Dodaj do ulubionych

nie mam już siły

03.07.08, 12:08
zerwaliśmy i to nawet już dość dawno, wszytsko byłoby dobrze gdyby nie to ze
nadal go kocham, cholernie tęsknie i nie chce innego. On jest alkoholikiem,
ostatnio w amoku uderzył mojego ojca, w sms-ach wypomina mi, że spotykam się z
innymi... a ja się czuje za niego odpowiedzialna bo wiem że nikt mu nie chce
mu pomóc, wszyscy wykorzystują tą jego słabość do picia. Jak ja mu nie pomogę
to już nikt tego nie zrobi, ale ja też nie bardzo mogę... spotkałam go
ostatnio pod sklepem, stał z butelką piwa chciałam mu tą butelkę wytrącić z
ręki i rozbić o chodnik- ale tego nie zrobiłam bo jestem tchórzem, bo już nie
mam siły. Przeryczałam całą noc, ja wiem że on mnie kocha ale niestety te
butelki kocha bardziej...
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: nie mam już siły 03.07.08, 12:27
      to puśc !

      takie włąsnie zaslepienie idealnie wprowadza alkocholika ciąg

      i łudz sie dalej ze on cię kocha, nadzieja matka głupich
      • c.z.a.r_p.ar Re: nie mam już siły 03.07.08, 12:30
        lecz głupi ten co nie ma nadziei
    • katka-47 Re: nie mam już siły 03.07.08, 13:08
      Wytrącanie butelek nic nie da.
      To jest choroba. Jeżeli chcesz mu pomóc, to postaraj się go namówić
      na leczenie.
    • brak.polskich.liter Idz, dziewczyno, na terapie 03.07.08, 13:13
      Moze na terapii dowiesz sie, dlaczego kochasz toksycznego smiecia i dlaczego
      czujesz sie odpowiedzialna za doroslego faceta. Partnerstwo pomylilo Ci sie z
      matkowaniem, najwyrazniej, a misja zbawiania menela zaburzyla oglad rzeczywistosci.

      Idz na terapie, zanim na horyzoncie pojawi sie kolejny zapijaczony przemocowiec,
      ktorego pokochasz, bedziesz chciala zbawic i pojdziesz za nim, jak w dym.

      > Przeryczałam całą noc, ja wiem że on mnie kocha ale niestety te
      > butelki kocha bardziej...

      Kocha Cie? Buahahaha. Alkoholik kocha glownie siebie, najlepiej w pakiecie z
      flaszka.
    • stedo Re: nie mam już siły 03.07.08, 13:23
      Dziewczyno, to temat - rzeka.Poczytaj na forum"Uzależnienia"Jak niech chcesz
      zamienić swego życia w koszmar to sobie odpuść znajomość z nim.A jak nie
      potrafisz to możesz próbować namówić go na leczenie, ale to zwykle syzyfowa
      praca, bo alkoholicy nie chcą się leczyć, a to dla niego jedyny ratunek.Tu masz
      przydatne linki, które nieco naświetlą Ci problem, zarówno od strony
      teoretycznej/ co to za choroba ten alkoholizm/, jak i gdzie się zwrócić opomoc
      www.psychologia.edu.pl
      otu-ipin.wizytowka.pl
      wotuw.pl
      www.psychologia-spoleczna.pl/katalog/wpis-9podkat-13.html
      A Ty jesteś osobą współuzależnioną.To typowy mechanizm w jakim znajdują się
      osoby pozostające w związkach z osobami uzależnionymi.A Ty masz klasyczne
      objawy. W tych linkach są też adresy ośrodków terapii dla takich osób, bo Ty
      też powinnaś poddać się leczeniu, by sobie pomóc.
    • kasiaaaa24 Re: nie mam już siły 03.07.08, 13:34
      Moja koleżanka wyszła za alkoholika, żeby wybrnąć z kolosalnych
      długów, bo on o dziwo miał neźle prosperującą firmę (wszystko dzięki
      pracownikom, teraz cała firma jest na jej głowie). Dwa lata po
      ślubie jej życie wygląda jak koszmar. Jego deliria, awantury,
      załatwianie się pod siebie, przeklinania, obwinianie jej przez
      wszystkich, że nie umie mu pomóc. Po części sama się w to wpakowała,
      ale alkoholik to alkoholik. Jej dzieci uciekają z domu. Życie z
      alkoholikiem to katorga. Nie licz, że zmusisz go do nie picia, jeśli
      sam nie będzie tego chciał. Przykro mi.
    • kora3 :( z tego co piszesz niestety widać 03.07.08, 13:36
      ze jesates tzw. osobą współuzależnioną, najprawdopodobniej.
      polega to na tym , m.in. że osoby z otoczenia alkoholika czuja się
      za niego odpowiedzialne do bólu, usprawiedliwiają go, staraja się
      pomóc uktywając jego stan, nie zwazają na to co alkoholik wyczynia
      wszystko tłumaczac jego chorobą.
      Tak, alkoholizm to choroba, ale dosć specyficzna, rózni się od
      anginy, czy schozofrenii. Alkoholik musi sam chcieć zerwać z
      nałogiem, mozna go motywować, ale zmusić nie mozna, to zależy od
      jego woli. Mimo choroby alkoholik ma zdolnosc prawidłowej oceny
      sytuacji, wiec najgorsze co mozna mu robić to usuwac kłody spod nóg.
      Pogadaj zresztą z jakimkolwiek niepijącym alkoholikiem - pierwsze co
      ci powie, to to, ze alkoholikowi nalezy pozwolić "sięgnąć dna" -
      wiem, brzmi to strasznie, ale tak jest - a zatem zro tlumaczenia go,
      zero krycia w pracy, przed znajomymi, rodziną, zero pomagania, gdy
      zawali coś przez picie. Musi miec swiadomśc,z e picie niszczy mu
      życie, jesli bedzie mimo picia holubiony - nie przestanie pić na
      bank.
      Zrobisz, jak zechcesz, ale jeśli chcesz mu pomoc nie dawaj sie
      nabierać na przysięgi, groźby, prośby, robienie "biednego misia".
      Pijesz facet? pij sobie, ale o mnie zapomnij... Pzrestaniesz pić -
      zobaczę,z e to prawda, jest szansa na pogadanie - tylko to mozesz
      dla niego zrobic.
      • stedo Re: :( z tego co piszesz niestety widać 03.07.08, 14:06
        Dokładnie Korcia, dobrze mówisz.Znasz się na rzeczy.
        A do autorki.Jak chcesz lepiej poznać, jak się żyje z alkoholikiem poczytaj
        forum "Bezpieczeństwo kobiet".I idż na terapię dla współuzależnionych.
        • kora3 Re: :( z tego co piszesz niestety widać 03.07.08, 15:54
          stedo napisała:

          > Dokładnie Korcia, dobrze mówisz.Znasz się na rzeczy.

          przyznam się, ze sama problemu takiego nie doświadczyłam, ale
          poznalam kiedyś kolegę, juz był niepijącym alkoholikiem wówczas i
          trochę mi z zoną opowiadali o tych sprawach, mam tez troche lat,
          niejedno widzialam ...

          > A do autorki.Jak chcesz lepiej poznać, jak się żyje z alkoholikiem
          poczytaj
          > forum "Bezpieczeństwo kobiet".I idż na terapię dla
          współuzależnionych.

          Koniecznie!
      • c.z.a.r_p.ar Re: :( z tego co piszesz niestety widać 03.07.08, 16:53
        już sama nie wiem ile razy stawialam to ultimatum, przestaniesz pić to bedziemy
        razem (wytrzymał tydzień) teraz się nie widujemy, tylo czasami te jego sms-y,
        nie wiem czy on ma świadomość że przez picie nasz związek się rozpadł, bo wg
        niego to ja jestem winna i dolewam oliwy do ognia. Wina nigdy nie leży po jednej
        stronie...
        wiem ze to źle ze go tlumacze, tłumacze go przede wszystkim przed samą sobą.
        mowicie że on ma sięgnąć dna, a kto go później wyciągnie- wtedy nikogo już przy
        nim nie bedzie... ale dzięki za pomoc
        • stedo Re: :( z tego co piszesz niestety widać 03.07.08, 17:50
          TY NIE JESTEŚ NICZEMU WINNA!! Zrozum to kobieto, ale to Ci się uda po terapii.

          JEGO NIKT NIE JEST W STANIE WYCIĄGNĄĆ, ON MUSI SAM!!Postawiony przed dylematem
          ALKOHOL ALBO ŚMIERĆ musi poddać się leczeniu.Bez tego nie da rady.SaMą WłASNą
          SIłą WOLI TEGO NIE JEST W STANIE ZROBIĆ.To jest silniejsze od niego.
        • kora3 Re: :( z tego co piszesz niestety widać 03.07.08, 22:33
          c.z.a.r_p.ar napisała:


          > nie wiem czy on ma świadomość że przez picie nasz związek się
          rozpadł, bo wg
          > niego to ja jestem winna i dolewam oliwy do ognia. Wina nigdy nie
          leży po jedne
          > j
          > stronie...


          Widać nie umie jeszcze przyjąć do wiadomosci, ze tak ejst, nie
          sięgnął jeszcze tam, gdzie powinein, neistety.
          Nie obwiniaj się, bywa tak, ze winna jest jedna strona - alkoholik,
          psychopata. O obópólnej winie mówi się, gdy jest to zwiazek ludzi
          normalnych i zdrowych, alkoholik normalny i zdrowy nie ejst, uwierz.

          > wiem ze to źle ze go tlumacze, tłumacze go przede wszystkim przed
          samą sobą.

          Bo masz syndrom współuzależnienia.

          > mowicie że on ma sięgnąć dna, a kto go później wyciągnie- wtedy
          nikogo już przy
          > nim nie bedzie...

          Zrozum, sam musi chcieć, inaczej i wyciągarka nie pomoze. Jes.i tak
          zdecyduje nikogo perzy nim nie bedzie, wtedy albo wstanie i powie
          sobie "dosć, przeginam", albo zodtanie na tym dnie, innej drogi
          serio nie ma.


          ale dzięki za pomoc
          Tak jak i on - sama musisz chxciec pomóc sobie, przestać się
          obwinaić i zacząc normalnie żyć, to nie Twoja wina - tak wybral.
    • dzika_monika Re: nie mam już siły 03.07.08, 13:53
      Poszukaj w podobnych historiach - lecznie zaczyna się od leczenia żony...
    • fantastyczna Re: nie mam już siły 03.07.08, 14:22
      dlaczego kobiety sa takie glupie i naiwne.kochaj go dalej czuj sie
      odpowiedzialna za jego alkoholizm a on i tak bedzie mial cie gleboko
    • figgin1 Re: nie mam już siły 03.07.08, 22:27
      ot, kolejna kandydatka na zmarnowanie sobie życia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka