Dodaj do ulubionych

rok temu brałam ślub

27.06.08, 22:48
rok temu brałam ślub, w czerwcu 2007
było pięknie, choć padało. my z mężem tacy młodzi, tacy zakochani.

a dziś ?

dziś chyba nas już nie ma. wyprowadziłam się. kocham go bardzo, wiem, że on
też mnie kocha, ale... chyba nie potrafimy ze sobą żyć. nie wiem co robić, czy
mam odejść, czy tkwić w takim zawieszeniu w jakim jestem od ponad 2 miesięcy,
czy dać jeszcze sobie/nam czas. nie wiem.

budzę się rano, każdy dzień to dla mnie niemal fizyczny ból i samotność,
której nie da się wyrazić słowami. nie wiem, czy to wytrzymam.
Obserwuj wątek
    • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 22:52
      Porozmawiaj. Czasem się da. Trudniejsze okresy da się przetrwać ale potrzeba w
      końcu ogromnej dawki szczerości i chęci zmiany istniejącej sytuacji.
      • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 22:55
        nie wiem, czy da.. on nie chce rozmawiać. jak dzwoni, to milczymy, nic nie mówi...
        mój maż ma ciężką, trudną pracę i w nią ucieka od naszych problemów.nie wiem co
        robić.
        chciałabym to skończyć, bo tak już nie da się żyć.
        • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:00
          No niestety żeby coś zmienić potrzebne są chęci obojga partnerów.
          A nie możesz mu walnąć monologu tego co czujesz? Wywalić wszystko co w Tobie
          siedzi i powiedzieć, że albo walczymy i chcemy coś z zmienić albo się rozstajemy?
          • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:05
            w zasadzie to chyba powiedziałam mu wszystko.
            ja przestałam go rozumieć, bo on nie dzwoni i nie rozmawia ze mną tak jak wcześniej.
            dzwoni i milczy.
            albo wysyła smsy, że tęskni i że kocha.. nic więcej.
            rozmawiać nie chce.

            w poniedziałek będzie rok od naszego ślubu ;///
            • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:06
              dziewczyna_z_komina napisała:

              > w zasadzie to chyba powiedziałam mu wszystko.
              > ja przestałam go rozumieć, bo on nie dzwoni i nie rozmawia ze mną tak jak wcześ
              > niej.
              > dzwoni i milczy.
              > albo wysyła smsy, że tęskni i że kocha.. nic więcej.
              > rozmawiać nie chce.
              >
              > w poniedziałek będzie rok od naszego ślubu ;///

              A ile lat jesteście ze sobą - tak łącznie (przed i po ślubie)?
              • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:11
                4 lata
                rok po ślubie
                • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:13
                  dziewczyna_z_komina napisała:

                  > 4 lata
                  > rok po ślubie

                  A przepraszam, że tak jeszcze wścibsko zapytam. W jakim wieku jesteście?
                  • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:20
                    ja mam 23 lata, on 25
                    • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:24
                      dziewczyna_z_komina napisała:

                      > ja mam 23 lata, on 25

                      Studiujecie? Pracujecie? Jedno i drugie? Rodziców macie daleko, blisko? Możecie
                      na nich liczyć?
                      Przepraszam, że tak wypytuję ale to wszystko jest bardzo ważne. Może jest Wam
                      ciężko, sytuacja Was przerosła, coś się pogubiło, zatrząsł się grunt pod nogami?
                      Zdarzają się problemy, nawet zdawałoby się, że są już nie do wyprostowania a
                      jednak...wszystko zależy od chęci i od pracy jaką się wkłada w poprawę sytuacji.
                      • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:26
                        tak, myślę, że sytuacja nas przerosła.
                        rodziców mamy i pomogą w każdej sytuacji, ale nie pomogą się nam dogadać.
                        ja studiuję, on pracuje.

                        • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:27
                          dziewczyna_z_komina napisała:

                          > tak, myślę, że sytuacja nas przerosła.
                          > rodziców mamy i pomogą w każdej sytuacji, ale nie pomogą się nam dogadać.
                          > ja studiuję, on pracuje.

                          Przeczytałam Twój post poniżej. Nie ma szansy przenieść się na studia do miasta,
                          w którym Twój mąż pracuje?
                          • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:34
                            tak, ja bym chciała, wszystko bym zrobiła, aby razem zamieszkać i dogadać się
                            już na "swoim". ale on nie chce rozmawiać, w zasadzie nie dzwoni do mnie, nie
                            rozmawia, nie wykazuje chęci zbudowania czegoś, zrobienia czegokolwiek
                            konstruktywnego z naszym związkiem.

                            nie wiem, może tak to przeżywa, w sposób specyficzny dla siebie, może tak
                            reaguje? nie mieliśmy nigdy kryzysu żadnego, nie wiem... wiem za to, że on jest
                            człowiekiem który lubi samotność, który potrzebuje ciszy dla siebie. może tak
                            zareagował, a ja tego nie rozumiem.

                            tylko co ja mam robić?

                            czekać?
                            • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:41
                              A to mieszkanie macie wspólne czy nie?
                              Bo jeśli to tak wygląda to właściwie wszystko jedno czy Ty się przeniesiesz na
                              inną uczelnię i to nic nie da, czy nic nie zrobisz i dalej będzie źle - a
                              przynajmniej jeśli mu oświadczysz, że zmieniłaś uczelnię żebyście razem
                              zamieszkali to On nie będzie miał wyjścia i "zmierzycie" się razem wspólnie
                              wreszcie mieszkając i "integrując" się ze sobą;) I albo się uda albo nie ale
                              przynajmniej spróbujecie.
    • kasha101 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 22:53
      Co jest takiego, ze nie mozecie byc razem?

      Latwo cos skonczyc, uciac.
      Trudniej jest walczyc.
      Kazdy wybiera to, czego konsekwencje bedzie mogl udzwignac...
      • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:02
        nie wiem co...
        brak mieszkania, brak stabilności, trudna praca, nerwy, chyba to wszystko razem.
        ja chciałam rozmawiać, prosiłam, żeby przyjechał. on nie chce. zaciął się. mówi,
        że jak patrzy na nasz związek, to widzi same złe momenty, same złe chwile.

        ja inaczej na nas patrzę. kłóciliśmy się, jak wszyscy, ale byliśmy dobrą parą.
        mówiliśmy sobie o wszystkim, byliśmy przyjaciółmi. zawsze wyjaśnialiśmy
        nieporozumienia. ja jak patrzę na nasz związek widzę ludzi, którzy szaleli za
        sobą i kochali się tak, jak bardziej nie można już kochać.
        i nagle stało się coś co nas przerosło. nie wiem co robić.

        • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:07
          A jest jakas szansa na poprawienie sytuacji materialnej?
          • nerri Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:09
            A myślisz,że samo poprawienie sytuacji materialnej coś da?

            Nie wydaje mi się:/
            • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:10
              To co autorka mymienila obraca sie tylko dookola sfery materialnej.
              Niestabilnosc finansowa i niepewnosc z tym zwiazana, jest
              wystarczajacym powodem do rozpadu zwiazku
            • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:12
              nerri napisała:

              > A myślisz,że samo poprawienie sytuacji materialnej coś da?
              >
              > Nie wydaje mi się:/

              Da. Już chyba nikt nie wierzy w to, że pieniądze nie pomagają w życiu.
              • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:12
                Pieniadze szczescia nie daja ale pomagaja w jego utrzymaniu
                • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:14
                  kontik_71 napisał:

                  > Pieniadze szczescia nie daja ale pomagaja w jego utrzymaniu

                  No i dają poczucie bezpieczeństwa a to bardzo wpływa na psyche. Tylko, że to
                  taki "niepopularny" pogląd bo człowiek od razu uważany jest za materialistę.
                  • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:16
                    Tak samo niepopularny ja stwierdzenie, najpierw liczy sie wyglada a
                    dopiero potem wnetrze :)
                    • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:18
                      kontik_71 napisał:

                      > Tak samo niepopularny ja stwierdzenie, najpierw liczy sie wyglada a
                      > dopiero potem wnetrze :)

                      Taaa, gdyby to wnętrze się tak liczyło to ludzkość by wymarła...no chyba, że to
                      "wnętrze" wiązałoby się z dobrymi genami:D
                      • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:19
                        Nic dodac, nic ujac :)
                        • izabellaz1 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:21
                          kontik_71 napisał:

                          > Nic dodac, nic ujac :)

                          Czyli kończymy dyskusję...?
                          • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:23
                            W sumie nie.. ale ciezko przebic to co napisalas :)
                      • nerri Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:25
                        Ja w takim razie jestem chyba jakaś nie tegez:D

                        Podobno:D:D
          • kasha101 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:13
            Moze potrzebujecie czasu...?
            wszystko sie zmienia, wy rowniez nie jestescie juz tacy sami jak
            przed rokiem, jestescie malzenstwem z rocznym stazem, prysly jakies
            zludzenia moze, proza zycie okazala sie zbyt trudna, juz tak jest,
            ze nawet najlepsze zwiazki, kiedy brak stabilnosci, pieniedzy krusza
            sie, warto to wziac pod uwage i ...dac sobie czas i ...walczyc:)

            Niepokojace jest tylko to, ze on ma same zle wspomnienia...Dlaczego?
            skrzywdzilas go? oklamalas, zdradzilas, zawiodlas? przeciez tzw.
            wina zawsze jest gdzis posrodku, czasem niezalezna od nas samych...
            • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:20
              ja jestem trochę znerwicowana ostatnio. jego złe wspomnienia są związane z tym,
              że jestem ciągle nerwowa, że dużo płaczę, że mam problemy powiedzmy sobie sama
              ze sobą.
              ale te problemy nie biorą się znikąd.
              przez rok małżeństwa nie mieszkaliśmy razem, bo ja studiuję w Krakowie a on
              pracuje w innym mieście. ciągłe dojazdy, ja do niego, on do mnie, ja tego już
              nie potrafię znieść.
              pieniądze mamy, mieszkanie w sensie fizycznym też.. ale nigdy nie mieszkaliśmy w
              nim razem.
              mnie ten brak domu dobijał, robiłam się coraz bardziej nerwowa i on chyba tego
              nie wytrzymał. nie wiem sama.

              zdrada i inne takie krzywdy nie wchodzą w grę, nie zrobilibyśmy sobie tego
              • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:22
                Moze zabrzmi to brutalnie, ale po co byl slub skoro macie takie
                warunki? A skoro juz doszlo do slubu to czemu ktres z Was nie
                zmienilo miejsca pobytu?
                • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:29
                  po co ślub?
                  bo bardzo sie kochaliśmy/kochamy...
                  bo jesteśmy wierzący, nie chcieliśmy żyć na kocią łapę.

                  jak się pobieraliśmy, nie wiedzieliśmy jak będzie. maż dostał bardzo intratną
                  pracę już po ślubie, ta praca wymagała zmiany miejsca zamieszkania. ja nie
                  mogłam pojechać z nim, bo studiuję. rozmawialiśmuy o tym, razem podjęliśmy decyzję.

                  w tamtym momencie myślałm, że damy sobie radę ze wszystkim, że góry razem
                  przeniesiemy.
                  • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:32
                    Wiec albo cos z tym zrobicie i to natychmiast.. albo bedzie problem
                • iberia.pl Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:38
                  kontik_71 napisał:

                  > Moze zabrzmi to brutalnie, ale po co byl slub skoro macie takie
                  > warunki? A skoro juz doszlo do slubu to czemu ktres z Was nie
                  > zmienilo miejsca pobytu?

                  to samo sobie pomyslalam, poza tym studiowac mozna tez zaocznie.
                  Tak sie niestety koncza zwiazki na odleglosc.
                  • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:38
                    I malzenstwa z przymusu aby na "kocia lape" nie bylo bo oto grzech..
                    • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:41
                      nasze małżeństwo nie było nigdy z przymusu..
                      • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:42
                        Sama napisalas, ze jestescie wierzacy i nie chcieliscie zyc na kocia
                        lape.. a to jest pewnego rodzaju przymus, przykro mi
                        • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:52
                          nie, nic nas nie zmusiło do małżeństwa, wiedzieliśmy co robimy.

                          jeśli nazywać to przymusem, to takim samym przymusem jest zawarcie związku
                          małżeńskiego w jakimkolwiek wieku, bo tradycja i kultura dają nam pewne wzory,
                          którym ulegamy.
                          • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:55
                            Z takim postawieniem sprawy moglbym sie dluugo i zazarcie
                            sprzeczac :) Ale moz dlatego, ze ja mam "tylko" cywilny..
              • nerri Re: rok temu brałam ślub 27.06.08, 23:23
                No i nie o kase chodzi:P

                A tak serio to pogadaj z mężem...macie zamiar mieszkać razem czy
                raczej nie narazie? Mieszkaliście razem kiedykolwiek?

                Byłam w związku na odległość półtora roku...nikomu nie
                polecam.Kombinuj coby razem zamieszkać...może pójść do psychologa,bo
                nawarstwiły się pewnie między Wami wzajemne żale i
                pretensje...samemu może być ciężko się dogadać.
    • kontik_71 Masz jeden argumet 27.06.08, 23:37
      Skoro oboje jestescie tak wierzacy to w sumie rozstanie nie wchodzi
      w rachube.. wiec mozesz uzyc tego argumentu i w ten sposob zmusic go
      do dzialania
      • izabellaz1 Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:43
        kontik_71 napisał:

        > Skoro oboje jestescie tak wierzacy to w sumie rozstanie nie wchodzi
        > w rachube.. wiec mozesz uzyc tego argumentu i w ten sposob zmusic go
        > do dzialania

        Zacytuję córkę: "U ble";)
        Nie powinno się chyba tutaj wiary jako karty warunkowej/przetargowej wykładać.
        • kontik_71 Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:45
          W sumie w takiej sytuacji to chyba kazdy argument jest dobry, nie?
          • izabellaz1 Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:47
            kontik_71 napisał:

            > W sumie w takiej sytuacji to chyba kazdy argument jest dobry, nie?

            Chyba nie. Jak dla mnie szczerość do bólu i zamieszkanie razem. Innej opcji nie
            widzę bo związki na odległość nie mają racji bytu.
            • kontik_71 Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:48
              To z cala pewnoscia musi byc.. ale wadaje mi sie, ze teraz to trzeba
              faceta jakos przekona do wytrwalosci.. gdy to sie uda to beda
              potrzebne zmiany i to glebokie.. zmiana miejsca zamieszkania i cala
              reszta
      • dziewczyna_z_komina Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:43
        rozstanie wchodzi w rachubę.
        przecież tak jak żyjemy, żyć się nie da długo.
        mi jest ciężko wytrzymać, często nie chce mi się po prostu żyć.
        nie jestem fanatyczką, która nie zgodzi się na rozwód w beznadziejnej sytuacji.
        ale nie jest to proste. rozwód to też złamanie sakramentu i będzie mi z tym
        ciężko, jeśli do tego dojdzie. a wciąż mam nadzieję, że nie.
        • kontik_71 Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:46
          Nie zrozumialas mnie.. skoro nie masz na chwile obecna innego
          argumentu i metody, to przynajmniej pozostaje Ci apel do niego i
          przypomnienie przysiegi..
        • nerri Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:48
          Tak jak żyjecie żyć się faktycznie nie da w tej sytuacji...czyli
          trzeba tyo zmienić jak już ktoś Ci napisał.

          Bo sama nadzieja to trochę za mało.
          • dziewczyna_z_komina Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:56
            wiem, że to mało.
            ale ja sądzę, że wyczerpałam już swoje możliwości poprawy sytuacji.
            próbowałam rozmawiać, dzwoniłam, chciałam się spotkać.

            on nie chce, mówi, że nie potrafi się przełamać, że co pomyśli, to mu się
            przypominają złe momenty.
            że ma nerwową pracę, że nie potrafi tak żyć, etc.

            dla mnie sytuacja jest beznadziejna. ja nie wiem co konkretnie mam zrobić
            • nerri Re: Masz jeden argumet 27.06.08, 23:59
              Przenieść się na uczelnię w mieście w którym twój mąż pracuje i
              zamieszkać RAZEM. To chyba jedyne rozwiązanie skoro przyczyną
              problemów jest odległość...
            • kontik_71 Re: Masz jeden argumet 28.06.08, 00:02
              Wsiadaj w pociag i jedz do niego... Telefonami niewiele zdzialasz.
              • dziewczyna_z_komina Re: Masz jeden argumet 28.06.08, 00:06
                no i co dalej? a co jak on nie chce się spotkać?
                a co jak on nie chce razem zamieszkać?
                on nie robi nic, aby nam pomóc wyjść z tej sytuacji.

                na każde moje pytanie, co robimy dalej? czy szukamy mieszkania? odpowiedź jest
                jedna: NIE WIEM
                • kontik_71 Re: Masz jeden argumet 28.06.08, 00:11
                  Ty sie go nie musisz pytac czy mozesz przyjechac.. Po prostu wsiadaj
                  w pociag i stan przed nim, spojrz mu w oczy i zacznij mowic..
                  Latwiej kogos odrzucic przez telefon.. A jelsi to nie wypali to
                  przynajmnie jbedziesz wiedziala na czym stoisz
            • nerri Re: Masz jeden argumet 28.06.08, 00:03
              dziewczyna_z_komina napisała:

              > wiem, że to mało.

              Możęsz zrbić więcej....ale musisz chcieć


              > ale ja sądzę, że wyczerpałam już swoje możliwości poprawy sytuacji.
              > próbowałam rozmawiać, dzwoniłam, chciałam się spotkać.

              Samo dzxwonienie i "chcenie" jak widzisz nic nie daje
              >
              > on nie chce, mówi, że nie potrafi się przełamać, że co pomyśli, to
              mu się
              > przypominają złe momenty.
              > że ma nerwową pracę, że nie potrafi tak żyć, etc.

              Albo go przekonasz że dobre momenty też są i co ważniejsze
              będą...albo nic z tego nie będzie.
              >
              > dla mnie sytuacja jest beznadziejna. ja nie wiem co konkretnie mam
              zrobić


              Kilka osób już Ci powiedziało co powinnaś zrobić jeśli chcesz
              ratować małżeństwo.

              Ale skoro ciągle uważasz,że sytuacja jest beznadziejna to nikt na
              forum Ci nie pomoże więcej.
            • kasha101 Re: Masz jeden argumet 28.06.08, 00:06
              wiem, że to mało.
              > ale ja sądzę, że wyczerpałam już swoje możliwości poprawy sytuacji.
              > próbowałam rozmawiać, dzwoniłam, chciałam się spotkać.


              Dziewczyno! Ty piszesz o wlasnym mezu,czy o chlopaku z ktorym
              spotykasz sie raz na jakis czas?
              Moze to zabrzmi...staroswiecko, ale tak wlasnie mysle, miejsce zony
              jest przy mezu, a meza przy zonie.
              Blagac o spotkanie, dzwonic?
              Tu trzeba przy stole usiasc, zrobic mocnej herbaty i pogadac jak MAZ
              Z ZONA, jak by nie bylo, zalozyliscie rodzine, a tu jakies takie
              pier...dolki czytam, sorki, jakbyscie po 19 lat mieli i dopiero co
              sie poznali i teraz watki, byc razem czy nie.

              > on nie chce, mówi, że nie potrafi się przełamać, że co pomyśli, to
              mu się
              > przypominają złe momenty.
              > że ma nerwową pracę, że nie potrafi tak żyć, etc.


              A to mi tez przypomina jakies wymowki chlopczyka. Nerwowa prac?
              Kazdy ma nerwowa prace, nie ma lekko. Jest mezem, chcial miec
              rodzine, wiec niech zachowuje sie jak mezczyzna, facet, glowa
              rodziny, a niezasuwa glodne kawalki,nie chce sie spotkac. Toz to
              dziecinada jakas!
    • iberia.pl Wasza historia to kolejny dowod na to, 27.06.08, 23:53
      ze pieniadze szczescia nie daja, maz zarabia dobrze, moze nawet
      bardzo dobrze ale jakim kosztem???
      • dziewczyna_z_komina Re: Wasza historia to kolejny dowod na to, 28.06.08, 00:00
        przecież nie przez pracę męża nasz związek się rozpada, nie przez pieniądze.
        pieniądze ułatwiają wiele, dziękuję Bogu, że nie mam na głowie kolejnego
        problemu jakim jest brak pieniędzy, bo bym chyba w ogóle nie wytrzymała już na
        tym świecie.

        coś innego się stało, gdzieś się zagubiliśmy w tym wszystkim i wszystko naraz
        się złożyło na tę sytuację, brak domu przede wszystkim, to jest problem, a nie
        pieniądze
    • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 00:16
      no nic, dziękuję za wszystkie rady.
      może coś się zmieni w moim życiu, może na lepsze.
      dzięki
      • kontik_71 Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 00:17
        Nie oczekuj, ze cokolwiek sie samo stanie.. wez sprawy w swoje rece
        i walcz o to a nie pros o audiencje u meza.
        Powodzenia
    • i.see.you.baby Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 02:56
      'że tęskni i że kocha.'

      z tego co widze jeszcze duuuzo fajnych lat przed wami. niestety malzenstwo to
      tez wlasnie takie chwile. zycze powodzenia:)
    • green_land Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 10:13
      On kocha - tak piszesz. I chyba naprawdę tak jest. Przecież dzwoni -
      a że milczy... Ale dzwoni.
      Nie chce się spotkać... Coś go blokuje. Nie potrafi powziąć decyzji.
      Ma nerwową pracę. Próbowałaś dociec dlaczego? Co w niej go tak męczy?
      Może w jego życiu zaszło coś, co spowodowało, że tak patrzy na Wasz
      związek?
      Piszesz, że jest skryty. Może zmęczyły go Wasze rozmowy, dociekania
      i takie rozwiązywanie konfliktów? Może on potrzebuje więcej czasu, a
      Ty od razu przystępowałaś do rozwiązywania? Może i sygnalizował, że
      mu to nie odpowiada, ale przeoczyłaś to?

      Nie wiem, gdzie tkwi problem. Bardzo często leży on gdzie indziej,
      niż nam się wydaje. Może on nie dorósł po prostu do małżeństwa? Może
      odezwały się jakieś rodzinne "obciążenia"?
      Poproś go, byście poszli razem na jakąż terapię małżeńską. Powiedz,
      że nie możesz żyć w zgodzie z samą sobą i Bogiem, tkwiąc w takim
      zawieszeniu. I zapytaj, czy masz rozpocząć starania o unieważnienie
      małżeństwa...
    • vandikia Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 10:14
      kazdy przechodzi kryzysy, jedne warto pokonywac, inne nie
      malzenstwo to nie je bajka :)
    • nekomimimode Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 10:32
      może psychoterapia małżeńska!
    • rlena Pierwszy rok pozycia 28.06.08, 13:46
      bywa bardzo burzliwy. Idzcie na konsultacje malzenska.

      Jesli on nie jest alkoholikiem, narkomanem, nie naduzywa cie
      fizycznie/psychicznie, nie zdradza, to warto pracowac nad relacja.
      • dziewczyna_z_komina Re: Pierwszy rok pozycia 28.06.08, 14:01
        nie, nic z tych rzeczy nie ma miejsca. mój mąż nie zmuszał mnie nigdy do
        niczego, nie był zaborczy.
        nie zdradzaliśmy siebie nigdy, to nawet nigdy nie przychodziło do głowy.
    • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 13:58
      jeszcze raz dzięki za wszystkie rady.

      zastanawiałam się nad tym w nocy, myślę, że dam jemu jeszcze czas, niech odezwie
      sie pierwszy wtedy, kiedy będzie gotowy zaproponować coś konstruktywnego. może
      nasza rocznica ślubu będzie motywacją, na pewno o niej pamięta i na pewno wie,
      jak bardzo mi zależało zawsze, by celebrować takie chwile.

      co do terapii, jestem otwarta. jestem w ogóle otwarta na rozmowę, nie na
      wyrzucanie z siebie żalu i pretensji, ale na spokojną rozmowę. wiem, że on też
      ma swój punkt widzenia na tę sytuacje i z pewnością ma swoje racje, chciałabym,
      aby mi je przedstawił.
      Na razie nie chciał w ogóle rozmawiać w taki sposób, nie chciał się spotkać.
      sama ze sobą nie porozmawiam i nie rozwiążę naszych problemów.

      na razie walę głową w mur, ale może powinnam być bardziej cierpliwa? nie wiem,
      pewnie tak, więc poczekam.
      • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 14:04
        co do terapii - jeszcze raz powtórzę, chętnie bym poszła, ale do tego trzeba
        dwojga. mój problem z mężem w tej chwili polega na tym, że brakuje nam
        elementarnej komunikacji.
        w zasadzie nie rozmawiamy na ten moment. ja nie wiem, gdzie on jest ani co robi
        teraz.
        • rlena Tak, 28.06.08, 14:39
          brak umiejetnosci w komunikowaniu sie. To jest umiejetnosc, ktora
          mozna posiasc. Moj maz i ja, mielismy DUZE problemy z ADEKWATNYM
          komunikowaniem na co dzien naszych oczekiwan i uczuc prze okolo
          trzech lat pozycia malzenskiego. Oboje wiedzielismy, ze sie kochamy
          i chcemy byc razem, ale nie wiedzielismy jak zyc,zeby sie nie ranic.
          Pracowalismy nad tym ciezko, i mamy DOBRE EFEKTY.
        • frying.pan Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 15:28
          Moja propozycja jest taka. Napisz do niego długi, szczery list. Nie wytykaj mu
          jego błędów, nie rozpamiętuj złych chwil - przypomnij te dobre. Ale napisz też,
          czego od niego oczekujesz, jak widzisz Waszą przyszłość, co uważasz że można
          jeszcze naprawić i dlaczego warto próbować. Zaproponuj swoje rozwiązania
          (terapia małżeńska?). Jeśli mąż nie chce sie widzieć z Tobą, czy rozmawiać, to
          niech sobie wszystko dokładnie przemyśli i odpisze na Twój list, gdy będzie
          gotowy. To będzie dobrym początkiem do poważnej rozmowy. Dobrze by było, żeby Ci
          napisał z jakimi problemami sie teraz boryka, czemu (z jego punktu widzenia)
          rozpada się Wasz związek.
          Wiem jak bardzo wycieńczająca jest nerwowa praca - może on czuje, że musi w niej
          tkwić, bo Ty studiujesz i tylko on zarabia? Staje wiec na wysokości zadania i
          stara się Was utrzymywać, ale kosztem coraz to większego stresu i ciągłej
          frustracji. Wiem też jak to jest, kiedy jest się samemu w wielkim mieście, jak
          się tęskni za domem, za mężem, jaka człowieka czasem ogarnia samotność. Wydaje
          mi się, że obojgu Wam brakuje oparcia w tej drugiej osobie. Rezygnujecie z próby
          spojrzenia sobie w oczy i dogadania się, bo przez dluższy czas byliście
          osamotnieni ze swoimi problemami i pewnie nie umielibyście teraz o nich rozmawiać.
          Myślę, że potrzebne Wam są zmiany, ale takie PRAWDZIWE zmiany. Niech Twój facet
          zmieni pracę, choćby na mniej płatną. Nie wierzę, żeby w Krakowie nie było dla
          niego pracy - moglibyście zamieszkać razem. Ty możesz również przenieść się na
          studia zaoczne i podjąć pracę (zależy jeszcze, co studiujesz). Ważne, żebyście
          wypracowali jakiś kompromis, oczywiście nic na siłę.
      • pani.misiowa Re: rok temu brałam ślub 02.07.08, 20:15
        myślę, że dam jemu jeszcze czas, niech odezwi
        > e
        > sie pierwszy wtedy, kiedy będzie gotowy zaproponować coś
        konstruktywnego

        NIE CZEKAJ!!
        Jedz do niego, stan w drzwiach, powiedz, ze KOCHASZ i ze zrobisz
        wszystko, by uratowac wasz zwiazek
        badz z nim caly weekend, bez narzekania, bez rozmowy
        wez go na dlugi spacer, idzcie na dobry obiad, spedzcie razem
        cudowny weekend

        a na koniec powiedz mu, ze musicie zamieszkac w jednym miescie, olej
        ten krakow, za chwile skonczysz studia, mozesz 5 rok dojezdzac, albo
        sie przeniesc
        albo niech on poszuka pracy w krakowie, nie wierze, ze nie znajdzie

        ja tez bylam poltora roku w zwiazku na odleglosc i tylko weekendy
        nas trzymaly 'przy zyciu'
    • zawszesummer_wine Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 21:04
      Jak bym o sobie czytała... :/ Ja też rok temu brałam ślub, w lipc, od dwóch
      miesięcy nie mogę się pozbierać, chodzę ciągle smutna, przygnębiona, jestem
      nerwowa, jakoś nie umiem znaleźć się w roli "żony". Mój mąż widzi to chyba, jak
      mu o tym powiedziałam, to odparł, że "nie wie co ma mi powiedzieć" i poszedł do
      swoich zajęć. A ja się w sobie "kotłuje"..
      • dziewczyna_z_komina Re: rok temu brałam ślub 28.06.08, 21:12
        współczuję. może Tobie jakoś się jeszcze ułoży postaraj się, walcz.

        ja staram się uspokoić, przygotowuję się na każde wyjście. rozwód będzie wielką
        tragedią, ale co robić, czasem nie ma wyjścia. trzeba żyć dalej, tak, czy inaczej...
        • rzymelka Re: rok temu brałam ślub 01.07.08, 10:47
          Ja brałam ślub w zeszłym roku w maju, ślub z wielkiej miłości. Od
          marca nie mieszkamy razem. Za dwa tygodnie mamy pierwszą sprawę
          rozwodową. Nasze małżeństwo było bajkowe, aż pewnego dnia
          usłyszałam, że mnie nie kocha, że wszystko się wypaliło. Próbowałam
          wszystkiego żeby ratować związek - terapia, rozmowy, modlitwa. Nic
          nie pomogło. Też myślałam, że rozwód to wielka tragedia, grzech i
          koniec szans na normalne życie. Ale rozwód to konieczność w mojej
          sytuacji. Nie da się tak żyć - w zawieszeniu. Mam czyste sumienie -
          zrobiłam wszystko żeby ratować ten związek. Nie udało się.
          • cloclo80 Re: rok temu brałam ślub 01.07.08, 11:18
            Tak to jest jak się smarkateria bawi w dom. Ale do zarzucania facetom
            niedojrzałości toście pierwsze.
            • rzymelka Re: rok temu brałam ślub 03.07.08, 08:25
              To było do mnie? Ciężko nazwać mnie smarkatą.
    • cloclo80 Re: rok temu brałam ślub 01.07.08, 11:21
      Dopóki cię nie pobił nie należało się wyprowadzać. Teraz to jest już
      pozamiatane. Można mieć tylko nadzieje, że facet puści to bokiem zakładając, że
      przez ostatni rok byłaś na sterowaniu "chemicznym" jakże różnym od "elektrycznego".
    • ela.buu Re: rok temu brałam ślub 02.07.08, 12:01
      Bylam w podobnej sytuacji tylko ze dojerzdzalam na studia z innego kraju gdzie
      maz dostal prace Jakbys chciala pogadac to moj skype jest taki sam jak login na
      gazecie.
    • becikowe5 zdrada? 02.07.08, 16:58
      A może jest jednak ta trzecia? Może mu ktoś zawrócił w głowie i facet nie wie co
      robić i dlatego to jego dziwne zachowanie itp.
      • rzymelka Re: zdrada? 03.07.08, 08:30
        coś może być na rzeczy. U mnie przyczyną rozpadu małżeństwa, była
        jego dawna miłość. A też się nasłuchałam o stresującej pracy, o
        potrzebie zarabiania pieniędzy itd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka