Dodaj do ulubionych

problem: moi rodzice kontra moj narzeczony

04.10.08, 22:32
Jestem z nim 4 lata i jestesmy szczesliwi. Jednak moja mam jakoś nie
może go zaakceptować. jej argumenty to przede wszystkim to, że on
nie ma matury (ja studiuję), że jego rodzice mają trochę inny styl
życia niż moi i że "to nie jest odpowiedni partner dla Ciebie".
Próbowałam z nią rozmawiać, ale zwykle kończyło się na
stwierdzeniu "ee tam, co Ty wiesz o życiu". Myślę, że problem polega
na tym, że jestem jedynaczką i to dość długo 'wyczekiwaną' i moja
mama dokładnie wyobraziła sobie moje życie (do kierunku studiów,
jaki wybrałam - prawo - tez miała zastrzeżenia, wolałaby, żeby to
była matematykalub coś podobnego) a ja nie w każdym calu mogę i chcę
wpasować się w ten schemat. Źle się z tym czuję, tym bardziej, że
jego rodzina przyjęła mnie bardzo miło, jego matka traktuje mnie jak
córkę, jego rodzeństwo - jak siostrę, a on w moim domu traktowany
jest trochę jak intruz, mimo że przez te 4 lata nie zawiódł mnie,
nie skrzywdził i nie dał żadnych powodów, żeby moja mama myślała, że
może to zrobić, poza tym jest zawsze bardzo uprzejmy w stosunku do
moich rodziców. Próbowałam kilka razy porozmawiac na ten 6temat z
mamą, kończyło się tak, jak napisałam wyżej, dałam sobie spokój, ale
konflikt jest i obawiam się, że gdybyśmy np podjęli decyzję o ślubie
(oczywiscie, kiedy juz bedziemy całkowicie samodzielni finansowo,
nie chcemy zyc na garnuszku rodzicow - ani jego, ani moich) to
konflikt może się zaostrzyć...Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • trypel Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 04.10.08, 22:45
      zasadniczo powinienem napisać żebys osikała zdanie rodziców i zajęła sie własnym
      życiem. Zasadniczo bo gdybym ja posłuchał swoich 15 lat w takiej samej sprawie
      temu to byłoby duuuuuuużo lepiej dla mnie :)
    • clementinne Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 04.10.08, 22:47
      A to Twoi rodzice za niego mają wyjść, czy Ty?
      Twoi rodzice mają z nim spędzić życie, czy Ty?

      Całe życie masz zamiar żyć wg scenariusza mamusi?

      Nie wiem jak wam się ułoży później - czy ta różnica w wykształceniu
      jednak nie da o sobie znać. W kręgu znajomych, zainteresowań,
      sposobie spędzania czasu etc. Czy tu gdzieś kiedyś Wasze drogi nie
      zaczną się rozchodzić. Mogą, ale nie muszą. Ale to przede wszystkim
      Twoje życie i Twoje decyzje, a nie mamusi i tatusia. I ani Ty ani
      oni nie mają najmniejszej pewności, czy wybrany (teoretycznie) przez
      nich "idealny kandydat" nie wykręci kiedyś jakiegoś numeru.
      • yotka5 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 04.10.08, 22:56
        ależ wiem o tym, i ja jestem pewna swoich i jego uczuc, chcę z nim
        być i jestem, bez względu na to, co sądzi moja mama, jednak dla
        wszystkich lepiej by było, gdyby moja mama go zaakceptowała...i
        zastanawiam się, czy jest jakiś sposob, zeby do tego doprowadzic...
        • baba67 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 11:21
          To co robisz teraz jest najmadrzejsze-wstrzymajcie sie z tym slubem.
          CZasem jest tak ze idealny partner na jakis okres zycia przestaje byc idealny
          pozniej, bo zmieniamy sie my, nasze oczekiwania i priorytety. Skonczyszstudia
          zaczniesz sie obracac w srodowisku facetow wyksztalconych, radzacych sobie
          dobrze finansowo z zainteresowaniami i rowniez milych troskliwych i majacych
          fajna rodzine.
          Twoj chlopak moze byc zlotym czlowiekiem, ale nie ma ambicji co sie niestety
          przeklada tez i na zarobki. TEraz jestes zakochana idealistka a potem, no coz
          mozesz sie poczuc jak w pulapce zwiazku z ktorego "wyroslas" I tego obawia sie
          Twoja mama, a ja ja doskonale rozumiem.
          • emma.gee Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 15:26
            Prawdę baba powiada.
          • tygrysio_misio Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 16:00
            w sytuacji kiedy to 80% idzie na studia....a tylko nielicni na spawaczy czy
            murarzy...to jednak praca fizyczna coraz bardziej daje wieksze mozliwosci,niz
            studia...zalezy jakie studia...ale wiekszosc idzie na te malo
            perspektyywiczne/przez co sa one coraz mniej perspetywiczne

            czasu kiedy papierek mial znaczenie minely...coraz bardziej licza sie zasady
            wolnego rynku...wszak mamy juz od blisko 20 lat kapitalizm
      • madai Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 04.10.08, 22:57
        Ja, mimo, ze jestem niezalezna i finansowo i ogolnie od rodzicow -
        bardzo szanuje ich zdanie i bolaloby mnie bardzo, gdyby moi rodzice
        nie akceptowali mojego partnera. Dlatego - nawet, jesli tak kiedys
        bylo - nigdy mi o tym nie powiedzieli, by mnie nie ranic i nie miec
        konfliktu.

        Do autorki watku: nie mozesz zapewne nic zrobic. Po prostu zyj,
        ciesz sie nim, a rodzice z czasem uwierza, ze to jest milosc i, ze
        Twoje szczescie jest najwazniejsze. Powodzenia.
    • mijo81 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 04.10.08, 22:57
      Kurcze, czas dojrzeć i nie przejmować się zdaniem rodziców
      • hanulllka Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 20:20
        A czy dojrzałość jest równoznaczna z tym, że nie liczysz się ze zdaniem
        rodziców? Czy to oznacza, ze masz monopol na wiedzę? Zazwyczaj rodzice chcą dla
        nas jak najlepiej i nawet jeśli robią coś co nam się nie podoba to tylko dla
        naszego dobra. Ja mam 26 lat, swoją rodzinę a i tak radzę się czasem rodziców,
        co nie znaczy, że oni podejmują za mnie decyzję.

        Do autorki wątku: niestety z autopsji wiem, że pary takie jak ty bardzo często
        się w końcu rozchodzą, bo on i ona zaczynają w końcu iść w przeciwnych
        kierunkach. Ty będziesz chciała się rozwijać, poznawać nowych ludzi a on może
        tego nie zrozumieć, może cię ciągnąć w dół ( może, ale nie musi!!!!)... to się
        może różnie skończyć.
        Nie znam Twojej sytuacji. To, że twój facet nie ma matury nie oznacza, że jest
        głupi czy coś w tym stylu. Może brak mu motywacji a może jest leniwy i trzeba go
        popchnąć. Może warto z nim pogadać i namówić na zrobienie wieczorowego liceum.
        Może załapie bakcyla i pójdzie dalej. Jedno jest pewne, warto zaczekać ze
        ślubem, chociażby do skończenia studiów.
        • mijo81 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 20:58
          Zazwyczaj rodzice chcą dla
          > nas jak najlepiej i nawet jeśli robią coś co nam się nie podoba to
          tylko dla
          > naszego dobra.

          Gó..., gó..., gó... i jeszcze raz gó... prawda. Zazwyczaj chcą jak
          najlepeij dla siebie....myśląc że to jest również najlepsze dla
          nas :)
    • luna67 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 00:37
      Kochana yotka5, narazie studiujesz czyli jestes na poziomie twojego partnera,
      zobaczysz za 5-10 lat jak przeskoczysz go w... , poznasz nowe towarzystwo,
      rozszerzysz horyzonty.....
      Ja sie tez mamy nie sluchalam, gdyz bylam zakochana jak ty.........:-)
      Dobra rada; poczekaj ze slubem min. 3 lata po twoich skonczonych studiach.
      • kasiaczek1887 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 15:38
        a dlaczego on nie zrobic matury i iść na studia ??? no dobra.. studia to wydatek
        ale matura nic nie kosztuje..
    • zuzka4063 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 15:42
      Skoro nie czuje takiej potrzeby to po co,dla przyszłych teściów?Chyba lepiej
      mieć mężczyznę,który jest w porządku bez matury niż chama z maturą.Ja jestem po
      studiach wyższych,a mój mąż też nie ma matury i co,tragedia?
      • baba67 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 20:14
        To zalezy od wielu rzeczy. Moze byc mechanik bez matury ale z wlasnym warsztatem
        szanowanym przez klientow i robiacym spora kase. Moze byc specjalista od
        remontow o ktorego ludzie sie zabijaja. Moze przy tym byc otwartym czlowiekiem
        majacym hobby i zainteresowania. Takiego faceta moge sobie spokojnie wyobrazic w
        szczesliwym malzenstwie z pania mecenas.
        Niemniej takich ludzi nie ma wielu.Moze taki jest chlopak zalozycielki watku,
        nie wiemy.
        • tygrysio_misio Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 20:37
          takich ludzi jest mniej niz tempych magistrow...ale jednak jest ich od cholery....
          • kochamkobiety Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 21:27
            tygrysio_misio napisała:

            > takich ludzi jest mniej niz tempych magistrow...ale jednak jest
            ich od cholery.
            > ...

            My chłopaki po zawodówkach budujemy domy dla głupach magistrów w
            opelkach, którym nawet nie przychodzi do głowy że po robocie
            wsiadamy do nowych bmw i mieszkamy w lepszych chatach od nich:)

            Tak mi się napisało, bo mi moje papiery magistra nic dają.
            • premeda Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 08.10.08, 10:49
              Podpisuję się pod tym obiema łapkami, mój brat bez matury i po
              zawodówce jedną chałupę już sobie kończy, myśli o drugiej a ja na
              razie zbieram się wciąż do tej jednej. Sam se robi to i z
              robotnikami się nie użera, co pewnie mnie czeka w przyszłości.

              Też tak się zastanawiam co mi daje ten mój magister :)
          • baba67 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 05.10.08, 22:31
            Przywracasz mi wiare w ludzi:-)
            Co do tepych magistrow-pelna zgoda.Zwlaszcza teraz, kiedy pelno Wyzszych Szkol
            Wszystkiego Najlepszego, ktorych poziom niewiele odbiega od przecietnego liceum.
    • yotka5 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 06.10.08, 22:55
      Dzięki za rady i opinie. Chciałabym tylko napisac, ze nie jestem
      typem coreczki uzaleznionej od mamusi, tylko po prostu rodzice sa
      dla mnie waznymi osobami w zyciu i zalezy mi na ich akceptacji.
      Przewaznie i tak postepuje po swojemu(w tym wypadku tez tak zrobie),
      jednak latwiej jest, kiedy rodzice zgadzaja sie ze mna i mnie
      wspieraja a nie przeszkadzaja.
      Jesli chodzi o slub...tak jak napisalam, dopiero jak oboje bedziemy
      samodzielni i niezalezni finansowo, czyli w moim przypadku jak
      skoncze studia i znajde prace.
      Pojawily sie pyatania, dlaczego moj chlopak nie ma matury. Skonczyl
      technikum mechaniczne, pracuje, zarabia na siebie i narazie matura
      nie jest mu potrzebna, bo nie zamierza isc na bylejakie studia dla
      papierka. Moze w przyszlosci zda, ale narazie nie chce i to jest
      jego wybor, ja to szanuje.
      Jeszcze raz dzięki za wszystkie opinie, a jesli ktos ma pomysl, jak
      przekonac rodzicow do chlopaka, to czekam :)
      • tygrysio_misio Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 06.10.08, 23:00
        za jakis czas to bedzie musial znow isc do szkoly sredniej...na mature jest
        chyba kilka lat...nie pamietam ile, bo mi sie miesza z limitem na
        magisterke...ale po tym czasie trzeba zaczynac od nowa

        tak wiec.... przekonaj go lepiej a mature teraz (jesli jeszcze moze)...nie dla
        papierka...ale dla "pozniej jak mu sie zechce"

        no i nie musi isc na byle jakie studia....moze na mechanike

        oczywiscie nie ma przymuzu..ale jesli mysli o tym,ze kiedykolwiek by mogl...to
        moze duzo stracic na tym,ze teraz mu sie nie chce

        jak napisal ktos wyzej...matura nic nie kosztuje....a jednak duzo daje
      • baba67 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 07.10.08, 12:22
        Lepiej niech o wlasnym warsztacie pomysli, jesli nie chce wchodzic na rynek
        pracy gdzie matura juz teraz to minimum. zAwsze jednak warto ja zdobyc-przeciez
        nie wszystkie studia sa dla papierka-kiedys moze oplacic sie studiowac cos
        zgodnego z jego zainteresowaniami i z perspektywami na dobra prace.
      • teklana Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 14.10.08, 20:18
        My się tu pocimy,ale i tak zrobisz jak uważasz.
        "Rzeczowakobieta" nie przyłożyła się do tematu,ale dla relaksu można
        było poczytać ;-)
        Najbliższe mojemu zdaniu były wypowiedzi "baby"-;-)
        "starucha_izergiel-też ma swoją rację-poniekąd ;-)
        "kochamkobiety"-rozłożył mnie na łopatki ;-)))
        Nie wiem czy to forum poukładało Ci w głowie czy raczej masz wiekszy
        mętlik(?)
        Życzę powodzenia i podejmowania dobrych decyzji ;-)
    • isia35 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 08.10.08, 14:20
      Ja 15 lat temu też byłam bardzo zakochana i kompletnie nie
      dochodziły do mnie żadne argumenty.Pobraliśmy się.Jesteśmy
      małżeństwem do tej pory.I co?
      Moja mama miała rację w 100 %-tach.Może nie umiała mi jej wtedy
      odpowiednio"sprzedać".Sprawdziły się wszystkie czarne
      scenariusze,kóre mi wykrakiwała.Dlatego radzę dokładniej wsłuchać
      się w argumenty mamy...
      Pozdrawiam i życzę szczęścia:))
      • diegosia Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 08.10.08, 14:33
        Hmm, Twoja mama miala racje, ale nie kazdy musi!. Rodzice nie sa
        automatycznie wszystkowiedzacy czy nawet jasnowidzacy! Ba czesto
        sami popelniaja bledy!
        Mi moja mama, po tym jak jej powiedzialam, ze spotykam sie ze
        starszym mezczyzna, przepowiedziala ze: facet zrobi mi dziecko,
        zostawi mnie, ja wyladuje na ulicy, bede musiala rzucic studia i
        bede musiala wrocic do domu (czyli do rodzicow).
        Proroctwo nie bylo radosne, ale ja postanowilam jednak isc swoja
        droga i teraz, jestesmy prawie 3 lata malzenstwem, nie mam nadal
        dziecka, na ulicy nie mieszkam, dyplom inzyniera prawie w kieszeni.
        Coz, mama chyba jednak nie miala racji...
        • yotka5 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 08.10.08, 22:21
          moja mama mlodo wyszla za maz, miala 19 lat, mogla isc na studia ale
          wybrala prace, wlasne pieniadze i malzenstwo - ale to byly inne
          czasy, lata 60te. Jest chyba szczesliwa z ojcem, ale tego ze nie
          poszla na studia zaluje...i przeciwko mojemu narzeczonemu (oprocz
          roznicy wyksztalcenia, ktora jest do nadrobienia) nie ma nic
          konkretnego do zarzucenia, tylko to jest takie mowienie : gdybym JA
          byla na TWOIM miejscu to wyszlabym za maz za inzyniera ktory jest
          dyrektorem banku (czy cos w tym stylu)... a przeciez nie mozna
          wszystkich porownywac do siebie, to, ze komus sie ulozylo tak, a nie
          inaczej, nie znaczy ze w moim przypadku tez tak bedzie...
          • 10iwonka10 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 09.10.08, 09:30
            Dosc materialistyczne podejscie ma twoja mama....moze byc inzynier i
            dyrektor banku....bedziesz mieszkac w willi z basenem....jezdzic
            porche....ale on np. bedzie mial panienki na boku a ciebie bedzie
            traktowal ozieble jak czesc majatku ruchomego.

            Czy to lepsze rozwiazanie?
            • baba67 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 09.10.08, 13:00
              Czy wszyscy zamozni faceci Twoim zdaniem maja panienki na boku?
              jak willa i porsze to od razu hedonista i palant. Czy ktos kto ma kase nie moze
              byc dobrym mezem i ojcem, odanym swojej rodzinie ?
              Zreszta-sprawa jest prosta-jesli chlopak stawia na wlasny warsztat, prace ktora
              lubi i ma procz pracy jakis inne zainteresowania, zwiazek z kobieta obracajaca
              sie wsrod facetow inteligentnych oraz zasobnych moze byc naprawde bardzo
              szczesliwy. Jesli matury nie ma, bo szczyt szczescie to odwalic robote radka,
              piwcio i tv , to w pewnym momencie dziewczyna z tego zwiazku wyrosnie. A zatem
              nie matura jest decydujaca, tylko KTO tej matury nie ma i DLACZEGO.
              Inna rzecz, ze teraz zdanie matury nie jest zadna filozofia, a posiadanie jej
              jest jakims tam ubezpieczeniem na przyszlosc-rozne rzeczy moga sie zdarzyc "na
              swoim"-moze przez pewien czas trzeba bedzie gdzies sie zaczepic.
      • premeda Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 09.10.08, 08:59
        Moja mama też chętnie zmieniłaby mi faceta, bo ten nie ma tyle kasy
        ile ona by chciała. Zarzuty, kóre słyszę to taki stary repertuar:
        życie sobie z nim zmarnujesz, mnie nie słuchasz, bo jesteś w niego
        zapatrzona, zmieniłaś się o 180 stopni itd. Najgorsze, że mam
        wrażenie, że gdyby okazało się, że ten zwiazek był faktycznie
        niewypałem, to oni byliby zachwyceni, że mieli rację, a nikt by nie
        popatrzył na to, że ja cierpię. Piszę oni, bo niestety zarówno moja
        mama, jak i ojciec, za M. nie przepadają (łagodnie to określając).
        Brat co prawda wszystko olewa ale jego dziewczyna też od początku
        pokazała, że mojego M. nie cierpi. Na razie mój związek zapowiada
        się całkiem nieźle, może dlatego, że ja trzymam z moją najbliższą
        rodziną taki emocjonalny dystans. Uważam, że powinni się zająć,
        każdy swoim życiem sporo, bo sporo przydałoby się w nim zmienić.
        Choć z jednej strony, mój M. im nie odpowiada, a wczoraj moja mama
        zapytała się mnie: czy długo zamierzamy tak siedzieć na wiarę? No
        żesz, niech się zdecydują albo on jest taki okropny, albo jest OK i
        możemy sobie gdzieś tak kiedyś brać ślub. Najlepsze, że jesteśmy
        dopiero ze sobą dwa lata, trochę to tak na zdrowy rozum (którym
        zawsze moja mama się chwali) za krótko na startowanie do ślubu.
        Przepraszam że rozpisałam się trochę ale prezentowana logika dziwi
        mnie niezmiernie :)
        • vijet Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 09.10.08, 15:46
          Nie sluchaj tych glupich bab. Jak chlopak jest dla Ciebie dobry, ma
          przyzwoity, choc niekoniecznie najbardziej prestizowy zawod, mozesz
          z nim porozmawiac na rozne tematy, ja problemu nie widze.
          Ewentualnie mozesz go uswiadomic w sprawie matury.
          Jak kiedys bede ojcem, najwazniejszym kryterium w ocenie partnera
          mojej corki nie bedzie jego wyksztalcenie/zarobki (wykluczajac
          oczywiscie przypadki nierobow), ale wlasnie sposob, w jaki ja
          traktuje.
          P.S. Sam jestem ambitnym czlowiekiem, matura to byla oczywista
          oczywistosc, dostalem sie na najlepsze uczelnie w naszym kraju,
          jedna wlasnie koncze na 2 kierunkach i rzygac mi sie chce podejsciem
          kobiet...
          • yotka5 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 12.10.08, 23:00
            premeda: widze, ze Twoja sytuacja jest podobna do mojej. Mnie tez
            wlasnie najbardziej boli, ze oni by sie chyba cieszyli, gdyby mi i
            jemu nie wyszlo...
            vijet: dzięki.
            Poza tym operowanie stereotypami jest...bez sensu. Bo przeciez
            magister inzynier (re)habilitowany moze byc ostatnim dupkiem mimo
            swojej wiedzy i wyksztalcenia, a ktos po szkole sredniej moze byc
            wartosciowym czlowiekiem (i odwrotnie).
            Co do matury: staram się go przekonac.
            Co do pieniedzy; uwazam, ze sa tym cenniejsze i tym bardziej je
            szanujemy jesli zarobimy je sami, wtedy mozna poczuc saytsfakcje...a
            nie szpanowac markowymi ubraniami za pieniadze rodzicow i samochodem
            tatusia...jak to robi wiekszosc moich 'kolegow' ze studiow...
            • premeda Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 13.10.08, 13:32
              Cóż pozostaje nam tylko starać się aby wszsystko się udało. Ja cały
              czas pamiętam poznanego w pociągu pewnego sympatyczego pana, kóry
              podczas rozmowy o studiach (był dużo starszy ode mnie wówczas
              studentki i ukończył ileś lat temu AGH) w odniesieniu do popularnej
              ekonomii, powiedział tak: "A czego może nauczyć o interesach
              człowiek, który w życiu żadnego dobrego biznesu nie zrobił? Przecież
              gdyby coś zrobił i zarobiłby duże pieniądze to nie zostałby
              wykładowcą akademickim!" Tak się składa, że ja najbardziej te słowa
              odnoszę do nieudanego małżeństwa moich rodziców i tejmyśli się
              trzymam.
    • marina111 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 12.10.08, 23:55
      Rozumiem twoich rodziców i sie z nimi zgadzam. Sama jesem narzeczona
      i stanełam juz przed powaznymi decyzjami zyciowymi, finansowymi.
      Moim zdaniem twoja mama ma racje mowiac ze nei znasz zycia. Ja tez
      nie znałam. Kiedyś myslałm jak ty ale teraz uwazam ze to czy facet
      jest z tej samej klasy społecznej ma znaczenie. Ludzie musza miec ze
      soba o czym razmawiac CAŁE zycie a nie tylko świergolic w
      narzeczeństwie. Ty jako prawnik bedziesz reprezentowac inny pułap
      intelektualny niz twoj facet bez matury. ja nie wierze w takie
      zwiazki. Jak bedziesz miała dziecko i zechcesz iśc na wychowawczy to
      zacznie ci przeszkadzac ze twoj facet ma tylko mature i ledwo
      utrzymuje ciebie i dziecko. Po latach bedzie cie wkurzała ze ty
      zarabiasz wiecej. A jak to zartuje moja mama "kobieta bez pieniedzy
      robi isę nerwowa". miłośc nie trwa wiecznie
      • baba67 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 13.10.08, 14:18
        To nie musi tak byc.Magisterek na posadce tez nie utrzyma zony i dziecka-dobry
        glazurnik-absolutnie. Pracowal u nas glazurnik , ktory mial jakies technikum (w
        ogole nie w tym kierunku), ale bardzo interesowal sie polityka, lubil dyskutowac
        i mial spora wiedze. Byl tez dobrze wychowany i bystry, czasem blyskotliwy.
        Nie ma co sie trzymac stereotypu-robol bez matury.
    • starucha_izergiel Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 13.10.08, 00:07
      Jakbym o sobie czytała... Było identycznie (5 lat razem, dobry chłopak, ale bez
      matury itd). Rozstaliśmy się (w bólach) jakieś 2 lata temu. Teraz patrzę na to
      tak jak Twoi rodzice, ale to przyszło z czasem...

      Problem pojawi się w momencie kiedy Twoje studia zaowocują dobrą pracą.
      Zaczniesz pokazywać się w dobrych restauracjach, w teatrach, przebywać w
      środowisku może nie tyle lansujących się nowobogackich ile po prostu ludzi
      wykształconych, oczytanych, z którymi Twój partner nie będzie miał o czym
      rozmawiać. Potem Ty nie będziesz miała o czym rozmawiać z nim i wtedy zrozumiesz
      o co chodziło Twoim rodzicom.
      • vijet Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 13.10.08, 10:12
        Wyksztalceni, oczytani ludzie znajda tematy do rozmowy rowniez i z
        nieco mniej wyksztalconym i oczytanym czlowiekiem. Ponadto takie
        sytuacje raczej beda nieczeste - z reguly na imprezy firmowe chodzi
        sie samemu, nikt tez nie mowi o koniecznosci zmienienia obecnych
        znajomych, ktorzy najwidoczniej w pelni akceptuja ten stan rzeczy.
        Niemniej jednak pytanie brzmi: czy ze tak sie wyraze Twoj chlopak ma
        szersze horyzonty, potrafi myslec o czyms wiecej, niz tylko
        jedzenie, sex i pilka nozna? ;) I pytanie nr 2 - jak wyglada jego
        praca, czy zarabia chociaz w miare przyzwoite pieniadze i jakie sa
        perspektywy? W znaczeniu, czy za 10-20 lat nie wyladuje na
        bezrobociu - i tutaj takze zapytanie o jego zaradnosc zyciowa;)
        I najwazniejsze: czy jest dobrym czlowiekiem, jak Ciebie traktuje?


        • orgovana Re: papierek magistra gwrancja na szczescie he he 13.10.08, 12:36
          Dziewczyno, jasne ze studia i papierek magistra sa gwarancja na
          szczesliwe malzenstwo np to ze mezulek taki wyksztalcony bedzie cie
          szanowal, pomagal w domu i opiekowal sie dzieckiem.. hehe, bosshe bo
          to jasne ze papierkiem sie hajtasz a nie z czlowiekiem z krwi i
          kosci :), ot co rozwalaja mnie takie argumenty nie tylko jak widac
          ze strony rodzicow :). Moja matka jak zobaczyla mojego meza w akcji
          ( bez studiow), jak sie zajmuje naszym dzieckiem, pierze, sprzata,
          gotuje to jej kopara opadla i od tej chwilo to jej ukochany
          zieciulek jest a przed tem wrog nr 1 , pozdrawiam
        • yotka5 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 14.10.08, 00:10
          juz odpowiadam:)
          sport w tv a juz szczegolnie pilka nozna mojego narzeczonego wogole
          nie interesuja, juz ja jestem wieksza 'kibicką' :D
          seks? to zainteresowanie...hmm...podzielamy :D układa nam sie na
          ym 'polu' bardzo dobrze ;)
          czy jest zaradny? tak i wlasnie to mi sie tez w nim podoba, pracuje
          od 14 roku zycia, najpierw z tego co wiem to byly prace na wakacje
          (wiadomo, szkola) na budowie, zbiory truskawek itp za granicą, teraz
          pracuje w warsztacie i planuje otworzyc wlasny warsztat (narazie
          troche brak kapitalu, a nie chce brac kredytu).
          Czy jest dla mnie doby? tak, inaczej bym z nim nie byla. Szanuje
          mnie, staral i stara mi sie pomagac jak moze, wiem, ze moge mu ufac
          i porozmawiac z nim na kazdy temat.

          A co do zdania, ze za kilka lat ja bede dobrze zarabiac, a on bedzie
          na bezrobociu...raczej moze byc odwrotnie...
          Mam przyklad mojego kuzyna, skonczyl informatyke na uj, pracuje w
          firmie juz chyba 2gi rok zarabia 1500na reke, po godzinach dorabia
          jako kafelkarz (zrobil kurs) i wyciaga 4000/mies.
    • niunia_only Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 13.10.08, 13:21
      Ja musz powiedziec, ze tez sluchalam rodzicow, bo nie chcialam ich
      rozczarowac i jak na tym wyszlam? Jestem w separacji, ku rozpaczy
      moich rodzicow, nie mam dzieci, a wszyscy inni juz maja i widocznie
      tylko moi rodzice nie sa dziadkami..... :S Mam tego dosc,
      powiedzialam nie na wiele rzeczy mojej mamy i teraz zyje z kims,
      jestesmy szczesliwi..
      Rob to co dla Ciebie jest dobre, nie staraj sie zadowolic mamy.
      Ach, moj chlopak ten nie ma wyzszego wyksztalcenia, ja jestem
      inzynierem. To nie ma dla nas zadnego znaczenia :)
      Powodzenia
      • yotka5 Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 14.10.08, 00:17
        dzięki za odpowiedz.
        mam nadzieje, ze tym razem Ci sie ulozy :)
        a to, ze moj narzeczony nie ma matury i papierka wyzszej uczelni, to
        problem rodzicow, nie moj...
        nie mamy zadnych problemow w rozmawianiu/dogadywaniu sie...wiadomo,
        jakbym zaczela cytowac przepisy np prawa karnego, to on niewiele by
        z tego wiedzial, ale ja bylabym w tej samej sytuacji, gdyby on
        zaczal wymieniac np czesci skladowe silnika auta... :D
        wspolne zainteresowania łączą, ale moga wykraczac poza
        studia/prace/wyksztalcenie.
        • nerri Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 14.10.08, 00:45
          Czasem warto olać "dobre rady" wszystkich dookoła:))

          Są ważniejsze rzeczy niż papierek:))

          Powodzenia! To Twoje życie i to Ty masz być szczęśliwa:))
    • szadoka Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 14.10.08, 15:31
      Rodzice zawsze chca zeby dzieci uczyly sie na ich, badz cudzych
      bledach. Niestety tak sie nie da. Czlowiek uczy sie wylacznie na
      wlasnych bledach. Byc moze Twoi rodzice maja racje ale to sie okaze
      pozniej. Na razie bagatelizujesz sprawe wyksztalacenia.
      Wyksztalcenie to nie papierek. Studia bardzo poszerzaja horyzony...
      Znam jedna pare : ona po studiach, 2 fakultetach, on po zawodowce i
      z jej pomoca skonczony ogolniak dla doroslych. Wierz mi, te roznice
      widac bardzo wyraznie. Ona potrafi rozmawiac na kazdy temat on na
      zaden, poza swoja praca i pilka nozna....
      • rzeczowakobieta Byl taki odcinek "sex and the city" 14.10.08, 16:14
        Czy ludzie powinni sie wiazac z partnerami tej samej kasty.
        Odpowiedz nie byla jednoznaczna. Jedna z bohaterek Miranda ( prawniczka)
        zakochuje sie w Stievie (pracujacym jako barman). Zabiera go na impreze a ze ten
        nie ma sie w co ubrac kupuje mu garnitur za 2000$. Dla niego taki prezent to
        jakas forma ponizenia. Na impreze w koncu nie idzie, Ruda idzie sama i pod
        koniec serialu Miranda mowi "ze to kara za jej sukces".Kiedy wreszcie znajduje
        faceta swoich marzen, swietnie im sie razem dogaduje,akceptuje tanie kebaby na
        rogu oraz to ze on nie ma wiekszych aspiracji poza mieszaniem koktaili dla Jej
        Partnera to jest wlasnie problem. Ze zawsze beda rzeczy ktore nie beda w jego
        zasiegu,ze ona potrzebuje faceta na jej poziomie itd itp.

        Ale w koncu Miranda z nim zostaje. I wbrew pozorom sa bardzo szczesliwi.

        Padaja tam rozne zdania :ze on nie ma Żadnych aspiracji, poza mieszaniem
        koktaili|i napełnianiem miseczek orzeszkami.
        • rzeczowakobieta Re: Byl taki odcinek "sex and the city" 14.10.08, 16:19
          cd...
          ze reprezentuja dwa poziomy, ze on pochodzi z klasy robotniczej, ze mezczyzna
          zawsze powinien wiecej zarabiac od kobiety,
          z kolei ze jest duzo zwiazkow gdzie to kobieta zarabia wiecej a facet mniej i
          tez im sie udaje.
          Biorac pod uwage fakt ze nie ma sie co na tym serialu opierac bo jest dosyc
          wyimaginowany i naciagany, chyba powinnas postapic tak jak Miranda i isc po
          prostu.... za glosem serca.
    • natka979 Re: do yotki5 21.10.08, 00:27
      Mam taki sam problem jak ty.Tez jestem z nim 4 lata.Jego rodzice sa
      ok a moja mama niestety nie.Tylko ja mieszkam z nim wynajmujemy
      mieszkanie jakos dajemy rade.Moja mama dobrze wie ze nic nie zmieni
      mojego zdania,bo ja stawiam na swoim.My sie kochamy jest mi dobrze
      i chce z nim spedzic reszte zycia a moja mama musi sie z tym
      pogodzic.
      Teraz jak nie macie ślubu twoja mam mysli ze cos jeszce zdziała ale
      jak juz bedzie po ślubie to mysle ze z czasem zmieknie bo nie bedzie
      miała wyjscia.A pózniej jak sie pojawi pierwszy wnuczek to bedzie
      zapatrzona tylko w niego i uraz z czasem zniknie.
    • vandikia Re: problem: moi rodzice kontra moj narzeczony 21.10.08, 09:48
      Może matce chodzi o to, że różnica w wykształceniu (może za tym
      idzie tez ambicja?) może spowodować problemy w Waszym związku gdy
      będziecie już małżeństwem. Może powiem jak stara zrzęda, ale po
      ślubie niektóre rzeczy się uwypuklają, zaczynają przeszkadzać,
      bardzo często sprawy, które widzą starsi od nas, my widzimy później,
      czasem zbyt późno.
      Ale jeżeli Ty go kochasz i nie jest to pierwszy poryw serca, bo trwa
      to 4 lata, to chyba najlepiej wiesz o co sie możesz do niego
      przyczepic, jaki zwiazek tworzycie itd..
      Co do nastawienia matki, to nie mysl ze bedzie lekko i ktoś da Ci
      gotową receptę. Po pierwsze ona jest ukształtowana myślowo i raczej
      jej nie zmienisz, możesz ją trochę "ponaginać", ale nie licz na to,
      że jesli wymyslila sobie innego ziecia, to tego chlopaka pokocha jak
      syna, zaakceptuj to, to sie nie bedziesz szarpac. Jezeli proby
      rozmów kończą się fiaskiem, to przestan rozmawiac na ten temat,
      uznaj sprawę za zamkniętą, jestes szczesliwa i kropka, tylko trzymaj
      się tego i nie probuj jakby tłumaczyć swojej decyzji, swojego
      chłopaka itd.. Masz pewnie toksyczną matkę, może ona swoje
      niespelnione ambicje chce zrealizowac przez Ciebie, nie daj się,
      kazdy ma wlasne zycie :) I oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze latwiej
      napisac niz wykonac, ale cięzką pracą nad relacjami z wlasnymi
      rodzicami tez da się cos osiągnąc.
      Powodzenia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka