Dodaj do ulubionych

Duże rodziny

09.04.07, 11:46
"W mediach z rodzin wielodzietnych robi się kuriozum."
Slownik Kopalińskiego: "kuriozum - osobliwość, dziwoląg, fenomen, rzecz
niezwykła, ekscentryczna, cudaczna"
I tak należy to traktować.
Obserwuj wątek
    • jan_maliniak Co??!! 09.04.07, 11:51
      Tak należy to traktować??!!! Jeśli ktoś widzi na świecie tylko i wyłącznie
      czubek własnego nosa, to zapewne nie potrafi traktować tego inaczej.
      • echtom Dla mnie optymalny model rodziny 10.04.07, 15:31
        to 2-4 dzieci. Jeżeli ktoś decyduje się na więcej i jest w stanie to ogarnąć
        finansowo i wychowawczo - szczerze podziwiam i nie uważam tego za ciemnotę czy
        patologię. Moje psychofizyczne możliwości wyczerpały się po trzecim dziecku,
        choć uważam, ze czworo to lepsze rozwiązanie. Życie układa się parami i przy
        trójce zwykle kształtuje się układ 2+1, z bardzo zżytą dwójką i trzecim trochę
        w odstawce.
        • shithead Re: Dla mnie optymalny model rodziny 15.04.07, 11:04
          echtom napisała:

          > to 2-4 dzieci. Jeżeli ktoś decyduje się na więcej i jest w stanie to ogarnąć
          > finansowo i wychowawczo - szczerze podziwiam i nie uważam tego za ciemnotę
          czy
          > patologię. Moje psychofizyczne możliwości wyczerpały się po trzecim dziecku,
          > choć uważam, ze czworo to lepsze rozwiązanie. Życie układa się parami i przy
          > trójce zwykle kształtuje się układ 2+1, z bardzo zżytą dwójką i trzecim
          trochę
          > w odstawce.
          Some others think that we are idiots and they are damn right.
          • mariuszdd Spore pieniądze muszą zarabiać 15.04.07, 11:31
            Programistą java jest ,czy co :)
            • echtom Re: Spore pieniądze muszą zarabiać 15.04.07, 15:53
              To było do mnie? Nie jestem programistą java. 4 tys. miesięcznie spokojnie
              wystarczą na 3 dzieci - mniej więcej dwie średnie krajowe.
              • arek103 Nie sztuka narobic dzieci. Sztuka odpowiedzialnie 15.04.07, 16:53
                Nie sztuka narobic dzieci, wystarczy sie nie przejmowac tylko uprawiac seks
                wesolo i radosnie bez zadnego zabezpieczania sie. Sztuka jest odpowiedzialnie te
                dzieci wychowac. Jest to niemozliwe w warunkach polskich, jesli ma sie duzo dzieci.
                • pako19 Obecna polityka prorodzinna jest zupełnie 15.04.07, 17:15
                  nietrafiona. Nie chodzi przecież o to by dawać rodzicom określoną kwotę 'od
                  dziecka' ale by rodzice mieli WARUNKI do wychowywania dzieci ( i w ogóle do
                  godnego życia). Politycy są od tego by obniżać w podatki, usprawniać państwo,
                  likwidować utrudnienia związane z biurokracją. Wtedy i bez becikowego, ludzie
                  będą mieli możliwości by zakładać rodziny.
                  To wszystko wiadaomo, więc czemu nikt nie robi NIC?
                  odp: bo w polityce władza i pieniądze są celem samym w sobie. Władza nie jest
                  narzędziem do ułatwiania życia obywatelom, a pieniądze wynagrodzeniem za
                  wykonaną pracę. Polityka to PATOLOGIA
                  ---------------------------------------
                  www.allegro.pl/show_item.php?item=186075950 trochę dobrej poezji
                  • aro7 Kubisiowie są Boscy!! 15.04.07, 17:49
                    Szkoda tylko, że Bóg i na ZUS skąpi, może dzieci będą ich utrzymywać na starość
                    pod warunkiem , że nie wezmą przykładu z rodziców,którzy liczą na mannę z nieba
                    i od ludzi..
                    • li_lah buhahahahahahahahahahahaahahaha!! !!!!!!!!!!!!!!!!! 15.04.07, 22:38
                      ja sie tak tylko zastanawiam hahha jak ci co mieszkaja na tych swoich 42 metrach
                      i maja te 10 dzieci uprawiaja ten swoj sex od ktorego ta baba ciagle jest w
                      ciazy?? ludzie k...wytlumaczcie wy mi to...teoretycznie na to patrzac rodzi co
                      jakis rok dwa..no to albo jest w ciazy, albo w pologu, albo zaraz w nastepnej
                      ciazy...no to kiedy ten sex? gdzie ten sex? i na dodatek ona zachodzi w te ciaze
                      od przyslowiowego kichniecia chyba, bo niewiele jej trzeba zeby zajsc, to
                      widac... no i jej facet to straszne bydlę..jak mozna tak strasznie rżnąć żone??
                      taka wykonczoną porodami? porozrywaną, wyniszczona...czy on wogole widzi jak on
                      asie czuje? nie bo po ciemku sie kochaja, czy wogole liczy sie z jej zdaniem?nie
                      bo kobieta nie ma nic do gadania...ja po calym dniu na uczelni przychodze do
                      domu i umieram ze zmeczenia...az mi sie w glowie kreci...ostatnia rzecz na jaka
                      mialabym sile to sex. to jak ta kobieta przy 8,9 10 dzieci, urobiona, jeszcze ma
                      sile sie rżnąć???chryste!! ona chyba jakies speedy wpie.rdala...albo lezy jak
                      kłoda a ten MĄŻ po niej skacze... straszne...tragedia...niebieska linia sie
                      klania...
                      • aganies Re: buhahahahahahahahahahahaahahaha!! !!!!!!!!!!! 17.04.07, 11:40
                        ciemnota to ludzie, którzy po przeczytaniu tego artykułu nie dostrzegli, że te
                        rodziny są szczęśliwe, pomimo że nie bez problemów. Problemy ma każdy i lepiej
                        jeżeli nie tylko one i czubek własnego nosa składają sie na nasze zycie. te
                        rodziny mają coś więcej- miłość i siłę wspólnoty. a treść Twojej wypowiedzi
                        li_lah świadczy tylko źle o Tobie, nie umiesz się odnośić z szacunkiem do
                        innych i nie potrafisz nawet porządnie przeczytać jednego artykułu, zrozumieć o
                        czym świadczą wypowiedzi tych rodzin.
                        • anu_anu Re: buhahahahahahahahahahahaahahaha!! !!!!!!!!!! 18.04.07, 09:27
                          Aganies, z artykułu nie wynika czy te rodziny są szczęśliwe.
                          Przedstawiono wyłacznie opinie rodziców a to nie znaczy, że opinie dzieci są
                          takie same.
                          Sądzisz, że jako rodzina kochali by się mniej gdyby mieli troje - czworo dzieci?
                        • tortola Re: rodzice mówią, że ............... 03.06.07, 20:57
                          dzieci są szczęśliwe. Może i tak -nie wiem.Tylko, dlaczego na zdjęciach mają
                          smutne twarze i smutek w oczach? Popatrzcie na zdjęcia.
                          Czy można być spokojnym i szczęśliwym nie mając własnego kąta na 42 m2?
                      • bi22 Re: buhahahahahahahahahahahaahahaha!! !!!!!!!!!!! 26.04.07, 20:33
                        Nie widzę sensu odnoszenia się do spraw merytorycznych, do dyskusji o rodzinie z
                        jednostką, która normalnej rodziny z całą pewnością nie miała. Chcę skomentować
                        jedynie żenująco niski poziom prezentowany przez indywiduum, które tak rozbawiła
                        historia rodzin opisanych w artykule. Słowa " gdy wracam z uczelni" są dowodem
                        na ogromną skalę korupcji/ koneksji w polskiej oświacie, chyba że owa "uczelnia"
                        to jakaś nieznana mi bliżej Akademia Debilizmu i Chamstwa. Osobiście mam
                        nadzieję że nigdy dzieci nie będziesz miała, bo wyrosłyby na bardzo
                        nieszczęśliwych ludzi.
                • bleble24 Re: Nie sztuka narobic dzieci. Sztuka odpowiedzia 17.04.07, 15:06
                  taakkkk a na końcu przyznać że "dlaczego mam im zapewnić mieszkanie..mnie też
                  nikt tego nie zapewnił"...czysty egoizm..widać jak na dłoni jaka to jest
                  osoba...sprowadza na ten świat dzieci a potem "niech sobie radzą sami"...grunt
                  to rodzić kolejne dziecko i "co rok to prorok" a Bóg pomoże...echhh szkoda słów
          • blackforever Re: Dla mnie optymalny model rodziny 15.04.07, 15:00
            w mojej rodzinie normą jest kupienie mieszkania sowim dzieciom. Moich rodziców
            było stać na to aby mi i moim siostrom kupic po mieszkaniu, ja sobie nie
            wyobrażam kupić dwójce (a nie ma takiej opcji mieć dziecko i nie kupić mu
            mie4szkania) a co dopiero szóstce czy jedenastce?
            • arek103 A po co dziecku mieszkanie? 15.04.07, 16:50
              blackforever napisała:

              > w mojej rodzinie normą jest kupienie mieszkania sowim dzieciom. Moich rodziców
              > było stać na to aby mi i moim siostrom kupic po mieszkaniu, ja sobie nie
              > wyobrażam kupić dwójce (a nie ma takiej opcji mieć dziecko i nie kupić mu
              > mie4szkania) a co dopiero szóstce czy jedenastce?

              A po co dziecku mieszkanie? Nie bedzie go szanowalo. Na mieszkanie kazdy
              powinien sobie sam zapracowac.
              To blad, zeby sie zaharowywac po to, zeby odkladac na mieszkanie dzieci. Lepiej
              te pieniadze przeznaczyc na edukacje dzieci, wspolne podroze, wlasny rozwoj,
              zbezpieczenie swojej starosci. Dorosle dzieci sobie poradza. Mozna im najwyzej
              troche dolozyc, zeby mogly wziac troche mniejszy kredyt.
        • gosiakmmm Re: Dla mnie optymalny model rodziny 06.03.08, 12:01
          ;) Ojjjj wesoło było u mnie w domu ... przy 5cio osobowej rodzince + zwierzaki.

          Projekty altan ogrodowych
          Projekty domów jednorodzinnych
          Aranżacje wnętrz
      • sheep2 Re: Co??!! 12.04.07, 16:49
        ?? czylijesłi ktos nie jest zwolennikiem 20 osobowej rodziny czy nawet 3
        osobowej to jest egoista?? no ciekawe ciekawe...
    • maciek_z_t Zapraszam duże rodziny... 09.04.07, 12:36
      Na forum dla wielodzietnych: wielodzietni.org

      :-)
      • news21 Re: brak odpowiedzialności 09.04.07, 13:15
        Opisana w prasie i ładnie sfotografowana taka rodzina wygląda atrakcyjnie.
        Proszę popatrzeć na wiek dzieci - matka urodziła 9 dzieci w odstępie średnio co
        2 lata każde. Gdzie tu czas na regenerację organizmu? Ciekawi mnie stan zdrowia
        takiej pani.Ciąża to olbrzymi wysiłek dla organizmu. Znani mi są panowie, który
        mają takie idee - 10 dzieci. Tyle że związane jest to ze zrobieniem z małżonki
        samobieżnego inkubatora.
        Mam koleżankę matkę kilkorga dzieci, która sama podkreśla, że jest ruiną
        zdrowotną - żylaki, chora wątroba.
        • titta Re: brak odpowiedzialności 09.04.07, 14:58
          Daj spokoj. Tak jakby nie bylo kobiet chcacych miec taka rodzine. Przeciez
          wiele kobiet swiadomie ryzykuje zdrowie i zycie zeby miec dziecko.
          Zawsze jest cos za cos - ruina zdrowotna mozna byc i majac jedno dziecko.
          Tylko ze jeden rujnuje sobie zdrowie, zeby miec dobra zabawe (ziolo, wodka,
          nocne imprezy), drugi zeby miec najmodniejsze ciuchy, kosmetyki i mieszkanie
          uzadzane przez projektanta, a inny bo chce miec cieply i gwarny dom.
          Pozdrawiam odwaznych wieleodzietnych!
          • hermina5 Re: brak odpowiedzialności 09.04.07, 17:15
            Nie wiem, na ile to jest swiadome w wypadku pani, która otwiera sie na życie,
            jest po wylewie i ma padaczkę - dla mnei to jest nawiedzone, a nie swiadome...I
            jeszcze ten mązuś, który mówi, ze dzieci same sobie znajdą mieszkanie od tego
            są - a sam mieszka w domu podarowanym mu przez wojtową - dajcie spokój...
            • kiss1000 Re: brak odpowiedzialności 11.04.07, 13:18
              jak by na to nie patrzeć to jest w tym trochę nieodpowiedzialności. ta kobieta
              nie myśli o przyszłości dzieci które już są na tym świecie i jeszcze długo będą
              potrzebować matki, tylko rodzi kolejne. z tego co wiem, wylew to bardzo poważna
              sprawa i każdy kolejny może skończyć się kalectwem lub śmiercią. kolejne ciąże
              i porody to duże obciążenie dla i tak chorej kobiety. kto zajmie się 11-
              ciorgiem dzieci gdy jej zabraknie?
              • sir.vimes Re: brak odpowiedzialności 11.04.07, 13:50
                Bardzo często wylew kończy się tym, że jego ofiara sama potrzebuje stałej pomocy
                (całodziennej obecności), do końca życia.
                • olafinek Re: brak odpowiedzialności 15.04.07, 18:21
                  podziwaiam wielodzietne, nie-patologiczne rodziny,
                  bardzo podobały mi sie wszystkie z wyjatkiem tej jednej....niestey niepokoi
                  mnie ich podejscie - ktos da, ktos sie opiekuje (ktos przynosi jedzenie, ktoś
                  wspólopiekuje sie dziecmi, bo chora mama sama nie może zostawac z nimi)- mi to
                  trąci zrzucaniem odpowiedzilności na Kosciól, znajomych, rodzinę....
            • mallina Re: brak odpowiedzialności 15.04.07, 12:06
              hermina5 napisała:

              > Nie wiem, na ile to jest swiadome w wypadku pani, która otwiera sie na życie,
              > jest po wylewie i ma padaczkę - dla mnei to jest nawiedzone, a nie swiadome...I
              >
              > jeszcze ten mązuś, który mówi, ze dzieci same sobie znajdą mieszkanie od tego
              > są - a sam mieszka w domu podarowanym mu przez wojtową - dajcie spokój...

              nie doczytalas:
              to inny mieszka w domu podarowanym przez wojtowa, ten ktory uwaza, ze dzieci
              same w przyszlosci znajda sobie mieszkanie, to ostatnia rodzina z
              artykulu:mieszkaja na ok 50m2(Bednarkowie).
              Pani Bednarek powinna tez przeczytac dokladnie na temat niemeickiego becikowego,
              nie wynosi ono 21tys.euro - taka kwota bylaby mozliwa jedynie przy okreslonych
              warunkach, a nie, ze KAZDA kobieta w Niemczech decydujaca sie na dziecko
              otrzymuje tyle pieniedzy.
              • blackforever Re: brak odpowiedzialności 15.04.07, 15:08
                mallina napisała:

                >
                > to inny mieszka w domu podarowanym przez wojtowa, ten ktory uwaza, ze dzieci
                > same w przyszlosci znajda sobie mieszkanie, to ostatnia rodzina z
                > artykulu:mieszkaja na ok 50m2(Bednarkowie).
                >
                Nie wyobrażam sobie nie zapewnić mieszkania własnemu dziecku. Jeśli nie będę w
                stanie poprostu nie urodzę. Nie chcę przyczyniać się do powstania kolejnego
                biednego, nieszczęśliwego i ciężko harującego człowieka
                • olafinek Re: brak odpowiedzialności 15.04.07, 18:23
                  a czy jak juz bedziesz mogła kupic mieszkanie swojemu (przyszłemu) dziecku,
                  bedziesz jeszcze w wieku prokreacyjnym?
                • lilithh Re: brak odpowiedzialności 15.04.07, 23:27
                  blackforever napisała:

                  > Nie wyobrażam sobie nie zapewnić mieszkania własnemu dziecku. Jeśli nie będę w
                  > stanie poprostu nie urodzę. Nie chcę przyczyniać się do powstania kolejnego
                  > biednego, nieszczęśliwego i ciężko harującego człowieka

                  tragizujesz, czarna :-).
                  Nie dostałam od rodziców ani grosza na mieszkanie. Mój mąż tez nie. Dostaliśmy
                  wykształcenie i błogosławieństwo na dorosłe życie.

                  Mamy dom z ogródkiem, na który sami zapracowaliśmy. Owszem, przez kilka lat
                  poniewieraliśmy się po wynajmowanych "norach" - ale ani przez chwile nie czułam
                  się z tego powodu "biedna, nieszczęśliwa i ciężko harująca" Co prawda faktycznie
                  pracowałam i pracuję znacznie dłużej niż kodeksowe 40 godzin tygodniowo, ale tak
                  sie fantastycznie składa że bardzo lubię swoja prace więc ta "harówka" również
                  nie czyni mnie nieszczęśliwą.

                  Paradoksalnie - rodzice podając ci mieszkanie "na tacy" pozbawili cię czegoś: Ty
                  chyba nie jesteś w stanie wyobrazić sobie co to za przyjemność najpierw marzyć o
                  swoim własnym domu, a później (tak, czasami kosztem pewnych wyrzeczeń) - te
                  marzenia realizować!
                  • agnieszka_r_d do lilithh 20.04.07, 13:25
                    Racja !
                    Ale ten kto dostał mieszkanie "na tacy" podane NIGDY nie zrozumie co to za
                    przyjemność zarobić na nie, i nie będą cieszyć się z wyrzeczeń.

                    pozdrawiam serdecznie
                    Agnieszka
                  • iluminacja256 Re: brak odpowiedzialności 20.04.07, 13:31
                    >Paradoksalnie - rodzice podając ci mieszkanie "na tacy" pozbawili cię czegoś...

                    Tak mozna dojsc do wniosku, ze rodzice pozbawiali nas "czegoś" kupujac buty, bo
                    co to za radosc biegać boso i kupić sobie za własne pieniądze ze zbioru
                    truskawek pierwsze buty. Wszystko mozna sprowadzić do takich absurdów w zyciu...
              • sir.vimes Po kolei 20.04.07, 15:49
                Kubisowie maja dom po bezdzietnej wójtównie. Bednarkowie kwaterunek 42 m.
          • soulbaker Re: brak odpowiedzialności 15.04.07, 14:13
            Eee tam. U mnie w rodzinie jest nas w sumie 4-ro. Ja, mama, ojciec i siostra.
            Jest nam razem bardzo dobrze. To, że rodzice nie chcą kolejnego dziecka to ich
            decyzja nie moja, ja ich do niczego namawiać nie będę...
        • sykreczka Re: brak odpowiedzialności 11.04.07, 10:16
          Przecież ta mama oczekująca na 11-te dziecko wygląda bardzo młodo i zdrowo! Mimo
          padaczki może być w dobrej formie. Znam wiele matek wielodzietnych które
          wyglądają dużo młodziej niż ich bezdzietne rówieśniczki. Niedawne doświadczenia
          na myszach pokazały, że płód wysyła do organizmu mamy swoje komórki macierzyste,
          które naprawiają w niej różne uszkodzenia (żeby mama mu na dłużej starczyła!!).
          • iluminacja256 Re: brak odpowiedzialności 11.04.07, 11:00
            Ekstra, to znaczy, ze znasz matki-myszy? Szczurom regeneruje sie ogon wiesz?
            Problem tylko w tym, ze myszy i szczury to nie ludzie.
            • molly_malone2 Re: brak odpowiedzialności 11.04.07, 16:38
              Akurat szczurom nie regeneruje się ogon :)Z całą resztą się zgadzam :)
              • iluminacja256 To komu ten ogon sie regeneruje? 11.04.07, 16:49
                Bo ja juz nie wiem:)))))Cztytałam, ze któremuś z tych myszowatych odrasta
                kawałek - jak nie szczurom, to czemu?:)
                • sir.vimes Może jaszczurkom? 11.04.07, 16:50
                  :)
                  • ppo Ogon regeneruje się jaczczurkom. 15.04.07, 13:14
                    Wiem to na pewno, bo jako dziecko złapałem taką za ogon i został mi w palcach.
                    One tak mają specjalnie, jak je drapieznik złapie, to odrzucają ogon, który po
                    jakimś czasie odrasta (biologia, 4 klasa szkoły podstawowej).

                    P.S. Jakby ktoś nie wiedział, to jaszczurki nie należą do myszowatych. Nie są
                    nawet ssakami.
          • sir.vimes A to ciekawe - ja nie jestem myszą 11.04.07, 11:18
            Nie jestem myszą. Co więcej - mam córkę z konfliktu serologicznego (
            wytwarzałyśmy "przeciwko sobie nawzajem" przeciwciała. )

            Niedobre mam dziecko w porównaniu z tymi leczącymi mamę myszami...

          • meg303 Re: brak odpowiedzialności 11.04.07, 11:53

        • nikkka3 ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 11.04.07, 15:38
          pana ambasadora za granicą ( szkoła, języki....) ?
          • sykreczka Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 12.04.07, 09:02
            nauczanie do poziomu szkoły średniej o ile wiem w całej Europie jest bezpłatne.
            A korepetycji z języków też pewnie nie potrzebują, bo szkoły zwykle organizują
            bezpłatne douczanie dla imigrantów.
          • rob1111111 Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 15.04.07, 11:24
            nikkka3 napisała:
            > pana ambasadora za granicą ( szkoła, języki....) ?

            Jak to kto płaci? Pani płaci Pani nikkko3, Pan płaci (ten co jeszcze postu nie
            napisał, a teraz czyta)... Skandal!
            To co, zorganizuje Pani demonstację Pani nikkko3? Pod Sejmem, przeciwko
            wielodzietnym! Zabrać namioty! Może Budapeszt (lub Ukraina) z tego wyjdzie? Czy
            GW zgodzi się patronować takiej demonstracji?
          • tekmaty Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 15.04.07, 11:33
            oczywiscie ze panstwo czyli podatnicy.
            pan ambasador mial rowniez w paryzu niezlze wymagania odnosnie np. wielkosci
            mieszkania, pokoii dla dzieci, byl bardzo kaprysny..
            ambasador nie wydaje zarobionych pieniedzy, ma swoj fundusz nie placi prawie za
            nic.
            ps. we Francji najwiecje dzieci maja rodziny imigrantow z Afryki polnocnej,
            dzisiaj arystokracja (sic!!!) wcale takich wielodzietnych rodzin nie posiada,
            bez przesady.
            • mariuszdd Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 15.04.07, 11:51
              tekmaty napisała:

              > oczywiscie ze panstwo czyli podatnicy.
              > pan ambasador mial rowniez w paryzu niezlze wymagania odnosnie np. wielkosci
              > mieszkania, pokoii dla dzieci, byl bardzo kaprysny..
              > ambasador nie wydaje zarobionych pieniedzy, ma swoj fundusz nie placi prawie za
              >
              Podejrzewam że może nie mieć czasu na pracę :)
              • a.tombinski Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 20.04.07, 11:17
                mariuszdd napisał:

                > tekmaty napisała:
                >
                > > oczywiscie ze panstwo czyli podatnicy.
                > > pan ambasador mial rowniez w paryzu niezlze wymagania odnosnie np. wielko
                > sci
                > > mieszkania, pokoii dla dzieci, byl bardzo kaprysny..
                > > ambasador nie wydaje zarobionych pieniedzy, ma swoj fundusz nie placi pra
                > wie za
                > >
                > Podejrzewam że może nie mieć czasu na pracę :)


                Tak i dlatego byly okresy, w ktorych dzwonilem do niego zeby przynajmniej moc z
                nim chwile porozmawiac bo wychodzil do pracy o osmej a nie wracal przed
                polnoca... Aleksander Tombinski
            • klymenystra Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 15.04.07, 13:49
              Segolene Royal- cos kolo 5, podobnie Bayrou. elita, jakby nie bylo.
            • a.tombinski Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 20.04.07, 11:14
              Prawda, pan ambasador byl bardzo kaprysny. W mieszkaniu byly trzy sypialnie
              (rodzicow i dwie dzieciece) i gabinet. Pozdrawiam czytelniczke tygodnika
              powszechnego i moge dodac, ze zaden ambasdzki mikrobus nie rozwozil nas
              codziennie rano po szkolach etc. Tygodnik z powszechnego moze sie zrobil
              powierzchowny? Aleksander Tombinski
          • ppo Ten sam, co za bezdzietnego ambasadora. 15.04.07, 13:20
            Daj spokój. Ja jako podatnik cieszę się, że moje podatki idą na utrzymanie
            porządnych dzieciaków w porządnej rodzinie, a nie na finansowanie jakiejś
            patologii (na to też idą, ale mojej akceptacji to nie ma). Jeśli pieniądze są
            dla ciebie najważniejsze, to jesteś strasznie uboga (niekoniecznie finansowo-
            ubóstwo finansowe wcale nie jest najgorszym rodzajem ubóstwa).
          • labkris KOcham Swoje rodzeństwo .....:))))))))) 15.04.07, 18:54
            dużo dzieci - to straszliwy wydatek
            dużo dzieci - to duże mieszkanie, wykształcenie ich, danie jeść

            To wszystko prawda, ale wiecie jakie to szczeście, kiedy wracam ze studiów do
            domu na świeta i mam się z kim pośmiać się, pogadać. Jedyni ludzie na świecie z
            kŧórymi moge umiejetnie sie dogadać wyżalić - moja własna rodzina, rodzeństwo.

            Nie powiem, że nie było ciężko. Rodzice bardzo sie starali aby zapewnić nam
            godne życie. Wiadome że wszystkiego człowiek nie bedzie miał - teraz każdy
            każdemu pomaga mimo wszystko, któryś skończył studia pomaga wykształcić sie
            młodszemu :). Pomagamy sobie i to jest piękne. Jestem dumny ze swoich rodziców i
            rodzeństwa i cieszę się żę ich mam :) Pozdr

          • a.tombinski Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 20.04.07, 11:07
            ciekawe zaprawde... Moze pan ambasador? Nie wiem za jakie jezyki, kto by mial
            placic, bo na zadnych kursach francuskiego np. nigdy nie bylem. Za szkole
            placili podatnicy francuscy wiec mogliby oni narzekac... Nie wiem ile masz lat
            ale jak mniej niz 50 to na twoja emeryture ja bede pracowal i moje rodzenstwo
            wiec powinnas sie cieszyc, ze jest nas wiecej bo moze bedziesz wiecej
            dostawac... Wyobraz sobie, ze kazda kobieta ma dwoje dzieci. Za 20lat bedzie
            wiecej staruszkow niz mlodych. I kto bedzie staruszkow utrzymywal? Aleksander
            Tombinski
            • anu_anu Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 20.04.07, 11:34
              Czy dobrze rozumiem - Pan Ambasador posiada prywatny majątek, pozwalający mu
              utrzymać się wraz z rodziną?
              Jeżeli każda kobieta będzie mieć dwoje dzieci to ludzi będzie przybywać - bo
              kobiet jest więcej niż mężczyzn.
              Na moją emeryturę sama odkładam pieniądze.
              Jakoś nie mam wewnętrznego przekonania że Pan i Pana rodzeństwo w komplecie
              wrócicie do Polski aby w pocie czoła pracować na moją emeryturę. Natomiast nie
              chciałabym aby moja emerytura zależała od tego co potrafią wypracować
              członkowie innych bardzo wielodzietnych rodzin. Pan może nie pamiętać - ale
              kiedyś popularna była taka marksistowska teoria, że ilość przechodzi w jakość.
              I tak sie złożyło, że kraje opierające się o tę zasadę - ZBANKRUTOWAŁY.
              • a.tombinski Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 23.04.07, 18:25
                nie, jezeli kazda kobieta bedzie miala 2 dzieci ludzi nie bedzie przybywac.
                Aby ludzie przybywalo kazda kobieta powinna miec 2,1 dzieci.
                Na Pani emeryture odkl
              • a.tombinski Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 23.04.07, 18:41
                Pan Ambasador jedyny majatek jaki ma to ten, ktory zdobyl pracujac.

                > Jeżeli każda kobieta będzie mieć dwoje dzieci to ludzi będzie przybywać - bo
                > kobiet jest więcej niż mężczyzn.
                > Na moją emeryturę sama odkładam pieniądze

                Nie, jezeli kazda kobieta bedzie miala 2 dzieci ludzi nie bedzie przybywac.
                Aby ludzie przybywalo kazda kobieta powinna miec 2,1 dzieci.
                Na Pani emeryture odklada Pani... Tak... Tyle, ze z tych pieniedzy, ktore Pani
                dzielnie odklada, sa finansowane emerytury generacji Pani rodzicow. W systemie
                kapitalowym,a takim jest system emerytalny w Polsce i w wiekszosci krajow
                zachodnich, nie ma takiej mozliwosci, zeby Pani emerytura byla finansowana z
                pieniedzy, ktore Pani sama odlozyla.


                > Jakoś nie mam wewnętrznego przekonania że Pan i Pana rodzeństwo w komplecie
                > wrócicie do Polski aby w pocie czoła pracować na moją emeryturę. Natomiast
                nie
                > chciałabym aby moja emerytura zależała od tego co potrafią wypracować
                > członkowie innych bardzo wielodzietnych rodzin. Pan może nie pamiętać - ale
                > kiedyś popularna była taka marksistowska teoria, że ilość przechodzi w
                jakość.
                > I tak sie złożyło, że kraje opierające się o tę zasadę - ZBANKRUTOWAŁY.



                Pewnie wszyscy nie wrocimy, ale na pewno czesc z nas, a jezdzic do Polski
                bedziemy. Oczywiscie, ze ilosc nie przechodzi w jakosc. Ale to nie jest zasada
                marksistowska, lecz raczej jej wolna adaptacje przez osoby na czele tychze
                panstw. A to, ze Pani nie chcialaby, zeby Pani emerytura zalezala od pracy
                dzieci innych wielodzietnych rodzin, niestety sie nie zrealizuje. Bo ta
                emerytura bedzie zalezec od pracy wszystkich osob placacych podatki w Polsce, w
                tym takze od dzieci rodzin wielodzietnych. A. Tom
                • anu_anu Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 23.04.07, 21:08
                  Pisząc, że na swoją emeryturę odkładam pieniądze nie miałam na myśli systemu
                  emerytalnego, w ramach którego ZUS bierze ode mnie spore pieniądze i rozdziela
                  "po trochę" na wielu emerytów (moi rodzice nie żyją). Miałam na myśli fakt, że
                  sama zabezpieczam swoją przyszłość.
                  Uważam też, że poleganie na przyszłych pokoleniach nie jest wystarczające.
                  Sądzę, że na moją emeryturę powinien (przynajmniej częściowo) pracować mój kapitał.
                  Po kolejne - o ile nie będziecie Państwo pracować w Polsce - to my (jako
                  społeczeństwo) nic z Was nie będziemy mieć. Zatem teza o tej pracy na moją
                  emeryturę jakoś upada.
          • maj16 Re: ciekawe, kto płaci na utrzymanie dzieci 21.04.07, 15:45
            Ciekawe, kto będzie płacił na utrzymanie tych zdegustowanych wielodzietnością,
            kiedy będą na emeryturze? Nawet jeśli kogoś stać na samodzielne odkładanie na
            stare lata, to przecież i tak większość będzie uzależniona od ZUS-u. Mając 4
            dzieci, nie dostaję ani grosza od tzw. państwa. Państwo zdziera z mojej rodziny
            podatki, nie licząc się z ilością dzieci. Właściwie mogłabym stwierdzić: z
            jakiej racji moje dzieci mają utrzymywać w przyszłości obcych ludzi szydzących
            sobie z rodzin wielodzietnych???
            • sir.vimes Ze mnie też państwo zdziera podatki i co? 03.06.07, 17:40
              a na emeryturę i ZUS już nie warto liczyć.

              Produkcja dzieci (zresztą, nie wszystkie będą pracować i nie wszystkie będą
              pracować W POLSCE) nie uratuje społeczeństwa przed nędzą.

              Argument o "zapracowaniu na czyjąś emeryture" jest bzdurny
        • lolektyrmand Przykład za przykład 15.04.07, 12:26
          Wśród znajomych mam jedną rodzię wielodzietną - trzy córki i tyluż synów. Mama
          całej szóstki jest w bardzo dobrej formie fizycznej i nie narzeka na zdrowie.
          Wciąz jest aktywna i prowadzi studio fotograficzne.
          Jedna z mich babć urodziła siódemkę dzieci i zmarła w wieku 94. Do 90-tki była
          w dobrej, jak na sój wiek, formie fizycznej, a w umysłowej do 93-ójki.
          Druga moja babcia ma czworo dzieci i całe życie pracowała na roli. Ma 80 lat,
          jest schorowana fizycznie, lecz umysłowo jest w jak najlpeszej formie.
          Wychodzi na to, że spośród trzech kobiet, które urodziły dużo dizeci dwie nie
          ucierpiały na tym fizycznie na pewno, a trzecia niekoniecznie.
          • trollomsmierc Re: Przykład za przykład 15.04.07, 12:51
            Wydaje mi sie ,ze na 3-5 dzieci ludzie powinni poprzestac , bo
            powyzej ,niestety, ale zaczyna sie hodowla a nie wychowywanie .Wsrod
            ultrakatolikow , widze czesto postawe ,ze zycie seksulane musi konczyc sie
            porodem ,bo inaczej to grzech , hmmm dziecko jako wyrzut sumienia ,za podjecie
            wspolzycia ,w czasach gdy jest dostepna antykoncepcja ,a Bog dal rozum ...
            Wsrod swoich znajomych mam rodzine wielodzietna ,tzn przyjaznimy sie dziecmi
            tejze. 5 dzieci przy tamtych gromadkach to w sumie nic , ale te znajome 4
            dziewczyny i chlopak sa raczej zadwoleni ze swego bytu .Co je wyroznia , hmm
            pierwsze trzy , ktore rodzily sie co 2 lata , sa od siebie kolejno o 2 cm
            nizsze , 4 ktora urodzila sie po 5 latach tez ma o te 2 cm mniej od
            poprzedniej.Glodu nigdy nie cierpialy , rodzice pracowali , byl dom z
            ogrodem .Prawie wszystkie maja studia , ostani syn jako ,ze traktowany byl jak
            rodzynek troche odbiega wysztalceniem , do matury nie zostal dopuszczony.Mial
            najlepsze warunki ,wszyscy nad nim skakali ,ale jakosc mimo ,ze urodny i dobry
            czlowiek, w rozwoj intelektualny nie poszedl.Co jeszcze ?Czasem "narzekaja" ,ze
            musza byc bardziej ostrozne w zyciu , nie wiazac sie z firycykowatymi
            mamisynkami , bo w razie ciazy nie moga liczyc na to ,ze rodzice kupia
            mieszkanie i pomoga samotnej matce .Moga liczyc tylko na siebie i solidarnosc
            siostrzana , oczywiscie w dziecinstwie byl syndrom za krotkiej koldry , bo co
            rusz na potrzeby nastolatek nie starczalo rodzinnej kasy (umialy sobie
            dorobic ,ale nie na jakies ekstra rzeczy).Mama oprocz milosc do ksiazek za duzo
            im w zyciu dac nie mogla , ojciec jakies tam pieniadze na byt lozyl ,w
            ekstremalnych sytuacjach tez sie jakos sprawdzal .
        • blackforever Re: brak odpowiedzialności 15.04.07, 15:04
          news21 napisała:

          Gdzie tu czas na regenerację organizmu? Ciekawi mnie stan zdrowia
          >
          > takiej pani.Ciąża to olbrzymi wysiłek dla organizmu.

          Moja mama już po pierwszym porodzie miała żółtaczkę mechaniczną, żylaki i
          straszne rozstępy. Lekarze powiedzieli jej, że dla niej to pierwszy i ostatni
          poród jednak ona chciała mieć dużą rodzinę - mam jeszce dwie siostry. jednak
          moja Mama przypłaciła to żylakami, urazem kręgosłupa, poleciały jej żeby, oczy
          i wzrok. Ma 54 lata a skutki trzec porodów odczuwa do dnia dzisiejszego.
          Zaznaczam, że przed porodami nie miała problemów ze zdrowiem. Pierwsze dziecko
          urodziła w wieku 24 lat, drugie w wieku 26 a trzecie w wieku 33 lat.
        • mim288 Re: brak odpowiedzialności 10.03.08, 17:04
          Ja bym chciała miec dużą rodzinę. Mam na razie dwoje dzieci i nie
          odczuwałam potrzeby szczególnej "regeneracji" po ciazy i urodzeniu
          dziecka (dla mnie ciąże były wspaniałym okresem, kiedy rewelacyjnie
          się czułam). Znam kobiety mające liczne rodziny - zdziwiłabys sie
          jak swietnie wyglądają i w jakiej są formie - rozmiar 34, zero
          zmarszczek i usmiech przy 7-mce dzieci na przykład). Nie wiem skąd
          przekonanie, że dla kobiety każda ciąża to katastrofa, żylaki itd.
    • iluminacja256 Re: Duże rodziny 09.04.07, 13:52
      Bardzo intryguje mnie rodzina, w której ona - jest tłumaczem, a on
      astrofizykiem/ Ona ma padaczke i jest po wylewie, rodzi dalej i w zasadzie
      kazdy poród moz e być ostatnim w jej zyciu - i dobrze o tym wie, a jednak
      sprawia wrazenie jakby miała to gdzieś - łacznei z tym co sie stanie z
      urodzonymi dziećmi.... Do tego pracuje , bo ją zmusza"polityka prorodzinna" ,
      a nei bo się rozwija i realizuje - nie jest feministką - no to po cholere było
      kończyć tę filologię romańską , skoro tlumaczenia to dla pani udręka i
      zmuszanie się ?

      Przykro mi, uwazam, ze jesli ktoś chce mieć tyle dzieci to ok, ale państwa
      rodzina jest dla mnie kwintesenscją braku odpowiedzialnosci - własnie na skutek
      nie stosowania antykoncepcji i otwierania sie na zycie,mimo choroby matki a
      potem mówienia o tym, z e państwo wam nie pomaga...Coś tu nie gra...
      • patriot1 Re: Duże rodziny 09.04.07, 17:19
        jestes najlepszym przykladem na to,ze glupota nie boli i fanem alicjii tysiac
        jak mniemam.jakim niby prawem oceniasz te rodziny?czyzbys musiala pomagac
        ktorejs?nie wszystkie kobiety to egoistki wpadajace w histerie na widok
        rozstepow czy dolegliwosci zwiazanych z ciaza.jesli ktos nie chce miec
        dzieci,czy miec jedno to jego sprawa,ale dajcie prawo ludziom do posiadania
        wspanialych,duzych rodzin.sama pochodze z rodziny wielodzietnej-jest nas czworo
        rodzenstwa-i nigdy nie zaznalismy biedy,pomimo,ze rodzice nigdy nie korzystali
        z pomocy panstwa,skonczylismy dobre uniwersytety,rozjechalismy sie po swiecie i
        uwazam,ze gdyby bylo nas wiecej bylo by jeszcze fajniej.rodzina to
        sila,wzajemna pomoc,wiele radosci podczas roznych uroczystosci i wsparcie w
        ciezkich chwilach.i mysle sobie,ze taki model rodziny jest mozliwy tylko
        wtedy,gdy malzonkow laczy prawdziwa milosc-kobieta nie boi sie,ze jej partner
        nie podola obowiazkom,zdradzi itp.pozdrawiam wszystkie wymienione(i nie)
        wielodzietne rodziny,zycze wam wszystkiego naj....inni moga wam tylko
        pozazdroscic:))
        • sigrid.storrada Re: Duże rodziny 09.04.07, 19:23
          jestes najlepszym przykladem na to,ze glupota nie boli i fanem alicjii tysiac
          > jak mniemam.jakim niby prawem oceniasz te rodziny?czyzbys musiala pomagac
          > ktorejs?nie wszystkie kobiety to egoistki wpadajace w histerie na widok
          > rozstepow czy dolegliwosci zwiazanych z ciaza.jesli ktos nie chce miec
          > dzieci,czy miec jedno to jego sprawa,ale dajcie prawo ludziom do posiadania
          > wspanialych,duzych rodzin.sama pochodze z rodziny wielodzietnej-jest nas czworo
          >
          > rodzenstwa-i nigdy nie zaznalismy biedy,pomimo,ze rodzice nigdy nie korzystali
          > z pomocy panstwa,skonczylismy dobre uniwersytety,rozjechalismy sie po swiecie i
          >
          > uwazam,ze gdyby bylo nas wiecej bylo by jeszcze fajniej.rodzina to
          > sila,wzajemna pomoc,wiele radosci podczas roznych uroczystosci i wsparcie w
          > ciezkich chwilach.i mysle sobie,ze taki model rodziny jest mozliwy tylko
          > wtedy,gdy malzonkow laczy prawdziwa milosc-kobieta nie boi sie,ze jej partner
          > nie podola obowiazkom,zdradzi itp.pozdrawiam wszystkie wymienione(i nie)
          > wielodzietne rodziny,zycze wam wszystkiego naj....inni moga wam tylko
          > pozazdroscic:))

          proszę Cię pratriot, przeczytaj jeszcze raz post iluminacji.
          1/ nie rozmawiamy o histerii i rozstępach, ale o ciężkiej chorobie, matki wielu
          dzieci, która ryzykuje osierocenie ich zachodząc w kolejną ciążę
          2/ zdaje się, że część z tych rodzin chce a nawet żąda, żebyśmy pomagali im
          wszyscy, jako państwo
          3/czworo dzieci to jednak trochę mniej niż w rodzinach opisywanych w artykule.
          To wspaniale, że Twoi rodzice nigdy nie korzystali z pomocy państwa. Widocznie
          to rozsądni ludzie, którzy potrafili przewidzieć, na ile dzieci będzie ich stać.
        • j-adore Re: Duże rodziny 09.04.07, 20:19
          > nie wszystkie kobiety to egoistki wpadajace w histerie na widok
          > rozstepow czy dolegliwosci zwiazanych z ciaza

          A jak któraś wpada w takową histerie to egoistka bo, jak wiadomo, baba to taka
          maszyna co ma dzieci rodzić - do tego służy. Jej chęci i wola nikogo nie interesują.
          • patriot1 Re: Duże rodziny 09.04.07, 21:30
            otoz niekoniecznie musza byc one egoistkami.wszystko zaczyna sie na etapie
            decyzjii-chce miec dziecko-dzieci czy nie.jesli nie,to ok-jestem jak
            najbardziej za tym,aby nie robic niczego pod przymusem.zyjemy w
            nowoczesnym,wolnym swiecie,gdzie juz nawet w malych wsiach dziewczynki z
            podstawowek czytajac "bravo"wiedza jak zapobiegac ciazy.nie przesadzaj z tym
            przymusem,bo ja go nie widze(wiekszosc moich kolezanek"wpadala"dopiero z tym
            chlopakiem z ktorym chciala wpasc:)i miedzy bajki wlozyc te opowiesci o
            wpadkach.rozumiem,ze ten przymus rodzenia odnosisz do braku aborcjii na
            zyczenie.pomijajac drastyczne przypadki w ktorych zabieg jest konieczny,aborcja
            to nie metoda antykoncepcjii.i nie po to moi koledzy po profesjii harowali
            nocami na studiach,zeby pozniej zajmowac sie konsekwencjami czyjejs glupoty(za
            to chetnie wypisza recepte na srodki ,zaloza spirale itp,no i wkazdym kiosku
            mozna jeszce kupic prezerwatywe).lekarz jak nazwa wskazuje ma leczyc.piszesz,ze
            kobieta to nie maszyna do rodzenia dzieci,mozna tez powiedziec,ze lekarz to nie
            maszyna do usuwania plodow ludzkich.
            sadzac tez po wczesniejszych wypowiedziach nie macie bezposredniej stycznosci z
            kobietami majacymi klopoty zdrowotne i zachodzacymi w ciaze.czasami rece
            opadaja,ale na nic zdaja sie ostrzezenia-te kobiety,matki jak juz sa w ciazy to
            tylko to sie dla nich liczy(czesto mezowie sa wsciekli,boja sie po prostu,ze
            moga zostac na swiecie sami z pozostalymi w domu dziecmi).to po prostu odruch
            matki.no i na koniec nie wiem co tu roztrzasac,prosta sprawa:rodziny
            przedstawione w artykule sa szczesliwe i tylko im pogratulowac!
            • sir.vimes Rodzenie 11 dziecka przy padaczce 10.04.07, 15:31
              czy inne takie bezmyślne zabawy to nie żaden odruch matki tylko wręcz przeciwnie
              odruch egoistki o mentalności przedszkolaka, lubiącej , jak wszyscy skaczą koło
              jej ciężarnego brzucha i modlą się by znów miała szczęście...
              • meg303 Re: Rodzenie 11 dziecka przy padaczce 10.04.07, 22:32
                Myślę, ze po wylewie uszkodzenie mózgu może spowodować zaburzenia poznawcze.To
                wyjaśnia decyzję o posiadaniu kolejnej szóstki dzieci...Zgroza!
                • sir.vimes U męża też spowodowało? 10.04.07, 23:26
                  Czy miał tak już wcześniej?
                  • meg303 Re: U męża też spowodowało? 11.04.07, 09:00
                    Może już wcześniej tak miał...
                    Ale wiem, ze kiedy doczytałam do miejsca, gdzie pani opowiadała o swoim stanie
                    zdrowia musiałam odłożyć WO..dalsze czytanie mogło spowodować wylew w moim mózgu.
                    Pani owa przywołuje komunały o bożej opiece. Niech stanie przed rozpędzonym
                    pociągiem i modli się, ufnośc nie jest tożsama z bezdennną głupotą.
                    Pozdrawiam.
              • sykreczka Re: Rodzenie 11 dziecka przy padaczce 11.04.07, 10:48
                > odruch egoistki o mentalności przedszkolaka, lubiącej , jak wszyscy skaczą koło
                > jej ciężarnego brzucha i modlą się by znów miała szczęście...

                co za bzdura! Egoizmem nie jest kontynuacja ciąży tylko aborcja (którą Ty pewnie
                uważasz za rozsądne wyjście w tej sytuacji)
                • iluminacja256 Re: Rodzenie 11 dziecka przy padaczce 11.04.07, 11:01
                  A antykoncepcje zsyła szatan, zeby zabronić płodowi regenerować matkę :P
                • sir.vimes Re: Rodzenie 11 dziecka przy padaczce 11.04.07, 11:22
                  Za rozsądne wyjście uważam przede wszystkim używanie mózgu.

                  Np. staranie się zapobiec ciąży. Wtedy może wydarzyłaby się wpadka, ale byłyby
                  ogromne szanse, że się nie wydarzy.

                  Rodzenie dzieci przez takie kobiety, dokładnie świadome, że mogą osierocić całą
                  gromadkę, że jest to kolejne dziecko , którym nie mogą się zajmować (pani ta z
                  powodu choroby nie może sama przebywać z dziećmi) to EGOIZM i menatalność
                  przedszkolaka z hipochondrią , lubiącego jak się wszyscy nad nim trzęsą.
                  • sykreczka Re: Rodzenie 11 dziecka przy padaczce 11.04.07, 17:23
                    > kolejne dziecko , którym nie mogą się zajmować

                    Źle zrozumiałeś! Ta kobieta zajmuje się swoimi dziećmi!!! Tylko tyle, że musi
                    być zawsze przy niej ktoś dorosły na wszelki wypadek (napady padaczki zwykle nie
                    są częste). A ryzyko wylewu jest znacznie mniejsze po zoperowaniu tętniaka. Więc
                    pewnie nikt się nad nią nie trzęsie, bo mają codzienne obowiązki na głowie.
                    Szkoda, że kogoś takiego musisz zaraz mieszać z błotem, nie próbujesz zrozumieć,
                    tylko przylepiasz bezsensowną etykietkę.
                    • sir.vimes Nie zajmuje się samodzielnie 11.04.07, 20:56
                      A jeżeli będzie miała powtórkę z wylewu to nią trzeba będzie się zajmować,
                      bardzo możliwe , że jak mniej więcej dwulatkiem.

                      Mam w otoczeniu 3 osoby po różnych wylewach więc wiem o czym piszę.

                      Nie mieszam jej z błotem. Oceniam osobę publiczną, która występując w reportażu
                      wyraziła na taką ocenę zgodę. Szkoda mi jej i jej dzieci. I tyle.
                      • sykreczka Re: Nie zajmuje się samodzielnie 12.04.07, 09:17
                        Bogu dzięki wylew się nie powtórzył i po operacji jego ryzyko jest niewielkie.
                        Jeśli nawet się zdarzy (a może się przytrafić każdemu z nas), to już niedługo
                        własne dzieci będą w stanie się nią na zmianę opiekować.

                      • sykreczka Re: Nie zajmuje się samodzielnie 12.04.07, 09:27
                        sir.vimes napisała:
                        > Szkoda mi jej i jej dzieci. I tyle.

                        Zwróć uwagę na ostatnie zdanie: "Od początku jego istnienia kocha je 12 osób."
                        Moje dzieci też cieszą się z każdego kolejnego. To że jest ich dużo nie oznacza,
                        że im źle na świecie! Oczywiście jak w każdej dużej grupie zdarzają się kłótnie
                        i niesnaski. Ale gdy kogoś nie ma, brakuje im go. A w razie potrzeby pomogą
                        sobie nawzajem. Duża rodzina to wielka siła.
                        • sir.vimes Re: Nie zajmuje się samodzielnie 12.04.07, 11:10
                          Szkoda mi dzieci tej kobiety i jej samej.
                        • kadanka Re: Nie zajmuje się samodzielnie 18.04.07, 21:16
                          "Duża rodzina to wielka siła"
                          poznalam w zyciu jedna, wielo(dziewiecioro) dzietną rodzinę. Prowadza
                          gospodarstwo agroturystyczne w górach, hodują kilkadziesiąt koni - ludzie
                          przyjezdzaja tam na "wczasy w siodle".
                          Warunki pare lat temu bardzo spartanskie. kilkanascie osob w malutkim domku,
                          woda ogrzewana w bojlerze.
                          ale dzieciaki, wszystkie zdrowe, jak banda wilcząt. takiej grupki nic nie
                          rozbije. fantastyczne pod wieloma względami dziecinstwo - na koniku na oklep
                          dzien w dzien, ogniska, psy, koty, wyjazdy nad morze z ojcem. (matka w tym
                          czasie zostawala z najmlodszymi i 30 konmi, pomagala jej siostra - tez
                          wielodzietna). Widac bylo, ze ci ludzie wybrali taki model zycia, oboje po
                          studiach. Oboje zdrowi. Nikt nie chodzil glodny i w brudnych ubraniach.
                          Ale wydaje mi sie, ze to wszystko jest robione z glową. Radzą sobie, dzieci są
                          grzeczne, ufne, uczą się, zadnej patologii, ich gospodarstwo jest miejscem
                          gdzie zjezdzaja turysci z roznych stron Polski. Naprawde widac, ze jest tam
                          szczęście, kedy siedzi sie ze wszystkimi wokol stolu na dworze przy letnim
                          zmierzchu, dzieci ganiają, konie wyzeraja cukier ze stolu i prawie ze wlaza do
                          ogniska, zeby wziac chleb.
                          Ale to posiadanie wielu dzieci to ich swiadomy wybor a nie zdanie sie na laske
                          boza, czy wypelnianie jakiegos bozego planu, na co powoluja sie bohaterowie
                          reportazu. TAKICH rodzin wielodzietnych mogloby byc wiecej, w ktorych rodzice i
                          dzieci tworza silne stado :)
                          Szkoda ze sa takie, w ktorych chora matka aby urodzic 12 dziecko ryzyjuje
                          osieroceniem 11 pozostalych. To nie jest heroizm, to jest egoizm i brak
                          wyobrazni.
                          Co z tego, nie tak dawno w sejmie uroczyscie mowiono o bohaterskiej wloszcze,
                          ktora rodzac 4 dziecko osierocila trojke pozostalych. decydujac sie na ciaze
                          wiedziala, jak wiele ryzykuje. Wolala wybrac ryzyko osierocenia swoich dzieci
                          niz przerwanie ciazy. Mamy prawo oceniac takie postawy. Niech poslowie nazywaja
                          ją swietą, dla mnie przedlozyla zycie plodu nad szczescie i przyszly los swoich
                          urodzonych trojga dzieci
                      • skara korzystanie z opieki 11.03.08, 12:07
                        Nie przeczytalam wszystkich wpisow, ale dodam cos od siebie.
                        To, ze jakas rodzina korzysta z pomocy panstwa i opieki spolecznej
                        nie oznacza zalamania dla systemu opieki. Wezcie pod uwage, ze ta
                        dziesiatka dzieci bedzie pracowac na NASZE emerytury, co biorac pod
                        uwage niski przyrost demograficzny jest nie do przecenienia.

                        Znam jedna rodzine wielodzietna, dzieci jest 11 i naprawde nigdzie
                        nie widzialam takiej milosci, oddania, wsparcia i checi pomocy.
                        Owszem, maja swoje "male wojny", ale wspieraja sie i zawsze moga na
                        siebie liczyc.

                        Ja mam tylko 1 siostre i czasem zaluje, ze nie bylo nas wiecej.
                        • sir.vimes Re: korzystanie z opieki 11.03.08, 13:49
                          A ja chrzanię to czy ludzie korzystają z opieki. Różnie bywa- zapewne czasem
                          trzeba i po to ta opieka jest.

                          Ale założenie z góry, ze tak sie będzie żyć - jest czymś mocno chorym.

                          Natomiast teza, ze te dzieci będa pracować na nasze emerytury jest błędne. Po
                          pierwsze - niekoniecznie beda pracować, po drugie - niekoniecznie w Polsce.

                          Bardziej oburza mnie to, ze dzieci (coż z tego , ze obce?) gnieżdżą się w
                          kilkanaścioro na 42 metrach niż to, że miałyby coś dostać z moich pieniędzy. A
                          niech dostają - milion razy lepiej by biedny dzieciak dostał z moich podatków
                          książkę czy zajęcia dodatkowe niz żeby urzędas kupił sobie "wypasioną" kanapę do
                          biura.

                          Natomiast rodziców zmuszających dzieci do życia w takich warunkach warto
                          przebadać - bo ktoś kto tak krzywdzi "krew z krwi swojej" wydaje się naprawdę
                          przerażającą postacią. Szczególnie, ze ludzieci nie robbią wrażenia nieśmiałych
                          czy zalęknionych - tylko arogantów, którzy wolą wrzeszczeć i żądać zamiast
                          złapać życie za rogi i np. zapracować na wykup mieszkania , które mają. Po czym
                          - np . sprzedać je i nabyc dom na wsi, w którym dzieci nie nie czułyby sie jak w
                          schowku na szczotki.

            • gaiaa Re: Duże rodziny 10.04.07, 18:57
              patriot1 napisała:
              > rodziny
              > przedstawione w artykule sa szczesliwe i tylko im pogratulowac!

              Może zapytać się o to samych dzieci żyjące, co tu ukrywać, w ciasnocie i
              ubóstwie. Artykuł zamieścił (niestety) tylko wypowiedzi rodziców.

              Rozbroiły mnie wypowiedzi państwa Bednarków. "Nie ma już czasu na myślenie o
              sensie życia i innych głupotach", no super!!! 80 wnuków? A może dzieci same w
              przyszłości podejmą decyzję o liczbie potomstwa? Poza tym, odniosła wrażenie,
              że pani B. oczekuje od swoich dzieci niemal wdzięczności za urodzenie, chociaż
              dzieci same nie proszą się na świat. Jak na kogoś, kto z własnymi rodzicami nie
              utrzymuje kontaktów, tylko pogratulować!
              • bananq Re: Duże rodziny 15.04.07, 10:53
                >>Poza tym, odniosła wrażenie,
                że pani B. oczekuje od swoich dzieci niemal wdzięczności za urodzenie, chociaż
                dzieci same nie proszą się na świat.<<

                Nie ukrywam, że dłuższą chwilę zajęły mi próby zrozumienia tej wypowiedzi, ale jest tak bezdennie głupia, że nie jestem w stanie jej ogarnąć. Ale fakt faktem, na Twoim miejscu też nie byłabym wdzięczna Twojej matce (z szacunkiem dla matki).
            • sheep2 Re: Duże rodziny 12.04.07, 21:23
              i nie po to moi koledzy po profesjii harowali
              > nocami na studiach,zeby pozniej zajmowac sie konsekwencjami czyjejs glupoty
              (za
              > to chetnie wypisza recepte na srodki ,zaloza spirale itp,no i wkazdym kiosku
              > mozna jeszce kupic prezerwatywe).lekarz jak nazwa wskazuje ma leczyc

              takich bzdur dawno nie czytalam hehe... ty chyba zyjesz wjakiejs uludzie. twoi
              szanowni koledzy owszem nie usuna tego w szpitalu publicznym bo tam by nie
              placili tak dobrze jak w nielegalnym gabinecie! otworz sobie gazete w dziale z
              ogloeszenimai pt. uslugi medyczne, a jakbys nie wiedzial to mamy w polsce
              najwiejsza ilosc zabiegow usuwania w europie ( oczywiscie mowa tu o podziemiu
              aborcyjnym). wiec nie wypisuj nastepnym razem bzdetow nt. moralnosci szanownych
              ginekologow bo jakos w to nie wierze..
        • iluminacja256 Re: Duże rodziny 09.04.07, 20:36
          A Twoja matka patriot była niewidoma? Nie mogła podniesc 2 kg ziemniaków ? Było
          tak? nie? To nie pie..o Alicji Tysiąc, bo gó.. qwiesz o tym, co to znaczy
          urodzić i nie widzieć!
          • patriot1 Re: Duże rodziny 10.04.07, 23:20
            nie,moja mamusia nie byla niewidoma.zostala za to wdowa kiedy ja mialam 18 lat
            a najmlodsze z mojego rodzenstwa 4 lata.i naprawde smiech pusty mnie
            ogarnia,kiedy tak wszyscy narzekaja na nieodpowiedzialnosc tych rodzicow.dzieci
            naprawde nie musza miec wszystkiego.bieda mobilizuje ,chociazby do tego zeby
            dostac sie na dobra uczelnie i tak sie uczyc zeby zapracowac na stypendium
            naukowe(ze wzgledu na hektary nigdy nie dostalismy zadnej pomocy socjalej,choc
            po smierci ojca te hektary porosly hwasty).nie sadze,ze brak nowego fasonu
            butow wplynal destruktywnie na moje zycie:))teraz jako lekarz,tez nie mam na
            wszystkie przyjemnosci.
            wracajac do pani tysiac.nie jest ona osoba niewidoma.rozumiem,ze nie jest tez
            uposledzona umyslowo,wiec wiedziala,czym skonczy sie seks z mezem(jak
            powiedziala przez kilkanascie lat pozostaje on bez pracy-i to chyba jest
            kuriozum,bo sa mieszkancami warszawy,no i te ziemniaki w wolnym czasie moglby
            jej przyniesc nie?:)).gdyby z taka determinacja zabiegala o to aby nie zajsc w
            ciaze jak pozniej chciala sie jej pozbyc(a jeszcze pozniej wywalczyc kase w
            strasburgu),to mysle,ze nie bylo by tematu.kobieta ta,przy jej schorzeniu,
            pawdopodobnie juz przy pierwszej ciazy zostala ostrzezona jak moze to sie
            skonczyc dla jej zdrowia. no i wreszcie,wierze,ze lekarze,ktorzy odmowili
            usuniecia plodu kierowali sie wiedza medyczna-zaden lekarz nie chce szkodzic
            pacjentowi,a tutaj co,zmowa zlych lekarzy?
            rozumiem,ze ty wiesz co znaczy urodzic i nie widziec?na pewno zas jestes specem
            od inwektyw.i do tego produktem medialnego prania mozgu.a wystarczy czasem
            przepuscic medialna sieczke,przez wlasna glowe i poslugiwac sie wlasnymi sadami
            o otaczajacym swiecie.polecam.
            • sir.vimes Została wdową 10.04.07, 23:27
              A gdyby wdową została właśnie ta pani po wylewie, która nie może sama przebywać
              z własnymi dziećmi?
            • ysobeth Re: Duże rodziny 10.04.07, 23:54
              No nie, ręce opadają :<
              "wierze,ze lekarze,ktorzy odmowili usuniecia plodu kierowali sie wiedza
              medyczna-zaden lekarz nie chce szkodzic pacjentowi,a tutaj co,zmowa zlych
              lekarzy?"
              Bardzoś wierząca - szczególnie w naturę ludzką :< Lekarz, będący człowiekiem,
              mając do wyboru dobro pacjentki lub własne - zgadnij, co wybierze? Akurat w
              kwestii aborcji lekarze absolutnie nie są święci. Mogę zrozumieć tych, którzy w
              aktualnym klimacie antyaborcyjnym boją się po prostu, że nawet legalnie
              wypisane skierowanie uznające konieczność aborcji może ściągnąć na nich
              wszelkie konsekwencje, z zakazem wykonywania zawodu włącznie. Ale są też inni -
              którzy w państwowym szpitalu powołują się na "klauzulę sumienia", po to tylko,
              żeby w prywatnym gabinecie, za odpowiednią kwotę, rzucić ww sumienie w kąt :<

              Wiedza medyczna :< Jaka wiedza medyczna nakazuje rodzić kobiecie mającej ponad -
              20 dpt? Jaki z ciebie lekarz, żeby coś takiego uważać za dowód "wiedzy
              medycznej"?

              Co do "upośledzenia umysłowego" pani Alicji - jacy wy wszyscy jesteście
              przekonani, że macie monopol na jedynie słuszną prawdę :( Nie wiem, czemu ten
              jej mąż wydaje się jakiś taki nieporadny - ale uwaga, że "pozostaje on bez
              pracy-i to chyba jest kuriozum,bo sa mieszkancami warszawy" jest właśnie
              kuriozalna i świadczy raczej o twoich brakach umysłowych. Nie wiesz, że właśnie
              w Warszawie bezrobocie jest jednym z największych w kraju? Szansę na
              zatrudnienie mają niemal wyłącznie ludzie przed czterdziestką, najlepiej dobrzy
              fachowcy, z prawem jazdy i językami.

              Co do jej "upośledzenia" w kwestii zachodzenia w ciążę - jako "lekarz" zdajesz
              się nie wiedzieć, że żywy organizm to nie jest maszynka z wyłącznikiem ON/OFF i
              żaden środek antykoncepcyjny nie jest stuprocentowo pewny. Mogła, oczywiście,
              stosować "szklankę zimnej wody zamiast" - tylko, jak rozumiem, wiesz na pewno,
              jak by to wpłynęło na tę rodzinę. Bo facet z największym zrozumieniem
              przyjmuje, że skoro żona nie może przyjmować hormonalnych środków
              antykoncepcyjnych ani używać spirali, to już ten aspekt ich małżeństwa ma ulec
              całkowitemu zapomnieniu. Dla mnie jest oczywiste, że nawet przy 97% pewności
              działania prezerwatywy podjęli ryzyko - w końcu nikt nie liczy, że akurat te 3%
              trafi na nich, prawda?

              Najwyraźniej jednym z największych grzechów p. Alicji jest według ciebie
              wywalczenie "kasy w Strasburgu". Czy ty uważasz, że ona sobie za te pieniądze
              nie wiem co kupi? Pewnie spłaciła wreszcie długi w czynszu (o ile wiem,
              zalegała z pół roku), a jeśli coś zostało, może zafundowała swojej rodzinie ten
              niesłychany luksus: mieszkanie większe niż 30 metrów na 5 osób.
              Nieprawdopodobne, jaka rozpusta, prawda? Ale znacznie lepiej jest pluć na
              jej "chciwość", to takie medialne.
            • iluminacja256 Re: Duże rodziny 11.04.07, 09:48
              Ciekawe gdzie wyczytałeś , z e dzieci muszą miec wszystko - w którym z moich
              postów napisałam cokolwiek o elementach materialnych. Ta kobieta ma 10 dzieci,
              padacvzkę i nei moze sama z nimi zostać w domu, a najmłodsze ma sporo mniej
              niż 4 lata. A co do inwektyw - sadze , ze ty jesteś o wiele lepszym
              specjalista w tejze dziedzinie - wystarczy pzreczytać twój pierwszy post do
              mnie.

              I jeszcze ejdno Alicja Tysiąc widzi około 30-40 cm - sugeruję wychować tak
              trójke dzieci, wrqz z prowadzeneim do szkoł i chodzeniem do sklepu, jesli nie
              mozesz dzwigac ponad 2 kg. Zdecydowanie wolałabym twoje hektary i 18 lat, kiedy
              swobodnie mogłeś wyjechać z tego swojego jakaze biednego, ale cudownego
              wdowiego domu i dostać się na te studia .

              PS. Wiesz u mnie stypendiu naukowe wynosiło 300 zł - akademik na miesiąc
              kosztował 250:P
              • patriot1 Re: Duże rodziny 11.04.07, 23:47
                to o wygorowanych ambicjach w zapewnianiu dzieciom wszystkiego bylo do
                innych,ktorzy ubolewaja nad losem dzieci z rodzin wielodzietnych,ze niby
                rodzice ograbiaja je z tego co potencjalnie by mialy gdyby nie liczne
                rodzenstwo.
                choroba pani tysiac i sytuacja mojej mamy-to raczej sprawy niporownywalne.widze
                natomiast,ze ty wiesz na pewno,ze wolalabys stracic meza i zostac sama z 4
                dzieci(mimo wszystko nie zycze Ci abys przekonala sie o tym,bo moze i tobie
                swiat by sie zawalil).mnie nie spotkala taka sytuacja,ale na pewno i z racjii
                wykonywanego zawodu i jako prywatna osoba nigdy nie stawiam swojego zdrowia
                wyzej niz dobro dzieci,a takze pacjentow(tu moze i bez narazania zycia,ale
                zdrowie stracic latwo).
                ps.1.moje stypendium naukowe bylo nieco wieksze niz 300zl
                ps.2"wdowi dom"nie zawsze byl cudowny,czyli byl normalny i swobodnie wyjechac
                nie bylo tak latwo,bo akurat tak sie zlozylo,ze pogrzeb ojca byl w dniu mojej
                pisemnej matury i trzeba bylo czekac rok na mozliwosc wyrwania sie w swiat
                (przez ten czas trzeba bylo nianczyc mlodszego brata)
                ps.3znam osobiscie malzenstwo osob z niepelnosprawnoscia wzroku(on
                niedowidzacy,ona ociemniala od urodzenia-absolwentka uw,szczesliwi rodzice
                (zdrowego) przedszkolaka -nie wiem jak,ale radza sobie sami i w dodatku oboje
                pracuja)

                ps.4z mojej strony nie bylo intencjii obrazania kogokolwiek-ja przyjmuje,ze ty
                jako zwolenniczka aborcjii i p.tysiac masz prawo do swojego zdania,szkoda
                tylko,ze ty odmawiasz mi tego samego(poza tym mysle,ze jestes jeszcze mloda i
                emocjonalnie podchodzisz do tej sprawy,gdybys natomiast popatrzyla na nia z
                boku,moze bys przyznala,ze ten argument o kartoflach i inne tego typu,owszem
                dzialaja na wyobraznie odbiorcow(np twoja)ale zestawiajac je z decyzja o
                pozbawieniu kogos mozliwosci zycia sa nie na miejscu).i jeszce jedno,gdyby to
                padlo na mnie,faktycznie lepiej bylo by sie nie urodzic niz uslyszec z ust
                rodzonej matki,ze gdyby cofnac czas i dac jej mozliwosc to zrobila by "to" bez
                mrugniecia okiem.jest kobieta,ale jest tez matka i przede wszystkim
                czlowiekiem,czegos takiego w obecnosci zyjacego dziecka nigdy nie powinna byla
                mowic.naprawde uwazasz,ze to normalne?
                • sir.vimes Re: Duże rodziny 12.04.07, 11:11
                  P. Tysiąc nie powinna mówić o bezprawiu jakie ją spotkało????? Śmieszne.

            • mopek78 Re: Duże rodziny 11.04.07, 21:40

              Czytam te Wasze wypowiedzi bez specjalnych emocji, jednak spróbuję nieco z
              niektórymi polemizować (nie przytaczając cytatów) a innym przyklasnąć.

              1) Niech każdy bierze na siebie odpowiedzialność za to ile a dzieci. Ja na
              przykład nie chciałabym mieć takiej licznej rodziny (góra 4 dzieci) jednak na
              ile mogłabym chetnie bym pomogła. Jeśli ktoś z Was widzi problem w pomaganiu
              takiej rodzinie, to nie powinien się wypowiadać tylko zamilknąc trzymając w
              garści swoje grosze i wydać na własne potrzeby.
              2) Kobieta godzi sięna rodzenie mimo choroby. Jesli tego chce OK. Jaka to
              róznica, czy wie że może zachorować i zostawi swoje dzieci a tym, że nie wie
              alelos tak będzie chciał, że coś się jej stanie zupełnie nieprzewidzianie np.
              wypadek. I nie ważne czy będzie to 10- tka czy 3-ka dzieci, każde przeżyje to
              tak samo - krótko, nasze zycie i tak pozostaje w rekach Boga.
              3) Czy jak rzucasz się w wir kariery , zapominasz o jedzeniu, stres ogarnia Cię
              na kazdym kroku, doprowadza Cię to do wycięczenia a do tego bierzesz hormony -
              pigułki, które nie są obojętne to wtedy się nie martwisz o swoje zdrowie ???

              Mogłabym mnożyć swoje rozmyślania ale muszę, jako matka przytulić swoje
              dziecko, jako żona uprasowac koszulę męza, jako pracująca kobieta doko ńczyć
              projekt i jako katoliczka pomodlić się za wszystkich, którzy "świętą" kobietę
              dajacą zycie drugiemu człowiekowi nazywać egoistką czy obrzucać innymi
              epitetami.
        • meg303 Re: Duże rodziny 11.04.07, 09:07
          Jestem ciekawa ile masz dzieci patriot? Czytam Twoje niezwykle emocjonalne posty
          i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w kwestii dzieci jesteś teoretykiem...
          • patriot1 Re: Duże rodziny 12.04.07, 03:05
            w sumie teoretykiem,bo nie udalo mi sie urodzic zdanego z 3 dzieci:)ale
            przewijanie i te sprawy to juz moja prawie druga specjalizacja
        • sheep2 Re: Duże rodziny 12.04.07, 16:48
          > rodzenstwa-i nigdy nie zaznalismy biedy,pomimo,ze rodzice nigdy nie
          korzystali
          > z pomocy panstwa,skonczylismy dobre uniwersytety,rozjechalismy sie po swiecie
          i

          a przepraszam jakie uniwersytety jesli mozna spytac? bo jesli takie jak np. uw,
          uj to jak najbardziej korzystaliscie zpanstaw, ktore jako jedno z nielicznych
          na swiecie finansuje wyzsze wyksztalcenie...
          • mopek78 Re: Duże rodziny 13.04.07, 12:42
            sheep2 co Ty wiesz o studiach ??? Chyba skończyłaś nierenomowaną uczelnię w
            systemie zaocznym co ? Ja skończyłam Politechnikę Warszawską - dziennie na
            wymagającym poświecenia czasu wydziale i mówiąc szczerze rodzice, nie odczuli
            pomocy Państwa w finansowaniu mi studiów. Codziennie musiałam dojechać 30 km w
            jedną stronę - bilet PKS + miejski - 200 PLN. Codziennie zabierałam kaskę na
            jedzonko 15X20 dni 300 PLN. Dodam, ze nie zarabiając musiałam ciagnąć od
            rodziców na wszystko. I co 5 lat studiów nie kosztowało ??? Puknij się w głowę.
            • sheep2 Re: Duże rodziny 13.04.07, 19:00
              to ty sie puknij w glowe. to na jak uczelnie uczeszczalam to nie twoj interes.
              wiesz nie obchodzi mnie czy placiles za dojazd i jak to ujales "jedzonko" i
              inne wydatki, ale o sama uczelnie, za to, ze NIE PLACISZ za mozliwosc
              studiowania , jasniej: za wykladowcow, sale , biblioteke itp. w kraju takim jak
              np. usa, gb co semestr placilbys najmniej kilka tysiecy $ , zrozumiales czy
              jeszce jasniej?? wiec stodiowanie poki co jest w polsce DARMOWE, na panstwowych
              uczelniach oczywiscie. a smieszne jest argumentowanie ,z e nie sa darmowe bo
              muisz studiuja kupowac jedzenie czy placic za kwatere...bez sensu zupelnie..
              • malina_ja Re: Duże rodziny 15.04.07, 12:06
                sheep2, skoro już tak bardzo upierasz się, żeby studiowanie na państwowej
                uczelni nazwać korzystaniem z pomocy państwa, to chyba przyznasz, że żeby
                załapać się na tę pomoc, to trzeba się wcześniej trochę wysilić przy egzaminach
                na studia

                mój przykład: w klasie maturalnej kursy przygotowawcze, czyli jakieś 2000zł,
                które dla moich rodziców były sporym wydatkiem (ale na szczęście opłacało
                się:)), no i wszystkie inne wydatki związane z opłatami rekrutacyjnymi,
                dojazdem na egzamin itp; teraz mam kredyt studencki, dzięki któremu ja mogę w
                ogóle studiować, a rodzice mogą się zająć edukacją mojego młodszego brata, ale
                który ja będę spłacała po studiach przez prawie 10 lat

                wniosek: nie nazywaj studiowania na państwowym uniwersytecie korzystaniem z
                hojnej pomocy państwa, bo, owszem, doceniam to, że nie płacę za chodzenie na
                wykłady (jak to nazwałeś/łaś), ale kiedy już te studia skończę, to będę myśleć
                tylko o tym, jak spłacić kolejną ratę kredytu
                • sheep2 Re: Duże rodziny 15.04.07, 19:35
                  > sheep2, skoro już tak bardzo upierasz się, żeby studiowanie na państwowej
                  > uczelni nazwać korzystaniem z pomocy państwa, to chyba przyznasz, że żeby
                  > załapać się na tę pomoc, to trzeba się wcześniej trochę wysilić przy
                  egzaminach
                  >
                  > na studia
                  >
                  a dlaczego mialabym nie zgodzic sie z tym, ze trzeba sie wysilic?? sama kulam
                  jak dzika, ale nie chodzilam na korepetycje - wierze w swoje mozliwosci i z
                  lekka bawi mnie ta cala histeria z kursami, korepetycjami hehe. jak sie che to
                  sie samemu d arade. co do kredytu, coz niektorzy musza, ale i tak nie zmienia
                  to faktu, ze pomoc panstwa w studiowaniu jest spora i naprawde cieszmy sie
                  ztego i doceniajmy.. jesli rzyjdzie placic za semsestr 10 tysiecy, to sie
                  dopiero zacznie tesknota za starym..
                  -----------

                  The grass was greener
                  The light was brighter
                  The taste was sweeter
                  • malina_ja Re: Duże rodziny 18.04.07, 16:17
                    ja w swoje możliwości też wierzyłam, ale kursy były dlatego, że liceum miałam
                    na średnim poziomie, a studiuję na jednej z najlepszych uczelni w kraju:)

                    pewnie, że cieszę się z darmowych studiów, pomocy państwa, choćby najmniejszej,
                    ale chodziło mi o podkreślenie tego, że moi rodzice racjonalnie potrafili
                    ocenić: nasze zarobki pozwalają na wychowanie i wykształcenie dwójki-trójki
                    dzieci - no więc mają dwójkę i nie muszą liczyć na litość znajomych i dalszej
                    rodziny
        • vivian.darkbloom 4 to nie 10 15.04.07, 10:45
          nie rozmawiamy tu o rodzinach gdzie jest 4 dzieci, ale o rodzinach z 9, 10 czy
          11 dzieci. Zapewniam Cię, ze czwórka dzieci mieści sie jeszcze w mainstreamie.
          piszesz, ze rodzice nigdy nie korzystali z pomocy państwa. No właśnie! jeśli
          ktoś decyduje sie na takie ekstrawagancje jak 11 dzieci to nie powinien domagać
          sie od podatników pieniędzy - robi to na własną odpowiedzialność.
        • ziutap1 Re: Duże rodziny 16.04.07, 11:41
          Pierwszy przytomny post na GW-forum. Ludziom zawsze bardziej potrzebni byli
          ludzie (w tym Rodzeństwo)niż przedmioty (nawet mieszkania). Tacy, którzy chcą
          swoim dzieciom kupić przede wszystkim mieszkanie odbierają im część siebie,
          którą poświęcają na nieprzytomną harówkę, bo w przeciętnej pracy nikt na
          mieszkanie raczej nie zarobi - nawet na własne, a co dopiero dla dzieci.) Mama,
          która ma dużo dzieci daje im siebie w 100%, jest z nimi cały czas. Polecam
          gorąco lekturę autorstwa M. Musierowicz (nb. też matki czwórki) pt. Opium w
          rosole, która m.in. traktuje o sześcioletniej dziewczynce młodych,zamożnych,
          rozwijających się naukowo ludzi. Dziewczynka chodzi po osiedlu, zagląda ludziom
          do okien i sprawdza w których domach widać rodzinę, która normalnie siada się
          do obiadu. Potem puka do drzwi i mówi: cześć, przyszłam na obiadek!
          Ale miaszkanie pewnie by jej mogli kupić!
          Dziwię się, że tyle na tym forum jest wykształconych i rozgarniętych ludzi, a
          wszyscy udają, że nie ma takiego zjawiska jak "bieda duchowa". Jako żywo w
          wielodzietnych rodzinach dość rzedko spotykana.
          A co do zapobiegania ciąży, to znam sporo dzieci z wpadek wśród stosujących
          sztuczną antykoncepcję nowoczesnych przebojowych kobiet. Potem szybki ślub,
          poród i rozwód. Jak dotąd wszyscy moi znajomi rozwodnicy mają na koncie ten sam
          scenariusz.
      • sykreczka Re: Duże rodziny 11.04.07, 10:19
        ja też mam dużo dzieci i też dorabiam tłumaczeniami, choć czasem wolałabym nie
        pracować, żeby mieć więcej czasu dla dzieci. Co w tym dziwnego?
      • sykreczka ja też 11.04.07, 10:43
        ja też mam dużo dzieci i też dorabiam tłumaczeniami, choć czasem wolałabym nie
        pracować, żeby mieć więcej czasu dla dzieci. Co w tym dziwnego?
      • shibby Re: Duże rodziny 15.04.07, 11:15
        myśle, że nikt nie ma prawa oceniać rodziny na podstawie jednego artykułu. Nie
        znacie ich, życia ani problemów. Artykuł jedynie przybliża po części sylwetkę
        rodzin wielodzietnych.

        Ocenianie i wytykanie błędów tym rodziną jest chamskie i nie na miejscu.
      • atrament Re: Duże rodziny 15.04.07, 17:56
        Zgadza się z Tobą iluminacja256 całkowicie. To samo pomyślałam czytając
        artykuł. To kompletny BRAK WYOBRAŹNI przy takim stanie zdrowia rodzic kolejne
        dziaci. Bardziej niż rodzeństwa dzieci potrzebują matki!!! Jedynak wychowa się,
        zaś sieroty są upośledzone emocjonalnie na całe życie. Sorry, nie pojmuję
        sposobu myślenia tego małżeństwa.
    • doorka6 Duże rodziny 09.04.07, 15:55
      szkoda, że nie ma opinii dzieci z tych rodzin wielodzietnych. Ciekawa jestem jak
      One się czują bedąc wychowywane w tak licznej rodzinie.
      • meg303 Re: Duże rodziny 10.04.07, 22:44
        znam kilka osób pochodzących z tak licznych rodzin. Każda z nich ma jedno max
        dwoje dzieci.. Ciekawe dlaczego , skoro to takie świetne warunki do życia, taka
        miłośc blizniego itp?
        • kamila163 O... faktycznie! 15.04.07, 13:06
          POdliczmy. Moja własna ciotka z 5 rodzeńswa -sama ma jednego ukochanego syneczka, pozostałe jej rodzeństwo odpowiednie trzy razy po dwoje dzieci, i tylko jedna citak urodziła 3, ale żeby było śśmiesznie samo została babcią tylko 2 wnuków - obu jedynaków.
          Koleżanka mojeje matki z czwórką dzieci, które wychowują samych jednyaków. Nie przepraszam jeden się wyłamał i ma 3 dzieci....ale on właśnie się rozwodzi
          Mój własny ojciec - 5 rodzeńswa. On sam ma tylko dwoje dzieci, a pozostałe rodzeńswo jedynaków lub.. wogóle.
          Dużo by się tego nazbierało.

          PS: ogólnie to nie mam nic do tego ile kto ma dzieci, ale...
          1)jeżeli nie masz własnego mieszkania i żyjesz u rodziców spowadzanie na świat więcej niż jedno niemowlę uważam za nietakt

          2)jeżeli żyjesz z noralniej średniej krajowej i masz w miare stabilną pracę, której nie chcesz rzucić by zostać panią domu, sprowadzenie na świat więcej niż 2-3 dzieci byłoby egozimem, bo nie będzeisz sie miała czasu nimi zajmować

          3) jeżeli twój mąż zarabia zupełnie nieźle (na tyle, że możesz sobie pozwolić na luksus zostania w domu i oczywiście nie robisz tego z musu) to możesz jak bardzo kochasz dzieci pozwolić sobie na 4( znam dwóch dyrektorów - którzy mają tak liczne rodziny a ich żony nie pracują).

          4)5-6 dzieci to dla mnie ostatecza granica rozsądku. Poza dobrze zarabiającym mężem do takiej ilości dzieci potrzeby jest jednak dom, a nie mieszkanie w bloku oraz końskie zdrowie kobiety. Przy spełnieniu tych warunków nie nazwę takiej rodziny patologiczną

          5) Powyżej 7 dzieci mogą sobie pozwolić naprawdę nieliczni. PO pierwsze trzeba mieć średnie wielkości dwór lub mały zamek, służbę, duży obród i własny las z jeziorem. Samemu trzeba nic nie robić tylko być właścielem paru wsi w których pracują dla ciebie chłopi pańszczyźniani, ewentualnie być synem koboś bogatego lub wygrać kupę szmalu na loterii. Ogólnie chodzi o to by mieć kasę by te dzieciaki utrzymać, czas (a więc oboje rodzice nie powinni pracować)aby te dzeic wychować i miejsce (dużo miejsca) aby te dzieci gdzieś pomieścić

          PS2 :nic mnie bardzie nie zbulwersowało (nawet ta nieszczęsna padaczka pani domu) niż stwierdzenie jednego z rodziców, że mieszkają w 42 metrowym mieszkaniu. Z całym szacunkiem ja tego po proastu nie pojmuję!
          • a.tombinski Re: O... faktycznie! 20.04.07, 11:55
            kamila163 napisała:

            > 3) jeżeli twój mąż zarabia zupełnie nieźle (na tyle, że możesz sobie pozwolić
            na luksus zostania w domu i oczywiście nie robisz tego z musu) to możesz jak
            bardzo kochasz dzieci pozwolić sobie na 4( znam dwóch dyrektorów - którzy mają
            tak liczne rodziny a ich żony nie pracują).

            luksus? moja mama zostaje w domu ale mysle, ze pracuje zdecydowanie niz zwykla
            Polka. Wykonuje kilka zawodow min. kucharka, nauczycielka, kierowca...

            > 5) Powyżej 7 dzieci mogą sobie pozwolić naprawdę nieliczni. PO pierwsze
            trzeba mieć średnie wielkości dwór lub mały zamek, służbę, duży obród i własny
            las z jeziorem. Samemu trzeba nic nie robić tylko być właścielem paru wsi w
            których pracują dla ciebie chłopi pańszczyźniani, ewentualnie być synem koboś
            bogatego lub wygrać kupę szmalu na loterii. Ogólnie chodzi o to by mieć kasę by
            te dzieciaki utrzymać, czas (a więc oboje rodzice nie powinni pracować)aby te
            dzeic wychować i miejsce (dużo miejsca) aby te dzieci gdzieś pomieścić

            Jest naz powyzej 7 dzieci, nie mamy dworku, ani zamku (chociaz marzeniem
            naszym jest moc kupic wraz z rodzenstwem rodzicom na starosc zamek gdzie
            moglibyslmy wszystcy z zonami/mezami i dziecmi przyjezdzac), a to, ze nie kazdy
            ma wlasny pokoj tylko pomaga w nauczeniu sie dzielenia z innymi.
            Aleksander Tombinski
        • okrent9 Re: Duże rodziny 15.04.07, 16:50
          Ja też znam kilka osób pochodzących z rodziny w której było dziesięcioro
          rodzeństwa. Najmłodszy z tej dziesiątki dobiega czterdziestki. Wszyscy z
          wyjątkiem jednego pana mają po dwójce-trójce dzieci - on jest bezdzietny i
          nieżonaty. Czwórka czy piątka z pozostałych jest po rozwodach. O ile wiem,
          dwójka ma dzieci ze związków z dwoma różnymi partnerami. Rodzice dziesiątki
          pozostali małżeństwem przez całe życie, do śmierci mężczyzny. W ich domu nie
          było biedy, prowadzili dość udane gospodarstwo. Opowiadałam kiedyś jednej z
          kobiet z owego rodzeństwa jakieś banalne wspomnienie z okresu mojego
          dzieciństwa - sposób składania pościeli po praniu, w czym pomagałam najpierw
          babci i mamie, a potem tylko mamie. Moja przyjaciółka powiedziała, że nie ma
          żadnych takich wspomnień z dzieciństwa. Żadnych wspomnień o robieniu
          czegokolwiek tylko z matką. Tak, jakby jej matka nie istniała "dla niej". Była
          zawsze gdzieś w tle, wydająca polecenia, wyjeżdżająca do szpitala żeby urodzić
          kolejne dziecko (rodziły się średnio co rok-półtora), organizująca pracę w
          gospodarstwie, raz na dwa tygodnie w niedzielę z wizytą do krewnych... Ale moja
          przyjaciółka nie ma wspomnień o chwilach, w których jej matka poświęcałaby czas
          i uwagę tylko jej. Jedyne, które się zdarzyły, nastąpiły w okresie
          późnonastoletnim, kiedy to matka wprost zanegowała decyzję córki o pójściu na
          studia. Bo przecież po co jej studia, wyjdzie za mąż, będzie mieć dzieci i
          zajmować się domem. Trudno awanturę na ten temat zaliczyć do miłych wspomnień.
          Sama nie pochodzę z idealnej rodziny (ojciec alkoholik), ale mam tylko brata, i
          całkiem niezły pakiet miłych wspomnień z okresu dzieciństwa, kiedy trzeźwy
          ojciec czytał nam książki albo zabierał na spacer, wyprawy z matką do
          krawcowej, itd. To było to, co obecnie nazywa się "quality time". Czas, kiedy
          rodzic skupia uwagę tylko na dziecku i poświęca czas tylko i wyłącznie jemu. To
          może być dziesięć minut dziennie, godzina tygodniowo... ale powinien to być
          czas, kiedy rodzic NAPRAWDĘ nie rozprasza swojej uwagi na nic innego. Tak się
          buduje relację z dzieckiem. Tak się dziecko UCZY BUDOWANIA RELACJI. Myślę, że
          naprawdę graniczy z cudem budowanie relacji z każdym dzieckiem z osobna, jeśli
          ma się tych dzieci dziesięcioro i właściwie nigdy nie jest się z żadnym tylko
          we dwójkę. Dzieciaki z takich dużych rodzin mogą być "uspołecznione" w tym
          sensie, że potrafią zachować się kulturalnie w towarzystwie i zgodnie bawić z
          innymi, że będą znać dekalog i się do niego stosować, ale zbudowanie stabilnej
          i szczęśliwej relacji z JEDNĄ tylko osobą w dorosłym życiu będzie dla nich o
          wiele trudniejsze. Z moich obserwacji losów wielodzietnej rodziny, którą tu
          opisuję wynika, że osoby mniej refleksyjne po prostu pożeniły się i
          powychodziły za mąż zakładając, że partner/partnerka zna "zasady gry" i będzie
          się do nich stosować: pobieramy się, mamy dzieci, zarabiamy na życie, raz na
          jakiś czas idziemy na potańcówkę, w niedzielę stroimy się do kościoła. Te
          związki przetrwały. Osoby, które chciały rozwijać się, studiować, znaleźć pracę
          inną niż na roli, znaleźć partnera, który to zaakceptuje i będzie służyć
          wsparciem, miały o wiele trudniej i przeszły przez nieudane małżeństwa. Po
          prostu dlatego, że do małżeństwa podeszły jak reszta rodzeństwa, zakładając, że
          partner ma te same oczekiwania. Bez zbudowania prawdziwego związku. W końcu te
          małżeństwa się porozpadały. Rozwody, walka o dzieci... Z rozmów wiem, że w tych
          małżeństwach nie było słuchania tego, co druga strona ma do powiedzenia -
          słyszeli, ale nie słuchali, nie było prawdziwego kontaktu, nie było patrzenia w
          oczy, nie było śmiechu. Czy to nie strasznie smutne? Jestem przekonana, że ten
          brak "inteligencji emocjonalnej" to efekt braku kontaktu "jeden na jeden" z
          każdym z rodziców (bądź przynajmniej z jednym z nich). Poza tym, jeśli w
          okresie dzieciństwa nie dostajemy od opiekuna komunikatu, że teraz to właśnie
          TY jesteś dla mnie najważniejszy/najważniejsza, na zawsze pozostaje w nas głód
          takiego dowartościowania. Co z tego, że "byliśmy wielką, kochającą się
          rodziną" - owszem, to dobrze wiedzieć, jeśli to prawda, jednak dla
          indywidualnego rozwoju i osobistego szczęścia ważna jest świadomość, że ja jako
          ja, nie tylko jako członek grupy, mogę mieć ogromną wartość. Jesteśmy ludźmi,
          nie mrówkami czy pszczołami...
      • a.tombinski Re: Duże rodziny 20.04.07, 11:47
        czuja sie dobrze.
        zawsze mozna z kims pogadac, z kogos sioe ponabijac, kogos przytulic, kogos
        szturchnac, z kims pograc, z kims sie poklocic, komus pomoc, komus
        przeszkodzic. I nigdy nikt sie nie nudzi... Aleksander Tombinski
    • j-adore Re: Duże rodziny 09.04.07, 18:13
      Dokładnie.:) Dodam od siebie, że żeby narobić tyle dzieciaków to trzeba mieć
      nieźle poprzestawiane klepki. Ale cóż, są różne dziwactwa - jedni robią sobie
      serię operacji plastycznych typu biust Pameli, nos Jacksona, drudzy wierzą w
      UFO, a trzeci robią dziesiątkę dzieciaków - tylko że to ostatnie zjawisko jest,
      nie wiedzieć czemu, przez niektórych gloryfikowane i podnoszone do rangi świętości.
      • a.tombinski Re: Duże rodziny 20.04.07, 12:01
        j-adore napisała:

        Dokładnie.:) Dodam od siebie, że żeby narobić tyle dzieciaków to trzeba mieć
        nieźle poprzestawiane klepki. Ale cóż, są różne dziwactwa - jedni robią sobie
        serię operacji plastycznych typu biust Pameli, nos Jacksona, drudzy wierzą w
        UFO, a trzeci robią dziesiątkę dzieciaków - tylko że to ostatnie zjawisko jest,
        nie wiedzieć czemu, przez niektórych gloryfikowane i podnoszone do rangi
        świętości.

        A jeszcze inni pisza bzdury gdzie ich milosc do biustu pameli anderson
        porownuja do milosci matki do swych dzieci.
    • stereotyp76 Pełna komuna i daj-socjalizm 09.04.07, 19:21
      A niby z jakiej racji mam dopłacać do dzieciaków rodziców z tego artykułu!?
      Dzieci rodzi się na własną odpowiedzialność i wychouje za swoje, a nie z góry
      zakłada się żebranie o pomoc państwa.
      • pochodnia_nerona Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 10.04.07, 00:13
        Jestem oburzona postawą niektórych osób z artykułu. Jeżeli kogoś stać na liczną
        rodzinę - proszę bardzo, niech ją ma, ale np. tej mamusi i tatusia 10 dzieci
        (11 w drodze)i Bednarków nie stać, a robią dalej i wyciągają rękę do ludzi.
        Sama Bednarkowa określiła to mianem żebractwa. Jakim prawem? Że niby ja chcę
        (bo mam kaprys, bo jestem nawiedzona, bo coś tam) mieć drużynę piłkarską, a
        mnie nie stać, więc WY, ludzie, dajcie? Bo państwo daje za mało? A kto im każe
        żyć ponad stan? Bo posiadanie większej liczby dzieci, niż jest się w stanie
        utrzymać, to życie ponad stan. Niektórzy ludzie z tego artykułu są bezdennie
        głupi i naprawdę, szczerze współczuję 10 dzieciom gnieżdżącym się na 2 pokojach
        z dwojgiem rodziców, dzieciom, które są dokarmiane przez litościwych ludzi, bo
        ich rodzice nie mają za grosz rozumu, żeby powiedzieć dość, dzieciom, których
        matka po którejś ciąży w końcu wyzionie ducha, bo po wylewie i z padaczką długo
        nie pociągnie, bezustannie rodząc. I wtedy tatuś zostanie sam i lament, jak to
        niedawno miało miejsce. A Bóg, na którego chętnie się jedna rodzina powołuje,
        dał ludziom rozum również po to, by mądrze planowali swoją rodzinę, a nie "byli
        otwarci na życie". Otwartość na życie nie oznacza bezmyślności i egoizmu. O
        potomstwie tak naprawdę myśli mało która z tych rodzin, jedynie o sobie i
        swoich dziwnych ideach, które niby nakazują im to, czy owo. Zgroza, żebractwo,
        egoizm i obarczanie innych odpowiedzialnością za powołane w nadmiarze dzieci.
        Co za ludzie, brak mi już słów!
        • sykreczka Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 11.04.07, 17:50
          mieszasz dwie rodziny i pochopnie je osądzasz. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni.

          Ciebie nikt nie zmusza do wspierania tych ludzi. Oni pracują od rana do
          wieczora, nie próżnują. Całe szczęście są tacy, którzy im pomagają. I własne
          dzieci też na pewno już dużo pomagają, a przy tym uczą się opiekuńczości,
          uczynności, wrażliwości na potrzeby innych.
          • pochodnia_nerona Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 11.04.07, 23:01
            Chyba jednak nie mieszam - jedna jest Bednarków, a druga tych nawiedzonych na
            K. - nie pamiętam nazwiska, a artykułu już po raz drugi nie czytam, bo mi nerw
            nie pozwala :-)
            Nie obchodzi mnie to, co oni robią, dopóki radzą sobie sami - jeżeli jednak
            wyciągają rękę do ludzi, mają pretensję do państwa, że za mało im daje, a za
            mało, bo zgrzeszyli własną głupotą, robiąc tyle dzieci, to mnie się to nie
            podoba.
            • sykreczka a czemu brak ulg podatkowych na dzieci?? 12.04.07, 09:37
              Powinny być po prostu znaczne ulgi podatkowe na każde dziecko. Czyli Państwo nie
              powinno opodatkowywać podstawowych kosztów utrzymania dzieci. To nie jest
              żebranina tylko czysta logika. Na razie w Polsce tylko samotnym rodzicom
              przysługuje taka ulga, a rodziny są podatkowo "karane" za życie razem i
              wychowywanie większej ilości dzieci. Nic dziwnego, że mamy tak niski przyrost
              naturalny. A na Zachodzie są duże ulgi na każde dziecko - najwyższy czas, żeby w
              Polsce też tak było.
              • kwiat_paproci Re: a czemu brak ulg podatkowych na dzieci?? 15.04.07, 11:55
                sykreczka napisała:

                > Nic dziwnego, że mamy tak niski przyrost
                > naturalny. A na Zachodzie są duże ulgi na każde dziecko - najwyższy czas,
                żeby w
                > Polsce też tak było.

                A na zachodzie to niby jest duży przyrost ?? Nie rozśmieszaj mnie. Jest zerowy,
                a czasem nawet ujemny. Dopiero w Skandynawii zaczęło się to niedawno zmieniać.
          • okrent9 Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 15.04.07, 17:06
            sykreczko, "opiekuńczości, uczynności, wrażliwości na potrzeby innych" można
            nauczyć nawet jedynaka :) Znam przypadki. Tym bardziej w rodzinach z dwójką czy
            trójką dzieci. W rodzinach większych często jest tak, że wszystkiego brakuje i
            dzieci, owszem, wiedzą, że powinny się podzielić, ale za to wszystko co udaje
            im się zdobyć tylko dla siebie chomikują i często wykształca się u nich obsesja
            posiadania na własność "tylko dla siebie". Również znam takie przypadki. U
            dorosłych dotknięcie jakiegoś bibelociku u nich w mieszkaniu (dla jasnośći:
            wcale nie cennego eksponatu muzealnego w oszklonej szafce ale zwykłego
            zbieracza kurzu na meblościance) jest przez nich odbierane jako poważne
            wykroczenie. Bo są dorośli i wreszcie nie muszą się dzielić z rodzeństwem i
            bibelocik jest ich i tylko ich! a tu ktoś śmie dotykać bez pisania podania z
            prośbą o... :\
        • mikka07 Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 15.04.07, 11:30
          Nareszcie jakaś logiczna Wypowiedź. Gratulacje!!
          pochodnia_nerona napisała:

          > Jestem oburzona postawą niektórych osób z artykułu. Jeżeli kogoś stać na
          liczną
          >
          > rodzinę - proszę bardzo, niech ją ma, ale np. tej mamusi i tatusia 10 dzieci
          > (11 w drodze)i Bednarków nie stać, a robią dalej i wyciągają rękę do ludzi.
          > Sama Bednarkowa określiła to mianem żebractwa. Jakim prawem? Że niby ja chcę
          > (bo mam kaprys, bo jestem nawiedzona, bo coś tam) mieć drużynę piłkarską, a
          > mnie nie stać, więc WY, ludzie, dajcie? Bo państwo daje za mało? A kto im
          każe
          > żyć ponad stan? Bo posiadanie większej liczby dzieci, niż jest się w stanie
          > utrzymać, to życie ponad stan. Niektórzy ludzie z tego artykułu są bezdennie
          > głupi i naprawdę, szczerze współczuję 10 dzieciom gnieżdżącym się na 2
          pokojach
          >
          > z dwojgiem rodziców, dzieciom, które są dokarmiane przez litościwych ludzi,
          bo
          > ich rodzice nie mają za grosz rozumu, żeby powiedzieć dość, dzieciom, których
          > matka po którejś ciąży w końcu wyzionie ducha, bo po wylewie i z padaczką
          długo
          >
          > nie pociągnie, bezustannie rodząc. I wtedy tatuś zostanie sam i lament, jak
          to
          > niedawno miało miejsce. A Bóg, na którego chętnie się jedna rodzina powołuje,
          > dał ludziom rozum również po to, by mądrze planowali swoją rodzinę, a
          nie "byli
          >
          > otwarci na życie". Otwartość na życie nie oznacza bezmyślności i egoizmu. O
          > potomstwie tak naprawdę myśli mało która z tych rodzin, jedynie o sobie i
          > swoich dziwnych ideach, które niby nakazują im to, czy owo. Zgroza,
          żebractwo,
          > egoizm i obarczanie innych odpowiedzialnością za powołane w nadmiarze dzieci.
          > Co za ludzie, brak mi już słów!
      • etykieta_zastepcza Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 10.04.07, 18:24
        > A niby z jakiej racji mam dopłacać do dzieciaków rodziców z tego artykułu!?

        Bo te dzieci będą pracować na Twoją emeryturę.
        • anu_anu Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 10.04.07, 18:51
          Na moją emeryturę płacę sama. Co miesiąc ZUS dostaje ode mnie i od mojego męża
          okrągłą kwotę. Oprócz tego płacimy jeszcze na tzw. trzeci filar.
          Sądzę, że gdyby TERAZ nie marnotrawiono tych pieniędzy tylko je sensownie
          inwestowano - nie było by PÓŹNIEJ problemów z moją emeryturą.
          Zatem - z jakiej racji mam dopłacać do tych dzieci?
          • etykieta_zastepcza Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 11.04.07, 00:28
            > Na moją emeryturę płacę sama. Co miesiąc ZUS dostaje ode mnie i od mojego męża
            > okrągłą kwotę. Oprócz tego płacimy jeszcze na tzw. trzeci filar.
            > Sądzę, że gdyby TERAZ nie marnotrawiono tych pieniędzy tylko je sensownie
            > inwestowano - nie było by PÓŹNIEJ problemów z moją emeryturą.


            system emerytalny NIGDZIE nie działa w ten sposób.
            ZAWSZE opiera się na demografii. Nawet jeśli jest w CAŁOŚCI kapitałowy.

            na ten temat przystępnie pisał nieżyjący już niestety ekonomista Krzysztof
            Dzierżawski. vide
            "Reforma emerytalna: fakty, mity, sofizmaty"
            www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=85
            • anu_anu Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 11.04.07, 09:13
              Zgoda - nigdzie nie działa tak - w pełni.
              Ale też NIGDZIE nie jest oparty wyłącznie o pracę przyszłych pokoleń.
              Zatem może jednak wystarczy dwoje wykształconych ludzi (naszych dzieci), do
              wspierania naszych emerytur?
              • etykieta_zastepcza Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 11.04.07, 11:05
                Statystycznie wystarczy. Jednak jest wiele osób które nie mają dzieci w ogóle. I
                ich utrzymanie też będzie kiedyś kosztowało. Obecnie 1/3 wszystkich dzieci w
                Polsce wychowuje się w rodzinach wielodzietnych. Ci ludzie pracują na rzecz tych
                którzy dzieci nie mają. I nie chodzi tu o to żeby mieć do bezdzietnych
                pretensję, bo częśto za ich bezdzietnością stoją obiektywne przyczyne, ale o to
                że ciężka praca tych wielodzietnych jest pracą na rzecz całego społeczeństwa.
                • iluminacja256 Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 11.04.07, 11:13
                  Ciekawa tylko jestem co z zrobić z tymi wszystkimi z wyźu, którzy wyjechali i
                  rozmnazaja sie poza Polską, a wracać nie chcą - bo dla mnei ten brak dzieci w
                  Polsce jest bezposrednio powiazany z tą opcją ...A z drugiej strony - to
                  pierwsze pokolenia, które mogą korzystać z otwarcia sie na swiat - nie zmusi
                  sie ich do rodzenia i bogoojczyznianej rodziny wielodzietnej za 800 zł, bo nie
                  pieniądze sa najwazniejsze, torpedujac jednoczenei reklamami komórek, plazm i
                  innego dziadostwa...Nadmiar mozliwosci to cechuje lata 2000 - wielodzietnosc
                  nei jest po prostu atrkcyjna - a dlaczego - to proszę sobie odpowiedzieć
                  samemu.
                • anu_anu Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 12.04.07, 20:37
                  Kiedyś przez rok uczyłam w szkole podstawowej. Chodziły tam różne dzieci, z
                  różnych rodzin. Ale nie było żadnego zadbanego dziecka z rodziny mającej więcej
                  niż troje dzieci. Okolica generalnie jest "dobra", szkoła z tych przeciętnych -
                  ani szczególnie dobra, ani szczególnie zła. Można powiedzieć, że moja obserwacja
                  to przypadek, nieszczęśliwy zbieg okoliczności lub jednak pewna reprezentacja.
                  • echtom Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 12.04.07, 22:32
                    Ja miałam więcej szczęścia - uczyłam przez kilka lat w szkole na wsi i poznałam
                    kilka rodzin z 5-6 zadbanych, dobrze wychowanych i dobrze się uczących dzieci.
                    Można, choć przy liczbie dwucyfrowej jest to na pewno znacznie trudniejsze.
                    • anu_anu Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 12.04.07, 22:49
                      A ile spotkałaś rodzin z 10 (lub więcej) ZADBANYCH dzieci?
                      • echtom Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 13.04.07, 14:17
                        W ogóle nie znam osobiście rodziny z taką liczbą dzieci, zadbanych czy nie. Na
                        tej mojej wsi były rodziny z 7-8 zaniedbanych dzieci, ale była też zaniedbana
                        jedynaczka - na szczęście patologia nie zawsze jest bardzo płodna.
                        • mopek78 Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 13.04.07, 14:52

                          "na szczęście patologia nie zawsze jest bardzo płodna"
                          Płodna jest (i nie jest) każda grupa społeczna, natomiast zalezy to od kontroli
                          urodzeń a nie od płodności. I co znaczy na szczęście, kiedy powiedz szczerze
                          pomogłeś(aś) jakiejś patologicznej rodzinie aby się wypowiadać ???
                    • jawa1979jawa Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 15.04.07, 19:13
                      Moj mąz ma 6 rodzenstwa.Tatuś pił, bił i robił kolejne dzieci w założeniu ze
                      będą go utrzymywac.I rzeczywiscie, teraz tak sie dzieje.Wszyscy pokonczyli
                      studia bo od drugiej klasy ogolniaka pracowaqli w wakacje w Londynie i
                      utrzymywali sie za to przez reszte roku utrzymujac przy okazji mamusie i
                      tatusia.Wszyscy maja mniejsze lub wieksze zaburzenia osobowości, myśle ze są
                      naznaczeni trudnym dziecinstwem.Mąz jest dośc oziebły emocjonalnie,mimo ze
                      pozornie dobrze sobie radzi. w tej rodzinie doszlo do zachwiania struktury
                      rodziny, bo to nie dzieci powinny opiekowac sie doroslymi, a na odwrot. Mysle
                      ze tak jest w wielu rodzinach wielodzietnych, niestety.
                      Pozdro nieodpowiedzialnym dzieciorobom!
              • a.tombinski Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 20.04.07, 12:06
                Nie. potrzeba przynajmniej 2,1... Zycze powodzenia dla jednej dziesiatej dziecka
                • anu_anu Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 20.04.07, 14:32
                  Jestem zdecydowana raczej zaryzykować, że zbiednieję niż uwierzyć, że moja
                  zamożnośc będzie wynikała z pracy dzieci pochodzących z rodzin aż tak
                  wielodzietnych.
        • mikka07 Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 15.04.07, 11:32
          Będą pracować, jak znajdą pracę,hahaha!
      • mikka07 Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 15.04.07, 11:28
        Co by było, gdyby każdy z nas miał 10o dzieci, nasze dzieci miały po 10o dzieci,
        i td. Czy Jurek grałby w Piłkę? (z Piłką?)
      • pfg Re: Pełna komuna i daj-socjalizm 15.04.07, 17:56
        stereotyp76 napisał:

        > A niby z jakiej racji mam dopłacać do dzieciaków rodziców z tego artykułu!?

        Do dzieci Tombińskich nie dopłacasz.
    • miss_a Re: Duże rodziny 10.04.07, 09:08
      Obawiam sie, ze przy obecnym systemie emerytalnym posiadanie dzieci przestalo
      byc taka w 100% prywatna sprawa. Bez nowych obywateli gospodarka kraju runie, to
      chyba oczywiste. Potrzebujemy biznesmenow, inzynierow, nauczycieli, lekarzy, i
      potrzebujemy dzieci. Nie jestem w zadnym wypadku fanka polityki
      katolicko-narodowej, ale uwazam, ze powinno sie tych ludzi jakos finansowo
      wesprzec. Nie ze wzgledow ideologicznych, bo to jest czyjstam "dobry model
      rodziny", tylko czysto praktycznych. Oni sie niezle napracowali, wychowujac
      takie gromady dzieci, a w przyszlosci zaprocentuje to nam wszystkim. Pozdrawiam.
      • nett1980 Re: Duże rodziny 10.04.07, 09:40
        Ta rodzina Bednarkow tym sie tylko rozni od rodziny chasyda z Izraela ,ze
        ojciec astrofizyk pracuje .W Izraelu sa cale dzielnice ,gdzie biegaja dzieci ,
        matki sie zameczaja a tatusiowie modla sie i rozwijaja .Ortodoksi stanowia tam
        pare procent ,ale w szabas sklepy sa pozamykane i wszystko kreci sie wkolo
        tradycji i jej przepisow.
        Znam rodzine , on i ona po szkole specjalnej , dzieci 7 , ojciec sie
        powiesil , mama mimo pewnych ograniczen wyedukowala sie w wyciaganiu pieniedzy
        z opieki spolecznej, caritasu i na zycie ma 2000 zl srednio na miesiac ,
        ubrania dostaje , jakies jedzenie przed swietami tez, moze nie oplywa w luksus,
        ale jakie to nosne -wdowa z 7 dzieci .Dzieci obiady maja w szkole , chodza wiec
        do szkoly tylko na nie , nauke maja w glebokim czyli permamentne wagarowanie.Co
        pare lat przed wyborami przyjedzie TV , wdowa chowa dzieciom komorki i dvd z
        pokoju , najgorsze garnki wyciaga i klepie mazurska biede na potrzeby
        litosciwych serc .Jej matka zyla podobnie , corka juz wlasnie urodzila , w
        wieku 16 lat , a wdowa jest hmmmm 73 rocznik .To jest patologia i naciagnie
        podatnikow , coz wyrwalibyscie tym dzieciom posilek sprzed nosa ?Jest ogromna
        szansa ,ze dzieci Bednarkow beda zarabialy na wasza emeryture , moze wyrosna z
        nich w najgorszym wypadku poslowie , ale nie stacze spod budki z piwem.
        • hermina5 Re: Duże rodziny 10.04.07, 09:51
          Nie wiem czy dzieci Bednarków będą zarabiac na kogokolwiek,po obawiam sie , ze
          ZUS szlag trafi przez te 40 lat. I zwdziwiłoby mnie to, jakby było inaczej./
          • nett1980 Re: Duże rodziny 10.04.07, 10:19
            Co do wydolnosci ZUS to sie zgodze , chyba wyszlam na piewce rodzin
            wielodzietnych , 5 dzieci to jednak dla mnie opcja maksymalna (w zgodnym stadle
            malzenski rodzone co 3-6 lat), jak sie kontaktowac z 11 , jak pochylic sie nad
            kazdym problemem malusinskiego , gdzie czas dla siebie. Tez jestem zdania , ze
            przesadzaja broniac sie przed antykoncepcja .Jest to jednak ich wybor , na
            Zachodzie dostaje sie na dziecko ok 100 Euro i to pewnie miala na mysli ta
            dziewczyna , jakby tak mezus wyjechal do pracy za granice , to juz wiekszosc
            problemow mieliby rozwiazanych , moze odczuwaliby tylko nieobecnosci ojca .
    • hanti Re: Duże rodziny 10.04.07, 09:48
      a nie przyszło Wam do głowy, że ludzie mogą takiego dokonać wyboru ???? Ja mam
      na razie tylko troje dzieci, nie proszę nikogo o pomoc, bo nie muszę, stać nas
      na to żebym nie pracowała. Moje dzieci mają zapewnione wszystko czego
      potrzebują, dla każdego znajduję w ciągu dnia czas. Taki jest nasz wybór i
      będziemy mieć wiele dzieci.
      Naprawdę nie rozumiem dlaczego ludzi tak bulwersuje oddmienność innych, każdy
      kogo nie da się wsadzić w pewne społeczne ramki jest traktowany jak dziwadło :/
      • hermina5 Re: Duże rodziny 10.04.07, 09:55
        Owszem mogą dokonać takeigo wyboru, ale dokonując wyboru 11 dzieci i marudząc ,
        z e państwo im nie pomaga, nei dokonuje się żadnego wyboru - sznatazuje sie
        ludzi - bo ja rodze 11-ste dziecko, a ty nie masz tylko dwa. Nikt się nei
        czepia pierwszej pary z tego artykułu, wszyscy czepaija sie właściwie tylko
        jednej - tej z 11-stką. Pomysl sobie dlaczego - padaczka, wylew, i co 1,5 roku
        dzieciak , bo oni nie stosują po prostu antykoncepcji - dla mnie ta kobieta
        jest po prostu jakaś ograniczona - kto wychowa te jedenastke po jej smierci.
        Tatuś, którego ciągle nie ma w domu?
        • miss_a Re: Duże rodziny 10.04.07, 10:31
          Te biedne matki wielodzietne maja chyba opinie strasznie zepsuta przez naszych
          politykow od Ojca Dyrektora :P

          Zgadzam sie z Toba, ze ona sobie rujnuje zdrowie i naraza sie na ryzyko
          przedwczesnej smierci. Ale to jej zycie i jej zdrowie. Ludzie sie sami
          wykanczaja w rozny sposob. Mozna na przyklad obzerac sie jak prosie, utuczyc sie
          potwornie i umrzec na przedwczesny zawal. Albo palic papierosy i umrzec na raka.
          Ale czy na widok kobiety palacej lub kobiety monstrualnie otylej zaczynasz
          grzmiec, ze ona jest niepowazna i "kto wychowa jej dzieci po jej smierci"?
          Wydaje mi sie, ze nie.

          Ta kobieta z artykulu akurat zdecydowala sobie zrujnowac zdrowie w tej sposob, i
          to jest jej decyzja, do ktorej ma prawo. Pewnie ze niemadra decyzja, ale caly
          szereg ludzi podejmuje decyzje rownie glupie, i nikt ich az tak nie pietnuje.
          Pozdrawiam.
          • ziuta111 Re: Duże rodziny 10.04.07, 15:36
            miss_a napisała:
            > Ta kobieta z artykulu akurat zdecydowala sobie zrujnowac zdrowie w tej
            sposob,
            > i
            > to jest jej decyzja, do ktorej ma prawo

            Czy ktoś jej tego prawa odmawia? Stwierdzam tylko, że głupio robi, bo kto
            zajmie się jej dziećmi, gdy ona umrze? Wylądują w domu dziecka, bo tatuś z całą
            pewnością sam nie da rady. To po pierwsze, a po drugie: niech rodzi tych
            dzieciaków całe stadko, dwudziestkę, trzydziestkę, proszę bardzo, ale niech nie
            wyciąga łapy do państwa. Niech ZAROBI na te dzieciaki wraz z mężem.
            • nett1980 Re: Duże rodziny 10.04.07, 15:55
              E tam , wole zeby pieniadze z moich podatkow wspomagaly takie rodziny .Sami
              mamy jedno dziecko i wiecej raczej juz nie bedziemy miec , a to jakie pieniadze
              ida na lewe renty,asekurowanie alkoholikow na mieliznach zycia itp.
              utrzymywanie prawdziwie nierokujacych , to jest dopiero marnotrawstwo .Co my
              wiemy o jej prawdziwym stanie zdrowia ,z paru slow budujemu jakas moze
              calkowicie krzywdzaca opinie? To jest pewien rodzaj heroizmu , trudno
              zrozumialy i owszem .A jesli pensja astrofizyka nie wystarcza na zycie i z
              wyliczenia dochodu wynika ,ze przysluguja im dodatki na dzieci , to jest ich
              konstytucyjne prawo dostawac takie pieniadze ,a zreszta , ona tez pracuje przy
              tlumaczeniach .Nie kazdy mimo wyksztacenia staje sie ambasadorem.
              • sir.vimes Re: Duże rodziny 10.04.07, 16:00
                Jakiego heroizmu? Ja nie widzę tu żadnego heroizmu - tylko czysty egoizm.

                A w artykule jasno jest powiedziane - kobieta ma padaczkę, jest po wylewie. Nie
                może sama przebywać z dziećmi.
                Mamy prawo wyciągać z tych informacji wnioski.

                • sykreczka Re: Duże rodziny 12.04.07, 09:55
                  ten kto musiał prawie co noc wstawać do chorego dziecka albo płaczącego
                  niemowlęcia, ten zrozumie na czym polega jej heroizm i nie będzie pisał
                  banialuków o egoizmie. Ona nie może sama przebywać z dziećmi, ale wystarczy, że
                  jest przy niej mąż albo inna dorosła osoba! Ona nie leży do góry brzuchem! A w
                  nocy jak on jest bardziej niewyspany to przecież ona wstaje do dzieci. Bo wtedy
                  już nikt ich nie zastąpi.
                  • sir.vimes Re: Duże rodziny 12.04.07, 10:59
                    Osoba niezdolna do samodzielnej opieki nad dziećmi przyjemność wstawania w nocy
                    funduje komu innemu :PPPPPP Poza tym wstają pewnie starsze dzieci - tak jak będą
                    wstawać do sparaliżowanej NA WŁASNE ŻYCZENIE mamusi jeżeli po 14, 15 porodzie
                    wylew się powtórzy.
                  • kasia-asia1 Re: Duże rodziny 12.04.07, 14:12
                    sykreczka napisała:

                    > ten kto musiał prawie co noc wstawać do chorego dziecka albo płaczącego
                    > niemowlęcia, ten zrozumie na czym polega jej heroizm i nie będzie pisał
                    > banialuków o egoizmie.

                    Pytanie, czy wstaje, przy 10 tce marudzącej, kłócącej się, głodnej czasem,
                    chorującej? po prostu się znieczula, nie zauważa małych kłopotów i tragedii.
                    Zbyt dużo spraw dot zaprowiantowania tej 10 tki, aby jakimiś emocjami dzieci
                    się przejmować.
                    Najlepszym sprawdzianem wydolności emocjonalnej takich rodziców będzie chęć
                    założenia przez dzieci własnych, również licznych rodzin . Bo i znam takie,że
                    z 7- demki tylko jedna osoba załozyła rodzinę,pozostała 6 tka wybrała
                    staropanieństwo, zakony, były lepsze.
                  • mikka07 Re: Duże rodziny 15.04.07, 11:39
                    W imię czego jest taka heroiczna? W tym państwie i tak nie ma miejsca dla
                    wszystkich...
                  • kadanka Re: Duże rodziny 18.04.07, 21:30
                    to nie jest heroizm w moim rozumieniu.
                    ona i jej maz zdecydowala sie na dziecko/dzieci. wiedzac czym jest posiadanie i
                    wychowywanie dziecka. jak mozna nazywac heroizmem dzialania które wynikają z
                    wyboru, który podjęłam????????
                    np. ja - rodzę piątkę dzieci(nie na raz:) bo tak chcę. potem opiekuję sie nimi,
                    wstaję co noc, znoszę z 4.piętra. i co mam nazywac to postawą heroiczną????
                    albo inni ludzie muszą o mnie myslec "o, heroiczna matka" ? bzdura! przeciez
                    mam te dzieci na wlasne zyczenie. sama tego chcialam. wiec kazda trudnosc jaka
                    mnie teraz spotyka, dzialania jakie musze co dzien podejmowac nie sa ZADNYM
                    HEROIZMEM tylko konsekwencją mojego wyboru.
                    Nie róbcie z Matek takich bogin, herosek i męczennic. Chcialy miec dzieci - to
                    mają i musza robic wszystko, zeby jakos to sie kręciło. Nic w tym heroicznego.
              • molly_malone2 Re: Duże rodziny 10.04.07, 18:14
                pracuje, ale nie płaci ZUSu, bo jej nie stać...Dla mnie rodzenie dziecka jednego za drugim(ta kobieta rodzi, od kiedy skończyła 21 lat )jest albo głupie, albo cwaniackie. I z artykułu jasno wynika, że państwo Kubisowie są absolutnie nieprzejęci i nie zamierzają sie zatrzymać na 11 dzieciach. I jeszcze pani Kubisowa sobie obliczyła, że 1200 zł od państwa to powinno być przyznawane na dwoje dzieci- to rozumiem, że za 11 dzieci oczekuje 6600 zł zasiłku. Przecież wiadomo, że takiej ilości dzieci nie są w stanie utrzymać 2 osoby i oni są "otwarci" na pomoc całego społeczeństwa...A już tekst o tym, że za ostatnie pieniądze wyskakują do knajpy...ja bym po nocach spać nie mogła,a nie się na mieście stołowała.
                • sykreczka Re: Duże rodziny 11.04.07, 10:41
                  żałujesz im ciastka w kawiarni od święta? nie przesadzaj!
                  • sir.vimes Re: Duże rodziny 11.04.07, 10:45
                    Jeżeli ludzie utrzymują się z opieki społecznej i pomocy parafii to to ciastko
                    funduje im parafia i opieka społeczna (czyli podatnicy).
                    • sykreczka Re: Duże rodziny 11.04.07, 17:40
                      Przecież oni oboje pracują!!! Utrzymują się głównie ze swoich zarobków, a reszta
                      to tylko dodatki - pomoc z parafii i zasiłek rodzinny (1200 zł miesięcznie
                      łącznie na 10 dzieci!). Więc mają prawo czasem odetchnąć i pójść na godzinkę do
                      knajpki, pewnie na kawę, a nie na obiad, bo obiad jedzą z dziećmi. O to moim
                      zdaniem chodziło. A fragment o ostatnich pieniądzach pewnie dodał sam
                      dziennikarz, żeby zrobić większe wrażenie.

                      PS. 1200 zł to nota bene połowa miesięcznego kosztu utrzymania emeryta w domu
                      opieki społecznej. Ci rodzice na pewno nie będą musieli z nich korzystać (a Ty
                      chyba tak, sądząc po Twoim nastawieniu do ludzi).
                      • sir.vimes 1200 zł i tłumaczenia 11.04.07, 18:16
                        Niewiele wiem o utrzymaniu emeryta w domu opieki. W mojej rodzinie starzy ludzie
                        mają należne miejsce w rodzinie, w domu . Ale może opowiedz mi więcej - bo jak
                        rozumiem ty masz temat świetnie opracowany?

                        Tłumaczenia dla wydawnictwa parafialnego z pewnością przynoszą sporo dochodu,
                        szczególnie, że pani sama przyznaje iż zakupy (łącznie około 60 kg wiktuałów)
                        często robią z dobroci serca znajomi.

                        Nie tylko więc państwo są w pełni samodzielni (poza zasiłkiem 1200 zł, domem w
                        prezencie, zakupami od znajomych, pomocą od parafii, fuchami z parafii - resztę
                        potrafią uzyskać już sami, chapeau bas, po prostu!!!) to jeszcze zapewne każde z
                        dzieci spędza odpowiednią ilość czasu z mamą i tatą (mama sama z dziećmi
                        przebywać nie może, przypominam.)
                        Rzeczywiście, rewelacyjny przykład wspaniale radzących sobie ludzi! A jakich
                        odpowiedzialnych!
                        • sykreczka Re: 1200 zł i tłumaczenia 11.04.07, 20:06
                          Tak właśnie, odpowiedzialnych i świetnie sobie radzących. Nie wiem skąd Ci
                          przyszło do głowy, że ona tłumaczy dla wydawnictwa parafialnego - była mowa o
                          wydawnictwach kościelnych (kilku, pewnie dużych). Ja też jestem tłumaczem i
                          dorabiam w domu (przy małych dzieciach z opiekunką po 4-6 godzin dziennie), więc
                          wiem z własnego doświadczenia, że można dużo dorobić w ten sposób. A zakupy
                          robione co jakiś czas przez przyjaciół świadczą tylko o tym, że mają dobrych
                          przyjaciół, którzy chcą im pomagać - nikt ich do tego nie zmusza.
                          • sir.vimes Ok. 11.04.07, 21:00
                            Jeżeli tłumaczy naprawdę dużo, i to w ekspresowym tempie - to może jej wystarcza
                            na POZOSTAŁE (po tych, które załatwią znajomi i inni pomocni) wydatki.
                            Ciekawe kiedy więc ma czas dla JEDENAŚCIORGA dzieci? A, zapomniałam, nie musi
                            mieć dla nich czasu , bo na własne życzenie nie może być z nimi sama. Zajmie się
                            nimi ktoś inny.

                            Rybki albo akwarium...
                            • sykreczka Re: Ok. 12.04.07, 09:45
                              Myślę, że w ich rodzinie nikt nie czuje się samotny (w przeciwieństwie do wielu
                              jedynaków). Czasu na przytulenie każdego dziecka na pewno Mamie nie brakuje. W
                              lekcjach i kłopotach pomagają sobie nawzajem (sama mam troje rodzeństwa, wiem
                              jak to jest).

                              A padaczki nie dostała na własne życzenie, więc przestań już to powtarzać.
                              • sir.vimes Re: Ok. 12.04.07, 11:12
                                Przeczytaj artykuł DOKŁADNIE.
                              • okrent9 przytulanie 15.04.07, 17:50
                                Sykreczko, przytulenie nie wystarczy. Przytulić to się dziecko może i do kota
                                albo psa. Liczy się też kontakt intelektualny z rodzicem. Rozmowa. I to nie
                                taka: "- jak w szkole? - jak zawsze", tylko taka, dzięki której rodzic pozna
                                osobnicze cechy rozwijającej się osobowości własnego dziecka, by móc stymulować
                                te pożądane i starać się wyrugować te negatywne. Dla dziecka liczy się, czy
                                rodzic ma czas by opowiedzieć mu jakąś historię przeznaczoną tylko dla niego,
                                związaną jakoś z tym, co to właśnie dziecko przeżywa. Od uogólnionych
                                moralitetów jest ksiądz w kościele, który na kazaniu prawi wszystkim to samo.
                        • sykreczka dodawanie 11.04.07, 20:21
                          sir.vimes napisała:
                          >zakupy (łącznie około 60 kg wiktuałów)

                          Coś z tym dodawaniem nie tak - "30 kostek masła, dwa kilo sera żółtego, 20 kilo
                          mięsa" to wcale nie jest 60 kg. Wydaje się dużo, ale 12-osobowej rodzinie na
                          długo nie starczy. Poza tym radzą sobie sami. A stary wiejski dom wyremontowali
                          własnymi siłami.
                          • sir.vimes Jak na razie modlą się o remont 11.04.07, 21:02
                            Co do masła - ile waży kostka osełkowa? Wydaje mi się , że dobrze policzyłam kg.
                            Ale to akurat detal.

                            Natomiast modlitwa o remont części domu to jeszcze nie zrobiony remont. Dom
                            częściowy wyremontowany to nie dom całkowicie wyremontowany.
                  • molly_malone2 Re: Duże rodziny 11.04.07, 16:35
                    Z tego co zrozumiałam, chodzi o zatrudnienie opiekunki i wyjście do knajpy(czyli na obiad, na drinka itd), a nie do kawiarni na pączka...poza tym jasno było powiedziane, że idą tam za ostatnie pieniądze. Ja im niczego nie żałuję. Natomiast nie zamierzam się nad nimi litować, ani im tych wyjść sponsorować. Zwłaszcza, że sama pozwalam sobie na wyjście do restauracji, jak mam jakieś nadwyżki w budżecie, a nie z przeświadczeniem, że następnego dnia nie będę miała co do garnka włożyć.
        • viva76 Re: Duże rodziny 10.04.07, 10:41
          Nie potrafię pojąć waszego toku myslenia, pomoc państwa dla rodizn
          wielodzietnych jets be, ale zasiłki dla tych z chorobą społeczna ok? Dlaczego
          nikt sie nie doczytał że takei dzieci z norlamnych wieldozietnych rodizn to są
          przystosowan edo życia w społeczeństwie, że nie cierpią z powodu smatnosci.
          Nieiwem czy bym sie odważyłą na taka liczbę dzieci, ale moim marzeniem jest min
          4. Smam ma 4 rodzeństwia, mim rodzicom an pewneo nie było lekko, ale niegdy
          nie załowali nam swojego czasu i samych siebie. Wszycy pokończyliśmy szkoły,
          mamy sowje domy. I dopieor ten artykół mi uśiwadomił , że mam wielu znajomych
          ale tak naprawde przyjaciółmi są dla mnie siostry i brat.
          • nett1980 Re: Duże rodziny 10.04.07, 11:09
            Pozdrawiam ,alez emocjonalnie piszesz , takich literowek to nawet jak nie
            robie .
      • kika1982 Re: Duże rodziny 10.04.07, 14:50
        To co napisałaś jest bardzo mądre. Fajnie że są ludzie, którzy chcą mieć
        kilkoro dzieci. Ty jesteś OK, bo nie narzekasz że nikt Ci nie pomaga. Sama
        chciałabym mieć kilkoro dzieci, ale czy się uda? Nie wiem, bo przyznaję
        szczerze że nie wyobrażam sobie abym nie pracowała. Dlatego Ciebie podziwiam.
        Pozdrawiam
        • viva76 Re: Duże rodziny 10.04.07, 14:56
          Przepraszam wszytskich za literaki:). Trochę się rozemocjonowałam, no i pisałam
          pod presja czasu w pracy:). Prawdę mówiąc zawsze chciałam być penoetatową
          mama, a tak mi się życie ułożyło że na razie jestem pełnoetatowym pracownikiem.
          Pozdrawiam.
        • kota77 Re: Duże rodziny 15.04.07, 08:06
          Jestem nauczycielką od ponad dwudziestu lat. Pracuję w szkole w sporym mieście,
          w dzielnicy 'niepatologicznej'. W zasadzie stale w szkole mamy kilkoro dzieci z
          rodzin wielodzietnych, rodzeństwo z jednej lub dwóch rodzin. Dzieci z reguły
          chodzą najedzone i zadbane, więc finansowo nie jest tak źle dzięki pomocy
          społecznej i pomocy instytucji charytatywnych, ale.... Te dzieci z reguły uczą
          się źle lub bardzo źle. Jedną z przyczyn jest brak miejsca do nauki, drugą,
          poważniejszą są możliwości intelektualne tych dzieci. Być może to przypadek
          (chociaż przypadek przez dwadzieścia lat chyba przestaje takim być), że akurat w
          mojej szkole tak się zdarzyło, jednak śmiem twierdzić, że zdolne dzieci z rodzin
          wielodzietnych nie są regułą, a raczej wyjątkiem. Dlatego byłabym bardzo
          ostrożna z argumentem o utrzymywaniu przez te dzieci w przyszłości nas w wieku
          emerytalnym. Nie teraz, kiedy tak trudno o pracę.

          Moja osobista opinia na temat rodzin wielodzietnych: rzadko zdarza się, aby
          rodzice w rodzinie wielodzietnej byli osobami wykształconymi i dobrze radzącymi
          sobie z rzeczywistością. Z reguły są to ludzie raczej prości, niewykształceni,
          niestety często skażeni patologią. I wielodzietność nie wynika z decyzji, a z
          niewiedzy na temat sposobów zapobiegania ciąży, z pewnego rodzaju nieporadności,
          z braku myślenia perspektywicznego, z alkoholizmu, z postawy roszczeniowej,
          którą kształtuje wieloletnie życie na koszt państwa.

          Nie generalizuję, zdaję sobie sprawę, że takie przypadki to nie reguła, jednak
          niestety tak jest w większości przypadków. Moją opinię opieram na obserwacji,
          nie zdarzyło mi się widzieć rodziny wielodzietnej, w której wielodzietność była
          wynikiem dojrzałej i świadomej decyzji, a nie z niewiedzy, niedojrzałości
          emocjonalnej, z patologii. Dodam, że nie mam na myśli rodzin z czwórką dzieci, a
          raczej z liczbą oscylującą w okolicach dziesięciu.


          Co do postawy pani z artykułu, kobiety chorej, która mimo ryzyka decyduje się
          rodzić dalej. Dla mnie miarą dojrzałości jest bycie odpowiedzialnym za narodzone
          już dzieci, które potrzebują matki. Nie da się zaprzeczyć, że jeżeli jej
          zabraknie, w psychice tych dzieci, szczególnie młodszych pojawią się pewne
          deficyty. Deficyty, które byłyby do uniknięcia przy mniejszej ilości dzieci,
          przy ogromnym wkładzie pracy ojca, pomocy psychologa. W tak dużej rodzinie
          trudno mi raczej wyobrazić sobie taką sytuację. Dlatego podejrzewam, że ta
          kobieta nie do końca jest dojrzała emocjonalnie lub psychicznie. Realizuje jakąs
          swoją idee fix nie oglądając się za bardzo na boki i nie zważając na ewentualne
          szkody, jakie może wyrządzić swoim już narodzonym dzieciom. Dopóki jej decyzja o
          podjęciu ryzyka dotyczyłaby jej samej - w porządku, jej życie, jej sprawa. Ale
          ona jest matką, jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale za swoje dzieci w
          dużej mierze też. Dlatego nie jestem w stanie ani jej podziwiać, ani
          przyklaskiwac jej postepowaniu.
          • a.tombinski Re: Jestem nauczycielka.... 20.04.07, 13:03
            Dla mnie astrofizyk to nie jest osoba niewyksztalcona...
            Co do moich rodzicow : mama doktorat z filologii
            tata praca magisterska z historii
            praca magisterska z germanistyki
            To prawda sa to osoby ciemne, niewyksztalcone, dotkniete patologia (tate
            czasami boli prawe kolano jak gramy w pilke lub idziemy pobiegac). Ja urodzilem
            sie w mojej rodzinie i mam 8oro rodzenstawa i nie wyobrazam sobie innego zycia.
    • olanda2 Rozumiem pana ambasadora, ale p. Kasi już nie. 10.04.07, 16:04
      Pan ambasador ma możliwości, żeby zapewnić swoim dzieciom godziwe życie. Kolejna
      bohaterka, pani Kasia, jest dla mnie jednak przykładem osoby, która mimo młodego
      wieku posługuje się stereotypami katolickimi. Według mnie decydowanie się na
      kolejne dzieci po wylewie w wieku 30 lat jest nieodpowiedzialne względem dzieci,
      które już się na świat powołało.
      Podziwiam wielodzietne rodziny i zazdroszczę im. Sama pochodzę z rodziny 2+2 i
      taką zamierzamy tez stworzyć z mężem. Ale uważam, że duża rodzina to przede
      wszystkim duża odpowiedzialność. Nie zniosłabym, gdyby musiała własnemu dziecku
      odmówić czekolady, bo mam jeszcze dziewięcioro do wykarmienia. Co nie znaczy, że
      dziecko dostanie ode mnie wszystko, czego zapragnie.
    • bielunia1 Re: Duże rodziny 10.04.07, 16:19
      ja tez zakończyłam (taką mam nadzieję) moją działalność prokreacyjną na trójce
      dzieci, choc zawsze marzyłam o czwórce. Osobiście nie wyobrażam sobie jak można
      wychować wiecej niż piątkę dzieci i to tez przy załozeniu, że jedno z rodziców
      nie pracuje (ja pracuje i nie moge powiedziec zeby było łatwo). Tez była
      oburzona po przeczytaniu historii rodziny, w której matka ma padaczkę i jest po
      wylewie. Dla mnie to szczyt nie odpowiedzialności, ale oczywiście to ich
      decyzja i nikomu nic do tego. Jest jednak małe ale, jak juz większość to
      podniosła, rodzina ta jest wielce oburzona ze otrzymują za mało pieniędzy od
      państwa, dla mnie to juz nie tylko zenujące ale i poniżające...
      • xena07 Re: Duże rodziny 10.04.07, 17:19
        Tylko kasa. Zastanowiliście się ludziska, że z każdym z n-dzieci porozmawiać
        trzeba. Z tym 17 - letnim o tym, a z młodszym - o owym. nikt nie pomyślał? No,
        ale jak się mówi "posiada" liczne potomstwo, to tak jest. Ja posiadam majtki na
        tyłku, a syna nie posiadam - to człowiek, a nie przedmiot. Jesteśmy z mężem
        uważani z powodu definitywnego zakończenia rozmnażania się za rodzinę niemal
        patologiczną. mnóżcie się do woli , ludziska, ale nie kosztem Waszych dzieci. I
        nie chodzi tu tylko o liczbę dzieci przypadającą na metr kwadratowy powierzchni
        mieszkania.
        • sir.vimes Xena, dokładnie 11.04.07, 09:31
          Jeżeli ludzie potrafią zapewnić 10 czy iluś dzieciom odpowiedni kontakt z
          rodzicami, mają czas pogadać z każdym z osobna, wychowują sami a nie wysługując
          się starszymi dziećmi - to cudownie.
          A ci którzy nie potrafią - robią dzieciom krzywdę.
    • yesamin Duże rodziny 10.04.07, 21:22
      Jak napisał ktoś poprzednio - sto razy lepiej, żeby wspierać rodziny
      wielodzietne, niż żeby utrzymywac cwaniaków na lipnych rentach - a tego jest
      naprawdę dużo!
      A co do jakości wychowania - ważne, żeby rodzice byli ogólnie ludzcy i dobrze
      dzieci traktowali - a że biedniej będzie - to, wbrew pozorom, nie
      najważniejsze. Znam niestety sporo rodzin z 1, 2 dzieci, gdzie się dzieci bije,
      poniża - a wszystko to w doskonałym statusie materialnym.
      I wydaje mi się, ze dobrze traktowane dzieci ludzi ciepłych i dobrych, choć z
      wielodzietnej rodziny, i tak maja lepsze dzieciństwo i są szczęśliwsze niż źle
      traktowane nieliczne potomstwo złych, podłych, agresywnych ludzi.
      • sir.vimes Re: Duże rodziny 10.04.07, 23:43
        Jeżeli ludzie maja wystarczające zasoby ekonomiczne, odpowiednią ilość czasu by
        każde dziecko miało któregoś rodziców tylko dla siebie choć przez chwilę
        codziennie, i odpowiednie warunki lokalowe - to czemu mają nie mieć nawet 13
        dzieci. Ich życie, ich dzieci, ich sprawa.

        Jeżeli jednak to ma być sposób na zarobek (postawa roszczeniowa, zakupy robione
        przez znajomych itd itp)- to ja się dziwię...

        Poza tym takich niemądrych wypowiedzi jak te pana Bednarka, że dopiero po 3
        dziecku sie normalnieje to ja bym się nie odważyła umieszczać w reportażu, który
        ma pokazywać pozytywnie rodziny wielodzietne.
        • quatromama Re: Duże rodziny 11.04.07, 00:06
          rozumiem... rozumiem :D nie rozumiem tylko jak ludzkość przetrwa z twoimi
          poglądami -humanizm i humanitaryzm objawia sie przy barierach
          Jedynacy nieczesto będą dobrymi partnerami, a dwójka rodzeństwa przejawia
          syndrom Kaina i Abla -od trójki rodzice wreszcie przestają kontrolować życie
          innego człowieka i nie planują mu życiorysu od A do Z . Macierzyństwo z ryzykiem
          jest autentyczne i niewyrachowane - naturalne i piękne wykracza poza doczesność
          i potrzeby materialne
          tam dopiero gdzie jest "nieodpowiedzialnie " jest miejsce na cud na Boga na
          drugiego człowieka!!!
          • kamila.mazur Re: Duże rodziny 11.04.07, 04:32
            A ja jestem jedynaczka i jestem wdzięczna rodzicom, że nie zdecydowali się na
            wiekszą rodzinę. Dzięki temu zawsze było nas stać na wszystko, nigdy niczego mi
            nie brakowalo, mogę studiować dziennie i nie martwie się o pieniądze. To egoizm,
            wiem, ale lepiej wychować wykształconego jedynaka, który dostał od Zycia
            wszystko co najlepsze niż nieco niedopieszczoną siódemke dzieci. Takie jest moje
            zdanie, ale rozumiem ludzi, którzy decydują sie na wielodzietną rodzinę, mają
            prawo. Tak jak i ja mam prawo nie mieć dzieci. To kwestia wyboru, poprostu.
          • meg303 Re: Duże rodziny 11.04.07, 09:05

            • sykreczka ale to nie jest reguła 11.04.07, 10:32
              znam dużo osób pochodzących z rodzin wielodzietnych, które same też zdecydowały
              się na 3-5 dzieci.

              Z rodziny wielodzietnej, tak jak z małodzietnej, można wynieść dobre albo złe
              wspomnienia - to zależy głównie od rodziców. Choć z upływem lat chyba bardziej
              docenia się swoje rodzeństwo niż w dzieciństwie.
          • sir.vimes Jeszcze raz - powoli . 11.04.07, 09:10
            A może nauczysz się czytać?

            Ja uważam(i tak napisałam) że każdy ma prawo decydować sam - chyba, że ma zamiar
            za pomocą potomstwa wyciągać kasę od wszystkich wokół (np. żyć z opieki społecznej).

            Uważam też (i tak napisałam) iż agresywne wypowiedzi jednego z ojców w reportażu
            nie służą "sprawie" rodzin wielodzietnych.

            Czyli: uważam, że jeżeli ktoś chce może robić sobie 11, 12 , 13 dzieci. O ile
            chce i POTRAFI.
            Twierdzisz, że wszyscy chcą i potrafią? Że bezmyślne rodzicielstwo (np.
            powoływanie ludzi na świat do nędzy, głodu, chorób na których leczenie rodziców
            nie stać) - w jakiś sposób przysłuży się ludzkości?
            Nie, nie przysłuży się.
            • sir.vimes Re: Jeszcze raz - powoli . 11.04.07, 09:15
              W reportażu próbowano pokazać rodziny, które potrafią poradzić sobie, finansowo,
              czasowo, emocjonalnie.
              Nie udało się.
              Rodzina Bednarków wzbudza antypatię (pan mąż, który boi się porodu, a nie boi
              fundować dzieciom skandalicznych warunków). Wzbudza zdziwienie rodzina kobiety z
              padaczką, rodzącej dzieci , którymi nie może sama się zajmować.

              Mimo , że z artykułu to nie wynika wierzę , że wielodzietnych (nie chodzi mi o
              takie z 4 dzieci) rodzin , które świetnie sobie radzą i wychowują szczęśliwych i
              zadbanych ludzi jest może nie dużo ale więcej niż kilka.
            • sykreczka Re: Jeszcze raz - powoli . 12.04.07, 10:54
              > agresywne wypowiedzi jednego z ojców w reportażu

              nie zauważyłam żadnych agresywnych wypowiedzi. Jeśli chodzi o kwestię o
              jedynakach pana Bednarka, to moim zdaniem nie chciał nikogo urazić. Mówił o
              swoim doświadczeniu - sam też przecież miał kiedyś jedno dziecko i problemy
              egzystencjalne, a teraz już na takie problemy nie ma czasu, bo ma na głowie
              codzienne obowiązki.
              • sir.vimes Re: Jeszcze raz - powoli . 12.04.07, 11:13
                Agresywne, protekcjonalne i bezmyślne wypowiedzi pana Bednarka bardzo rażą.

          • iluminacja256 Re: Duże rodziny 11.04.07, 09:58
            Odpowiadasz na :
            quatromama napisała:




            >-od trójki rodzice wreszcie przestają kontrolować życie
            > innego człowieka i nie planują mu życiorysu od A do Z .


            Bzdura. To, czy palnujesz komuś zycie od A do Z i kontrolujesz je , zalezy
            tylko i wyłacznie od charakteru rodziców, zwłaszcza takich, którzy sami się nei
            spełnili i przekładaja nadzieje na dziecko , oraz nie maja zadnego zycia poza
            dziecmi ---> ku twemu zdziwieniu istnieją jedynacy, którzy sami sobie wybrali
            studia,prace, dziewczynę i przyjaciół. a gdyby miało to działać tak, ze dopiero
            od trójki przestajesz układać komuś zycie , to logicznei pojawia sie konkluzja -
            najlepeij jest mieć 10, bo nei amsz dla nich po prostu czasu i dlatego kazdy
            sam sobie układa zycie - nei masz czasu nawet pogadać co u niego w zyciu
            słychać , bo popiekujesz się najmlodszymi. Nie wiem o co ty chodzi, ale mój
            dziadek miał 12 -scioro rodzeństwa na wsi , po szkarlatynach i tyfusach,
            została mu ósemka rodzeństwa. On z babcią miał już tylko dwójkę dzieci - a
            przecież mógł mieć dwunastkę ...Jakos tak z tego wychodzi, ze dzieci z rodzin
            wielodzietnych same nie chcą mieć wiecej niz dwójki , góra trójki - > rodziny
            dublującej sie w 11-stkę jeszcze nei spotkałam.

            A co do wielodzietnych rodzin niegdyś - powiedzmy sobie to raz głosno i
            wyraznei - te dzieci rodziły sie dlatego, bo nie panowano nijak nad płodnoscią,
            a po smierci rodziców, zwłaszcza biednych , nad trumnąomal nie zabijano się o
            parę hektarów ...nic dziwnego, jak sie maiło 12 dzieci...
          • pochodnia_nerona Re: Duże rodziny 11.04.07, 23:06
            Macierzyństwo z ryzykie
            > m
            > jest autentyczne i niewyrachowane - naturalne i piękne wykracza poza
            doczesność
            > i potrzeby materialne
            > tam dopiero gdzie jest "nieodpowiedzialnie " jest miejsce na cud na Boga na
            > drugiego człowieka!!!

            A ja uważam, że Bóg dał rozum człowiekowi po to, by baczył na to, czy mu
            zdrowie pozwoli wychować te dzieci, które już pojawiły się na świecie. Bo robić
            dzieci to żadna sztuka. Znacznie większa - zapewnić wszystkim by, czas i nie
            umrzeć za wcześnie. O tym to nie pomyślałaś, radosna quatromamo?
          • okrent9 Re: Duże rodziny 15.04.07, 17:40
            quatromama, bez przesady. Ja mam tylko brata ale rodzice wcale nie planowali
            nam życiorysów od A do Z. Oboje pracowali i nie mieliby na to czasu. To, czy
            rodzic przejawia chęć przejęcia całkowitej kontroli nad "życiorysem" dziecka
            nie zależy od liczby potomstwa (choć pewnie fizycznie byłoby trudniejsze w
            rodzinie wielodzietnej) ale od osobowości rodzica i jego poczucia własnego
            spełnienia. Pewna kontrola nad dzieckiem jest oczywiście konieczna i łatwiej ją
            sprawować, kiedy ma się dzieci dwójkę niż dziesiątkę. Wychowywanie młodszych
            dzieci przez starsze w rodzinach wielodzietnych (norma) jest obarczone dużym
            ryzykiem, dlatego, że dzieci starsze to jednak tylko dzieci, które mogą chcieć
            młodsze kontrolować na mnóstwo różnych głupich sposobów, od np. polecania
            braciszkowi żeby wypił siki do o wiele niebezpieczniejszych. Wolałabym nie
            zlecać starszym dzieciom dłuższej i stałej opieki nad młodszymi.
            • a.tombinski Re: Duże rodziny 20.04.07, 13:47
              Wychowywanie młodszych dzieci przez starsze w rodzinach wielodzietnych (norma)
              jest obarczone dużym ryzykiem, dlatego, że dzieci starsze to jednak tylko
              dzieci, które mogą chcieć młodsze kontrolować na mnóstwo różnych głupich
              sposobów, od np. POLECENIA BRACISZKOWI ŻEBY WYPIŁ SIKI do o wiele
              niebezpieczniejszych.


              Nie wiem skad ci przyszedl ten pomysl do glowy, ale normalny czlowiek takich
              polecen nie wydaje. Pozatym kiedy mowi sie, ze mlodszym rodzenstem opiekuje sie
              starsze nie ma sie zazwyczaj na mysli to, iz 5o latek opiekuje sie 4o latkiem...
      • ziuta111 Re: Duże rodziny 11.04.07, 10:42
        yesamin napisała:

        > Jak napisał ktoś poprzednio - sto razy lepiej, żeby wspierać rodziny
        > wielodzietne, niż żeby utrzymywac cwaniaków na lipnych rentach

        NIE. I jedno, i drugie należy ukrócić. Nie chcę wpierać bezmyślnych
        darmozjadów! Czy jest to cwaniak, który załatwił sobie lewą rentę, czy
        małżeństwo, dla którego jedyny pomysł na kasę to wydawanie na świat potomstwa...
        Kazdy powinien mieć tyle dzieci, ile jest w stanie wychować bez wyciągania łapy!
        Nie widzę żadnego sensownego powodu, dla którego ja mam płacić na cudze dzieci!
        A jeśli ktoś widzi teki powód, to niech sobie wspiera takie rodziny, proszę
        uprzejmie. Ja wolę wydać swoje pieniądze na inne cele!
        Co z takich dzieciaków wyrośnie???
        • mopek78 Re: Duże rodziny 12.04.07, 09:55

          ziuta111 powiem Ci, że chyba naprawdę szatan Ci rozum odebrał. Jak człowieka,
          tutaj mówimy o dzieciach możesz nazwać darmozjadem. Po drugie gdybyś
          zachorowała bardzo ciężko lub ktoś z Twojej rodziny i fundusze które szły by z
          NFZ na Twoje leczenie przewyższałyby kilka, kilkanaście razy Twoje czy moje
          składki na każdego obywatela, ja przypuśćmy nigdy z nich nie skorzystam, to kto
          tu jest darmozjadem ???? Ty - z tego wynika, bo będę musiała na Ciebie łozyć z
          własnych cięzko zarobionych pieniędzy. Po trzecie osoby z tych rodzin wolą
          urodzić dzieci a nie stosować antykoncepcję ze wzg. zdrowotnych lub
          religijnych. Bo lepiej się "tu mieć krzyż" a w wieczności niebo niż tu raj a w
          wieczności palić się w płomieniach piekła. Wiem, że zalatuje tu LPR'em nie nie
          z dala jestem od tego.
          • ziuta111 Re: Duże rodziny 13.04.07, 22:37
            mopek78 napisała:

            >
            > ziuta111 powiem Ci, że chyba naprawdę szatan Ci rozum odebrał

            Mopku i co ci można na to odpowiedzieć? Ty chyba w ogóle szwankujesz na
            rozumie, skoro wierzysz w szatana :))))

            >Jak człowieka,
            > tutaj mówimy o dzieciach możesz nazwać darmozjadem.

            Nie dzieci nazywam darmozjadami, ale ich rodziców.

            Po drugie gdybyś
            > zachorowała bardzo ciężko lub ktoś z Twojej rodziny i fundusze które szły by
            z
            > NFZ na Twoje leczenie przewyższałyby kilka, kilkanaście razy Twoje czy moje
            > składki na każdego obywatela, ja przypuśćmy nigdy z nich nie skorzystam, to
            kto
            >
            Gdybyś, gdybyś... to samo i tobie może się zdarzyć, nie? A poza tym moja droga
            ja płacę takie składki na ZUS, że choćby cała moja rodzina nagle zachorowała,
            wydatki na leczenie nie byłyby w stanie przewyższyć tego, co już do ZUS-u
            wpłaciłam.
            >Po trzecie osoby z tych rodzin wolą
            > urodzić dzieci a nie stosować antykoncepcję ze wzg. zdrowotnych lub
            > religijnych.

            Niech sobie rodzą, mnie to nie przeszkadza. Przeszkadza mi tylko, że żądają
            pieniędzy! Jak ich nie stać na wychowanie gromadki dzieciaków to niech się
            powstrzymują od współżycia, skoro nie chcą stosować antykoncepcji.

            A poza tym radzę ci zmienić forum. Radio Maryja pewnie ma jakieś własne. Tam
            znajdziesz ludzi o zblizonych do poglądach i nie będziesz się tak irytować!
            • mopek78 Re: Duże rodziny 14.04.07, 09:56
              Nie wiem na jakiej podstwie wysyłasz mnie na forum Radia Maryja. Komentujemy tu
              artykuł zawarty w WO a nie w jakieś stacji RM, Telewizji Trwam czy Naszym
              Dzienniku. Jeśli o te media codzi, dziękuję nie skorzystam. Po drugie kto się
              zirytował ??? Ja ???? Każdy z nas wypisuje tu brednie czy to Ty czy ja czy inni
              każdy na swój sposób. A po trzecie skąd taka pewność, że nie ma szatana ???
              Ciekawe, może mnie oświecisz ? Aha i wolałabym aby moje skłądki szły na takie
              dzieciaczki, kształcenie, zdrowie niżeli na bandy złodziei, więźniów,
              degeneratów za kratkami, al właśnie przez to, że zyją bez Boga muszę na nich
              wydawać :D
              • ziuta111 Re: Duże rodziny 16.04.07, 20:44
                Mopku drogi,
                Na forum Radia Maryja wysyłam cię na podstawie Twoich poglądów. Tam jest
                miejsce dla dewotek takich jak ty.
                Poza tym degeneraci za kratkami pochodzą przeważnie z rodzin wierzących, z tych
                co to biegają do kościoła w każdą niedzielę, to właśnie wykazują statystyki.
                Proponuję trochę więcej wiedzy a mniej wiary.
                Brednie wypisują tylko niektórzy i tylko niektórzy się irytują tak jak ty.
                I powtarzam po raz kolejny: nikt ci nie zabrania pomagać rodzinom
                wielodzietnym, ale dlaczego chciałabyś, aby to robili wszyscy? Ja wolę pomagać
                bezdomnym psom, ale wcale nie wymagam tego od ciebie, prawda?
    • lena575 Re: Duże rodziny 11.04.07, 11:08
      A ja uważam,że państwo nie może odcinać się od ludzi którym trzeba pomóc,
      pomagać wyłącznie "patologii". Jeśli mamy promować dzietność to należy
      wprowadzić dużo większą ulgę podatkową na dzieci (na każde dziecko) czyli
      zyskają pracujący a nie wyciągający tylko rękę, pomoc dzieciom w szkole jak
      darmowe podręczniki, obiady, stypenadia w szkłach średnich, na studiach,
      darmowe kolonie czy zimowiska.
      Z przykrością niestety stwierdzam,że w życiu niewiele spotakłam rodzin
      wielodiztnych (powyżej 4 dzieci) niewyciągających ręki bo bieda, bo ojciec
      alkoholik.
    • miss_a "Nasze podatnicze pieniadze" 11.04.07, 12:00
      o ktorych na tym forum tak wiele, i tak zostana przynajmniej czesciowo wydane na
      cos, co wydaje nam sie oburzajacym marnotrawstwem.

      I kiedy mysle, ze te "nasze podatnicze pieniadze" sa wydawane na ogrzewanie
      schodow przed wejsciem do sejmu (zeby sie nasz pan premier nie poslizgnal), albo
      na programy edukacyjne ministra Giertycha, albo na diety poselskie panow, ktorzy
      molestuja swoje asystentki biurowe

      to ja juz naprawde uwazam zywienie i utrzymanie tych dzieci z rodzin
      wielodzietnych za duzo sensowniejsza inwestycje, nie sadzicie?
      • ziuta111 Re: "Nasze podatnicze pieniadze" 11.04.07, 12:56
        miss_a napisała:

        > to ja juz naprawde uwazam zywienie i utrzymanie tych dzieci z rodzin
        > wielodzietnych za duzo sensowniejsza inwestycje, nie sadzicie?

        Nie, ja tak nie sądzę. Czy nam się to podoba, czy nie, sejm musi istnieć, a
        skoro naród wybrał idiotów, to trudno, tym idiotom przysługują diety. Na drugi
        raz wybierzmy lepiej. A ogrzewanie schodów przed Sejmem to wcale niegłupi
        pomysł, choć oczywiście, powód, dla którego jest zakładane jest głupi. Ale
        przynajmniej tak reprezentacyjny gmach jak Sejm będzie jeszcze bardziej
        reprezentacyjny. Natomiast wydawanie naszych pieniędzy na przyjemności ludzi,
        którzy kopulują bez ładu i składu jest kompletnym absurdem, który nie przynosi
        nic wartościowego! Nie jest to żadna inwestycja tylko wyrzucanie pieniędzy w
        błoto!
        • miss_a Re: "Nasze podatnicze pieniadze" 11.04.07, 16:24
          Chyba nie do konca zrozumialas, o co mi chodzilo. A chodzilo mi o to, ze
          zazwyczaj przynajmniej czesc (jesli nie calosc ;) ) "naszych podatniczych
          pieniedzy" byla, jest i bedzie wydawana na cele, ktore nie do konca popieramy. W
          kraju, w ktorym jest tak duze zroznicowanie opinii, to jest nieuchronne.
          Pacyfista bedzie przeciwny finansowaniu wojny w Iraku. Gej bedzie przeciwny
          oplacaniu programow ministra Giertycha, w ktorych wmawia sie dzieciom, ze
          homoseksualizm jest dewiacja. Osoba popierajaca prywatyzacje sluzby zdrowia
          bedzie przeciwna utrzymywaniu publicznych szpitali. I tak dalej. Ja akurat
          podalam moje przyklady, po prostu.

          Natomiast karmienie dzieci... hm, wybacz, nie chce Cie urazic... ale wydaje mi
          sie, ze tylko osoba zupelnie pozbawiona uczuc i empatii moglaby uznac karmienie
          dzieci za wyrzucanie pieniedzy w bloto.

          Bo te pieniadze pojda przeciez na utrzymanie i karmienie dzieci! Czy komus sie
          podoba swiatopoglad rodzicow opisanych w artykule czy nie, jedno jest chyba
          jasne
          • sir.vimes Nawet gdyby nie kochali 11.04.07, 21:05
            "Bo te pieniadze pojda przeciez na utrzymanie i karmienie dzieci! Czy komus sie
            podoba swiatopoglad rodzicow opisanych w artykule czy nie, jedno jest chyba
            jasne
            • miss_a Re: Nawet gdyby nie kochali 11.04.07, 22:59
              > Nawet gdyby rodzice nie kochali - dzieciom nie powinno się jedzenia żałować i
              > nikt DZIECIOM nie żałuje.

              Ale popatrz na wypowiedzi ludzi na forum
              • sir.vimes Re: Nawet gdyby nie kochali 12.04.07, 00:10
                Hm... ja w tym poscie po raz pierwszy wspomnialam cos o ciasteczku, moze ktos
                inny przede mna pisal, ale skoro ja pisze pierwszy raz, to nie nazywalabym tego
                "pisaniem uparcie" ^^

                Jeżeli nie ty pisałaś - przepraszam. Kilka osób tak pisało.

                > > Ja się tym bardziej dziwię, że gdybym chciała ostatnią kasę przehulać to
                > bym
                > > kupiła coś przyjemnego właśnie dzieciom, nie sobie.
                >
                > O Boze, co to za okreslenie "przehulac"? Tak jakby ci ludzie sobie kupowali za
                > te pieniadze ostre dragi. Raz w miesiacu wychodza sobie do knajpki, wyjscie do
                > knajpki w polskim miasteczku kosztuje grosze, to takie straszne dla Ciebie
                > naprawde?

                Przehulać - to dla mnie normalne słowo na nadmiarowe przyjemności. Ja tak
                określam wypady do knajpek, słodycze itp.
                Za ostatnie pieniądze , z pustą lodówką, dbać o więź w knajpce, choćby
                najtańszej , rzeczywiście mogą jedynie ludzie, którym znajomi nakupią jedzonka;)
                • sykreczka Re: Nawet gdyby nie kochali 12.04.07, 10:01
                  Zlituj się! To ja przedtem pisałam o ciastku. A ostatnie pieniądze (np. przed
                  przyjściem pensji męża albo kolejnego przelewu za tłumaczenie) to nie znaczy
                  pusta lodówka. Duża rodzina zawsze robi zakupy hurtowo, bo tak jest taniej i
                  wygodniej. Więc zawsze są jakieś zapasy jedzenia przynajmniej na parę dni!
                  • sir.vimes Przeczytaj dokładnie reportaż 12.04.07, 11:02
                    Bo strasznie zmyślasz. Piszesz na temat jakiejś innej, wymyślonej przez ciebie
                    rodziny , która samodzielnie sobie radzi - nie tej konkretnej z reportażu.

    • bielunia1 Re: Duże rodziny 11.04.07, 13:33
      "Jakos tak z tego wychodzi, ze dzieci z rodzin
      wielodzietnych same nie chcą mieć wiecej niz dwójki , góra trójki - > rodziny
      dublującej sie w 11-stkę jeszcze nei spotkałam"

      To nie do końca prawda. Ja tez nie spotkałam dublujacej się 11, zresztą żadnej
      11 nie spotkałam. Ale w wiekszości ludzie pochodzących z rodzin wielodzietnych
      3+ sami poźniej taz mają więcej niz dwoje. Podobno tak pokazuja badania. W moim
      środowisku, zas we wszystkich parach które mają troje dzieci (a ostatnio takich
      co raz wiecej) kobieta jest jedynaczką (w tym ja). Może to przypadek?
      A co do tego co napisała Quatromama, prawdą jest trzecie dziecko to wielki
      przełom, w końcu mamy tylko dwie ręce... (wiem jest jeszcze mąż, ale w wielu
      przypadkach większość czasu jedna osoba jest przez dłuższy czas ze wszystkimi
      dziecmi).
      A każdy niech dokonuje sam wyboru i potrafi przewidywać skutki swoich decyzji,
      a później niech również sam ponosi odpowiedzialność (nie mówię oczywiście o
      sytuacjach ekstremalnych i trudnych do przewidzenia). Ja np pracuje choc na
      chwilę obecna mogłabym nie, nie tylko dlatego że lubie, ale także dlatego że
      może się coś zdazyć, ze to ja bede jedynym zywicielem rodziny, nie moge więc
      wypaść z obiegu... Szczególnie mając dzieci nalezy tak mysleć, no chyba że ma
      się zgromadzony ogromny majątek i można życ będąc rentierem. NAtomiast nie
      rozumiem ludzi którzy prezentuja postawę "jakoś to będzie". I nie mówie tu o
      żadnych nie wiem jakich bogactwach, ale zapewnieniu dzieciom godziwego życia, w
      tym też np. wyjazdów na wakacje (zmiana klimatu), uprawianie sportów (zdrowie),
      itp
      • gilvicente Nie powinniśmy się tak emocjonować 11.04.07, 14:21
        Takie rodziny zawsze będą w społeczeństwie. Trudności też zawsze mogą być: bo
        jak nagle zabraknie żywiciela rodziny to i z dwójką dzieci można sobie nie
        poradzić. Nagła utrata pracy, jakiś nagły przełom (np. bankructwo). Zawsze
        trzeba się liczyć z porażką wychowawczą mimo najlepszych chęci i starań.
        Redakcja chciała chyba ukazać lepszą stronę takich rodzin wyszukując te raczej
        dobrze rokujące. Kiedyś opublikowano list małżeństwa, któe nie chce mieć dzieci
        i też na nich naskoczono albo już dość downo był artykuł strasznie
        kontrowersyjny jak kobitka oddała dziecko do adopcji bo wykryto u niej guz w
        głowie - pamiętacie tamtą sprawę, która też wywołała burzę?
        • sir.vimes A czemu się nie poemocjonować? 11.04.07, 14:27
          Szkoda, ze autor nie poprzestał na zapoznaniu czytelników z tymi rzeczywiście
          fajnymi i radzącymi sobie rodzinami.
          • meg303 Re: A czemu się nie poemocjonować? 11.04.07, 16:02
            Wszystkie opisywane rodziny łączy jedno: każda z nich, gdzieś między wierszami
            forsuje pogląd "wielodzietne znaczy lepsze, nam się to czy tamto należy,
            ponieważ jesteśmy wielodzietni". Wkurza mnie taka pogarda wobec " egoistów" z
            jednym dzieckiem, takich jak ja. Nikt nie powinien przedstawiać swojego sposobu
            na życie jako jedyny i najlepszy.
            Trochę wzajemnego szacunku.
            • sheep2 Re: A czemu się nie poemocjonować? 12.04.07, 23:15
              Wkurza mnie taka pogarda wobec " egoistów" z
              > jednym dzieckiem, takich jak ja. Nikt nie powinien przedstawiać swojego
              sposobu
              > na życie jako jedyny i najlepszy.
              > Trochę wzajemnego szacunku.

              a jak maja sie czuc tacy wstretni egoisci jak ja, ktorzy w o gole nie maja w
              planach potomstwa:)
              • nett1980 Re: A czemu się nie poemocjonować? 13.04.07, 11:38
                Moga czuc sie dobrze ,ale nie rozumiem co sprawia ,ze udzielaja sie z taka
                zacietoscia na forum o tych , ktorzy chca miec duzo dzieci , w czym ci tacy
                przeszkadzaja , za duzo tlenu zuzywaja czy co ?
                • sheep2 Re: A czemu się nie poemocjonować? 14.04.07, 18:54
                  a czy ja powiedzial, ze mi przeszkadzaja?? to raczej ludzi, ktorzy nie chce
                  miesc dzieci uwaza sie za egoistow:), a wielodzietne rodziny i w ogole osoby
                  chetne do rozmnazania otacza sie specjaln aczcia w spoleczenstwie, a na dodatek
                  niestety wiekszosc z rodzin wielodzietnych ma postawe roszczeniowa...a to
                  znajomi maj pomagac, ato panstwo.. rozumiem, z epanstwo jest dla obywateli, ale
                  dlaczego maj wielodzietne rodziny miec jakies szczegolne prawa? rowni i
                  rowniejsi..?
          • lena575 Re: A czemu się nie poemocjonować? 11.04.07, 20:38
            sir.vimes napisała:

            > Szkoda, ze autor nie poprzestał na zapoznaniu czytelników z tymi rzeczywiście
            > fajnymi i radzącymi sobie rodzinami.

            Też tak uważam, bo pochodzę z radzącej sobie rodziny (5 dzieci). Uważam,że w
            gazetach powinni pokazywac tylko samych radzących sobie ludzi (obydwoje z mężem
            pracujemy - ja na kierowniczym, mąż na dyretktorskim stanowisku). Wyłącznie
            powinni pokazywac ludzi którzy zarabiają kilka średnich krajowych płac (tak ja
            ja i jak mój mąż), nie chorują (tak jak my), mają mnóstwo pasji (tak jak my).
            Kobiety tylko niedyskryminowane (tak jak ja - w technicznym męskim zawodzie).
            O co ludziskom w ogóle chodzi?
            Gdyby tak pokazywali wszystkich wszystkich to zylibyśmy w kraju pełnej
            szczęsliwości ....

            Sir.vimes jesteś w wielkim błędzie!!!!!! To,że tobie byłoby przyjemnie zobaczyć
            tylko takich którzy radzą sobie finansowo i nieczego nie potrzebują nie
            oznacza,że tak jest. W Polsce korzystają z pomocy często nawet tacy którzy maja
            jedno-dwoje dzieci. Też nie chcesz takich zobaczyć? Jakie problemy chcesz
            zobaczyć? Tylko takie jakie masz ???? Takichj ludzi niestety w Polsce jest
            duzo, interesują ich tylko WŁASNE problemy.
            • sir.vimes Reportaż miał pokazać "fajność" 11.04.07, 21:08
              rodzin wielodzietnych, a nie niefajnego pana narzucającego swoją wizję. Państwo
              roszczeniowych itp.

              O takich ludziach słyszymy ciągle - i dzięki nim ludzie wyrabiają sobie
              negatywne zdanie o rodzinach wielodzietnych.

              Nie rozumiem twojego postu i zarzutu, że chcę czytać o sobie. Chcę czytać spójne
              teksty i tyle.
              • lena575 Re: Reportaż miał pokazać "fajność" 11.04.07, 21:44
                Nieprwada, to co napisałaś świadczy o tym,że chcesz czytać "fajne" teksty.
                Poczytaj sobie Harlekina pewnie zkończy się fajnie.
                Ten teks jest spójny. Pokazuje rodziny które chca miec dzieci i kochają te
                dzieci.
                • sir.vimes Re: Reportaż miał pokazać "fajność" 11.04.07, 21:52
                  Dziwna z ciebie osoba... Nawet lepiej ode mnie wiesz co mam na myśli.

                  Reportaż w założeniu miał pokazać , że wyobrażenie wielodzietni=roszczeniowi to
                  głupi stereotyp. Niestety, niepotrzebnie wybrano na bohaterów właśnie rodzinę
                  roszczeniową (przynajmniej jedną , jeżeli nie dwie) .

                  Chcę czytać fajne teksty, jak najbardziej. Sensowne i np. walczące ze
                  stereotypami (np. na temat rodzin wielodzietnych). Pewnie bez trudu można było
                  znaleźć 5 rodzin nie-roszczeniowych z 11 dzieci. Ale tego nie zrobiono.

                  O co tobie chodzi - nadal nie wiem. Pewnie o to, że "twoja racja jest twojsza".
                  Ależ proszę.
                  • lena575 Re: Reportaż miał pokazać "fajność" 11.04.07, 23:02
                    Skąd wiesz co miał pokazać reportaż ? Wiesz lepiej od autora? A może miał
                    pokzać,że to nie takie proste, może to,że uczucia najważniejsze ..

                    Co to są fajne teksty? Co to są teksty walczące ze stereoptypami? Tworzące nowe
                    stereotypy? Byś słysząc lub widząc rodzinę wielodzietną mogła powiedzieć - w
                    gazecie pokazali takie i jak chcą to sobie świetnie radzą, nic im niepotrzebne.
                    Państwu nic do nich ... A to nieprawda. Nie chodzi o to by moja racja była
                    mojsza ale by twoja była twojsza - ty chciałbyś tekst 'fajny" a nie
                    prawdziwy ...
                    • sir.vimes Re: Reportaż miał pokazać "fajność" 12.04.07, 00:15
                      A, już rozumiem o co ci chodzi - o to by nie krytykować zasiłków i opieki
                      społecznej.
                      No, to kulą w płot trafiłaś - bo ja nie krytykuję.

            • ziuta111 Re: A czemu się nie poemocjonować? 13.04.07, 22:42
              To bardzo ciekawe, co piszesz. A można wiedzieć kto w takim razie zajmuje się
              twoją piątką dzieciaków, skoro oboje z mężem pracujecie na stanowiskach
              wymagających ogromnego wkładu pracy???
    • ewilia psychopaci 11.04.07, 15:58
      Ci ludzie są troszkę nienormalni.
      Rodzina jest wylęgarnią psychopatii.Wielodzietność jest dewiacją. Wiem co
      mówię, bo jestem z wielodzietnej rodziny. Nie życzę nikomu takiego losu. Bo
      prawda jest taka, że jeśli się nie jest ambasadorem albo senatorem, tylko
      zwykłym polskim obywatelem, to się nie wykarmi dziesiątki dzieciaków. Nie da
      rady po prostu. A jak się nawet wykarmi to zawsze i tak któreś dziecko czegos
      nie dostanie, dla kogoś nie starczy: uczucia, ubranka, pieniędzy, nowych
      bucików...
      • meg303 Re: psychopaci 11.04.07, 16:06
        Wreszcie głos osoby, która uroki wielodzietności sprawdzała na własnej skórze.
        Miałam koleżankę z rodziny wielodzietnej. Mieszkali w 10 osób na 32 metrach
        kw.Nigdy nie zapraszała koleżanek do domu. Dziś A. jest dorosła, ma jedną
        czternastoletnią córkę.
        Pozdrawiam
        • gilvicente Re: psychopaci 11.04.07, 17:38
          Nas było w domu siedmioro, ja obecnie mam dwoje (trzecie nie będzie tragedią
          ale raczej nie planujemy), rodzeństwo które ma już rodziny też ma po dwoje.
          Mama ciężko tyrała od rana do wieczora ojciec raczej tylko pił - na jego
          pogrzebie miesiąc temu żadne z nas nie uroniło łzy:( Troje z nas skończyło
          studia ale zaocznie gdy już pracowaliśmy. Głodni nigdy nie chodziliśmy chociaż
          nie otrzymywaliśmy żadnych pieniędzy od państwa, żadna pomoc społeczna się nami
          nie interesowała, nie było obiadów w szkole i za wszystko trzeba było płacić
          samemu.
          Wychowawczo sprawialiśmy jakieś tam problemy ale myślę, że w granicach rozsądku
          jednak z własnego doświadczenia wiem że to największy problem. Jako nastolatka
          wagarowałam, nie miałam problemów z nauką ale miałam potrzebę zaimponowania
          innym. Jeździłam stopem 30km do większego miasta, nikt nie wiedział gdzie
          jestem. W sumie sama nie wiem czemu nic mi się nigdy nie stało bo mogło się
          zakończyć mniej ciekawie.
          Szanuję mamę za to że tyle dla nas wycierpiała i zrobiła ale ja nie pójdę w jej
          ślady. Gdyby stosowała jakieś metody zapobiegania ciąży pewnie bym nie istniała
          bo między mną a starszym bratem jest tylk 11mies. różnicy ale czy musiałam
          istnieć? Czy nieistnienie boli?
      • lena575 Normalne rodziny 11.04.07, 20:58
        Pochodzę z rodziny w której było 5 dzieci (moi rodzice adoptowlai dwóch synów
        kuzyna mojego taty po tragicznej śmierci cioci i wujka, nikt z bliższych ich
        nie chciał, trafili do domu dziecka a rodzice byli rodzicami chrzestnymi - mama
        jednego a tato drugiego). Moi rodzice byli (są - tato nie żyje) normalnymi
        ludźmi,wychowali nas zgodnie i dobrze, wykształcili (tylko jeden z braci
        skończył studia zaoczne, reszta dzienne). Trójka mieszka juz na stałe za
        granicą i wszystcy pracują w swoich zawodach, jeden z braci kursuje od kilku
        lat między Szwecją a Polską - taką ma pracę. Jesteśmy otawrtymi, zaradnymi,
        normalnymi ludźmi którzy wartości wyniesli z domu. Nie wyobrażam sobie innej
        moja rodziny. Tym bardziej,że mój mąż jest jedynakiem i ... dla mnie to
        zupełnie inny niż my typ człowieka.

        Szczerze powiedziawszy mam w nosie czy dostałam od rodziców jakies buciki czy
        czy ciuchy, rodzice uczyli mnie,że nauka i to co mam w głowie jest ważniejsze
        niż ciuchy, to co robię dla innych jest wartoscia wiekszą. Dziś, gdy stać mnie
        na drogie ciuchy wolę za te pieniądze kupić jedzenie do koscioła dla biednych
        lub wpłacić na Caritas. Muszę chodzic porządnie ubrana ale wolę wypatrzyć
        promocję, szmaty mają dla mnie wartość użytkową. Dlatego uważam,że w przypadku
        rodzin wielodzietnych pieniądze powinno się dawać na kształcenie dzieci.
        Niestety, piowinny one wynieść z rodziny wartość nawet większą niż
        to "wykształcenie" co w zaprezentowanych rodzinach właśnie widzę. One dostają w
        domu wartości których nie wyniosą tysiące jedynaków, w utzrymaniu i
        wykształceniu powinno pomóc im państwo. Oby takich rodzin byłom więcej :)))
        Pozdrawiam ich wszystkich serdecznie :)))
        • ewilia Re: Normalne rodziny 11.04.07, 21:18
          Droga "leno", żeby wynieść z domu jakieś wyższe wartości i w ogóle wyjśc na
          ludzi, trzeba nie zdechnąć z głodu przede wszystkim. Przecież ja nie miałam na
          myśli tego, że w rodzinie wielodzietnej dzieciaki nie dostaną super markowych
          ciuszków. Chodzi mi o to, że nie dostaną może żadnych ciuszków. A nie dostanie
          jakiegokolwiek ciuszka czy nowych butów dla takiej nastolatki stanowić może
          wielki problem.
          Radzę wszystkim młodym rodzicom DOBRZE się zastanowić przed zrobieniem sobie
          kolejnego dzieciaka. Nasze państwo ma -przepraszam za wyrażenie - wielodzietne
          rodziny w d... WIęc nie ma co liczyć na pomoc państwa. Tylko na siebie.
          • sir.vimes Ciuszki to małe piwo 11.04.07, 21:20
            Bardziej zastanawiają mnie hobby tych dzieciaków, możliwości rozwoju talentów itp.
            • lena575 Re: Ciuszki to małe piwo 11.04.07, 21:40
              Znam mnóstwo ludzi z dwójka dzieci bez jakichklolwiek hobby swoich i dzieci.
              Hobby dzieci niekoniecznie muszą być kosztowne, by zarazić je jakąkolwiek pasją
              trzeba samemu taka mieć i umieć je w dzieciach rozbudzić.
              • sir.vimes Re: Ciuszki to małe piwo 11.04.07, 21:47
                Fajnie.
                Znasz też może małych jedynaków- egoistów ;))))) :PPPPPP

                To, że niektórzy ludzie (i dzieci) nie mają żadnych pasji to smutne i prawdziwe.

                Ja jednak odnoszę się do wypowiedzi poprzedniczki na temat ubrań. Np. ja jako
                dziecko brak pewnych dóbr materialnych pewnie przebolałabym ale braku np.
                możliwości pójścia na ważną wystawę, kupna farb, ołówków itp trudno mi sobie
                wyobrazić.
                • lena575 Re: Ciuszki to małe piwo 11.04.07, 21:57
                  A nie nauczył cię ktos np. roznosić mleka ? Próbować zarabiać dorywczo? Nawet
                  na wakacjach?
                  • sir.vimes Re: Ciuszki to małe piwo 11.04.07, 22:02
                    Nie rozumiem. Mam roznosić mleko by wspomóc dzieci z rodzin wielodzietnych?

                    OK. A o której po mnie przyjedziesz?
                    • lena575 Re: Ciuszki to małe piwo 11.04.07, 23:03
                      To masz problem, bo w domu nie nauczono cię pracy ...
                      • iluminacja256 Re: Ciuszki to małe piwo 12.04.07, 00:10
                        7 latka ma roznosić mleko? I gzie ma to mleko roznosić, jak w Polsce mleka nie
                        roznosi się od jakichś 15 lat? A poza tym praca dzieciaków ponizej 15 lat jest
                        niedozwolona w tejze Polsce...To co ma robic, zbierać złom i wyrywać go sobie
                        ze złomiarzami? Litości, my tu móiwmy o 7-10 latkach, a nie 18 latkach, które
                        sobie zarobią ...Litości, roznosic mleko...
                        • sir.vimes W wieku 5, 6 lat nie uczono mnie pracy 12.04.07, 00:14
                          Moje dzieciństwo raczej nie przypominało "Germinala" Zoli i może dlatego innym
                          dzieciom też takowego nie życzę.

                          .To co ma robic, zbierać złom i wyrywać go sobie
                          > ze złomiarzami?

                          A wiesz, czytałam ostatnio smaczny reportaż ze Śląska i podobno tak bywa. Może
                          dla Leny to idealna rozrywka dla dzieci i w ogóle przykład wspaniałego życia.
                          • lena575 Re: W wieku 5, 6 lat nie uczono mnie pracy 12.04.07, 00:20
                            W wieku 5,6 lat na muzeum nie dostałaś i masz problem ?
                            • meg303 Re: W wieku 5, 6 lat nie uczono mnie pracy 12.04.07, 00:37
                              Mam córkę gimnazjalistkę. Kończy zajęcia w szkole ok 15 lub 16, potem jeszcze
                              chodzi na angielski, basen, czasem spotyka się z koleżankami. Odrabia lekcje na
                              następny dzień.
                              Powiedz mi proszę kiedy mialabyby pracować i kosztem jakich zajęć?
                            • sir.vimes Re: W wieku 5, 6 lat nie uczono mnie pracy 12.04.07, 07:58
                              Ja dostałam.
                              A raczej byłam prowadzana. W wieku lat dziesięciu też dostawałam. A nadal nie
                              pracowałam.

                              Zastanawiałam się nad tymi dziećmi , które nie dostają. I nie dostaną , choćby
                              im bardzo zależało. I tymi, które nawet nie dowiedzą się , że może zależeć.

                              Rozumiem, że ty nie masz pojęcia o co chodzi - i że kontakt z kulturą, językami
                              obcymi, sportem (rower też kosztuje) zaczęłaś mieć już po rozpoczęciu pracy
                              zarobkowej.
                          • iluminacja256 Re: W wieku 5, 6 lat nie uczono mnie pracy 12.04.07, 00:22
                            wiesz, czytałam ostatnio smaczny reportaż ze Śląska i podobno tak bywa. Może
                            > dla Leny to idealna rozrywka dla dzieci i w ogóle przykład wspaniałego życia.


                            no niestety, ja to znam z autopsji, bo przez cała zime widzialam około 5 rano i
                            faceta, który ciągnał wózek ze złomem, a pomagał mu w tym moze 7-8 letni
                            chłopiec. Myslałam, ze kiedy uda mi sie dorwac tego dzieciaka samego i jakoś z
                            nim pogadać, ale on chyba nie był stad, tylko tutaj cigneli na złom , a od
                            początku wiosny nei ma po nich sladu...No i dupa, zostało tylko tyle, ze mam
                            poczucie, ze tzreba było ich kiedyś gonić rano, ale czy cos by to dało, a zal
                            gadac. ..
          • lena575 Re: Normalne rodziny 11.04.07, 21:55
            Dlatego "ewilio" właśnie to piszę. rodzinie wielodzietnej powinno państwo
            pomóc, tym bardziej,że ogłosza się "prorodzinnym" a dzieci mamy coraz mniej i
            częso gęsto niechcianych. Ta pomoc pownna być ustawowa - własnie duże odpisy
            podatkowe i pomoc na kształcenie dzieci. Jestem za stypendiami za naukę.
            Artykuł pokazuje właśnie takie normale wielodziewne rodziny, z wartościami ale
            czasem bez finansów bo nasze państwo ma je gdzieś mimi "gazetowej polityki".
      • sykreczka a ci nie są alkoholikami 12.04.07, 10:49
        na tym polega różnica - rodzice opisani w artykule nie są alkoholikami, a ich
        wielodzietność nie wynika z egoizmu męża tylko z wzajemnej miłości i głębokiej
        wiary. W takich rodzinach dzieci są zwykle szczęśliwe, choć czasem im smutno, że
        czegoś nie mają (ale bogatszym dzieciom też przecież czasem smutno z różnych
        powodów).
        • sir.vimes Re: a ci nie są alkoholikami 12.04.07, 11:03
          Wielodzietność tych ludzi wynika z źle pojętej wiary. I z egoizmu.
        • triss_merigold6 Re: a ci nie są alkoholikami 12.04.07, 11:12
          Miejsca nie mają.
          Sorry ale spanie na kupie na 42m, brak własnych biurek i chwili intymności to
          jest patologia. Dzieci są szczęśliwe? Hmmm... skąd wiesz? Przeciez nie powiedzą
          głośno, że wolałyby żyć np. z dwójką rodzeństwa niż z dziewiątką.
          Państwo Bednarkowie tacy dumni a w propozycjach mieszkań od gminy przebierają,
          bo im standard nie pasuje. Nie sfinansowaliby nawet kurnika z własnej kasy a na
          darmowe wybrzydzają.
          • ewilia Re: a ci nie są alkoholikami 12.04.07, 15:21
            No własnie o to mi chodziło. O te spanie pokotem na 42 metrach. To horror. Brak
            odpowiedzialności rodziców. Bo w końcu mogli poprzestać na piątce a nie od razu
            dziesięć....

            Dzieciaki się głośno nie poskarżą, bo nawet jeszcze sobie nie zdają sprawy jak
            wielu rzeczy ich pozbawiono. Między innymi rodziców. Jedna pani z artykułu
            pisze, że jej najmłodsze pociechy wychowują bracia i siostry starsze. To moze
            od razu sobie powieszą na drzwiach domu tabliczkę "hodowla dzieci", bo 10
            dzieci to już nie rodzina, ale jakaś plantacja.

            Pozdrawiam wszystkich obrońców rodziny na tym forum:)
      • heretik Chromoleni egoiści i cyniczni naciągacze !!! 15.04.07, 23:34
        To parka na K.!

        Bezwstydnie wyciągają rękę do państwa, czyli do każdego z nas, a sami chodzą do
        knajpy! NIe mówcie mi, że to demagogia, ale czy ich dziesiątka naprawdę ma
        zaspokojone niezbędne materialne potrzeby, coby tatuś z mamusią przelewali
        nadwyżkę w lokalu???

        Na dodatek babsztyl ostentacyjnie, na całą Polskę, ogłasza, że robi na czarno!
        Bo nie stać ją na ZUS! :D

        A na gromadkę to niby stać ???

        Dzieci modlą się o samochód, a tatuś to wie, że prawo jazdy B (osobówki), to na
        pojazdy do 9 osób łącznie z kierowcą???

        I że nie wystarczy zrobić samego kursu na D, coby legalnie rodzine wozić autobusem?

        Nieodpowiedzialni i bezczelni, to moje najłagodniejsze określenie rodziców na K.

        Tylko ich dzieci żal...
    • e.jarecka Duże rodziny 11.04.07, 22:13
      21 tys. Euro dostaje kobieta w Niemczech? Ciekawe jak? Mieszkam w Niemczech od
      siedmiu lat i nigdy o tym nie slyszalam...
    • miss_a Troche konsekwecji, prosze ;) 11.04.07, 23:28
      Jest tu na forum kilka osob, ktore wytrwale grzmia ze "wszyscy powinnismy byc
      odpowiedzialni za swoje decyzje", i ze one tym dzieciakom najchetniej by ze
      swoich podatkow nie oddaly ani zlamanego grosza.

      Proponuje im wiec, aby poszly na calosc i konsekwentnie, zgodnie ze swoja wizja
      swiata, zalozyly sobie wlasna idealna enklawe, w ktorej kazdy jest rzeczywiscie
      odpowiedzialny za swoje decyzje.

      W enklawie takiej nie bedzie zadnego wsparcia dla rodzin wielodzietnych i to
      chyba oczywiste dlaczego. Nie bedzie rowniez leczenia chorych na raka pluc i
      krtani, chyba ze ktos zdola udowodnic, ze przez cale zycie byl wylacznie biernym
      palaczem. Jak palil, to niech ma. Prawo do leczenia cukrzycy beda mieli
      wylacznie ludzi szczupli. Jesli ktos ma cukrzyce wywolana nadwaga, to sam jest
      sobie winny i niech ponosi konsekwencje. Nie trzeba bylo sie tak obzerac. Jesli
      ktos wsiadl do samochodu z pijanym kierowca i mial wypadek, to nie bedzie
      zadnego ratowania ani leczenia, co to za pomysly. Wszyscy wiemy ze z pijanym sie
      do auta nie wsiada. Gornikom nie bedzie sie za niczyje pieniadze leczylo pylicy,
      ani nauczycielom polipow krtani. Wiedzieli, w co sie pakowali, wybierajac te
      zawody, prawda? Wiec zadnego zebrania, nie ma nie ma. Nie bedzie systemu
      emerytalnego, upychamy pieniadze w skarpetach. Ani zadnych domow opieki dla
      staruszkow, no way. Jak ktos nie byl wystarczajaco zapobiegliwy, by wychowac
      sobie opiekuncze dzieci albo odlozyc dosc duzo do skarpety, to niech zdycha na
      ulicy.

      Mozemy nawet Panstwu wydzielic jedno wojewodztwo spokojnie, mysle, na to idealne
      panstwo zapobiegawczych i przezornych. Ja tymczasem z najwyzsza checia doloze
      sie dzieciom z rodzin wielodzietnych do witamin, podrecznikow i czekolady.
      Pozdrawiam.
      • alicja0 Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 12.04.07, 16:38
        BRAWO, Miss_a :)
        Podpisuję się obiema rękami.
        Ci, którzy chcą żyć w społeczeństwie, muszą liczyć się z plusami i minusami
        życia w grupie. A społeczeństwa powstały właśnie dlatego, że pojedyńczo ludzie
        sobie nie radzili. Łatwo gardłować przeciwko wsparciu rodzinom wielodzietnym,
        gdy samemu ma się postawę roszczeniową lub samemu na razie dobrze jest.
        Ciekawe, ale osoby, które faktycznie innym systematycznie pomagają to albo same
        doświadczyły kiedyś jakiś kryzysów, albo nadal są biedne itp.
        Własnie w TV idzie program o rozwodach i radosne matki wypowiadają się ,jak to
        dbają o relacje dzieci z ich ex mężem. OK, niech dbają, bo lepszy rydz niż nic,
        ale czy nie lepiej dla dziecka wychować się w szczęśliwej, choć biednej
        rodzinie? Pewno te matki miały inny wybór i rozwód był opcją lepszą niż dalsze
        małżeństwo, ale czy nie możemy pomóc sobie jako społeczeństwu, że wspierając
        szczęśliwe, wydolne wychowawczo rodziny, choć biedne, zapewnimy w jakimś
        stopniu, że liczba szczęśliwych później rodzin będzie większa niż aktualnie?
        Sama znam kilka rodzin wielodzietnych, które sobie dobrze radzą. Jednak "dobrze
        radzą" to znaczy, że dzieci nie głodują, bo jedzą, to co dostaną bez
        marudzenia, mają w co się ubrać, choć nie są to markowe ciuchy (chyba, że z
        ciuchlandu), nie ma w domu TV, ale za to jest duży dobry samochód, który
        towarzystwo całe pomieści, jest dom, choć już ciasny, jest nauka ang., dobra
        szkoła niepubliczna dla każdego dziecka, bo rodzice inwestują w wykształcenie.
        Dzieciaki b.się kochają, wspierają nawzajem. Mama może nie ma dziennie godziny
        na długie dywagacje z każdym dzieckiem, ale czas znajdzie dla każdego, aby nie
        czuł się samotnym. Ale to trzeba chcieć, nie użalać się nad "własnymi
        potrzebami jako kobiety", zakasać rękawy i liczyć trochę na szczęście lub dla
        wierzących - w Opatrzność Bożą. Zresztą, naiwnością jest wierzyć, że trzeba
        samemu sobie wszystko zabezpieczyć, bo - faktycznie, sprowadza się to tylko do
        wiary. Gdy los się pokomplikuje, to czasem w najśmielszych myślach człowiek nie
        przewidzi wszystkich możliwych tragedii, jakie mogą mu się przytrafić. Trochę
        luzu więc radzę tym, co to już w wyobraźni widzą, jak ta przykładowa matka z
        padaczką i wylewem w tle umiera, paraliżuje ją kolejny wylew itd. Jak ma się
        walić, to jak nie z tej strony, to z drugiej cię trafi.
        Zapewne, też prawdą jest, iż rodziny wielodzietne w Polsce to najczęściej
        rodziny katolickie, bo ta religia uczy wielkoduszności i otwarcia na nowych
        ludzi, dzieci. Oczywiscie takie poglądy na życie można mieć nie będąc
        katolikiem, ale takich ludzi to już ze świecą szukać, choć nie wykluczam, że
        istnieją.
        NIe wiem, czy postawa rodzin wielodzietnych jest tak bardzo roszczeniowa - na
        razie to jest tak, że posiadają kupę dzieci, kupę roboty przy prowadzeniu
        takiego domu, a pomoc jeśli już jest to znikoma, więc póki co, to sami ciągną
        ten wózek, a nie siedzą z założonymi rękami z poczuciem, że coś im się należy.
        Mogą oczekiwać, że państwo tj. społeczeństwo w jakiś sposób da im ulgi
        podatkowe czy pomoc dla wykształcenia dzieci, gdy to samo panstwo wspiera
        innych, mniej dochodowych dla społeczeństwa osobników.
        A rodziny wielodzietne mają dla społeczeństwa coś do zaoferowania: nowych
        pracowników, którzy są przyzwyczajeni do ciężkiej pracy, bo nikt nic za nich
        nie zrobi, którzy są również nastawieni prospołecznie, bo uczą się takich
        zachowań (dzielenia, dawania itp.) w grupie, na ludzi, którzy założą trwałe
        rodziny, bo widzą, że ich rodzice mimo trudnosci, nadal są razem i razem się
        wspierają, a więc w ten sposób państwo zaoszczędzi na pomocy dla ofiar
        przemocy, ofiar rozbitych małżeństw - ofiar nie tylko materialnie czy fizycznie
        poszkodowanych, ale też i psychicznie itd.
        NIe piszę tu oczywiście o rodzinach patologicznych, gdzie wszelka pomoc idzie
        na wódkę, a nie na dzieci.
        • aalliiccee Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 12.04.07, 17:05
          hm... Jednascioro dzieci + dwójka dorosłych na 42 m2, małżonka przez 22 lata
          albo w ciąży albo z dzieckiem u piersi, obolała od żylaków, wysokiego ciśnienia
          itp., małżonek wymęczony od zarabiania na dużą rodzinę i zajmowaniem się
          licznym potomstwem.
          Ciekawa jestem jak wygląda życie seksualne tych państwa. :/.
          • alicja0 Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 12.04.07, 20:23
            no, chyba bardzo owocnie .... patrząc po liczbie dzieci ;)
            Jakby im było za trudno lub za przykro, to dzieci mieliby mniej :)
            Te 42m2 to pewno trzypokojowe mieszkanie w bloku z wielkiej płyty - tam takie
            trzypokojowe klitki są. Sama kiedyś mieszkałam na 38 m2 i były to dwa pokoje.
            Mając 3 pokoje można rozlokować towarzystwo: rodzice + ze dwa maleństwa w
            jednym pokoju, w pozostałych dwóch po 4 i 5 dzieci na łóżkach piętrowych.
            Ja nie pamiętam za wiele, ale moi rodzice mieszkali przez jakiś czas w nieco
            większym metrażu, w 3 pokojach w takim układzie: dwa małe pokoje zajęte przez
            dwa małżeństwa z dwójką dzieci, trzeci pokój zajęty przez dziadków + najmłodszy
            syn. Mieszkanie miało mikro łazienkę + WC i mikro kuchnię. I jakoś przeżyli, do
            czasu zdobycia nowego mieszkania. Ludzie przyzwyczajają się do małego metrażu,
            jeśli stopniowo w nim rosną czy obrastają w dzieci. A na seks, dla pomysłowych
            i cierpliwych zawsze znajdzie się miejsce i czas ;)
            • malgozab Re: Troche konsekwencji, prosze ;) 12.04.07, 22:04
              Ja nie pamiętam za wiele, ale moi rodzice mieszkali przez jakiś czas w nieco
              większym metrażu, w 3 pokojach w takim układzie: dwa małe pokoje zajęte przez
              dwa małżeństwa z dwójką dzieci, trzeci pokój zajęty przez dziadków + najmłodszy
              syn. Mieszkanie miało mikro łazienkę + WC i mikro kuchnię. I jakoś przeżyli, do
              czasu zdobycia nowego mieszkania. Ludzie przyzwyczajają się do małego metrażu,
              jeśli stopniowo w nim rosną czy obrastają w dzieci. A na seks, dla pomysłowych
              i cierpliwych zawsze znajdzie się miejsce i czas ;)


              A moja babcia do tej pory się dziwi, że ze mnie taka egoistka, bo mając
              "taaaaaaaaaakie mieszkanie" (35 metrów), mówię, że nam bardzo ciasno we trójkę.
              Ona wychowała w jednym pokoju z kuchnią siedmioro. Pewnie ze mnie taka egoistka,
              bo jedynaczka. A jak jedynaczka, to pewnie i nierób i od "prawdziwego życia"
              daleko. Snuj dalej bajki na dobranoc, AlicjoO - chętnie sobie poczytam, bo syn
              ząbkuje i zbyt długo nie śpię.
          • meg303 Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 13.04.07, 10:01
            Kwitnie. Przecież się rozmnażają.
      • anu_anu Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 12.04.07, 21:30
        Chcesz przejaskrawić?
        Proszę bardzo.
        A co złego jest w oczekiwaniu aby dążyć do eliminacji palenia, które szkodzi?
        A w dążeniu do prawidłowego odżywiania się (czyli utrzymania prawidłowej wagi)?
        Dlaczego jest tylu pijanych kierowców? Czy nikt nie widzi tego, że pijany wsiada
        do auta? Bo ten ktoś powinien nie tylko nie wyrazić wyrazić zgody na jazdę - ale
        po jej zlekceważeniu - zawiadomić policję. Bo ten kierowca jest zagrożeniem
        życia dla innych.
        Natomiast co do chorób zawodowych - to trudno jest to podciągnąć nawet pod
        przerysowanie. Pracownicy płacą składki i podatki - i za to należy im się
        leczenie z tych chorób na które zapadną - pod warunkiem, że stosują się do
        przepisów np. jeżeli od górnika wymagana jest praca w masce przeciwpyłowej - to
        w niej pracuje.
        Ale aby przerysowanie było zupełne zapytam dodatkowo: dlaczego jak się umówi
        horda małoletnich bandytów z inną hordą - w celu pobicia się - to mają być
        leczeni ze środków, na które wszyscy się składamy?
        • miss_a Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 13.04.07, 19:05
          Anu Anu, tak sie sklada, ze w spoleczenstwie, w ktorym placi sie podatki i
          nastepnie wydaje je na cele przyjete za "pozytecznie publiczne", wszyscy
          jestesmy ze soba w jakis sposob "polaczeni".

          I, jak cala ludzkosc, wszyscy jestesmy przynajmniej czasami nieodpowiedzialni.

          Pewnie, ze palacze sobie szkodza, otyli sobie szkodza, i wsiadajacy do samochodu
          z pijanymi kierowcami sobie szkodza. A Ty placisz podatki, z ktorych sie ich
          pozniej leczy. Ale widzisz, Anu Anu, oni tez placa te podatki. I tu przechodzimy
          do kolejnego punktu.

          Powiedz mi, Anu Anu, a Ty jestes idealna? Nigdy nie przekroczylas predkosci? Nie
          przebieglas przez ulice na czerwonym swietle? Albo w miejscu nieoznaczonym
          pasami? Nigdy nie plywalas na niestrzezonym kapielisku? Nie opalalas sie bez
          filtra, lub ze zbyt niskim filtrem? Nie wyszlas na dwor zima w zbyt krotkiej i
          zwiewnej sukience? Nie wiem czy masz dzieci, ale jesli masz: uwazasz, ze Twoja
          corka nastolatka nigdy nie przesadzi z alkoholem i sie nim nie zatruje? Ze Twoj
          syn nastolatek nigdy nie wpadnie w zle towarzystwo i sie z nikim nie pobije?

          Bo widzisz... Nie zycze Ci tego... Ale jesli Ci sie nie daj Boze cos przytrafi,
          to wlasnie rowniez jacys anonimowi palacze, jacys anonimowi otyli, i jacys
          anonimowi nierozsadni pasazerowie, rowniez beda sie ze swoich podatkow skladali
          na Twoje ratowanie po wypadku / Twoje leczenie raka skory / Twoje leczenie
          zapalenia pluc, lub na leczenie Twoich dzieci, niepotrzebne skreslic.

          Na tym polega zycie w spoleczenstwie, Anu Anu. Przynajmniej w 21. wieku w Europie.

          A przypadek tych rodzin wielodzietnych, zreszta, porownalabym bardziej do tych
          nauczycieli chorujacych na polipy krtani, ktorych nawet Ty uwazasz za przyklad
          niekontrowersyjny. Potrzebuja oni teraz rzeczywiscie publicznych pieniedzy, aby
          utrzymac swoje dzieci, bo sami nie zarabiaja wystarczajaco. Ale Polska
          POTRZEBUJE dzieci. I skoro rodzi sie ich u nas tak malo, a imigranci jakos nie
          chca naplywac (czemu sie srednio dziwie ;) ), to ci ludzie, wydajac na swiat i
          wychowujac te gromadki dzieci, robia cos nieslychanie publicznie pozytecznego.

          Bo chyba wszyscy wiemy, ze, nawet w dobie prywatnych funduszy emerytalnych,
          ZADNE spoleczenstwo nie jest w stanie przetrwac bez utrzymania struktury
          demograficznej i bez nowych obywateli? I ze, jesli rzeczywiscie zabraknie
          mlodych ludzi do pracy, to gospodarke CALEGO KRAJU, lacznie z najbardziej nawet
          wypielegnowanymi prywatnymi funduszami emerytalnymi, szlag zupelny trafi?

          My tych dzieci POTRZEBUJEMY. I jesli naprawde chcemy, zeby wyrosly na przyszlych
          dobrych obywateli, musimy je teraz wesprzec (pomoc w ksztalceniu itd), zamiast
          czekac z zalozonymi rekami.

          Pozdrawiam.
          • aalliiccee Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 13.04.07, 22:10
            "My tych dzieci POTRZEBUJEMY. I jesli naprawde chcemy, zeby wyrosly na
            przyszlych
            dobrych obywateli, musimy je teraz wesprzec (pomoc w ksztalceniu itd), zamiast
            czekac z zalozonymi rekami."

            Takie przemowy to oczywista demagogia. Jedna z nielicznych cór z wielodzietnej
            rodziny, która zabrała głos na tym forum (patriot) jako swój sukces przytoczyła
            fakt, że ona i jej rodzeństwo rozjechali się po świecie uprzednio zdobywszy
            wykształcenie na naszych świetnych i bezpłatnych uniwersytetach i akademiach.
            Można to interpretować na trójnasób:
            1. Jaki pożytek z datkowania niedoinwestowanych przez swoje własne rodziny
            dzieci, które potem będą płacić podatki w innych krajach?
            2. Jaki pożytek z datkowania niedoinwestowanych przez swoje własne rodziny
            dzieci, które najprawdopodobniej pozostając w kraju będą korzystać w sposób
            ciągły z pomocy socjalnej (i tym samym nie zarabiać na żadnych emerytów)? Bo
            tacy ludzie mają zakodowane z dzieciństwa przekonanie (przekazane im przez
            rodzicieli), że im się coś tam należy tyko z tego powodu, że działają
            bezmyślnie.
            3, Można połączyć interesy innych krajów z naszym. W bilansie światowym jest
            nadprodukcja ludzi. Rozmnażamy się w sposób niekontrolowany jako ludzkość
            globalnie i propagowanie wielodzietności u nas jest kamyczkiem po stronie
            globalnego przeludnienia świata i w konsekwencj dramatycznego obniżenia poziomu
            życia milionów.
            • miss_a Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 14.04.07, 13:53
              Alice, mi tam akurat Twoj post wydaje sie czysta demagogia. Skad to przekonanie,
              ze wszystkie dzieci rodzin wielodzietnych albo sie rozjada po swiecie, albo beda
              darmozjadami? Litosci.

              Nie wiem ile znasz dzieci z rodzin wielodzietnych z mlodego pokolenia (miedzy 20
              a 30), ja akurat calkiem sporo, poznalam ich dzieki mojej kolezance, ktora
              dzialala czynnie w roznych duszpasterstwach i oazach ;) Co ich wszystkich laczy,
              to poszanowanie tradycyjnych wartosci ("kto nie pracuje, niech tez nie je") i
              patriotyzm. Wszyscy chca pozostac w kraju, i pozostaja. Wszyscy rozpoczynaja
              prace i zakladaja rodziny wczesnie po studiach.

              Nie jestem wielka entuzjastka ultrakatolicyzmu (nietolerancja wobec gejow,
              przedziwne pomysly na temat roli kobiet w spoleczenstwie itd), ale nie zaslepia
              mnie to w ocenie tych ludzi. Sa patriotami, i sa bardzo uczciwi. Polska bedzie
              miala z nich, chociazby tylko gospodarczo, bardzo wiele pozytku.

              Co do przeludnienia swiata: 100% poparcia, swiat jest przeludniony. Ale do
              Polski jakos imigranci nie chca naplywac, w sumie im sie nie dziwie, bo kraj nie
              dosc ze biedny, to jeszcze nietolerancyjny i zasciankowy. Ja bym ich przyjela z
              wielkim entuzjazmem, podobalaby mi sie taka multikulturalna Polska :) Ale skoro
              nie chca przyjezdzac, najwyrazniej musimy zadbac o nasza strukture demograficzna
              sami. Nie sadze, zeby jakiemus przeludnionemu krajowi afrykanskiemu pomogl w
              czymkolwiek krach gospodarczy i demograficzny w Polsce. Pozdrawiam.
              • iluminacja256 Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 15.04.07, 10:59
                =Ale do
                > Polski jakos imigranci nie chca naplywac, w sumie im sie nie dziwie, bo kraj
                ni
                > e
                > dosc ze biedny, to jeszcze nietolerancyjny i zasciankowy.

                Mylisz się - zarówno Bialorusini, jak Ukraińcy , Kazachowie itp są coraz
                liczniejsi w Polsce - to kwestia punktu widzenia. Coraz wiecej mamy tez - i to
                jest bardzo fane- czarnoskórych rodzin, najczęsciej lekarskich, w tym równiez i
                mieszanych - to widać raczej w większych miastach.
          • anu_anu Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 13.04.07, 22:57
            Polska potrzebuje dzieci - tu się zgadzam.
            Ale Polska potrzebuje aby dzieci rodziły sie w rodzinach, które stać na ich
            wychowanie i wykształcenie.
            PS
            Co do praworządności - wyobraź sobie, że kieruję się prostą zasadą - najwięcej
            wymagam od siebie. Co prawda nie jest to łatwa droga ale uważam, że to daje mi
            prawo wymagania od innych.
            • miss_a Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 14.04.07, 13:58
              > Polska potrzebuje dzieci - tu się zgadzam.
              > Ale Polska potrzebuje aby dzieci rodziły sie w rodzinach, które stać na ich
              > wychowanie i wykształcenie.

              W idealnym swiecie
              • anu_anu Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 14.04.07, 16:13
                W każdym razie mam spokojne sumienie - zrobiłam wszystko co mogłam aby żyć
                dobrze. I sądzę, że to ja dokładam do innych a nie oni do mnie.
                Jeżeli Cię to uszczęśliwia - tym lepiej :)
              • anu_anu Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 14.04.07, 16:16
                Uważam, że nie można mieć "za mało" dzieci. Jeżeli ktoś ma jedno czy dwoje
                dzieci - widocznie uważa, że na tyle go stać.
                Natomiast można mieć za dużo dzieci, co wg mnie zostało przedstawione.
      • olcik Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 15.04.07, 12:05
        > W enklawie takiej nie bedzie zadnego wsparcia dla rodzin wielodzietnych i to
        > chyba oczywiste dlaczego. Nie bedzie rowniez leczenia chorych na raka pluc i
        > krtani, chyba ze ktos zdola udowodnic, ze przez cale zycie byl wylacznie bierny
        > m
        > palaczem. Jak palil, to niech ma. Prawo do leczenia cukrzycy beda mieli
        > wylacznie ludzi szczupli. Jesli ktos ma cukrzyce wywolana nadwaga, to sam jest
        > sobie winny i niech ponosi konsekwencje. Nie trzeba bylo sie tak obzerac. Jesli
        > ktos wsiadl do samochodu z pijanym kierowca i mial wypadek, to nie bedzie
        > zadnego ratowania ani leczenia, co to za pomysly. Wszyscy wiemy ze z pijanym si
        > e
        > do auta nie wsiada.

        itd. itp.

        i teraz bez sarkazmu.
        oczywiscie, ze tak. jakakolwiek pomoc socjalna jest zla, kazdy powinien zarabiac
        na siebie i byc odpowiedzialnym za siebie i swoich najblizszych.
        polecam artykul: sierp.tc.pl/podatki.htm

        zwlaszcza od slow: "Co z potrzebujacymi?"
        "Ale co z tymi, którzy są w potrzebie? Czy podatki nie są usprawiedliwione
        potrzebą pomocy biednym, starcom, chorym i wszystkim tym, którzy sami nie mogą
        sobie pomóc? Większość ludzi sceptycznie odnosiłaby się do twierdzenia
        rabującego ich złodzieja, że ma do tego moralne prawo, bo potrzebuje pieniędzy.
        Czy czułbyś się moralnie zobowiązany do współpracy z dokonywaną przez niego siłą
        redystrybucją bogactwa? Jaka jest różnica, gdy rząd robi to na masową skalę,
        wypłacając twoje ciężko zarobione pieniądze każdemu, kogo ogłosi potrzebującym?

        Nie, nawet ci, którzy naprawdę nie są w stanie sami sobie pomóc nie mają prawa
        do pomagania sobie zawartością twojej kieszeni z racji swej potrzeby. Jak możesz
        uważać się za wolnego, jeśli nie masz prawa do wszystkich owoców swej pracy, do
        ich rozprowadzania tak, jak chcesz? Jeśli każdy będący "w potrzebie" ma prawo do
        bycia wspieranym przez ciebie obojętnie, czy się na to zgadzasz, czy nie?
        Pomaganie innym na twój koszt jest wyborem, który powinien być dokonany przez
        ciebie samego. I taki wybór jest dokonywany codziennie przez miliony ludzi, bez
        zmuszania do tego przez państwo.

        Nikt nie ma prawa grozić ci bronią i żądać twej pomocy, twych pieniędzy,
        obojętnie, czy jest to jednostka, czy rząd. Byłoby dużo mniej potrzebujących,
        gdyby rząd pozwolił nam trzymać swoje pieniądze i zabezpieczać się samemu na
        wypadek choroby i starości, gdyby przestał dewaluować inflacją nasze pieniądze i
        oszczędności, gdyby przestał zmuszać nas do płacenia za swe usługi i pozwolił na
        wolny wybór, i gdyby dłużej nie tłumił dobrobytu i wzrostu gospodarczego przez
        swoje nieustanne wtrącanie się i obdarzanie przywilejami w rodzaju dotacji i ceł
        zaporowych.

        Tak zwane państwo opiekuńcze jest oszustwem. Uwiecznia ono nędzę, którą wolny
        rynek ostatecznie wykorzeniłby. Tych niewielu, którzy naprawdę nie mogą sobie
        sami pomóc byłoby wspomaganych przez wiele dobrowolnych instytucji dobroczynnych
        będących owocem naturalnej współpracy i życzliwości, w które obfituje
        społeczeństwo oparte na produkcji, a nie na grabieży. "

        plac na co chcesz, na wielodzietne rodziny, na radio maryja, na klub milosnikow
        heroiny, ale zmuszanie innych do placenia na ktorekolwiek z wyzej wymienionych
        to kradziez.
      • mkolaczynska Re: Troche konsekwecji, prosze ;) 15.04.07, 21:06
        No tak ale co innego jest godzić się na leczenie śmiertelnej choroby a czymś
        innym jest fundowanie komuś mieszkania dopłacania do wody prądu czy czego tam.
        Od ciasnoty braku wody butów czy ubrań się nie umiera :-) po prostu sie z chaty
        nie wychodzi i kisi się we własnym smrodzie. :-)
        Skoro ktoś wybrał sobie życie w biedzie fundując sobie 10 dzieci mimo ze nie
        stać go nawet na 4 to niestety jak dla mnie może się nie myć może spać w
        wannie, ale jego dzieic nie powinny umierać z głodu bądź chorób.
    • elli_nika Re: Duże rodziny 13.04.07, 12:13
      Jestem jedynaczką, a miałam pełny przyjaciół, szczęśliwy dom i dzieciństwo jak z
      bajki. Łatwo nawiązuję kontakty i jestem bardzo otwartą osobę - pewnie daltego,
      że z racji braku rodzeństwa musiałam szukać relacji z rówieśnikami poza domem.
      Mój partner ma cztery starsze siostry, nigdy im niczego nie brakowało, skończyli
      studia, dostali mieszkania, mieli na rozrywki, naukę i zagraniczne wyjazdy. Mimo
      to raczej nie są zbyt blisko, między rodzeństwem są "układy" i w sumie
      doświadczenie wielodzietności ocenia dość przecietnie, głównie z powodu
      rywalizacji między rodzeństwem o czas, uczucia i uznanie rodziców (nie wszyscy
      rodzice potrafią kochać piątkę dzieci jednakowo).
      Tak więc moim zdaniem ilość dzieci w rodzinie ma się nijak do tego czy dziecko
      będzie społeczne, czy aspołeczne, czy rodzina będzie się wspierać, czy nie. Z
      całą pewnoscią jednak rodzicielstwo wymaga ogromnej odpowiedzialności. Dzieci
      mają rodzice, a nie państwo i powinni mieć ich tyle, by móc im samodzielnie
      zapewnić utrzymanie i przede wszystkim - wychować. Chętnie wwspomogę rodzinę
      wielodzietną dotkniętą wypadkiem losowym - np. powodzią czy pożarem. Ciężko z
      powrotem stanąć na nogi gdy dorobek życia przepadnie, a w domu 10 dzieciaczków.
      No ale na codzienne posiłki, ubrania, książki, naukę, wakacje taka rodzina ma
      obowiązek zarobić sama.
      • news21 Re: Duże rodziny 14.04.07, 14:23
        Muszę powiedzieć, że spotkałam w życiu parę rodzin wielodzietnych i żadna z
        nich mnie nie zachwyciła.
        1. Znajoma funduje sobie coraz to kolejne dziecko obarczając wstawaniem w nocy,
        odprowadzaniem do przedszkola, przewijaniem swoją córkę gimnazjalistkę, która
        jest po prostu pomocą domową nieodpwiedzialnej mamusi. I jest bardziej
        odpowiedzialna od matki.

        2. Moja znajoma ma 11 dzieci. Kamyczek do ogródka tych którzy zachwycają się
        wielodzietnymi rodzinami. Dzieci się wykształciły usamodzielniły, wzbogaciły -
        wiele wiele lat temu. Obecnie matka jest w złej sytuacji zdrowotnej, żadne jej
        nie dołoży na lekarza, jest kaleką, a mogłaby nie być, gdyby miała trochę
        więcej kasy. Gdzie jest ta solidarność i brak egoizmu wielodzietnych rodzin?

        3. Dalsza znajoma w wieku 28 lat urodziła 4 dziecko. Wszystkim opowiadała jaka
        to ona jest moralna, bo nie usuwa. Ale i nie wychowuje. Pierwszą dziewczynkę
        wychowuje babcia na wsi. Dziecko matki w ogóle nie widuje. Po urodzeniu
        czwartego dziecka matka zaczęła przmyśliwać o oddaniu drugiego rodzinie bo sama
        może mieć najwyżej dwójkę.
        Powiedziałam - na zdjęciu wszystko wygląda ładnie - życie jest o wiele mniej
        malownicze.
        • meg303 Re: Duże rodziny 14.04.07, 22:38
          Co do pierwszej sytuacji, to jedna z mam w reportażu uważa taką sytuację za
          normalną. Starsze wychowują młodsze...tylko czy same mają czas aby być dziećmi?
          • squirrel9 Re: Duże rodziny 15.04.07, 00:16
            Szczerze powiem żygać mi się chce jak słyszę, że ludzie boją się tego by
            dziecko przypadkiem nie uroniło odrobiny dzieciństwa bo mu się należy - należy
            mu się dobrobyt, należą mu się odpowiedni rodzice, należy mu się święty spokój
            i całodobowa obsuga, należy się dziecku szkoła średnia bezzstresowo i dzienne
            studia bez jakichkolwiek obowiązków. I widzę takich jedynaków których nigdy w
            życiu nie przyjęłabym do pracy bo nie tylko niczego po studiach nie potraią, im
            się po prostu NALEŻY !!!
            Zobaczcie tą młodzież w Ameryce Północneuj (piszę o USA i Kanadzie) któzry w
            wieku 13 lat zaczynają pracować na własne kieszonkowe, na wakacje i im bardziej
            wykształcona i prestiżowa rodzinina tym bardziej pilnują by dziecko nie
            wychować na pasożyta. Tylko Polaka dzieci nie powinne pracować bo praca im
            uwłacza.
            Dalej wychowujcie dzieci którym wszystko się należy tylko one same niczego nie
            powiiny - a będziecie mieć jeszcze lepszych niż macie.
            • kota77 Re: Duże rodziny 15.04.07, 08:10
              Post wysłany już raz, ale coś gdzieś sknociłam i zniknął, dlatego wysyłam raz
              jeszcze. Jeżeli już jest, proszę o wybaczenie za bałagan.

              Jestem nauczycielką od ponad dwudziestu lat. Pracuję w szkole w sporym mieście,
              w dzielnicy 'niepatologicznej'. W zasadzie stale w szkole mamy kilkoro dzieci z
              rodzin wielodzietnych, rodzeństwo z jednej lub dwóch rodzin. Dzieci z reguły
              chodzą najedzone i zadbane, więc finansowo nie jest tak źle dzięki pomocy
              społecznej i pomocy instytucji charytatywnych, ale.... Te dzieci z reguły uczą
              się źle lub bardzo źle. Jedną z przyczyn jest brak miejsca do nauki, drugą,
              poważniejszą są możliwości intelektualne tych dzieci. Być może to przypadek
              (chociaż przypadek przez dwadzieścia lat chyba przestaje takim być), że akurat w
              mojej szkole tak się zdarzyło, jednak śmiem twierdzić, że zdolne dzieci z rodzin
              wielodzietnych nie są regułą, a raczej wyjątkiem. Dlatego byłabym bardzo
              ostrożna z argumentem o utrzymywaniu przez te dzieci w przyszłości nas w wieku
              emerytalnym. Nie teraz, kiedy tak trudno o pracę.

              Moja osobista opinia na temat rodzin wielodzietnych: rzadko zdarza się, aby
              rodzice w rodzinie wielodzietnej byli osobami wykształconymi i dobrze radzącymi
              sobie z rzeczywistością. Z reguły są to ludzie raczej prości, niewykształceni,
              niestety często skażeni patologią. I wielodzietność nie wynika z decyzji, a z
              niewiedzy na temat sposobów zapobiegania ciąży, z pewnego rodzaju nieporadności,
              z braku myślenia perspektywicznego, z alkoholizmu, z postawy roszczeniowej,
              którą kształtuje wieloletnie życie na koszt państwa.

              Nie generalizuję, zdaję sobie sprawę, że takie przypadki to nie reguła, jednak
              niestety tak jest w większości przypadków. Moją opinię opieram na obserwacji,
              nie zdarzyło mi się widzieć rodziny wielodzietnej, w której wielodzietność była
              wynikiem dojrzałej i świadomej decyzji, a nie z niewiedzy, niedojrzałości
              emocjonalnej, z patologii. Dodam, że nie mam na myśli rodzin z czwórką dzieci, a
              raczej z liczbą oscylującą w okolicach dziesięciu.


              Co do postawy pani z artykułu, kobiety chorej, która mimo ryzyka decyduje się
              rodzić dalej. Dla mnie miarą dojrzałości jest bycie odpowiedzialnym za narodzone
              już dzieci, które potrzebują matki. Nie da się zaprzeczyć, że jeżeli jej
              zabraknie, w psychice tych dzieci, szczególnie młodszych pojawią się pewne
              deficyty. Deficyty, które byłyby do uniknięcia przy mniejszej ilości dzieci,
              przy ogromnym wkładzie pracy ojca, pomocy psychologa. W tak dużej rodzinie
              trudno mi raczej wyobrazić sobie taką sytuację. Dlatego podejrzewam, że ta
              kobieta nie do końca jest dojrzała emocjonalnie lub psychicznie. Realizuje jakąs
              swoją idee fix nie oglądając się za bardzo na boki i nie zważając na ewentualne
              szkody, jakie może wyrządzić swoim już narodzonym dzieciom. Dopóki jej decyzja o
              podjęciu ryzyka dotyczyłaby jej samej - w porządku, jej życie, jej sprawa. Ale
              ona jest matką, jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale za swoje dzieci w
              dużej mierze też. Dlatego nie jestem w stanie ani jej podziwiać, ani
              przyklaskiwac jej postepowaniu.
            • iluminacja256 Do squirrel 15.04.07, 09:51
              Po pierwsze:

              Rzygać pisze sie przez" rz" - chciałabym, zeby pracodawca, taki jak ty, to
              wiedział.

              Po drugie:

              Nikt nie napisał, ze dziecku nalezy się świety spokój i cąłodobowa obsługa.
              Nalezy mu sie po prostu dzieciństwo - 13 latki w Stanach nei pracują przy
              wyrębie drzewa i zbiórce złomu - pracują w bibliotekach, stołówkach szkolnych,
              roznoszeniu gazet itp, dopiero od 15 roku zycia moga pracować w sklepikach,
              wypozyczalnaich sprzętu i tym podobnych rzeczach . W Polsce nie ma pracy dla
              dorosłych ludzi, wiec nikt nie zatrudni dziecka, zwłaszcza, ze jest to prawnie
              karalne, o wielki paradoksie! Mozesz sobie też dorabić od 15 r. zycia tylko
              tyle, ze zarobisz grosze, bo moze sz co najwtyzej myć samochody czy zbierać
              owoce - prace w trakcie roku są w wystarczajacej ilosci poobsadzane przez
              dorosłych ludzi.

              Tak wiec nie pisz prosze, ze dzieciom Polaka praca uwlacza, zwłaszcza, ze warto
              pomysleć i nad tym, ze zdrowo ponad połowa Polski to wieś , a dzieci tam
              pracują dzień w dzień, bez żadnego wynagrodzenia. I nie porównuj Polski ze
              Stanami, u nas nawet nei ma mozliwości pracy na 1/2, 1/3 etatu dla kobiet z
              malymi dziećmi, co dopiero dla dzieciaków . Zatrudnisz kobietę z małym
              dzieckiem na 1/3 etatu w Polsce? Nie odpowiadaj, bo wiem, ze nie - nei opłaci
              ci sie to zupełnie.
              • igraszka Re: Do squirrel 15.04.07, 13:18
                Chciałabym jeszcze dodać, że te 15-latki dostają za swoją pracę WYNAGRODZENIE,
                którego dzieci opiekujące się młodszym rodzeństwem nie dostają.
            • colombina Re: Duże rodziny 15.04.07, 14:04
              Znam cztery kobiet ktore byly najstarszym dzieckiem, lub najstarsza dziewczynka
              w rodzinie wielodzietnej. Jedna z nich ma jedno dziecko, reszta jest
              bezdzietna. Ich wspomnienia sa takie same, rodzice wykorzystywali je
              bezwzglednie jako nianki mlodszego rodzenstwa. Jedna bezdzietna mi wrecz
              powiedziala "ja juz piatke odchowalam na wiecej nie mam ochoty". Inna mi
              powiedziala, ze matka jej dopiero troche odpuscila opieke nad mlodszym
              rodzenstwem, gdy to miala zalamanie nerwowe w wieku 18 lat i wyladowala w szpitalu.

              Jesli porownujesz prace 13 latka przy roznoszeniu gazet przez godzine dziennie,
              do odpowiedzilanosci za mlodsze rodzenstwo, to nie wiesz o czym mowisz.
            • okrent9 Re: Duże rodziny 15.04.07, 18:15
              squirrel - spędziłam w Stanach dość czasu by móc Ci powiedzieć, że w USA do
              kieszonkowego (o ile je w ogóle dostają) dorabiają sobie nastolatki chodzące do
              szkół średnich które są na poziomie naszych zawodowych. Te, które chodzą do
              odpowiedników naszych liceów ogólnokształcących nie mają czasu na pracę. Jeśli
              rodzice chcą, żeby dziecko poradziło sobie na studiach (a tym samym zwiększyło
              szanse na lepiej płatną pracę w przyszłości) płacą za dobre liceum
              przygotowujące do studiów i oczekują od dziecka, że będzie się dobrze uczyło -
              a to wymaga czasu.
            • news21 Re: Duże rodziny 15.04.07, 18:47
              Do squirrel9 - niestety mylisz 2 rzeczy: przerzucanie na dziecko zajęć i
              odpowiedzialności, która jest ponad siły , wiek i możliwości dziecka ze
              stopniowym angażowaniem dziecka do pomocy rodzinie i wyrabianiem zaradności
              życiowej poprzez dorabianie.
              Jeśli matka urodziła kolejne dziecko mimo braku warunków pod każdym względem i
              obdarza swoją córkę w wieku gimnazjalnym całością opieki nad dzieckiem jak
              wstawanie noc w noc do dziecka, odprowadzanie do żłobka (przedszkola),
              przewijanie - to jest to nadmierne obciążenie.
              Czym innym jest stopniowe wdrażanie dziecka do obowiązkow rodzinnych i
              wskazywanie mu, że najwyższy czas by zatroszczyć się samemu o swoje kieszonkowe.
    • vivian.darkbloom masowa produkcja dzieci 15.04.07, 10:39
      nie chcę nikogo obrazić, wyrażę tylko swoja opinię - dla mnie posiadanie 10
      dzieci jest nienormalne.
      to jest po prostu masowa produkcja! Kobieta na własne życzenie staje się maszyną
      do rodzenia. mając 8 czy 10 dzieci nie da się każdemu poświecić odpowiedniej
      ilości czasu, porozmawiać, etc. i obowiązek wychowania spada częściowo na
      starsze dzieci, co jest nieetyczne, bo mają one prawo do własnego życia.
    • lukasz.kozik My wydajemy 100 zł tygodniowo na samo pieczywo 15.04.07, 10:42
      mowi matka 5 dzieci...
      ja jestem ogolnie jak najbardziej za duzymi rodzinami, moj ojciec mial 7 rodzenstwa
      i faktem jest ze LPRy i inne PISy duzo mowia a malo pomagaja rodzinom wielodzietnym
      ale bardzo czesto w roznych artykulach pojawiaja sie rozne liczny i ja je sobie
      sprawdzam jak mi sie rzuci w oczy oczywista nieprawidlowosc
      i teraz mi wyszlo ze biorac cene chleba =2 zl (ja place 1.40 w krakowie) to mamy
      50 bochenkow na tydzien, czyli 7 dziennie / 7 osob - kazda osoba zjada dziennie
      przynajmniej jeden bochenek??
      nie lubie takich uogolnien i mijania sie z faktami...
      moze ktos powie ze sie czepiam, ale np byl kiedys artykul o premierze Pily III i
      tam tez podawali ze oddano chyba z 70 litrow krwi , co pomoze kilkuset osobom
      (moze bylo to 700 i kilku tysiacom, nie pamietam), ale fakt faktem ze proporcje
      powinny byc raczej inne:) - operacja na otwartym sercu to kolo 4-5 litrow krwi....
      • ppo Ja też tropię nieprawidłowości rachunkowe 15.04.07, 20:17
        >operacja na otwartym sercu to kolo 4-5 litrow krwi.

        4 do 5 litrów to ma przeciętny człowiek w całym organizmie. Podczas operacji z
        krążeniem pozaustrojowym nie "wymieniają" ci całej krwi! To nie olej w
        samochodzie.
    • chaladia Co kto lubi, czemu kto podoła... 15.04.07, 10:52
      Są ludzie, którzy odczuwają potrzebę posiadania wielu potomków - i niech
      czynią, co chcą, bo napewno rodzina z 6-7 dziećmi ie jest "kuriozum", jeśli
      rodzice dysponują środkami i czasem, by tym dzieciom zapewnić wychowanie i
      godny byt.

      Natomiast zmieniły się czasy, to nie XIV/XV wiek, opisany w "Ogniem i Mieczem",
      gdy Rycerz Knur z Gnojna otoczony 20 synami wielkimi niczym tury, każdy z
      maczugą i w kolczudze "wyciągał w pole", a powracał z łupami, które umożliwiały
      mu dostatnie zycie przez kilka lat.
      Dziś liczy się wiedza i umiejętności, a zdobycie tych jest bardziej kosztowne i
      wymaga więcej czasu od rodziców niż zdobycie zbroji i konia na jakimś Krzyżaku.
      Co więcej, zaczynam zauważać, że rodzice nastolatka sami muszą często się
      dokształcać, żeby móc kontrolować to, czegu uczą się ich dzieci.

      Jedno dziecko, dobrze wychowane, może zapewnić swoim rodzicom godną starość.
      Dziesiątka wcale niekoniecznie...
    • shithead Re: Duże rodziny 15.04.07, 11:01
      aalliiccee napisała:

      > "W mediach z rodzin wielodzietnych robi się kuriozum."
      > Slownik Kopalińskiego: "kuriozum - osobliwość, dziwoląg, fenomen, rzecz
      > niezwykła, ekscentryczna, cudaczna"
      > I tak należy to traktować.
      Occiec powinien dostac order klepacza,a mamcia order rozplodowki IVerpe.
    • galan12 yankee w 70' znieśli przymusową sterylizacjęszkoda 15.04.07, 11:10
      yankee w 70' znieśli przymusową sterylizacjęszkoda
    • mikka07 Duże rodziny 15.04.07, 11:13
      Wygląda na to, że państwo Tombińscy planowali precyzyjnie - co 2 lata,
      najostrzej ćwizyli państwo Kubisowie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka