sloggi
20.09.03, 18:04
Pisanie listów, nie maili tylko zwyczajnych listów pisanych na kawałku
papieru.
Kiedyś byłem maniakiem w tym względzie, pisywałem z wieloma ludźmi. Adresy
brałem z kolorowych gazet. Jakieś „Popcorny” i inne kolorowe magazyny miały
takich ogłoszeń setki. Nigdy nie miałem problemów z nasmarowaniem listu „o
wszystkim i o niczym” na 3 lub 4 kartki z zeszytu w kratę. Pisałem je tak,
jak teraz pisze się blogi, czyli o tym co wokoło mnie. Oczekiwanie na
odpowiedź często było niecierpliwe, czasami przez kilka miesięcy prowadziło
się dyskusje na bardzo ambitne tematy. Nawiązywałem znajomości z ludźmi z
drugiego krańca Polski. Kiedyś w jednym z listów napisałem do koleżanki spod
Kamiennej Góry, że nie wyjadę nigdzie na wakacje, bo zwyczajnie w domu krucho
z pieniędzmi. Po trzech dniach przyszedł telegram, a w nim trzy
słowa „przyjeżdżaj natychmiast czekam”. Oboje nie mieliśmy telefonów, zatem
powstał dylemat – jechać, czy nie?
Pojechałem i spędziłem fantastyczne dwa tygodnie, to było dwanaście lat temu.
Później widzieliśmy się jeszcze cztery razy.
W czwartek dostałem list, że Tereska urodziła drugiego syna.
Druga z koleżanek będzie teraz moja sąsiadką, ale kiedy poznawaliśmy się
mieszkała 400 kilometrów stąd. Ostatnio przy rozmowie nad drinkiem
odkryliśmy, że 19 października minie dwanaście lat jak się znamy.
Czy wymiana maili ma mniejszy urok? Czy poznając się poprzez forum nie
tracimy trochę z aury tajemniczości? Kiedyś korespondencja wymagała większej
cierpliwości, ale i więcej samozaparcia.
A zatem – czy piszecie jeszcze tradycyjne listy, zaklejacie kopertę i liżecie
klej na znaczku – wrzucając go do czerwonej skrzynki?