anette25
08.07.08, 19:46
Moja przyjaciółka na miesiąc przed wymarzonym ślubem dostała do podpisania od
narzeczonego intercyzę. W skrócie - facet jest rozwodnikiem, bardzo bogatym
biznesmenem i kiedyś kompletnie zbankrutował, stracił wszystko i zona którą
bardzo kochał spakowała się i uciekła jak skończyły się bankiety i podróże po
świecie, a on się wtedy kompletnie załamał.Gdy się wybił żona wróciła,ale on
już jej nie chciał znać, więc zabrała mu poprzez rozwód prawie połowę majątku
(wszystko straciła w ciągu roku),teraz facet mówi że nie ożeni się ponieważ
drugi raz takiego szoku jaki przeżył gdy stracił wszystko i żona go z pogardą
zostawiła,nie przeżyje,i intercyza da mu pewność że przyjaciółka go kocha.
Przyjaciółka się załamała,ciągle płacze,nie wie co ma zrobić.Kocha go i jest
załamana ze on jej nie ufa,a intercyza to kłopotliwa sprawa,wiadomo różnie w
życiu może się zdarzyć a ona nie pracuje i lubi żyć na jakimś tam trochę
wyższym poziomie i dobrze o siebie zadbać.Facet jest zacięty,przyjaciółka go
szantażuje odejściem a ten nie zmienia zdania,i raczej nie zmieni.Co o tym
sądzicie,o samej intercyzie?