Dodaj do ulubionych

moja miłość z sąsiedztwa

27.09.08, 11:20
Kapitalnie.

Ja na kacu w pomiętej i usyfionej podkoszulce, rozciągniętych porach
i w zdezelowanych sandałach w dodatku z krwawiącą stygmatyczną raną
na nodze…..



Ona zjawiskowa i śliczna jak zwykle…. Jasne włosy, dżinsy dopasowane
dokładnie do idealnej pupy, czarna koszulka.. Ideał…



Że mnie ku... podkusiło poranną porą po to piwo do sklepu…



A jednak….



Czym zasłużyłem że nawet o ósmej rano w sobotę wśród połamanych
wczorajszą burzą gałęzi zostaję obdarzony tym najpiękniejszym z
uśmiechów …? Zawsze tak jest, jaki bym nie był. Przez lata całe.
Mam kredyt… hmmm…



Ona.

Moja ukochana z sąsiedztwa, z prawie tej samej ulicy.



Pierwszy raz zakochałem się w niej jak miałem bodaj 10 lat i
rzucałem nożem do drzewa, z niej wszyscy się śmiali, że taka mała.
Mnie tam akurat małe się podobają… Miała taka śmieszną grzywkę….



Drugi raz dziesięć lat później, gdy się okazało, że zbliża nas
towarzystwo, alkohol, muzyka, wspólne odkrywanie tajemnic zbliżenia
dwojga ludzi….

Zakochałem się wtedy chyba najbardziej w życiu, kochałem, dziczałem
i szalałem, gdy było źle, kochałem i kłóciłem się z nią i nie
myślałem o niczym innym… Ona - mój tlen…



Potem powiedziała mi, że NIE.

Najgorsze, chyba, NIE w moim życiu.



Dalej … były różne koło mnie, nie budziłem się sam, ale nic nie było
proste w te dni….



Ona znalazła sens. Ja żyłem w ciszy stygmatyzując sobie czas.

I dwa flesze:

Pocałowała mnie w knajpie jak powiedziałem ze zrozumiałem i już mogę
z Nią normalnie rozmawiać.

Na imprezie andrzejkowej ze 3 lata później wylądowała u mnie i naga
w łóżku krzyczała „chcę Ciebie”, „czego się boisz, co nie
wychowasz?”…

Rozeszło się po kościach…



Wzięła ślub, urodziła dziecko, jednak po odpowiedniej ilości
alkoholu widziałem, że jestem nadal tam gdzieś za jej żrenicą…



Znalazł inną i została sama…

Do mnie pierwszego zadzwoniła żeby się wypłakać….

I to: „wiesz zawsze myślałam że jeśli zdradzę to ja..” i to
spojrzenie z gwarancją całonocnego seksu stulecia…



Teraz est sama, jest znowu w grze, jest chętna, jest….

Może być…



Ale…



Nie było Ciebie tyle lat…. Przecież nie mogę zostawić swojego życia,
bo zrobiłbym to co on Tobie..…





Trzeci raz się nie zakochałem, bo drugi raz był na całe życie….



W końcu to moja miłość z sąsiedztwa…
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka