Dodaj do ulubionych

kazirodztwo...

23.09.03, 10:31
bylo o pedofili, sprobujmy o kazirodztwie...

wg polskiego prawa, kazirodztwo jest zakazane i karalne
do kilku (2?) lat wiedzienia.

uwazacie, ze to jest sluszne?
dodam, ze nie rozmawiamy o pedofilskim kazirodztwie,
takowe jest karalne jako pedofilia.
ale poza tym?

rozumiem, ze mozna to uwazac za obrzydliwe, ale czy
powinno sie zakazywac prawnie?
homoseksualizm tez sie niektorym moze wydawac
obrzydliwy... ale czy mamy prawo ingerowac w to, co sie
dzieje w sypialni dwojga doroslych, *dobrowolnych*
ludzi?

dlaczego w spoleczenstwie jest taka silna niechec wobec
kazirodztwa? jak myslicie?


Obserwuj wątek
    • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 10:45
      Po kolei na każde z pytań:

      sagan2 napisała:

      > bylo o pedofili, sprobujmy o kazirodztwie...
      >
      > wg polskiego prawa, kazirodztwo jest zakazane i karalne
      > do kilku (2?) lat wiedzienia.
      >
      > uwazacie, ze to jest sluszne?

      Uważam, że jest to niesłuszne.


      > dodam, ze nie rozmawiamy o pedofilskim kazirodztwie,
      > takowe jest karalne jako pedofilia.
      > ale poza tym?
      >
      > rozumiem, ze mozna to uwazac za obrzydliwe, ale czy
      > powinno sie zakazywac prawnie?

      Nie powinno być karalnym to, co nie narusza interesów drugiej strony. Jeśli
      czyn kazirodczy uprawia dwójka dorosłych osób, nie pozbawionych swoich praw, to
      nie widzę powodów, dla których seksualne czyny, którym się oddają, miałyby być
      usankcjonowane prawnie.


      > homoseksualizm tez sie niektorym moze wydawac
      > obrzydliwy... ale czy mamy prawo ingerowac w to, co sie
      > dzieje w sypialni dwojga doroslych, *dobrowolnych*
      > ludzi?

      Nie mamy, o ile nie narusza do interesów drugiej strony i czyni ona to bez
      przymusu oraz świadoma jest czynów, których się dopuszcza. Wszystkie te
      znamiona wyczerpywane są przez dorosłe osoby, które pragną współżyć ze sobą,
      pomimo koligacji rodzinnych, które między nimi występują.

      >
      > dlaczego w spoleczenstwie jest taka silna niechec wobec
      > kazirodztwa? jak myslicie?

      Nie zauważam w społeczeństwie silnej niechęci wobec kazirodztwa. Co więcej,
      przekonany jestem, że dotyczy to wielu osób z nas, choć mnie akurat nie, bo
      rodzeństwa nie posiadam, a współżycie z matką czy ojcem wydaje mi się
      niewłaściwe. Podobnie jak pedofilia, tak i kazirodztwo jest różnego rodzaju i
      różnej intensywności w kontaktach.

      p.

      >
      >
    • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 10:50
      Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie społeczenstwa. Wiadomo ze takie
      zwiazki skutkuja wadami genetycznymi u dzieci tychze.I tylko ten argument
      przemawia za zakazem kazirodztwa.Skoro z takich zwiazków rodza sie w duzym
      procencie kalekie dzieci, trzeba temu przeciwdziałac, i prawo temu słuzy.
      • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 10:58
        Gość portalu: lola napisał(a):

        > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
        > społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja wadami
        > genetycznymi u dzieci tychze.I tylko ten argument
        > przemawia za zakazem kazirodztwa.Skoro z takich
        > zwiazków rodza sie w duzymE procencie kalekie dzieci,
        > trzeba temu przeciwdziałac, i prawo temu słuzy.

        a wiesz, ze rodza sie kalekie dzieci w *duzym procencie*?
        bo to jest ogolnik, o ktorym kazdy slyszal, ja bym wolala
        jakies konkrety. pczywiscie wiem, dlaczego *moga* rodzic
        sie kalekie dzieci, ale nie wiem, jak czesto sie to
        dzieje, chetnie bym sie dowiedziala. w takim na przyklad
        starozytnym egipcie, wsrod arystokracji praktyki
        kazirodcze byly normalne, a jakos nie ma "doniesien" o
        straszliwych wadach genetycznych w kazdym pokoleniu...
        ale to oczywiscie moze byc spowodowane "jakoscia
        przekazu" ;)

        jesli chodzi o wady genetyczne, to rozumiem, ze powinno
        sie prawnie zakazac rowniez zwiazkow wszelkich osob,
        ktore maja choroby genetyczne - istnieje
        prawdopodopienstwo, ze zostana one (choroby) przekazane
        nastepnym pokoleniom (chyba wieksze, bo wiadomo, ze
        choroba jest, niz w przypadku kazirodztwa, gdzie choroby
        moze w ogole nie byc). zgadzasz sie z tym? argument
        identyczny jak ten, ktory podalas przeciw kazirodztwu - w
        trosce o zdrowie spoleczenstwa...
        • mindo Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:05
          > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
          > społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja wadami
          > genetycznymi u dzieci tychze.I tylko ten argument
          > przemawia za zakazem kazirodztwa.Skoro z takich
          > zwiazków rodza sie w duzymE procencie kalekie dzieci,
          > trzeba temu przeciwdziałac, i prawo temu słuzy.

          Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
          społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja różnymi paskudnymi chorobami
          np. AIDS.I tylko ten argument
          przemawia za zakazem homoseksualizmu. Skoro z takich
          zwiazków rodza sie nieuleczalne choroby zagrażające zdrowej heteroseksualnej
          populacji,
          trzeba temu przeciwdziałac, a prawo temu jak na razie nie słuzy. A to bardzo
          źle.

          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:07
            mindo napisał:

            > > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
            > > społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja wadami
            > > genetycznymi u dzieci tychze.I tylko ten argument
            > > przemawia za zakazem kazirodztwa.Skoro z takich
            > > zwiazków rodza sie w duzymE procencie kalekie dzieci,
            > > trzeba temu przeciwdziałac, i prawo temu słuzy.
            >
            > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
            > społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja różnymi paskudnymi chorobami
            > np. AIDS.I tylko ten argument
            > przemawia za zakazem homoseksualizmu.

            Wybacz przyjacielu, ale AIDS nie jest chorobą tylko homoseksualistów. Doczytaj
            na ten temat.

            Skoro z takich
            > zwiazków rodza sie nieuleczalne choroby zagrażające zdrowej heteroseksualnej
            > populacji,
            > trzeba temu przeciwdziałac, a prawo temu jak na razie nie słuzy. A to bardzo
            > źle.

            Heteroseksualny=zdrowy??? Ciekawe zestawienie.

            p.

            PS. Uprzedzę od razu Twoje pytanie: nie jestem gayem.
          • mike_mike Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:08
            mindo napisał:

            > > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
            > > społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja wadami
            > > genetycznymi u dzieci tychze.I tylko ten argument
            > > przemawia za zakazem kazirodztwa.Skoro z takich
            > > zwiazków rodza sie w duzymE procencie kalekie dzieci,
            > > trzeba temu przeciwdziałac, i prawo temu słuzy.
            >
            > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
            > społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja różnymi paskudnymi chorobami
            > np. AIDS.

            A co według Ciebie ma kazirodztwo do AIDS?

            • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:12
              mike_mike napisał:


              > A co według Ciebie ma kazirodztwo do AIDS?

              nic. to byla tylko IDENTYCZNA argumentacja, jak Loli w
              sprawie kazirodztwa i chorob genetycznych, tylko
              dotyczaca homo i aids.
              parodia, jednym slowem, jej argumentu (przynajmniej ja to
              tak odebralam)
          • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 11:09
            Ludzie tu w małym procencie chodzi o genetykę. Wy chyba myślicie, że człowiek
            to zwierze bez emocji i uczuć wpływających na jego psychikę. Tu też nie chodzi
            o wolną wolę dwóch osób. Człowiek nie jest w stanie powstrzymać pewnych
            demolujących reakcji w swojej psychice. Może trochę wyobraźni?
          • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:27
            My piszemy o kazirodztwie.AIDS dotyczy nie tylko homo.Rozprzestrzenianiu sie
            AIDS słuzy miedzy innymi sex z wieloma partnerami bez zabezpieczen. I temu
            nalezy przeciwdziałac, prawda? I to sie robi- chocby poprzez propagande i
            nagłasnianie problemu.Trudno byłoby prawnie zakazac sexu.
            Zwiazki kazirodcze niosa ze soba ryzyko zdrowotne dla potomstwa i dlatego jak
            rozumiem sa zabronione. Ale moze jest inna przyczyna, prosze o podanie bo nic
            innego nie przychodzi mi do głowy.
        • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:12
          Habsburgowie na przykład
          Mieli zaburzenia psychiczne
          W krajach skandynawskich, chyba o Finlandie chodziło, sa wioski gdzie ludzie
          zyja we własnych kregach, odizolowani, i tam ponoc jest duzo takich
          przypadków "nienormalnosci".Nawet zwierzeta nie powinny miedzy soba sie
          rozmnazac bo to skutkuje słabym potomstwem.
        • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:17
          Mysle ze jakis specjalista z dziedziny genetyki by ci wytłumaczył.Gdybym
          wiedziała ze jestem chora albo moje dziecko ma duza sznse miec wade genetyczna
          to nie zdecydowałabym sie na dziecko. I wiele osób które wie, nie ryzykuje.
          Wszystko zalezy od tego o jaka chorobe chodzi.Obecnie nie jest mozliwe
          przeprowadzenie kazdemu badan pod tym wzgledem, chocby finanse stanowia
          bariere, natomiast z tego co wiem to nauka nie ma watpliwosci ze pokrewienstwo
          rodziców jest dla płodu zagrozeniem.
          • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:30
            Gość portalu: lola napisał(a):

            > Mysle ze jakis specjalista z dziedziny genetyki by ci
            > wytłumaczył.Gdybym wiedziała ze jestem chora albo moje
            > dziecko ma duza sznse miec wade genetyczna to nie
            > zdecydowałabym sie na dziecko. I wiele osób które wie,
            > nie ryzykuje.

            ale czy PRAWO ma prawo im to zakazac????
            moze ludzie popelniajacy kazirodztwo tez wiedza, co grozi
            im dzieciom i sie na dziecko nie decyduja???

            a uklady kazirodcze-homoseksualne? tez sa zakazane, a nie
            moga doprowadzic do prokreacji.
            czyli argument "genetyczny" na pewno nie jest spojny i
            zawsze sluszny.
            • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:35
              Moze chodzi tez o ochrone rodziny jako podstawowej komórki społecznej.
              Rywalizacja miedzy matka a córka albo siostrami albo bracmi(oraz wszelkie inne
              konfiguracje)powodowalaby duzo wiecej komplikacji w rodzinie- wiecej rozwodów,
              itd.
              • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:37
                ale w takim razie zwiazku homoseksualne tez sa
                "wykroczeniem" przeciwko podstawowej komorce spolecznej.
                jak i osoby samotne.
                a tych zachowan nie zakazuje sie prawnie!
                • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 13:14
                  Ale homoseksualizm był zakazany.Dlaczego zakaz zniesiono? Bo prowadzono
                  badania, bo uznano ze człowiek sie z preferencjami seksualnymi rodzi(choc moze
                  tez nabyc), bo lobby homoseksualistów do tego doprowadziło.
                  Wystarczy by zebrała sie odpowiednio liczna grupa majaca poparcie w sejmie i
                  juz. Przegłosowane. Od dzis kazirodztwo nie jest zakazane.Wszystko jest
                  względne.
        • kasia.lomanczyk Re: kazirodztwo... 23.09.03, 14:23
          sagan2 napisała:

          > Gość portalu: lola napisał(a):
          >
          > > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie
          > > społeczenstwa. Wiadomo ze takie zwiazki skutkuja wadami
          > > genetycznymi u dzieci tychze.
          > a wiesz, ze rodza sie kalekie dzieci w *duzym procencie*?
          > bo to jest ogolnik, o ktorym kazdy slyszal, ja bym wolala
          > jakies konkrety.
          Sagan, z tymi chorobami genetycznymi to prawda. Chodzi o to, ze kazdy czlowiek
          ma w swoim genomie zapisana sklonnosc do wielu chorob. Ogromna czesc tych
          chorob ujawnia sie u dziecka, u ktorego dany gen wystapil u matki i u ojca.
          Kiedy rodzice sa ze soba blisko spokrewnieni, istnieje znacznie wieksze niz
          normalnie ryzyko wystapienia danej choroby.
      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:05
        Gość portalu: lola napisał(a):

        > Wg mnie jest to podyktowane troska o zdrowie społeczenstwa. Wiadomo ze takie
        > zwiazki skutkuja wadami genetycznymi u dzieci tychze.I tylko ten argument
        > przemawia za zakazem kazirodztwa.Skoro z takich zwiazków rodza sie w duzym
        > procencie kalekie dzieci, trzeba temu przeciwdziałac, i prawo temu słuzy.

        Jak więc wytłumaczysz zakaz uprawiania seksu homoseksualnego przez dwóch braci?
        Tutaj chyba o narodzinach dziecka z wadą genetyczną mowy być nie może, prawda?

        p.
        • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:30
          No własnie, mysle ze osoby jednej płci powinny byc z tych restrykcji
          wyłaczone.Jaki zatem argument prawodawcyza tym przemawiał ?
          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:06
            Gość portalu: lola napisał(a):

            > No własnie, mysle ze osoby jednej płci powinny byc z tych restrykcji
            > wyłaczone.Jaki zatem argument prawodawcyza tym przemawiał ?

            Nie wiem, nie jestem prawodawcą :-)))
            Mogę jedynie spekulować, iż może być to np. konserwatyzm naszego systemu
            kulturowego i tradycja, którą z przyczyn bliżej mi nieznanych za wszelką cenę
            pielęgnujemy.

            p.
    • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 11:06
      Niewątpliwie bardzo dobrze będzie robiło psychice ludzkiej owe mieszanie
      miłości seksualnej z miłością rodziców. Będzie git...
      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:08
        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

        > Niewątpliwie bardzo dobrze będzie robiło psychice ludzkiej owe mieszanie
        > miłości seksualnej z miłością rodziców. Będzie git...

        Kazirodztwo to nie tylko miłość pomiędzy rodzicem a dzieckiem, a także między
        bratem i siostrą, siostrą i siostrą, a także bratem i bratem. I co w tym jest
        nie git?

        p.
        • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 11:10
          porzadkowy napisał:

          > Gość portalu: Xanatos napisał(a):
          >
          > > Niewątpliwie bardzo dobrze będzie robiło psychice ludzkiej owe mieszanie
          > > miłości seksualnej z miłością rodziców. Będzie git...
          >
          > Kazirodztwo to nie tylko miłość pomiędzy rodzicem a dzieckiem, a także między
          > bratem i siostrą, siostrą i siostrą, a także bratem i bratem. I co w tym jest
          > nie git?
          >
          > p.



          Nie. To też jest super... a tu już chodzi bardziej o geny.
          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:12
            Gość portalu: Xanatos napisał(a):

            > porzadkowy napisał:
            >
            > > Gość portalu: Xanatos napisał(a):
            > >
            > > > Niewątpliwie bardzo dobrze będzie robiło psychice ludzkiej owe miesza
            > nie
            > > > miłości seksualnej z miłością rodziców. Będzie git...
            > >
            > > Kazirodztwo to nie tylko miłość pomiędzy rodzicem a dzieckiem, a także mię
            > dzy
            > > bratem i siostrą, siostrą i siostrą, a także bratem i bratem. I co w tym j
            > est
            > > nie git?
            > >
            > > p.
            >
            >
            >
            > Nie. To też jest super... a tu już chodzi bardziej o geny.

            O jakie geny może chodzić w przypadku uprawiania seksu pomiędzy siostrą i
            siostrą albo bratem i bratem?

            p.
          • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:13
            Gość portalu: Xanatos napisał(a):


            > Nie. To też jest super... a tu już chodzi bardziej o
            > geny.

            ponawiam pytanie: jesli chodzi o geny, czy w takim razie
            powinien byc *prawny zakaz* (o tym rozmawiamy) uprawiania
            seksu przez osoby chore na choroby genetyczne?
            • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 11:34

              > ponawiam pytanie: jesli chodzi o geny, czy w takim razie
              > powinien byc *prawny zakaz* (o tym rozmawiamy) uprawiania
              > seksu przez osoby chore na choroby genetyczne?



              Czyli uważasz, że seks między siostrą i bratem jest ok?
              • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 11:36
                Gdyby nie było zakazane przez prawo byłoby ok?
              • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:42
                Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                >
                > > ponawiam pytanie: jesli chodzi o geny, czy w takim
                > > razie powinien byc *prawny zakaz* (o tym rozmawiamy)
                > > uprawiania seksu przez osoby chore na choroby
                > > genetyczne?
                >
                >
                >
                > Czyli uważasz, że seks między siostrą i bratem jest ok?

                nie odpowiedziales na moje pytanie...

                ja nie pytam, czy jest ok, czy nie, ale czy ma byc
                zakazany *przez prawo*, a jesli tak, to dlaczego.
                powod - ze jest obrzydliwy, czy "nie ok" mnie nie
                przekonuje - zdradzanie zony tez jest "nie ok", ale nikt
                tego nie zabrania prawnie, prawda? tak jest z wieloma
                innymi watpliwymi moralnie sytuacjami. dlaczego
                zakazujemy prawnie kazirodztwa?

                jesli zakaz ma obowiazywac ze wzgledu na genentyke, to co
                z moim pytaniem?
                • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 11:49
                  Masz rację. Przekonałaś mnie. To jest nie do obalenia. Jednakże chętnie
                  wziąłbym parę sióstr i braci wsadziłbym do łóżka i sprawdził jak zadziała z
                  czasem ich psychika.
                  Dziwne, że człowiek wypowiada się o rzeczy o której nie masz pojęcia.


                  • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:54
                    Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                    > Masz rację. Przekonałaś mnie. To jest nie do obalenia. Jednakże chętnie
                    > wziąłbym parę sióstr i braci wsadziłbym do łóżka i sprawdził jak zadziała z
                    > czasem ich psychika.
                    > Dziwne, że człowiek wypowiada się o rzeczy o której nie masz pojęcia.
                    >

                    To podrzucę Ci trochę statystyk skoro chcesz tak wsadzać braci i siostry do
                    łóżek:
                    * badania wskazują, że od 15-20% populacji miało kazirodcze doświadczenia
                    (niekoniecznie pełen stosunek, ale np. wzajemna masturbacja, seks oralny).

                    Tak więc co 5-6 człowiek żyjący na tym globie, uprawiał seks z kimś z własnej
                    rodziny!!! Nie musisz więc ich wsadzać do łóżek, bo oni robią to sami i w
                    dodatku często z własnej nieprzymuszonej woli.

                    Najcześciej przypadki notowane są wśród rodzeństwa. Rzadszą odmianę stanowi
                    kazirodztwo pomiędzy ojcem a córką (głównie patologiczne rodziny), jeszcze
                    rzadszą pomiędzy matką a synem. Seks pomiędzy ojcem i synem albo matką i córką
                    to przypadki notowane w promilach. Podobnie jak seks pomiędzy dziadkiem i
                    wnuczką, choć i takie przypadki się zdarzają.

                    p.
                    • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 11:58
                      To tylko garść liczb, która nic nie mówi o jednostce.
                      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:05
                        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                        > To tylko garść liczb, która nic nie mówi o jednostce.

                        Liczby pokazują trendy i prawidłowości, które się odnoszą właśnie do jednostek.
                        Takie jest nierozerwalne prawo wiążące się ze statystyką.

                        p.
                        • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:08
                          porzadkowy napisał:

                          > Gość portalu: Xanatos napisał(a):
                          >
                          > > To tylko garść liczb, która nic nie mówi o jednostce.
                          >
                          > Liczby pokazują trendy i prawidłowości, które się odnoszą właśnie do
                          jednostek.
                          >
                          > Takie jest nierozerwalne prawo wiążące się ze statystyką.
                          >
                          > p.



                          Zajrzałeś w głowę owych jednostek? Liczby pokazują niewiele. Wiem, bo się nimi
                          zajmuję. Trendy? To nic nie znaczy.
                          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:09
                            Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                            > porzadkowy napisał:
                            >
                            > > Gość portalu: Xanatos napisał(a):
                            > >
                            > > > To tylko garść liczb, która nic nie mówi o jednostce.
                            > >
                            > > Liczby pokazują trendy i prawidłowości, które się odnoszą właśnie do
                            > jednostek.
                            > >
                            > > Takie jest nierozerwalne prawo wiążące się ze statystyką.
                            > >
                            > > p.
                            >
                            >
                            >
                            > Zajrzałeś w głowę owych jednostek? Liczby pokazują niewiele. Wiem, bo się
                            nimi
                            > zajmuję. Trendy? To nic nie znaczy.

                            Chcesz pogadać o metodach badań socjotechnicznych?

                            p.

                            • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:12

                              > Chcesz pogadać o metodach badań socjotechnicznych?


                              Mów. Posłucham.
                              • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:15
                                Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                >
                                > > Chcesz pogadać o metodach badań socjotechnicznych?
                                >
                                >
                                > Mów. Posłucham.

                                Ja nie pytałem, czy chcesz posłuchać mojego wywodu, tylko czy chcesz
                                porozmawiać. Rozmowa to dialog minimum dwojga ludzi. Gdybym chciał sam coś od
                                siebie tylko napisać zadałbym pytanie: czy chcesz posłuchać albo poczytać o
                                metodach badań socjotechnicznych?

                                Z Twoich słów wywnioskowałem bowiem, że podważasz - z przyczyn mi bliżej nie
                                znanych - statystykę jako naukę obrazującą zachowania jednostek.

                                p.
                                • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:18
                                  Nie podważam. Ale to jest zwykły ogólnik. Nic więcej. Badania ilościowe nigdy
                                  nie powiedzą Ci tyle o czymś co badania jakściowe. Statystyka vs. psychologia.
                                  • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:26
                                    Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                    > Nie podważam. Ale to jest zwykły ogólnik. Nic więcej. Badania ilościowe nigdy
                                    > nie powiedzą Ci tyle o czymś co badania jakściowe. Statystyka vs.
                                    psychologia.

                                    Statystyka jest nauką pomocniczą w psychologii i socjologii i obrazuje wyniki
                                    prowadzonych w ich obrębie badań jakościowych. Inaczej bowiem zobrazować się
                                    niż przy pomocy liczb nie da pewnych zachowań, które towarzyszą większej grupie
                                    społecznej, a nie tylko jednostce. A kazirodztwo, to zachowanie społeczne,
                                    chcesz czy nie, choć w skali mikro.

                                    p.
                                    • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:30

                                      > Statystyka jest nauką pomocniczą w psychologii i socjologii i obrazuje wyniki
                                      > prowadzonych w ich obrębie badań jakościowych. Inaczej bowiem zobrazować się
                                      > niż przy pomocy liczb nie da pewnych zachowań, które towarzyszą większej
                                      grupie
                                      > społecznej, a nie tylko jednostce. A kazirodztwo, to zachowanie społeczne,
                                      > chcesz czy nie, choć w skali mikro.


                                      Oczywiście. Jednakże dopóki nie dostanę psychologicznych wyników badań (które
                                      pokażą, że to nie rujnuje umysłu człowieka) będę uważał to za społecznie złe.
                                      Nie mam podstaw, aby uważać to za coś dobrego dla nas. A jako pesymista z
                                      natury twierdzę teraz, ze to złe.
                                      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:35
                                        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                        >
                                        > > Statystyka jest nauką pomocniczą w psychologii i socjologii i obrazuje wyn
                                        > iki
                                        > > prowadzonych w ich obrębie badań jakościowych. Inaczej bowiem zobrazować s
                                        > ię
                                        > > niż przy pomocy liczb nie da pewnych zachowań, które towarzyszą większej
                                        > grupie
                                        > > społecznej, a nie tylko jednostce. A kazirodztwo, to zachowanie społeczne,
                                        >
                                        > > chcesz czy nie, choć w skali mikro.
                                        >
                                        >
                                        > Oczywiście. Jednakże dopóki nie dostanę psychologicznych wyników badań (które
                                        > pokażą, że to nie rujnuje umysłu człowieka) będę uważał to za społecznie złe.
                                        > Nie mam podstaw, aby uważać to za coś dobrego dla nas. A jako pesymista z
                                        > natury twierdzę teraz, ze to złe.

                                        Ja nie twierdzę, że to dobre. Nie twierdzę także, że to złe. Wykazuję tylko
                                        powszechność tego typu zjawiska, bo od sporu o liczby przecież wyszliśmy. A
                                        skoro jest powszechne, a jest bez wątpienia, to chyba nie oznacza, że ludzie
                                        postrzegają je jako złe (porównywanie powszechności kazirodztwa do
                                        powszechności kradzieży czy zabójstw obalam w ciągu sekundy, więc proszę nawet
                                        nie porównywać, bo szkoda naszego wzajemnego czasu).

                                        p.
                                        • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:39
                                          Nie postrzegają jako złe? Założę się, że przy badaniu (nawet nieimiennym) 99%
                                          byłoby przeciw. To co prawda tylko spekulacje, ale myślę że nie odbiegają
                                          daleko od prawdy.
                                          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:47
                                            Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                            > Nie postrzegają jako złe? Założę się, że przy badaniu (nawet nieimiennym) 99%
                                            > byłoby przeciw. To co prawda tylko spekulacje, ale myślę że nie odbiegają
                                            > daleko od prawdy.

                                            Czym innym jest wyrażenie swojego stanowiska bez uzasadnienia "złe bo złe", a
                                            czym innym jest wyrażenie stanowiska po głębszej analizie problemu, tak jak
                                            czynimy to teraz "złe, albowiem....."

                                            A wtedy myślę, że konserwatyzm poglądów w tej kwestii nie oscylowałby nawet w
                                            pobliżu liczby, którą wskazałeś.

                                            Poza tym, skoro 15-20% populacji miało tego typu doświadczenia, to choćby ta
                                            część już nie powinna (w większości) uważać takich zachowań jako zupełnie
                                            negatywnych, o ile nie wiążą się z nimi traumatyczne doświadczenia.

                                            Współcześni psychologowie wczesnodziecięcy i dziecięcy uważają nawet, że
                                            kazirodcze zachowania rodzeństwa są jednym z naturalnych etapów w rozwoju
                                            seksualizmu jednostki. To tak na marginesie.

                                            p.
                                            • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:58
                                              Po głębszej analizie? Pewne rzeczy są tak zakorzenione w człowieku, że analiza
                                              nie pomoże. To jest sprawa światopoglądu nie aż w takim stopniu sprawa dowodów.
                                              • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:03
                                                Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                                > Po głębszej analizie? Pewne rzeczy są tak zakorzenione w człowieku, że
                                                analiza
                                                > nie pomoże. To jest sprawa światopoglądu nie aż w takim stopniu sprawa
                                                dowodów.

                                                Tylko krowa nie zmienia (świato)poglądów.

                                                p.

                                                PS. Ale wobec powyższych słów utwierdzam się w przekonaniu (bo popierasz moje
                                                obserwacje), że prawo wyborcze powinno przysługiwać tylko ludziom wykształconym.
                                                • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 13:05

                                                  > Tylko krowa nie zmienia (świato)poglądów.
                                                  >
                                                  > p.
                                                  >
                                                  > PS. Ale wobec powyższych słów utwierdzam się w przekonaniu (bo popierasz moje
                                                  > obserwacje), że prawo wyborcze powinno przysługiwać tylko ludziom
                                                  wykształconym
                                                  > .



                                                  Brawo. Doprawdy genialna obserwacja. Tym sie różnimy. Ja nie uważam ludzi za
                                                  śmieci...
                                                  • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:12
                                                    Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                                    >
                                                    > > Tylko krowa nie zmienia (świato)poglądów.
                                                    > >
                                                    > > p.
                                                    > >
                                                    > > PS. Ale wobec powyższych słów utwierdzam się w przekonaniu (bo popierasz m
                                                    > oje
                                                    > > obserwacje), że prawo wyborcze powinno przysługiwać tylko ludziom
                                                    > wykształconym
                                                    > > .
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Brawo. Doprawdy genialna obserwacja. Tym sie różnimy. Ja nie uważam ludzi za
                                                    > śmieci...

                                                    Obawiałem się tego, że trochę niefortunnie sformułowałem swoją myśl w
                                                    poprzednim wpisie. Przytyk absolutnie nie był pod Twoim adresem!!! Napisałeś
                                                    tylko, że ("...Po głębszej analizie? Pewne rzeczy są tak zakorzenione w
                                                    człowieku, że analiza nie pomoże. To jest sprawa światopoglądu nie aż w takim
                                                    stopniu sprawa dowodów...") ludzie miast kierować się umysłem na podstawie
                                                    zgromadzonej wiedzy, kierują się "światopoglądem" opartym na jakichś
                                                    stereotypach, nie mających z wiedzą naukową niczego wspólnego. Do tego też
                                                    odniosłem swoje post scriptum, że w związku z tym, prawo wyborcze przysługiwać
                                                    powinno tylko tym osobom, które mają naukowe podwaliny do wypowiadania się w
                                                    kwestiach politycznych, a nie każdy bez względu na wykształcenie (proszę o
                                                    nierozwijanie tego tematu, piszę tylko dla wyjaśnienia nieopatrznie chyba
                                                    zrozumianej przez Ciebie treści pisanej moją ręką w poprzednim poście).

                                                    p.
                                                  • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 13:19
                                                    Ok. Ale i tak się z tym nie zgadzam. Człowiek powinien decydować o swojej
                                                    przyszłości. Trzeba wysłuchać i nieświadomych oni też mają swoje prawdy. To z
                                                    nich zbudowane jest społeczeństwo w większości.
                                                  • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:20
                                                    Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                                    > Ok. Ale i tak się z tym nie zgadzam. Człowiek powinien decydować o swojej
                                                    > przyszłości. Trzeba wysłuchać i nieświadomych oni też mają swoje prawdy. To z
                                                    > nich zbudowane jest społeczeństwo w większości.

                                                    I dlatego rządzi Tobą Lepper ze spółką, a nie odwrotnie. Smutne.

                                                    p.
                                                  • Gość: jendza Lepper& CO IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 23.09.03, 13:30
                                                    Napisales, Porzadkowy,
                                                    > I dlatego rządzi Tobą Lepper ze spółką, a nie odwrotnie. Smutne.

                                                    Mysle, ze to nie tak.
                                                    Rzady 'Leppera i spolki' sa wynikiem bardzo wielu czynnikow
                                                    i bardzo zlozonej sytuacji spoleczno-politycznej...
                                                    Jednakze u podstaw calej tej piramidy upatrywalabym...
                                                    pychy naszych elit - jak najbardziej 'wyksztalconych':(.
                                                    Ktora to pycha przejawila sie przede wszystkim w lekcewazeniu
                                                    od dziesiecioleci problemow edukacji wlasnie.
                                                    Trudno sie zatem dziwic, ze niewyedukowane oraz spauperyzowane
                                                    spoleczenstwo wybiera, kogo wybiera...:((
                                                    Swoja droga, kogo ma wybrac??? Skoro elita sie skompromitowala...

                                                    I wracamy do punktu wyjscia...

                                                    pozdrawiam smetnie
                                                    j.
                                                    ps wybacz, Sagan, ze nie na temat...
                                                  • sagan2 Re: Lepper& CO 23.09.03, 13:36
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):


                                                    > ps wybacz, Sagan, ze nie na temat...

                                                    wybaczam i wysciskuje :)))
                                                  • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 13:31

                                                    > I dlatego rządzi Tobą Lepper ze spółką, a nie odwrotnie. Smutne.
                                                    >
                                                    > p.


                                                    Ale prawdziwe. Nie popieram żadnych cenzusów. Rewolucja Francuzka nie działa
                                                    sie od tak sobie.
                                      • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:41
                                        Gość portalu: Xanatos napisał(a):


                                        > Oczywiście. Jednakże dopóki nie dostanę
                                        > psychologicznych wyników badań (które pokażą, że to nie
                                        > rujnuje umysłu człowieka) będę uważał to za społecznie
                                        > złe. Nie mam podstaw, aby uważać to za coś dobrego dla
                                        > nas. A jako pesymista z natury twierdzę teraz, ze to
                                        > złe.

                                        nie rozmawiamy, czy to zle czy nie, ale czy powinno byc
                                        prawnie zakazane. skoro NIE znamy wynikow badan
                                        psychologicznych (a przynajmniej Ty nie umiesz podac), to
                                        dlaczego zakazywac czegos, czego zlo jest NIEWIADOMA?
                                        zwlaszcza, ze w historii byla to rzecz wystepujaca i
                                        jakos nie doprowadzila do tragedi (takie mam wrazenie,
                                        ale moze ktos przedstawi fakty przeciw mojemu wrazeniu?).

                                        przeciez zdrada malezska tez jest zla, prawda? tez
                                        powoduje urazy psychiczne zdradzanej osoby, czesto
                                        prowadzi do rozwou, ktory znow powoduje urazy psychiczne
                                        rowniez dzieci (to fakt potwierdzony naukowo). samotnie
                                        wychowywanie dzieci cierpia.
                                        ale przeciez zdrada malzenska NIE jest zakazana prawnie!
                                        • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:44
                                          U nas nie jest zakazana prawnie. Taki przyjeliśmy system wartości. Czy jest on
                                          lepszy, czy gorszy niż na przykład świata islamskiego? Chcesz zmienić system
                                          wartości. Ja w tym wypadku nie chcę go naruszać. To sprawa światopoglądu.
                                          • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:13
                                            czy uwazasz, ze zdrada malzenska powinna byc karana
                                            prawnie? rozumiem, ze nie, bo nie chcesz zmieniac
                                            "naszego" systemu wartosci.
                                            czy w takim razie decyzja "to zakazane (kazirodztwo), a
                                            to dozwolone (zdrada), choc oba zle" ma byc wynikiem
                                            systemu wartosci, swiatopogladu w ktorym zyjemy, a nie
                                            naszych przemyslen? przeciez tak ustawiasz siebie jako
                                            bezwolny "element" systemu wartosci, ktory nawet jesli
                                            jest zlym systemem (a dlaczego ma nie byc zly? sam
                                            twierdzisz, ze jesli nie udowodnimy, ze jest zly, to
                                            nalezy uwazac, ze jest zly...), to musisz mu ulegac bez
                                            wlasnych reflekcji...
                                            • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 13:27
                                              > czy uwazasz, ze zdrada malzenska powinna byc karana
                                              > prawnie? rozumiem, ze nie, bo nie chcesz zmieniac
                                              > "naszego" systemu wartosci.

                                              Nie uważam.



                                              > czy w takim razie decyzja "to zakazane (kazirodztwo), a
                                              > to dozwolone (zdrada), choc oba zle" ma byc wynikiem
                                              > systemu wartosci, swiatopogladu w ktorym zyjemy, a nie
                                              > naszych przemyslen? przeciez tak ustawiasz siebie jako
                                              > bezwolny "element" systemu wartosci, ktory nawet jesli
                                              > jest zlym systemem (a dlaczego ma nie byc zly? sam
                                              > twierdzisz, ze jesli nie udowodnimy, ze jest zly, to
                                              > nalezy uwazac, ze jest zly...), to musisz mu ulegac bez
                                              > wlasnych reflekcji...


                                              Każdy robi to co uważa za stosowne i nawet zakazy prawne go nie powstrzymają
                                              tak naprawdę. Jest też społeczeństwo, które coś uważa za słuszne, a coś za złe.
                                              Ty uważasz zdradę za złą. Multum tak nie uważa. To tylko ogólny system wartości
                                              społeczeństwa, bo jeszcze mimo wszystko ta większość sie wzdraga na myśl o tym.

                                              Jednakże skoro powiadasz, że jest to obrzydliwe to po co Ci to? ,bo to wynika z
                                              Twojej liberalnej duszy? To jest bezwolne.
                                              • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:35
                                                Gość portalu: Xanatos napisał(a):


                                                > Jednakże skoro powiadasz, że jest to obrzydliwe to po
                                                > co Ci to? ,bo to wynika z Twojej liberalnej duszy? To
                                                > jest bezwolne.

                                                zastanawiam sie, co stoi za niechecia do kazirodztwa i za
                                                zakazem prawnym.
                                                czy to tez bezwolne?...
                                                • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 13:41

                                                  > zastanawiam sie, co stoi za niechecia do kazirodztwa i za
                                                  > zakazem prawnym.
                                                  > czy to tez bezwolne?...



                                                  Co stoi za niechęcią do kazirodztwa? Pewnie wiele. Możnaby wymyślec parę
                                                  historii. Za zakazem prawnym co stoi? Kultura napewno. A co jeszcze? O tym
                                                  tutaj rozmawialiśmy.
                                      • leeshy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:39
                                        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                        > Oczywiście. Jednakże dopóki nie dostanę psychologicznych wyników badań (które
                                        > pokażą, że to nie rujnuje umysłu człowieka) będę uważał to za społecznie złe.
                                        > Nie mam podstaw, aby uważać to za coś dobrego dla nas. A jako pesymista z
                                        > natury twierdzę teraz, ze to złe.


                                        Rany boskie.
                                        Alkohol tez jest zly i rujnuje umysl czlowieka. Ale z jakichs tam przyczyn juz
                                        nikt nie wyglupia sie z pomyslami w rodzaju prohibicji.
                                        Przyjdzie czas i na narkotyki, i na kazirodztwo. Jestem o to spokojny.
                  • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:56
                    Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                    > Masz rację. Przekonałaś mnie. To jest nie do obalenia.

                    nie wiem, co Cie przekonalo. nie mialam zamiaru
                    przekonywac, tylko podyskutowac. dlaczego sie obrazasz? i
                    nie odpowiadasz na pytanie?

                    > Jednakże chętnie wziąłbym parę sióstr i braci
                    > wsadziłbym do łóżka i sprawdził jak zadziała z czasem
                    > ich psychika.
                    > Dziwne, że człowiek wypowiada się o rzeczy o której nie
                    > masz pojęcia.

                    jesli nie mam pojecia, a Ty masz, to mnie przekonaj.
                    przeciez ja nie pisze, ze mam racje, tylko zadaje
                    pytania. jesli JEST wplyw na psychike, to na pewno sa
                    badania to potwierdzajace? jesli sa - chetnie poczytam,
                    podasz mi link albo tytul?

                    teraz piszesz o psychice, ale w KONKRETNYM poscie, do
                    ktorego sie odnioslam napisales "w tym przypadku to
                    chodzi o GENY" (albo cos bardzo podobnego). nic o
                    psychice. a teraz piszesz o psychice i nie chcesz
                    odpowiedziec na moje pytanie o geny. a SAM o nich
                    pisales. nie o psychice (tam).
                    to jak to jest?

                    >
                    • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:06
                      Co mamy?

                      Genetyka - po pierwsze mutacje. Olejmy to, bo tego prawnie nie da sie obronić.
                      Musiałoby się zabronić ludziom z chorobami genetycznymi zabronić seksu.
                      Psychika - wiele powiedzieliby o tym psychiatrzy siedzący w swoich gabinetach i
                      leczących takich ludzi. Nie mam danych. Nie słyszałem o konkretnych badaniach
                      (wątpię, żeby można takie przeprowadzić).

                      Reasumując - jeśli byłoby to dobre dla jednostki to ok. Jeśli nie to nie.

                      Dlaczego więc narkotyki twarde są zakazane? Prosta przyczyna, aby człowiek się
                      nie niszczył. Widocznie zauważono zgubne skutki kazirodztwa skoro go zakazano.
                      Może coś z historii?

                      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:09
                        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                        > Co mamy?
                        >
                        > Genetyka - po pierwsze mutacje. Olejmy to, bo tego prawnie nie da sie
                        obronić.
                        > Musiałoby się zabronić ludziom z chorobami genetycznymi zabronić seksu.
                        > Psychika - wiele powiedzieliby o tym psychiatrzy siedzący w swoich gabinetach
                        i
                        >
                        > leczących takich ludzi. Nie mam danych. Nie słyszałem o konkretnych badaniach
                        > (wątpię, żeby można takie przeprowadzić).

                        Niegdyś także zauważano zgubne skutki: masturbacji, seksu oralnego,
                        homoseksualizmu i innych czynów nierozerwalnie związanych z seksualnością,
                        które dzisiaj wydają nam się powszechnymi. Ewoluujemy, nie zauważyłeś?

                        p.


                        >
                        > Reasumując - jeśli byłoby to dobre dla jednostki to ok. Jeśli nie to nie.
                        >
                        > Dlaczego więc narkotyki twarde są zakazane? Prosta przyczyna, aby człowiek
                        się
                        > nie niszczył. Widocznie zauważono zgubne skutki kazirodztwa skoro go
                        zakazano.
                        > Może coś z historii?
                        >
                        • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:11

                          > Niegdyś także zauważano zgubne skutki: masturbacji, seksu oralnego,
                          > homoseksualizmu i innych czynów nierozerwalnie związanych z seksualnością,
                          > które dzisiaj wydają nam się powszechnymi. Ewoluujemy, nie zauważyłeś?



                          Ewoluujemy do jakiej postaci?
                          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:17
                            Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                            >
                            > > Niegdyś także zauważano zgubne skutki: masturbacji, seksu oralnego,
                            > > homoseksualizmu i innych czynów nierozerwalnie związanych z seksualnością,
                            >
                            > > które dzisiaj wydają nam się powszechnymi. Ewoluujemy, nie zauważyłeś?
                            >
                            >
                            >
                            > Ewoluujemy do jakiej postaci?

                            Zacznij studiować filozofię albo biologię genetyczną, może wtedy znajdziesz
                            odpowiedź. Ja jej nie znam, ale dostrzegam sam proces ewolucyjny, czego zdaje
                            się Ty nie zauważasz. Ewoluujemy bowiem nie tylko w sensie biologicznym, ale
                            socjologicznym także.

                            p.
                            • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:23

                              > Zacznij studiować filozofię albo biologię genetyczną, może wtedy znajdziesz
                              > odpowiedź. Ja jej nie znam, ale dostrzegam sam proces ewolucyjny, czego zdaje
                              > się Ty nie zauważasz. Ewoluujemy bowiem nie tylko w sensie biologicznym, ale
                              > socjologicznym także.
                              >
                              > p.



                              Skąd wiesz co zauważam? Mówię o sensie socjologicznym. Biologiczny mnie nie
                              obchodzi, bo to zbyt wielki przedział czasowy mnie nie obejmujący.
                              • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:29
                                Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                >
                                > > Zacznij studiować filozofię albo biologię genetyczną, może wtedy znajdzies
                                > z
                                > > odpowiedź. Ja jej nie znam, ale dostrzegam sam proces ewolucyjny, czego zd
                                > aje
                                > > się Ty nie zauważasz. Ewoluujemy bowiem nie tylko w sensie biologicznym, a
                                > le
                                > > socjologicznym także.
                                > >
                                > > p.
                                >
                                >
                                >
                                > Skąd wiesz co zauważam? Mówię o sensie socjologicznym. Biologiczny mnie nie
                                > obchodzi, bo to zbyt wielki przedział czasowy mnie nie obejmujący.

                                No i nie dostrzegasz tej ewolucji socjologicznej?

                                p.
                                • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:33

                                  > No i nie dostrzegasz tej ewolucji socjologicznej?


                                  Dostrzegam. Nie widzę w niej niczego specjalnie dziękczynnego, ale pewnie
                                  umarlibyśmy z nudów gdyby nic się nie działo... Ludzie coraz częściej popadają
                                  w fobie, natręctwa, nerwice.
                                  • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:39
                                    Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                    >
                                    > > No i nie dostrzegasz tej ewolucji socjologicznej?
                                    >
                                    >
                                    > Dostrzegam. Nie widzę w niej niczego specjalnie dziękczynnego, ale pewnie
                                    > umarlibyśmy z nudów gdyby nic się nie działo... Ludzie coraz częściej
                                    popadają
                                    > w fobie, natręctwa, nerwice.

                                    Odrzuć ten pesymizm i malkontenctwo :-))). Jak to niedostrzegasz? Owoce
                                    społecznej ewolucji, przynajmniej w naszym systemie kulturowym, są aż nadto
                                    dobrze widoczne. A tym owocem jest bez wątpienia wzrost jakości naszego życia.
                                    Zarówno pod względem materialnym jak i niematerialnym.

                                    Prawienie o upadku moralnym i zbliżającej się obyczajowej zagładzie odłóż
                                    gdzieś głęboko na półkę, tak jak historie o końcu świata z powodu zbliżającego
                                    się do Ziemi ciała niebieskiego zwiastującego kataklizm.

                                    p.
                                    • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:42
                                      Niematerialnym? Chyba żartujesz :))) Teraz jest mieć, a nie być. Pustka
                                      eocjonalna jest tak powszechna jak telefon komórkowy...
                                      Moralność? - zapomniałem co to znaczy...
                                      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:49
                                        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                        > Niematerialnym? Chyba żartujesz :))) Teraz jest mieć, a nie być. Pustka
                                        > eocjonalna jest tak powszechna jak telefon komórkowy...
                                        > Moralność? - zapomniałem co to znaczy...

                                        A cóż niemoralnego dostrzegasz dzisiaj we współczesnym świecie, że razi Cię to
                                        tak bardzo, a co jest jednocześnie różne od tego co można było zaobserwować
                                        przed wiekami? Naprawdę jestem tego ogromnie ciekaw.

                                        p.
                                        • Gość: Xanatos Re: kazirodztwo... IP: 195.92.39.* 23.09.03, 12:55

                                          > A cóż niemoralnego dostrzegasz dzisiaj we współczesnym świecie, że razi Cię
                                          to
                                          > tak bardzo, a co jest jednocześnie różne od tego co można było zaobserwować
                                          > przed wiekami? Naprawdę jestem tego ogromnie ciekaw.
                                          >
                                          > p.


                                          Powiedziałem Ci już, że zapomniałem co znaczy moralność. Mówiłeś o ewolucji a
                                          twierdzisz, że człowiek tak naprawdę się nie zmienia? Jak to jest?

                                          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:04
                                            Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                                            >
                                            > > A cóż niemoralnego dostrzegasz dzisiaj we współczesnym świecie, że razi Ci
                                            > ę
                                            > to
                                            > > tak bardzo, a co jest jednocześnie różne od tego co można było zaobserwowa
                                            > ć
                                            > > przed wiekami? Naprawdę jestem tego ogromnie ciekaw.
                                            > >
                                            > > p.
                                            >
                                            >
                                            > Powiedziałem Ci już, że zapomniałem co znaczy moralność. Mówiłeś o ewolucji a
                                            > twierdzisz, że człowiek tak naprawdę się nie zmienia? Jak to jest?
                                            >

                                            Jak to się nie zmienia? Gdzie jak tak napisałem??? Napisałem natomiast, że
                                            zmienia się, tylko na lepsze. Temu właśnie służy ewolucja.

                                            p.
                                  • ydorius a jakieś 23.09.03, 13:14

                                    dane, mój ty miłośniku faktów?

                                    m,
                                    .y.

                                    P.S. Żyjemy w coraz gorszym świecie; kiedyś to była muzyka; trawa nie jest tak
                                    zielona jak kiedyś; ta dzisiejsza młodzież; dziś ludzie są nastawieni na
                                    konsumpcję; coraz więcej nerwic i natręctw... Daj spokój, przyjacielu, z tymi
                                    komunałami, albo porzyj je...

                                    ----------------------------------
                                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                    Incomplete.
                                    • Gość: Xanatos Re: a jakieś IP: 195.92.39.* 23.09.03, 13:35
                                      ydorius napisał:

                                      >
                                      > dane, mój ty miłośniku faktów?
                                      >
                                      > m,
                                      > .y.
                                      >
                                      > P.S. Żyjemy w coraz gorszym świecie; kiedyś to była muzyka; trawa nie jest
                                      tak
                                      > zielona jak kiedyś; ta dzisiejsza młodzież; dziś ludzie są nastawieni na
                                      > konsumpcję; coraz więcej nerwic i natręctw... Daj spokój, przyjacielu, z tymi
                                      > komunałami, albo porzyj je...



                                      Teraz bredzisz przyjacielu :)) wiesz jak długą drogę przeszedłem. Ja widzę
                                      ludzi. Obserwuję ich w latach. Widzę jacy są. Widzę jakim sie staję sam. Może
                                      sie rozejrzysz?
                                      • ydorius agumentum 23.09.03, 13:55

                                        ad personam to jest dobry tok dyskusji. "Wiesz jaki jestem"? Sam nie wiesz jaki
                                        jesteś przecież... Podajesz jakieś liczby wzięte z kosmosu, podczas, gdy
                                        odbijając piłeczkę mówisz: "podajcie mi fakty". Podaj fakty i nie zarzucaj mi
                                        bredni.

                                        No, to jak z tymi natręctwami i nerwicami? Dasz jakieś źródło? I do tych 99%
                                        też bym chętnie oczko przylepił...

                                        m,
                                        .y.

                                        ----------------------------------
                                        What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                        Incomplete.
                                        • Gość: Xanatos Re: agumentum IP: 195.92.39.* 23.09.03, 14:01
                                          Dobra. Zrobimy głosowanie :-P Tajne. Zrób kwestionariusz.
                                          Ja mówie o obserwacjach. Widzę jak ludzie sie zmieniają.
              • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:48
                Gość portalu: Xanatos napisał(a):

                >
                > > ponawiam pytanie: jesli chodzi o geny, czy w takim razie
                > > powinien byc *prawny zakaz* (o tym rozmawiamy) uprawiania
                > > seksu przez osoby chore na choroby genetyczne?
                >
                >
                >
                > Czyli uważasz, że seks między siostrą i bratem jest ok?

                Nie odpowiedziałeś jednak na postawione przez Sagana2 pytanie.

                p.
            • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:40
              Mysle ze jezeli wziac do kupy argument genów oraz argument ochrony przed
              rozpadem rodziny z przyczyn rywalizacji miedzy jej członkami to dopiero taka
              argumentacja ma rece i nogi.Wtedy prawny zakaz sexu osób niespokrewnionych i z
              wadami nie bedzie pod te kwalifikacje podpadał.
              Swoją droga jaki byłby misz masz gdyby kazirodztwo było dozwolone- nie wiadomo
              kto kim dla kogo jest.
      • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:10
        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

        > Niewątpliwie bardzo dobrze będzie robiło psychice
        > ludzkiej owe mieszanie miłości seksualnej z miłością
        > rodziców. Będzie git...

        przeciez pisalam wyraznie, ze nie rozpatrujemy pedofilii,
        tylko doroslych ludzi. i niekoniecznie rodzice-dzieci,
        jak napisano powyzej.
    • mamalgosia Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:43
      to na poważnie, czy prowokacja?
      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:48
        mamalgosia napisała:

        > to na poważnie, czy prowokacja?

        A jaka różnica, skoro problem jest dość ciekawy?

        p.
        • mamalgosia Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:49
          dla mnie to jest różnica, bo jeśli ktoś sobie robi żarty lub celowo prowokuje,
          to szkoda słów
          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:50
            mamalgosia napisała:

            > dla mnie to jest różnica, bo jeśli ktoś sobie robi żarty lub celowo
            prowokuje,
            > to szkoda słów

            Dla mnie problem jest ciekawy, więc pisz choćby po to, by podyskutować ze mną.

            p.
      • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:51
        mamalgosia napisała:

        > to na poważnie, czy prowokacja?

        na powaznie.
    • mamalgosia Re: kazirodztwo... 23.09.03, 11:54
      w takim razie moje zdanie jest takie, że każde działanie wbrew prawu
      naturalnemu pownno być zakazane. zabójstwo, kazirodztwo, no i stosunki
      homoseksualne też. Oczywiście nie jest możliwe uregulowanie prawne tego typu
      sytuacji, raczej to kwestia sumienia każdego człowieka. Natomiast na pewno jest
      jakaś niekonsekwencja - tak jak sagan napisała: skoro karze się jedno, to
      dlaczego nie drugie?
      • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:03
        mamalgosia napisała:

        > w takim razie moje zdanie jest takie, że każde działanie wbrew prawu
        > naturalnemu pownno być zakazane. zabójstwo, kazirodztwo, no i stosunki
        > homoseksualne też. Oczywiście nie jest możliwe uregulowanie prawne tego typu
        > sytuacji, raczej to kwestia sumienia każdego człowieka. Natomiast na pewno
        jest
        >
        > jakaś niekonsekwencja - tak jak sagan napisała: skoro karze się jedno, to
        > dlaczego nie drugie?

        No to teraz mój komentarz do Twoich słów: "...każde działanie wbrew prawu
        naturalnemu pownno być zakazane. zabójstwo, kazirodztwo, no i stosunki
        homoseksualne też..."

        Życzę Ci przede wszystkim więcej tolerancji dla zachowań innych ludzi, które to
        zachowania nie krzywdzą osób trzecich. Mowa choćby o homoseksualiźmie.

        Poza tym, skąd wiesz, że homoseksualizm nie jest zgodny z prawem natury? Bo nie
        prowadzi do rozrodu? To za nienaturalny uważajmy także seks oralny i analny.
        Przecież on do rozrodu nie prowadzi.
        To, co jest naturalne, a co nie jest naturalne jest tylko wynikiem
        skatalogowania pewnych zachowań przez samego człowieka. W faszystowskich
        Niemczech naturalnym było uśmiercanie osób niepełnosprawnych fizycznie i
        umysłowo. Ale czy to rzeczywiście jest naturalne?

        Człowiekowi po to wykształcił się w ten a nie w inny sposób mózg, by sam
        dokonywał wyborów i sam rozstrzygał z własnym sumieniem i z poparciem
        współczesnej wiedzy, co jest dobre a co jest złe i odpowiadał przy okazji sobie
        na pytanie: dlaczego?

        p.
        • mamalgosia Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:37
          tolerancja jest teraz bardzo modna i nie ma tolerancji jedynie dla
          nietolerancyjnych. A ja uważam, że pewnych rzeczy nie można tolerować.
          • porzadkowy Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:41
            mamalgosia napisała:

            > tolerancja jest teraz bardzo modna i nie ma tolerancji jedynie dla
            > nietolerancyjnych. A ja uważam, że pewnych rzeczy nie można tolerować.

            I dlatego jesteśmy gdzieś na kulturowych obrzeżach współczesnego cywilizowanego
            świata, a nie stanowimy o kulturze sami. Oto odpowiedź.

            p.
          • mike_mike Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:21
            mamalgosia napisała:

            > tolerancja jest teraz bardzo modna i nie ma tolerancji jedynie dla
            > nietolerancyjnych. A ja uważam, że pewnych rzeczy nie można tolerować.

            A czy potrafisz zdefiniować użyte przez siebie pojęcie "prawo naturalne"?
      • Gość: lola Re: kazirodztwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 13:02
        No cóz, wydaje mi sie ze prawo wkracza tam, gdzie ma szanse byc skuteczne.
        Prawodawca ocenia ze cos tam jest dla społeczenstwa niekorzystne nastepnie
        ocenia czy zakaz da skutek, chociaz czasem przekonanie jest błedne i tworzy
        sie martwe prawo.Prawo jest narzedziem w rekach władzy i ma za zadanie
        osiagniecie jakiegos skutku pozadanego przez panstwo.Mysle ze zniesienie
        zakazu kazirodztwa wiazałoby sie z szeregiem nowych problemów dla panstwa i
        nie jest ono zainteresowane, aby ich sobie przysporzyc.Kiedys zabroniony był
        homoseksualizm, dzis mimo ze nie wszystkim pasuje- zabroniony nie jest.Prawo
        nie zezwala na zawarcie zwiazku małzenskiego spokrewnionym bo ma narzedzia
        zeby to zrobic- z metryki wynika ze ktos to nasz krewny.Kazirodztwo prawodawca
        uznał za złe, wiec zabronił, moznaby siegnac po argumentacje, tylko gdzie
        szukac?To nie znaczy ze ludzie tego nie robia, ale sam zakaz powoduje ze jest
        to oceniane jako zjawisko negatywne i juz to powoduje ze prawo jest skuteczne.
        Mysle ze nie jest powiedziane ze tez zakaz bedzie wieczny, prawo ewoluuje i
        moze za jakis czas w sejmie wprowadza do ustawy zmiany znoszace zakaz.
        Tylko ze potrzeba by takiej inicjatywy oraz mocnych argumentów za.W dobie
        akceptacji małzenstw homo nie wydaje mi sie to nierealne.
      • mike_mike Re: kazirodztwo... 23.09.03, 13:19
        mamalgosia napisała:

        > w takim razie moje zdanie jest takie, że każde działanie wbrew prawu
        > naturalnemu pownno być zakazane. zabójstwo, kazirodztwo, no i stosunki
        > homoseksualne też.

        A co to jest prawo naturalne? I skąd w prawie naturalnym opozycja do
        homoseksualizmu?
    • niedzwiedziczka jakby to powiedzieć... 23.09.03, 11:59
      Oczywiście w dywagacjach na temat przeróżnych konstelacji
      bez podłoża moralnego można dopuścić wszystko. Jednakże
      matka natura wyposażyła nas w pewne mechanizmy
      psychiczne, odstręczające od pewnych zachowań, żeby
      uniknąć zbyt wielu wad genetycznych. Ludzie łączą się w
      pary najczęściej z osobnikami bardzo różniącymi się
      genetycznie, po to żeby możliwe było tasowanie genów.
      Polecam "Samolubny gen" i "Wojny dziecięce". Autora nie
      pamiętam, wiem tyle, że napisał słynną "Wojnę plemników"
    • wiktorkaa Re: kazirodztwo... 23.09.03, 12:00
      sagan2 napisała:



      > dlaczego w spoleczenstwie jest taka silna niechec wobec
      > kazirodztwa? jak myslicie?

      Nie wiem dlaczego w społeczeństwie,ale jeżeli o mnie chodzi nie mogę sobie
      wyobrazic tego typu kontaktów z moimi rodzicami czy rodzeństwem,może większość
      ludzi też tak uwaza...
      • porzadkowy Re: Dla ciekawskich 23.09.03, 12:07
        wiktorkaa napisała:

        > sagan2 napisała:
        >
        >
        >
        > > dlaczego w spoleczenstwie jest taka silna niechec wobec
        > > kazirodztwa? jak myslicie?
        >
        > Nie wiem dlaczego w społeczeństwie,ale jeżeli o mnie chodzi nie mogę sobie
        > wyobrazic tego typu kontaktów z moimi rodzicami czy rodzeństwem,może
        większość
        > ludzi też tak uwaza...

        Przeprowadzono niegdyś badania dotyczące zaintersowania seksualnego ojców
        własnymi córkami. Wyniki były zaskakujące: 50% badanych ojców ujawniło w
        anonimowych badaniach, że rozpatrują swoje córki w kategoriach seksualnych
        (oczywiście nie uciekali się oni do czynów kazirodczych). To były tylko badania
        obrazujące wpływ seksualności własnych córek na fantazje i wyobrażenia ich
        ojców.

        p.

        • fitit Re: Dla ciekawskich 23.09.03, 12:14
          porzadkowy napisał:

          > wiktorkaa napisała:
          >
          > > sagan2 napisała:
          > >
          > >
          > >
          > > > dlaczego w spoleczenstwie jest taka silna niechec wobec
          > > > kazirodztwa? jak myslicie?
          > >
          > > Nie wiem dlaczego w społeczeństwie,ale jeżeli o mnie chodzi nie mogę sobie
          >
          > > wyobrazic tego typu kontaktów z moimi rodzicami czy rodzeństwem,może
          > większość
          > > ludzi też tak uwaza...
          >
          > Przeprowadzono niegdyś badania dotyczące zaintersowania seksualnego ojców
          > własnymi córkami. Wyniki były zaskakujące: 50% badanych ojców ujawniło w
          > anonimowych badaniach, że rozpatrują swoje córki w kategoriach seksualnych
          > (oczywiście nie uciekali się oni do czynów kazirodczych). To były tylko
          badania
          >
          > obrazujące wpływ seksualności własnych córek na fantazje i wyobrażenia ich
          > ojców.
          >
          > p.
          >


          > Jak cytujesz wyniki nie swoich badań to podaj źródło. Inaczej jest to
          wiadomość typowa dla tego forum : JEDNA PANI DRUGIEJ PANI.
          • porzadkowy Re: Dla ciekawskich 23.09.03, 12:23
            fitit napisał:

            >>
            >
            > > Jak cytujesz wyniki nie swoich badań to podaj źródło. Inaczej jest to
            > wiadomość typowa dla tego forum : JEDNA PANI DRUGIEJ PANI.

            Niestety nie zapisuję źródeł wszystkiego o czym czytam. Choć teraz żałuję.
            Proszę jednak przyjąć te wyniki za wiarygodne. Zapoznawałem się z nimi z
            materiałów naukowych podczas studiów.

            p.
        • wiktorkaa Re: Dla ciekawskich 23.09.03, 12:21
          porzadkowy napisał:


          > Przeprowadzono niegdyś badania dotyczące zaintersowania seksualnego ojców
          > własnymi córkami. Wyniki były zaskakujące: 50% badanych ojców ujawniło w
          > anonimowych badaniach, że rozpatrują swoje córki w kategoriach seksualnych
          > (oczywiście nie uciekali się oni do czynów kazirodczych). To były tylko
          badania
          >
          > obrazujące wpływ seksualności własnych córek na fantazje i wyobrażenia ich
          > ojców.
          >
          > p.
          >

          Takie badania akurat mnie nie przekonują...
          • porzadkowy Re: Dla ciekawskich 23.09.03, 12:24
            wiktorkaa napisała:

            > porzadkowy napisał:
            >
            >
            > > Przeprowadzono niegdyś badania dotyczące zaintersowania seksualnego ojców
            > > własnymi córkami. Wyniki były zaskakujące: 50% badanych ojców ujawniło w
            > > anonimowych badaniach, że rozpatrują swoje córki w kategoriach seksualnych
            >
            > > (oczywiście nie uciekali się oni do czynów kazirodczych). To były tylko
            > badania
            > >
            > > obrazujące wpływ seksualności własnych córek na fantazje i wyobrażenia ich
            >
            > > ojców.
            > >
            > > p.
            > >
            >
            > Takie badania akurat mnie nie przekonują...
            >

            Nie muszą. Lepsze są przecież statystki z Claudii, Glamour i Naj, prawda?

            p.
            • wiktorkaa Re: 23.09.03, 12:34
              porzadkowy napisał:

              > > Takie badania akurat mnie nie przekonują...

              > Nie muszą. Lepsze są przecież statystki z Claudii, Glamour i Naj, prawda?

              Tego typu 'czasopism'również nie czytam.
        • ydorius plus mały plus 23.09.03, 13:08

          tym razem ze źródłem, choć na poparcie tezy jest tylko li autorytet naukowca:
          Fromm pisze o tym, że zainteresowanie ojców cnotą swoich córek ma swoje podłoże
          właśnie w kazirodczym seksualizmie - zrepresjonowanym przez kulturę (Engels,
          swoją drogą, pisał o kazirodztwie jako o "wynalazku" chroniącym ludzi przed
          degeneracją. Acz musze przyznać, że wolę Fromma od Engelsa :-)).
          Ciekawe jest swoją drogą ilu ojców NIE jest zainteresowanych tym, by ich córki
          jak najdłużej pozostawały dziewicami...

          Zainteresowanych (co do Frommowskich wynurzeń) odeślę do źródła :-)

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
      • sagan2 Niedzwiedziczka i Wiktorka 23.09.03, 12:26
        ja nie probuje kwalifikowac kazirodztwa jako
        moralne-niemoralne, obrzydliwe-nieobrzydliwe.
        ja pytam o *zakaz prawny*.

        a jesli chodzi o geny. czy chodzi o tasowanie, czy o
        unikanie chorob genetycznych? ja zwyczajnie nie wiem,
        wiec pytam.
        jesli o to drugie, to moze ktos odpowie na moje pytanie:
        czemu nie zakazac prawnie rozrodu osob z wadami
        genetycznymi? przeciez szansa przekazania choroby
        potomkom jest duzo wieksza, niz w przypadku kazirodztwa,
        gdzie *nie wiemy*, czy wady/choroby genetyczne u rodzicow
        sa?
        • porzadkowy Re: Niedzwiedziczka i Wiktorka 23.09.03, 12:28
          sagan2 napisała:

          > ja nie probuje kwalifikowac kazirodztwa jako
          > moralne-niemoralne, obrzydliwe-nieobrzydliwe.
          > ja pytam o *zakaz prawny*.
          >
          > a jesli chodzi o geny. czy chodzi o tasowanie, czy o
          > unikanie chorob genetycznych? ja zwyczajnie nie wiem,
          > wiec pytam.
          > jesli o to drugie, to moze ktos odpowie na moje pytanie:
          > czemu nie zakazac prawnie rozrodu osob z wadami
          > genetycznymi? przeciez szansa przekazania choroby
          > potomkom jest duzo wieksza, niz w przypadku kazirodztwa,
          > gdzie *nie wiemy*, czy wady/choroby genetyczne u rodzicow
          > sa?

          Zapewniam Cię, że nie otrzymasz od nikogo sensownej odpowiedzi na to pytanie,
          bo jest zbyt logiczne.

          p.
        • wiktorkaa Re: Sagan2 23.09.03, 12:37
          sagan2 napisała:

          > ja nie probuje kwalifikowac kazirodztwa jako
          > moralne-niemoralne, obrzydliwe-nieobrzydliwe.
          > ja pytam o *zakaz prawny*.
          >
          > a jesli chodzi o geny. czy chodzi o tasowanie, czy o
          > unikanie chorob genetycznych? ja zwyczajnie nie wiem,
          > wiec pytam.
          > jesli o to drugie, to moze ktos odpowie na moje pytanie:
          > czemu nie zakazac prawnie rozrodu osob z wadami
          > genetycznymi? przeciez szansa przekazania choroby
          > potomkom jest duzo wieksza, niz w przypadku kazirodztwa,
          > gdzie *nie wiemy*, czy wady/choroby genetyczne u rodzicow
          > sa?

          Przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi,nie pisałam nic na temat genetyki i nie
          udzielałam się w tej dyskusji o genach,więc bardzo Cię proszę nie napadaj na
          mnie.
          • sagan2 Re: Sagan2 23.09.03, 12:43
            wiktorkaa napisała:


            > Przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi,nie pisałam nic
            > na temat genetyki i nie udzielałam się w tej dyskusji o
            > genach,więc bardzo Cię proszę nie napadaj na mnie.

            na nikogo nie napadam.
            o genach pisala Niedzwiedziczka, post adresowalam do Was
            OBU. wyluzuj.
            • mamalgosia Re: Sagan2 23.09.03, 12:47
              sagan, ja już wiktorce w ogóle nie odpisuję, zawsze Ci wmówi, że jesteś jej
              wrogiem , no i jest najmądrzejsza na świecie:))
            • wiktorkaa Re: Sagan2 23.09.03, 12:52
              sagan2 napisała:

              > wiktorkaa napisała:
              >
              >
              > > Przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi,nie pisałam nic
              > > na temat genetyki i nie udzielałam się w tej dyskusji o
              > > genach,więc bardzo Cię proszę nie napadaj na mnie.
              >
              > na nikogo nie napadam.
              > o genach pisala Niedzwiedziczka, post adresowalam do Was
              > OBU. wyluzuj.

              To nie adresuj postu do mnie bo ja nie brałam udziału w dyskusji o genach.
              • sagan2 aye aye sir! n/txt 23.09.03, 12:59
        • mamalgosia Re: Niedzwiedziczka i Wiktorka 23.09.03, 12:42
          co prawda nie było to do mnie, ale piszę. Myślę, że gdyby iść podanym przez
          Ciebie tropem, to byśmy doszli do tego, że trzeba by zakazać rozrodu niemalże
          wszystkim: temu, bo za głupi ( i urodzi głupie dzieci), temu, bo ma kiepski
          charkter ( i jego dzieci będą tylko męczyły innych i siebie), temu, bo za
          biedny...
          • sagan2 Re: Niedzwiedziczka i Wiktorka 23.09.03, 12:45
            no wlasnie.
            wiec dlaczego zakazywac kazirodztwa?
            jesli nie genetyka/rozrod, to co?
            przeciw prawu naturalnemu? a co definiuje prawo
            naturalne? i czy nalezy je sankcjonowac prawnie w kazdym
            przypadku?
            • mamalgosia Re: Niedzwiedziczka i Wiktorka 23.09.03, 12:48
              o prawie nautralnym była już dyskusja, chyba pozostała nierostrzygnięta (jak
              większość). Ja osobiście uważam, że prawo nautralne powinno być egzekwowane
              9inna rzecz czy jest to technicznie możliwe), ale nie ma to bynajmniej
              odzwierciedlenia w prawach poszczególnych państw
              • mike_mike Re: Niedzwiedziczka i Wiktorka 23.09.03, 13:37
                mamalgosia napisała:

                > o prawie nautralnym była już dyskusja, chyba pozostała nierostrzygnięta (jak
                > większość). Ja osobiście uważam, że prawo nautralne powinno być egzekwowane
                > 9inna rzecz czy jest to technicznie możliwe), ale nie ma to bynajmniej
                > odzwierciedlenia w prawach poszczególnych państw

                A gdzie są zdefiniowane zapisy prawa naturalnego. Jak egzekwować prawo które
                nie jest zdefiniowane? Jak egzekwować prawo które nie jest w sposób
                jednoznaczny spisane?
    • ydorius głos w dyskusji - złożony problem 23.09.03, 12:42

      mjący kilka przynajmniej warstw.

      Po pierwsze jest więc kontekst historyczny, o którym wspomina Xanatos:
      kazirodztwo - jak się zdaje - było zakazane z dawien dawna ze strachu. Mojżesz
      w Księdze Kapłańskiej przekazuje słowa Jahwe ostrzegającego przed kazirodztwem -
      karą zań będzie śmierć bezpotomna (rozdziały 18 i 20). Freud we wstępie do
      psychoanalizy początków zakazu kazirodztwa szuka w zakazie egzogamii - wydaje
      się, że późniejsze badania antropologów potwierdziły tę hipotezę - egzogamia
      występuje nad wyraz rzadko, choć czasem, gdy plemiona są niewielkie liczebnie,
      zachowania endogamiczne są jedynie pozorowane. Wydaje się, ze historycznie u
      podłoża kazirodztwa leży strach: strach przed rodzącymi się z takich
      związków "potworkami".

      Zbliżając się do naszych czasów, strach ów powinien maleć, jednak dura lex, sed
      lex, prawo pozostaje prawem. I naturalne jest, że nie nadąża za zmianami (nie
      mówiąc już o jednostkach; gdyby prawo było idealne - nie byłoby sądów, obron,
      ławników. Nie jest - jest bardzo schematyczne i to jest jego zarówno cecha
      konieczna, jak i największa słabość). Czy kazirodztwo powinno być prawnie
      zakazane?

      Widzisz, droga Sagan, generalnie jestem dość zdecydowanym liberałem i na
      pytanie o zakaz prawny (reklamy alkoholu, homoseksualizmu, palenia marihuany,
      związków kazirodczych) odpowiadam: nie. Nie powinno być prawnie zakazane.
      Ludzie nie zawsze dobrze wiedzą, co jest dla nich najlepsze, ale nie po to mamy
      wolność, by mówić: "wolność tak, ale". Problem, który jest tu rozpatrywany jest
      problemem, rzekłbym, finezyjnym. Zasadniczo bowiem panuje zgoda co do wolności.
      Próby przymuszania czy zakazu nikomu (pomijam osobowości masochistyczne) nie są
      bliskie. To, o co toczy się spór, to - jak zwykle zresztą, mam wrażenie - to
      dzieci.

      O ile bowiem nie mam żadnych oporów przed dopuszczeniem do reklamy alkoholu,
      produkcji absyntu (wciąż - niestety - zakazanego) czy legalizacji marihuany, o
      tyle, na przykład, wydaje mi się, że powinny być PRAWNIE zakazane manipulacje w
      reklamach przeznaczonych dla dzieci. Dlaczego? Prosta bardzo odpowiedź - co
      dorosły robi ze swoim życiem mnie ie obchodzi, ale jeśli dorosły zamierza
      manipulować psychiką dziecka, to jest to dla mnie rodzaj pedofilii (która,
      oczywiście, również powinna być PRAWNIE zakazana)...

      W przypadku kazirodztwa należy się zastanowić, co z dziećmi? O ile sam akt
      między dorosłymi mnie nie interesuje, o tyle wydaje mi się, że problem
      kazirodzctwa pozostaje problemem genetycznym - w przypadku aktu prokreacji,
      oczywiście... Czy w związku z tym należałoby zakazać zwiążków kazirodczych
      zakończonych prokreacją, a "czyste" związki pozostawić w spokoju? Może takie
      rozwiązanie (już widzę, jak Temida się krzywi) byłoby najrosądniejsze?

      Kolega Xan, z którym dyskutowałem powiedział, że jeśli nie ma dowodów na to czy
      coś jest szkodliwe, czy nie, a może być, należałoby tego zakazać. Nie zgadzam
      się z tym. W moim odczuciu należałoby dozwolić.

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • fjufju y. nie zgadzam sie 23.09.03, 12:48
        ydorius napisał:

        gdyby prawo było idealne - nie byłoby sądów, obron,
        > ławników. Nie jest - jest bardzo schematyczne i to jest jego zarówno cecha
        > konieczna, jak i największa słabość

        "idealne prawo" (czegokolwiek by pod tym terminem nie rozumiec) nie uchroniłoby
        nas przed zachowaniami z tym prawem niezgodnymi. każde prawo jest tyle warte,
        co instrumenty służące wymuszaniu zachowań z tym prawem zgodnych.
        • mamalgosia Re: y. nie zgadzam sie 23.09.03, 12:49
          pewnie, że prawo było, jest i będzie łamane, ale to nie znaczy, ze ma go w
          ogóle nie być
        • ydorius nie buki... 23.09.03, 12:54

          chodziło mi tylko i wyłącznie o to, że "idealne prawo" - jakkolwiek rozumiane -
          mogłoby występować pod postacią komputera. Żadnych wątpliwości, żadnych obron i
          różnic głosów. Przy schematyczności kodeksu jest to niemożliwe (zważ, ze nie
          pisałem o systemie penitencjarnym, który istniałby jak najbardziej)...

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • fjufju nie y. ... 23.09.03, 13:13
            ydorius napisał:

            >
            > chodziło mi tylko i wyłącznie o to, że "idealne prawo" - jakkolwiek
            rozumiane -
            >
            > mogłoby występować pod postacią komputera. Żadnych wątpliwości, żadnych obron
            i
            >
            > różnic głosów. Przy schematyczności kodeksu jest to niemożliwe (zważ, ze nie
            > pisałem o systemie penitencjarnym, który istniałby jak najbardziej)...
            >
            > m,
            > .y.

            ja tez nie miałem na mysli systemu penitencjarnego. ułomnośc prawa wynika w
            duzej mierze z ułomnosci ludzkiej w stosowaniu prawa. prawo moze byc spisane w
            sposób kazuistyczny - co jest własciwie niewykonalne, bo nie sposob opisac
            (przwidziec!) wszystkich przypadków łamania prawa, lub w sposob bardziej
            uniwersalny - co zakłada formułowanie bardziej ogólnych definicji, co z kolei
            wymusza koniecznośc interpretacji, a jezeli dwie strony sa w sporze (co oznacza
            ze inaczej interpretuja prawo) musi istniec instytucja arbitra, który nie tylko
            przyna jednej ze stron rację, ale WYMUSI zachowanie strony przegranej zgodne z
            wyrokiem. i takie jest moje rozumienie "instrumentu wymuszajacego". idealne
            prawo bez arbitra byłoby o tyle skuteczne o ile poczucie sprawiedliwosci
            wszystkich ludzi byłoby idealne... czyli mowimy o spoleczenstwie idealnym co
            jest fantazja... i dlatego uwazam ze nawet gdyby istaniało cos takiego
            jak "prawo idealne" to musza istniec sankcje (instrumenty) wymuszajace
            przestrzeganie tgo prawa.
            • ydorius Re: nie y. ... 23.09.03, 14:47

              Gdzieś w głębi ócz mojej duszy występuje twór zwany ideą. Idealistą znaczy
              jestem. Wydaje mi się, że czasem trzeba za cel postawić sobie rzeczy
              niemożliwe, chociażby po to, by spadać z wysokiego konia. Stąd też "idealne
              prawo" i "idealne społeczeństwo" są w mojej głowie odpowiednikami
              matematycznego: "dąży do".

              W jednym masz rację: nawet w przypadku całkowitego sklasyfikowania tego co
              dozwolone i tego co nie wciąż jeszcze trzeba byłoby to prawo egzekwować...

              m,
              .y.

              P.S. Kiedyś zastanawiałem się nad istotą "stanów idealnych". Wydaje mi się, że -
              z natury - panuje w nich całkowity bezruch i martwota. Każdy ruch oznacza
              zmianę, a każda zmiana musi być na gorsze... Co nie znaczy, że do tego
              idealizmu nie trzeba dążyć...

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • fjufju y. vs. buki... 23.09.03, 15:07
                idealista vs. pragmatyk... z najwieksza przyjemnoscia przegrałbym....

                ;)
      • porzadkowy Re: Ydorius - całkowita racja 23.09.03, 12:53
        Dogłębna analiza. Gratulacje.

        ukłony
        p.
    • fjufju całkiem niepotrzebnie mieszacie genetyke 23.09.03, 12:42
      w kwestie kazirodzcze. zakaz stosunków kazirodczych w naszej kulturze istaniał
      długo przed tym nim komukolwiek przysniło sie o genetyce. i jezeli uzasadnienia
      dla dzisiejszych rozwiazan prawnych nalezy szukac gdzies, to moim zdaniem
      własnie w tradycji i kulturze europejskiej. i wcale nie trzeba tu szuakc
      uzasadnien w genetycznych komplikacjach. równie dbrze mozna zadac pytanie
      dlaczego prawnie zakazana jest poligamia? tutaj o zadnych innych przyczynach
      poza kulturowymi mowy byc nie moze. i taka tez jest odpowiedz o zakaz
      kazirodztwa.

      ps. sankcja jest pozbawienie wolności od 3 miesiecy do 5 lat (art. 201 kk)
      • porzadkowy Re: całkiem niepotrzebnie mieszacie genetyke 23.09.03, 12:55
        fjufju napisał:

        > w kwestie kazirodzcze. zakaz stosunków kazirodczych w naszej kulturze
        istaniał
        > długo przed tym nim komukolwiek przysniło sie o genetyce. i jezeli
        uzasadnienia
        >
        > dla dzisiejszych rozwiazan prawnych nalezy szukac gdzies, to moim zdaniem
        > własnie w tradycji i kulturze europejskiej. i wcale nie trzeba tu szuakc
        > uzasadnien w genetycznych komplikacjach. równie dbrze mozna zadac pytanie
        > dlaczego prawnie zakazana jest poligamia? tutaj o zadnych innych przyczynach
        > poza kulturowymi mowy byc nie moze. i taka tez jest odpowiedz o zakaz
        > kazirodztwa.
        >
        > ps. sankcja jest pozbawienie wolności od 3 miesiecy do 5 lat (art. 201 kk)

        I myślę, że tak też właśnie uważa Sagan: to tradycja i nakazy kulturowe, które
        jednak nie są chyba najszczęśliwszymi.

        p.
        • wiktorkaa Re: 23.09.03, 13:06
          porzadkowy napisał:



          > I myślę, że tak też właśnie uważa Sagan: to tradycja i nakazy kulturowe,
          które
          > jednak nie są chyba najszczęśliwszymi.
          >
          > p.

          Dla mnie tradycja i nakazy kulturowe nie przesądzają o tym co myślę na temat
          kazirodztwa.Nikt nie musi mi niczego nakazywać jeżeli uważam coś za odchylenie
          od normy.
          • porzadkowy Re: 23.09.03, 13:16
            wiktorkaa napisała:

            > porzadkowy napisał:
            >
            >
            >
            > > I myślę, że tak też właśnie uważa Sagan: to tradycja i nakazy kulturowe,
            > które
            > > jednak nie są chyba najszczęśliwszymi.
            > >
            > > p.
            >
            > Dla mnie tradycja i nakazy kulturowe nie przesądzają o tym co myślę na temat
            > kazirodztwa.Nikt nie musi mi niczego nakazywać jeżeli uważam coś za
            odchylenie
            > od normy.
            >

            Wiesz, nie obraź się Wiktorka, ale Ty w ogóle nie chwytasz sensu dialogu. Ja o
            wozie, ty o kozie.

            Wspomnienie o tradycji i nakazach kulturowych odnosiło się bowiem nie do
            poglądów jednostek (czy Twoich) na daną kwestię a do systemu prawnego, który
            konstrukcję swych przepisów prawnych opiera nie na przesłankach realnych, tylko
            na tradycji i nakazach kulturowych.

            p.
          • sagan2 Re: 23.09.03, 13:18
            wiktorkaa napisała:


            > Dla mnie tradycja i nakazy kulturowe nie przesądzają o
            > tym co myślę na temat kazirodztwa.Nikt nie musi mi
            > niczego nakazywać jeżeli uważam coś za odchylenie
            > od normy.

            ale czy cos, co uwaza sie za odchylenie od normy powinno
            byc zakazane prawnie?
            czy uwazasz homoseksualizm za odchylenie od normy?
            nie wiem o Tobie (i nie musze wiedziec), ale wiele ludzi
            UWAZA. czy nalezy go wiec zakazac prawnie?
            przypomne, ze homoseksualizm BYL zakazany prawnie w wielu
            krajach, ale sie z tego wycofano.
        • fjufju Re: całkiem niepotrzebnie mieszacie genetyke 23.09.03, 13:19
          to tradycja i nakazy kulturowe, które
          > jednak nie są chyba najszczęśliwszymi.
          >
          > p.

          a dziekuje. ja nie narzekam. jak rozumiem porzadkowy, jezeli kiedys dozyjemy
          dnia kiedy polacy beda głosowali w referendum nad tym czy kazirodztwo powinno
          byc dozwolone/zabronione - twoj głos bedzie za dozwoleniem. moj przeciwko.
          • sagan2 Re: całkiem niepotrzebnie mieszacie genetyke 23.09.03, 13:27
            fjufju napisał:


            > a dziekuje. ja nie narzekam. jak rozumiem porzadkowy,
            > jezeli kiedys dozyjemy dnia kiedy polacy beda głosowali
            > w referendum nad tym czy kazirodztwo powinno byc
            > dozwolone/zabronione - twoj głos bedzie za dozwoleniem.
            > moj przeciwko.

            ale dlaczego przeciwko? tylko ze wzgledow kulturowych?
            czy bedziesz glosowal rowniez za zabronieniem stosunkow
            seksulanych? mozna do nich przylozyc dokladnie taka sama
            miarke kulturowa, jak do kazirodztwa.
            • fjufju nie sagan. nie nazwałbym tego... 23.09.03, 13:38
              sagan2 napisała:

              > fjufju napisał:
              >
              >
              > > a dziekuje. ja nie narzekam. jak rozumiem porzadkowy,
              > > jezeli kiedys dozyjemy dnia kiedy polacy beda głosowali
              > > w referendum nad tym czy kazirodztwo powinno byc
              > > dozwolone/zabronione - twoj głos bedzie za dozwoleniem.
              > > moj przeciwko.
              >
              > ale dlaczego przeciwko? tylko ze wzgledow kulturowych?
              > czy bedziesz glosowal rowniez za zabronieniem stosunkow
              > seksulanych? mozna do nich przylozyc dokladnie taka sama
              > miarke kulturowa, jak do kazirodztwa.


              ...wzgledami kulturoiwymi. jezeli kierujesz pytanie do mnie, to odpowiadam ze
              jestem przeciwny kazirodztwu bo jest to sprzeczne z moim swiatopgladem. wogóle
              natomiast nei rozumiem fragmentu o zabronieniu stosunków seksualnych ze
              wzgledów kulturowych????
              • porzadkowy Re: nie sagan. nie nazwałbym tego... 23.09.03, 13:41
                fjufju napisał:

                > sagan2 napisała:
                >
                > > fjufju napisał:
                > >
                > >
                > > > a dziekuje. ja nie narzekam. jak rozumiem porzadkowy,
                > > > jezeli kiedys dozyjemy dnia kiedy polacy beda głosowali
                > > > w referendum nad tym czy kazirodztwo powinno byc
                > > > dozwolone/zabronione - twoj głos bedzie za dozwoleniem.
                > > > moj przeciwko.
                > >
                > > ale dlaczego przeciwko? tylko ze wzgledow kulturowych?
                > > czy bedziesz glosowal rowniez za zabronieniem stosunkow
                > > seksulanych? mozna do nich przylozyc dokladnie taka sama
                > > miarke kulturowa, jak do kazirodztwa.
                >
                >
                > ...wzgledami kulturoiwymi. jezeli kierujesz pytanie do mnie, to odpowiadam ze
                > jestem przeciwny kazirodztwu bo jest to sprzeczne z moim swiatopgladem.
                wogóle
                > natomiast nei rozumiem fragmentu o zabronieniu stosunków seksualnych ze
                > wzgledów kulturowych????

                A zechcesz odpowiedzieć na pytanie, na czym ów Twój światopogląd jest
                zbudowany? (współczesna nauka, wychowanie, nauka kosciola katolickiego, itp.)

                p.
                • fjufju Re: nie sagan. nie nazwałbym tego... 23.09.03, 13:54
                  porzadkowy napisał:

                  > fjufju napisał:
                  >
                  > > sagan2 napisała:
                  > >
                  > > > fjufju napisał:
                  > > >
                  > > >
                  > > > > a dziekuje. ja nie narzekam. jak rozumiem porzadkowy,
                  > > > > jezeli kiedys dozyjemy dnia kiedy polacy beda głosowali
                  > > > > w referendum nad tym czy kazirodztwo powinno byc
                  > > > > dozwolone/zabronione - twoj głos bedzie za dozwoleniem.
                  > > > > moj przeciwko.
                  > > >
                  > > > ale dlaczego przeciwko? tylko ze wzgledow kulturowych?
                  > > > czy bedziesz glosowal rowniez za zabronieniem stosunkow
                  > > > seksulanych? mozna do nich przylozyc dokladnie taka sama
                  > > > miarke kulturowa, jak do kazirodztwa.
                  > >
                  > >
                  > > ...wzgledami kulturoiwymi. jezeli kierujesz pytanie do mnie, to odpowiadam
                  > ze
                  > > jestem przeciwny kazirodztwu bo jest to sprzeczne z moim swiatopgladem.
                  > wogóle
                  > > natomiast nei rozumiem fragmentu o zabronieniu stosunków seksualnych ze
                  > > wzgledów kulturowych????
                  >
                  > A zechcesz odpowiedzieć na pytanie, na czym ów Twój światopogląd jest
                  > zbudowany? (współczesna nauka, wychowanie, nauka kosciola katolickiego, itp.)
                  >
                  > p.

                  mysle, ze na wszystkim po trochu.
                  • porzadkowy Re: nie sagan. nie nazwałbym tego... 23.09.03, 14:04
                    fjufju napisał:

                    > mysle, ze na wszystkim po trochu.

                    Tego się niestety obawiałem, zwłaszcza tego widocznego wpływu KK na Twój
                    światopogląd. Nie pomyliłem się więc.

                    p.
                    • fjufju ależ oczywiscie porzadkowy. 23.09.03, 14:14
                      porzadkowy napisał:

                      > fjufju napisał:
                      >
                      > > mysle, ze na wszystkim po trochu.
                      >
                      > Tego się niestety obawiałem, zwłaszcza tego widocznego wpływu KK na Twój
                      > światopogląd. Nie pomyliłem się więc.
                      >
                      > p.

                      nie pozniej niz wczoraj wróciłem z pilgzymki z czestochowy. było fajnie. dla
                      urozmaicenia, kazdy nieparzysty kilometr przchodzilismy na kleczkach. a ojciec
                      dyrektor był z nami duchem i na falach eteru. spowiedałem sie wieczorem, bo
                      słupy oswietleniowe nieodparcie przypominały mi fallusy. dzisiaj pomodle sie
                      równiez ciebie...

                      to na tyle.
                      • porzadkowy Re: ależ oczywiscie porzadkowy. 23.09.03, 14:21
                        fjufju napisał:

                        > porzadkowy napisał:
                        >
                        > > fjufju napisał:
                        > >
                        > > > mysle, ze na wszystkim po trochu.
                        > >
                        > > Tego się niestety obawiałem, zwłaszcza tego widocznego wpływu KK na Twój
                        > > światopogląd. Nie pomyliłem się więc.
                        > >
                        > > p.
                        >
                        > nie pozniej niz wczoraj wróciłem z pilgzymki z czestochowy. było fajnie. dla
                        > urozmaicenia, kazdy nieparzysty kilometr przchodzilismy na kleczkach. a
                        ojciec
                        > dyrektor był z nami duchem i na falach eteru. spowiedałem sie wieczorem, bo
                        > słupy oswietleniowe nieodparcie przypominały mi fallusy. dzisiaj pomodle sie
                        > równiez ciebie...
                        >
                        > to na tyle.

                        No i wszystko jasne :-))))

                        p.

                        PS. Lubię Cię za poczucie humoru, ale nie za poglądy:-)))

                        • fjufju zeby byc precyzyjnym, powines napisac 23.09.03, 14:28
                          porzadkowy napisał:

                          > fjufju napisał:
                          >
                          > > porzadkowy napisał:
                          > >
                          > > > fjufju napisał:
                          > > >
                          > > > > mysle, ze na wszystkim po trochu.
                          > > >
                          > > > Tego się niestety obawiałem, zwłaszcza tego widocznego wpływu KK na T
                          > wój
                          > > > światopogląd. Nie pomyliłem się więc.
                          > > >
                          > > > p.
                          > >
                          > > nie pozniej niz wczoraj wróciłem z pilgzymki z czestochowy. było fajnie. d
                          > la
                          > > urozmaicenia, kazdy nieparzysty kilometr przchodzilismy na kleczkach. a
                          > ojciec
                          > > dyrektor był z nami duchem i na falach eteru. spowiedałem sie wieczorem, b
                          > o
                          > > słupy oswietleniowe nieodparcie przypominały mi fallusy. dzisiaj pomodle s
                          > ie
                          > > równiez ciebie...
                          > >
                          > > to na tyle.
                          >
                          > No i wszystko jasne :-))))
                          >
                          > p.
                          >
                          > PS. Lubię Cię za poczucie humoru, ale nie za poglądy:-)))
                          >



                          ze nie lubisz mnie za moje poglady na temat kazirodztwa. ale to i tak nie jest
                          istotne.
                          • porzadkowy Re: zeby byc precyzyjnym, powines napisac 23.09.03, 14:32
                            fjufju napisał:

                            > porzadkowy napisał:
                            >
                            > > fjufju napisał:
                            > >
                            > > > porzadkowy napisał:
                            > > >
                            > > > > fjufju napisał:
                            > > > >
                            > > > > > mysle, ze na wszystkim po trochu.
                            > > > >
                            > > > > Tego się niestety obawiałem, zwłaszcza tego widocznego wpływu KK
                            > na T
                            > > wój
                            > > > > światopogląd. Nie pomyliłem się więc.
                            > > > >
                            > > > > p.
                            > > >
                            > > > nie pozniej niz wczoraj wróciłem z pilgzymki z czestochowy. było fajn
                            > ie. d
                            > > la
                            > > > urozmaicenia, kazdy nieparzysty kilometr przchodzilismy na kleczkach.
                            > a
                            > > ojciec
                            > > > dyrektor był z nami duchem i na falach eteru. spowiedałem sie wieczor
                            > em, b
                            > > o
                            > > > słupy oswietleniowe nieodparcie przypominały mi fallusy. dzisiaj pomo
                            > dle s
                            > > ie
                            > > > równiez ciebie...
                            > > >
                            > > > to na tyle.
                            > >
                            > > No i wszystko jasne :-))))
                            > >
                            > > p.
                            > >
                            > > PS. Lubię Cię za poczucie humoru, ale nie za poglądy:-)))
                            > >
                            >
                            >
                            >
                            > ze nie lubisz mnie za moje poglady na temat kazirodztwa. ale to i tak nie
                            jest
                            > istotne.

                            No bez jaj. Zmieniłeś zupełnie sens mojej wypowiedzi. Bo ja napisałem, że Cię
                            lubię, a nie że Cię nie lubię, jest różnica, prawda?

                            p.
                            • fjufju czy wyrózniasz jakis stan posredni... 23.09.03, 14:38
                              porzadkowy napisał:

                              > fjufju napisał:
                              >
                              > > porzadkowy napisał:
                              > >
                              > > > fjufju napisał:
                              > > >
                              > > > > porzadkowy napisał:
                              > > > >
                              > > > > > fjufju napisał:
                              > > > > >
                              > > > > > > mysle, ze na wszystkim po trochu.
                              > > > > >
                              > > > > > Tego się niestety obawiałem, zwłaszcza tego widocznego wpły
                              > wu KK
                              > > na T
                              > > > wój
                              > > > > > światopogląd. Nie pomyliłem się więc.
                              > > > > >
                              > > > > > p.
                              > > > >
                              > > > > nie pozniej niz wczoraj wróciłem z pilgzymki z czestochowy. było
                              > fajn
                              > > ie. d
                              > > > la
                              > > > > urozmaicenia, kazdy nieparzysty kilometr przchodzilismy na klecz
                              > kach.
                              > > a
                              > > > ojciec
                              > > > > dyrektor był z nami duchem i na falach eteru. spowiedałem sie wi
                              > eczor
                              > > em, b
                              > > > o
                              > > > > słupy oswietleniowe nieodparcie przypominały mi fallusy. dzisiaj
                              > pomo
                              > > dle s
                              > > > ie
                              > > > > równiez ciebie...
                              > > > >
                              > > > > to na tyle.
                              > > >
                              > > > No i wszystko jasne :-))))
                              > > >
                              > > > p.
                              > > >
                              > > > PS. Lubię Cię za poczucie humoru, ale nie za poglądy:-)))
                              > > >
                              > >
                              > >
                              > >
                              > > ze nie lubisz mnie za moje poglady na temat kazirodztwa. ale to i tak nie
                              > jest
                              > > istotne.
                              >
                              > No bez jaj. Zmieniłeś zupełnie sens mojej wypowiedzi. Bo ja napisałem, że Cię
                              > lubię, a nie że Cię nie lubię, jest różnica, prawda?
                              >
                              > p.


                              ...pomiedzy stanem lubienia kogos, a nielubienia? czy jest to podział
                              dychotomiczny?
                              • porzadkowy Re: czy wyrózniasz jakis stan posredni... 23.09.03, 14:41
                                fjufju napisał:

                                >
                                >
                                > ...pomiedzy stanem lubienia kogos, a nielubienia? czy jest to podział
                                > dychotomiczny?

                                Oczywiście, że wyróżniam. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że zmieniłeś
                                zupełnie sens mojej poprzedniej wypowiedzi na temat "lubienia" Ciebie ;_)))

                                p.
                                • fjufju no wiec nie to było 23.09.03, 14:44
                                  porzadkowy napisał:

                                  > fjufju napisał:
                                  >
                                  > >
                                  > >
                                  > > ...pomiedzy stanem lubienia kogos, a nielubienia? czy jest to podział
                                  > > dychotomiczny?
                                  >
                                  > Oczywiście, że wyróżniam. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że zmieniłeś
                                  > zupełnie sens mojej poprzedniej wypowiedzi na temat "lubienia" Ciebie ;_)))
                                  >
                                  > p.
                                  moim celem. tzn. zmiana twojej wypowiedzi. po prostu tak ją zrozumiałem. ale
                                  tez jak napisałem to jest nieistotne własciwe.
              • sagan2 Re: nie sagan. nie nazwałbym tego... 23.09.03, 13:46
                fjufju napisał:

                > jezeli kierujesz pytanie do mnie, to odpowiadam ze
                > jestem przeciwny kazirodztwu bo jest to sprzeczne z
                > moim swiatopgladem. wogóle natomiast nei rozumiem
                > fragmentu o zabronieniu stosunków seksualnych ze
                > wzgledów kulturowych????

                no to ponawiam pytanie, bo moze zle je sformulowalam:
                dlaczego kazirodztwo zakazane jest prawnie? dlatego, ze
                sprzeczne jest z Twoim (czy innych) swiatopogladem?
                uwazasz, ze to wystaczy, by czegos zakazac prawnie?
                a czyj swiatopoglad ma byc "modelowy"? Twoj? moj? kogos
                innego?...
                chodzi mi o to, ze jesli sie czegos zabrania, to
                wypadaloby umiec to wytlumaczyc - chocby, ze zakazany
                czyn krzywdzi kogos innego. kogo krzywdzi stosunek
                kazirodczy, bezdzietny, dwojga doroslych ludzi?
                • mike_mike Do Sagan 23.09.03, 13:53
                  Sagan, dla czego tak o to walczysz? Czy chcesz udowodnić, że w kazirodztwie nie
                  ma nic złego?
                  • sagan2 Re: Do Sagan 23.09.03, 13:55
                    przeciez ja o nic nie walcze. zadaje jedynie pytania i
                    jakos odpowiedzi mnie nie przekonuja.
                    nie chce nikogo przekonac, ze kazirodztwo jest ok, chce
                    sie dowiedziec, co jest w nim tak okropnego (dla
                    innych!), ze trzeba go zakazac prawnie.
                    • mike_mike Re: Do Sagan 23.09.03, 13:57
                      sagan2 napisała:

                      > przeciez ja o nic nie walcze. zadaje jedynie pytania i
                      > jakos odpowiedzi mnie nie przekonuja.
                      > nie chce nikogo przekonac, ze kazirodztwo jest ok, chce
                      > sie dowiedziec, co jest w nim tak okropnego (dla
                      > innych!), ze trzeba go zakazac prawnie.

                      Być może nie zdajesz sobie sprawy, ale z Twoje posty można zinterpretować, jako
                      zaciętą obronę zachowań kazirodczych.
                      • sagan2 Re: Do Sagan 23.09.03, 13:59
                        mike_mike napisał:



                        > Być może nie zdajesz sobie sprawy, ale z Twoje posty
                        > można zinterpretować, jako zaciętą obronę zachowań
                        > kazirodczych.

                        rzeczywiscie nie zdaje sobie sprawy...
                        ... przeciez tylko pytam... ech ten internet...
                        • mike_mike Re: Do Sagan 23.09.03, 14:00
                          sagan2 napisała:

                          > mike_mike napisał:
                          >
                          >
                          >
                          > > Być może nie zdajesz sobie sprawy, ale z Twoje posty
                          > > można zinterpretować, jako zaciętą obronę zachowań
                          > > kazirodczych.
                          >
                          > rzeczywiscie nie zdaje sobie sprawy...
                          > ... przeciez tylko pytam... ech ten internet...

                          A jakie jest Twoje zdanie na temat kazirodztwa?
                          • sagan2 Re: Do Sagan 23.09.03, 14:08
                            mike_mike napisał:


                            > A jakie jest Twoje zdanie na temat kazirodztwa?

                            *wydaje mi*, ze nie powinno byc zakazane prawnie.
                            alkowa jest alkowa.
                            ale poniewaz NIE znam zadnych wynikow badan i NIE wiem,
                            dlaczego mogloby byc szkodliwe (a mogloby byc), wiec
                            przed podjeciem decyzji musialabym sie zaznajomic z duza
                            czescia wiedzy na ten temat.
                            dlatego wlasnie pytam, moze ktos inny wie.
                            jesli okaze sie, ze cos oprocz "obrzydliwosci" swiadczy
                            na niekorzysc kazirodztwa, to moge zmienic zdanie na
                            temat zakazu prawnego.
                            • mike_mike Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 14:16
                              sagan2 napisała:

                              > mike_mike napisał:
                              >
                              >
                              > > A jakie jest Twoje zdanie na temat kazirodztwa?
                              >
                              > *wydaje mi*, ze nie powinno byc zakazane prawnie.
                              > alkowa jest alkowa.
                              > ale poniewaz NIE znam zadnych wynikow badan i NIE wiem,
                              > dlaczego mogloby byc szkodliwe (a mogloby byc), wiec
                              > przed podjeciem decyzji musialabym sie zaznajomic z duza
                              > czescia wiedzy na ten temat.
                              > dlatego wlasnie pytam, moze ktos inny wie.
                              > jesli okaze sie, ze cos oprocz "obrzydliwosci" swiadczy
                              > na niekorzysc kazirodztwa, to moge zmienic zdanie na
                              > temat zakazu prawnego.

                              Kazirodztwo jest zakazane, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że dzieci
                              ze związków kazirodczych obarczone będą zmutowanymi w niewłaściwy sposób genami.
                              Co do porównania do homoseksualizmu, homoseksualiści (o ile homoseksualizują
                              się we własnym gronie - wyłączam gwałty homoseksulane etc.) nie krzywdzą osób
                              trzecich, związek kazirodczy, którego efektem będzie dzicko, krzywdzi je,
                              obarczając chorobami o podłożu genetycznym.
                              Ustawodawca miał na celu przede wszystkim niedopuszczenie do możliwości ciąży
                              będącej efektem związku kazirodczego.
                              Natomiast, w czasach, kiedy powstawało prawo zakazujące zachowań kazirodczych,
                              nie brano pod uwagę aspektu kazirodztwa homoseksualnego, ponieważ
                              homoseksualizm nie był zjawiskiem tak powszechnym jak dziś, był nawet w pewnym
                              sensie tematem tabu.
                              Poza tym trudne byłoby a nawet niemożliwe skonstruowanie prawa zakazującego
                              kazirodztwa tylko i wyłącznie związkom heteroseksualnym.

                              Czy to wyjaśnia Twój problem?
                              • mike_mike Genetyka, dziedziczenie, a kazirodztwo chów wsobny 23.09.03, 14:20
                                Aby wyjasnić negatywny wpływ na potomstwo rozmnażania w bliskim pokrewieństwie
                                nalezałoby poczytać trochę z dziedziny genetyki....
                                • sagan2 Re: Genetyka, dziedziczenie, a kazirodztwo chów w 23.09.03, 14:24
                                  mike_mike napisał:

                                  > Aby wyjasnić negatywny wpływ na potomstwo rozmnażania w
                                  > bliskim pokrewieństwie nalezałoby poczytać trochę z
                                  > dziedziny genetyki....

                                  podasz link albo tytul? chetnie poczytam. rozumiem, ze Ty
                                  czytales (wiec wiesz) i nie bedzie trudno o jakas
                                  bibliografie?
                                  • mike_mike Re: Genetyka, dziedziczenie, a kazirodztwo chów w 23.09.03, 14:36
                                    sagan2 napisała:

                                    > mike_mike napisał:
                                    >
                                    > > Aby wyjasnić negatywny wpływ na potomstwo rozmnażania w
                                    > > bliskim pokrewieństwie nalezałoby poczytać trochę z
                                    > > dziedziny genetyki....
                                    >
                                    > podasz link albo tytul? chetnie poczytam. rozumiem, ze Ty
                                    > czytales (wiec wiesz) i nie bedzie trudno o jakas
                                    > bibliografie?

                                    No wybacz, siedząc w pracy nie wysypię Ci z rękawa, autorami, czy też
                                    konkretnymi tytułami. Myślę, że wystarczy jeśli przejdzisz się do pierwszej
                                    lepszej biblioteki i poprosisz bibliotekarkę o jakieś pozycje z dziedziny
                                    genetyki.
                              • sagan2 Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 14:22
                                mike_mike napisał:


                                > Kazirodztwo jest zakazane, ponieważ istnieje duże
                                > prawdopodobieństwo, że dzieci ze związków kazirodczych
                                > obarczone będą zmutowanymi w niewłaściwy sposób genami.

                                czy moglbys podac jakies wyniki badan, ktore pokazuja
                                *jak czesto* takie zmutowane dzieci sie rodza ze zwiazkow
                                kazirodczych? bo jak na razie, to jest ogolnik, ktory
                                kazdy zna, ale ja bym poprosila o fakty.

                                > Czy to wyjaśnia Twój problem?

                                nie, poniewaz oprocz kazirodczych, istnieja jeszcze inne
                                stosunki seksualne, ktore moga doprowadzic do chorego
                                genetycznie potomstwa. czy uwazasz, ze nalezy zakazac
                                seksu wszelkim osobom z chorobami genetycznymi, ktore
                                moga zostac przekazane dzieciom? tak, czy nie?

                                to, ze prawo nie odnosi sie do wszystkich sytuacji, ktore
                                mozna obecnie zastac (zwiazek kazirodczy-homoseksualny),
                                nie stanowi argumentu za tym prawem. zle prawo mozna
                                zmienic, prawda?
                                • mike_mike Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 14:34
                                  sagan2 napisała:

                                  > mike_mike napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > Kazirodztwo jest zakazane, ponieważ istnieje duże
                                  > > prawdopodobieństwo, że dzieci ze związków kazirodczych
                                  > > obarczone będą zmutowanymi w niewłaściwy sposób genami.
                                  >
                                  > czy moglbys podac jakies wyniki badan, ktore pokazuja
                                  > *jak czesto* takie zmutowane dzieci sie rodza ze zwiazkow
                                  > kazirodczych? bo jak na razie, to jest ogolnik, ktory
                                  > kazdy zna, ale ja bym poprosila o fakty.

                                  Posłuchaj, tu nie chodzi o dane statystyczne, ale o wiedzę jaką posiada
                                  współczesna biologia. Żeby obliczyć prędkość spadającego ze szczytu Pałacu
                                  Kultury kamienia, nie potrzeba przeprowadzać badań empirycznych. To można
                                  obliczyć na podstawie wiedzy jaką dysponujemy. Żeby stwierdzić czym skończy się
                                  perforacja żołądka, również nie musimy przeprowadzać badań statystycznych tego
                                  typu przypadków - współczesna medycyna bez tego zna skutki tej "przypadłości".
                                  Do określenia dziedziczenia, również nie potrzebujemy badań statystycznych -
                                  wystarczy spojrzeć do praw Mendla.
                                  Trudno też mówić o badaniach naukowych (na ochotnikach, dajmy na to), ponieważ
                                  byłyby nieeetyczne.

                                  > > Czy to wyjaśnia Twój problem?
                                  >
                                  > nie, poniewaz oprocz kazirodczych, istnieja jeszcze inne
                                  > stosunki seksualne,

                                  A jakie to stosunki?

                                  > ktore moga doprowadzic do chorego
                                  > genetycznie potomstwa. czy uwazasz, ze nalezy zakazac
                                  > seksu wszelkim osobom z chorobami genetycznymi, ktore
                                  > moga zostac przekazane dzieciom? tak, czy nie?

                                  To nie takie proste. Nie zawsze jeśli jeden z rodziców jest obarczony wadą
                                  genetyczną, skutkuje to powieleniem tej wady na potomstwo. Czy znane są Ci
                                  terminy "geny recesywne, dominujące".
                                  Aby tu wprowadzić jakiekolwiek prawodawstwo zakazujące rozpłodu, należałoby
                                  najpierw upowszechnić badania genetyczne, przed zawarciem ślubu. Dodam, że
                                  obowiązkowe, a wprowadzenie takiego prawa to juz nie taka prosta sprawa, a być
                                  może nawet niemożliwa...

                                  > to, ze prawo nie odnosi sie do wszystkich sytuacji, ktore
                                  > mozna obecnie zastac (zwiazek kazirodczy-homoseksualny),
                                  > nie stanowi argumentu za tym prawem. zle prawo mozna
                                  > zmienic, prawda?

                                  Nie doczytałaś mojego postu. Niemozliwe jest wprowadzenie prawa zakazującego
                                  zachowań kazirodczych tylko heteroseksualistom.
                                  • sagan2 Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 14:44
                                    mike_mike napisał:


                                    > Do określenia dziedziczenia, również nie potrzebujemy
                                    > badań statystycznych - wystarczy spojrzeć do praw
                                    > Mendla.

                                    dobrze, to co mowi prawo mendla na temat "jakosci
                                    genetycznej" dziecka, powiedzmy, brata i siostry, ktorzy
                                    *nie maja* zadnych chorob genetycznych? jaka jest, wg
                                    prawa mendla, szansa, ze urodzi sie "uszkodzone"
                                    genetycznie dziecko. zakladam, ze wiesz, co piszesz, wiec
                                    nie bedziesz mial problemu z naswietleniem mi tej
                                    sytuacji.



                                    > > nie, poniewaz oprocz kazirodczych, istnieja jeszcze
                                    > > inne stosunki seksualne,
                                    >
                                    > A jakie to stosunki?

                                    na przyklad takie, gdzie jedna z osob (np matka) jest
                                    zarazona wirusem hiv (albo ma aids). czy im nalezy
                                    zakazac tez????


                                    > To nie takie proste. Nie zawsze jeśli jeden z rodziców
                                    > jest obarczony wadą genetyczną, skutkuje to powieleniem
                                    > tej wady na potomstwo. Czy znane są Ci terminy "geny
                                    > recesywne, dominujące".

                                    nie zawsze, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem
                                    kazirodczym wystepuje jakakolwiek wada genetyczna!

                                    > Aby tu wprowadzić jakiekolwiek prawodawstwo zakazujące
                                    > rozpłodu, należałoby najpierw upowszechnić badania
                                    > genetyczne, przed zawarciem ślubu. Dodam, że
                                    > obowiązkowe, a wprowadzenie takiego prawa to juz nie
                                    > taka prosta sprawa, a być może nawet niemożliwa...

                                    no wlasnie, dostrzegasz komplikacje, za i przeciw tutaj,
                                    a dlaczego nie zastosowac tego do kazirodztwa?

                                    pytam ponownie: a co z chorymi na aids? tez im zakazac???


                                    > Nie doczytałaś mojego postu. Niemozliwe jest
                                    > wprowadzenie prawa zakazującego zachowań kazirodczych
                                    > tylko heteroseksualistom.

                                    dlaczego?
                                    • mike_mike Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 14:49
                                      sagan2 napisała:

                                      > mike_mike napisał:
                                      >
                                      >
                                      > > Do określenia dziedziczenia, również nie potrzebujemy
                                      > > badań statystycznych - wystarczy spojrzeć do praw
                                      > > Mendla.
                                      >
                                      > dobrze, to co mowi prawo mendla na temat "jakosci
                                      > genetycznej" dziecka, powiedzmy, brata i siostry, ktorzy
                                      > *nie maja* zadnych chorob genetycznych? jaka jest, wg
                                      > prawa mendla, szansa, ze urodzi sie "uszkodzone"
                                      > genetycznie dziecko. zakladam, ze wiesz, co piszesz, wiec
                                      > nie bedziesz mial problemu z naswietleniem mi tej
                                      > sytuacji.
                                      >

                                      Co rozumiesz pod pojęciem "jakości genetycznej". Co to znaczy nie mają żadnych
                                      chorób genetycznych?

                                      >
                                      >
                                      > > > nie, poniewaz oprocz kazirodczych, istnieja jeszcze
                                      > > > inne stosunki seksualne,
                                      > >
                                      > > A jakie to stosunki?
                                      >
                                      > na przyklad takie, gdzie jedna z osob (np matka) jest
                                      > zarazona wirusem hiv (albo ma aids). czy im nalezy
                                      > zakazac tez????

                                      Przecież wiesz doskonale, że w przypadku matki zarażonej hiv, jest duże
                                      prawdopodobieństwo że dziecko urodzi się wolne od wirusa.

                                      > > To nie takie proste. Nie zawsze jeśli jeden z rodziców
                                      > > jest obarczony wadą genetyczną, skutkuje to powieleniem
                                      > > tej wady na potomstwo. Czy znane są Ci terminy "geny
                                      > > recesywne, dominujące".
                                      >
                                      > nie zawsze, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem
                                      > kazirodczym wystepuje jakakolwiek wada genetyczna!

                                      Skąd ta pewność?

                                      > > Aby tu wprowadzić jakiekolwiek prawodawstwo zakazujące
                                      > > rozpłodu, należałoby najpierw upowszechnić badania
                                      > > genetyczne, przed zawarciem ślubu. Dodam, że
                                      > > obowiązkowe, a wprowadzenie takiego prawa to juz nie
                                      > > taka prosta sprawa, a być może nawet niemożliwa...
                                      >
                                      > no wlasnie, dostrzegasz komplikacje, za i przeciw tutaj,
                                      > a dlaczego nie zastosowac tego do kazirodztwa?
                                      >
                                      > pytam ponownie: a co z chorymi na aids? tez im zakazac???

                                      Patrz wyżej

                                      > > Nie doczytałaś mojego postu. Niemozliwe jest
                                      > > wprowadzenie prawa zakazującego zachowań kazirodczych
                                      > > tylko heteroseksualistom.
                                      >
                                      > dlaczego?

                                      Poprawiłem w drugim kolejnym wpisie.
                                      • sagan2 Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 15:06
                                        mike_mike napisał:


                                        > Co rozumiesz pod pojęciem "jakości genetycznej". Co to
                                        > znaczy nie mają żadnych chorób genetycznych?

                                        napisales, ze istnieje duze prawdopodobienstwo, ze
                                        dziecko ze zwiazku kazirodczego bedzie obarczone
                                        niepoprawnie zmutowanym materialem genetycznym. to mialam
                                        na mysli pod pojeciem "jakosci genetycznej". rozumiem, ze
                                        umiesz swoje stwierdzenie udownodnic korzystajac z prawa
                                        medla? o to wlasnie prosze.
                                        jakie jest to prawdopodobienstwo w przypadku, gdy rodzice
                                        nie sa obciazeni choroba genetyczna?


                                        > Przecież wiesz doskonale, że w przypadku matki
                                        > zarażonej hiv, jest duże prawdopodobieństwo że dziecko
                                        > urodzi się wolne od wirusa.

                                        a czyz nie istnieje duze prawdopodobienstwo, ze w
                                        przypadku stosunku kazirodczego urodzi sie zupelnie
                                        zdrowe dziecko??? jesli nie - prosze udowodnij!
                                        przeciez przez tysiace lat istniala kultura staroegipska,
                                        w ktorej kazirodctwo bylo naturalne i praktykowane, a
                                        jakos nie zanotowalo sie jakis koszmarow genetycznych?
                                        oczywiscie, informacje mogly do nas nie dotrzec, ale czy
                                        ludzie wtedy tego nie zauwazali?


                                        > > nie zawsze, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem
                                        > > kazirodczym wystepuje jakakolwiek wada genetyczna!
                                        >
                                        > Skąd ta pewność?

                                        to prosze udowodnij, ze jest inaczej! chetnie przeczytam.
                                        pisanie: tak jest bo tak jest mnie nie przekonuje.


                                        > > dlaczego?
                                        >
                                        > Poprawiłem w drugim kolejnym wpisie.

                                        czyli ok jest nierownosc wobec prawa pary kazirodczej,
                                        ale juz homoseksualnej nie?
                                        • mike_mike Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 15:14
                                          sagan2 napisała:

                                          > mike_mike napisał:
                                          >
                                          >
                                          > > Co rozumiesz pod pojęciem "jakości genetycznej". Co to
                                          > > znaczy nie mają żadnych chorób genetycznych?
                                          >
                                          > napisales, ze istnieje duze prawdopodobienstwo, ze
                                          > dziecko ze zwiazku kazirodczego bedzie obarczone
                                          > niepoprawnie zmutowanym materialem genetycznym. to mialam
                                          > na mysli pod pojeciem "jakosci genetycznej". rozumiem, ze
                                          > umiesz swoje stwierdzenie udownodnic korzystajac z prawa
                                          > medla? o to wlasnie prosze.
                                          > jakie jest to prawdopodobienstwo w przypadku, gdy rodzice
                                          > nie sa obciazeni choroba genetyczna?

                                          Wiesz co, na ten temat napiszę Ci więcej dziś wieczorem lub jutro z rana -
                                          podeprę się konkretnym autorem.

                                          > > Przecież wiesz doskonale, że w przypadku matki
                                          > > zarażonej hiv, jest duże prawdopodobieństwo że dziecko
                                          > > urodzi się wolne od wirusa.
                                          >
                                          > a czyz nie istnieje duze prawdopodobienstwo, ze w
                                          > przypadku stosunku kazirodczego urodzi sie zupelnie
                                          > zdrowe dziecko??? jesli nie - prosze udowodnij!
                                          > przeciez przez tysiace lat istniala kultura staroegipska,
                                          > w ktorej kazirodctwo bylo naturalne i praktykowane, a
                                          > jakos nie zanotowalo sie jakis koszmarow genetycznych?
                                          > oczywiscie, informacje mogly do nas nie dotrzec, ale czy
                                          > ludzie wtedy tego nie zauwazali?

                                          A skąd wiesz, że nie zanotowano? Pomijając fakt, że Egipcjanie nie mieli
                                          oczywiście pojęcia o gnetyce ;-)
                                          >
                                          > > > nie zawsze, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem
                                          > > > kazirodczym wystepuje jakakolwiek wada genetyczna!
                                          > >
                                          > > Skąd ta pewność?
                                          >
                                          > to prosze udowodnij, ze jest inaczej! chetnie przeczytam.
                                          > pisanie: tak jest bo tak jest mnie nie przekonuje.

                                          Akurat, to Ty tak napisałaś.

                                          > > > dlaczego?
                                          > >
                                          > > Poprawiłem w drugim kolejnym wpisie.
                                          >
                                          > czyli ok jest nierownosc wobec prawa pary kazirodczej,
                                          > ale juz homoseksualnej nie?

                                          Nie zrozumiałaś.
                                          • sagan2 Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 15:21
                                            mike_mike napisał:


                                            > Wiesz co, na ten temat napiszę Ci więcej dziś wieczorem
                                            > lub jutro z rana - podeprę się konkretnym autorem.

                                            chetnie poczytam! :)

                                            w sumie Anahella podala ciekawy przyklad - europejskie
                                            rodziny krolewskie, ktore "malo mieszaly sie" miedzy
                                            soba. rzeczywiscie choroby genetyczne byly na porzadku
                                            dziennym.
                                            ALE stalo sie tak po wielu pokoleniach, gdzie ciagle
                                            dochodzilo do stosunkow kazirodczych.
                                            jak do nich dochodzilo, skoro budza obrzydzenie?
                                            czy nie mozna by z umiarem?... ;)
                                            • mike_mike Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 15:25
                                              sagan2 napisała:

                                              > mike_mike napisał:
                                              >
                                              >
                                              > > Wiesz co, na ten temat napiszę Ci więcej dziś wieczorem
                                              > > lub jutro z rana - podeprę się konkretnym autorem.
                                              >
                                              > chetnie poczytam! :)
                                              >
                                              > w sumie Anahella podala ciekawy przyklad - europejskie
                                              > rodziny krolewskie, ktore "malo mieszaly sie" miedzy
                                              > soba. rzeczywiscie choroby genetyczne byly na porzadku
                                              > dziennym.
                                              > ALE stalo sie tak po wielu pokoleniach, gdzie ciagle
                                              > dochodzilo do stosunkow kazirodczych.
                                              > jak do nich dochodzilo, skoro budza obrzydzenie?
                                              > czy nie mozna by z umiarem?... ;)

                                              Otóż nie zawsze działo się tak po wielu pokoleniach. Poza tym nie były to
                                              stosunki kazirodcze bliskie. Rodziny królewskie krzyżowały się raczej w obrębie
                                              kuzynostwa. A to nie budzi takiego obrzydznia jak kazirodztwo pomiedzy
                                              rodzeństwem na przykład.
                                    • mike_mike Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 15:01
                                      Poza tym Sagan, można zakaz kazirodztwa podciągnąć do prawa naturalnego o
                                      którym pisała Mamałgosia, chociaż nie potrafi ona wytłumaczyć co oznacza ten
                                      termin.
                                      Otóż ewolucja - jako rozsądni ludzie jesteśmy zwolennikami teorii ewolucji jak
                                      sądzę (zresztą kreacjoniści też mają swoje "przeciw kazirodztwu"). Teoria
                                      ewolucji zaś zakłada rozmnażanie pomiędzy jak najbardziej zróżnicowanymi
                                      organizmami tego samego gatunku.
                                • mike_mike Re: Do Sagan - wyjaśnienie 23.09.03, 14:35
                                  sagan2 napisała:

                                  > mike_mike napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > Kazirodztwo jest zakazane, ponieważ istnieje duże
                                  > > prawdopodobieństwo, że dzieci ze związków kazirodczych
                                  > > obarczone będą zmutowanymi w niewłaściwy sposób genami.
                                  >
                                  > czy moglbys podac jakies wyniki badan, ktore pokazuja
                                  > *jak czesto* takie zmutowane dzieci sie rodza ze zwiazkow
                                  > kazirodczych? bo jak na razie, to jest ogolnik, ktory
                                  > kazdy zna, ale ja bym poprosila o fakty.

                                  Posłuchaj, tu nie chodzi o dane statystyczne, ale o wiedzę jaką posiada
                                  współczesna biologia. Żeby obliczyć prędkość spadającego ze szczytu Pałacu
                                  Kultury kamienia, nie potrzeba przeprowadzać badań empirycznych. To można
                                  obliczyć na podstawie wiedzy jaką dysponujemy. Żeby stwierdzić czym skończy się
                                  perforacja żołądka, również nie musimy przeprowadzać badań statystycznych tego
                                  typu przypadków - współczesna medycyna bez tego zna skutki tej "przypadłości".
                                  Do określenia dziedziczenia, również nie potrzebujemy badań statystycznych -
                                  wystarczy spojrzeć do praw Mendla.
                                  Trudno też mówić o badaniach naukowych (na ochotnikach, dajmy na to), ponieważ
                                  byłyby nieeetyczne.

                                  > > Czy to wyjaśnia Twój problem?
                                  >
                                  > nie, poniewaz oprocz kazirodczych, istnieja jeszcze inne
                                  > stosunki seksualne,

                                  A jakie to stosunki?

                                  > ktore moga doprowadzic do chorego
                                  > genetycznie potomstwa. czy uwazasz, ze nalezy zakazac
                                  > seksu wszelkim osobom z chorobami genetycznymi, ktore
                                  > moga zostac przekazane dzieciom? tak, czy nie?

                                  To nie takie proste. Nie zawsze jeśli jeden z rodziców jest obarczony wadą
                                  genetyczną, skutkuje to powieleniem tej wady na potomstwo. Czy znane są Ci
                                  terminy "geny recesywne, dominujące".
                                  Aby tu wprowadzić jakiekolwiek prawodawstwo zakazujące rozpłodu, należałoby
                                  najpierw upowszechnić badania genetyczne, przed zawarciem ślubu. Dodam, że
                                  obowiązkowe, a wprowadzenie takiego prawa to juz nie taka prosta sprawa, a być
                                  może nawet niemożliwa...

                                  > to, ze prawo nie odnosi sie do wszystkich sytuacji, ktore
                                  > mozna obecnie zastac (zwiazek kazirodczy-homoseksualny),
                                  > nie stanowi argumentu za tym prawem. zle prawo mozna
                                  > zmienic, prawda?

                                  Nie doczytałaś mojego postu. Niemozliwe jest wprowadzenie prawa zakazującego
                                  zachowań kazirodczych tylko heteroseksualistom - zasada równości wobec prawa...
                      • porzadkowy Re: Do Sagan 23.09.03, 14:06
                        mike_mike napisał:

                        > sagan2 napisała:
                        >
                        > > przeciez ja o nic nie walcze. zadaje jedynie pytania i
                        > > jakos odpowiedzi mnie nie przekonuja.
                        > > nie chce nikogo przekonac, ze kazirodztwo jest ok, chce
                        > > sie dowiedziec, co jest w nim tak okropnego (dla
                        > > innych!), ze trzeba go zakazac prawnie.
                        >
                        > Być może nie zdajesz sobie sprawy, ale z Twoje posty można zinterpretować,
                        jako
                        >
                        > zaciętą obronę zachowań kazirodczych.

                        Interpretują tak tylko Ci, którzy nie doczytują wypowiedzi adwersarzy. Ale to
                        jest powszechne niestety na Forum. Tym, którzy czytują z uwagą co piszą inni (o
                        ile wypowiedzi mają sens, a w przypadku Sagana mają jak najbardziej), do głowy
                        taki pomysł nawet nie przyjdzie.

                        p.
                • fjufju dla sagan: 23.09.03, 14:02
                  sagan2 napisała:

                  > fjufju napisał:
                  >
                  > > jezeli kierujesz pytanie do mnie, to odpowiadam ze
                  > > jestem przeciwny kazirodztwu bo jest to sprzeczne z
                  > > moim swiatopgladem. wogóle natomiast nei rozumiem
                  > > fragmentu o zabronieniu stosunków seksualnych ze
                  > > wzgledów kulturowych????
                  >
                  > no to ponawiam pytanie, bo moze zle je sformulowalam:
                  > dlaczego kazirodztwo zakazane jest prawnie? dlatego, ze
                  > sprzeczne jest z Twoim (czy innych) swiatopogladem?
                  > uwazasz, ze to wystaczy, by czegos zakazac prawnie?
                  > a czyj swiatopoglad ma byc "modelowy"? Twoj? moj? kogos
                  > innego?...
                  > chodzi mi o to, ze jesli sie czegos zabrania, to
                  > wypadaloby umiec to wytlumaczyc - chocby, ze zakazany
                  > czyn krzywdzi kogos innego. kogo krzywdzi stosunek
                  > kazirodczy, bezdzietny, dwojga doroslych ludzi?

                  uwazam, ze zakaz stosunków kazirodzczych w polsce wypływa z tradycji ludów,
                  narodów, grup społecznych zamieszkujący te czesc swiata. jako taki jest
                  akceptowalny przez zdecydowana wiekszosc tegoż społeczenstwa.

                  wiecej na pytanie: dlaczego tak jest - w stanie powiedziec nic nie jestem.
          • porzadkowy Re: całkiem niepotrzebnie mieszacie genetyke 23.09.03, 13:31
            fjufju napisał:

            > to tradycja i nakazy kulturowe, które
            > > jednak nie są chyba najszczęśliwszymi.
            > >
            > > p.
            >
            > a dziekuje. ja nie narzekam. jak rozumiem porzadkowy, jezeli kiedys dozyjemy
            > dnia kiedy polacy beda głosowali w referendum nad tym czy kazirodztwo powinno
            > byc dozwolone/zabronione - twoj głos bedzie za dozwoleniem. moj przeciwko.

            Nie ma odpowiedzi prostej na pytanie czy kazirodztwo powinno być dopuszczalne
            czy nie. Więc nie udzieliłbym w referendum odpowiedzi na tak prosto postawione
            pytanie.

            Konstrukcja prawna zakazująca kontaktów kazirodczych, jeśli już legislator
            chciałby modyfikować zapisy z tym związane, powinna być szeroka i zawierająca w
            swej treści taksatywnie wymienione rodzaje kontaktów kazirodczych (lub skutków
            związanych z kazirodztwem), których prawodawca zakazuje. W moim bowiem
            przekonaniu czymś innym jest uprawianie seksu przez:
            - nieletnie rodzeństwo płci odmiennej,
            - nieletnie rodzeństwo płci tej samej,
            - dorosłe rodzeństwo płci odmiennej,
            - dorosłe rodzeństwo płci tej samej,
            etc.

            Niektóre z zachowań kazirodczych nie wydają mi się właściwymi (np. kontakt
            matki z nieletnim synem, czy ojca z nieletnią córką, czy np. ojca z dorosłą
            córką o ile zrodzone zostanie z tego potomstwo itd.), dlatego zmierzałbym do
            uszczegółowienia zapisów prawnych sankcjonujących kazirodcze zachowania.

            p.
            • porzadkowy Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 13:39
              Gwoli uzupełnienia do tego co pisałem wcześniej:

              Jeśli 17-letni chłopiec podjąłby kontakty seksualne ze swoim o 3 lata młodszym
              bratem, to podpadałby zarówno pod par. 200 jak i 201 KK. Czy prawo jest w tej
              materii szczęśliwe?

              A z jakiegokolwiek punktu widzenia, takie kontakty można by uznać za
              szkodliwe? A jeśli ktoś uważa że tak, są one szkodliwe, to dlaczego?

              p.
              • fjufju Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 13:53
                porzadkowy napisał:

                > Gwoli uzupełnienia do tego co pisałem wcześniej:
                >
                > Jeśli 17-letni chłopiec podjąłby kontakty seksualne ze swoim o 3 lata
                młodszym
                > bratem, to podpadałby zarówno pod par. 200 jak i 201 KK. Czy prawo jest w tej
                > materii szczęśliwe?

                nie rozumiem do czego zmierzasz. nie rozpatruje prawa w kategoriach
                szczesliwosci.

                > A z jakiegokolwiek punktu widzenia, takie kontakty można by uznać za
                > szkodliwe? A jeśli ktoś uważa że tak, są one szkodliwe, to dlaczego?
                >
                > p.

                odpowiem pytaniem: czy uwazasz ze chodzenie nago po ulicy jest szkodliwe? a
                jezeli nie, to czy powinno byc zabronione?
                • porzadkowy Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 14:11
                  fjufju napisał:

                  > porzadkowy napisał:
                  >
                  > > Gwoli uzupełnienia do tego co pisałem wcześniej:
                  > >
                  > > Jeśli 17-letni chłopiec podjąłby kontakty seksualne ze swoim o 3 lata
                  > młodszym
                  > > bratem, to podpadałby zarówno pod par. 200 jak i 201 KK. Czy prawo jest w
                  > tej
                  > > materii szczęśliwe?

                  >
                  > nie rozumiem do czego zmierzasz. nie rozpatruje prawa w kategoriach
                  > szczesliwosci.

                  Przymiotnik szczęśliwy występuje także jako synonim słowa "trafny". Przeczytaj
                  więc jeszcze raz i zastąp słowo "...materii szczęśliwe?" słowem "...materii
                  trafne? ", ok?

                  >
                  > > A z jakiegokolwiek punktu widzenia, takie kontakty można by uznać za
                  > > szkodliwe? A jeśli ktoś uważa że tak, są one szkodliwe, to dlaczego?
                  > >
                  > > p.
                  >
                  > odpowiem pytaniem: czy uwazasz ze chodzenie nago po ulicy jest szkodliwe? a
                  > jezeli nie, to czy powinno byc zabronione?

                  Nie znajduję w Twoim pytaniu odpowiedzi na postawione uprzednio przeze mnie
                  pytanie. Ale odpowiem na nie, bo ja nie lubię uciekać od zadawanych pytań:
                  nie uważam, że chodzenie nago po ulicach jest szkodliwe. Nie uważam także, by
                  powinno być zabronione. Wydaje mi się to równym dziwactwem, co zakaz uprawiania
                  kazirodczego seksu przez dwójkę dorosłych ludzi, o ile nie rodzi się z tego
                  ułomne genetycznie potomstwo.

                  p.
                  • fjufju Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 14:25
                    porzadkowy napisał:

                    > fjufju napisał:
                    >
                    > > porzadkowy napisał:
                    > >
                    > > > Gwoli uzupełnienia do tego co pisałem wcześniej:
                    > > >
                    > > > Jeśli 17-letni chłopiec podjąłby kontakty seksualne ze swoim o 3 lata
                    >
                    > > młodszym
                    > > > bratem, to podpadałby zarówno pod par. 200 jak i 201 KK. Czy prawo je
                    > st w
                    > > tej
                    > > > materii szczęśliwe?
                    >
                    > >
                    > > nie rozumiem do czego zmierzasz. nie rozpatruje prawa w kategoriach
                    > > szczesliwosci.
                    >
                    > Przymiotnik szczęśliwy występuje także jako synonim słowa "trafny".
                    Przeczytaj
                    > więc jeszcze raz i zastąp słowo "...materii szczęśliwe?" słowem "...materii
                    > trafne? ", ok?

                    no to chyba masz jakis nieznany mi słownik synonimów. ale rozumiem, ze chodzi
                    ci o pytanie czy rozwiaznie prawne w opisanym przez ciebie przypadku jest
                    włąsciwe? jezeli taka jest intencja twojego pytania, to musze powiedziec ze nie
                    potrafie odpowiedziec na to czy to ze 17 latek wspołzyjacy ze swoim młodszym
                    bratem podlegałby pod te 2 artykuły. nie jestem karnista. natomiast jestem
                    pewien ze istnieja odpowiednie przepisy kolizyjne. i nadal nie rozumiem
                    dlaczego zadałes to pytanie.

                    > >
                    > > > A z jakiegokolwiek punktu widzenia, takie kontakty można by uznać za
                    > > > szkodliwe? A jeśli ktoś uważa że tak, są one szkodliwe, to dlaczego?
                    > > >
                    > > > p.
                    > >
                    > > odpowiem pytaniem: czy uwazasz ze chodzenie nago po ulicy jest szkodliwe?
                    > a
                    > > jezeli nie, to czy powinno byc zabronione?
                    >
                    > Nie znajduję w Twoim pytaniu odpowiedzi na postawione uprzednio przeze mnie
                    > pytanie. Ale odpowiem na nie, bo ja nie lubię uciekać od zadawanych pytań:
                    > nie uważam, że chodzenie nago po ulicach jest szkodliwe. Nie uważam także, by
                    > powinno być zabronione. Wydaje mi się to równym dziwactwem, co zakaz
                    uprawiania
                    >
                    > kazirodczego seksu przez dwójkę dorosłych ludzi, o ile nie rodzi się z tego
                    > ułomne genetycznie potomstwo.
                    >
                    > p.

                    no widzisz. a dla mnie chodzenie ludzi po ulicach nago byłoby szkodliwe i
                    byłoby naruszeniem mojej wolnosci osobistej. i w tym sie róznimy. w
                    definiowaniu szkodliwosci. pomijam całkowicie fakt, ze przełozenie ktore ty
                    stosujesz: wszysko co nie jest szkodliwe powinno byc dozowolone, nie przekonuje
                    mnie całkowicie.
                    • sagan2 Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 14:28
                      fjufju napisał:

                      > pomijam całkowicie fakt, ze przełozenie ktore ty
                      > stosujesz: wszysko co nie jest szkodliwe powinno byc
                      > dozowolone, nie przekonuje mnie całkowicie.

                      a dlaczego uwazasz, ze cos nieszkodliwego powinno byc
                      zakazane? moze podasz jakis przyklad, bo nie rozumiem?
                      • fjufju wiesz sagan, 23.09.03, 14:42
                        sagan2 napisała:

                        > a dlaczego uwazasz, ze cos nieszkodliwego powinno byc
                        > zakazane? moze podasz jakis przyklad, bo nie rozumiem?


                        chce tylko powiedziec, ze unikam takich generalnych prawd. przykładu ci nie
                        podam, bo istotne jest tu definiowanie nieszkodliwosci. dla porzadkowego
                        chodzenie nago jest nieszkodliwe. dla mnie jest. juz chocby z tego powodu,
                        podawanie jakichkolwiek przekładów wydaje mi sie niecelowe.
                    • porzadkowy Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 14:39
                      fjufju napisał:

                      >
                      > no to chyba masz jakis nieznany mi słownik synonimów. ale rozumiem, ze chodzi
                      > ci o pytanie czy rozwiaznie prawne w opisanym przez ciebie przypadku jest
                      > włąsciwe?

                      No to polećmy ze słownika: :-)))

                      ---------
                      fortunny, szczęśliwy; wykonany przy sprzyjających okolicznościach, udany.

                      Hasło opracowano na podstawie „Słownika Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod
                      redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj, autorzy: Mirosław Jarosz i
                      zespół. ISBN 83-87977-08-X. Rok wydania 2001.
                      ---------
                      Mam nadzieję, że bez różnicy Ci jest czy to słownik synonimów, czy też wyrazów
                      obcych :-))). Jak widzisz, mój słownik synonimów nie jest tylko moim własnym :-
                      )))


                      jezeli taka jest intencja twojego pytania, to musze powiedziec ze nie
                      >
                      > potrafie odpowiedziec na to czy to ze 17 latek wspołzyjacy ze swoim młodszym
                      > bratem podlegałby pod te 2 artykuły. nie jestem karnista. natomiast jestem
                      > pewien ze istnieja odpowiednie przepisy kolizyjne. i nadal nie rozumiem
                      > dlaczego zadałes to pytanie.

                      Jak to dlaczego? Ano tylko dlatego, że w jednej ze swoich wypowiedzi
                      stwierdziłeś, że ja w referendum byłbym za, a Ty przeciw. Chciałem przeto
                      wykazać, że polskie prawodawstwo pozostawiło wiele luk w stosunku do
                      społecznego oglądu na kwestię kazirodztwa. Bo mniemam jednak (i chyba się nie
                      mylę), że Ty także nie byłbyś skłonny skazać 17-latka za współżycie ze swoim o
                      3 lata młodszym bratem.

                      >
                      > no widzisz. a dla mnie chodzenie ludzi po ulicach nago byłoby szkodliwe i
                      > byłoby naruszeniem mojej wolnosci osobistej. i w tym sie róznimy. w
                      > definiowaniu szkodliwosci. pomijam całkowicie fakt, ze przełozenie ktore ty
                      > stosujesz: wszysko co nie jest szkodliwe powinno byc dozowolone, nie
                      przekonuje
                      >
                      > mnie całkowicie.

                      A dlaczego chodzenie ludzi nago po ulicach byłoby wg Ciebie szkodliwe? Naprawdę
                      intersuje mnie co może być szkodliwego w chodzeniu nago po ulicy?

                      p.
                      • fjufju Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 14:58
                        porzadkowy napisał:

                        > fjufju napisał:
                        >
                        > >
                        > > no to chyba masz jakis nieznany mi słownik synonimów. ale rozumiem, ze cho
                        > dzi
                        > > ci o pytanie czy rozwiaznie prawne w opisanym przez ciebie przypadku jest
                        > > włąsciwe?
                        >
                        > No to polećmy ze słownika: :-)))
                        >
                        > ---------
                        > fortunny, szczęśliwy; wykonany przy sprzyjających okolicznościach, udany.
                        >
                        > Hasło opracowano na podstawie „Słownika Wyrazów Obcych” Wydawnictwa
                        > Europa, pod
                        > redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj, autorzy: Mirosław Jarosz i
                        > zespół. ISBN 83-87977-08-X. Rok wydania 2001.
                        > ---------
                        > Mam nadzieję, że bez różnicy Ci jest czy to słownik synonimów, czy też
                        wyrazów
                        > obcych :-))). Jak widzisz, mój słownik synonimów nie jest tylko moim
                        własnym :-
                        > )))
                        >
                        jak rozumiem jest to defincja słowa "trafny". nadal uwazam ze w kontekscie
                        naszej rozmowy sformułowanie "szczesliwe prawo" niekoniecznie musi byc
                        rozumiane przez adresata jako "trafne prawo" (co innego w np kontekscie:"trafny
                        los-szczesliwy los"), ale zostawmy...


                        > jezeli taka jest intencja twojego pytania, to musze powiedziec ze nie
                        > >
                        > > potrafie odpowiedziec na to czy to ze 17 latek wspołzyjacy ze swoim młodsz
                        > ym
                        > > bratem podlegałby pod te 2 artykuły. nie jestem karnista. natomiast jestem
                        >
                        > > pewien ze istnieja odpowiednie przepisy kolizyjne. i nadal nie rozumiem
                        > > dlaczego zadałes to pytanie.
                        >
                        > Jak to dlaczego? Ano tylko dlatego, że w jednej ze swoich wypowiedzi
                        > stwierdziłeś, że ja w referendum byłbym za, a Ty przeciw. Chciałem przeto
                        > wykazać, że polskie prawodawstwo pozostawiło wiele luk w stosunku do
                        > społecznego oglądu na kwestię kazirodztwa. Bo mniemam jednak (i chyba się nie
                        > mylę), że Ty także nie byłbyś skłonny skazać 17-latka za współżycie ze swoim
                        o
                        > 3 lata młodszym bratem.

                        tu sie mylisz. byłbym w stanie skazac. znam przypadek takiej "miłosci" (ona 14
                        lat, on 24). ona przezywa oczywiscie swoja najwieksza jedyna, miolsc... on (jak
                        na razie ma dobra zabawe)... dla mnie jego zachowanie to skurwysynnstwo w
                        najczystszej postaci... trafiłes akurat na dosc wrazliwy dla mnie punkt - w
                        przypadku kontaktów seksualnych z nieletnimi nie uznaje kompromisow.


                        > >
                        > > no widzisz. a dla mnie chodzenie ludzi po ulicach nago byłoby szkodliwe i
                        > > byłoby naruszeniem mojej wolnosci osobistej. i w tym sie róznimy. w
                        > > definiowaniu szkodliwosci. pomijam całkowicie fakt, ze przełozenie ktore t
                        > y
                        > > stosujesz: wszysko co nie jest szkodliwe powinno byc dozowolone, nie
                        > przekonuje
                        > >
                        > > mnie całkowicie.
                        >
                        > A dlaczego chodzenie ludzi nago po ulicach byłoby wg Ciebie szkodliwe?
                        Naprawdę
                        >
                        > intersuje mnie co może być szkodliwego w chodzeniu nago po ulicy?
                        >
                        > p.

                        pierwszy lepszy który do głowy mi przychodzi: mozliwosc zarazenia sie róznymi
                        chorobami w np. srodkach komuniakcji miejskiej, gdy w ciagu jednego dnia na
                        jednym siedzeniu siedziałoby kilkadziesiat (kilkaset) dup. jest to moim zdaniem
                        realne niebezepieczenstwo i mam moim zadaniem prawo byc wolnym od takiego
                        ryzyka.

                        • porzadkowy Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 15:18
                          fjufju napisał:

                          > >
                          > > Jak to dlaczego? Ano tylko dlatego, że w jednej ze swoich wypowiedzi
                          > > stwierdziłeś, że ja w referendum byłbym za, a Ty przeciw. Chciałem przeto
                          > > wykazać, że polskie prawodawstwo pozostawiło wiele luk w stosunku do
                          > > społecznego oglądu na kwestię kazirodztwa. Bo mniemam jednak (i chyba się
                          > nie
                          > > mylę), że Ty także nie byłbyś skłonny skazać 17-latka za współżycie ze swo
                          > im
                          > o
                          > > 3 lata młodszym bratem.
                          >
                          > tu sie mylisz. byłbym w stanie skazac. znam przypadek takiej "miłosci" (ona
                          14
                          > lat, on 24). ona przezywa oczywiscie swoja najwieksza jedyna, miolsc... on
                          (jak
                          >
                          > na razie ma dobra zabawe)... dla mnie jego zachowanie to skurwysynnstwo w
                          > najczystszej postaci... trafiłes akurat na dosc wrazliwy dla mnie punkt - w
                          > przypadku kontaktów seksualnych z nieletnimi nie uznaje kompromisow.
                          >

                          Co innego 24-latek, a co innego 17-latek. Różnica jest naprawdę zasadnicza
                          (choć akurat w tym przypadku związek 24-latka z 14-latką nie wydaje się być
                          czymś aż tak nagannym moralnie, takie "miłości" się zdarzają). Ale rozumiem
                          Twoje zbulwersowanie, ja tylko dywaguję, Ty znasz ten przypadek zapewne
                          dokładniej.
                          Ja natomiast znam z doświadczenia kilka przypadków, gdy chciano 16, 17-latków
                          sądzić za uprawianie seksu z nieletnią poniżej 15 roku życia. Całe szczęście
                          prokurator miał wyobraźnię, ale zapędy ku osądzeniu tych młodych ludzi za ten
                          czyn były u wielu osób. A krzywda wyrządzona tym młodym chłopcom poprzez
                          usankcjonowanie ich zachowania wobec "dziewczyny", "koleżanki" mogłaby być
                          niewyobrażalna.
                          Dlatego dałem przykłąd charakterystyczny przykład wiekowy 17-14 lat. Prawo
                          zabrania takich kontaktów, choć ja ani moralnie ani etycznie nie widzę w tym
                          niczego złego.
                          > > A dlaczego chodzenie ludzi nago po ulicach byłoby wg Ciebie szkodliwe?
                          > Naprawdę
                          > >
                          > > intersuje mnie co może być szkodliwego w chodzeniu nago po ulicy?
                          > >
                          > > p.
                          >
                          > pierwszy lepszy który do głowy mi przychodzi: mozliwosc zarazenia sie róznymi
                          > chorobami w np. srodkach komuniakcji miejskiej, gdy w ciagu jednego dnia na
                          > jednym siedzeniu siedziałoby kilkadziesiat (kilkaset) dup. jest to moim
                          zdaniem
                          >
                          > realne niebezepieczenstwo i mam moim zadaniem prawo byc wolnym od takiego
                          > ryzyka.

                          No to chyba trochę niefortunny przykład wziąłeś, bo drogą kropelkową czy
                          poprzez dotykanie dłońmi publicznych przedmiotów zarażamy się nie lepszymi
                          chorobami od tych, które moglibyśmy złapać siadając gołą dupą na wspólnym
                          siedzeniu. Poza tym w solarium też kładziemy się na wspólnym łóżku opalającym i
                          jakoś żyjemy. Można po prostu je zdezynfekować.

                          Ale argument dotyczący chorób odrobinkę mnie przekonuje.

                          Intersuje mnie natomiast jakiej przeszkody natury obyczajowem mogą stać na
                          przeszkodzie chodzenia nago po ulicach? Przecież można zrobić tak: kto chce
                          chodzi nago, kto nie chce (bo boi się np. chorób) chodzi w ubraniu, prawda?

                          p.
                          • fjufju Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 15:30

                            > pierwszy lepszy który do głowy mi przychodzi: mozliwosc zarazenia sie rózn
                            > ymi
                            > > chorobami w np. srodkach komuniakcji miejskiej, gdy w ciagu jednego dnia n
                            > a
                            > > jednym siedzeniu siedziałoby kilkadziesiat (kilkaset) dup. jest to moim
                            > zdaniem
                            > >
                            > > realne niebezepieczenstwo i mam moim zadaniem prawo byc wolnym od takiego
                            > > ryzyka.
                            >
                            > No to chyba trochę niefortunny przykład wziąłeś, bo drogą kropelkową czy
                            > poprzez dotykanie dłońmi publicznych przedmiotów zarażamy się nie lepszymi
                            > chorobami od tych, które moglibyśmy złapać siadając gołą dupą na wspólnym
                            > siedzeniu. Poza tym w solarium też kładziemy się na wspólnym łóżku opalającym
                            i
                            >
                            > jakoś żyjemy. Można po prostu je zdezynfekować.

                            zły przykład? dezynfekowac? jechałes kiedys zatłoczonym autobusem, w poludnie,
                            gdy temperatura na zewnatrz wynsoi dajmy na to 38 stopni?


                            > Ale argument dotyczący chorób odrobinkę mnie przekonuje.
                            >
                            > Intersuje mnie natomiast jakiej przeszkody natury obyczajowem mogą stać na
                            > przeszkodzie chodzenia nago po ulicach? Przecież można zrobić tak: kto chce
                            > chodzi nago, kto nie chce (bo boi się np. chorób) chodzi w ubraniu, prawda?
                            >
                            > p.


                            natury obyczajowej? prosze bardzo: idziesz z 5 letnia córeczka i mijasz super
                            sekswona kobiete... albo najlepiej dwie... lesbijki... wyrazaja wzgledem
                            sioebie uczucia... u ciebie erekcja... albo jeszcze lepiej... jestes wychowawca
                            klas 1-3 i własnie udajesz sie na szkolna wycieczke z 20 dzieciakami miejskim
                            autobusem... scisk... tłok... ty.. nagie kobiety... juz nie wspominajac o tym,
                            ze byłoby to pole popisu dla wszelkiej masci dewiantów seksulanych... ja
                            rozumiem ze sprowadzam sprawe do absurdu... ale to ty zaczałes.
                            • porzadkowy Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 16:24
                              fjufju napisał:

                              >
                              >
                              > natury obyczajowej? prosze bardzo: idziesz z 5 letnia córeczka i mijasz super
                              > sekswona kobiete... albo najlepiej dwie... lesbijki... wyrazaja wzgledem
                              > sioebie uczucia... u ciebie erekcja... albo jeszcze lepiej...

                              Ale erekcja jest czymś zupełnie naturalnym. Nie wiem, dlaczego ludzie się jej
                              wstydzą. Ja pamiętam, jak mając 14-18 lat budząc się z poranną erekcją byłem
                              zapraszany na śniadanie do kuchni i nikt się nie przejmował, że chodziłem po
                              domu z widoczną erekcją. Przecież to chyba nie jest nic nienaturalnego, prawda?
                              Co innego, gdyby 17 latek miał problemy z erekcją, wtedy dopiero chyba
                              należałoby się zanipokoić?


                              jestes wychowawca
                              >
                              > klas 1-3 i własnie udajesz sie na szkolna wycieczke z 20 dzieciakami miejskim
                              > autobusem... scisk... tłok... ty.. nagie kobiety...

                              Wiesz, przyznam Ci się do czegoś: jestem naturystą, od wielu, wielu lat. Na
                              plażach naturystycznych byłem, powiedzmy 200 razy. I.... niekontrolowana
                              erekcja zdarzyła mi się jeden, jedyny raz, podczas pierwszej wizyty na plaży
                              dla golasów. Później tak to spowszedniało, że o nieświadomym wzwodzie mowy być
                              nie może. I to dotyczy prawie wszystkich naturystów. Są bardzo rzadkie
                              niechlubne wyjątki, które jednak z naturyzmem wiele wspólnego nie mają. To
                              raczej voyeuryści.


                              juz nie wspominajac o tym,
                              > ze byłoby to pole popisu dla wszelkiej masci dewiantów seksulanych... ja
                              > rozumiem ze sprowadzam sprawe do absurdu... ale to ty zaczałes.

                              Tutaj odrobinkę mnie przekonujesz, odnośnie tych dewiantów.

                              Ale dewiacja rodzi się tylko i wyłącznie z zakazów. Jeśli nagość uważalibyśmy
                              za coś powszechnego, przekonany jestem że wiele dewiacji odeszłoby w niebyt
                              (ekshibicjonizm, voyeuryzm, ocieractwo etc.).

                              p.
                              • fjufju Re: Gwoli uzupełnienia 23.09.03, 16:35
                                porzadkowy napisał:

                                > fjufju napisał:
                                >
                                > >
                                > >
                                > > natury obyczajowej? prosze bardzo: idziesz z 5 letnia córeczka i mijasz su
                                > per
                                > > sekswona kobiete... albo najlepiej dwie... lesbijki... wyrazaja wzgledem
                                > > sioebie uczucia... u ciebie erekcja... albo jeszcze lepiej...
                                >
                                > Ale erekcja jest czymś zupełnie naturalnym. Nie wiem, dlaczego ludzie się jej
                                > wstydzą. Ja pamiętam, jak mając 14-18 lat budząc się z poranną erekcją byłem
                                > zapraszany na śniadanie do kuchni i nikt się nie przejmował, że chodziłem po
                                > domu z widoczną erekcją. Przecież to chyba nie jest nic nienaturalnego,
                                prawda?

                                seks to tez cos naturalnego. czyli jak dobrze cie rozumiem nie masz nic
                                przecikow kopulujacym na ulicy parom? wypróznianie sie jest procesem
                                naturalnym... itd. itp. przyjete prze ciebie kryterium naturalności nie wydaje
                                mi sie własciwym, a nawewno mnie nie przekonuje.


                                > Co innego, gdyby 17 latek miał problemy z erekcją, wtedy dopiero chyba
                                > należałoby się zanipokoić?
                                >
                                >
                                > jestes wychowawca
                                > >
                                > > klas 1-3 i własnie udajesz sie na szkolna wycieczke z 20 dzieciakami miejs
                                > kim
                                > > autobusem... scisk... tłok... ty.. nagie kobiety...
                                >
                                > Wiesz, przyznam Ci się do czegoś: jestem naturystą, od wielu, wielu lat. Na
                                > plażach naturystycznych byłem, powiedzmy 200 razy. I.... niekontrolowana
                                > erekcja zdarzyła mi się jeden, jedyny raz, podczas pierwszej wizyty na plaży
                                > dla golasów. Później tak to spowszedniało, że o nieświadomym wzwodzie mowy
                                być
                                > nie może. I to dotyczy prawie wszystkich naturystów. Są bardzo rzadkie
                                > niechlubne wyjątki, które jednak z naturyzmem wiele wspólnego nie mają. To
                                > raczej voyeuryści.

                                problem w tym, ze nie jestes jedynym mezczyzna w tym kraju.

                                > juz nie wspominajac o tym,
                                > > ze byłoby to pole popisu dla wszelkiej masci dewiantów seksulanych... ja
                                > > rozumiem ze sprowadzam sprawe do absurdu... ale to ty zaczałes.
                                >
                                > Tutaj odrobinkę mnie przekonujesz, odnośnie tych dewiantów.
                                >
                                > Ale dewiacja rodzi się tylko i wyłącznie z zakazów. Jeśli nagość
                                uważalibyśmy
                                > za coś powszechnego, przekonany jestem że wiele dewiacji odeszłoby w niebyt
                                > (ekshibicjonizm, voyeuryzm, ocieractwo etc.).
                                >
                                > p.

                                dewiacje rodza sie tylko i wyłacznie z zakazów??? nie chce byc sarkastyczny,
                                wiec nie bede komentował albo jednak upewnie sie... w związku z tym uwazasz, ze
                                wystarczy zalegalizowac pedofilie na przykład, a ona zniknie? zgodze sie ze
                                zniknałby ekshibicjonizm w formie jaka znamy... natomiast stwierdzenie ze znika
                                ekshibicjonizm gdy wszyscy na ulicy chodza nago brzmi ckokolwiek przewrotniue i
                                mało logicznie.
            • fjufju porzadkowy. 23.09.03, 13:39
              mam nadzieje ze nie bedziesz miał wpływu na tworzenie prawa w miejscu przez
              mnie zamieszkanym.
      • sagan2 Re: całkiem niepotrzebnie mieszacie genetyke 23.09.03, 13:08
        ale SKAD sie bierze ta niechec kulturowa do
        kazirodztwa??? wyobrazam sobie (moze naiwnie), ze ludzie
        maja POWODY...
        zwlaszcza, ze niechec ta istniala w czasach, gdzie
        chociazby wydawalo sie za maz 11 letnie dzieci...

        a i dzis spotyka sie zadziwiajace przypadki... slubu
        koscielnego mozna udzielic nawet 14-latkom (jesli takie
        jest prawo/zwyczaj w kraju, w ktorym sie to dzieje),
        mozna slubu udzielic adoptowanemu rodzenstwu (w roznych
        konfiguracjach), po rozwiazaniu "umowy adopcyjnej" (tzn
        matka z adoptowanym synem, ojciec z corka, adoptowane
        dziecko z prawdziwym itp itd). ALE nie mozna (nigdy!)
        udzielic slubu koscielnego mezowi corki i jego
        tesciowej!! (tak jest wg prawa kanonicznego, a
        przynajmniej tak nas poinformowal ksiadz na naukach
        przedmalzenskich). oczywiscie w sytuacji "czystej", tzn
        malzonkowie powyzszych nie zyja...
        ... na moje pytanie "dlaczego????" ksiadz odpowiedzial:
        "no przeciez do tesciowej sie mowi zwyczajowo "mamo", a
        jak do zony mowic "mamo"?"... no commnets :(
        • fjufju sagan, zdecyduj sie 23.09.03, 13:17
          chodzi ci o prawo? czy o nakazy moralne, jakimi jest prawo kanoniczne?

          i powtorze jeszcze raz, niechec do kazirodztwa wynika z kilkutysiecznej
          tradycji judeochrzescijanskkiej, której europa jest czescia... nie wiem jak
          inaczej mogłbym ci to nakreslic...
          • sagan2 Re: sagan, zdecyduj sie 23.09.03, 13:30
            fjufju napisał:

            > chodzi ci o prawo? czy o nakazy moralne, jakimi jest
            > prawo kanoniczne?

            chodzi o prawo, prawo kanoniczne bylo tylko dygrasja.
            jesli wprowadzila ona zamieszanie, przepraszam.

            > i powtorze jeszcze raz, niechec do kazirodztwa wynika z
            > kilkutysiecznej tradycji judeochrzescijanskkiej, której
            > europa jest czescia... nie wiem jak inaczej mogłbym ci
            > to nakreslic...

            ale mnostwo innych rzeczy TEZ z niej wynika, a nie sa
            zakazane prawnie (np zdrady malzenskie - "nie cudzoloz",
            czy stosunki homoseksualne).
            chodzi mi o zakaz prawny, nie Twoja osobista niechec do
            kazirodztwa. jest roznica, prawa?
            czy fakt, ze cos wynika z tradycji, zwalnia od
            zastanowienia sie DLACZEGO sie w tej tradycji znalazlo???
            przeciez ludzie na ogol maja powody, aby cos o czyms
            sadzic. tylko, ze wg mnie, powod "to jest obrzydliwe" nie
            wystacza, aby obrzydliwej rzeczy zakazac...
            • fjufju sagan 23.09.03, 13:46
              sagan2 napisała:

              > fjufju napisał:
              >
              > > chodzi ci o prawo? czy o nakazy moralne, jakimi jest
              > > prawo kanoniczne?
              >
              > chodzi o prawo, prawo kanoniczne bylo tylko dygrasja.
              > jesli wprowadzila ona zamieszanie, przepraszam.
              >
              > > i powtorze jeszcze raz, niechec do kazirodztwa wynika z
              > > kilkutysiecznej tradycji judeochrzescijanskkiej, której
              > > europa jest czescia... nie wiem jak inaczej mogłbym ci
              > > to nakreslic...
              >
              > ale mnostwo innych rzeczy TEZ z niej wynika, a nie sa
              > zakazane prawnie (np zdrady malzenskie - "nie cudzoloz",
              > czy stosunki homoseksualne).
              > chodzi mi o zakaz prawny, nie Twoja osobista niechec do
              > kazirodztwa. jest roznica, prawa?
              > czy fakt, ze cos wynika z tradycji, zwalnia od
              > zastanowienia sie DLACZEGO sie w tej tradycji znalazlo???
              > przeciez ludzie na ogol maja powody, aby cos o czyms
              > sadzic. tylko, ze wg mnie, powod "to jest obrzydliwe" nie
              > wystacza, aby obrzydliwej rzeczy zakazac...


              akurat nie zgodze sie z toba ze niecudzołozenie, nie wynika z tradycji
              eurpoejskiej. wynika i to jak najbrzdiej. jak europa długa i szeroka chędożyli
              i cydzołozyli pewnie wszedzie. nie za bardzo wiem czego ode mnie oczekujesz...
              zadałas pytanie skad wyniak taki zakaz, ja wypowiedziałem moje zdanie na ten
              temat.

              twoje pytanie dlaczego coś sie znalazło w tradycji, to jakies nieporozumienie.
              ale jezlei juz miałbym sie pokusic o odpowiedz, to napisałbym, ze znalzło sie
              cos w jakiejs tradycji bo taka była WOLA spoleczenstwa ktorej dany proces
              dotyczy. przesłąnki dla ktorych ta wola była taka a nie inna z perspektywy dnia
              dzisiejszego maja znacznie wyłacznie chyba dla badaczy.
              • sagan2 Re: sagan 23.09.03, 13:50
                fjufju napisał:


                > akurat nie zgodze sie z toba ze niecudzołozenie, nie
                > wynika z tradycji eurpoejskiej. wynika i to jak
                > najbrzdiej. jak europa długa i szeroka chędożyli
                > i cydzołozyli pewnie wszedzie. nie za bardzo wiem czego
                > ode mnie oczekujesz...

                nie rozumiem. pisales o tradycji judeochrzescijanskiej, w
                ktorej jest wyraznie napisane "nie cudzoloz". skoro ta
                tradycja mialaby byc podstawa prawa, to dlaczego
                cudzolostwo nie jest zakazane prawnie???
                oczywiscie, ze wszyscy cudzoloza. ale zakaz cudzolozenia
                jest wpisany w tradycje judeochrzescijanska (jest jednym
                z 10 najwazniejszych przykazan! trudno o cos bardziej
                podstawowego!). czemu nie zakazac prawnie cudzolostwa, a
                zakazac kazirodztwa? skoro obie rzeczy wynikaja z
                tradycji judeochrzescijanskiej i (przypuszczam) podobnego
                swiatopogladu?

                • fjufju Re: sagan 23.09.03, 14:08
                  sagan2 napisała:

                  > fjufju napisał:
                  >
                  >
                  > > akurat nie zgodze sie z toba ze niecudzołozenie, nie
                  > > wynika z tradycji eurpoejskiej. wynika i to jak
                  > > najbrzdiej. jak europa długa i szeroka chędożyli
                  > > i cydzołozyli pewnie wszedzie. nie za bardzo wiem czego
                  > > ode mnie oczekujesz...
                  >
                  > nie rozumiem. pisales o tradycji judeochrzescijanskiej, w
                  > ktorej jest wyraznie napisane "nie cudzoloz". skoro ta
                  > tradycja mialaby byc podstawa prawa, to dlaczego
                  > cudzolostwo nie jest zakazane prawnie???
                  > oczywiscie, ze wszyscy cudzoloza. ale zakaz cudzolozenia
                  > jest wpisany w tradycje judeochrzescijanska (jest jednym
                  > z 10 najwazniejszych przykazan! trudno o cos bardziej
                  > podstawowego!). czemu nie zakazac prawnie cudzolostwa, a
                  > zakazac kazirodztwa? skoro obie rzeczy wynikaja z
                  > tradycji judeochrzescijanskiej i (przypuszczam) podobnego
                  > swiatopogladu?


                  tradycja judeochrzescijanska, to ni etylko 10 przykazań, ale tez to co z tymi
                  przykazaniami zrobiono, innymi słowy jak sie do nich stosowano. a wiec:
                  elementem tradycji jest zakaz cudzołozenia, ale równiez jego łamanie w pewnym
                  zakresie i dosc znaczne w tej kwestii przyzwolenie społeczne, natomiast brak
                  takiego przyzowlenia dla stosunków kazirodzczych. dlatego jako taka zgoda na
                  cudzołozenie jest elementem tradycji europejskiej, jak równiez brak zgody na
                  stosunki kazirodcze.
                  • sagan2 Re: sagan 23.09.03, 14:12
                    fjufju napisał:


                    > elementem tradycji jest zakaz cudzołozenia, ale równiez
                    > jego łamanie w pewnym zakresie i dosc znaczne w tej
                    > kwestii przyzwolenie społeczne, natomiast brak
                    > takiego przyzowlenia dla stosunków kazirodzczych.
                    > dlatego jako taka zgoda na cudzołozenie jest elementem
                    > tradycji europejskiej, jak równiez brak zgody na
                    > stosunki kazirodcze.

                    ok, ale to ciagle nie odpowieada na moje pytanie:
                    dlaczego na cudzolostwo bylo przyzwolenie, a na
                    kazirodztwo nie... poniewaz to przyzwolenie lub brak
                    *ksztaltowalo* tradycje, wiec nie moglo sie na niej
                    opierac... nadal wiec brak odpowiedzi...

                    a tak w ogole. czy nie czujesz sie w jakims stopniu
                    niewolnikiem tej tradycji? piszesz, ze tak jest, bo taka
                    jest tradycja. a gdzie wlasna reflekcja? abstrahuje tutaj
                    od kazirodztwa, to pytanie ogolne.
                    • fjufju Re: sagan 23.09.03, 14:36
                      > ok, ale to ciagle nie odpowieada na moje pytanie:
                      > dlaczego na cudzolostwo bylo przyzwolenie, a na
                      > kazirodztwo nie... poniewaz to przyzwolenie lub brak
                      > *ksztaltowalo* tradycje, wiec nie moglo sie na niej
                      > opierac... nadal wiec brak odpowiedzi...

                      idąc tym tropem dojdziesz do adama i ewy, co moze i jest i wskazane bo ciagłe
                      dopytywanie i szukanie odpowiedzi i drazenie i drazenie jest tym co zapewnia
                      mludzkosci rozwoj... przykład adama i ewy jest o tyle ciekawy, ze trzymajac sie
                      scisle litery naszej przysłwoiowej juz tradycji, ktorej wyrazem jest biblia,
                      nalezałoby dojsc do wniosku, ze skoro adam i ewa byli pierwszymi i jedynymi
                      ludzi to oznacza ze ich dzieci były rodzeństwem... wiec i tradycja powinna byc
                      jakby nieco inna w tej materii...

                      > a tak w ogole. czy nie czujesz sie w jakims stopniu
                      > niewolnikiem tej tradycji? piszesz, ze tak jest, bo taka
                      > jest tradycja. a gdzie wlasna reflekcja? abstrahuje tutaj
                      > od kazirodztwa, to pytanie ogolne.

                      nie. nie czuje sie niewolnikiem tej tredycji bo akceptuje jej wartosci. pytasz
                      gdzie moja własna refleksja? moje zycie jest pelne moich własnych refleksji.
                      czy mam je zwalczac tylko dlatego ze sa zdodne z pewnym bardziej ogólnym
                      nurtem? mam krasc, bo "tradycja" mowi ze krasc nie nalezy?
                      • porzadkowy Re: sagan 23.09.03, 14:46
                        fjufju napisał:

                        > > ok, ale to ciagle nie odpowieada na moje pytanie:
                        > > dlaczego na cudzolostwo bylo przyzwolenie, a na
                        > > kazirodztwo nie... poniewaz to przyzwolenie lub brak
                        > > *ksztaltowalo* tradycje, wiec nie moglo sie na niej
                        > > opierac... nadal wiec brak odpowiedzi...
                        >
                        > idąc tym tropem dojdziesz do adama i ewy, co moze i jest i wskazane bo ciagłe
                        > dopytywanie i szukanie odpowiedzi i drazenie i drazenie jest tym co zapewnia
                        > mludzkosci rozwoj... przykład adama i ewy jest o tyle ciekawy, ze trzymajac
                        sie
                        >
                        > scisle litery naszej przysłwoiowej juz tradycji, ktorej wyrazem jest biblia,
                        > nalezałoby dojsc do wniosku, ze skoro adam i ewa byli pierwszymi i jedynymi
                        > ludzi to oznacza ze ich dzieci były rodzeństwem... wiec i tradycja powinna
                        byc
                        > jakby nieco inna w tej materii...

                        No właśnie, będąc w liceum i zadając to pytanie klesze, który prowadził
                        religię, sponsowiał on na swym licu i pokrętnie zaczął interpretować filozofię
                        chrześcijańską. Z tego też powodu z gorliwego młodego chrześcijanina
                        przeobraziłem się w gorliwego antyklerykała i ateistę. Te bajki po prostu są
                        niespójne jak i niespójna jest owa judeochrześcijańska tradycja do której się
                        odwołujesz.



                        >
                        > > a tak w ogole. czy nie czujesz sie w jakims stopniu
                        > > niewolnikiem tej tradycji? piszesz, ze tak jest, bo taka
                        > > jest tradycja. a gdzie wlasna reflekcja? abstrahuje tutaj
                        > > od kazirodztwa, to pytanie ogolne.
                        >
                        > nie. nie czuje sie niewolnikiem tej tredycji bo akceptuje jej wartosci.
                        pytasz
                        > gdzie moja własna refleksja? moje zycie jest pelne moich własnych refleksji.
                        > czy mam je zwalczac tylko dlatego ze sa zdodne z pewnym bardziej ogólnym
                        > nurtem? mam krasc, bo "tradycja" mowi ze krasc nie nalezy?

                        p.
                        • fjufju porzadkowy 23.09.03, 15:04
                          Z tego też powodu z gorliwego młodego chrześcijanina
                          > przeobraziłem się w gorliwego antyklerykała i ateistę. >


                          bo widzisz porzadkowy. najgorsze i najbardziej ogłupiajace sa skrajnosci.
                          • porzadkowy Re: porzadkowy 23.09.03, 15:20
                            fjufju napisał:

                            > Z tego też powodu z gorliwego młodego chrześcijanina
                            > > przeobraziłem się w gorliwego antyklerykała i ateistę. >
                            >
                            >
                            > bo widzisz porzadkowy. najgorsze i najbardziej ogłupiajace sa skrajnosci.

                            Przedstawiłem się jako skrajność tylko dla uwypuklenia zjawiska, którego byłem
                            uczestnikiem. Tak naprawdę jestem agnostykiem. Z tą antyklerykalnością tylko
                            nie przesadziłem.

                            p.
            • Gość: jendza Tym razem na temat, IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 23.09.03, 13:55
              mam nadzieje:).

              Jak chodzi o fakt, ze zakaz stosunkow kazirodczych
              wynika z tradycji, a nie jest wynikiem obiektywnych
              badan naukowych, mysle, ze:
              1.Warto zadac wobec powyzszego pytanie: CO lezy
              u zrodla tej tradycji? DLACZEGO w naszej kulturze
              tak bezwzgledny zakaz sie narodzil? Przeciez nie
              na zasadzie dowolnej jakkolwiek...; musial on byc
              wynikiem konkretnych, a ponadto negatywnych doswiadczen
              okreslonych spolecznosci, doswiadczen POWTARZALNYCH,
              skoro zyskal ostatecznie taka sile...
              2. Fakt, ze nie znamy wynikow badan, potwierdzajacych
              zasadnosc tego zakazu, nie oznacza wcale, ze takie
              badania nie zostaly przeprowadzone.

              Namyslajac sie nad podstawowym pytaniem Sagan,
              pokusze sie o stwierdzenie, iz... moze prawny zakaz wynika z faktu,ze
              po prostu chodzi o pieniadze? :))
              Na zasadzie, gdy nie wiadomo, o co chodzi, wiadomo,
              ze chodzi o pieniadze....:)
              Ot, chocby te ze spolecznej kasy, przeznaczane potem na usuwanie
              negatywnych konsekwencji kazirodczych zwiazkow?
              Nie moge sie bowiem oprzec wrazeniu ze przegladalam
              kiedys powazne opracowanie naukowe temu problemowi
              poswiecone... oparte na materiale przykladowym - malych
              spolecznosciach, gdzie sila rzeczy musial byc stosowany
              'chow wsobny'... brrr.

              Swoja droga - pytanie ciekawe i chyba warto by
              poszperac glebiej, by dotrzec do intencji ustawodawcy
              oraz wlasciwych wynikow badan.

              Donosze przy okazji na siebie, ze nie przeczytalam wielu
              wypowiedzi w watku na skutek braku czasu - prosze o wybaczenie

              Pozdrawiam
              j
              • sagan2 Re: Tym razem na temat, 23.09.03, 14:05
                Gość portalu: jendza napisał(a):


                > 1.Warto zadac wobec powyzszego pytanie: CO lezy
                > u zrodla tej tradycji? DLACZEGO w naszej kulturze
                > tak bezwzgledny zakaz sie narodzil? Przeciez nie
                > na zasadzie dowolnej jakkolwiek...; musial on byc
                > wynikiem konkretnych, a ponadto negatywnych doswiadczen
                > okreslonych spolecznosci, doswiadczen POWTARZALNYCH,
                > skoro zyskal ostatecznie taka sile...

                dokladnie takie samo pytanie usiluje zadac...
                szkoda, ze tak malo wiemy o odpowiedzi...
                wiesz, jesli chodzi o powtarzalne doswiadczenia, to bym
                sie troche zastanowila. przeciez istnialy spoleczenstwa
                (starozytny egipt, na przyklad), w ktorych kazirodztwo
                bylo jak najbardziej akceptowane i paktykowane.
                czy te spoleczenstwa nie mialy negatywnych doswiadczen? a
                jesli te nie, a inne jednak mialy, to skad sie wziela ta
                roznica???

                mi sie temat naprawe wydaje ciekawy i chetnie bym sie
                czegos dowiedziala.

                > 2. Fakt, ze nie znamy wynikow badan, potwierdzajacych
                > zasadnosc tego zakazu, nie oznacza wcale, ze takie
                > badania nie zostaly przeprowadzone.

                oczywiscie! dlatego apeluje raz jeszcze - jesli ktos cos
                wie - do raportu! ;)


                > Ot, chocby te ze spolecznej kasy, przeznaczane potem na
                > usuwanie negatywnych konsekwencji kazirodczych
                > zwiazkow?

                ale jakich konkretnie konsekwencji? myslisz o dzieciach?
                czy o zaburzeniach osob? trudno mi sobie wyobrazic
                konsekwencje kazirodztwa, ktore pociagaja za soba duze
                wydatki ze spolecznej kasy... ale moze mam marna
                wyobraznie?... ;)

                > Nie moge sie bowiem oprzec wrazeniu ze przegladalam
                > kiedys powazne opracowanie naukowe temu problemowi
                > poswiecone... oparte na materiale przykladowym - malych
                > spolecznosciach, gdzie sila rzeczy musial byc stosowany
                > 'chow wsobny'... brrr.

                jej, przypomnij sobie co to bylo!! chetnie poczytam.

                • Gość: jendza Sagan IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 23.09.03, 15:15
                  Sagusiu, brak czasu gna mnie okrutnie;
                  na zito, he, he, znalazlam przykladowe trzy opisy
                  na stronie Fundacji Dzieci Niczyje:

                  Krzyżyk-Szymańska E. (1997). Kazirodztwo rozmiary zjawiska i jego specyfika na
                  przykładzie miasta Tychy. Problemy Rodzinne Nr 3.
                  Smoczyk-Łucka I., (1995). Kazirodztwo jako jedna z form nadużyć seksualnych
                  wobec dzieci. W: Psychiatria Polska tom XXIX, nr 2.
                  Vanderbilt H., (1993). Kazirodztwo. W: /red./ Lipowska-Teutsch A., Ofiary
                  istnieją, Kraków, Ośrodek Pomocy i Interwencji Psychologicznej.

                  To oczywiscie znacznie zaweza problem tylko do spraw dzieci...
                  zapewne - bo owych pozycji nie mialam w reku...

                  Jest sporo powaznych sprawozdan na mateuszu, ale to z odcieniem
                  katolickim...


                  Nie przypomne sobie, niestety, tamtego opracowania o chowie wsobnym,
                  ale mysle, ze takich musi byc sporo.
                  Szukalabym w pracach antropologicznych.
                  Mysle, ze spoleczne skutki kazirodczych praktyk, przeliczalne na pieniadze,
                  musza byc bardzo wysokie. I to nie tylko chodziloby o leczenie
                  chorego, czy slabszego genetycznie potomstwa...
                  Mysle tez, ze upadek starozytnych cywilizacji ma bardzo
                  roznorodne i zlozone przyczyny; kto wie, czy wlasnie ogolna
                  akceptacja praktyk kazirodczych nie jest jedna z podstawowych?
                  Tu bym znow szukala w ogolnej w wiedzy o kulturze, ale i
                  w seksuologii - ostatnio ta dziedzina nauki coraz intensywniej
                  zajmuje sie badaniami seksualnosci ludzi poszczegolnych epok.
                  Tyle na razie!
                  Pozdrawiam serdecznie!
                  j
    • Gość: loko To jest w interesie państwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:01
      Chodzi o zapobieganie powstawaniu mutantów. Zakaz kadzirodztwa służy wymianie
      genów.
      • sagan2 Re: To jest w interesie państwa 23.09.03, 14:14
        a co ze zwiazkami kazirodczymi, z ktorych nie ma dzieci?
        albo kazirodczymi-homoseksualnymi, z ktorych nie moze byc
        dzieci?

        a co ze zwiazkami ludzi, ktorzy maja choroby genetyczne?
        tez zabronic im rozmnazac sie, zeby nie "podali dalej"
        choroby?
    • anahella Re: kazirodztwo... 23.09.03, 14:50
      sagan2 napisała:

      > dlaczego w spoleczenstwie jest taka silna niechec wobec
      > kazirodztwa? jak myslicie?

      Pociag seksualny zostal wymyslony przez nature w celu prokreacyjnym. Jezeli
      rozmnazaja sie dwa osobniki z tej samej rodziny to w kolejnych pokoleniach
      wychodza wady genetyczne.

      Wystarczy przesledzic historie rodow krolewskich Europy: zenili sie miedzy
      soba, mieli dzieci ze swoimi kuzynami i bylo tam duzo przypadkow osob
      obciazonych genetycznie.
      Mysle ze prawo po prostu chce chronic spoleczenstwo przed masowym rodzeniem
      dzieci ulomnych.

      A oceniac zjawiska od strony moralniej - nie podejmuje sie. W koncu to nie moja
      sprawa kto z kim sypia. Pisze tu oczywiscie o swiadomych decyzjach doroslych
      osob a nie o pedofilii, bo te ostatnia bardzo potepiam.
      • sagan2 Re: kazirodztwo... 23.09.03, 15:09
        anahella napisała:


        > Mysle ze prawo po prostu chce chronic spoleczenstwo
        > przed masowym rodzeniem dzieci ulomnych.

        ale "masowe rodzenie sie dzieci ulomnych" zakladaloby, ze
        ludzie jednak wspolzyja kazirodczo, czyli w jakis sposob
        nie potepiaja tego zjawiska.
        a przeciez niechec jest bardzo silna.
        poza tym trzeba by, jak napisalas, wiele pokolen, w
        ktorych ludzie sie kotluja w rodzinach, aby wyszly wady
        genetyczne.
        wiekszosc ludzi tak nie robi.
        czy wiec jest stosowne zabraniania tego prawne?
        to mnie nurtuje...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka