antoska1980
02.09.08, 12:06
Byłam z facetem 9 lat, rożnie było jak w zwiaku, ogolnie szczesliwa, az do tej
okropnej imprezy. Poszlismy do znajomych na imprezke ok 30 osob, kazdy popił
troszeczke, prosiłam zeby wiecej juz nie pil bo za duzo. Nagle doszło do
wymiany zdan, zaczał wypominac mi ,ze jestem tylko po to bo jestem, juz nie
moze na mnie patrzec, nagle zaczał krzyczec spier... ty szmat.. nic niewarta.
pierd..sie nie chce cie znac. Wsiadłam w taksówke i wrocilam do domu
rodzicow,ale jeszcze wszystko nagrałam na dyktafon w tel,zeby mu to wysłac i
tak zrobilam. nastepnego dnia mi napisał, nie pamietam ani jednego słowa ktore
powiedzialem. Prezpraszam... porozmawiajmy. Odpisałam : bA ja nie pamietam,ze
istniałes. Słuchajcie nie wiem czy ktos z was miał podonbnie,ale teraz leze
zalana łzami w łozku, w pracy wzielam urlop i nie potrafie dojsc do siebie.
ponizył mnie na oczach wszystkich!!! co robic. pomocy...