kasia42-on-line
15.10.08, 10:50
Mam problem ze swoim synem;Ma 22 lata,studiuje...i niestety nie
garnie się do nauki;Zawala kolokwia,zaliczenia,egzaminy.W zasadzie
wszystko zdaje w terminach poprawkowych.Przyczyną jest mieszkanie w
akademiku.Dopóki mieszkał w domu to jakoś to było.Od momentu gdy sie
wyprowadził wpadł w wir imprezowania.W tym roku pisze prace
licencjacką i nie wiem czy wogóle zostanie dopuszczony do
obrony...Syn nigdy nie był osobą zbytnio ambitną.Zawsze był raczej
leniwy nie potrafił sie zmobilizować(gdybyśmy z mężem nie "ciągnęli
go za uszy" to chyba nawet matury by nie zdał...musiałam go
sprawdzać czy wogóle się uczy...)Gdy poszedł na studia myślałam,że
dorósł wreszcie.Na 1 roku jeszcze jakoś się przykładał.Teraz olewa
całkowicie...Nie pomagają tłumaczenia,że będzie miał problemy ze
znalezieniem pracy,że nikt nie będzie chciał zatrudnić takiego
lesera jak on.Dzieci znajomych w tym wieku już poważnie myślą o
przyszłości(nauka jezyków,staże,praktyki)a on jak zwykle ma czas na
wszystko...Boje się,że pewnego dnia obudzi się z ręką w
nocniku...Przeraża mnie jego podejście do życia(nic tylko
piwko,imprezy,koledzy).Wiem także,że syn ostro popija w
akademiku...Przypadkiem dowiedziałam się o kilku jego pijackich
ekscesach(jazda po pijanemu na rowerze,cudem nie stracił prawa
jazdy,bo uciekł policji gdzieś między bloki przy akademiku...)Czy on
zmieni się kiedyś?Może to częściowo wina moja i męża,że wciąż na
siłe go przymuszamy do nauki?Przecież nie będziemy go prowadzić za
rączke całe życie.Moi znajomi mówią,żeby mu nie pomagać,że i tak już
raczej nie zmieni swoejgo podejścia do nauki.Co Wy byście zrobili w
takiej sytuacji?Proszę o jakieś rady.Spotkaliście się może z
podobnymi przypadkami?