Dodaj do ulubionych

"Wychowanie" kotka

14.01.03, 13:52
Moja kotke (7-miesieczna) uwielbiam, ale ostatnio chyba za bardzo wchodzi mi
na glowe, i to doslownie bo posluguje sie mna do wskakiwania na wysokie
meble, lampy itp. albo krzyczy przejmujaco aby ja tam wkladac. Oczywiscie,
zazwyczaj sie poddaje i robie to co ONA chce. Czy sa jakies sposoby nauczenia
kotka ze czegos nie wolno bez przekupywania np. jedzeniem, bo ona z reguly
nie 'rzuca sie' na te niby-przepyszne srodki? I czy wychodzenie na balkon
(zabezpieczony) w 20-stopniowy mroz jej nie zaszkodzi?
Obserwuj wątek
    • adam.pietron Re: 'Wychowanie' kotka 15.01.03, 13:58
      Po prostu jej na to nie pozwalaj i nie ulegaj jej zachciankom , na razie
      robisz to co ona chce – czyli wiadomo kto jest szefową sytuacji .
      Co do balkony – myślę że to nie jest dobry pomysł więc raczej unikaj tego typu
      spacerów.
      Pozdrawiam
    • jul-kot Re: 'Wychowanie' kotka 16.01.03, 17:59
      Witaj!
      Sposób jest bardzo prosty. Kot uczy się łatwo znaczenia słów. Gdy na Ciebie
      włazi w celu dalszej wspinaczki, mów "nie wolno" i spokojnie zestawiaj na
      podłogę. Potrzeba będzie kilkadziesiąt razy, też się nie zniechęcaj. Gdy
      wchodzi tylko na kolana, chwal go i głaszcz. To samo dotyczy innych
      niechcianych zachowań, np. przy zbyt gwałtownej zabawie przerywaj ją, gdy
      wchodzi tam , gdzie nie wolno, mów, że nie wolno i odstawiaj.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • adresb Re: 'Wychowanie' kotka 17.01.03, 09:37
        Dzięki Julekot! Faktycznie, czasami widać, że ona rozumie co się do niej mówi,
        ale nie zawsze znaczy to, że usłucha... Zawsze rozumie, gdy się do niej coś
        mówi o szukaniu myszki i szuka razem ze mną. A z tym 'nie wolno' to grzecznie
        słucha i patrzy potulnie ale z szafki pod sufitem za szybko nie złazi
        oczywiście... No cóż, będę cierpliwie ją uczyć... Ciekawa jestem czego innym
        udało się nauczyć kota?
        To przy okazji spytam: czy to normalne że kotka jest milutka i daje buzi (!), a
        za chwilę rzuca mi się na nogę albo na rękę i dość silno próbuje gryźć, wygląda
        na wyraźnie wściekłą, nawet uszy ma takie spłaszczone... Czy jej w czymś
        podpadłam nie zdając sobie z tego sprawy???? to się zdarzyło ostatnio parę
        razy, a dodam, że kotka jest jakby w stanie 'tuż-przed-rują' od paru dobrych
        tygodni (dopisałam się o tym w temacie 'kotka się tarza')........
        • olik74 Re: 'Wychowanie' kotka 17.01.03, 11:36
          Witam,
          Trudno mi powiedzieć czy takie niespodziewane "ataki" są normalne, ale jeśli
          Cię to pocieszy to moj 9-cio miesięczny kotek też tak ma... Teraz doszło do
          kompletu śmiganie po mieszkaniu połączone z dziwnymi wojowniczymi odgłosami
          (które mi trochę bardziej przypomina piskliwe szczekanie niż miałczenia...)i
          nastroszonym ogonem... Nie wiem czy to oznaki dojrzewania, czy też ten typ tak
          ma... Ale jeśli nawet, to i tak jest kochany... Pozdrawiam
        • jul-kot Re: 'Wychowanie' kotka 17.01.03, 15:59
          Witam!
          Po słowach „nie wolno” zawsze powinna następować konsekwentna akcja, łagodna
          ale zdecydowana, inaczej kot się nie nauczy posłuszeństwa. Jasne, że rozumie,
          ale powinien też wiedzieć, że nie ma odwołania.
          Co do drapania i gryzienia, pisałem już o tym kilka razy, jest to efekt
          wychowania, kot przyzwyczajony od małego do takiej zabawy bawi się tak i wtedy,
          gdy zęby i pazury stają się już ostre. U Ciebie następuje to w chwilach
          pobudzenia. Należy konsekwentnie i stanowczo wyciszać takie zabawy, przez
          znieruchomienie i powolne usunięcie rąk, lub w razie dalszych prób wystawianie
          kota do innego pomieszczenia. Też powinno się mówić, że nie wolno. Kota
          uspokojonego należy nagradzać, głaskać spokojnie i przytulać. Koty uczą się
          spokojnego zachowania stosunkowo szybko. Do „polowań” powinny mieć zabawki,
          piłeczki, miękkie zabawki na sznurku lub gumce, lub drugiego kota. Żaden z
          moich kotów nie zachowuje się agresywnie, chociaż niektóre są u mnie od
          niedawna. Owszem, czasem są pobudzone, zwłaszcza młode, biegają, warczą, ale
          nie rzucają się na ludzi.
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • wyrocznia Re: 'Wychowanie' kotka 19.01.03, 12:36
            Czesc,
            mój kot co jakiś czas (średnio raz dziennie, z reguły wtedy, kiedy oboje z
            mężem jesteśmy wreszczie w domu) ma napady dzikości: biega jak oszalały po
            mieszkaniu, urządza na nas pułapki, napada na rózne dyndające rzeczy. Na nas
            raczej się nie rzuca (chyba, że świadomie organizujemy zapasy), tylko wyskakuje
            zza drzwi i radośnie ucieka :)))). Ma wtedy nastroszony ogon, uszy "na
            sportowo" (połozone po bokach) i podskakuje jak goryl - jednym słowem "robi
            małpę". My to interpretujemy jako wyraz radości i chęci zabawy - wreszcie
            wszyscy są, można sobie pobiegać i się pobawić. Ganiamy wtedy razem z nim,
            robimy sobie zasadzki, rzucamy mu piłki i frotowe gumki do aportowania
            (uwielbia to). Nie staramy się tego u niego eliminować - widać ile radości mu
            to sprawia. Parę minut takiego szaleństwa - i kot znowu staje się spokojny jak
            baranek. Jesli natomiast zdarzy mu się nas zaatakować (np. rzuca się z pazurami
            na nasze dłonie), to spokojnie odsuwamy go, mówimy "nie wolno" i przestajemy
            się bawić. Skutkuje z reguły.
            Może i z Twoim kotem spróbuj podobnie - szaleństwo, ale w określonych przez
            Ciebie granicach. Co prawda nasz kot jest bardzo pokojowo i towarzysko
            nastawiony do świata, Twój moży być z natury trochę bardziej agresywny....
            Pozdrawiam
            • adresb Re: 'Wychowanie' kotka 20.01.03, 09:40
              Dzieki bardzo za wszystkie porady i uwagi! Moja kicia zachowuje sie prawie tak
              samo jak Twoja, więc dochodzę do wniosku, że te napady są normalne, może się
              zdarzają gdy kotek za bardzo się rozbryka. Też uwielbia zabawy wieczorem,
              zwłaszcza łapanie myszek rzucanych do góry albo zabawy w chowanego. Albo
              przyczaja się i na widok kogokolwiek ucieka pędem w podskokach jak zajączek,
              jakby nas w ogóle nie znała. Mam nadzieję, że to dla niej też rodzaj zabawy.
              Bo generalnie jest bardzo towarzyska i gdy ktoś jest w domu, to zawsze woli
              spać albo na człowieku, albo w pobliżu.
              Czy Twój kot przynosi rzucone mu frotki - taki prawdziwy aport? Sam się nauczył?
              Pozdrawiam!
              • aw100 Re: 'Wychowanie' kotka 26.03.03, 16:23
                Apropo aportowania- bylam w szoku jak moj kot przyniosl mi do nog zabawke i
                byl zachwycony gdy mu ja rzucilam. przyniosl natychmiast i tak wariowal przez
                bite pol godziny. myslalam ze to taki chwilowy kaprys i ze robi to
                nieswiadomie ale on od kilku dni regularnie sie z nami w ten sposob bawi!
                niesamowite, bo wydawac by sie mogo ze cos takiego jak aportowanie nie lezy w
                naturze kociej! pozdrawiam goraco
                • adresb Re: 'Wychowanie' kotka 26.03.03, 17:52
                  Oj, to strasznie Ci zazdroszczę, że to aportowanie przyszło samo z siebie! Moja
                  uwielbia łapać rzucane myszki ale tylko sobie czeka aż ja jej pozbieram
                  wszystkie walające się po mieszkaniu myszki. Nawet próbowałam ją jakoś nauczyć
                  aportowania, pokazując różne ruchy i powtarzając odpowiednie słowa, ale jak na
                  razie bez efektu :-(. Ale i tak wygląda cudnie gdy łapie myszki z wyskoku dosyć
                  wysoko w górze obiema łapkami, tak jakby je obejmowała! A jaką ma wtedy minkę!
                  Jest boska!

                  Pozdrawiam serdecznie!
                  • wyrocznia Re: 'Wychowanie' kotka 31.03.03, 13:25
                    adresb napisała:

                    Azor (to kot wbrew pozorom :)) sam NAS nauczył aportowania - po prostu kiedyś
                    przyniósł swoją ulubioną, nieodżałowaną piłeczkę i zaczał miauczeć. Od tej pory
                    sam przynosi rozmaite zabawki i żąda, żeby mu je rzucać. Im dalej, tym
                    lepiej :). Niestety, piłeczki juz nie ma - w żadnym sklepie nie mogę znaleźć
                    drugiej takiej samej (z dzwoneczkiem w środku, dwukolorowa, niezbyt duża, z
                    materiału podobnego do tenisowej - może ktoś widział? kosztowała około 6 zł).
                    zamiast piłeczki Azor aportuje więc: frotki, jakies namiastki piłeczki, kulki
                    papierowe i z alufolii, a przede wszystkim jego ukochane paragony ze sklepu!!!!
                    Po naszym powrocie ze sklepu robi przegląd reklamówek, wygrzebuje ze środka
                    paragony ignorując nawet mięso itp. smakołyki i ucieka ze zdobyczą w zębach. Po
                    chwili przynosi nam ten paragon (lubi tez rachunki za gaz i prąd, bo są z
                    podobnego papieru:) i mieuczy, zeby zwinąć go w kulkę i porzucać.
                    tylko raz się zdarzyło, że paragon przegrał z kiełbasą - tzn. kot wyciągnął z
                    torby jedno i drugie naraz....
                    Pozdrawiamy oboje (Azor ma teraz chwilę odpoczynku przed następnym wybuchem
                    entuzjazmu)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka