Dodaj do ulubionych

Porazka zwiazku z powodu psow?

IP: *.188-200-80.adsl.skynet.be 05.10.03, 14:16
Problem niby blahy,ale dla mnie to horror!
Zamieszkalismy razem kilka miesiecy temu.Ja sie wprowadzilam do niego!I przy
okazji zostalam skazana na towarzystwo 3 kotow i 4 jamnikow/dodam,ze
mieszkamy w domku/.
Koty i 2 jamniczki to spadek po jego eks,ktora sie wyprowadzila i zostawila
swoich ulubiencow u niego.
Koszmar sie zaczal przy przygotowywaniu posilkow!Biegajace koty po stolach i
meblach zostawiajace siersc wszedzie doprowadzaly mnie do szalu!Siersc na
naczyniach,desce do prasowania/odwracasz uprasowana sukienke na druga strone
a na niej pelno siersci!/.Siersc wszedzie!
Najgorsze,ze zwierzaki nie zostaly nauczone zalatwiac sie na dworze,wiec
rano po zejsciu na dol,oczom ukazywaly sie kupki i siusiu po 5 zwierzakach!
Ja zanim sie wprowadzilam zastrzeglam,ze nie dam rady sprzatac po nich,wiec
psy beda spaly w altance! Zgodzil sie!
Dwa koty pojechaly do znajomych na wies,a jednego zabrala jego eks.
Zostaly jego i jej dwa jamniki. Za kilka miesiecy ona ma zabrac do siebie
jedna jamniczke a co z druga nie wiem.

Problem jest taki,ze nie lubie zwierzat! Probowalam to zmienic ale nie umiem!
Dla mnie psy nieladnie pachna i brudza! On wraca do domu i bierze na kolana
swoje jamniki a ja jestem zazdrosna o psy! Czy to wariactwo? Jestem chora?
Egoistka? Bo nie lubie zwierzat? Mozna byc dobrym i wrazliwym czlowiekiem nie
lubiac zwierzat? Mi sie wydaje,ze taka jestem!
Jak sobie z tym poradzic? Kocham mojego faceta i wiem,ze sprawiam mu bol
tym,ze nie akceptuje jego ulubiencow,ale 4 psy to jak dla mnie za duzo!

Mozecie mi jakos poradzic?
Wiem,ze dla coniektorych z was problem moze sie wydac blahy,ale dla mnie to
powazna sprawa!
Pozdrawiam cieplutko
Obserwuj wątek
    • Gość: Triss Merigold Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 14:58
      Nie rozumiem, jak można nie nauczyć zwierząt czystości - zarzut do właścicieli.
      Przykro mi, domyślam się, że to dla Ciebie problem ale niechęci do zwierząt też
      nie rozumiem (chyba, że są bardzo uciążliwe, rozpieszczone, agresywne). Ja mam
      odwrotnie, u mnie w domu zawsze były psy i gdyby partner zdecydowanie nie
      życzył sobie zwierzaka to z poważnego związku, ze wspólnego mieszkania nici.
      • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.189-200-80.adsl.skynet.be 05.10.03, 15:23
        No wlasnie nie nauczyli z lenistwa!
        Sama na siebie jestem wsciekla,ze nie lubie zwierzat,ale to jakos jest
        kompletnie niezalezne ode mnie!I nie potrafie sie z tym uporac!
        Podlamala mnie Twoja opinia,ze z powaznego zwiazku nici!
        Licze na to,ze dwie jamniczki wroca do wlascicielki/jego eks/i z dwoma bedzie
        inaczej,latwiej!
        Najgorsze jest to,ze budza we mnie zlosci prawie agresje a jego nie ma caly
        dzien.Czasem sie wsciekam,bo jakos sobie mysle,ze jesli sie ktos decyduje na
        zwierzaki to powinien ponosic za nie odpowiedzialnosc i zajmowac sie
        nimi/przeciez to zywe istoty a nie pluszowe maskotki!/One strasznie za nim
        tesknia a nie widza go przez 80% swojego zycia!
        Zaczynam powaznie myslec o jakiejs konsultacji z psychologiem.Moze to ja jestem
        trudna?
        Wiem,ze to dziwne ze nie lubie zwierzat,ale ludzie sa rozni.Tak bardzo bym
        chciala to jakos zwalczyc...Ze wzgledu na niego...Wczoraj wieczorem sie o nie
        poklocilismy i do 3.00 kazde z nas przewracalo sie w lozku z boku na bok
        wsciekle na siebie-on,ze przesadzam,a ja ze on mnie nie rozumie...
    • Gość: piasia Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: 2.4.STABLE* / 10.30.68.* 05.10.03, 15:16
      Kocham zwierzęta, sama mam psiaka, bez którego nie wyobrażam sobie życia.
      Czytam Twój post i próbuję zrozumieć wszystkie za i przeciw.

      Przede wszystkim - nie rozumiem jak można było NIE NAUCZYĆ ZWIERZĄT PORZĄDKU?!
      Czy owa eks tak lubiła sprzątać psie i kocie odchody z podłogi? Wyobrażam sobie
      woń, jaka panuje w tym domku, zwłaszcza jeśli koty nie byly wykastrowane.
      To mi się nie mieści w głowie.

      A Ty spróbuj sobie odpowiedziec na kilka pytań - czy naprawdę nie lubisz
      wszelkich zwierząt, czy to raczej zazdrość o uczucia Twojego Mężczyzny, czy
      zazdrość o jego przeszłość, gdy wspólnie z eks te zwierzaki kupował, czy
      niechęć (normalna) do smrodu i bałaganu, czy może wreszcie nagły nawał
      obowiązków, z którymi nie możesz sobie poradzić - miało być przytulne
      gniazdeczko, we dwoje, a tu psiarnia, kociarnia i brud.

      Z brudem można sobie poradzić - każdego psa da się nauczyć porządku (nawet
      jamnika ;)). Każdego możan nauczyć, że po spacerze łapki trzeba wytrzeć.
      Pies własciwie karmiony, zdrowy i od czasu do czasu kąpany nie śmierdzi.

      Obowiązków już Ci ubyło - koty znikły, dwa jamniki tez mają odejść. Zostają
      dwa. To tylko osiem łap ;)

      Większy problem jest z Twoją niechęcią do zwierząt. Czy w ogóle do wszystkich?
      A z czego ta niechęć wypływa? Spróbuj odpowiedzieć sobie szczerze, a może
      znajdziesz jakiś złoty środek, jak sobie z tym poradzić.
      Ostatecznie wzięłaś chłopa z całym dobrodziejstwem inwentarza i wiedziałaś, w
      co wchodzisz.
      Czy to zazdrość o wspólną przeszłość jego, jej i tych wszystkich czworonogów?
      To powinnaś znielubić tez wszytskie meble i cały domek. Powiedz sobie - teraz
      jestem JA, teraz ja jestem panią serca mego faceta, panią domu, i panią
      zwierzaków.
      Piszesz że ogarnia Cię zazdrość, gdy jamniki pakują mu się na kolana. A zaproś
      całą gromadę do wspólnej zabawy - rzucanie piłeczki, szarpanie szmatki, gonitwa
      za patykami.
      Mam wrażenie, że czujesz się w tym domku, w tym wymarzonym gniazdeczku,
      strasznie wyalienowana, że nie jest to tak do końca Twój dom, a chłop tez
      częściowo jeszcze eks, a częściowo psów. To Ty się tak czujesz, więc tylko Ty
      możesz to zmienić.
      Czego Ci zresztą życzę.
      A poza tym - zajrzyj na forum Zwierzęta. Polecam wątek "Na kolanach"
      Tu masz link

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=8333160&v=2&s=0pozdrawiam
      Pi
    • Gość: cinka Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.03, 15:18
      a ja nie rozumiem jak mozna "kochac" zwierzeta zeby je trzymac w ogromnej
      ilosci a potem po prostu zostawic? to wg mnie zle swiadczy o tej bylej lasce.
      rozumiem cie, bo mnie wkurwialo jak znajdowalam po bylych laskach
      [balaganiarz!] perfumy, kosmetyki, ubrania, zdjecia!. tyle ze ja pakowalam od
      razu wszystko do smietnika. na twoim miejscu zapakowalabym jej koty i psy i
      zaniosla jej, z adnotacja ze gowno cie obchodzi czy ma gdzie je trzymac itp,
      niech sama ewentualnie szuka dla nich domu. nie masz obowiazku byc siostra
      milosierdzia - coz, a dzis poprawnosc polityczna itp, nie wypada nie kochac
      zwierzat - absurd. zeby bylo jasne jest roznica miedzy nie lubieniem zwierzat
      a ich dreczeniem i mordowaniem!

      a pozostale pieski.. wiesz, moja matka zawsze twierdzila ze nienawidzi kotow i
      w zyciu nie bedzie miala zadnego w domu. kiedy przynioslam malego zdechlaczka
      wyrzuconego pod szkola powiedziala ze sie do niego nie dotknie... po jakims
      czasie kiedy myslala ze nikt nie widzi trzymala go na kolanach i glaskala, a
      kiedy wpadl pod samochod plakala razem ze mna i moja siostra. teraz tez mamy
      kota.
    • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.189-200-80.adsl.skynet.be 05.10.03, 15:35
      W domu jest juz czysto,bo kotow juz nie ma a psy spia w altance-nie wiem co
      bedzie jak przyjdzie zima...
      Nie jestem na tyle zazarta i demoniczna zeby pakowac jego eks jej psy.Nie
      potrafie byc taka obcesowa.Zresza ona mieszka teraz w bloku i dopiero na wiosne
      ma wynajac albo kupic jakis domek!
      Jesli chodzi o jej wszystkie rzeczy to sporo ich jescze tu jest.Garderoba w
      jednym z pokoi zapelniona jej ciuchami a czasem jeszcze znajduje resztki jej
      perfum i kosmetykow,wspolnych zdjec po roznych szufladach!
      Ale to nie jest dla mnie az takim problemem.Wydaje mi sie,ze jestem
      tolerancyjna i wyrozumiala,bo rozumiem,ze ciezko jestt zabrac wszystko co
      nagromadzilo sie po 7 latach wspolnego zycia.
      Piesia ma racje-nie czuje,ze to jest moj dom i czuje sie tam nieco
      wyalienowana.Ale tlumacze sobie,ze to dlatego,ze mieszkamy razem dopiero od 3
      miesiecy,ze nie mam tu jeszcze przyjaciol/mieszkam w Belgii/i czasem czuje sie
      bardzo samotna.
      Moze dlatego czesciowo moja frustracja przenosi sie na te pieski.Sama
      chcialabym znac przyczyne.Ale odkad pamietam nie lubilam zwierzat-nawet
      jamniczke mojej wielkiej przyjaciolki!Bo co innego widywac u kogos pieska a co
      innego miec go pod swoim dachem!
      Co robic???

      Caluski dla was
      • Gość: piasia Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: 2.4.STABLE* / 10.30.68.* 05.10.03, 15:50
        Hy, Ty chyba lubisz psy, tylko jeszcze o tym nie wiesz ;)
        Zauważyłaś, że one tęsknią za swoim panem, martwisz się co bedzie zimą, może do
        zimy je naprawdę polubisz? Jedziecie na jednym wózku - wszytsko wokól się
        zmieniło, a ten najważniejszy czlowiek jest ciągle nieobecny.

        Pozmieniaj w tym domku co się da i co możesz - ustaw swoje bibeloty, swoje
        ulubione kwiaty w wazonach, a przede wszytskim - opróżnij szafy i cały dom z
        pozostalości po eks. Trzy miesiące w zupełności powinny jej wystarzcyć, zeby
        znalazła miejsce na ciuchy inne rzeczy. A jak nie - to na Czerwony Krzyż.
        Myślę, że ślady jej bytności dołują Cię bardziej niż sobie sama zdajesz sprawę.
        I może stąd Twoja agresja?
        A wiesz, że głaskanie psów rozładowuje napięcie i obniża ciśnienie?

        pzdr
    • Gość: Triss Merigold Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 15:40
      Nie chcialam żeby tak to zabrzmiało. Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji,
      żeby mężczyzna wprowadzając się do mnie żądał pozbycia się psa, którego mam od
      9 lat, zajmuję się nim, wyprowadzam itd.To mój pies i mój święty obowiązek,
      narzeczonego raz na jakiś czas (raz na kilka dni), w drodze wyjątku, proszę,
      żeby go wyprowadził. Pies wychodzi 4x dziennie, odkurzam i w domu jest czysto,
      może nie sterylnie ale czysto.Chętnie bym miała więcej zwierząt (wszelkie
      reportaże ze schronisk mnie rozwalają emocjonalnie) ale wiem, że czas i
      wielkość mieszkania na to nie pozwalają, to chyba odpowiedzialne podejście.
      Zwierzę to nie zabawka, czuje, tęskni, cierpi, może mieć chorobe sierocą (pies
      wtedy potrafi wylizać sobie łapę do kości). Absolutnie Ciebie nie potępiam,
      bardziej nie podoba mi się podejście Twojego mężczyzny.
      • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.189-200-80.adsl.skynet.be 05.10.03, 15:43
        Dzieki wielkie,ze mnie nie potepiasz!To dla mnie bardzo wazne!
        Bo czasami czuje sie jak tredowata!
        Jeden z jego znajomych powiedzial mi,ze jestem pierwsza kobieta jaka poznal
        ktora nie lubi zwierzat!
        Dlaczego potepiasz zachowanie moejego mezczyzny?
        • Gość: Triss Merigold Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 15:49
          Dlaczego potępiam? Po własnych zwierzętach się sprząta, należy się nimi
          zajmować a nie bezmyślnie gromadzić kolejne. Chyba można tak ustalić podział
          obowiązków, żeby ten cudzy zwierzak był jak najmniej uciążliwy (wykluczam
          łańcuch czy klatkę i trzymanie w odosobnieniu, to już lepiej uśpić). Może z
          czasem się troszkę przyzwyczaisz, a może nawet polubisz. Spróbuj na razie nie
          patrzeć na te psy jak na wrogów, one nie są niczemu winne, potrzebuja i czasu i
          zabawy i przytulenia.
          • Gość: piasia Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: 2.4.STABLE* / 10.30.68.* 05.10.03, 15:58
            Zgadzam się z Triss (najsympatyczniejsza czarodziejka w Sadze) - postawa
            Twojego męzczyzny może zadziwiać. Mnie zadziwia także postawa eks (te rzeczy) i
            postawa Mężczyzny wobec postawy eks - czy dla niego to zupełnie normalne, że w
            domu ma kobietę, a ten dom jest jeszcze pełen innej kobiety - jej zwierzęta,
            jej ubrania, perfumy, zdjęcia....
            To jakieś chore. Spakuj to i wynieś do garażu. Albo do altanki.
            Głowa do góry, nie daj się. I może jakoś polubisz te psiaki, które kochają tego
            samego czlowieka co Ty.
            pzdr
    • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.189-200-80.adsl.skynet.be 05.10.03, 15:59
      Wiecie co plakac mi sie chce sama nad soba!
      Juz sama nie wiem co robic!
      Na pewno jednak nie moge wyniec jej rzeczy-ona ma male mieszkanie i jej sie to
      wszystko nie pomiesci.Nie moge byc taka obcesowa.Wiem,ze to by go zabolalo,bo
      on stara sie jej pomoc zorganizowac na nowo swoje zycie.Dlaczego?Przyznam sie
      ze wstydem i niepokojem,ze rozstal sie z nia z mojego powodu.
      A sama rzeczywiscie chce pomalutku wprowadzac zmiany w domu:nowa posciel,nowe
      naczynia,gadzety,chce przemalowac sciany w pokojach na kremowo bo teraz sa
      zolte koloru zoltka przy granatowych kanapach!

      Jeszcze jedno pytanie do wlascicielek pieskow,bo ja sie oczywiscie nie
      znam.Jak daje im jesc do misek to one wsadzaja je do pysa i kazde leci w inna
      strone kuchni/albo nawet salonu/i tam je konsumuje,czesto zostawiajac resztki-
      niestety!Tak to bywa z jedzeniem u pieskow?

      Pozdrawiam serdecznie i czekam
      • Gość: Triss Merigold Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 16:12
        Tak robią jamniki, zdarza im się też zakopywać lub chować jedzenie "na później"
        więc można znaleźć kości np. w butach. Po prostu trzeba dawać im jeść
        regularnie, o tych samych porach (dorosłym psom lepiej dawać 2x dziennie
        mniejsze porcje) i zamykać drzwi do pokoju (jeśli jedzą w kuchni). Każdy pies
        powinien mieć własną miskę na jedzenie i wodę, i tak się będą zamieniać bo
        cudze żarcie zawsze wydaje się lepsze. Z pokoju, z dywanu z kością po prostu
        wyganiać na posłanie a potem sprzątać resztki bo ostrym kawałkiem pies może się
        zadławić.Ja swojego psa jak był mały karciłam gazetą (lekki klaps), teraz jest
        ogromny i dość posłuszny. Nie dawaj kości z kurczaka, zwłaszcza piszczelowych
        bo pękają na drzazgi.Pozdrawiam.
    • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.189-200-80.adsl.skynet.be 05.10.03, 16:02
      Macie racje z tymi rzeczami.Zostawie tylko jej ciuchy w szafie w pokoju do
      ktorego i tak nie wchodzimy a cala reszte spakuje i wyniose do garazu.
      Gdyby jeszcze tylko zabrala swoje dwie jamniczki...
      • Gość: Triss Merigold Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 16:21
        Acha, pieski mają "dziurawe" pyszczki czasami i zawsze coś im kapnie, pobrudzi
        się, porozrzucają po podłodze (zwłaszcza ryż). Trudno to trzeba sprzątać.
        • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.240.81.adsl.skynet.be 05.10.03, 17:03
          Problem w tym,ze ja sie buntuje zeby po nich sprzazatac!To nie moje pieski,to
          nie ja je chcialam!Nie lubie tego i sie zloszcze.On to chyba rozumie,bo nie
          prosi mnie o to.Sam po nich sprzata,choc to sie zdaza bardzo rzadko bo jak
          wczesniej wspomnialam one teraz mieszkaja w altance i tam tez jedza i to moj
          facet sie nimi zajmuje.
          Inna rzecz,ze pieski chca mieszkac w domu tak jak to bylo kiedys.Drapia w
          drzwi bo chca wejsc do srodka.Piesia wspomiala o tym,ze im sie czysci lapki,ale
          im tego nikt nie robil /a ja nie wyobrazam sobie tego robic 4 psom,ktore
          wybiegaja z domu na kady odglos przejezdzajacego samochodu,a potem zaraz cala
          czerera pcha sie do domu/!
          Moge sie jeszcze pozalic? One zachlapane /deszcz i bloto/wbiegaja do domu i od
          razu hyc na kanape w salonie.Dodam,ze to jest druga bo pierwsza starannie
          zezarly!Moj facet zgodzil sie,ze one juz nie moga wskakiwac na kanape,ale
          ciezko upilnowac 4 psy!
          A slyszalyscie szczekanie 4 psow na raz? Ilosc decybeli przerazajaca!

          I jeszcze jedno:
          Gdzie sa wasze pieski jak siedzicie przy stole w trakcie kolacji."Te
          moje"zbieraja sie wokol mnie i jego i piszcza!Ja nie moge spokojnie zjesc
          kolacji!Czasem nawet wskakuja przednimi lapami i opieraja sie o krzeslo!A jak
          piszcza i skampla! To tez tak wyglada u was?

          Czekam wiernie
          Buziaczki
          • zalotnica Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 05.10.03, 17:29
            Gość portalu: Alicja napisał(a):
            >Moge sie jeszcze pozalic? One zachlapane /deszcz i bloto/wbiegaja do domu i od
            >razu hyc na kanape w salonie.
            >I jeszcze jedno:
            >Gdzie sa wasze pieski jak siedzicie przy stole w trakcie kolacji."Te
            >moje"zbieraja sie wokol mnie i jego i piszcza!Ja nie moge spokojnie zjesc
            >kolacji!Czasem nawet wskakuja przednimi lapami i opieraja sie o krzeslo!A jak
            >piszcza i skampla! To tez tak wyglada u was?

            Czytam te twoje "przygody" z pieskami, i musze Ci powiedziec , ze
            doskonale Cie rozumiem. Najbardziej przeraza mnie deszcz i mokre pieski
            w domu....brrrrr...a takze siersc, kupki i caly ten balagan z nimi
            zwiazany...
            Sama sie zastanawiam nad kupnem mojego ulubienca, harta afganskiego,
            ale po przeczytaniu o tych wszystkich "przyjemnosciach" ...chyba
            jeszcze poczekam...
            Nie bede radzic nic, sama musisz wyczuc jak daleko mozesz sie posunac
            w swoich "wymaganiach", aby, nie skonczylo sie to wszystko Twoja wyprowadzka...
            pozdrawiam...


            • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.240.81.adsl.skynet.be 05.10.03, 17:41
              Problem w tym,ze sama nie wiem jak daleko moge sie posunac!
              W kazdym razie to jest jedyny powod spiec w naszym zwiazku.
              Dla niego jego 2 pieski to jak synkowie,ma je od szczeniaczka!
              A dla mnie to droga przez meke.

              Ale co dla mnie szalenie wazne to fakt,ze spotkalam sie z waszym zrozumieniem
              i nie odebralyscie mnie jak potwora!
              Dziekuje za to wam wszystkim!
              Aczkolwiek czekam na wasze dalsze wypowiedzi!
              • Gość: Triss Merigold Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 18:02
                Brak wychowania niestety ma swoje konsekwencje. Mój pies siedzi przy stole
                tylko w obecności mojej mamy i wymownie patrzy. Przy mnie leży u siebie i nie
                żebrze. W ogóle jest dość cichy, nie szczeka za bardzo (chyba, że ktoś
                przyjdzie), nie skacze. To owczarek niemiecki,a jamniki mają zupełnie inny
                temperament, to psy myśliwskie i trudne do ułożenia (miałam jamnika przez 10
                lat). Mój pies, podobnie jak poprzednie, został przyzwyczajony do wycierania
                łap i sierści po spacerze.Dorosłe psy też można nauczyć więc się nie załamuj.
                Jeśli już mieszkają w altance to niech chociaż mają sucho i bez przeciągów,
                jamnik ma dość wrażliwe uszy.
                • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.240.81.adsl.skynet.be 05.10.03, 18:17
                  Problem w tym,ze skoro ja nie przepadam za pieskami to jak ja je mam wychowywac?
                  Zlaszcza ja to sa dorosle,kilkuletnie pieski?A na mojego faceta nie moge liczyc
                  w kwestii ich spoznionej edukacji!
                  I kolko sie zamyka,prawda?
                  A jak jeszcze dodasz,ze jamniki to psy mysliwskie i trudne do ulozenia,to juz
                  mi sie calkiem rece zalamuja!
                  Chcialabym powiedziec mojemu facetowi wszystko to co tu od was
                  przeczytalam.Zeby nie myslal,ze histeryzuje /szkoda tylko ze sam tego nie moze
                  przeczytac,byloby wiarygodniej.../
                  Nie wiem co to bedzie i jak to bedzie,ale i tak jest mi lepiej i czuje sie
                  podbudowana!
    • Gość: anE Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 18:35
      ja lubie zwierzeta, ale nie wychowane psy tez by mnie wqrzaly, wiec wcale Ci
      sie nie dziwie. mialam 2 psy, z czego jedna sunia miala kilkanascie lat i przez
      ostatnie miesiace swego zycia codziennie mialysmy po calym domu po
      niej 'niespodzianki', a ze ja wczesniej wstawalam niz moja sis - ja musialam
      sprzatac. mimo, ze lubilam swoja sunie, codziennie klelam pod nosem, ze kurde
      mam juz dosyc.

      z 2 psami jest juz mniejszy problem niz z cala zgraja. jezeli oboje przylozycie
      sie do nauczenia ich porzadku - moze je polubisz. teraz niestety bedziesz
      musiala dzielic sie z nimi dachem. mysle, ze skrajnoscia byloby: 'albo ja albo
      zwierzaki', ale jezeli ktos naprawde nie lubi zwierzat - rozumiem, ze nie jest
      to maly problem.

      co do rzeczy ex - proponuje zapakowac w kartony i wystawic do altanki, w sumie
      przez zime nie bedzie Wam potrzebna. zawiadomilabym ex o tym wypadku, na pewno
      szybko by sie zjawila, :-)

      pozdr. serdecznie i zycze powodzenia
      • Gość: YXA Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.pl 05.10.03, 19:10
        Tak naprawdę kryje się tu szerszy problem.
        Jeśli poznajemy kogoś w wieku lat nie -nastu, z "przeszłością", własnym domem,
        samochodem, własnymi znajomymi, upodobaniami - to w chwili gdy decydujemy się
        na wspólne życie (zamieszkanie) to wszystko nie znika.
        Zawsze sądziłam, że można poznać człowieka przez wszystko; nawet to, czy nosi
        sweterek w serek (tego bym nie zniosła...;)
        Jak wcześniej reagowałaś na te psy, tzn. chciałam napisać - jamniki?
        Wracam do problemu sprzątania - tak jak we wstępie: to jego psy, nie wasze
        (chyba dopuszczacie pewną autonomię w związkach) zatem to on ma się nimi
        opiekować, dawać jeść i sprzątać po nich.
        Psy są wspaniałe, kiedy chce się je mieć i są wychowane.
        Pozdrawiam
        • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.158-201-80.adsl.skynet.be 05.10.03, 19:25
          Ja to doskonale wiem,ze bierze sie kogos z calym dobytkiem inwentarza.Tylko co
          innego teoria a co innego zycie codzienne.
          Moj facet nie zwala na mnie obowiazku zajmowania sie nimi.Ale z drugiej
          strony,one i tak robia co chca.Dopiero jak ja sie wprowadzilam to nadeszly dla
          nich "ciezkie czasy"bo jak nas nie ma w domu,to nie pozwalam zeby psy zostaly w
          domu/suisiu i kupki po powrocie/,ani wskakiwac na kanape,wyganiam z kuchni,bo 4
          placzace sie pod nogami jamniki to utrudnienie w gotowaniu a ja jeszcze latac
          nie umiem.
          I on sie na to zgadza.Ale jak przychodzi do domu,to wpuszcza je do domu,brudne
          i mokre i juz jest balagan.No i kolacje w towarzystwie skamlajacych
          pieskow.Jemu to absolutnie nie przeszkadza,a we mnie sie gotuje i nie moge
          spokojnie jesc,bo sprawdzam czy on ukradkiem nie daje im jesc po stolem.
          Czasem nawet mysle sobie,ze moglabym sie do nich przekonac /ale do 2/gdyby
          byly tak wychowane jak wasze pieski,a nie jak tu "robta co chceta"!

          Buziaczki !!!
          • Gość: Triss Merigold Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 20:03
            Jamniki po prostu mają charakter i bywają kapryśne. Ja akurat tę rasę uwielbiam
            właśnie ze względu na ich pewną "niepokorność". Nie martw się, na kanapie
            rozłóż gazetę - chyba nie ma psa miłośnika szelestu papieru, wtedy może oduczą
            się wskakiwać. Bywają jazgotliwe ale taka uroda tej rasy (terierowate są
            jezszcze bardziej szczekliwe jeśli Cię to pociesza).Co do karmienie pod stołem,
            trudno, one prawdopodobnie będą prosić bo tak mają, niezależnie od ilości
            żarcia jaką im podasz.W sumie chyba są gorsze rzeczy niż podkarmianie psa, nie
            ma mowy żebyś złapała jakieś pasożyty od domowych, zadbanych i szczepionych
            psów. Jeśli ganiają po ogrodzie niech twój facet przegląda im sierść bo nadal
            są kleszcze (mój złapał parę ostatnio w lesie i na łące).
    • Gość: Sliver Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 08:05
      Witam

      Na wstepie chce Ciebie zaprosic na www.dogomania.pl tam znajdziesz wszystko o
      jamnikach. Chcac nie chcac decydujac sie na zycie z tym mezczyzna, zdecydowalas
      sie takze na zycie z psami. Wiec dla Ciebie i dla nich bedzie lepiej, gdy Ty
      jako rozumna istota postarasz sie zmienic kilka rzeczy, ktore przyniosa
      obopolna korzysc. Na stronie, ktorej adres podalem znajdziesz mase informacji o
      wychowaniu psow, przyklady, wychowania nawet kilkuletnich psow oraz porady
      wlascicieli jamnikow i innych (forum na dogomani podzielone jest tamatycznie do
      ras). Warto tam zapytac sie o pomoc, o informacje i sposoby wychowania
      doroslych jamnikow. Z cala pewnoscia nie pozostana tam twoje wypowiedzi bez
      echa.

      Tutaj na forum gazety wypowiadaja sie przede wszystkim milosnicy lub
      wlasciciele, na dogomani czesto mozna uzyskac pomoc weterynarzy, pomoc
      hodowcow i specjalistow. Radze tam jak najszybciej zajrzec.

      Bedziesz niestety musiala wychowac te psy, i zmusic swego partnera takze do
      pmocy w wychowywaniu. Za ok. pol roku konsekwentnych prac nad psami - zauwazysz
      u nich wielka poprawe i tak naprawde zapomnisz o dotychczasowych perypetiach.

      Zajrzyj tam i poczytaj naprawde warto.

      bye
    • default Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 09:14
      Wydaje mi się, że doradzanie Alicji jak ma się psami zajmować, jak je
      wychowywać, gdzie szukać porady weterynarza itd. są bez sensu. Dziewczyna
      przyznaje otwarcie, że psów nie lubi i pewnie nie polubi. Skoro nie może
      ścierpieć, że psy są w domu, że szczekają, brudzą, siedzą przy stole - to już
      tak ma i koniec. A jej facet uważa za naturalne, że to robią, pewnie zawsze
      miał psy, traktuje je jak domowników i też tego raczej nie zmieni. Narazie
      godzi się na traktowanie ich gorzej niż do tej pory (wyrzucanie na dwór, zakaz
      wchodzenia na kanapy), ale - jak sama pisze - kiedy jest w domu, pozwala im na
      wszystko. Prędzej czy później dojdzie do konfliktu na tym tle. Moim zdaniem
      stosunek do zwierząt to bardzo ważne kryterium zgodności związku - szczególnie
      kiedy występuje aż taka skrajność - on uwielbia psy, ona ich nie znosi.
      Mamy trzy psy i trzy koty, wszystkie mieszkają w domu, włażą na kanapy, śpią w
      łóżku. Obydwoje mamy ciężkiego świra na punkcie zwierząt. Gdyby jedno z nas
      było takie jak Alicja - nie widziałabym szans dla naszego związku. Pies
      naprawdę jest domownikiem i członkiem rodziny, a jak ma funkcjonować rodzina w
      której ktoś kogoś nienawidzi??
    • Gość: verte Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 09:35
      Gość portalu: Alicja napisał(a):

      > Najgorsze,ze zwierzaki nie zostaly nauczone zalatwiac sie na dworze,wiec
      > rano po zejsciu na dol,oczom ukazywaly sie kupki i siusiu po 5 zwierzakach!


      No to trzeba było wstać wcześniej i iść z nimi na spacer.Psy nie srają po domu
      dla przyjemności.Potrzebują częstszych,dłuższych spacerów.
    • kurczak1976 Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 10:22
      Czesc Alicja

      Swietnie cie rozumie w sprawie niecheci do psow. Ja lubie pieski ale jak
      mieszkaja gdzie indziej nie w moim domu. Moge sobie wyobrazic niezbyt mily
      zapaszek czterech mokrych psow!
      Kotki natomiast bardzo lubie ale moje wlasne nigdy nie odwazyly sie lazic po
      stolach czy szafkach! Jeden chec wykazywal ale zostal opierniczony i juz nigdy
      wiecej w jego kocim zyciu nie probowal.
      Zwierzeta sa pojetne i szybko mozna je wielu rzeczy nauczyc.

      Moim zdaniem powinnas spokojnie przedstawic swoje zale swojemu faciowi. Jesli
      tego nie zrobisz teraz to kiedy? Jak juz bedzie dwa razy gorzej? Powiedz mu to
      co powiedzialas nam, masz wlasciwie mowe przygotowana:o)
      Wtedy tez zobaczysz jaki facet ma do tego stosunek. Jesli nie bardzo bedzie
      palal checia rozwiazania problemu to nie wrozy to dobrze na przyszlosc.

      Co do sprzatania po psach, to najprzyjamniejsza czesc pozostaw twojemu
      faciowi. Moze wtedy sie przekona ze to nie jest takie latwe i przyjemne. Jak
      potapla sie troche w psich gownach, siersci na sofie albo piesek zakomie mu
      odpadki w najlepszych butach to wtedy moze sie zastanowi nad faktem trzymania
      4 rozpuszczonych jamnikow w domu.
      U mojej znajomej cos takiego sie sprawdzilo wiec moze u ciebie tez.

      Powodzienia Kurczäk
    • Gość: Alicja Default ma racje IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 10:59
      Ja wam wszystkim bardzo dziekuje za wszystkie rady,ale Default ma racje,bo jak
      ja mam je wychowywac /wszystkie 4/skoro ich nie lubie.Mam sie zmuszac i robic
      to z placzem i agresja?A przeciez te pieski sa niczemu winne mojej niechecci do
      nich i po co mam na nich wyladowywac swoja niechec?

      Poza tym obawiam sie,ze jednak moj zwiazek chyli sie ku upadkowi.Jestesmy po
      ostrej klotni,sprzed pol godziny.Oczywiscie poszlo o psy-jedyny powod naszych
      klotni.Dzis wieczorem na kolacji mamy gosci.A jeden piesek ktory jest stary/ma
      9 lat/nie dogaduje sie w altance z innym/jest atakowany/spi w domu.I rano
      naszym oczom ukazalo sie siusiu w salonie.Wiec moj facet poprosil mnie zebym
      przygotowala wszystko na wieczor/w domysle-umyla podloge/.Ja sie skrzywilam-
      wiec on powiedzial,ze sam to zrobi.Ale od slowa do slowa i wybuchla awantura.Ze
      on mnie kompletnie nie rozumie,ze moja postawa go przerasta,przeciez to tylko
      siusiu /i pieska pogryzionego krew/.A ja,ze nie moge sie przemoc.Ze to jego
      psy.A on,ze przeciez nigdy mnie nie prosi,ze przyvhodzi raz w tygodniu pani do
      sprzatania.I tak w kolko!
      To nie ma sensu!
      Wyjechal do pracy.Po pol godzine nagral mi sie na sekretarke,ze nie
      powiedzialam mu nawet "do widzenia"i,ze...mnie kocha!
      A ja,zeby sie zastanowil czy naprawde chce mnie u siebie...
      Jeszcze nie odpisal!
      I jak jeszcze nie slyszalyscie/liscie historii o zwiazku,w ktorym dwoje ludzi
      sie kocha a mimo to on sie rozpada z powodu psow,to ja jestem tego przykladem i
      dowodem!
      Az mi sie ryczec chce!!!
      Caluski
      • Gość: mag Re: porażka związku z powodu psów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 12:46
        Przede wszystkim nie rozumiem dlaczego na początku nie postawiłaś sprawy jasno
        i nie przyznałaś się że nie lubisz zwierząt oraz że nie tolerujesz ich
        obecności w domu?
        No ale cóż skoro tak wyszło, to aby wasz związek przetrwał powinniście oboje
        pójść na kompromisy. Wyznaczyć zwierzakom granice. Ale tutaj przyda się właśnie
        wiedza z zakresu ich wychowania.
    • plucha Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 11:02
      Wiesz co, dziwię się twojemu facetowi, że jeszcze na ciebie nie huknął,
      widocznie póki co bardzo zakochany. Wygryzłaś jego żonę z ich domu, rządzisz
      się, wyrzucasz psy na dwór, nie pozwalasz im chodzić po ICH DOMU - i jeszcze
      narzekasz jaka to jesteś nieszczęśliwa, bo ci pieski śmierdzą. One tam były
      wcześniej niż ty, jak możesz przy tej pogodzie kazać im spać na zewnątrz?? Co
      ci przeszkadza, że on je dokarmia pod stołem, widocznie tak lubi i jest do tego
      przyzwyczajony. Nie dość, że chcesz zmieniać dom, psy to jeszcze i jego
      przerabiasz na swoje kopyto. Ta była żona - sama piszesz, że narazie ma
      trudności mieszkaniowe, ale jednak część tych biednych zwierząt zabrała, a
      tobie jeszcze mało. Współczuje facetowi, niezła heterę sobie sporwadził do
      domu.
      • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 11:10
        Moze bys mnie zrozumiala lepiej jakbys miala taki problem jak ja!
        Niestety nie kazdy lubi zwierzeta,ja niestety nie i bardzo nad tym ubolewam.

        Ps.Nikogo nie wygryzlam.To nie byl ich dom,tylko jego.A psy byloby mi latwiej
        zaakceptowac gdyby byly wychwane tak jak 99% tych osob,ktore zyczliwie mi
        odpisywaly na moje posty.
        Moze Ty Plucho lubisz sprzatac po 4 psach i nie doluje cie kuchnia i salon
        obsiusiany i zakupkany jak schodzisz rano na sniadanie,albo mokre i zablocone
        pieski wskakujace Ci na kolana,albo skamlacze przy posilkach...Moglabym tak
        dlugo wyliczac. Ale ja jestem taka dziwna,ze ciezko mi to zaakceptowac!
        Pozdrawiam!
    • pajdeczka Lepiej nie lubić zwiezrąt niż dzieci 06.10.03, 11:11
      Jak to deklarowały niektore forumowiczki w pewnym wątku.
      Można nie lubić zwierząt, ale jednocześnie nie robić im krzywdy. To rozumiem.
      Co do Ciebie to wzięłaś chłopa z całym dobrodziejstwem inwentarza, wiedziałaś o
      tym wcześniej. A zanim zamieszkałaś kłaki w sałatce Ci nie przeszkadzały? Sorry
      za odrobinę sarkazmu, ale taka jest prawda.
      Faceci mają większego fioła na punkcie zwierząt niż kobiety (przerabiam to w
      domu). Zazdrość o miłość do zwierząt uważam za w pełni uzasadnioną. Ostatecznie
      już lepiej konkurować z inną kobietą niż np. jamniczką. Ja mam szczęście, bo
      mamy psa, ale przecież związki homoseksualne też są niebezpieczne dla
      związku:))))
      Proponuję ultimatum: albo Ty - albo psy! Innego wyjścia nie ma.
      • Gość: Triss Merigold Re: Lepiej nie lubić zwiezrąt niż dzieci IP: *.acn.waw.pl 06.10.03, 11:22
        Pajdeczko gdyby ktoś mnie postawił ultimatum "on albo mój pies" wyleciałby za
        drzwi zanim by zdążył dokończyć zdanie. Rozumiem, że Alicji przeszkadzają 4
        niewychowane psy, ja mam jednego w miarę ułożonego tzn. jest niekłopotliwy,
        czysty i cichy. Mogę spróbować postawić się na miejscu osoby, która słyszy
        żądanie pozbycia się psa posiadanego od kilku lat i to nie ze względu na b.
        poważny problem (np. ciężka alergia dziecka czy narastająca agresja psa) ale
        dlatego, że partner nie lubi zwierząt i nie może zaakceptować ich w domu. Mój
        pies ma 9 lat, kupowany był z jednym z pierwszych "narzeczonych", przeżył ex-
        męża, kolejnego faceta i teraz w domu widzi od dwóch lat mojego aktualnego
        partnera (mam nadzieję, że już na zawsze). Sądzisz, że zrezygnowałabym z psa?
        Pies czy psy nie są niczemu winne, żeby pozbywać się ich jak zabawki.
        • kurczak1976 Triss 06.10.03, 11:32
          Wiem ze to nie na temat w tym watku ale bardzo lubie czytac twoje watki ;o)
          Bo nawet gdy jestes przeciwnego zdania twoje wypowiedzi nikogo nie urazaja a
          nawet zachecaja do dalszej dyskusji. Trzymaj tak dalej !
          • pajdeczka Re: Triss 06.10.03, 12:09
            kurczak1976 napisała:

            > Wiem ze to nie na temat w tym watku ale bardzo lubie czytac twoje watki ;o)
            > Bo nawet gdy jestes przeciwnego zdania twoje wypowiedzi nikogo nie urazaja a
            > nawet zachecaja do dalszej dyskusji. Trzymaj tak dalej !
            >
            >

            Podpisuję się pod tym, aczkolwiek nie śledzę wypowiedzi Triss. Bardzo poważnie
            potraktowała mój post, cóż, nie zna mnie widocznie. Ale to była z mojej strony
            riposta na post Alicji. Jak można narzekać teraz na Bogu ducha winne zwierzęta.
            To tak, jakby najpierw zaakceptowała dzieci partnera , a potem narzekała.
            Podtrzymuję natomiast teorię o fiksie mężczyzn na punkcie zwierząt i tego
            dotyczyła rada o postawieniu ultimatum.
        • Gość: Alicja Re: Lepiej nie lubić zwiezrąt niż dzieci IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 11:37
          Moje kochane!

          Ja w zyciu nie postawilabym ultimatu mojemu facetowi,ze "alboja albo psy"!To
          nieuczciwe i nie w porzadku!I ja to jak najbardziej rozumiem8Naprawde nie
          jestem hetera!
          Ja bym tylko chciala zeby one byly takie jak wasze!Wychowane!Wtedy naprawde
          byloby mi 100 razy latwiej je polubic i zaakceptowac!Ale jak to zrobic kiedy
          budzi sie we mnie zlosc na widok kupek i siusiow,kiedy brudne i mokre wskakuja
          na kanape i piszacza i wdrapuja sie na kolana kiedy jemy! A propos-zawsze mi
          przeszkadzaly "klaki w zupie"!
          Tylko ja nie sadze zeby jemu chcialo sie je wychowywac!
          Wlasnie dzwonil i zapytal sie czy chce go zostawic i wrocic do
          Polski.Odpowiedzialam,ze mamy problem i musimy o tym porozmawiac!
          Nie wiem co to bedzie i do czego dojdziemy!
          Buziaczki i jeszcze raz wam dziekuje za posty.To dla mnie bardzo wazne!
        • Gość: lola Re: Lepiej nie lubić zwiezrąt niż dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 11:41
          Zaakceptowanie czystego i ułozonego psa nie sprawiłoby trudnosci normalnemu
          człowiekowi,który zwierzeta nawet ledwie toleruje, natomiast zamieszkanie ze
          sfora zasyfiajaca dom moze przyprawic o nerwice.Zastanowiłabym sie nad
          partnerem któremu nie przeszkadza brud- dla mnie to nie do przyjecia.Miłosc
          miłoscia, ale wszystko ma granice.
          Oczywiscie , wywalanie psa dla widzimisie faceta jest nie do przyjecia.
          Nie do przyjecia jest takze ignorowanie potrzeby zycia w czystosci osoby która
          dostaje dreszczy na widok psich kłaków.
          Okazuje sie ze zwierzeta moga byc przyczyna rozpadu zwiazku, kto by pomyslał.
      • Gość: cinka Re: Lepiej nie lubić zwiezrąt niż dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 11:36
        albo chociaz dwa psy i sprobowac je wychowac! niestety dla zwiazku oboje
        musicie cos poswiecic, znalezc jakis kompromis jesli chcecie zeby to dalej
        trwalo. proponowalabym wlasnie cos takiego, ze zgadzasz sie na dwa psy i slowka
        nie pisniesz, ale za to wspolnie zajmiecie sie ich wychowaniem. konsekwentne
        karanie i nagradzanie. zadnego karmienia przy jedzeniu, niech zobacza ze nie ma
        sensu w skamlaniu pod stolem [moze w tym czasie niech jedza swoj posilek?].
        itp, itd, jak ktos wyzej wspomnial sa strony na ktorych znajdziesz
        profesjonalne porady na ten temat. sprobujcie, moze z czasem naprawde polubisz
        wlasnie te [2] pieski, tak jak moja mama, nie lubi kotow oprocz naszego
        franusia :)
    • Gość: lola Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 11:31
      Doskonale rozumiem twój sprzeciw wobec zasyfiania domu przez psy. Sama kiedys
      miałam psa, juz nie zyje ogólnie psy toleruje, ale gdyby robiły mi w domu to
      co te jamniki to miałyby ze mną trudne zycie.Nic nie moze usprawiedliwiac
      takiego stanu rzeczy w którym psy załatwiaja sie w domu!
      Wina lezy po stronie twojego pana i jego byłej, ale im to nie przeszkadza, a
      problem masz ty.Z tego co piszesz za kilka miesiecy pozbedziesz sie choc 1
      psa. Wtedy z całego inwentarza zostanie 3 .To i tak duzo.Jedyne co mozesz
      zrobic to konsekwentnie psy do altanki, a kupy niech on sprzata.
      Z psami jest tak ze obce denerwuja, ale gdybys miałą swojego to bys go kochała.

      Mój ojciec swego czasu miał 3 duze psy. Mimo ze ma ogród gdzie mógłby zrobic
      im ociepane budy, wszystkie wielkie owczarki łaziły po domu.
      Zima koszmar! Naniesione błoto, tony siersci wszedzie.Mimo ze załatwaiały sie
      na zewnatrz w domu i tak był taki brud, ze przestałam tam z dzieckiem jeździc.
      Po prostu mnie to obrzydza, bez przerwy polowałam odkurzaczem na te kłaki, ale
      to syzyfowa praca.
      Nie mozesz miec pretensji do siebie ze nie lubisz tych rozpuszczonych jamników.
      To zdrowa reakcja na skutek szkód jakie czynia.
      Ale nie mozna tez wymagac by sie ich pozbyc- to czujace istoty a nie meble.
      Zamiast awantur- psy do altanki i zero roboty przy nich.
      Swoja droga zastanowiłabym sie nad facetem któremu nie przeszkadza taki syf.Ja
      nie toleruje osób u których w mieszkaniu panuje brud i smierdzi.To wystawia im
      swiadectwo niechlujów.
      • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 11:44
        To nie tak,ze on tolerauje brud i syf.Bo co tydzien przychodzi pani,ktora
        dokladnie sprzata caly dom.A wczesniej to on na zmiane ze swoja byla rano
        sprzatali wszystki niespodzianki.Teraz 3 psy spia w altance,wiec jest raczej
        czysto.Problem sie pojawia z czwartym,ktory zalatwia sie w domu.
        A wiecie co sobie uswiadomilam przy jego pomocy?Ze on dzis rano specjalnie nie
        sprzatnal tego siusiu i krwi po bojce pieskow,bo chce sprawdzic czy ja to
        zrobie.Jak ja sie zachowam?Jk bardzo bedzie mi to przeszkadzac?
        Ja to posprzatam-nie jestem hrabina-ale obawiam sie ze od tego sie
        zacznie.Zrobie to raz i potem bede to robic zawsze.Najpierw po jednym piesku,a
        potem po reszcie ktora kto wie zacznie nocowac w domu.
        Czasem brak mi sil i mam ochote sie poddac....
        • Gość: lola Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 11:58
          Wybacz, ale gdyby nie tolerował brudu nauczyłby psy od szczeniaka załatwiac
          sie na zewnątrz.Sprzatanie raz w tygodniu przy tej ilosci psów tez nie jest
          wystarczajace. Gdybys ty nie dbałą po porządek raczej czysto by nie było.
          Radziłabym ci nie sprzatac, tylko powiedziec ze cie to obrzydza, musi to
          zrozumiec. Nie chodzi o rzniecie hrabiny, tylko o fakt ze sprzatniecie tych
          wydzielin naprawde moze przyprawiac o mdłosci.Ja tak mam.Po prostu
          zwymiotowałabym po jednym machnieciu scierka.powiedz ze jest to dla ciebie nie
          do przejscia i tyle.
    • Gość: nowy Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: 217.153.88.* 06.10.03, 11:39
      A może by wypchać te jamniki? i wilk syty i owca...........
      • Gość: Alicja Zignoruje te glupoty! IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 11:48
        Az przykro czytac!
        • Gość: nowy Re: Zignoruje te glupoty! IP: 217.153.88.* 06.10.03, 12:06
          Nie ignoruj, przecież to sarkazm jako odnośnik do całej sytuacji.
          Postaw po jednej stronie sprzątanie psich gówien po drugiej faceta i wybierz.
          Kto mieszka z psem mieszka w budzie,
          albo spójrz na Osbornów na MTV im też psy srają ale ma to kto sprzątnąć,
    • Gość: krisis Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 11:51
      Napisaliscie, ze moja propozycja jest nieadekwantna do sytuacji.

      Coz wg mnie ci co to napisali wlacznie z Alicja sa w bledzie.
      Jak juz wiele osob napisalo to nie psy sa winne, to Alicja jest "dostawka" do
      domu. To Alicja juz wczesniej wiedziala, ze sa psy, dlaczego zanim
      przeprowadzila sie do niego nie ustalila konkretow.

      Wiedziala, z czym musi sie zmierzyc. Niby pisze, ze postawila warunek, iz czesc
      psow zniknie i tak sie stalo. On dotrzymal umowy i ja dotrzymuje. Inna sprawa
      jest sikanie i zalatwianie sie w domu. Tam gdzie ja skierowalem otrzymalaby
      proste wskazowki co zrobic aby uniknac takich sytuacji. Uwazam, ze to byloby
      conajmniej polowa klopotow rozwiazanych. Ale ona rezygnuje z tej pomocy.
      Swiadomie rezygnuje tlumaczac sobie naiwnie ze to nic nie da i ze nie wolno an
      sile psow zmieniac. BZDURA !!! TOTALNA BZDURA !!!

      Psa czystosci mozna nauczyc:
      a) wyprowadzajac na dwor;
      b) stosujac system nagradzania i karania;

      I to nie jest zalezne od Twojego widzimisia ALicja czy Ty lubisz psy czy nie.
      To twoj obowiazek wynikajacy z tego, ze:

      a) jestes czlowiekiem;
      b) masz nad psami przewage:
      c) masz rozum;

      NIkt nie karze ci lubic tych psow czy innych, uwazam ze Ty szukasz tutaj
      usprawiedliwienia dla siebie i swojego postepowania. A takiego
      usprawiedliwienia nie moze byc. To Ty musisz sie dostosowac do pewnych
      standardow, to Ty swiadomie wybralas taki a nie inny dom i mezczyzne. NIE
      PSY!!!

      Gdybys przejawiala chec rozwiazania sprawy polubownie a nie kategorycznie
      zadajac dostosowania sie do swoich potrzeb, znalazlabys rozwiazanie. Wlasnie na
      dogomanii.

      Jest wiele sposob i mozliwosci - ale TY chcesz jednego , aby psy zniknely z
      domu. Zadasz niemozliwego!! I jesli nawet do tego doprowadzisz nie wroze
      Twojemy zwiazkowi duzych szans bo facet predzej czy pozniej przejrzy na oczy.

      Aha mam psa - mieszka ze mna w bloku - wraz z moja narzeczona. Mam tez
      znajomych, ktorzy majac kilka psow niektorzy trzymaja je w bloku i wiesz co - w
      domu jest czysta pachnaco i ladnie. Psy sa wychowane, grzeczne i ukladne. Zanm
      tez takich co brali psy ze schroniska ktore mialy po kilka lat i kazde z nich
      umialo wychowac psa tak aby nie byl klopotliwy.

      Nie wiem co sadzic o Twoim podejsciu ale uwazam je za egoistyczne. Chociaz
      probujesz slodzic, ze nie chcesz krzywdy tych zwierzat to z cala premedytacja
      zagrazasz im i ich spokojenmu zyciu.

      POza tym duzo psow reaguje nerwowo na zmiane otoczenia co czesto sie objawia
      sikaniem zalatwianiem sie - te psy zaznaczaja swoje terytorium przed obcym
      (Toba) bo to ty wdaralas sie na ich terytorium. Aby zrozumiec co piszesz nalezy
      odrobine poczytac i dlatego skierowalem cie na dogomanie. Nie chcesz z tych rad
      skorzystac Twoja sprawa - ale nie jest juz Twoja sprawa fakt, ze te psy przez
      CIebie moga stracic dom ktory mialy i zdrowie.

      A moze teraz ironicznie - wykonujac prace nie zawsze dostajesz wszystko czego
      chcesz, nie zawsze pasuje ci biurko, stosunki w pracy, wymagania itp, ale
      robisz swoje bo:
      a) ciezko z praca;
      b) placa ci za to;

      moze twoj facet powinien ci placic za to, ze bedziesz tolerowala te psy i dbala
      razem z nim o czystosc w domu??

      Jego postawa tez jest niestety negatywna. Obojgu wam nalezy sie bura za
      zachowanie i postepowanie.

      pzdr
      • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 12:03
        Tak,ale wychowaniem psow musialabym sie zajac sama!!!Wychowaniem 4 psow!A tego
        9-letniego nie moglabym nawet ruszyc,bo zdaniem mojego faceta,on jest juz na to
        za stary!
        I to nieprawda,ze chce sie ich pozbyc! Nigdy o tym nie wspomnialam i nigdy mi
        to przez glowe nie przeszlo!
        Jakbys uwaznie czytal,to znalazbys zdanie,ze latwiej byloby mi je zaakceptowac
        i polubic gdyby byly wychowane.Ale dla kogos kto nie prrzepada za
        zwierzetami,proponowanie by zajal sie wychowanie 4 doroslych jamnikow,jest dla
        mnie propozycja nieco trudna do podjecia sie!
        Pozdrawiam Krisisa
        • Gość: krisis Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 12:26
          Gość portalu: Alicja napisał(a):

          > Tak,ale wychowaniem psow musialabym sie zajac sama!!!Wychowaniem 4 psow!A
          tego
          > 9-letniego nie moglabym nawet ruszyc,bo zdaniem mojego faceta,on jest juz na
          to
          >
          > za stary!
          > I to nieprawda,ze chce sie ich pozbyc! Nigdy o tym nie wspomnialam i nigdy
          mi
          > to przez glowe nie przeszlo!
          > Jakbys uwaznie czytal,to znalazbys zdanie,ze latwiej byloby mi je
          zaakceptowac
          >
          > i polubic gdyby byly wychowane.Ale dla kogos kto nie prrzepada za
          > zwierzetami,proponowanie by zajal sie wychowanie 4 doroslych jamnikow,jest
          dla
          > mnie propozycja nieco trudna do podjecia sie!
          > Pozdrawiam Krisisa


          Z calym szacunkie - nie wierze, ze 9 letni pies brudzi w domu sam z siebie.
          Moze robi to bo jest chory, tak samo inne psy. Dorosly pies nawet
          niewychowywany, prezentuje postawe zalatwiania sie na podworku. Dla psa to jest
          niejako naturalne. Odruch. Natomiast jesli te psy zalatwiaja sie w domu to:

          -maja malo ruchu;
          -sa zaszczute (nerwowe);
          -sa chore;

          I tak jak juz ktos porownal jamnika do doga. Jamnik jest inteligentnym psem i
          wystarczy chciec aby go nauczyc wszystkiego. Jakos nie potrafie uwierzyc, ze
          trzymano w domu 9 letniego psa, ktory przez te wszystkie lata brudzil (sikal i
          zalatwial sie). Albo byl ten pies terroryzowany przez wlasciciela - albo chory.
          Innego wytlumaczenia nie mam.

          To TY i jeszcze raz TY podjelas decyzje wprowadzenia sie do tego domu, to od
          ciebie i od Twego partnera zaelzy zycie tych zwierzat - Twoja awersja przeradza
          sie w fobie po tym co piszesz. Tak jakby chciala za wszelka cene odstrzelic te
          psy majac w duchu usprawiedliwienie do swojego postepowania. Jestes wybacz
          obrzydliwie egoistyczna w swoim odruchu samoobrony walczac z bezbronnymi psami.

          Twoj mezczyzna nie ma racji. Nie wiem skad wzialo sie u Jego 9 letniego psa
          brudzenie w tym wieku mieszkania - ale mozna go tego oduczyc pod warunkiem, ze
          pies nie robi tego ze starosci (choroby) !!!. Kiepska wiedze posiada Twoj
          partner na temat psow (oszalal kupujac 4 sztuki). Skoro nie ma pojecia o
          wychowaniu i dbaniu o zwierzeta. Powinni takim ludziom zabronic trzymania psow
          i rodzenia dzieci. Bo przeciez dzieci tez brudza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • pimpus_sadelko Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 12:12
        z całego sadełkowatego serca przychylam się do zdania krisis(a).
        już w momencie kiedy przeczytałem o eksmisji psów do altanki, zjeżył mi się
        włos. czy wy macie pojęcie, że w ten sposób oddziela się je od właściciela?
        tak wy macie spokój, ale pies nie rozumie, że jest tam zamykany ze względów
        higienicznych - dla niego jest to niezasłużona kara w postaci izolacji od
        właściciela!
        w kwesti psich odchodów zastanwiają mnie dwie rzeczy: po pierwsze, czy te psy
        są chronicznie głupie i nie pojmują, gdzie sikać i robić kupkę (wątpliwe) czy
        to pan właściciel zaniedbał je nauczyć? w ogóle cała sprawa z zanieczyszczaniem
        domu i to zbiorowo przez cztery psy wydaje mi się dość dziwna.
        a do wszystkich obrzydzonych taką sytuacją: oby nigdy nie nadeszła sytuacja, że
        będziecie musieli opiekować się zniedołężniałym rodzicem, wymieniać mu pampersy
        i podmywać - wtedy zobaczycie, co jest obrzydliwe.
        nie pomyślcie, że jestem okrutny, ale te pieski należałoby jak najszybciej
        uśpić - ale nie dlatego, że nie radzi sobie z nimi autorka wątku, ale dlatego,
        że to chyba bardziej godne niż zepchnięcie do roli popychadła i czegoś
        niepotrzebnego.
        bardziej bez serca jest chyba właściciel, że się godzi bez szemrania na
        eksmisję zwierzaków, ale autorce też niczego nie brakuje.
        • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 12:24
          w kwesti psich odchodów zastanwiają mnie dwie rzeczy: po pierwsze, czy te psy
          > są chronicznie głupie i nie pojmują, gdzie sikać i robić kupkę (wątpliwe) czy
          > to pan właściciel zaniedbał je nauczyć?

          Wlasnie gdybys czytal uwaznie to dowiedzialbys sie,ze one nie byly wychowane i
          nie wiedza,ze maja sie zalatwiac na dworze!

          a do wszystkich obrzydzonych taką sytuacją: oby nigdy nie nadeszła sytuacja, że
          >
          > będziecie musieli opiekować się zniedołężniałym rodzicem, wymieniać mu
          pampersy
          >
          > i podmywać - wtedy zobaczycie, co jest obrzydliwe

          Nie bardzo rozumiem jak mozna porownac matke lub ojca do psa,ale trudno...
          • Gość: krisis Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 12:33
            cytat Alicji:
            Nie bardzo rozumiem jak mozna porownac matke lub ojca do psa,ale trudno...

            I to jest wlasnie Twoj problem - najpierw piszez, ze pis jest tez zywym
            stworzeniem a potem sama sobie zaprzeczasz.

            Matka, Ojciec, Syn, Pies itd to wszystko stworzenia zyjace. Czujace i
            cierpiace. Pies nie jest sprzetem. I tak samo cierpi.

            TO ze kochasz matke czy ojca a nienawidzisz psow nie usprawiedliwia Ciebie
            przed takim postepowaniem. Czy Ty czujesz sie nieszczesliwa poniewaz nie lubisz
            psow i sugeruje Ci koniecznosc zajecia sie nimi?

            Kim TY jestes?

            Dam ci ostatnio rade bo zal mi Ciebie czytac:

            Nie kochasz psow, niecierpisz ich - w pewnym sensie chociaz zabrzmi to nazbyt
            oryginalnie to TWOJ ATUT wobec tych psow. Pies widzac, kto rzadzi w domu, za
            wszelka cene bedzie chcial sie Tobie przypodobac. A widzac, ze nie jest to
            latwe, bedzie robil wszystko abys zwrocila na niego uwage. Bedzie chcial
            zaskarbic Twoje czulosci i milosci. I Ty mozesz to wykorzystac do wychowania
            tych psow. Wielu ludzi z milosci do zwierzat popelnia bledy wychowacze
            pozwalajac im na wiele, bo np. rozbraja ich smieszna minka lub zachowanie psa i
            nie maja dosc konsekwencji aby ciagnac jakas trudna nauke dalej.

            Masz wielkie szanse o ile chcesz aby psy byly wychowane.

            To zalezy tylko od Ciebie.
            I to jest najgorsze - ze tylko od Ciebie
            • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 12:40
              TO ze kochasz matke czy ojca a nienawidzisz psow nie usprawiedliwia Ciebie
              > przed takim postepowaniem.

              A jednak mozna byc zlosliwym w stosunku do kogos kto otwarcie przyznaje,ze nie
              lubi psow. Ale dlaczego mi przypisujesz,ze je nienawidze??? Ile razy mam
              pisac,ze chetnie bym je polubila i zaakceptowala gdyby byly wychowane?
              Jak to mi odpisala jedna z forumowiczek,ze ciezko sie przyznac do faktu
              nielubienia psow,bo to nimile widziane,bo poprawnosc polityczna,itd.Coz,chyba
              ma racje!
              Pozdrawiam
              • soczewica Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 13:06
                Gość portalu: Alicja napisał(a):

                > Ile razy mam
                > pisac,ze chetnie bym je polubila i zaakceptowala gdyby byly wychowane?

                wiesz co?
                to jest sympatia wybiórcza. jak będzie grzeczny i miły, to ja go polubię. bez
                sensu moim zdaniem.
                wiesz co, mam kotkę niespełna rozumu. może i śmiesznie brzmi, ale posłuchaj.
                zwierzę, odkąd jest w domu, a jest od ponad dwóch lat, nie zdążyło nikogo
                polubić, na wszystkich syczy, prycha i drapie. w dodatku czasem, w zależności
                od humoru, zdarza jej się załatwić na czyjeś niezaścielone łózko. ponieważ z
                powodu patologicznej tuszy sięganie do wielu miejsc na ciele sprawia jej
                trudność, potrafi ubabrać cały dywan kupą, saneczkując po nim.
                nikt nie myśli, żeby kota się pozbyć. sprzątam po niej te kupy i wyczesuję,
                chociaż drapie.
                ty masz psy i z tego co piszesz są rozumne (reagują entuzjastycznie na posiłki -
                swoją drogą to TEŻ jest wina właściciela że żebrają). więc zamiast stękać,
                zakasuj rękawy i do roboty! uczyć!
                nie wiem czy dobrze wywnioskowałam, ale chyba cierpisz na andmiar wolnego czasu
                (piszesz, że mężczyna jest cały dzień poza domem). jeśli przebiegasz z psami
                pół dnia zrobi to dobrze i tobie i im.

                i naprawdę, przeczytaj to, co napisałś: polubiłabym je, gdyby..
                zawsze wydawąło mi się,że sympatia jest bezwarunkowa.
          • capa_negra Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 12:34
            Własnie trudno - ale jak sie akceptuje psy to uważa ich się za członków rodziny
            to juz wcale nie tak trudno - takie zycie
            A pimpus prawde powiedział - takie izolowanie psów to niezasłuzona dla nich
            kara - one tego poprostu nie rozumieją !!!!!
            Potem ich "domowe zachowania" moga się wymykac z podkontroli własnie dla tego ,
            że wpuszczenie do domu jest dla nich jak dotarcie do "ziemi obiecanej" i
            poprostu głupieja.
            Przemysl to, zejdzź z ziarnaka grochu i weź sie za wychowywanie tałatajstwa - z
            tego co doczytałam twój chłop ma je od szczeniaka i dla niego sa jak rodzina
            wiec.... wybór nalezy do ciebie
          • pimpus_sadelko Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 12:45
            Gość portalu: Alicja napisał(a):

            > Nie bardzo rozumiem jak mozna porownac matke lub ojca do psa,ale trudno...

            nie wkładaj w moje usta swojej własnej nadinterpretacji.
            nie porównuję matki/ojca do psa, ale GÓWNO DO GÓWNA. wybacz obcesowość, ale to,
            co zrobi pod siebie zniedołężniały człowiek też fiołkami nie pachnie.
            nie wiem, może niesiesz w sobie romantyczną wizję miłości do rodzica, która
            ewentualnie pozwoliłaby ci przetrwać wszystkie podmywania i pieluchy.
            ale tu nie chodzi o miłość, ale o poczucie obowiązku. tak, wobec rodziców
            wynika ono z miłości.
            a wobec psów z tego, że jesteś obecnie panią tego domu.

            a ile czasu psy spędzają wieczorem na spacerze? nie czarujmy się , nie ma siły
            że pies który dostał ostatni posiłek powiedzmy w okolicach 17-18 a na
            półgodziny spacer wychodzi o 20-21.00 popełnił w domu jakąś nieczystość. nie
            będzie miał czym srać, mówiąc dosadnie.
    • capa_negra kamyk do ogródka Alicji 06.10.03, 12:09
      Po pierwsze - to ludze wzieli psy do siebie, a nie na odwót
      Po drugie - to nie wina psów - to wina poprzednich właścicieli, któzy nie
      ustalili zasad, które musza przestrzegac psy jeśli chca byc w domu
      Po trzecie - weszłas w zwiazek ze swoim facetem dobrowolnie a co za tym idzie
      poniekądi z jego psami - więc widzialy gały co brały
      Po czwarte i najważniejsze ( w powiązaniu z 3) teraz ty jestes pania tego
      stada i przy odrobinie dobrej woli jestes w stanie zapanowac nad nim i
      wyznaczyć swoje zasady .

      Wiem z doświadczenia - mój chłop wniósł "w posagu" doga niemieckiego - to nie
      mały jamniczek tylko potęzne bydle i to nie w domku tylko w normalnym
      mieszkaniu.
      Na poczatku koszmar - zero posłuchu, zero porzadku, na dwór wołać nie umiała
      tylko jak sie jej nie wyczaiło to uwaliła sie tam gdzie stała etc
      I co miałam zrobic ?? Zrezygnowac z faceta?? wywalic psa??? Poprostu wzialam
      sie za wychowywanie - poszło szybko , psy to madre stworzenia i szybko łapia za
      co sa karane , a za co nagradzane.
      U chłopa kanapy zjadła - u mnie nie ma prawa wejść i nawet nie próbuje ,
      skończyło sie bałaganienie , mozemy pospac do 9 czy zostawic na 10 godzin w
      domu i nic sie nie dzieje.
      Mnie najbardziej kocha i najwiekszy respekt czuje - teraz nie musze głosu nawet
      podnosic - wystarczy że spojrze.
      Przyznaje było mi latwiej bo tez mam psa, wiec teraz mam dwa, ale nie da sie
      przeprowadzic porównania pomiędzy małym psiakiem i potęznym dogiem.
      Wydaje mi sie, że jesli chcesz miec zgode w domu to powinnaś
      zostać "przewodnikiem stada" wychowac psy i napewno nie stawiac chłopu
      żadnego ultimatum
      Sukcesów zycze :-)
    • balbina2 Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 12:38
      Alicja napisała:
      "Najgorsze,ze zwierzaki nie zostaly nauczone zalatwiac sie na dworze,wiec
      rano po zejsciu na dol,oczom ukazywaly sie kupki i siusiu po 5 zwierzakach!"

      Coś mi tu nie pasuje. A o której wieczorem były ostatni raz wyprowadzone na
      spacer? Może w ogóle? Były na dole, wy zamknęliście się na górze, jak miały dać
      znać, że chcą wyjść? Spodziewałaś się, że wyjdą sobie na spacer same? Czy że
      skorzystają z toalety? Porządnie wysikany i wykupkany pies spokojnie wytrzymuje
      całą noc. Nawet jeśli nie uczy się psa, aby nie brudził w domu, to dorosły pies
      będzie się "wstydził" nabrudzić w domu. Jeśli rzeczywiście wszystkie psy walą
      na okrągło w domu, to może są po prostu chore na jakąś jelitową przypadłość i
      dlatego nie wytrzymują.
      Z tego co piszesz przebija ogromna nienawiść do tych psów, ale także kompletna
      niewiedza na temat zwierząt. Próbujesz wciskać takie bzdury, żeby wzbudzić
      współczucie dla siebie, ale - sorry - każdy miłośnik i znawca psów powie ci, że
      to się kupy nie trzyma, niestety.
      • Gość: krisis Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 12:41
        dokladnie o to mi chodzi balbina - pozdrawiam
      • Gość: Alicja Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 12:47
        Próbujesz wciskać takie bzdury, żeby wzbudzić
        > współczucie dla siebie, ale - sorry - każdy miłośnik i znawca psów powie ci,
        że
        >
        Nie potrzebuje wspolczucia tylko zdania innych ludzi co zrobiliby bedac w
        podobnej sytuacji!Jak sie jest milosnikiem zwierzat to trudno zrozumiec
        osobe,ktora za nimi nie przepada.Ale tak ja mnie chcecie przekonac do
        tolerancji i akceptacji zwierzat,to popatrzcie na siebie czy wy jestescie
        tolerancyjni w stosunku do osob,ktore otwarcie przyznaja sie,ze nie lubia/a NIE
        NIENAWIDZA/zwierzat! Mam na mysli Capre,Balbine,Krisisa! Na szczescie wiekszos
        nie nierze mnie za potwora!
        • capa_negra Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 12:50
          Nie traktuje cie jak potwora - zle mnie zrozumiałas
          Usiłuje ci jedynie wytłumaczyczyć , że jeżeli chcesz miec zgode w domu i życ
          szczęsliwie w związku z facetem który KOCHA psy to musisz je w jakiś sposob
          ZAAKCEPTOWAC i DZIAŁAĆ w kierunku wychowania towarzystwa . I tyle
        • Gość: krisis o boshe IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 12:56
          Powiedz mi ile masz lat??

          Wydaje mi sie, ze dostalas wystarczajaco rad - ale TY je odrzucasz!!!!!!!!
          Ciebie interesuja tylko rady mowiace o tym jak wypier...c psy z domu. Kiedy
          tlumacze Tobie ja i inni, ze postepujesz zle i ze powinnas postarac sie poznac
          psy i postarac sie je wychowac - pieprzysz Alicja glupoty.

          PO tym co ci napisalem juz dawno powinnas byc na dogomanii i zadac pytania oraz
          poszukac konkretow na dany temat.

          Jakich rad sobie zyczysz - jak pozbyc sie psa? Tego ode mnie nie uslyszysz.
          Natomiast jesli chcesz rad jak sobie poradzic z problemem juz je dostalas. Nie
          cyztalas? czyzby tobie taka forma porady nie odpowiadala?

          Nie mieszaj pso do polityki i poprawnosci politycznej. Mam w dupie to czy psy
          lubisz czy nie. Tlumacze jak krowie na rowie co powinnas zrobic i jakie moga
          byc przyczyny zachowania "Twoich" tak tak twoich psow. Ale masz w szeroki
          powazaniu te rady i sugestie. Ty chcesz wlasnie wlasnej poprawnosic politycznej
          Ty chcesz aby ludzie tutaj uzalali sie nad Toba i pomogli Tobie oczyscic
          sumienie, ktore juz masz zafajdane walczac z bezbronnymi psami.

          mam w dupie co czujesz - interesuje mnie to co czuja te psy. bo niejednokrotnie
          sa lepsze od czlowieka o czym ty nigdy sie nie dowiesz zachowujac sie tak jak
          sie zachowujesz
        • balbina2 Re: Porazka zwiazku z powodu psow? 06.10.03, 12:57
          Tych konkretnych to raczej nienawidzisz - tak to wynika z Twoich postów. A my,
          posądzeni przez Ciebie o nietolerancję miłośnicy zwierząt, chcemy się po prostu
          dowiedzieć - jak to możliwe, że dorosłe psy codziennie załatwiają swoje
          potrzeby w mieszkaniu. A Ty nie odpowiadasz jak się psami opiekujecie, kiedy
          wychodzą na spacery, interesuje Cię tylko, żeby je usunąć z pola widzenia.
          Krisis ma rację - nie chcesz zrobić czegokolwiek, żeby unromować sytuację w
          inny sposób niż wyrzucić psy jak najdalej od siebie.
          Nie mam Ci za złe że nie lubisz zwierząt, ale kiedy już sobie takiego faceta i
          taki dom wybrałaś to raczej powinnaś się dostosować i coś dać z siebie, a nie
          tylko uparcie twierdzić, że poza usunięciem psów nic innego nie zda egzaminu.
    • Gość: dora Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.pl / 10.0.15.* 06.10.03, 12:58
      moi rodzice maja psa ktory jest rozbestwiony do granic mozliwosci. nikt od
      niego nic nie wymaga i zasadniczo pies moze zrobic prawie wszsytko (zalatiwnie
      sie w domu jednakze nie wchodzi w gre).odwiedzam rodzicow dosc czesto i dziwnym
      zbiegiem okolicznosci jestem jedyna osoba przed ktora pies czuje jakikolwiek
      respekt. wystarczy stanowczosc i nieodpuszczanie dla swietego spokoju a mozna
      osiagnac wszystko.
      i odnosi sie to nie tylko do psow lecz takze do faceta:) nie chcesz sprzatac po
      psach - to on powinien to robic bo to jego psy a sikanie w mieszkaniu nie jest
      norma.jesli facetowi na tobie zalezy to powinien wziasc po uwage twoje odczucia
      i pomoc ci sie dostosowac do nowych warunkow mieszkaniowych - wychowanie psow
      jest do tego niezbedne, lacznie z tym 9-letnim.
      powodzenia zycze i cierpliwosci
    • Gość: cinka Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 13:39
      wlasnie. jak nie dasz rady z czerema to chociaz te dwa jego psy! oboje musicie
      wykazac dobre checi, jesli on aktywnie nie bedzie uczestniczyl w wychowaniu to
      chociaz niech ci nie przeszkadza [np karmi pod stolem jak nie widzisz]. psy do
      altanki mozna wywalic, ale np. za kare kiedy cos spsoca, na jakis czas. jak
      zdenerwujesz sie kiedy zobaczysz ze robia cos czego nie powinny nakrzycz na
      nie! wyladujesz zlosc i ci bedzie lzej a i pies bedzie wiedzial ze zrobil zle.
      jesli sa grzeczne, poglaszcz. dawaj regularnie jesc. wypuszczaj regularnie na
      dwor [jesli nie chce ci sie z nimi chodzic]. nikt ci nie kaze ich kochac i sie
      nimi zachwycac, sama uwazam ze 4 psy to przesada i doskonale cie rozumiem, ale
      mozesz je nauczyc moresu, wierz mi to jest latwiejsze niz w przypadku kotow :)
      a niestety w zyciu nie mozna miec wszystkiego..

      a kiedy je wychowasz, moze je polubisz, zwlaszcza jesli bedziesz miala
      swiadomosc ze to ze sa takie grzeczne to twoja ciezka zasluga.

      faceta tez mozesz - a nawet powinnas - nauczyc porzadku :)

      moj co prawda nie ma stada psow ale ma kolegow. zebyscie widzialy jak po
      gotowaniu myja garnki i sprzataja kuchnie.. jak mnie nie ma to tego nie robia :)

      mamy z moim facetem kicie, wzielismy ja taka troche juz podrosnieta od kumpla,
      u ktorego kotu bylo wolno wszystko. facet jak facet, ale ja i ona strasznie
      darlysmy ze soba - nomen omen - koty :) jak to baby :) serio, kocury sa
      bardziej grzeczne i wyluzowane :) czasami braklo mi argumentow i po prostu
      sklepalam jej dupsko bo rece opadaly [np otwierala sobie szafe i wspinala sie
      po ubraniach, pozaciagala mi najlepszy zakiet i kurtke]. wrzeszczalysmy na
      siebie, byly pazury i leciala siersc, potem obrazalysmy sie i udawalysmy ze
      siebie nie widzimy. kazda miala swoje humorki i nie chciala ustapic. no ale
      teraz jest niemal sielanka, nie wiadomo tylko czy ja wychowalam kota czy kot
      wychowal mnie :)
    • Gość: ania Re: Porazka zwiazku z powodu psow? IP: *.chello.pl 06.10.03, 14:00
      Alicjo
      Ja rozumiem, ze mozesz nie lubic zwierzat. Jednak, Twoj mezczyzna (bez wzgledu
      na to, czy dba o nie, czy nie) lubi otaczac sie zwierzetami i mysle, ze on
      nigdy nie zrezygnuje z posiadania zwierzecia w domu.
      Oddaliscie juz koty, zostaly psy. Twoim zdaniem nadal jest problem, bo psy to,
      bo psy tamto. Pies to jest zywe stworzenie. Nawet najbardziej poukladanemu
      pieskowi, zdarza sie rzygnac w domu, zrobic kupke, zachorowac itp.
      Ty do psow jestes anty, bo tak i nic tego nie zmieni. Mozna to zrozumiec, ale
      nie mozna zrozumiec tego, ze jednak zdecydowalas sie byc z facetem, ktory ma
      tyle zwierzat?! Oczywiscie pierwsze zauroczenie, ale co dalej!? Myslisz, ze jak
      te psy odejda, to on nie pomysli o nowym szczeniaczku/kociaczku?! Co wtedy?!

      Te psy potrzebuja o wiele wiecej ciepla i milosci, niz otrzymuja teraz! Zal mi,
      ze maja takich wlascicieli, ktorzy skupieni sa wylacznie na sobie i swoich
      problemach!

    • Gość: Alicja Koniec klotni! IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 14:53
      Chcialabym wszystkim podziekowac za rady i opinie!Lacznie z tym,ze nienawidze
      zwierzat-praykre ale trudno.Przykro czytac,ze nie biore do serca waszych rad i
      interesuje mnie wywalenie ich z domu!

      Wlasnie odbylam rozmowe ze swoim facetem i doszlismy do porozumienia.OBOJE
      zajmiemy sie ich wychowaniem i on mi bedzie w tym pomagal.A ja bede postepowala
      majac na wzgledzie wasze rady i sugesite/dzikuje Triss,Cince,Piesi i
      innym,ktorych zaineresowal moj problem i ktorzy szczerze sie tm zaineresowali i
      bynajmniej mnie nie wyzywali,ze maja w du..e,co mysle!/

      Takzedzieki wam juz teraz cieplejszym spojrzeniem obdarzam cala zgraje i mam
      nadzieje,ze sie dogadamy.
      PS.Wszystkie wasze posty wydrukowalam i mam gdzie zerknac,jakby co!
      Buziaczki!
      A dla tej osoby ktora pytala ile mam lat,odpowiadam: 27
      • capa_negra Brawo 06.10.03, 14:57
        Trzymaj sie tego co napisałas w swoim poście , a wszystko sie ułozy
      • Gość: krisis Re: Koniec klotni! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 15:02
        Jakims cudem nie wierze ci. Nagla zmiana. To nie mozliwe.
        MOje dosadne wypowiedzi mialy na celu zwrocenie twojej uwagi na konkretny
        porblem bo go nie zauwazalas. Wydajesz mi sie bardzo naiwna i prozna osoba. Ale
        to moje zdanie.

        Grasz tutaj role najpierw udreczonej, potem obrazonej a teraz wspanialomyslnej.

        zero sensu w tym jest
        • Gość: ania Re: Koniec klotni! IP: *.chello.pl 06.10.03, 15:11
          Gość portalu: krisis napisał(a):


          >
          > Grasz tutaj role najpierw udreczonej, potem obrazonej a teraz
          wspanialomyslnej.
          >
          > zero sensu w tym jest

          Tez tego za bardzo nie rozumiem, ale moze faktycznie milosc do faceta i badz co
          badz zyczliwe rady forumowiczow, zmienily podejscie Alicji do zwierzat. Chociaz
          moim zdaniem, byc w zwiazku z kims, kto lubi cos nad wyraz, a my przeciwnie
          jest dosyc uciazliwe i na dluzsza mete niewykonalne...
          • Gość: anty-dog Psy po prostu śmierdzą!!!!! IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.10.03, 15:33
            Ludzie kórzy trzymaja te szczekające obszczymury w domach, a właściwie blokach
            to brudasy i trole!!!!! Nie dałbym rady mieszkac z jednym kundlem a co mówić z
            kilkoma!!!! Jestem za powrotem do łask rakarzy i hyclów!!!! wojna z psiarami
            się zaczyna!!!!
            • default Re: Alicja zobacz! 06.10.03, 15:47
              Odezwał się wymarzony facet dla Ciebie, ale byłaby z was zgrana para! :))

              Gość portalu: anty-dog napisał(a):

              > Ludzie kórzy trzymaja te szczekające obszczymury w domach, a właściwie
              blokach
              > to brudasy i trole!!!!! Nie dałbym rady mieszkac z jednym kundlem a co mówić
              z
              > kilkoma!!!! Jestem za powrotem do łask rakarzy i hyclów!!!! wojna z psiarami
              > się zaczyna!!!!
              • Gość: Do Default Re: Alicja zobacz! IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 16:00
                > Odezwał się wymarzony facet dla Ciebie, ale byłaby z was zgrana para! :))
                >

                Mam nadzieje,ze to na zarty!
                • Gość: Kocisz Re: Alicja zobacz! IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.10.03, 16:04
                  Żadne żarty!!!! W cholerę z taką zgrają śmierdzących zasrańców, a do tego
                  głupszych psów od jamników nie widziałem!!! Pozbądź się ich i tyle!!!
                  • Gość: Do Kocisza Re: Alicja zobacz! IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 16:08
                    Twoje rozwiazanie jest do bani!Psy to nie zabawki zeby je tak wyrzucic!
                    A Ty chcialbys zeby Twoja kobieta pozbyla sie za Twoimi plecami czegos/kogos
                    co/kogo kochasz? Nie sadze!
                    • Gość: Kocisz Re: Alicja zobacz! IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 06.10.03, 16:16
                      Cóż...może nie polecam przywiązywania do drzewa, ale...są schroniska, znajomi...
                      Poza tym jeśli ten koleś kocha je bardziej niż Ciebie to jest wart...psa
                      • Gość: Triss Merigold Re: Alicja zobacz! IP: *.acn.waw.pl 06.10.03, 21:46
                        Do Kocisza. Tacy jak ty wydłubują psom oczy i podpalają kotki dla zabawy.Jak
                        ktoś nie ma sumienia wobec zwierząt to nie będzie miał również wobec ludzi.
          • Gość: piasia Re: Koniec klotni! IP: 2.4.STABLE* / 10.30.68.* 06.10.03, 16:50
            Brawo Alicja.
            Wczoraj już nie mogłam więcej pisać. Dzisiaj zajzrałam na forum - a tu taka
            dyskusja, łącznie z wmawianiem Ci, że nienawidzisz zwierząt, że jesteś hrabina
            i leniuch, egoistka a w dodatku masz wszystko w dupie. No taka miłość i
            toleranbcja wiała z niektórych postów, że aż mnie przytkało...

            Przytkało mnie tez jedno zdanie opisujące Twoją sytuację - że Twój facet pomaga
            swojej byłej ułożyć sobie życie. Bardzo to piękne i chwalebne, ale wyobrażam
            sobie, jak musisz się czuć. Wygląda na to, że życie Twojego Faceta (i pośrednio
            także Twoje) wciąż pełne jest byłej. brrrr...

            A teraz kilka konkretnych rad co do psów.
            1. najważniejsze już osiągnęłaś - porozumienie z Facetem, że wychowujecie psy
            razem. Nie moze być tak, że jedno z Was czegoś psom zabrania, a drugie pozwala,
            bo chce być "dobrym panem".
            2. psy powinny mieć w mieszkaniu sowje legowiska (pomysł z altanką nie jest
            najlepszy - czują się skrzywdzone, mogą się pozaziębiać, a jak wpadają do domu,
            to głupieją z radości. Mogą przecioeż "mieszkać" w holu - ze wstępem na pokoje,
            jak się nauczą (tzn. jak WY ich nauczycie porządku)
            3. gdy mają legowiska - mają swwoje miejsce. Ta, pies ma się czuć u siebie,
            bezpieczny. Komenda "na miejsce" to jedna z podstawowych komend w wycvhowywaniu
            psa. Jak nauczyć? prowadzisz psa na legowisko, mówiąc stanowczo "na miejsce".
            Na legowisku dajesz mu jakiś smakołyk
            4. psy nie powinny żebrac przy stole. Odsyłasz je na legowiska ploleceniem "na
            miejsce". To jest łatwe do wyegzekwowania. Mój Klopot załapał, że niewolno mu
            żebrać przy stole w ciągu dwóch dni. A miał wtedy dwa miesiące.
            5. nauka czystości - rano, i po każdym karmieniu wypuszczamy (wyprowadzamy) psy
            na dwór. Każde siusiu i kupka zrobione na dworze powonny być nagrodzone -
            pogłaskaniem, pochwaleniem, jakimś smakołykiem. Jak któryś przymierza się do
            zorbienia tego w odmu - ostro mów "nie wolno", i natychmiast wynoś na dwór.
            Tam, jak zrobi swoje, pochwal.
            6. wycieranie łapek po powrocie - przed wyjściem zamknij drzwi na pokoje. Psy
            wchodzące do domu "pacyfikuj" tuż przy drzwiach mówić głośno "Wycieramy łapki".
            Łap każdego po kolei (Facet ma w tym pomagać) i wycieraj łapy.
            7. komenda "nie wolno" to też podstawa. Gdy nie skutkuje ostrzeżenie slowne -
            daj klapsa gazetą albo ścierką.
            8. szczekanie - makabra. Za to możan znienawidzić każdego zbyt wyszczekanego
            psa. Na forum Ziwerzęta znalazłam dobrą radę - do puszki wrzuć garść grochu lub
            kamyków. Pies zaczyna drzeć paszczę - zagrzechocz puszką. Ponoć skutkuje. W
            sklepach dla zwierzat może dostaniesz obroże oduczające szcezkania - wydzielają
            one zapach cytryny, którego psy nie lubią.

            To tyle na początek. Jeśli Wam się uda zaprowadzić jaki-taki rygor, to sama się
            zdziwisz, jak sympatyczne mogą byc psy.
            Pozdrawiam i życze konsekwencji i wytrwał;ości

            Piasia
            • Gość: Alicja Do Piasi IP: *.99-200-80.adsl.skynet.be 08.10.03, 13:33
              Dziekuje Ci bardzo za cieply post!
              To naprawde budujace,ze wierzysz we mnie i to,ze nie przypisujesz mi nienawisci
              do zwierzat i sluzysz radami!
              Na razie jest dobrze.Wczoraj cala czworka zostala poddana obowiazkowemu
              wycieraniu lapek!Ich zdziwienie nie mialo granic,ale dalismy sobie rade.
              Przy kolacji asystuja nam zaciecie,ale zaczynamy od oduczania ich piszczenia i
              wdrapywania sie na kolana! /i zadnego dokarmiania/!

              Mam nadzieje,ze bedzie dobrze.
              W kazdym razie bede sie odzywac jako Alicja od jamniczkow!
              Jakby co to wale do Ciebie z pytaniami ;-)
              Buziaczki
              Alicja
        • Gość: Alicja do Krisisa IP: *.112-136-217.adsl.skynet.be 06.10.03, 15:56
          Nie musisz!Nie zalezy mi na tym!
          Wiele wypowiedzi dalo mi do myslenia i spokojna argumentacja a nie obrazanie w
          moim wypadku spowodowalo,ze zaczelam inaczej myslec.Na szczescie takich osob
          jak Ty mozna by na palcach policzyc!
          Ale moze i masz racje,dosadne wypowiedzi tez sa potrzebne!
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka