sqeeze
18.09.03, 01:58
(długi i smętny post znajduje sie poniżej. Jeśli nie chcesz psuć sobie dnia
to nawet go nie czytaj bo nie warto. Napisanie tego posta było bardziej
potrzebne jego autorce niż Tobie czytanie go. W przypadku gdybyś jednak
przeczytał to przynajmniej powstrzymaj się od złosliwych komentarzy bo to
ostatnia rzecz której potrzebuję)
Postanowiłam wygadać się tutaj na tym forum
Jestem bardzo rozbita wewnętrznie
Mam 30+ lat i dzieci, które już nie sa takie malutkie
Od 17 roku życia mieszkam sama, wyfrunęłam z gniazda rodzinnego
Zawsze byłam i jestem samodzielna pod każdm względem
Finansowo radzę sobie przeciętnie wszystko co zarabiam
praktycznie wydaję na utrzymanie siebie i dzieci
Jestem sama bo tak ułożyło, a właściwie NIE ułożyło się moje życie osobiste
Nigdy nie miałam męża, a ojciec moich dzieci po prostu nie istnieje
Rozeszliśmy się dawno temu i to było najlepsze co mi dał - święty spokój
Teraz jestem sama i bardzo samotna
Jestem od rana do nocy zajęta pracą domem, dziećmi
Właściwie niczego mi nie brakuje
Ale tez niczego mi nie zbywa
Czasem spotykam się z jakąś koleżanką "na kawę"
Ale nie mam na to ani czasu ani szczególnej ochoty
Chyba wpadam w jakąś depresję
Dzisiaj od południa jestem po prostu nieszczęśliwa
Mam żal do całego świata
A to dlatego, ze spotkałam mamę mojej koleżanki
Ona jest teraz w drugiej ciąży, ma kochającego meża i ta mamę
Wszyscy sie cieszą, mama jej we wszystkim pomaga, mieszka z nią,
są jak siostry, zżyte, mają tyle wspólnych spraw
jej mama przezywa każda wszystko wszystkie jej sprawy i problemy i radości z
nią
Ona ma męża, który dobrze zarabia
Ona ma ładny dom, nie musi się martwić o byt,
ma pomoc ze strony mamy i psychiczną i fizyczna
normalne życie, można powiedziec
a ja?
Ja zawsze ze wszystkim byłam sama
Moja mama zmarła wiele lat temu
Nie zdążyła poznac moich dzieci ani w niczym mi doradzić
Jest mi po prostu ciężko na duszy
Jestem sama nie miałam nawet na kogo liczyc gdy rodziły się dzieci
Nie było komu zająć się starszym gdy rodziło się młodsze, bo mojego
ówczesnego konkubenta nie było można nigdzie znależć akurat tego dnia
Wiem że sama jestem sobie winna
Nie mam prawa niczego żądać,
Po prostu czuję się taka skrzywdzona
samotna w tych wszystkich codziennych sprawach
ale wiem że nie mam prawa do nikogo mieć żalu
Dopiero teraz gdy mam ponad trzydziesci lat odczuwam jak wiele straciłam
tracąc matkę jako nastolatka
Tak mi brakuje tego wszystkiego
żeby ktoś mnie po prostu przygarnął do siebie, powiedział, ze jestem dzielna
Bo jestem
Ale zeby ktokolwiek chociaż raz to docenił
Nie ma nikogo takiego
Koleżanki to nie to samo co matka której nie mam i nigdy nie będe juz miała
Co ja mam z tego życia
Nic
Ja nawet nie płaczę, ja żyję jak maszyna praca dom dzieci spanie czasem
jakis film czasem internet albo inna rozrywka
nie zastanawiam się nad tym wszystkim na codzień
ale teraz cos mnie naszło i tak to sobie piszę
Nawet nie wiem czy ktoś to przeczyta do końca
Przepraszam za zawracanie głowy i zabieranie czasu
Ja naprawdę nie oczekuje zadnej rady
ani wsparcia zadnego
be nie możecie mi tego dać
tylko musiałam to przynajmniej napisać
Ze po prostu jestem nieszczesliwą smutną kobietą
Która nie osiagneła w życiu nic
i po prsotu zycie przeciekło jej przez palce nie wiadomo kiedy