojna o posag 15.09.03, 15:36
        Tradycja i McDonalds - bardzo trafnie to ujelas.
    • Gość: anna Re: Wojna o posag IP: 202.88.234.* 18.09.03, 16:31
      Przeczytalam ten artykul i troche mi sie zrobilo smutno,ze
      instytucja malzenstwa w indiach zostala pokazana tak
      subiektywnie.Ja obecnie mieszkam w poludniowych indiach od
      kilku miesiecy,gdzie powoli przygotowuje sie do slubu z
      hindusem.Podkreslam,ze nie jestesmy jeszcze malzenstwem,nawet
      nie bylo formalnych zareczyn, a mieszkam w domu jego rodzicow i
      jak dotad nie spotkalam sie z zadnym afrontem z jakiejkolwiek
      strony.Jesli chodzi o posag,to oni nie chca zadnych pieniedzy z
      mojej strony,co akurat nie jest dla mnie problemem bo pochodze
      z dosc zamoznej rodziny.Rowniez koszt calego slubu i wesela
      pokryja rodzice pana mlodego. Podkreslam ze dzieje sie to na
      poludniu indii,gdzie ludzie sa jeszcze bardziej konserwatywni
      niz w takich duzych miastach jak bombaj czy delhi. Dodatkowo
      moj przyszly maz przynalezy do jednego z wiekszych klanow w tym
      regionie, kiedys byla to tzw. arystokracja,i jak dotad zaden z
      czlonkow tego klanu nie ozenil sie z cudzoziemka. Podkreslam
      jak na razie nie ma zadnych problemow ze strony jego rodziny co
      do naszego malzenstwa. Jesli chodzi o innych hindusow,to owszem
      wiekszosc tutaj to sa aranzowane malzenstwa, ale z moich
      obserwacji wynika ze w wiekszosci sa to bardzo szczesliwe pary:)
      Pozdrawiam!
      • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.09.03, 17:24
        Ja juz jestem Anno, zona Hindusa, a dokladniej Sikha. Przyjrzalas sie dokladnie
        calej rodzinie i wszyscy sa szczesliwi? Troche mnie to dziwi, bo ja mam nieco
        inne obserwacje, jesli chodzi o stosunki miedzy niektorymi tesciami a ich
        synowymi. Mieszkam w Kanadzie, wiec nie mowie o zadnych podpaleniach,
        samobojstwach i wymuszaniu posagu, ale o paskudne relacje, przytyki i przykrosci
        na kazdym kroku. Kto wie, jak by to moglo sie rozwinac w Indiach, gdzie wiele
        rzeczy uchodzi bezkarnie...
        Obydwie jestesmy cudzoziemkami, spoza kultury, wiec nam wiele rzeczy "uchodzi na
        sucho". Ja nie mieszam sie w zadne rodzinne spory i co wazniejsze nie angazuje
        sie w "polityke kobieca". Nie wiem jak to ujac, ale zauwazylam, ze hinduskie
        kobiety trzymaja sie razem i istnieje wsrod nich hierarchia waznosci - ton
        nadaje zona najstarszego brata w rodzinie. To ona wytycza polityke kobieca,
        takie male prawa i obowiazki, wszystkie inne musza sie dostosowac. Te, ktore nie
        umieja walczyc o swoja pozycje w tej hierarchii, sa traktowane przez cala reszte
        gorzej - a zwlaszcza przez tesciowa...
        Troche dziwi mnie, ze nie widzisz zadnych zgrzytow w rodzinie swojego meza -
        choc z drugiej strony z wlasnego doswiadczenia wiem, ze o wielu rzeczach,
        ukladach, "sojuszach" i rodzinnych skandalikach dowiedziec sie mozna dopiero
        pozniej, znacznie pozniej i jakby przy okazji i niechcacy. W tej tradycji takie
        informacje rodzina trzyma wewnatrz i pierze swoje brudy sama.
        To wszystko brzmi nieco pesymistycznie, wydaje mi sie ze wszystko zalezy od
        podejscia. Ja jestem zdystansowana, udzielamy sie z mezem w rodzinie, ale nie
        "tworzymy" rodzinnej polityki. Po pierwsze jestesmy jeszcze za mlodzi, po drugie
        moj maz popelnil mezalians zeniac sie ze mna, po trzecie moja tesciowa jest zona
        najmlodszego z braci, wiec tez nie ma duzej pozycji...
        • Gość: malw Re: Wojna o posag IP: *.aiesec.ae.wroc.pl 18.09.03, 17:46
          mnie ta dziewczyna po prostu zaimponowała...
        • Gość: anna Re: Wojna o posag IP: 202.88.232.* 19.09.03, 07:58
          Oczywiscie, ze jest wiele "dziwnych" rzeczy dla Europejczyka, ktore dla
          hindusow sa oczywiste. To co moze wyroznia moja przyszla rodzine i sprawia, ze
          sa bardziej tolerancyjni, to moze fakt, iz wiekszosc z nich mieszka zagranica.
          W mojej najblizszej rodzinie - siostra mojego chlopaka mieszka w USA, rodzice
          mieszkali w Australii i dopiero kilka lat temu powrocili do swojego rodzinnego
          domu; takze dalsza rodzina jest rozsiana praktycznie po calym swiecie jak
          UK,Nowa Zelandia,Dubai. Moze to jest ten fakt lagodzacy, a ponadto to o czym
          wspomnialas, czyli ze jestem cudzoziemka. Ja rowniez zauwazylam, ze wiele
          rzeczy uchodzi mi na sucho. Wszelkie moje gafy sa przyjmowane raczej ze
          smiechem i zrozumieniem, anizeli z nagana. Jesli chodzi o moje plany na
          przyszlosc, to wspolnie zdecydowalismy, ze przynajmniej na razie nie bedziemy
          mieszkac w indiach,tylko zdecydujemy sie na jeden z krajow Commonwealth. Takze
          generalnie spogladam bardzo optymistycznie na moja przyszlosc i staram sie nie
          przejmowac jakimis malymi roznicami kulturowymi, bo w tych najwazniejszych
          sprawach ja i moj chlopak mamy taki sam swiatopoglad.
          • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.09.03, 16:23
            A rodzice Twojego narzeczonego nie maja nic przeciwko temu, ze sie od nich
            wyprowadzicie? Pytam, bo moi tesciowie nie byli zadowoleni z faktu, ze nie
            zamieszkamy z nimi po slubie. Moja tesciowa jest bardzo dobra kobieta, ale wiele
            rzeczy jest dla niej albo czarnych albo bialych. Skoro juz jej syn nie ozenil
            sie z kobieta z wlasnego kregu kulturowego, to przynajmniej chciala pokazac
            otoczeniu, ze ja jestem gotowa sie dostosowac i przyjac wszystkie ich tradycje i
            zwyczaje. Po prostu zaczela wywierac psychiczna presje na syna, a posrednio na
            mnie. Do dzis slysze, ze lepiej byloby gdybysmy mieszkali z nimi, przy roznych
            okazjach (np. jak byl blackout i nie mielismy w Toronto ani wody ani
            elektrycznosci a oni mieli).
      • titus_flavius Re: Wojna o posag 18.09.03, 19:26
        Ave,
        do jakiej warny i do jakiej kasty należy Twój mąż? Jak postrzegają Twój status
        w systemie kastowym?
        T.

        Gość portalu: anna napisał(a):

        > Przeczytalam ten artykul i troche mi sie zrobilo smutno,ze
        > instytucja malzenstwa w indiach zostala pokazana tak
        > subiektywnie.Ja obecnie mieszkam w poludniowych indiach od
        > kilku miesiecy,gdzie powoli przygotowuje sie do slubu z
        > hindusem.Podkreslam,ze nie jestesmy jeszcze malzenstwem,nawet
        > nie bylo formalnych zareczyn, a mieszkam w domu jego rodzicow i
        > jak dotad nie spotkalam sie z zadnym afrontem z jakiejkolwiek
        > strony.Jesli chodzi o posag,to oni nie chca zadnych pieniedzy z
        > mojej strony,co akurat nie jest dla mnie problemem bo pochodze
        > z dosc zamoznej rodziny.Rowniez koszt calego slubu i wesela
        > pokryja rodzice pana mlodego. Podkreslam ze dzieje sie to na
        > poludniu indii,gdzie ludzie sa jeszcze bardziej konserwatywni
        > niz w takich duzych miastach jak bombaj czy delhi. Dodatkowo
        > moj przyszly maz przynalezy do jednego z wiekszych klanow w tym
        > regionie, kiedys byla to tzw. arystokracja,i jak dotad zaden z
        > czlonkow tego klanu nie ozenil sie z cudzoziemka. Podkreslam
        > jak na razie nie ma zadnych problemow ze strony jego rodziny co
        > do naszego malzenstwa. Jesli chodzi o innych hindusow,to owszem
        > wiekszosc tutaj to sa aranzowane malzenstwa, ale z moich
        > obserwacji wynika ze w wiekszosci sa to bardzo szczesliwe pary:)
        > Pozdrawiam!
        • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.09.03, 19:36
          Tytus, kurcze, jesli to pytanie do mnie, to powiem Ci tak: czytaj uwaznie - juz
          pytales i juz Ci odpowiedzialam. Zadaj sobie troche trudu i czytaj odpowiedzi na
          wlasne pytania.
          • titus_flavius Re: Wojna o posag 18.09.03, 20:35
            Gość portalu: sto kobiet napisał(a):

            > Tytus, kurcze, jesli to pytanie do mnie, to powiem Ci tak: czytaj uwaznie -
            juz
            > pytales i juz Ci odpowiedzialam. Zadaj sobie troche trudu i czytaj odpowiedzi
            n
            > a
            > wlasne pytania.

            Ave,
            oczywiście, że nie do Ciebie. Przecież to widać - przypatrz się do którego
            postu jest moja odpowiedź.
            T.
            • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.09.03, 20:40
              to tym bardziej nie rozumiem, bo kolezanka napisala Ci, ze jej narzeczony to
              arystokracja...ale... mniejsza z tym... nie kruszmy kopi o nic
        • Gość: anna Re: Wojna o posag IP: 202.88.232.* 19.09.03, 08:34
          Pamietaj, ze w indiach formalnie juz nie ma systemu kastowego. Oczywiscie
          faktycznie nadal istnieje, wiec moje malzenstwo bedzie tzw. mezaliansem, ale
          podkreslam, ze ta rodzina jest dosc nietypowa jak na hindusow. Jesli chodzi o
          system kastowy, to jest to klan, gdzie wszyscy czlonkowie posluguja sie tym
          samym nazwiskiem (ze wzgledu na to ze jest to dyskusja na internecie, nie bede
          podawala tego nazwiska). Kiedys byla to kasta stojaca zaraz po braminach
          (czyli arystokracji),byli to tzw. landlords, co oczywiscie teraz nie ma
          zadnego znaczenia, jako ze wiekszosc ziemi zostala sprzedana albo zabrana
          przez panstwo.
          • Gość: sto kobiet Re: Wojna o posag IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.09.03, 16:36
            Zupelnie tak jak rodzina mojego meza - w Toronto jest to jeden z dwoch
            najwiekszych i najstarszych tu sikhijskich klanow. Gdy ide cos kupic do Small
            India wystarczy dyskretnie podrzucic nazwisko tesciowej i zapytac sie jak idzie
            interes, zeby przestali traktowac mnie jak biala. Cena oczywiscie tez od razu
            sie opuszcza o jakies 15%. Rodzina zaczela powoli emigrowac z Indii w latach
            50tych po smierci dziadka mojego meza, ktory byl pulkownikiem w armii
            brytyjskiej (potem indyjskiej) i zarabial krocia. Mieli kilka olbrzymich
            posiadlosci w roznych czesciach Indii z palacami i zastepami sluzacych. Babcia
            mojego meza po smierci swojego malzonka byla kompletnie nieprzygotowana do
            samodzielnego zycia. Jej najstrszy syn mial kilkanascie lat i tez nie umial
            zajac sie majatkiem, ktory podupadl.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka