Dodaj do ulubionych

miłość?

IP: 212.106.0.* 08.01.02, 14:17
Nie wiem-raz myślę, że kocham innym razem, że raczej to sobie samej
wmawiam.Myślę co by było gdyby ten związek się skończył- smutek za nim czy brak
kogoś obok?Czy ja w ogóle się kiedyś zakocham?A może tak właśnie się stało?
Obserwuj wątek
    • Gość: Bułeczka Re: miłość? IP: 192.127.216.* 08.01.02, 17:00
      nie istnieje ;o(
    • Gość: Maruda Istnieje, istnieje.. IP: *.nyc.rr.com 08.01.02, 20:18
      tylko czesto nie taka jak nam sie wydawalo, ze byc powinna.:-)
      To normalne, ze ma sie troszke watpliwosci - takich malutkich, ale nie
      zasadniczych, bo jak sa takie zasadnicze to lepiej dac sobie spokoj.
      Ja sobie zdalam sprawe, tak naprawde, ze Go kocham , tak poprostu,
      zwyczajnie, pewnego wieczoru, gdy ogladajac wspolnie tv uswiadomilam
      sobie, ze gdyby go obok mnie nie bylo, gdyby ni z tego ni z owego znikl -
      bylabym cholernie nieszczesliwa i niczym brak jego obecnosci nie dalby
      sie zastapic...:-)
      Pozdr.
      • bernacha Re: Nie Istnieje, 10.01.02, 17:09
        Milosc to zludzenie. Liczy sie seks, seks i jeszcze raz seks, pozniej jest przyjazn i przywiazanie. Milosc
        to tylko reakcja chemiczna , ktora zachodzi pod wplywem feromonow, po ok.2 latach znika, zostaje
        przyzwyczajenie, przywiazanie, a przywiazac sie mozna nawet do starych skarpetek.
        • Gość: Maruda Re: Nie Istnieje, IP: *.nyc.rr.com 10.01.02, 18:22
          No kochana (kochany?) jak dla ciebie partner to tyle co stare skarpetki, no
          to moje kondolencje....
          Dla mnie sex to atrakcyjny dodatek do wiezi emocjonalno-intelektualnej,
          ktora nas laczy. Na samym seksie jeszcze nikt zdrowego zwiazku nie
          stworzyl.
          Zreszta nie ma jednej definicji milosci - kazdy ma swoja wlasna.
          Pozdr.;-)
          • Gość: Mia Re: Istnieje, Istnieje !!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.02, 18:34
            Ale bernacha dowalil !!!!
    • Gość: Maruda Drogi Gosciu... IP: *.nyc.rr.com 10.01.02, 18:44
      Ja swego czasu bylam mistrzynia we wmawianiu sobie, ze jestem
      zakochana, mimo, ze w glebi duszy wiedzialam ze to nie to. A wszystko z
      potrzeby tej calej milosci, pragnienia jej, no i jeszcze nie chcialam
      skrzywdzic tej drugiej strony, ktora jak najbardziej zaslugiwala na milosc.
      Wydawalo mi sie, ze to ze mna cos nie w porzadku, ze jakas porypana
      jestem i nie umiem sie zakochac, a moze wcale do milosci nie jestem
      zdolna... Ale odkad jestem z Nim, jest mi tak dobrze, ze poprostu sie nie
      zastanawiam czy to TO, czy nie. Cokolwiek to jest, oby trwalo jak najdluzej
      :-)
      Moze poprostu nie trafiles jeszcze na ta wlasciwa osobe?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka