Dodaj do ulubionych

mnie wolno, a jemu nie

28.07.08, 23:26
tak trochę a propos wątku "jego koleżanki". mnie by wkurzały takie smsy od
jakichś koleżanek do mojego męża. nie zgadzam się, żeby on w ogóle miał jakieś
koleżanki. w pracy li i jedynie - jeszcze zniosę, ale żeby sie spotykali poza
pracą, mailowali, smsy... nie! na szczęście tak nie jest.
jednocześnie ja mam wielu kolegów, w tym jednego bliższego, z którym piszemy
do siebie maile, czasami(rzadko) się spotykamy na piwku.
czy to niesprawiedliwe?
a nie uważacie, że faceci są bardziej podatni na zakochiwanie się w dobrych
koleżankach?
może mam uraz jakiś, bo już nie raz zakochał się we mnie chłopak, z którym ja
chciałam się tylko przyjaźnić i niby on też. mam wrażenie, że jak facetowi
fajnie się gada z jakąś kobietą, a jeszcze nie daj Boże ona okazuje
zrozumienie w kwestii, w której żona krytykuje, to do zakochania jeden krok...
jak to jest?
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: mnie wolno, a jemu nie 29.07.08, 01:38

      nie zgadzam się, żeby on w ogóle miał jakieś
      > koleżanki. w pracy li i jedynie - jeszcze zniosę, ale żeby sie spotykali poza
      > pracą, mailowali, smsy... nie! na szczęście tak nie jest.
      > jednocześnie ja mam wielu kolegów, w tym jednego bliższego

      Nooooo super podejście.
      Dokładnie jak w tytule. A mąż pod pantoflem. Ale jak kiedyś się miarka
      przebierze, to zobaczysz efekty...
    • rozbojnik_0 Re: mnie wolno, a jemu nie 29.07.08, 08:11
      no jasne, ze masz racje!!

      przeciez u ciebie to jest zupelnie cos innego niz u niego. ty znasz SWOJE
      granice i wiesz jak daleko mozesz sie posunac w znajomosci a on TWOICH
      akceptowalnych granic nie zna i na wszelki wypadek powinien siedziec w domu to i
      nie bedzie problemow.

      gratuluje hipokryzji!!
      • agaoki Re: mnie wolno, a jemu nie ?? 29.07.08, 08:33
        nie wierzę, że wy jesteście takie wyrozumiałe.
        może źle to ujęłam. ja mu niczego nie zabraniam!!! to moje "nie zgadzam się"
        było raczej takie wewnętrzne, nie zgadzam się w duchu, ale oczywiście wiem, że
        faceta nie można trzymać na uwięzi. chodzi o to, że bym się denerwowała,
        martwiła, byłoby mi ciężko. tak jak napisałam - na szczęście takiej sytuacji u
        nas nie ma, mąż nie ma potrzeby posiadania koleżanek, on nawet kolegów ma
        niewielu. i może to z tego w dużej mierze wynika moje podejście - bo jak on
        nigdy nie miał koleżanek, a tu nagle zaczyna się spotykać z jakąś koleżanką,
        jakieś maile... no same powiedzcie...
    • yma Re: mnie wolno, a jemu nie 29.07.08, 18:56
      A skąd wiesz, że nie pisze sobie z koleżanką?
      Myślisz, że od razu by Ci się pochwalił?
      Maile tylko w pracy, zaraz po smsie usuwanie historii i kontaktów...
      I facet nie ma romansu. Tylko po co żona ma wiedzieć...
    • rose-ana Re: mnie wolno, a jemu nie 29.07.08, 19:08
      > nie zgadzam się, żeby on w ogóle miał jakieś koleżanki.

      Współczuję mężowi.

      > jednocześnie ja mam wielu kolegów, w tym jednego bliższego, z którym piszemy
      > do siebie maile, czasami(rzadko) się spotykamy na piwku.
      > czy to niesprawiedliwe?

      No raczej.

      Zawsze mnie dziwią faceci, którzy zgadzają sie na funkcjonowanie w takich
      układach. A niemało ich, tak samo jak niemało takich zaborczych kobiet.
      • agaoki Re: mnie wolno, a jemu nie 29.07.08, 20:35
        rose-ana napisała:
        > Zawsze mnie dziwią faceci, którzy zgadzają sie na funkcjonowanie w takich
        > układach. A niemało ich, tak samo jak niemało takich zaborczych kobiet.

        słowa funkcjonowanie i układ nie pasują zupełnie do mojego małżeństwa. jesteśmy
        wyjątkowo zgodną parą, rozumiemy się bez słów, od 9 lat razem i nadal jest nam
        ze sobą tak samo dobrze. jesteśmy nie tylko małżonkami, ale przede wszystkim
        przyjaciółmi. uwielbiamy być razem, mamy wiele wspólnych pasji. mój mąż jest ze
        mną szczęśliwy, jest mu dobrze.
        i naprawdę nie każdy facet ma potrzebę posiadania koleżanek. już pisałam - mój
        mąż nawet nie ma bliskich kolegów.
        • agiee1988 Re: mnie wolno, a jemu nie 29.07.08, 23:43
          moze to nie egoizm a zazdrosc, bo nadal chyba tak jest w naszych glowach, ze
          mezczyzna zdradza czesciej.

          moj facet nie spotyka sie z kolezankami. ja mam.... moge rzec... ze... kilku
          kolegow. zawsze jak mowie : oo... patryk jedzie dzisiaj nad wode z kims,
          to moj facet odpowiada z usmieszkiem : patryczek, patrzyczek.. pojechal? ojejku.
          a ja sie wtedy pytam : a co zazdrosny o patryczka?
          (imie zmienione)

          kiedy moj facet wrocil z egiptu (z wczasow z rodzicem) opowiadal kolegom, przy
          mnie o tym jak sie swietnie bawil z kolezankami, ktore poznal na miejscu. bylam
          strasznie zla ze on byl rozesmiany, gawedzil milo spedzil czas, a ja siedzialam
          w domu i nic nie robilam praktycznie.

          akurat ja juz tak mam, ze faceta "kontroluje". czesto dzwonie i wypytuje o
          wszystko. on tez tak moze- ale mniej slysze , co moge a czego nie. ale gdy
          pojawia sie kolega/kilku i chca byc sam na sam to mowie zeby nie wracal o 3 w
          nocy naje..ny jak dzika swinia, tylko wrocil o 22 i wypil 1 piwko. i w momencie
          kiedy facet mi juz cos kreci : no, juz ide do domu, a za 5 minu slysze : no...
          ale wlasnie dolaczyl (np) adam i chcialby isc do baru.
          ja juz sie gotuje ze zlosci bo wiem ze nie bedzie w stanie powiedziec o ktorej
          wroci do domu i w jakim stanie. i co 10 minut napewno uslysze wykrecanie sie.
          raz moj facet nawet powiedzial mi przez telefon ze jest juz w domu, a na pyt.
          dlaczego slysze auta odpowiedzial ze stoi na balkonie i pali papierosa.
          ja zaczelam twierdzic ze nadal jest ze znajomymi bo slysze jakies glosy. a on
          nadal twardo zapieral ze stoi na balkonie w domu. i po 2-3 minutach takiej
          rozmowy uslyszalam : no... to bedziemy w kontakcie.
          czyli wnioskuje ze bylo mu glupio przy kolegach ze sie kloci przez telefon z
          dziewczyna i go kontroluje.

          innym razem facet obiecal wrocic niedlugo do domu, a wyladowal z kolegami u
          jakiegos znajomego. wszyscy byli narabani jak dzikie swinie. zapewne tez
          zacpani. moj facet mial im pomagac jakis towar zalatwiac. i przyznal sie ze raz
          jedyny tez sobie cos wzial(on ogolnie nic nie jara ani nie bierze)

          ja go znam i wiem ze moze mu jakas glupota przyjsc do glowy. raz juz pojechal
          nad ranem bez pieniadzy, narabany-pociagiem - odprowadzac kolegow. jakis czas
          pozniej z kolega pojechal sie opic nad wode a potem krazyl pociagami.raz go
          odprowadzalam narabanego do domu, bo sie z tym samym w/w kolega
          pojechal(pociagiem) gdzies opic.
          slyszalam z opowiadan jak to moj facet spal na trawie gdy byl na kilka dni na
          lecie filmowym.gdy sie z 2 miesiace opil to chcial jechac na jakas wies do
          kolegi- bez pieniedzy na przejazd.


          nie dawno byl taki motyw. ze tata mnie prosil bym przyszla juz do domu bo rano
          mielismy gdzies jechac i zebym sie wyspala(zwykle do 1-2 siedze gdy sie szykuje
          impreza, moj tata sie denerwuje gdy nie wracam zbyt wczesnie) totez mowie : X
          wracamy po juz jest po 24 a ja mam jechac z rana i chce sie wyspac. powiedzialam
          ze samego go tutaj nie zostawie bo nie zycze sobie jego krecenia sie do godzin
          porannych, po alkoholu.
          zaczal obiecywac ze za 40 minut pojdziemy, a jak chce jechac to zebym go
          zostawila. i nasza rozmowa trwala 15 minut, ja nalegalam na powrot a on
          obiecywal ze niedlugo idzie do domu/ zaraz jakis czas wyjdziemy. wkoncu
          stwierdzil ze jest glodny i chce isc cos zjesc. potem oboje wsiedlismy w nasze
          tramwaje i pojechalismy do domu :)

          wiec dlatego taki "rygor" wprowadzilam i go kontroluje. i na wiekszosc wypadow
          wybieram sie z nim.
        • kitek_maly Re: mnie wolno, a jemu nie 29.07.08, 23:50

          > i naprawdę nie każdy facet ma potrzebę posiadania koleżanek. już pisałam - mój
          > mąż nawet nie ma bliskich kolegów.

          To w ogóle czym się tak emocjonujesz?
          Jeśli nie czuje potrzeby, to ok, ale w pierwszym poście napisałaś, że się nie
          zgadzasz, żeby posiadał.
          • agaoki Re: mnie wolno, a jemu nie 30.07.08, 15:48
            nie emocjonuję się. i w ogóle gdzieś wyżej wyjaśniłam, że ten mój sprzeciw jest
            taki raczej wewnętrzny, w duchu. bo gdyby przyszło co do czego, to pewnie bym mu
            pozwoliła mieć koleżankę. ale oczywiście na pewnych warunkach - że by mi ją
            przedstawił, że nie widywał by jej za często i takie tam. ale nie ukrywam, że
            byłabym zazdrosna.
            ja też nie przekraczam pewnych granic, jeśli chodzi o moich kumpli. spotykam się
            z nimi naprawdę sporadycznie, mąż zawsze o takim spotkaniu wie, później
            opowiadam mu jak było, o czym gadalismy, co słychać u kolegi. ten żonaty był u
            nas parę razy z żoną. i często podkreślam przy mężu wady tych kolegów, mówię co
            mi się nie podoba, albo że nie rozumiem ich postępowania, żeby mąż miał pewność,
            że oni mi się nie podobają jako faceci.
            chciałabym, żeby mój mąż postępował podobnie. nie chciałabym, żeby miał jakieś
            koleżanki za moimi plecami.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka