Dodaj do ulubionych

Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =(

    • abubilla Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 08:33
      Skoro twierdzisz, że Twoja przyjaciółka to osoba inteligentna i
      odpowiedzialna to może właśnie podejmuje odpowiedzialną decyzję?! Po
      co jej niechciane dziecko?! Wie, że go nie chce a Ty próbujesz ją
      przekonać. Zauważ tylko, że jak Ty ułożysz sobie życie tak jak
      chcesz a nie "przypadkowo" i będziesz mieć mniej czasu dla niej ona
      zostanie z tym dzieckiem.
      I niestety Twoja wypowiedź jest w tonie starej dewoty. Zwłaszcza w
      przypadku okoliczności usuwania ciąży i tego, że Twoja przyjaciółka
      zachowała sie jak puszczalska. Zrobiła to na co miała ochotę teraz
      ponosi konsekwencje. I myślę, że aborcja to nie taka łatwa sprawa i
      jest nparawdę dotkliwą konsekwencją.
      Myślę, że najlepiej zrobisz jak ją zostawisz w spokokju a nie
      będziez nagabywać zeby urodziła. To jej życie i jej decyzja.
    • ml130676 Jej życie, jej sprawa, po co się wtrącasz? 23.10.08, 09:15
      Mało masz własnych problemów, po co żyjesz cudzymi? Niech panna
      robi, co chce, chyba nie jesteś z tych "życzliwych", co na policję
      doniosą, że zrobiła skrobankę? Nie wiem, po co ona w ogóle to
      rozgłasza, to nie jest temat do opowieści przy kawce. A ty to
      przeżywasz, jakbyś była ojcem. Namówisz ją do utrzymania ciąży, a
      potem będzie do końca życia miała do ciebie pretensje, że ją
      namawiałaś, a dziecko znienawidzi, nie przyszło ci do głowy, że są
      kobiety, które nie mają predyspozycji do macierzyństwa?
      • azalia21 Re: Jej życie, jej sprawa, po co się wtrącasz? 23.10.08, 09:57
        Skoro nie mają predyspozycji, to niech się nie bzykają na lewo i
        prawo bez zabezpieczenia, bo chyba mają na tyle rozumu, żeby
        wiedzieć, jakie konsekwencje ma stosunek płciowy. No chyba, że nie
        myślą głowami, co też jest prawdopodobne.
        • abubilla Re: Jej życie, jej sprawa, po co się wtrącasz? 23.10.08, 10:17
          Zabezpieczenie bywa zawodne...
    • tomkowski4444 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 10:18
      i dobrze niech usunie bo z dzieckiem to jej nikt nie wezmie a ma czas na dzieci.
      moze zrobila sobie ciaze z NN na orgietko-dyskotece to co ma do konca zycia miec
      pamiatce po tym jak ją "zapinało" 10ciu jeden po drugim. Niech usunie wezmie
      tabletki.
      Polecam www. womenonweb.org !!!!!!!
    • kruk51 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 10:37
      Jak sądzisz ! Na czym polega wolność obywatelska ? Nie sądzisz, że na
      samostanowieniu ! Dla czego podejmujesz decyzje za koleżankę. Dla czego
      wywierasz na nią presję. Wywieranie presji na kogokolwiek nazywa się
      obecnie mobbingiem i jest karane. (mobbing to nie tylko jest w tedy gdy
      chodzi o seks) Twoje przekonania i twoje wartości nie są jej przekona
      niami i wartościami. Ja osobiście zmierzałbym do utrzymania ciąży i uro
      dzenia dziecka, ale innym w tym wypadku bym nic nie radził. Każdy z nas
      winien płacić swoje rachunki ze swego postępowania.
      • zonka77 No super, biedniusia paniusia 23.10.08, 10:49
        Wszyscy współczują "biednej" pannie. No tak, faktycznie ma dziewczyna problem -
        imprezek nie będzie. A 24 lata to naprawdę po prostu dzieciątko nieświadome.
        Potrafiła iść do łóżka z przypadkowym facetem a teraz sięmartwi TYKO o siebie.
        Przepraszam ale poziom egoizmu do jakiego dochodzimy jako społeczeństwo mnie
        przeraża. Ta kobieta nie decyduje tylko o swoim życiu i o swoim brzuchu.
        Decyduje też o życiu swojego dziecka. I zabierze mu to życie ze strachu przed
        obgadaniem sąsiedzkim i skończeniem się bogatego życia towarzyskiego. Co za
        cholerna nieodpowiedzialność :(

        Co do kasy na dziecko - czy ona nawet nie wie z kim spała? Bo jeśli wie to
        dlaczego u licha nie miałabym uzyskać alimentów? W końcu do zrobienia dziecka
        potrzeba dwojga. A co na to ten facet? Ma coś do powiedzenia? Czy nawet nie wie
        że laska planuje usunąć jego dziecko?

        Nie wiemy jaka jest syt. materialna tej dziewczyny. Autorka wątku napisała że to
        nie jest prawdziwy problem. To nie jest nieświadoma nastolatka tylko dorosła
        kobieta.

        A przyjaźń nie polega na poklepywaniu się po pleckach tylko na szczerości. Nawet
        najlepszej przyjaciółce nigdy bym nie powiedziała - ależ oczywiście, aborcja,
        cóż to za problem. Powiedziałabym szczerze co myślę i doradzałabym to co uważam
        za słuszne. Od siebie - a decyzję podjęłaby i tak ona i cóż, moje zdanie by
        znała a ja decyzję bym uszanowała nie zmieniając zdania.

        Mam czasami naprawdę dosyć tego wszechobecnego trendu "myśl tylko o sobie i nie
        zawracaj sobie tyłka innymi"
        plus jeszcze "dziecko to tylko problem i koniec miłego życia"
        Nie przesadzajcie że 24 latka kończąca studia nie poradzi sobie z wychowaniem
        jednego dziecka którego jej jak rozumiem na siłę nikt nie zrobił. Aborcja to nie
        środek antykoncepcyjny :/
        • tangerka Re: No super, biedniusia paniusia 23.10.08, 11:21
          "Ta kobieta nie decyduje tylko o swoim życiu i o swoim brzuchu.
          Decyduje też o życiu swojego dziecka. I zabierze mu to życie ze
          strachu przed obgadaniem sąsiedzkim i skończeniem się bogatego życia
          towarzyskiego. Co za cholerna nieodpowiedzialność :("
          Pewnie masz rację ale podobnie nieodpowiedzialne osoby nie powinny
          mieć dzieci! Dzieci to WIELKA odpowiedzialność, gotowość do
          wyrzeczeń, nieprzespanych nocy, stałej i samotnej w tym przypadku
          opieki nad małym człowiekiem, konieczność zapewnienia mu godnego
          życia, zarobienia na utrzymanie a nie wszyscy CZUJĄ SIĘ NA TO GOTOWI
          zarówno w wieku 24 lat jak i 40!
          I tak się składa na tym cholernym świecie, że kobiety od zawsze
          zarówno dawały życie jak i je zabierały, może więc lepiej aby
          zrobiła to teraz niż miałaby w depresji udusić noworodka albo
          porzucić dziecko bo nie będzie miała siły albo środków aby je
          wychować?
    • tangerka Powtórzę: Odczep się od Niej! 23.10.08, 11:00
      To nie twoja ciążą i decyzja, nie ty będziesz wychowywać dziecko i
      zmagać się z brakiem partnera dla siebie i ojca dla niego, nie Ty
      będziesz miała wydatki znacznie przekraczające te 2 tysiące zarobków
      (sam wózek kosztuje 2K, opiekunka chce tyle za miesiąc), nie ty
      będziesz siedzieć w domu z chorym malcem gdy inni będą się bawić,
      nie ciebie zostawią koleżanki samą w sylwestra i imieniny, bo kto
      chciałby spędzać "dziecinną" imprezę a na opiekunkę nie ma kasy ...
      Co ty wogóle wiesz o byciu matką, zwłaszcza samotną, bez wsparcia,
      skąd wiesz czy jej rodzice takiego udzielą (w tym finansowego, takie
      zazwyczaj jest najbardziej potrzebne!), skąd wiesz jaką ona ma
      sytuację w pracy, może po ciąży nie przedłużą z nią umowy? A może ma
      szansę na awans i rozwój zawodowy i ciąża tą szansę zniszczy?
      To tylko z pozoru mało ważne pytania, z takich pytań i odpowiedzi na
      nie składa się nasze życie i jego jakość, a nie każdy ma w sobie
      siłę i odwagę wybierać trudne rozwiązania, co będzie jeżeli ona
      urodzi to dziecko a po kilku latach się załamie w swoim samotnym
      macierzyństwie i odda je do domu dziecka albo popadnie w alkoholizm,
      co wśród samotnych matek jest dość częste? Będzie lepiej? Ty
      będziesz wtedy z nią i jej pomożesz? Wątpię. Więc wypchaj się ze
      swoimi radami i pozwól jej podjąć decyzję najlepszą dla niej a nie
      dla ciebie
      • zonka77 Re: Powtórzę: Odczep się od Niej! 23.10.08, 11:09
        nie ty
        > będziesz siedzieć w domu z chorym malcem gdy inni będą się bawić,
        > nie ciebie zostawią koleżanki samą w sylwestra i imieniny, bo kto
        > chciałby spędzać "dziecinną" imprezę a na opiekunkę nie ma kasy ...

        Faktycznie TRAGEDIA

        > To nie twoja ciążą i decyzja, nie ty będziesz wychowywać dziecko i
        > zmagać się z brakiem partnera dla siebie i ojca dla niego, nie Ty
        > będziesz miała wydatki znacznie przekraczające te 2 tysiące zarobków
        > (sam wózek kosztuje 2K, opiekunka chce tyle za miesiąc)

        szkoda że nie pomyślała o tym uprawiając seks bez dostatecznego zabezpieczenia z
        obcym facetem.
        Wózek można kupić i za 200 zł. Taki za 2k to jest z wyższej półki - na taki
        sobie mogę pozwolić dopiero przy drugim dziecku.

        > Co ty wogóle wiesz o byciu matką, zwłaszcza samotną, bez wsparcia,
        > skąd wiesz czy jej rodzice takiego udzielą (w tym finansowego, takie
        > zazwyczaj jest najbardziej potrzebne!), skąd wiesz jaką ona ma
        > sytuację w pracy, może po ciąży nie przedłużą z nią umowy? A może ma
        > szansę na awans i rozwój zawodowy i ciąża tą szansę zniszczy?

        No cóż, co ja wiem o byciu matką? yyy, może to że mam dziecko? (w weekend o ile
        się nic nie zmieni z terminem wywołania porodu to będę miała już dwójkę dzieci)

        A co do reszty to zamiast "ciąża" wstaw sobie "dziecko" lub "człowiek" Może
        będzie Ci łatwiej ogarnąć skalę ważności.
        Tak na marginesie - przeszłam z dzieckiem studia, problemy małżeńskie, brak
        parcy i ogromny brak kasy. Jakoś tak mi się zawsze wydawało ze nikt mi córki na
        siłę nie zrobił więc skoro wzięłam na siebie tą odpowiedzialność to mam
        obowiązek zatroszczyć się o to dziecko. Wpadłam w wieku 22 lat - studiując i
        pracując.

        > pozwól jej podjąć decyzję najlepszą dla niej

        No właśnie - DLA NIEJ. Szkoda że nie pamiętasz że jest jeszcze ktoś oprócz niej.
        Powtarzam - czysty egoizm, tylko "ja ja i ja"
        • zonka77 i jeszcze jedno 23.10.08, 11:13
          uważam że i ja i autorka postu ma prawo wypowiadać swoje zdanie. Argumenty "nie
          ty będziesz siedzieć z chorym dzieckiem" są dla mnie niezrozumiałe. To lepiej
          zabić żeby nie mieć problemu z chorym dzieckiem? To może jak mi się odwidzi i
          stwierdzę że moja druga córka jednak mi przeszkadza bo mi czas i kasę zajmuje to
          co - zabić? Wiesz, ona też była "zlepkiem komórek" Ty też byłaś. I ja też.
          Cieszę się że moja mama nie miała takich dylematów i żyję.
          • abubilla Re: i jeszcze jedno 23.10.08, 11:18
            Skoro taka jest postawa ciężarnej wobec dziecka, które ma pod sercem
            to chyba lepiej dla niego żeby sie nie urodziło...
            • zonka77 Re: i jeszcze jedno 23.10.08, 11:24
              a ty wolałabyś nie żyć bo cię mama nie kocha?
              Szczerze mówiąc najlepiej by było dla tego malucha urodzić się i być oddanym do
              adopcji. I to by była odpowiedzialna postawa matki. Nie chce mieć dziecka, nie
              jest na siłach wychować OK. Ale nie musi zabijać, naprawdę nie musi.
              • abubilla Re: i jeszcze jedno 23.10.08, 11:32
                A można wyrosnąć na normalnego człowieka wychowując się bez miłości
                matki?? A adopcja chyba nie jest taką prostą sprawą w naszym kraju.
                Są ludzie, którzy pragną zaadoptować dziecko ale jest cała masa
                przeszkód, zeby to zrobić. I często kończy się to dla dziecka domem
                dziecka...
              • kadanka Re: i jeszcze jedno 23.10.08, 12:09
                zonka77, puknij sie babo w leb, tyle ci mozna doradzic. bo na
                dyskusje z takimi oszolomkami jak ty, to szkoda kazdej minuty.
                • zonka77 kadanka 23.10.08, 14:37
                  puknij się sama. Może wtedy dotrze do Ciebie że nie mam obowiązku podzielać
                  Twoich poglądów. Co więcej mam prawo wygłaszać swoje co czynię :)
                  Jetem oszołomką bo co? Bo nie wyznaję modnego i jedynie słusznego poglądu o
                  zlepku komórek i prawie do bezwzględnego egoizmu?
                  • kadanka Re: kadanka 23.10.08, 15:19
                    dokladnie, z powodu swoich pogladow jestes dla mnie oszolomka. sama
                    sobie odpowiedzialas na swoje pytanie.
                    • zonka77 Re: kadanka 23.10.08, 15:39
                      O, jak miło :) Wystarczy mieć odmienne zdanie i już można zostać oszołomką. A
                      myśl sobie co chcesz dziewczyno i niech Ci wyjdzie na zdrowie :)
                • azalia21 Re: i jeszcze jedno 23.10.08, 15:49
                  kadanka napisała:

                  > zonka77, puknij sie babo w leb, tyle ci mozna doradzic. bo na
                  > dyskusje z takimi oszolomkami jak ty, to szkoda kazdej minuty.

                  Zonka77 jest bardzo mądrą i odpowiedzialną kobietą, która potrafia
                  ponieść konsekwencje swojego postępowania (ciąża w wieku 22 lat) a
                  Ty, jak sądzę, należysz do nurtu: aborcja to kolejna zwykla metoda
                  antykoncepcji, byly zlepku komórek
                  • kadanka Re: i jeszcze jedno 23.10.08, 16:00
                    azalia21, ponos sobie konsekwencje SWOJEGO postepowania. powodzenia,
                    i szacunek dla ciebie. ale odczep sie od konsekwencji CUDZEGO
                    postepowania. na tym polega wolnosc. ze nikt sie nie wcina w twoje
                    zycie i dzialania i ty nie wtracasz sie w czyjes. i nie oceniasz. bo
                    jakie mamy prawo do oceniania innych? skad wiesz jak sama zachowasz
                    sie w jakiejs nowej, niespodziewanej sytuacji?
        • ewik_75 Re: Powtórzę: Odczep się od Niej! 23.10.08, 11:23
          zonka77 napisała:

          > nie ty
          > > będziesz siedzieć w domu z chorym malcem gdy inni będą się bawić,

          > Faktycznie TRAGEDIA

          Dla niej tragedia. I to wystarczy. Bo ta "zabawa" innych bez niej =
          samotność, a Ty spłycasz problem.



          > szkoda że nie pomyślała o tym uprawiając seks bez dostatecznego
          zabezpieczenia

          Nie pomyślała. NIe odwróci tego teraz. Teraz musi podjąć inną decyzę
          i ma do tego prawo. Pełne.


          > Wózek można kupić i za 200 zł. Taki za 2k to jest z wyższej półki -

          Tu nie chodzi o "wózek". To tylko symbol. Chodzi o całkształt i
          total wydatków - któe są ogromne i będą rosly wraz z dzieckiem.


          > A co do reszty to zamiast "ciąża" wstaw sobie "dziecko"
          lub "człowiek" Może


          I to jest kardynalny błąd.
          Płód nie równa się dziecko tak jak jajko to nie to samo co kura.
          Po prostu.


          > siłę nie zrobił więc skoro wzięłam na siebie tą odpowiedzialność
          to mam
          > obowiązek zatroszczyć się o to dziecko.

          Otóż to. Jak urodzisz - masz obowiązek. dziewczyna nie czuje się na
          tyle silna, żeby mu podołać. Ty mimo kłopotów miałaś (a może i wciaż
          masz) - męża / patrnera. Ona go mieć nie będzie.


          > Powtarzam - czysty egoizm, tylko "ja ja i ja"

          ONA MA PRAWO DO EGOIZMU. Jak każdy z nas.
          • tangerka Re: Powtórzę: Odczep się od Niej! 23.10.08, 11:29
            Dokładnie tak! Ona ma prawo do egoizmu i ma prawo nie czuć się na
            siłach zostać matką, sprostać wyzwaniom, może nie mieć kasy, może
            mieć słabą konstrukcję psychiczną do bycia samotną matką i decyzja o
            aborcji jest w tym momencie ODPOWIEDZIALNA bo usuwając zarodek
            zwalnia się z obowiązków, którym nie podoła. A bajki o tym, kiedy
            zaczyna się człowiek i życie zostawmy i że tylko Bóg itp. zostawmy w
            kruchcie kościelnej dla chętnych do ich wyznawania - nie wszyscy
            muszą tak myśleć i na szczęście nie wszyscy tak myślą - co by było,
            gdyby urodziły się wszystkie niechciane dzieci, świat byłby nie do
            zniesienia z przeludnienia!
            • zonka77 Re: Powtórzę: Odczep się od Niej! 23.10.08, 11:40
              > A bajki o tym, kiedy
              > zaczyna się człowiek i życie zostawmy i że tylko Bóg itp.

              Dla Ciebie to bajki a dla mnie to całkiem realna sprawa.
              Nie wszyscy tak muszą myśleć, człowiek ma wolną wolę i dziewczyna przecież zrobi
              to co zadecyduje.
              Ale nie wszyscy muszą się z tym zgadzać i pochwalać to. Ja również mam prawo do
              wyrażenia swojego zdania nawet jeśli ono jest zupełnie inne. I wyrażam je.
              Przecież nie pójdę i nie zwiążę jej i nie zabronię. Co najwyżej gdybym ją znała
              przedstawiłabym jej kontrargumenty tak jak to zrobiła jej przyjaciółka - moim
              zdaniem bardzo słusznie. A za resztę odpowiedzialna jest dziewczyna (i moim
              zdaniem ojciec dziecka który powinien wiedzieć i mieć okazję do wyrażenia
              zdania) I to co zrobi to zrobi i weźmie za to odpowiedzialność pełną. I poniesie
              konsekwencje również pełne - psychiczne i fizyczne, jakiekolwiek one nie będą.
              • tangerka Re: Powtórzę: Odczep się od Niej! 23.10.08, 12:09
                I to co zrobi to zrobi i weźmie za to odpowiedzialność pełną. I
                poniesie
                konsekwencje również pełne - psychiczne i fizyczne, jakiekolwiek one
                nie będą.
                Za fizyczne konsekwencje aborcji zrobionej pokątnie powinien ponosić
                odpowiedzialność rząd, który nie zapewnia cywilizowanych praw swoim
                obywatelkom mimo iż w całej Europie jest to zupełnie naturalne i
                nikt już nie kwestionuje takiego prawa kobiet.
                Konsekwencje psychiczne są wymysłem kleru celem wywołania strachu w
                kobietach przed "syndromem poaporcyjnym", ale takowy mają chyba
                tylko rozhisteryzowane i idoktrynowane przez księży bigitki, znam
                kilka kobiet po aborcji, ale żadna nie ma syndromu ani nie żałuje,
                mają chciane dzieci z mężczyznami, których sobie wybrały i którzy
                chcą być ojcami ich dzieci i mają pewność słuszności tamtej decyzji.
                Nie ma sensu straszyć inteligentnych kobiet jonsekwencjami, których
                nie będzie jeżeli się zrobi to właściwie, o wiele gorsze są
                konsekwencje urodzenia niechcianego dziecka w złym momencie życiowym
                i zmaganie się się z tym przez całe życie.
          • zonka77 ja spłycam? 23.10.08, 11:35
            Nie wiem jak można bardziej spłycać życie niż zamartwiać się o dobrą zabawę
            własną i podawać to jako powód do zabicia dzieciaka.
            Zresztą opanujcie się - na studiach wiele dziewczyn miało dzieci, jakoś nie
            umierały z samotności i nie zostały wyrzucone poza grupy znajomych. Wręcz
            przeciwnie. Dziecko naprawdę nie równa się koniec świata i życia!

            > Nie pomyślała. NIe odwróci tego teraz. Teraz musi podjąć inną decyzę
            > i ma do tego prawo. Pełne.

            Ma obowiązek nie myśleć tylko o SOBIE. Tak uważam. Tu nie chodzi o wyrwanie zęba
            czy usunięcie migdałka.

            > Tu nie chodzi o "wózek". To tylko symbol. Chodzi o całkształt i
            > total wydatków - któe są ogromne i będą rosly wraz z dzieckiem.

            wydatki są takie ile się ma kasy. Przeżyłam czas kiedy mieliśmy 900zł na trzy
            osoby a teraz mamy ponad 10x tyle. I doszliśmy do tego będąc rodzicami, mąż
            dwójki dzieci, ja jednego. I imprezy były, i wyjazdy. Tak naprawdę
            najtrudniejszy jest pierwszy ro, może dwa. Dziecko nie jest wiecznie maleńkie,
            nie choruje non stop całymi latami. Niektórym bezdzietnym się wydaje że mieć
            dziecko to tragedia i nakręcają siebie nawzajem. A to nie jesttragedia. A do
            tego chodzi o człowieka a nie pieska.

            No przykro mi ale nie jest możliwe nasze wzajemne zrozumienie się - płód jak
            najbardziej jest dla mnie dzieckiem, człowiekiem. Po prostu.

            Ty mimo kłopotów miałaś (a może i wciaż
            > masz) - męża / patrnera. Ona go mieć nie będzie.

            Mam męża owszem. Ale zapewniam Cię że gdybym nie miała to dziecko i tak bym
            miała. W ciąży był taki okres kiedy nie mogliśmy dojść do ładu ze sobą i
            odeszłam i nawet przez minutę nie przyszło mi do głowy żeby się poddać aborcji.

            > ONA MA PRAWO DO EGOIZMU. Jak każdy z nas.

            Tak tak, wiem, wszyscy bądźmy egoistami - jak cudownie będzie na świecie. ja
            rozumiem trochę egoizmu, trochę myślenia o sobie, to zdrowe. Ale zabicie swojego
            dzieciaka jakoś mi się nie mieści w ramach zdrowego egoizmu i tyle.
            • tangerka Re: ja spłycam? 23.10.08, 11:52
              Twoje reakcje są typowe dla katolickich rodziców: mam dziecko i to
              jest najważniejsze, najcudowniejsze na świcie a wy wszyscy jesteście
              głupi i podli bo nie chcecie dzieci i nie chcecie się męczyć i żyć
              za 900 zł tylko po to aby je mieć! Wyobraź sobie że na świecie żyją
              ludzie, dla których takie życie jak twoje jest bez sensu i chcą w
              życiu czegoś zupełnie innego, mają inne niż ty poglądy na sprawę
              aborcji i życia początego, więc odsądzając kogoś od czci i wiary
              miej czasem na uwadze, że ile ludzi tyle życiowych postaw a świętość
              życia to pojęcie względne. Ten sam kościół, który dziś broni płodów,
              kiedyś wymordował miliony ludzi w krucjatach i na stosach
              inkwizycji. Ta sama kobieta, która w pewnym momencie życia usunie
              niechcianą ciążę, potem może oddać nerkę chorej siostrze ratując ją
              przed śmiercią. Mniej radykalizmu i generalizowania, mniej czarno -
              białych kolorów i myślenia "ja wiem najlepiej".
              • zonka77 nie jestem katoliczką. 23.10.08, 14:33
                Nie uważam że ludzie nie chcący mieć dzieci są głupi i podli!
                Wręcz odwrotnie - nie chcą niech nie mają, wręcz nie powinni i to jest jak
                najbardziej OK.
                Życie jak moje - czyli jakie? Wcale nie pochwalam płodzenia dzieci bezmyślnego,
                jak miałam te 900 zł to wzięliśmy się z mężem za siebie i doszliśmy do zupełnie
                innych pensji. I kiedy wiedzieliśmy że na drugie nie stać nas bardzo -
                uważaliśmy jak cholera żeby go nie zrobić.
                Jeszcze raz powtarzam - co innego urodzić a co innego wychować. Brak pieniędzy
                nie powinien być powodem odbierania życia. Nie interesuje mnie kościół broniący
                płodów bo do niego nie należę.
                Ja wiem co wiem i wyrażam swoje zdanie. Nie zgadzam się ze zdaniem innych i
                tyle. A ty nie musisz się zgadzać z moim.
            • ewik_75 Re: ja spłycam? 23.10.08, 16:31
              Tak, spłycasz. Bo piszesz:

              > Nie wiem jak można bardziej spłycać życie niż zamartwiać się o
              dobrą zabawę
              > własną i podawać to jako powód do zabicia dzieciaka.

              Bo to nie chodzi tylko o tą "zabawę" tylko o to, że odsuną się od
              niej znajomi, być może rodzina, straci kontakt z rówieśnikami.
              Czyli - samotność, przez dość długi czas. A ty dalej swoje - "zabawa"

              > Ma obowiązek nie myśleć tylko o SOBIE.

              A gdzie tak jest napisane? Ustawa i paragraf, poproszę.

              > Tak uważam.

              Ach, tak. Zauważ jednak, że Twoje zdanie nie jest prawem w tym
              kraju. I nie stanowi o niczyich obowiązkach - z wyjątkiem,
              oczywiście, Twojego dziecka.

              > wydatki są takie ile się ma kasy. Przeżyłam czas kiedy mieliśmy
              900zł na trzy
              > osoby a teraz mamy ponad 10x tyle. I doszliśmy do tego będąc
              rodzicami, mąż
              > dwójki dzieci, ja jednego. I imprezy były, i wyjazdy.

              Ale było i jest was DWOJE !!! Dziewczyna po porodzie nie będzie
              mogła pracować, a i później moze mieć duży problem ze znalezieniem
              pracy i to takiej, żeby opłacić żłobek/przedszkole i żeby jeszcze
              zostało na "życie". Ty miałaś męża - on mógł zarabiać, Ty mogłaś być
              z dzieckiem. Nie byłaś nigdy samotną matką...

              > No przykro mi ale nie jest możliwe nasze wzajemne zrozumienie się -
              płód jak
              > najbardziej jest dla mnie dzieckiem, człowiekiem. Po prostu.

              DLA CIEBIE. A dla niej - może nie. Dla mnie też nie. I współczesna
              medycyna też odróżnia różne etapy życia płodowego, o dziecku mówiąc
              od momentu urodzenia.

              > Mam męża owszem. Ale zapewniam Cię że gdybym nie miała to dziecko
              i tak bym
              > miała.

              Gratuluję olbrzymiej siły. Naprawdę, bez ironii. Podziwiam.
              Miej jednak na względzie że tak silnych jednostek nie jest wiele -
              tak po postu jest... Nie każda kobieta jest heroska i nie wymgajamy
              tego od niej.

              > Tak tak, wiem, wszyscy bądźmy egoistami - jak cudownie będzie na
              świecie.

              My JESTEŚMY egoistami. Wszyscy. mamy to w genach. Inaczej byśmy nie
              przetrwali.

              ja
              > rozumiem trochę egoizmu, trochę myślenia o sobie, to zdrowe. Ale
              zabicie swojeg
              > o
              > dzieciaka

              To nie jest zabicie dzieciaka.
              Rozbicie jajka nie równa się zabicie kury.

              Świat nie jest czarno-biały.


          • kadanka Re: Powtórzę: Odczep się od Niej! 23.10.08, 15:33
            naprawde, po stokroc wole tych wstretych egoistow, niz nawiedzone
            osoby, ktore zyją z pouczania innych jak maja zyc.
            • zonka77 żyję moja droga 23.10.08, 15:37
              z włąsnej pracy i swoim życiem. Na forum wypowiadam się ogólnie. I wcale nie
              jestem nawiedzona - mam konkretne zdanie i nie boję się go mieć mimo że nie jest
              modne. Gdybym miała okazję rozmawiać z kims kto rozważa aborcję i chciałby
              usłyszeć moje zdanie to z pewnością byłabym delikatniejsza ale nie widzę powodu
              dlaczego miałabym mówić coś wbrew sobie - myślę co myślę. Mam chyba prawo?
              A tutaj dyskutuję ogólnie. Co byś chciała - żeby wszyscy się z Tobą zgadzali?
        • agsa22 Re: Powtórzę: Odczep się od Niej! 24.10.08, 00:22
          Zonka77 wlasnie egoizm.A na slowo egoizm zaraz sie jeza wiec jest to trafne dla
          nich okreslenie(dla tych za aborcja)
    • kingfish79 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 11:29
      Powiedzialas swoje racje, doradzilas, a teraz zajmij sie swoim prywatnym zyciem.
      Masz moze i dobre intencje ale na tym koniec. Nie nalezy wchodzic z butami do
      czyjegos zycia. Czy ona prosila Cie zebys rozdmuchiwala jej problemy osobiste na
      forum przed milionem obcych ??? Nawet jesli nadal pozostaje anonimowa to i tak
      sie troche zagalopowalas.
      • zonka77 Dla mnie to tylko przykład 23.10.08, 11:42
        takich osób jest przecież sporo. Ani nie wiemy kim ta dziewczyna jest, ani się
        nie dowiemy.
        Dla mnie to dyskusja nie o konkretnej Zosi czy Ali a ogólnie o pewnym przypadku
        jakich wiele.
        • jawix aborcja jest przestepstwem! 23.10.08, 11:51
          KAŻDY KTO POWZIĄŁ WIEDZE NA TEMAT PLANOWANEGO CZYNU ZABRONIONEGO MA
          OBOWIĄZEK ZAWIADOMIĆ ORGANY ŚCIGANIA!W ŚWIETLE POLSKIEGO PRAWA
          ABORCJA JEST KARALNA (POZA DWOMA PRZYPADKAMI - CIĄŻA JEST WYNIKIEM
          GWAŁTU I GDY ISTNIEJE ZAGROŻENIE ŻYCIA MATKI)TAK WIĘC ZAWIADOM
          POLICJĘ!BO JEŚLI TEGO NIE ZROBISZ - SAMA MOŻESZ PONIEŚĆ KONSEKWENCJE!
          • joankb Re: aborcja jest przestepstwem! 23.10.08, 11:55
            Aborcja nie jest przestępstwem.
            Przestępstwem jest wykonywanie/namawianie/skłanianie/współudział itd.
            Nie strasz.
          • katja_24 Re: aborcja jest przestepstwem! 23.10.08, 13:38
            ROTFL
        • kadanka Re: Dla mnie to tylko przykład 23.10.08, 12:11
          nie ma kur..a zadnego ogolnie!! to jest dyskusja o konkretnej
          dziewczynie! jak ja potepiasz i jestes taka madra, to sama adoptuj
          jej dzieciaka, badz dla niego taka dobra matką, o jakiej piejesz w
          swoich postach. jak jestes taka madra i wszystko jest takie proste,
          to rodz sobie prosze i 15 dzieci i wychowuj je - broni ci ktos??
          • zonka77 Re: Dla mnie to tylko przykład 23.10.08, 13:53
            Wychowuję jedno swoje, za niedługo dwójkę. Wystarczy mi. Zapewniam Cię że jest
            masa ludzi którzy cholernie chcieliby wychować dziecko. Chociażby moi znajomi
            którzy od wielu miesięcy starają się o adopcję.

            O niczym nie pieję (jeśli to było do mnie) Nie piszę że panna ma mieć 15 dzieci.
            Nawet nie piszę że ma to dziecko wychować skoro nie chce to nie. Jednak nie ma
            prawa go zabijać dla własnej wygody (wg mnie)
            Powinna urodzić i oddać (o ile przez ten czas nie zmieni zdania co jest b. mozliwe)
            • kadanka Re: Dla mnie to tylko przykład 23.10.08, 15:27
              "Jednak nie ma prawa go zabijać dla własnej wygody (wg mnie)
              Powinna urodzić i oddać (o ile przez ten czas nie zmieni zdania co
              jest b. mozliwe)"
              a co kaze ci przypuszczac, ze jest bardzo mozliwe ze dziewczyna
              zmieni zdanie, hehe? twoje pobozne zyczenia?
              na szczescie sama zdecyduje o zawartosci SWOJEJ macicy, nie patrzac
              na zdanie innych.
      • mefiso Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 11:54
        racja .To jej zycie, nie masz prawa by jej cokolwiek sugerowac.
        Ja dokonalam aborcji i nie zaluje.Zostalam zgwalcona,majac 19 lat ,facet przestraszyl mnie przystawiajac spluwe do skroni,ze jak pojde ma policje,obdukcje to mnie zabije .Dokonalam aborcji na Ukrainie w szpitalu w ktorym podstawowe zasady higieny nie obowiazywaly, o malo nie umarlam, 3 tyg lezalam pozniej w szpitalu w Polsce,a i tak sie balam wzywajac karetke ,ze wsadza mnie do wiezienia.Chory kraj. w 20 krajach w Europie aborcja jest legalna i na zyczenie do 9 tyg. i tak powinno byc. Cholera jasna.
        Nigdy nie zalowalam swojej decyzji,mialam taka pseudopsiapsiulke ,ktora w trosce o nienarodzone zycie namawiala mnie bym urodzila. Teraz nawet sie do niej nie odzywam. w tej chwili mam 27 lat i jastem mama ,jestem z facetem ktorego kocham i robie co lubie moje dziecko jesy szczesliwe. Tamto gdyby sie urodzilo, byklo ogromnie skrzywdzone. Przez moja nieudolnosc. Inie jest wazne to ,ze ona ma 24 lata ,jesli nie chce tego dziecka to rodzac je zrobi krzywde sobie i jemu. Rozumiem argument, ze nie chce oddac do adopcji, bo bedzie sie cale zycie zastanawiac czy trafilo na dobrych ludzi ,doskonale rozumiem. to moze ogromnie spaczyc psychike.Badz wiec dobra kolezanka i wspieraj ja w decyzji jaka podjela. A tak swoja droga to pieprzone koscielne panstwo mnie wkurza.Zero tolerancji. kaczo-rydzykolandia.
        • zonka77 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 13:55
          hm, kościelne państwo mnie również wkurza, katoliczką nie jestem.
          Jednego nie rozumiem - tego argumentu że jak urodzi to skrzywdzi dziecko. Jak
          dla mnie to skrzywdzi najbardziej jak je usunie.
          Każdy podejmuje swoje decyzje i tyle. A inni mają prawo mieć inne zdanie.
    • justysialek Najpiękniejsze w tej dyskusji jest to 23.10.08, 12:40
      że wy tu sobie wciskacie inwektywy, górnolotne hasła itd a właśnie w
      tej chwili minimum kilka kobiet w Polsce poddaje się aborcji!

      Nie można kogoś zmusić do posiadania dziecka nie mówiąc o kochaniu
      dziecka - nieważne jak bardzo byśmy chcieli!
      • kyyriad w takich sprawach nie ma dobrych rad 23.10.08, 13:35
        nie sposób komuś doradzić za kogo ma wyjść za mąż czy wziąć za żonę,
        jaką pracę podjąć, jak sobie układać stosunki z ludźmi, ile i czy
        mieć dzieci - to są pytania kardynalne, na które sami sobie musimy
        odpowiadać i wszelkie próby "podpowiedzi" ze strony otoczenia są
        nieuprawnione i bez sensu, bo są to kwestie zbyt indywidualne i
        osobiste i dla każdego inne rozwiązanie jest dobre.
        Próba "doradzenia" przyjaciółce w kwestii niechcianej ciąży może
        mieć tragiczne skutki w postaci zniszczenia życia jej, jej dziecku,
        wpadkowania jej w piętrowe problemy, z których się samodzielnie nie
        wygrzebie. Jeżeli ona czuje że nie da sobie rady, to pewnie ma rację
        bo nastawienie psychiczne do problemów często jest decydujące dla
        prób ich przezwyciężania - myślę - nie dam rady, więc faktycznie nie
        daję rady. Wsparcie bliskich w takich momentach życia jest cenne,
        ale tylko wsparcie a nie próba wywarcia presji aby zachować się
        zgodnie z czyimś przekonaniem. Twoje argumenty za utrzymaniem ciąży
        są szalenie naiwne, generalnie można z nich wyczytać że "pieniądze
        to nie problem", "brak ojca dla dziecka to nie problem", "brak
        alimentów to nie problem" - cha cha, a co w takim razie jest
        problemem - wyrzuty sumienia po aborcji? Wybacz, ale piszesz
        głupoty - to są właśnie PRAWDZIWE PROBLEMY a ich bagatelizowanie
        świadczy o tym, iż kompletnie nie powinnaś nikomu udzielać
        zbawiennych rad, bo nie masz o życiu i problemach zielonego pojęcia!
        • kadanka kyyriad, 100% racji. 23.10.08, 15:49
    • grogreg Jeśli Twoja przyjaciółka usunie ciążę...... 23.10.08, 13:10
      .....twoim obowiązkiem będzie powiadomić o tym organy ścigania.

      Kodeks Karny:

      Art. 240. § 1. Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo
      usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118, 127, 128,
      130, 134, 140, 148, 163, 166 lub 252, nie zawiadamia niezwłocznie organu
      powołanego do ścigania przestępstw,

      podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
      • justysialek Re: Jeśli Twoja przyjaciółka usunie ciążę...... 23.10.08, 13:51
        Zabronione jest dokonywaie aborcji (wykonywanie czyli zabiegu
        medycznego) a nie poddawanie się jej!
        Jakbyś potrafił czytać, to byś się przekonał, że wyjaśniano to już w
        tym wątku z dziesięć razy.
        • grogreg Czytaj ze zrozumieniem 23.10.08, 15:28
          W zacytowanym artykule jest mowa o obowiązku powiadomienia o
          dokonywanym/dokonanym przestępstwie a nie o obowiązku wskazania winnego. Od tego
          jest sąd

          To jest proste, że chyba nie będę tego musiał wyjaśniać Tobie dziesięć razy.
          Prawda?
          • ewik_75 Re: Czytaj ze zrozumieniem 23.10.08, 16:38
            No, to by było dopiero wsparcie dziewczyny !!!
            Przyjacielski gest, nie ma co...
            • grogreg Re: Czytaj ze zrozumieniem 23.10.08, 19:45
              Czy ja napisałem co ma robić? Jak tylko naświetlam w jakiej sytuacji może się
              znaleźć.
              • ewik_75 Re: Czytaj ze zrozumieniem 24.10.08, 10:15
                w zasazie to już się znalazła - wie, że "przyjaciółka" planuje
                zabieg.
                Nie wiadomo, czy autorka wątku zna szczegóły - ale jeśli tak, to....

                Swoją drogą, grogreg - musiałeś to pisać ???
                Nieświadomość jest czasem błogosławieństwem..
                • grogreg Re: Czytaj ze zrozumieniem 24.10.08, 18:15
                  Nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem.
                  Zresztą, jeśli wykona zabieg w kraju w którym aborcja nie jest zakazana to nie
                  ma problemu.
    • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 14:12
      Myślę, że jeżeli będzie jej dane urodzić to dziecko, będzie dla
      niego najlepsża matką na świecie:)

      Cieszę się, że będziecie ją wspierać niezależnie od jej decyzji.
      • atowlasnieja Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 14:45
        Na dwoje babka wróżyła.

        -może pokochać (nie tłumaczę dlaczego bo dla większości to jedyna możliwość)

        -może znienawidzić (bo sama z dzieckiem, spadek atrakcyjności na rynku towarzyskim, zatrudnienia, wykształcenia, randkowym. Bo przez ciąże zerwała się znajomość z facetem z którym było fajnie w łóżku. Bo wcale nie ma ochoty być matką. I milion innych powodów)
    • bubster Rozwiązanie 23.10.08, 14:13
      Powiedz przyjaciółce że:
      1. Z przyjemnościa wspomożesz ją finansowo. Myślisz nad tym, żeby
      dawać jej jakieś 1000-2000 miesięcznie.
      2. Z przyjemnością posiedzisz z dzieckiem jak koleżanka będzie
      musiała iść do lakarza, na zakupy itp.
      3. Z przyjemnością poświęcisz swój urlop żeby siedziec w domu z
      chorym dzieckiem przyjaciółki
      4. Z przyjemnością posiedzisz z dzieckiem jak przyjaciółka będize
      chciala iść na randkę, do kina, na imprezę

      To ją na pewno odsunie od pomysłu aborcji...
      • zonka77 a dlaczego? 23.10.08, 14:45
        Dlaczego miałaby ją wspierać finansowo i siedzieć z jej dzieckiem? Dlaczego ma
        brać odpowiedzialność za czyny koleżanki?
        To koleżanka powinna wziąć odpowiedzialność za to co robi - razem z ojcem
        dziecka. Jeśli nie jest w stanie/nie chce wychowywać dziecka to niech je odda
        komuś kto chce.
        Cały czas nie rozumiem tego porównywania pomiędzy życiem człowieka a imprezami,
        randkami czy nawet kasą. Ja się zgadzam że posiadanie dziecka jest sprawą
        niezwykle wymagającą - wymaga chęci, czasu, pieniędzy, odpowiedzialności. Tak to
        jest poważna, bardzo poważna sprawa. Trudna. Ale to że jest trudno nadal nie
        usprawiedliwia zabicia. ZAWSZE można ODDAĆ dziecko. Naprawdę można i te dzieci
        naprawdę trafią do adopcji. Nie trafiają takie których rodzice utrudniają, nie
        zrzekają się praw, nie chcą wychowywać a jednocześnie nie zezwalają na adopcję.
        Akurat noworodek którego matka zrzeknie się definitywnie praw ma najlepszą
        sytuację adopcyjną.
        • atowlasnieja Re: a dlaczego? 23.10.08, 14:55
          w małych społecznościach sąsiedzi są w stanie "zadziobać" kobiete która stwierdziła, że nie podoła wychowaniu dziecka i je odda do adopcji.

          w sziptalu jak kobieta puści parę z ust że chce zostawić to zaczyna się korowód lekarsko duchowny że sobie poradzi, że da rade.... Pewnie! da rade! klepać biede, a państwo grzejący się na ciepłych posadkach będzie miało "czyste sumienie" że uratowało kobiete od największego błędu życia!
        • zonka77 Re: a dlaczego? 23.10.08, 15:00
          mój powyższy post nie znaczy że uważam że nie trzeba i nie można pomagać. Jak
          najbardziej trzeba - ale to nie może być tak że ktoś ma obowiązek brać
          odpowiedzialność na siebie za życie innych.
          Ja po prostu uważam że dorosłość polega m. in na tym że człowiek bierze
          odpowiedzialność za siebie i za to co robi. Tymczasem coraz więcej osób uważa że
          każdy powinien być egoistą, ciąża - a co za problem, wyskrobie się i można iść
          na następną imprezkę.

          Pomimo tego że wiele z was twierdzi że aborcji nie żałuje jednak jest ogromne
          grono kobiet które ma tym zharataną psychikę i wcale nie są to tylko katoliczki
          czy w ogóle wierzące kobiety. Często sąto po prostu dziewczyny które dopiero po
          fakcie zaczynają rozumieć że dały się ponieść emocjom i strachowi.
          Fajnie by było gdyby przynajmniej była równowaga - skoro już z jednej strony
          wszyscy radzą usuń usuń, to może z drugiej warty usłyszenia jest głos - nie rób
          tego. Nie decyduj w emocjach i strachu. Naprawdę uważacie że w 100% lepiej jest
          aby usunęła ciążę?
          Bo wg mnie to powinna być absolutna ostateczność jaką ta dziewczyna rozważy.
          Najpierw rozmowa z rodziną, z facetem który miałby być ojcem. Rozważenie
          rzeczywistych możliwości. A nie uleganiu panice - "bo nie będę mogła na imprezy
          chodzić" bo koleżanki mówią że dziecko to koniec życia. Bo z pewnością będzie
          strasznie i nie dam rady.
          To nie jest prawda, ani nie jet tak strasznie, ani nie jest to koniec życia i
          zdecydowanie można dać rade. Można też (wiem już po raz nty piszę - nie
          wychowywać dziecka ale dać mu chociaż szansę na życie. Tylko tyle i AŻ tyle.
          • zonka77 oddać można anonimowo 23.10.08, 15:01
            o ile się nie mylę?
            • ewik_75 Re: oddać można anonimowo 23.10.08, 16:43
              oddać - i owszem - można.
              Tyle, że takie dziecko ma potem znacznie dłuższą drogę do adopcji.
              Najpierw Policja jest zobowiązana do ustalenia pochodzenia dziecka -
              i adopcja jest blokowana na czas postępowania, które potrafi trwac
              b. długo....
              Dziecko starsze niż 5-letnie już tak łatwo nie znajduje rodziców
              adopcyjnych....
          • hell Re: a dlaczego? 23.10.08, 15:15
            "Najpierw rozmowa z rodziną, z facetem który miałby być ojcem" ktorym facetem? Bo z tego co czytalam to facet poprostu podziekowal za wspolprace?. Latwo sie mowi jak sie jest we dwoje gorzej jak zostajesz sama jak palec.
          • kadanka Re: a dlaczego? 23.10.08, 15:29
            skoro piszesz, ze nie masz zamiaru brac odpowiedzialnosci za zycie
            2giej osoby to konsekwencja wymagalaby przyznania, ze nie masz tez
            PRAWA decydowania o jej zyciu i czynach. proste.
            • zonka77 a czy ja o czyimś życiu decyduje? 23.10.08, 15:49
              Ależ Cię boli kadanka że mam swoje zdanie. Przecież ja nie decyduję o niczyim
              życiu. Mam swoje poglądy dosyć konkretne. Na wiele tematów, m.in na temat
              aborcji. Aborcji z powodu braku odpowiedzialności.

              A to że mam swoje poglądy to moja sprawa - ja o niczyim życiu poza własnym nie
              decyduję. Mogłabym rozmawiać z kimś kto się zastanawia jeśli by sobie tego
              życzył i wtedy bym powiedziała co myślę aczkolwiek na pewno delikatniej niż
              tutaj - bo tutaj teoretyzujemy i dyskutujemy ogólnie moim zdaniem.

              I owszem pomogłabym gdybym miała okazję, zresztą już miałam nie raz okazję i
              pomagam jak mogę jeśli ktoś potrzebuje.
              Uważam że zawsze powinny być dwa głosy. Jedni będą namawiać i zachęcać do
              aborcji a drudzy namawiać i zachęcać do urodzenia. I dobrze. A decyzję i tak
              każdy podejmuje sam.
              • kadanka Re: a czy ja o czyimś życiu decyduje? 23.10.08, 15:57
                powinny byc 2 glosy, ale tak samo powinien byc legalny dostep do
                aborcji w polsce. kto jest przeciw przerywaniu ciazy, nigdy tego nie
                zrobi. kto zechce, ten zrobi. i na tym polega wolnosc, a nie na tym
                ze jedna grupa (kobiety ktore chca usunac ciaze) jest tlamszona
                przez drugą (prolifeowcow). jestesmy jednym z 2 czy 3 krajow europy
                gdzie nie mozna dokonywac aboorcji a ty mowisz o rownowadze 2
                glosow?... no litosci. my tu gadamy, a w RZECZYWISCTOSCI to Wy,
                prolifeowcy narzuciliscie calemu spoleczenstwu swoje prawo. GDZIE tu
                sprawiedliwosc?
              • sadosia75 zonka77 Ty masz swoje zdanie? 24.10.08, 14:22
                A ktos kto jest po "drugiej stronie" to juz ulega modzie?
                Wspominalas wiele razy w watku o tym, ze Ty nie uleglas modzie, ze Ty masz swoje
                zdanie.
                Ja je szanuje , nie mam zamiaru Cie "nawracac" . Ty jednak cudzego zdania,
                odmiennego od Twojego nie szanujesz. Przeciez MY uleglismy modzie, Ty masz swoje
                zdanie, ktorego nie boisz sie wyglaszac na forum publicznym. Troche wiecej
                tolerancji dla innych. To nie jest moda to jest czyjes zdanie, ktorego nie boi
                sie wyglaszac.
          • wrr2 Re: a dlaczego? 24.10.08, 01:24
            Mam pytanie: czemu tak się uczepiliście tych imprez? Skąd ta wiedza tajemna, że
            dziewczyna martwi się akurat o imprezy?
            • bubster Re: a dlaczego? 24.10.08, 12:06
              to bo jej "najlepsza przyjaciółka", która uważa, że dziewczyna się
              puszcza, napisała w pierwszym poście, że pewnie nie chce dziecka bo
              nie można chodzić na imprezy
        • bubster Re: a dlaczego? 23.10.08, 16:13
          dlatego że wymusza na koleżance żeby żyła tak, jak jaśnie pani sobie
          życzy
          niech więc jej to zasponsoruje i w tym pomoże

          powtarzam jeszcze raz - kwestia w tym, czy płód jest dzieckiem
          dla mnie nie jest i trudno porównywać aborcję do morderstwa
    • masandra6 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 15:21
      Nie czytałam wszystkich postów. A może Dottka zazdrości przyjaciółce randek i
      stąd ta surowa ocena? Bo czy w ciążę zachodzą tylko ludzie nieinteligentni.
      Każdy ma prawo do błędów. Chwila słabości, zauroczenie, może przeczucie, że to
      ten jedyny. Na Boga dlaczego od razu puszczalska? Nie stanęłam na szczęście
      nigdy przed takim dylematem. Nikomu też na szczęście nie musiałam doradzać w
      tych sprawach. Żal mi dziewczyny, której jeden błąd rzutuje na całe życie. I to
      bez względu na to, jaką decyzję podejmie. Może już wcześniej miała moralniaka,
      że TO zrobiła. Może wcześniej zrozumiała, że dla faceta była jedną z wielu.
      Gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę, być może drogie kobitki czekało by nas
      dożywocie bez seksu.
      • heca7 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 15:36
        Dla mnie to trochę bezprzedmiotowa dyskusja. Wykonywanie aborcji jest
        nielegalne czy to się nam podoba czy nie. Autorka wątku wyciagając to na forum
        publicznym zdradziła koleżankę, która powiedziała jej o tym w zaufaniu. W razie
        czego odpowie za zabieg nie koleżanka ale lekarz, który go dokona.
        • ewik_75 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 16:41
          aborcji ożna dokonać na Litwie, Słowacji, w Czechach, UK (do końca
          ciąży!) i w Szwecji. Legalnie.
          Więc dyskusja wcale taka bezprzedmiotowa nie jest...
        • tapatik Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 23:26
          heca7 napisała:

          > Dla mnie to trochę bezprzedmiotowa dyskusja. Wykonywanie aborcji
          > jest nielegalne czy to się nam podoba czy nie.

          W niektórych przypadkach jest legalne. W tym akurat nie jest, ale jeśli
          dziewczyna wyjedzie do innego kraju, to tam aborcja może byc legalna.

          > Autorka wątku wyciagając to na forum publicznym zdradziła
          > koleżankę, która powiedziała jej o tym w zaufaniu.

          Bez przesady. Nie podała żadnych danych, które mogłyby zidentyfikować tę dziewczynę.

          > W razie czego odpowie za zabieg nie koleżanka ale lekarz, który go
          > dokona.

          A tu się zgodzę.
    • lejla81 do zwolenników aborcji... 23.10.08, 16:56
      Jestem zszokowana Waszą agresywnością. Przypominacie mi właśnie
      moherowe berety plujące pod Jasną Górą na Żydów i TVN. Obyście się
      własną żółcią nie zachłysnęli.
    • phasis Koleś na wieść o ciąży zmienił nr gg i telefonu 23.10.08, 17:29
      Prokurator może wytaczać powództwo o ustalenie ojcostwa.
      • hell Re: Koleś na wieść o ciąży zmienił nr gg i telefo 23.10.08, 17:41
        > Prokurator może wytaczać powództwo o ustalenie ojcostwa.< jasne tylko ze najpierw trzeba by tego goscia znalesc co obecnie moze byc bardzo trudne.
        • phasis Re: Koleś na wieść o ciąży zmienił nr gg i telefo 23.10.08, 22:12
          Wysłany: Pią Cze 10, 2005 2:26 pm

          Z forum kryminalistyka
          "Ostatnio praktykowałem Coś takiego z Erą i plusem, jeśli
          prokuratura wystosuje stosowne pismo to możliwe jest że otrzyma.
          Sieci komórkowe mają specjalną sekcję do załatwiania takich zleceń.
          est to możliwe... "
          • tapatik Re: Koleś na wieść o ciąży zmienił nr gg i telefo 23.10.08, 23:28
            Jeśli miał telefon na kartę, to raczej nie znajdą.
            • ewik_75 Re: Koleś na wieść o ciąży zmienił nr gg i telefo 24.10.08, 10:21
              tapatik napisał:

              > Jeśli miał telefon na kartę, to raczej nie znajdą.
              >

              Otóż to....
              Poza tym są juz na rynku liczne MVNO, jak mBank, mobilking itp.
              U nich w ogóle może byc trduno cokolwiek ustalić - mają głównie
              oferty na kartę...

              Fatalnie.
    • nelly87 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 19:23
      Zostaw jej te decyzje. Kto bedzie pozniej wychowywal to dziecko? Ty
      czy ona? Ja mialam aborcje i drugi raz zrobilabym to samo.
    • pa_ula Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 23.10.08, 20:49
      > Moim zdaniem powinna urodzić to dziecko.
      ---------
      Moim zdaniem nie, bo nie można nikogo zmuszać do macieżyństwa lub bycia inkubatorem.
      • neoaferatu Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 09:24
        Dottko ja własnie miałam taka sytuację w życiu. Jedna ze znajomych dziewczyn
        przyszła do mnie i powiedziała, że jej przyjaciółka jest w ciaży i powiedziała
        jej ze chce zabic swoje dziecko. Przyjaciółka starała sie ja odwieść od zabicia
        dziecka martwiąc sie m. in o to jak bedzie znosić potem poczuscie winy - syndrom
        poaborcyjny zabójcy. Wiedziałam o czym mówi ta przyjaciólka, poniewaz wcześniej
        kobiety które zleciły aborcjoniscie zabicie swoich dzieci rozmawiały ze mna
        zwierzajac sie z koszmaru jaki przechodzą.
        W zwiazku z tym ze jej przyjaciółka upierała sie przy swojej decyzji dziewczyna
        przyszła do mnie błagajac mnie o rade jak uratować przyjaciółkę przed zabiciem
        własnego dziecka. Poradziłam jej zeby porozmawiała z przyjaciółką na ostro -
        pokazała jej czym naprawde jest aborcja, skoro łagodne zaowalowane argumenty do
        niej nie trafiają. Poszła do przyjaciółki i pokazała jej pocięte nozem
        aborcjonisty zabite małe dzieciatka. Jej przyjaciółka wkurzyła sie na nia i
        pokłóciła z nią. Powiedziała ze i tak to zrobi, bo jest już umówiona i
        wyjechała. Dziewczyna przyszła do mnie i powiedziała ze jej przyjaciółka
        krzyczała na nią i potem wyjechała i pewnie i tak zabije swoje dziecko. Wkrótce
        potem okazało się ze zdcydowana uczciwa rozmowa dziewczyny z przyjaciółką
        przyniosła efekt - matka zrezygnowała z pójscia do aborcjonisty i zabicia
        swojego dziecka. Powiedziała chłopakowi o ciaży i zdecydowali ze wezma slub i
        dziecko sie urodzi. Kilka miesiecy potem urodziła dwóch zdrowych slicznych
        chłopców i do dzisiaj nie moze zrozumieć jak mogła tak inaczej tak emocjonalnie
        mysleć i to chwilowe pełne dziwnego strachu myslenie spowodowałoby taką straszną
        tragedię w jej życiu jak zabicie jej dziecka, o czym nie mogłaby zapomnieć do
        końca życia. Dziękowała też wielokrotnie swojej przyjaciółce ze nie opusciła jej
        w chwili tamtego strachu i głupoty ociemnienia czy braku rozsadku zachowujac sie
        jak prawdziwa przyjaciółka. Bo prawdziwi przyjaciele nie przyklepuja kazdej w
        tym głupiej czy zbrodniczej decyzji ale chronia swojego przyjaciela przed złem.
        Ja marze do dziś zeby miec taka wspaniała przyjaciółkę która zniesie moje obelgi
        i krzyki kiedy będe planowała zbrodnie czy inne zło w chwili jakiegoś
        ociemnienia czy głupiego strachu. A matka w ciąży podlega ogromnym emocjom i
        często nie widzi całości tylko fragmenty, strach i inne emocje łatwo przejmują
        nad nią władzę. Druga sprawa oprócz ratowania kobiety to oczywiście ratowanie
        życia niewinnego malutkiego dziecka. Rozmawiałam z wieloma matkami po aborcji,
        które nie mogły zrozumieć jak z powodu emocji i powodowanych nimi
        nieprzemyślanych decyzji mogły kazać zabić aborcjoniście swoje ukochane dziecko.
        Bardzo żałowały swojej decyzji. Inne które zmieniały zdanie i rodziły swoje
        maleństwa - nie żałowały.
        • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 09:30
          >Poszła do przyjaciółki i pokazała jej pocięte nozem
          > aborcjonisty zabite małe dzieciatka.

          > Przyjaciółka starała sie ja odwieść od zabicia
          > dziecka

          To nei ejst temat o morderstwach małych dzieic, ale o aborcji. Jak
          ktoś nie wiedzi róznicy to rzeczywiscie, nawet nóz w pochwie mu się
          zmiesci.
          • frisky2 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 12:38
            > To nei ejst temat o morderstwach małych dzieic, ale o aborcji. Jak
            > ktoś nie wiedzi róznicy to rzeczywiscie, nawet nóz w pochwie mu się
            > zmiesci.

            A czym jest aborcja, jesli nie zabiciem dziecka?
            • bubster nie ma żadnego dziecka 24.10.08, 13:55
              tylko płód - zlepek komórek

              skąd więc morderstwo dziecka, jeśli go nie ma?
            • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 14:09
              Jesli aborcja jest dla ciebie zabiciem dziecka, to sugeruję abyś
              adoptował płód , przedtem jakoś pozbywajac się matki - płod na pewno
              przezyje skoro jest dzieckiem.

              • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 18:57
                > Jesli aborcja jest dla ciebie zabiciem dziecka, to sugeruję abyś
                > adoptował płód , przedtem jakoś pozbywajac się matki - płod na
                > pewno przezyje skoro jest dzieckiem.
                Więc trochę z przekory - skoro niezdolny do samodzielnego życia płód
                to nie ludzkie życie, to czy osoby, które wymagają stałej
                opieki /wylewy, udary, paraliże.../ także powinny mieć zabrane prawo
                do życia?
                • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:08
                  Te osoby mają płuca, dzięki czemu mozna je podłaczyc pod respirator?
                  Mają. Mają nerki? Mają . Mają wykształcony, funkcjonujący układ
                  krwionosny? Mają . Co ma 2 miesięczny płód? Układ krwionosny,
                  płuca, mózg , nerki? Nie, za to ma ogon...I mnóstwo argumentów,
                  które przerwanie procesu rozwoju nazywają morderstwem i widza to
                  mordesrtwo 2 latka już na poziomie implantacji zapłodnionej komórki
                  w macicy. Nie widzę komórki , ale raczki, nózki i usmiechniete
                  głowni w dwa dni po stosunku.

            • kadanka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 22:07
              przerwaniem ciazy. przeczytasz to w kazdej encyklopedii.
        • ewik_75 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 10:19
          Jest równie wiele opowieści o kobietach, któe aborcji dokonały i
          cieszą się z tego.

          I co z tego wynika?
          Tylko tyle, że każdy przypadek jst osobny, indywidualny, i dlatego
          trzeba osobno go rozpatrywać.
          Tu nie ma reguł...

          A pisanie o abrocji "zabicie dzieciątka" jest zwyczajną manipulacją.
        • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 10:23
          neoaferatu napisała:

          Poszła do przyjaciółki i pokazała jej pocięte nozem
          > aborcjonisty zabite małe dzieciatka

          A z kad ona to "dzieciatko" wziela?

          "Dwie rzeczy nie mają granic:wszechświat i ludzka głupota"
          • hell Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 11:53
            Ok, zrobmy zalozenie ze faktycznie dziewczyna rodzi dziecko, ulegla namowie grupie ,,matek od swietej pieluchy" i teraz jest podstawowe pytanie jak ma dalej zyc i funkcjonowac w spoleczenstwie bedac samotna matka z bardzo malym ale zarazem bardzo wymagajacym czlowiekiem u swojego boku.??? Prosze o konkretne odpowiedzi bo jak do tej pory to jedna z forumek napisala ze wozek mozna kupic za 200 zł tylko do tej pory nie dala odpowiedzi gdzie.
            • frisky2 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 12:36
              Tak jak reszta spoleczenstwa: Pojsc do pracy, jesli nie pracuje, zlozyc wniosek
              o alimenty w sadzie.
              • paskudek1 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 12:55
                dotarła dio Twojej świadomosci część tekstu, że kobieta zaszła w ciąże z nieznajomy??? POznanym przypadkowo??? który na wieść o "radosnej nowinie" zmienił numer telefonu i komunikatora GG????? TO tyle w kwestii ustalania ojcostwa i występowania o alimenty.
                Mnie ciekawi czy KTOKOLWIEK z tych obrońców żźycia epatujących wyrywaniem rączeki nóżek oraz "niemym krzykiem" choć przez chwię jest w stanie wyobrazić sobie taką prostą sytuację - samotna matka z dzieckiem nagle choruje, nawet niegroźnie ale choruje. KTO zajmie się tym dzieckiem???? A co w przypadku np. koniecnzości hospitalizacji matki????
                Ludzie zrozumcie wreszcie że kwestia aborcji to nie wykres 0-1, to nie czarne-białe, to nie kolorowa książeczka dla dzieci, która zawsze kończy się dobrze i wesoło.
                Za WASZYMI przekonaniami ze aborcji trzeba zakazać "bo to morderstwo" stoją REALNE kobiety. Kobiety które zachodzą w ciążę z różnych powodów i wróżnych okolicznościach i NIE WAM je oceniać. BO zwyczajnie nie macie do tego prawa. WASZA ideologia dążąca do ograniczenia lub całkowitego zakazu aborcji realnie wpływa na ŻYJĘCE kobiety i nie tylkoe, np. na ich ŻYJĄCE JUŻ dzieci. Bo nie tylko rozwydrzone singielki "puszczające się" na pierwszej randce z nienzajomym zachodzą w ciążę. Zachodzą też matki jednego ,dwóch i więcej dzieci i np. dowiadują się o chorobie. I stają przed największy i najtrudniejszym dylematem w życiu. ALe to ONE muszą podjąć decyzję a WAM wara od tego. Nie moze być tak, że moje przekonania wpłyną na życie innej osoby a ja za tonie poniosę odpowidzialności. Jeżeli jesteście takimi przeciwnikami aborcji to macie do tego prawo. Kiedy wy - kobiety zajdziecie w ciążę to bez względu na okoliczności i wasz stan zdrowia mozecie urodzić, jeżeli wy - mężczyźni będzieci mieli partnerki które zajdą w ciąże to mozę nawt uda się wam zmusić je do urodzenia. Ale jeżeli jakakolwiek kobieta wam obca zostanie przez wasze działania, nawoływania, akcje, protesty itp. ZMUSZONA do urodzenia dziecka którego nie chciała, na które nie była gotowa, które ją np. "zabiło" bo ciąża zagrażała jej życiu, która strciała w wyniku ciąży zdrowie WBREW sej woli (bo chciała aborcji) to jesteście winni opiekę dla tego dziecka, wsparcie dla kobiety a w skrajnym przypadku jesteście winni MORDERWSTWA na kobiecie. BO WASZE przekonania spowodowały ze zmarła. Że nikt jej nie uwdzielił pomocy choć chciała. Moze to jest skraje co piszę, ale tak to właśnie widzę. W chwili kiedy wasza ideologia dotyka obcych wam osób nie amcie prawa zmuszac nikogo aby żyły zgodnie z waszą ideologią.
                Jeżeli lekarz odmówi kobiecie aborcji z podowu "sumienia", a jej życie lub zdrowie jest zagrożone, i jeżeli kobieta ta umrze to lekarz ten jest MORDERCĄ i nikt mnie nie rpzekona ze jest inaczej.
                • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 13:29
                  Za bardzo generalizujesz. Owszem, to ciało kobiety i co z nim zrobi
                  to jej sprawa. Ale istnieje jeszcze odpowiedzialność kobiety za
                  poczęte dziecko. Skoro to kobiecie rośnie brzuch nie facetowi, to
                  ona musi niestety dbać o to, by nie znaleźć się w sytuacji tak
                  patowej, jak opisywana.
                  Pomijam tu kwestię, od kiedy "płód staje się człowiekiem".

                  Moim zdaniem problemem jest brak pomocy dla takich kobiet. Bo z
                  jednej strony sa ci, którzy uważają, że kobieta może do wili usuwać
                  sobie ciąże, a z drugiej ci, któży samą myśl o usunięciu by karali.
                  Głównie chyba chodzi o to, by kobieta miała możliwośc wyboru. By
                  świadomie podjęła decyzję. By na pokojnie wszystko przemyślała. Bo
                  działanie w pośpiechu i strachu rzadko kończy się dobrze.

                  Usunięcie ciąży jawi się jej jak cudowne remedium na wszelkie obecne
                  problemy. Ale wierz mi, niewiele jest takich kobiet, które po
                  usunięciu ciąży potrafią dalej żyć spokojnie. Szczególnie, gdy
                  kobieta chce dzieci i chce w przyszłości założyć rodzinę. Ona nie
                  chce urodzić, bo jak odda dziecko to będzie się zamartwiać, czy nie
                  dzieje się mu krzywda - to nie jest charakter kobiety, dla której
                  usunięcie ciąży pozostawi ślad jak po muśnięciu wiatru. Boję się, że
                  po usunięciu zacznie żałować, że to zrobiła. A największa tragedią
                  byłoby, gdyby nie mogła mieć więcej dzieci.

                  Ja dzieci mieć nie chciałam i nie wyobrażałam sobie,że kiedykolwiek
                  będę w ciąży. I tak układałam swoje życie, by nie mieć tego
                  problemu. Ciężko bywało. Teraz obok bawi się moje 5-letnie i nie
                  wyobrażam sobie by jej nie było.
                  Ty pewnie nie masz dzieci i raczej za nimi - na razie - chyba nie
                  tęsknisz. Jak poczujesz, że nadszedł czas, jak zwiążesz się z
                  kobietą swojego życia, jak będziesz chciał poczuć się ojcem i okaże
                  się że Twoja najcudowniejsza kobieta nie moze mieć dzieci wskutek
                  błędów młodości, to czy dalej będziesz miał takie poglądy jak teraz?
                  Pozdrawiam
                  • bubster Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 14:00
                    1. Na głos mówią tylko te, które żałuja aborcji. te które nie żałują
                    siedzą cicho, bo by ich społeczeństwo zjadło.
                    2. Pomijasz kwestie kiedy płód a kiedy człowiek, błąd, bo to jest
                    kwestia najważniejsza. Jeżeli uznajemy, że to czlowiek, to
                    zabójstwo. Jeżeli uznajemy, że to płód, to problemu nie ma. Cała
                    istota sprawy leżey więc w kwesti czy płód to już człowiek, czy
                    zlepek komórek.
                  • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 14:21
                    >Jak poczujesz, że nadszedł czas, jak zwiążesz się z
                    >kobietą swojego życia, jak będziesz chciał poczuć się ojcem i okaże
                    >się że Twoja najcudowniejsza kobieta nie moze mieć dzieci wskutek
                    >błędów młodości, to czy dalej będziesz miał takie poglądy jak teraz?


                    Dopóki aborcje bedzie sie przeprowadzało pokątnie, swiafomie
                    czekając do 3 miesiąca, zeby zrobić pełną, rozległą skrobankę i to
                    taką jak 20 lat temu , choc mozna usuwac farmakologicznie, , po
                    pierwszej spóznionej miesiączce - no to sorry, do tego czasu
                    będziemy mieć kobiety, które maja problemy z zajsciem w ciaze
                    pózniej. YTak przy okazji - czesciej nie mozna zajsc w ciąze po
                    pierwszej , powikłanej i poronieniu niz po aborcji...

                    zupełnie inaczej czujesz sie kiedy chcesz dziecka i jestes z kims, a
                    zupełnei inaczej, kiedy to jakaś "wpadka z przypadka", której autor
                    kopnał cie w dupę, a ty jesteś na początku zycia.

                    Ja znam dziewczynę z identyczną, nawet gorszą historią, bo amant ją
                    jeszcze okradł, tak, z eledwo miaął do Polski za co wrócić.
                    Urodziła . Dzieciak ma 6 lat. Ona nie jest z nikim, nie ma własnego
                    zycia, dzieciak jest bombardowany miłoscią za 4 osoby i an kazdym
                    kroku słyszy, z ejest jedynym co ona ma w zyciu...Jesli to sie nie
                    zmieni przez najblizsze 5 lat, a nic nei zapowiada zmian - bedzie
                    tragedia dla dzieciaka, bo ona mu zycie ustawi tak, ze nie będzie
                    mogł ruszyć sie bez wiedzy kochanej mamusi. I wyrosnie kolejny synek
                    sfrustowanej matki, która bedzie uwazała, ze ma prawo zyc jego
                    zyciem do 40stki. A urodziła, bo " kobieta powinna się poswięcać"
                    To jest bardzo niedobre rodzicielstwo.
                    • atowlasnieja Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 14:55
                      Właśnie mi odpowiedziałaś na pytanie które chciałam zadać green_land jakie jest prawdopodobieństwo, że kobieta po takich przejściach znajdzie sobie kogoś... jeśli pozostawi ciąże do naturalnego rozwiązania.
                      • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 18:49
                        To już nie te czasy, gdy kobieta z dzieckiem była uważana za nic nie
                        wartą ladacznicę.I dlaczego w imię jej przyszłego szczęścia trzeba
                        odbierać komuś życie?

                        Takich kobiet, które całą miłość przelewają na dziecko jest cała
                        kopa. I wcale nie musza być matkami samotnie wychowującymi! /Wręcz
                        przeciwnie!/ Znam takich mnóstwo - bo nie układa im się w
                        małżeństwie, bo są zaborcze, bo są zakompleksione, bo dziecko jest
                        tym, co uważają że mają na własność... Powodów jest tyle, ile
                        kobiet. Ale nie jest to argument za tym, by prewencyjnie usuwać
                        ciąże z takich powodów.

                        Widzę pary, które nie pozwoliły sobie na dziecko z powodu kariery.
                        Umiera współmałżonek, a one siedzą i rozmyślają co by były, gdyby te
                        40 lat wcześniej się zdecydowały. Albo całą miłość przelewają na
                        zwierzęta...

                        Jesteśmy istotami stworzonymi do miłości. Obdarzanie innych daje nam
                        satysfakcję. Jak kocham chcę, by osoba ta o tym wiedziała, by to
                        doceniła i odpowiedziała tym samym. Mówi się, że dziecko jest owocem
                        miłośći - tak powinno być. Pomijam już jak jest w rzeczywistości.
                        Ale dlaczego "karę" ma ponosić dziecko? Może warto dac sobie i jemu
                        szansę?
                        • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:20
                          >dlaczego w imię jej przyszłego szczęścia trzeba
                          > odbierać komuś życie?

                          Moze dlatego, z e jej przyszłe szczescie w wariancie dziecko + ona i
                          wieczny zal do ojca dziecka, moze stanowić piekło dla obojga?
                          Chciałabyś patrzeć w oczy dziecka, którego ojciec tak cię
                          potraktował? Ja miałabym z tym gigantyczny problem . Mniej wiecej
                          identyczny jak po ciązy z gwałtu. Uczuć się nie wyłaczy , a poza tym
                          ona nikogo nei morduje po urodzeniu, wiec nie obiera zycia. Nie
                          pozwala mu się rozwinąc, ot i tyle. Nie rozwinie się u niej,
                          rozwinie u kogoś innego - swiete prwao karmy - wcielenie poczeka,
                          codziennie odbieramy zycie setkom wcieleń zwierząt, a jednak tego
                          nei nazywasz morderstwem tylko gastronomią .

                          • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:53
                            > Chciałabyś patrzeć w oczy dziecka, którego ojciec tak cię
                            > potraktował? Ja miałabym z tym gigantyczny problem . Mniej wiecej
                            > identyczny jak po ciązy z gwałtu.
                            Widzisz, ani nie byłaś zgwałcona, ani nie byłaś w niechcianej ciąży.
                            Więc to, co dziś wydaje Ci się taką oczywistością moze w
                            rzeczywistości okazać się całkiem inne /pomijam ciążę z gwałtu/.

                            > Chciałabyś patrzeć w oczy dziecka, którego ojciec tak cię
                            > potraktował?
                            Czyli każę dziecko, za winy ojca? Moze do czwartego pokolenia?
                            Kobieto, jak się jest w ciąży, nawet z facetem, który okazał się
                            gnojem, to ostatnią rzeczą jest myśl, że winne temu jest dziecko!
                            Kocha się je wtedy jeszcze bardziej.

                            Byłam w ciąży chcianej, ale także przyszło mi do głowy coś takiego
                            jak usuniecie. A dokładniej, że może by tak coś się stało, by jej
                            nie było. A wszystko ze strachu przed tym, by dziecko nie urodziło
                            się chore /miałam powody/. Dodając do tego wcześniejszą awersję do
                            dzieci, nie rokowałam raczej dobrze, co? Co by było, gdybym
                            zwierzyła się komuś o poglądach takich, jak spora część osób w tym
                            wątku? Usłysząłabym, że powinnam pozbyć się problemu i roztoczono by
                            przede mną wizję życia z chorym dzieckiem do śmierci?
                            Dla mnie nie było wtedy ważne, że mam pieniądze, męża /przyszłego/,
                            dom. Że te problemy nie są moim udziałem. Ważne było, czy dziecko
                            będzie zdrowe - i obsesyjnie chodziły mi po głowie różne myśli.
                            Zresztą w ciąży hormony szaleją i naprawdę trudno zrozumieć wtedy
                            kobietę.

                            Więc powtórzę - dla większości kobiet usunięcie ciąży jest
                            traumatycznym przeżyciem. Więć może warto im go oszczędzić.

                            • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:03
                              Byłam w ciąży chcianej, ale także przyszło mi do głowy coś takiego
                              > jak usuniecie. A dokładniej, że może by tak coś się stało, by jej
                              > nie było. A wszystko ze strachu przed tym, by dziecko nie urodziło
                              > się chore /miałam powody/. Dodając do tego wcześniejszą awersję
                              i dalej takie bla, blla, bla, bo przy tobie byl facet, ktory cie
                              wspieral. wyobraz sobie,ze bylabys z tym wszystkim sama, sama jak
                              palec a traumatyczne przezycie to moze przesada, dla mnie o ile
                              znam fach i kobiety tym dotkniete to bylo raczej UPOKORZENIE, bardzo
                              niemile, bo facet sie przeciez na fotelu nie musi rozkladac...
                              • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:08
                                Kochanie, był przy mnie i o niczym pojęcia nie miał. Nikt nie
                                wiedział, co mi chodzi po głowie. Jemu powiedziałam gdy mała ponad 4
                                lata.



                                • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:10
                                  przepraszam, co mu powiedzialas, ze to jrgo?
                                  • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 21:52
                                    4 tygodnie zbierałam się by mu powidzieć.
                                    Wątpliwości i strach były przez całą ciążę.
                            • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:14
                              >Widzisz, ani nie byłaś zgwałcona, ani nie byłaś w niechcianej ciąży

                              Ja na Twoim miejscu nie wypowiadałabym sie tak kategorycznie i
                              pewnie o kims, kogo w ogóle nie znasz. I sugeruję akurat ten
                              argument WIEDZY zapamiętać na dlugo we wszystkich dyskusjach - i
                              wirtualnych i realnych. Na długo. A nawet na zawsze.

                              >Kobieto, jak się jest w ciąży, nawet z facetem, który okazał się
                              > gnojem, to ostatnią rzeczą jest myśl, że winne temu jest dziecko!
                              > Kocha się je wtedy jeszcze bardziej.

                              Chcesz, zebym zastosowała wobec ciebie ten argument, który
                              zastosowałaś powyzej wobec mnie? O tym, z e nie byłas w ciązy z
                              gnojem, wiec nie wiesz, jakie byłyby twoje ostatnie mysli i jak byś
                              kochała ? Mogę, ale ja tego nie zrobię , bo nie roszczę sobie, w
                              przeciwieństwie do ciebie, prawa do wszechwiedzy boskiej.


                              <Byłam w ciąży chcianej, ale także przyszło mi do głowy coś takiego
                              > jak usuniecie.

                              Byłaś w ciązy chcianej i to zamyka sprawę. Nikt nigdy i nikogo nie
                              zmusi do usunięcia chcianej ciązy. Nie zaciągnie siła na fotel
                              ginekologiczny. I ciebie też by nikt nie zmusił. Sama byś
                              zdecydowała - tak samo jak i ta dziewczyna zdecyduje sama. Nie ja ,
                              ani nie ty za nią . Tak samo jak nie ty zdecydujesz jak bedzie
                              odczuwała po fakcie - czy stratę czy ulgę . I czy kochałaby dziecko
                              w dwójnasób czy wcale.



                              > Więc powtórzę - dla większości kobiet usunięcie ciąży jest
                              > traumatycznym przeżyciem. Więć może warto im go oszczędzić.

                              Większośc kobiet uznaje również pierwszą miesiaczkę za traumatyczne
                              przezycie. Pierwsze obmacanie przez nieznajomego w bramie. Pierwsze
                              wulgarne słowa pod swoim adresem od pijaka na ulicy. Pierwszy
                              poród. Ale nikt tego im nie oszczędza. A przede wszystkim - kobieta
                              w ciązy wciaż ma mózg i mysli - nie zamienia sie w szalejący hormon,
                              który nei umie podjąc zadej decyzji - nie róbmy więc z niej
                              niestabilnej macicy na dwóch nogach, której tzreba oszczesdzić
                              aborcji, choc jest na nia zdecydowana .

                        • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:24
                          green_land napisała:


                          Widzę pary, które nie pozwoliły sobie na dziecko z powodu kariery.
                          > Umiera współmałżonek, a one siedzą i rozmyślają co by były, gdyby
                          te
                          > 40 lat wcześniej się zdecydowały. Albo całą miłość przelewają na
                          > zwierzęta

                          wiesz co green_land: to juz jest bardziej niz zalosne, przestan
                          pier...przepraszam, Slyszalas juz o matkach w domu starcow, ktore
                          raz w roku sa "porywane" przez dzieci na obiadek w dzien matki, albo
                          i nie, zdychaja w samotnosci, dzieci sie ulotnily i maja stara babe
                          w d,,,, Czy ty kiedykolwiek przemyslalas ta "odwrotna" strone?
                          • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:38
                            To był jeden z przykładów, nie sztandorowy dowód przeciw. Nie
                            gorączkuj się tak.

                            Moje zdanie jest w tym przypadku jasne. Spróbowac odwieźć
                            przyjaciółkę od aborcji, ale jeżeli na nia sie zdecyduje, być przy
                            niej.
                            Zresztą tak samo ma zamiar zrobić Autorka wątku.
                            Reszta do dywagacje.

                            Co do przytoczonej /nie przez Ciebie/ karmy, to chyba
                            nieporozumienie. Proponuję trochę zagłębić się w temat.
                            • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:52
                              Tak? To gdzie mamy nieporozumienie i gdzie się bedziemy zagłębiać?
                              Moja droga, przecież dharma jest wszystkim i wszystko wie - nie ma
                              skutku bez przyczyny, aborcja jest skutkiem, a przyczyna tkwi w
                              karmie wcielajacego się - jasne jak słońce. Przykro mi, ale religie
                              dharmiczne nie są nastawione na indywidualizm i jednostkowosc
                              człowieka - jestesmy ciagiem wcieleń , nei jednostkowym raz
                              zdarzającym sie bytem.
                              • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:58
                                Więc po co kara za morderstwa, skoro to prawo karmy?

                                Dla mnie inkarnacje itd nie są czymś - jak dla większości, o ile nie
                                wszystkich katolików - nie do przyjęcia. Jest to logiczne z pewnego
                                punktu widzenia. Ale karma nie polega na tym, że mozna bezkarnie
                                odbierać życie, życ jak się chce krzywdząc innych. Bo wtedy cofamy
                                się w rozwoju. I następne wcielenie to będzie jeszcze bardziej
                                strona droga.
                                • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:23
                                  Nie wszyscy są katolikami - to raz. A dwa - ty cały czas dyskutujesz
                                  o jakims morderstwie . Jak popełnisz morderstwo - to w kolejnym
                                  wcieleniu staniesz przed tym samym problemem, tylko w innej postaci.
                                  Nie cofasz się nigdy, po prostu nie znalazłaś jeszcze rozwiązania. I
                                  nikogo nie krzywdzisz, bo , być moze, taka własnie decyzja jest
                                  wpisana w twój los tu i teraz. Hitler też miał takie a nie inne
                                  wcielenie po cos - być moze teraz ten byt jest mała , hinduska
                                  dziewczynką w burdelu, albo otyła kobietą z dwójką dzieci. Nie
                                  ponosi kary za poprzednie wcielenie, ale szuka rozwiazania w nowym -
                                  po prostu. I zadnych kar i nagród - trwanie, koło.

                                  • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 22:14
                                    Takie "trwanie w koło" do mnie nie przemawia. Może i jest logiczne,
                                    ale czy tak jest w rzeczywistości? Nie wydaje mi się.

                                    > ty cały czas dyskutujesz
                                    > o jakims morderstwie .
                                    Nie przypominam sobie, bym dyskutowała używając słowa morderstwo.

                                    > Nie wszyscy są katolikami - to raz
                                    Gdzie powiedziałam, że wszyscy jesteśmy katolikami?
                                    Każdy ma prawo do własnych przekonań, byle nie krzywdziły innych.
                                    Tyle. Czy to protestant, czy krisznowiec czy buddysta - mi obojętne.

                                    > Hitler też miał takie a nie inne
                                    > wcielenie po cos
                                    Takie podejście pachnie usprawiedliwianiem wszelkiego zła. Jesteśmy
                                    odpowiedzialni za swoje czyny i jeżeli zabijamy, jeżeli okradamy i
                                    niszczymy innych, to jest to ZŁE. MAło mnie w tym momencie obchodzi,
                                    że ktoś uważa, że "to po coś".

                                    Parafrazując - skoro tak łątwo usprawiedliwiasz takie
                                    czyny /przykład Hitlera był co najmniej nie na miejscu/, dlaczego
                                    głosy przeciw aborcji z taką ochotą tępisz? Wzięłąś pod uwagę, że
                                    może to ONI mają rację a TY sie mylisz? /Nick wskazywał by na
                                    oświecenie.../.

                                    > być moze, taka własnie decyzja jest
                                    > wpisana w twój los tu i teraz
                                    Ale Ty też nie wiesz, co będzie z perspektywy czasu najlepsze. Ja
                                    moge powiedziec na swoim przykładzie, że gdybym zwątpiła, gdybym
                                    miała więcej tej złej odwagi i usunęłabym ciążę, byłby to początek
                                    końca. I tyle.
                                    Jak będziesz w podobnej sytuacji, jak będziesz matką, poczujesz jak
                                    to wygląda z tamtej strony. Kobieta się zmienia. Myśli i czuje
                                    inaczej. I tak jak ja kiedyś nie rozumiałam jak można rozczulać się
                                    nad wrzeszczącym obsranym bobasem, tak teraz trudno mi zaakceptować
                                    decyzję kobiety o usunięciu ciąży /w opisywanym przypadku/.

                                    >Jak popełnisz morderstwo - to w kolejnym
                                    > wcieleniu staniesz przed tym samym problemem, tylko w innej postaci
                                    Przyjmijmy, ze w poprzednim wcieleniu tak było. A teraz mam
                                    szansę "odkupić" swoje winy próbując uchronić od takiego samego losu
                                    inną kobietę.
                                    • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 08:47
                                      Może i jest logiczne,
                                      > ale czy tak jest w rzeczywistości? Nie wydaje mi się.

                                      A mnie nie wydaje sie, ze istnieje piekło i niebo oraz nagroda i
                                      kara na Sądzie Ostatecznym. Tyle tylko, z e ja na siłę nie chce
                                      narzucac swojego pogladu innym - wierzyć mozna w co się chce,
                                      dopoki, jak Talibowie, nie wymusza się , aby wszystkie kobiety
                                      zasłaniały twarze, a wszyscy mezczyzni nosili brody. Katolicyzm
                                      zakłada, z ezycie jest najwazniejszą wartościa od poczecia - to nie
                                      musi być moja prawda, ale prawda katolików.



                                      > odpowiedzialni za swoje czyny i jeżeli zabijamy, jeżeli okradamy i
                                      > niszczymy innych, to jest to ZŁE

                                      zło jest czescia zycia , gdyby nie było zła, nei umialabyś odróznić
                                      tego co jest dobre, bo nei miałabyś płaszczyzny porównania. Zło nie
                                      potzrebuje usprawiedliwiania - po prostu jest w nas i moze wylezc w
                                      kazdych warunkach - nigdzie nie powiedziałam, z enei jestesmy
                                      odpowiedzialni za swoje czyny - owszem, jestesmy odpowiedzialni za
                                      skutki swoich czynów, co wcale nie znaczy , że nie popełniamy ich po
                                      coś. Milony wybitych ludzkich istnień przez hitlera i z drugiej
                                      strony miliony uratowanych Żydów przez ludzi - w tej wersji zło i
                                      dobro sa ze sobą wymieszane, jak w ludzkim zyciu.


                                      Jak będziesz w podobnej sytuacji, jak będziesz matką, poczujesz jak
                                      > to wygląda z tamtej strony. Kobieta się zmienia. Myśli i czuje
                                      > inaczej. I tak jak ja kiedyś nie rozumiałam jak można rozczulać
                                      się
                                      > nad wrzeszczącym obsranym bobasem, tak teraz trudno mi
                                      zaakceptować
                                      > decyzję kobiety o usunięciu ciąży /w opisywanym przypadku/.

                                      Nie zawsze i nie kazda kobieta. Opisujesz siebie i swoje jednostkowe
                                      przezycia, a ja nie mogę zgodzić się na taką perspektywę, bo nie ma
                                      w niej obiektywizmu, ale emocje. Ja mogę opisać setki przypadków
                                      kobiet, które zamordowały nowonarodzone dziecko itp. Gdyby kazda
                                      kobieta się zmieniała przez donoszenie i urodzenie i kochała swoje
                                      dziecko , nie byłoby w ogóle domów dziecka , bo po co? Nie byłoby
                                      dziecibitych i maltretowanych, przypalanych zelazkiem,bitych kablem,
                                      bo jakim cudem?
                                      Kobiety kochaja zazwyczaj dzieci, których chciały, na które czekały -
                                      gdyby było inaczej, jakiż to problem rodzić z gwałtów, skoro kocha
                                      sie automatycznie? A jednak to problem, bo jesteśmy istotą bardziej
                                      psychicznie skomplikowaną niz myslącą tylko instynktem ( matka odda
                                      za dziecko zycie ). Wiele kobiet słyszało o tym, z e jak urodzi to
                                      pokocha, po czym przerazała je własna obojetnosc i oziebłośc w
                                      stosunku do dziecka, która trwała bez zmian - owszem wychowywały,
                                      karmiły, ale nie kochały.Koszmar - zwłaszcza dla dziecka.
                                      Oczywiscie są też historie odwrotne, ale problem polega na tym, ze
                                      te dwie wersje rozkładają sie na globie po równo.

                                      Prywatnie bardzo lubię dzieci , za noworodkami nie pzrepadam, ale
                                      już 3 latki uwazam za cudowne , a 5-6 latki(zwłaszcza dziewczynki)
                                      to skarbnica cudów. Nie zmienia to jednak faktu, ze nie mam
                                      najmniejszego prawa podejmować decyzji za kogoś, bo to bedzie czyjeś
                                      dziecko, nie moje i czyjeś zycie, nie moje.
                  • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:43
                    Za bardzo generalizujesz. Owszem, to ciało kobiety i co z nim zrobi
                    to jej sprawa. Ale istnieje jeszcze odpowiedzialność kobiety za
                    poczęte dziecko. Skoro to kobiecie rośnie brzuch nie facetowi, to
                    ona musi niestety dbać o to, by nie znaleźć się w sytuacji tak
                    patowej, jak opisywana.
                    Odpowiedzialnosc za kobiete i plod ponosi wedlug mnie TYLKO I
                    WYLACZNIE MEZCZYZNA, jej rosnie brzuch, jak to straszliwie brzmi,
                    ale to jego sperma doprowadzila ja do tego stanu, dlaczego to ONA
                    musi dbac o cokolwiek?
                    • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:59
                      >ale to jego sperma doprowadzila ja do tego stanu, dlaczego to ONA
                      > musi dbac o cokolwiek?

                      Dlatego, z e jesli pozwolimy jej samej o sobie stanowić , to damy
                      jej wolnosc, a kobieta musi pamietać, ze jest osobnikiem drugiej
                      kategorii i zawsze mozna ją zdyscyplinowac brzuchem. Bardzo to
                      cyniczne , co napisałam, ale to nic innego jak echo pogladów
                      walających sie po forach z cyklu: "dawałaś dupy, to teraz masz za
                      karę" lub w wersji light , np po gwąłcie - czemu winnne jest to
                      niewinne dzieciątko, pokochaj je jako swoje ! Słowem z obu tych zdań
                      wynika jedno - ojciec to byt wirtualny , nie wiadomo co on ma w
                      ogóle wspólnego z jakims dzieckiem kogokolwiek .
                      • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:29
                        kobieta nie jest osobnikiem drugiej kategorii, nigdy w zyciu, wiesz
                        mialam taki okres w zyciu, ze bylam szczesliwa i moj maz, ktory by
                        mnie nigdy w zyciu z ta problematyka nie zostawil, zawsze chcial
                        miec corke, ja zreszta tez, kiedy miala 3 lata umarl, mial wypadek
                        samochodowy, poprostu pech ale nie wyrocznia, bez przesady, ale te 3
                        lata dla mnie jako kobiety bez zadnej milosci bylyby straszne
                        • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:38
                          Nie chodziło mi o to, ze taki jest układ społeczy i tacy sa
                          męzczyzni w ogóle - absolutnie nie to. Prywatnie uwazam, z e
                          mezczyzni potrafią być zarówno wspaniali, jak i są wsród nich
                          gnojki, to po prostu zalezy od człowieka i jego zyciowej historii.
                          Chodziło mi o kontrolę cielesnosci - jestesmy krajem katolicko-
                          postkomunistycznym - oba te klimaty zle wrózą dla kobiet, bo oba sa
                          nieprzyjazne kobiecie jako człowiekowi. De facto potepiana przez
                          kosciół antykoncepcja to nic innego jak wolnosc dla kobiety ,
                          rozmawiamy tutaj o aborcji, a jakos wszyscy zdają sie zapominać, z
                          erozmawiamy o rzeczy, która jest w tym kraju nielegalna, choc
                          większosc postów na forum na porzadku dziennym przyjmuje - usuń. A w
                          tle - usuń, o ile masz kasę...Ile kobiet jej nie ma? Idp, itd, jak
                          blizej się temu wszystkiemu przyjrzeć, to nie tzreba byc jakąś
                          namiętną feministka, zeby widzieć opresywnosc takiego podejscia do
                          kobiety .
                          • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:40
                            w ogole to bardzo osobiste co napisałaś , tym bardziej rozumiem,
                            albo staram sie zrozumieć, jakie ten watek wywołuje w Tobie emocje.

                            Wiesz, jak to jest - 7 lat chudych, 7 lat tłustych - bedą i
                            tluste :)))
                    • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:10
                      Pomijając sytuację gwałtu, do zapłodnienia potrzebna jest wola obu
                      płci.
                      • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:11
                        Pomijając sytuację gwałtu, do zapłodnienia potrzebna jest wola obu
                        > płci.
                        nie bardzo sie z tym zgadzam, wrecz przeciwnie, przykro mi...
                        • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 22:19
                          Ponieważ ryzyko zajścia w ciążę ponosi kobieta, to ona musi pamiętać
                          o zabezpieczeniu.
                          Pomijam w tym momencie odpowiedzialność faceta, który uważa, to to
                          działka baby i tyle. Ale gdybym szła do łóżka z kochankiem i
                          ostatnią rzeczą jaką bym pragnęłą była by ciąża, zabezpieczyłąbym
                          się nie tylko gumką. A jeżeli nie miałabym możliwości takiego
                          zabezpieczenia, inaczej postarałabym się spędzić z nim wieczór:)
                          Jeżeli zaś zaryzykowałabnym, musiałabym być świadoma konsekwencji.

                          Podejścia facetów nie zmieni się. Oni nie chodza w ciąży i nawet
                          odpowiedzialne wychowanie synów nie przyniosło by upragnionych
                          rezultatów.

                          To podobnie jak z ciężarówkami:) Gdy widzę takiego wariata jadącego
                          środkiem drogi zjeżdżam na bok, bo co z tego, że jestem na "swojej"
                          połówce, skoro tą swoją rację mogę przypłacić życiem.
                          • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 08:52
                            > Podejścia facetów nie zmieni się. Oni nie chodza w ciąży i nawet
                            > odpowiedzialne wychowanie synów nie przyniosło by upragnionych
                            > rezultatów.


                            Dlaczego tqak myslisz? To nonsens, Oczywiscie, z eodpowiedzialne
                            wychowanie przynosi rezultaty. Kiedyś ci sami męzczyzni uwazali, z
                            ekobiety z natury nie nadają sie do niczego poza rodzeniem , a
                            jednak jakimś cudem udało się wychowac od tego czasu parę pokoleń
                            synów, którzy uiczą sie z kobietami, pracują z kobietami, czasem
                            kobieta jest ich szefem, zmywają i wychodza z dzieckiem na spacer
                            nei uwazając tego za :' babskie pie...e" Gdyby kiedyś kobiety
                            pomyslały tak jak ty - czyli tego się nie zmieni , dzisiaj miałabyś
                            sytuację sprzed 150 lat.
                            • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 10:20
                              Nie chodzi o moje myślenie, ale o rzeczywistość. Kobieta poprzez
                              ciążę inaczej podchodzi do macierzyństwa. Ma 9 m-cy na oswojenie
                              się. A faceci? Są inaczej zbudowani niż kobiety i nie mam na myśli
                              budowy fizycznej - inaczej myślą, inaczej działają. Tak jak sa w
                              przeważającej większości lepszymi kierowcami od kobiet, tak kobiety
                              lepiej wychowują dzieci od nich, bo natura tak je zbudowała.
                              Mniejszym wysiłkiem mają więcej - bo facet pracował na ich utrzymanie
                              więc one musiały robić wszystko przy dziecku, wszak kiedyś kobiety
                              nie pracowały /to tak w skrócie, bo przegląd epok byłby nużący i
                              niepotrzebny:)/. A cechy nabyte dziedziczą się.
                              > Gdyby kiedyś kobiety
                              > pomyslały tak jak ty - czyli tego się nie zmieni , dzisiaj
                              > miałabyś
                              > sytuację sprzed 150 lat.
                              Nie chodzi o myślenie, ale o fakty w tym konkretnym przypadku.
                              Gdybym miała chłopca wychowałabym go na takiego faceta, który
                              potrafi i być twardy /w dobrym znaczeniu/ i potrafi byc prawdziwym
                              partnerem, w pełni odpowiedzialnym za swoje czyny.

                              Póki co kobiety dalej gadają swoim synom "byleś czegoś głupiego nie
                              zrobił" /głupiego wnuka??/ i kółko kręci się dalej. Emancypacja
                              trwałą dłużej niż 2-3 pokolenia, więc droga jeszcze daleka.
                              • angazetka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 10:47
                                > Tak jak sa w
                                > przeważającej większości lepszymi kierowcami od kobiet,

                                Masz na myśli rajdy samochodowe? Bo w codziennym życiu, jak pokazują
                                badania, kobiety jeżdża mniej wypadkowo i rozsądniej.

                                > A cechy nabyte dziedziczą się.

                                O, a to chyba jakaś nowość. Czyli jak ktoś straci rękę w wypadku, to
                                jego dzieci się urodzą bez ręki?

                                > Póki co kobiety dalej gadają swoim synom "byleś czegoś głupiego
                                nie zrobił" /głupiego wnuka??/

                                Głupie kobiety może i tak gadają... Osobiście takich nie znam.
                                • green_land Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 17:13
                                  > kobiety jeżdża mniej wypadkowo i rozsądniej
                                  Statystyki są jasne, wystarczy prawidłowo je odczytać.

                                  > O, a to chyba jakaś nowość. Czyli jak ktoś straci rękę w wypadku,
                                  > to jego dzieci się urodzą bez ręki?
                                  Dziecko, jak nie skończyłaś edukacji na poziomie podstawówki, to
                                  wstrzymaj się z takimi rewelacjami.


                                  • owmordke Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 13:45
                                    Z reguły ograniczam się do czytania forum, ale wobec twojej
                                    ignorancji i arogancji trudno milczeć. Cechy nabyte (właśnie obcięta
                                    ręka, złamana noga) się NIE dziedziczą. Nie rozumiesz pojęcia cechy
                                    nabyte ( sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2447233 ). Dziedziczenie
                                    odbywa się w sposób powiedzmy losowy, a upowszechniają te cechy,
                                    które zwiększają szanse na przeżycie (ale są one wrodzone, nie
                                    nabyte). Niesamowite jest, że ktoś ci słusznie zwraca uwagę, a ty
                                    zamiast się zastanowić, użyć wyszukiwarki odsyłasz go do
                                    podstawówki...
                • bubster Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 13:56
                  ludzie patrza na świat przez pryzmat stereotypów bo to ich zwalnia
                  od myślenia
        • bubster Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 12:09
          jedna jaskólka wiosny nie czyni

          pocięte dzieci? te zdjęcia to mui być mocny fotomontaż
          • katja_24 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 13:24
            a moze to byly noworodki zabite przez "mamusie", ktorej nie
            pozwolono dokonac aborcji?
        • gruzlica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 14:21
          neoaferatu napisała:
          Przyjaciółka starała sie ja odwieść od zabicia
          > dziecka martwiąc sie m. in o to jak bedzie znosić potem poczuscie
          winy - syndro
          > m
          > poaborcyjny zabójcy. Wiedziałam o czym mówi ta przyjaciólka,
          poniewaz wcześniej
          > kobiety które zlecił... Poszła do przyjaciółki i pokazała jej
          pocięte nozem
          > aborcjonisty zabite małe dzieciatka. Jej przyjaciółka wkurzyła sie
          na nia y aborcjoniscie zabicie swoich dzieci rozmawiały ze mna...


          > zwierzajac sie z koszmaru jaki przechodzą.

          Czy tobie ktos placi za te komentarze? Idz do ksiedza i wyspowiadaj
          sie, jezeli dostaniesz pokute, to moze te twoje wypowiedzi Pan Bog
          ci wybaczy, jezeli nie, to kiepsko bedzie...
    • malaszaramysz Zachowaj sobie swoje zdanie dla siebie. 24.10.08, 17:05
      PrZyjaciółka potrzebuje wsparcia a nie oceny i kazania. To jej
      życie,nie Twoje. Jeżeli jesteś przyjaciółką,tobędziesz ją wspierała
      bez względu na decyzję. Jeżeli jesteś "przyjaciółką"to wykup jeszcze
      ostatnią stronę w poniedziałkowej GW i opowiedz urbi et orbi
      oprovblemach koleżanki.Nie zapomnij poinformować też
      księdza,sąsiadek z kółka różańcowego,rektora,promotora oraz krewnych
      i znajowmych królika.
      • iluminacja256 Re: Zachowaj sobie swoje zdanie dla siebie. 24.10.08, 19:31
        Szczerze mówiąc Twój post chyba najsilniej odzwierciedla moje
        poglady na ten tamat. Gdybym miaął znajoma, zwierzyłabym sie jej , a
        ona wywaliłaby to na forum, nie chciałabym jej więcej widzieć.

        To cholernie miła sprawa poczuć sie swietym i sprawiedliwym ,
        pouczajac w ramach moralnosci druga osobę , a tak naprawde -
        dwuznacznie odczuwajac satysfakcje z e będzie miała na starcie,
        przepraszam, pr.z.e.jeb.an.e. , bo jest (cytuję) "puszczalska" .

        A tak na marginesie, tym doradzajacym adopcje chciałam zadać jedno
        pytanie - skoro w Polsce przeprowadza się rocznie około 200 aborcji
        legalnie, a kilka lat temu przeprowadzało się ich kilkanascie
        tysięcy - zastanówcie się ludzie kto i jakim cudem adoptowałby te
        wszystkie dzieci, ktore rodziłyby się , a które dziś są usuwane w
        prywatnych gabinetach? Mielibysmy chyba jako pierwsi w Europie
        przemysł adopcyjny. Ok, cyniczne, ale nas jest za duzo, a nie - za
        mało, ta planeta nie rosnie wszerz, a my nie jestesmy tu jedynymi
        mieszkańcami , zeby wytrzebić drzewa, zwierzeta, zatruć wodę ,
        zabetonować wszystko i rozmanazac się na potęgę , bo cżłowiek to
        zycie, a reszta - to neiwazne.
    • mieux chciała chwycić chłopaka na dziecko 24.10.08, 18:03
      24-latka nie wiedziała, że ma dni płodne? To jakiś przygłup?
      Chciała chwycić tego chłopaka na dziecko.
      Bardzo dobrze, że taką zostawił.
      Ona właśnie postąpiła z nim obrzydliwie a nie odwrotnie.
      • tapatik Re: chciała chwycić chłopaka na dziecko 02.11.08, 01:48
        mieux napisała:

        > 24-latka nie wiedziała, że ma dni płodne? To jakiś przygłup?

        Mogli się zabezpieczyć na przykład prezerwatywą.

        > Chciała chwycić tego chłopaka na dziecko.

        Z opisu sytuacji wynika, że dziewczyna nie planowała zajść w ciążę.

        > Bardzo dobrze, że taką zostawił.

        Ręce i jajka opadają, jak się coś takiego czyta.
        Facet po prostu zwiał i nie ma najmniejszego zamiaru brać odpowiedzialności za
        SWOJE dziecko. To gó...arz, który miał ochotę na niezobowiązujące dupczenie.

        > Ona właśnie postąpiła z nim obrzydliwie a nie odwrotnie.

        Dziewczyna nie planowała złapania faceta na dziecko. Ona po prostu miała ochotę
        na seks. Jednak kiedy zorientowała się, że jest w ciąży to zawiadomiła o tym
        przyszłego tatusia, a ten uciekł.
        No i kto tu postąpił obrzydliwie?
        • gruzlica Re: chciała chwycić chłopaka na dziecko 02.11.08, 15:14
          tapatik napisał:
          No i kto tu postąpił obrzydliwie?
          Chcialam sie juz od tego tematu "zdynstansowac" ale jakos nie moge,
          bo tak szczerze, to ryczec mi sie chce, jak pomysle o tych
          dziewczynach. Autorka watku sie uplynnila, no wiec ja napisze wam,
          jak sie ten temat skonczyl:
          facet swinskim klusem przygalopowal pod jej drzwi z bukietem roz w
          zebach, rzucili sie sobie w ramona, no i oczywiscie "niechciane
          dziecko" urodzilo sie zdrowe i szczesliwe. No i na zakonczenie
          dramatu jeszcze dla "zakochanych" de4dykacja:
          www.youtube.com/watch?v=RGiCwAnYCgU
          Chciala go zlapac na dziecko, boze wybacz nam, co za podejscie...
    • bei Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 19:25
      Przyjaciołka?- po tym, jaką opinię jej wystawiłaś, nie sądzę, bys
      była jej przyjaciółką.Zdradzasz na otwartym forum jej
      najmroczniejsze tajemnice:(
    • marina111 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:12
      Niech urodzi i odda. pokaz jej forum o adopcjach ile rodzin marzy o
      tym aby któras z dziewczyn nie usuneła tylko im oddała a oni beda
      jej wdzieczni do konca zycia.
      • kanibalin22 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 20:14
        niech sie w dupe pocaluje zanim urodzi dewotko, rodzilas juz kiedys?
      • bubster kolejny stereotyp 24.10.08, 21:28
        myślisz że jest łatwo oddać swoje dziecko?
        • marina111 i o to chodzi 25.10.08, 00:13
          A zabic swoje dziecko jest łatwo? Ja wiem ze prawdopodobnie ona
          pokocha to dziecko i wcale nie bedzie chciała go oddac i o to
          chodzi. Jak się urodzi to sie ułozy jakoś tym bardziej ze dziewczyna
          chyba dramatycznej sytuacji nie ma
          • angazetka Re: i o to chodzi 25.10.08, 00:29
            >Ja wiem ze prawdopodobnie ona
            > pokocha to dziecko i wcale nie bedzie chciała go oddac i o to
            > chodzi. Jak się urodzi to sie ułozy jakoś tym bardziej ze
            dziewczyna chyba dramatycznej sytuacji nie ma

            Jasne, jakoś się ułoży, a skoro Bóg daje dzieci, to da i na dzieci?
            I pewnie, że sytuacja niedramatyczna: dziewczyna z umiarkowanie
            dobrą pracą (którą przecież będzie musiała przerwać), nie mogąca
            liczyć na wsparcie rodziny, w ciązy z gościem, który się na nia i na
            potomka wypiął. Hm - jak to nie jest dramatyczna sytuacja, to co nią
            jest?
            • lubie.garfielda Re: i o to chodzi 25.10.08, 01:59
              ale są tacy co czują powołanie w uczeniu innych optymizmu.

              Np w sytuacji gdy młoda, samotna kobieta rodzi dziecko i wegetuje z nim za marne grosze z opieki społecznej, no ale przecież ma kogo kochać!!!!

              A jeśli ona tego dziecka nie pokocha??

              Może nie pokochać ale ma kogoś do kochania i tak!!
            • pp07 Re: i o to chodzi 26.10.08, 21:40
              >>jak to nie jest dramatyczna sytuacja, to co nią
              >>jest?

              raczej malo wiesz o zyciu
            • klarci Re: i o to chodzi 28.10.08, 00:01
              A kto jej każe z pracy rezygnować. Znam masę samotnych matek z
              trudniejszą decyzją i ze wszystkim sobie dawały radę. Poza tym nie
              wiemy nic o rodzinie, a z dziadkami to najczęściej jest tak, że
              najpierw się wściekają. A jak się dziecko urodzi to pomagają jak
              mogą.
              • zdanka1 Re: i o to chodzi 28.10.08, 10:29
                Wybacz, ale jakoś ciezko to widzę, zeby pracować bedąc samotną matką
                noworodka...
                • klarci Re: i o to chodzi 28.10.08, 19:56
                  A kto każe pracować z noworodkiem?!
                  Noworodek to dziecko do 1 miesiąca, a istnieje coś takiego jak urlop
                  macierzyński. Są dodatki dla matek samotnie wychowujących dzieci.
                  Oczywiście to nie jest sielanka, ale nie ona pierwsza i nie
                  ostatnia. Możesz urodzić dziecko facetowi, który wydaje się
                  spełnieniem marzeń, a potem okazuje się, że taki wspaniały nie jest.
                  Ilu facetów odchodzi twirdząc, że jednak nie dojrzeli do tej roli.
                  Nikt nie twierdzi, że życie jest proste.
                  A tak wogóle ja cały czas uważam, że jak ją to przerasta, to jest
                  zawsze instytucja adopcji.
                  Nie uważam, że ona ma "obowiązek" pokochania tego dziecka (chociaż
                  wiele osób mówi, że jak zobaczyło maleństwo, to uczucia same zaczęły
                  napływać - zresztą podobnie jest z tatusiami oglądającymi potomka na
                  USG). ALe rozwiązań jest wiele. I tu nie chodzi tylko o ochronę
                  życia, ale także o ochronę tej dziewczyny. Aborcja to ogromna
                  trauma.
          • bubster Re: i o to chodzi 26.10.08, 11:51
            jeżeli ktoś uważa że to nie dziecko to łatwo
            ale tłumaczyć jak krowie na miedzy...
        • klarci Re: kolejny stereotyp 27.10.08, 01:23
          Łatwiej zabić swoje dziecko? Ogromnym bólem jest świadomość usuwania
          martwego zarodka i wyrzucania do kosza. Myślisz, że świadomość
          istnienia i usunięcia tego dziecka nie sprawi jej kiedyś bólu? Nie
          mówiąc o tym, że po takim zabiegu może już stracić możliwość
          posiadania dzieci, nawet jak za kilka lat tego zapragnie.
      • zofijkamyjka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 24.10.08, 22:30
        marina111 napisała:

        > Niech urodzi i odda.

        No tak, bo nosic dzieciaka przez 9 miesięcy w brzuchu, potem
        urodzić....i oddać - to takie proste.
        • marina111 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 00:14
          a usunac jest tak prosto? dlaczego? bo sie temu człowiekowi nie ma
          okazji w twarz spojrzec?
          • iluminacja256 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 08:56
            Dość trudno patrzeć w twarz kijanki. Jest taka zabawa , bardzo
            pouczająca. Zebrane są na kilku planaszach zarodki róznych
            stworzeń do końca 3 miesiaca, zdaje sie . Królika, psa, konia,
            świni, człowieka itp...Zabawa polega na tym, aby znalezc ten
            ludzki . 99% wskazuje jako ludzki ten świński...i to chyba tyle...
          • zofijkamyjka Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 08:27
            marina111 napisała:

            > a usunac jest tak prosto? dlaczego? bo sie temu człowiekowi nie ma
            > okazji w twarz spojrzec?

            Owszem nie ma okazji bo ten zlepek komórek twarzy nie ma i nie
            wiadomo czy w ogóle będzie miał.
          • bubster Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 11:52
            nie dlatego
            ale dlatego że to nie człowiek
    • utreya Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 08:38
      Odbierz priv
    • borderlineonline pogwałcenie natury 25.10.08, 15:27
      Aborcja jest złamaniem kobiecego instynktu, zgwałceniem jej natury-
      decyzję o usunięciu ciązy niełatwo podjąć, łatwo za to dyskutować
      stojąc z boku.
      Odpowiedzialność za powołanie do życia maleńkiej istoty jest
      przeogromna-
      trzeba myśleć o tym co będzie po narodzinach.
      Nie namawiam do aborcji-
      znam jednak takie sytuacje kiedy aborcja wydawała się
      jedynym słusznym racjonalnym wyjściem,
      kiedy całą sytuację bardzo wspierał sam "sprawca",
      ale i tak skończyło się fatalnie dla owej kobiety- na depresji,
      myślach samobójczych, zupełnym rozchwianu emocjonalnym.
      Pamietajcie ,że cena za każdą decyzję
      będzie bardzo wysoka.
      tak to już jest z dorosłością.
    • mhr-cs Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 25.10.08, 15:41
      nigdy w zyciu bym tego nie zrobila,
      mnie nigdy nie obchodzilo co ktos mysli,
      nawet majac 12 lat potrawilam powiedziec prawde,
      jak ktos powie urodzony w 51 roku,
      ze nie wiezial o co chodzi,to nie wiem?


    • adaja1 Kobieto 25.10.08, 16:02
      jesteś jej przyjaciółką, więc jej nie oceniaj i nie napastuj. Swoje
      zdanie wyraziłaś i dobrze, ale na tym poprzestań, proszę. Czasem
      jest tak i pewnie to każdy przeżył,że im bardziej otoczenia naciska
      tym bardziej my na przekór - prawda?
      Daj jej wolną wolę, zapewnij,że wesprzesz ją w każdej jej decyzji.

      Zaopiekujesz się w okresie poaborcyjnym, znajdziesz dobrego
      psychologa,żeby poradziła sobie z utratą dziecka i nie wpadła w
      depresję jawną lub maskowaną. A jeśli zdecyduje się urodzić,
      zadeklaruj na ile i w jakiej mierze może liczyć na Twoją pomoc.

      Dobrze napisałaś - to jej życie. Ty byś nie usunęła ciąży, ja raczej
      też nie, ale nie można patrzeć przez swój pryzmat, naprawdę.
      • bubster Re: Kobieto 26.10.08, 11:59
        ona jest taka "przyjaciółką" - wiesz w cudzysłowiu...
        • gruzlica Re: Kobieto 26.10.08, 13:28
          ludzie! Przestancie w koncu katowac te "nierzadnice", ktore "morduja
          swoje dzieci".
          Aborcja to historia stara jak swiat i podejrzewam, ze wiekszosci
          waszych matek, babc i ciotek, wcale nie taka obca.
          Polska i Irlandia sa krajami, gdzie nadal traktuje sie ten temat
          jako "grzech smiertelny,zabojstwo itp. itd.
          Co za bzdury! Rozejrzyjcie sie po tym swiecie i zajmijcie sie
          naprawde powaznymi przestepstwami, gwaltami i morderstwami.
          Pozwolcie kobietom zyc wedlug wlasnych przekonan i wlasnych potrzeb.
          Jedyny raz probowalam przekonac kolezanke o nieprzerywaniu w ciazy,
          bylam szczesliwa mezatka bez ograniczen materialnych i widzialam
          swiat przez rozowe okulary. Ona nie miala pieniedzy, mieszkania i
          przyszlosci. Dzisiaj mam dwoje dzieci i zycie zaoszczedzilo mi
          pewnych tragedii, ale dopiero dzisiaj ja rozumie. Wiem ile
          poswiecen, wyrzeczen i innych czynnikow potrzebnych jest do
          urodzenia i wychowania dziecka. Dzisiaj jest mi wrecz wstyd, ze
          kiedykolwiek otworzylam buzie nie bedac w stanie wczuc sie w
          sytuacje tejze kolezanki. Ona zreszta dzisiaj tez jest szczesliwa,
          problemy sie rozwialy i jest szczesliwa matka trojki dzieci.
          Dajcie sobie spokoj, aborcja to nie dramat, nawet, jezeli za chwile
          500 osob mnie zwyzywa od suk, kurew itp. jak to juz od dluzszego
          czasu obserwuje na polskich forach. Zycie to nie je bajka, to je
          bitwa - tak mowila moja babcia, nie wiem ile ciaz usunela, nie
          mialabym jej tez tego wcale za zle
          pozdrowienia!
          • bubster Re: Kobieto 26.10.08, 20:27
            żeby to tylko do autorki postu dotarło...
          • pp07 Re: Kobieto 26.10.08, 21:52
            ciekawe, czy twoje dzieciaki to czytaja...pozdr
            • hermina5 Re: Kobieto 27.10.08, 08:08
              No i co z tego, z ejej dzieciaki to czytają ?

              Ja wiem, z e moja matka miała aborcje i co?

              Zeswirowałam?

              Mam syndrom dziecka nieusuniętego?

              Codziennie chłoszcze sie batem za to, ze mnie nie usunieto?

              Dzieci nie są nawiedzonymi obrońcami pro-life, jesli się z nimi
              rozmawia rozumieją pewne sprawy o wiele sensowniej i prosciej niż
              niejeden dorosły.
              • pp07 Re: Kobieto 27.10.08, 09:36
                hermina5 napisała:

                > No i co z tego, z ejej dzieciaki to czytają ?
                >
                > Ja wiem, z e moja matka miała aborcje i co?
                >
                > Zeswirowałam?
                >
                > Mam syndrom dziecka nieusuniętego?
                >
                > Codziennie chłoszcze sie batem za to, ze mnie nie usunieto?
                >
                nie wiem co masz, czego nie masz i czy chloszczesz sie batem.....
                pytam czy Ci z tym dobrze...
          • klarci Re: Kobieto 27.10.08, 23:52
            Tylko za czasów naszych babek i ciotek nie było USG. Tym kobietom
            wmawiano najróżniejsze rzeczy. Był o tym kiedyś program
            dokumentalny. Właśnie wypowiadały się kobiety, które usunęły ciąże
            trzydzieści pare lat temu. One dosnawały szoku, jak dzięki technice
            i badaniach okazywało się jak wygląda i co odbiera zarodek/płód.
            • gruzlica Re: Kobieto 29.10.08, 10:45
              Za czasow naszych babek i ciotek nie bylo tez wielu innych
              wynalazkow medycznych, duzo kobiet i dzieci umieralo przy porodach.
              Nie bylo tez internetu gdzie mozna dzisiaj wiele tematow omowic
              nawet z nieznanymi ludzmi.Nie bylo pralek, zmywarek i innych
              udogodnien, na ktore dzisiaj moga sobie pozwolic, nadal jeszcze nie
              wszystkie kobiety. I na ogol te, ktorym jest w zyciu najlepiej,
              najbardziej wiedza co dla innych jest dobre a co nie.
              Nie wiem tez jaki sens i logike ma pokazywanie dzisiaj np. 60,70-
              letniej kobiecie tego typu relacji medycznych?
              To tylko znecanie sie nad kims, kto i tak juz zbliza sie do kresu
              swojego zycia. no i znowu tu mamy: Dlaczego w takim razie umieramy?
              Musimy cierpiec i rozpaczac po stracie najukochanszych ludzi z
              ktorymi spedzilismy wiele szczesliwych lat naszego zycia. Dla mnie
              to tez aborcja, nie wiem tylko kto i dlaczego ja na nas wykonuje.
              • klarci Re: Kobieto 29.10.08, 13:42
                Widzisz, to w takim razie nie do mnie. Tak nie głoduję, mam dach nad
                głową, ale zarabiam niewiele. Żeby kupić wyprawę (w podstawie)
                musimy już odkładać. Ja też byłam lekko przerażona jak się
                dowiedziałam o pierwszej ciąży, dzisiaj wiem, że to nie jest
                sytuacja bez wyjścia. Decyzja o drugiej ciąży, to nie był kaprys,
                tylko decyzja podjęta z pełną świadomością, że w życiu jak w
                powiedzieniu: "raz na wozie, raz pod wozem". I podobnie z moimi
                znajomymi, którzy mają takie same poglądy co do aborcji. Ale nikt
                nie płacze, nikt nie zarabia kilku tysięcy. Ale wszyscy sobie nieźle
                radzą z tym co mają.
                A z tego co czytałam to dziewczyna o której mowa też biedy nie
                klepie, tylko jej szkoda imprez, a to już oddzielny problem. Problem
                dojrzałości, czyli czegoś co wcześniej czy później czeka większość z
                nas.
                Co do kobiet nikt im nie pokazuje, chyba żartujesz. Nie mówię o
                jakimś doświadczeniu. To były wypowiedzi kobiet, które żyją w
                społeczeństwie i wiedzą o USG itp. Część z nich ma dzieci i wnuki,
                więc nie są odcięte od takich informacji.
                A dlaczego musimy cierpieć? To pewnie pytanie do kogoś innego. Dla
                katolika do Boga. Ja uważam, że takie jest życie. Ja pogodziłam się
                ze stratą pierwszego maleństwa. Ale ból pozostał. Ta cała oprawa,
                informacja o tym, że zarodek obumarł, fotel w gabinecie zabiegowym i
                najgorsze - kosz. Ja nigdy o tym nie zapomnę. Po tym bardzo się
                zmieniłam. Przestałam przejmować pierdołami. Tylko, że ja mam czyste
                sumienie. Szereg badań potwierdził, że nie ma szans uratować ciąży.
                Wielokrotnie słyszałam słowa i płacz kobiet, które same przerwały
                ciążę. Ja tego nie przeżyłam, ale to własnie te kobiety mówią, że
                zawsze pozostaje ogromny ból. Zawsze zmienia się życie danej osoby.
                Często wyrzuty sumienia (nawet po wielu latach) utrudniają normalne
                funkcjonowanie. To nie są więc moje zdania, tylko tych kobiet.
                Dlatego, każdy ma prawo do swoich poglądów.
                Mi osobiście nie podoba się tylko to, że wiele osób się wypowiada
                bardzo kategorycznie, wręcz obrażając autorkę. Może dajmy
                wypowiedzieć się osobom , które to przeżyły. Wiemy, że to nie jest
                dobre, bo na szczęście nasze prawo tego zabrania (poza wskazaniami
                medycznymi). Są kultury w których wieku człowieka nie liczy się od
                urodzenia, tylko dolicza czas ciąży. Bynajmniej nie chodzi tu o ,
                jak my to nazywamy, prymitywne plemiona.
                A prawda jest taka, że oprócz prawa do ochrony życia poczętego,
                problem dotyczy również kobiety. A tu nie sprawdza się zasada co
                z "oczu", to i z serca.
                Osoby, które straciły ciażę na pewno wiedzą o czym piszę.
                Nie wiem dlaczego z=nazywasz śmierć bliskiej osoby aborcją. Niestety
                tak jest, że nie jesteśmy nieśmiertelni. Chorujemy, umieramy i tego
                nie zmienimy. To są niejednokrotnie dramaty. Życie nie jest
                sprawiedliwe. Ale takie są prawa natury, nawet jeżeli brzmi to
                bezdusznie. Cierpimy bo kochamy i nie zgadzamy się na to. Walczymy,
                leczymy, opiekujemy się. Ale nasz wpływ jest ograniczony, i póki o
                tym pamiętamy, powoli się z tym godzimy.
                A w przypadku aborcji cierpimy, bo sami się na to zgodziliśmy. I tej
                rany zaleczyć się nie da.
                To dla mnie ogromna różnica.
                • gruzlica Re: Kobieto 29.10.08, 15:28
                  Bardzo ci wspolczuje, bo wyobrazam sobie, ze strata upragnionego
                  dziecka to wielki bol i zal. Mysle jednak, ze to co innego (tylko
                  mnie nie splujcie) niz przerwanie ciazy niechcianej. I te kobiety
                  tez pewnie cierpia, dlatego, ze w tej ciazy wlasnie sa. Sa takie
                  sytuacje w zyciu, znam dosyc takich przypadkow. Kobiety nie ida na
                  zabieg jak do fryzjera, to tez nie jest latwy krok. A wciskanie im
                  jeszcze, ze "zamordowaly, zabily, itp", jest dla mnie nie do
                  przyjecia. Na ten temat mozna dyskutowac godzinami, ale tak naprawde
                  nie jestesmy w stanie tego zagadnienia rowiazac. Jezeli ktos jest
                  katolikiem to powinien tez umiec wybaczac, ale katolicy, ktorzy
                  strasza i wyklinaja, sa dla mnie nie do przyjecia. Istnieja jeszcze
                  inne grzechy niz aborcja, no i kto jest bez, niech pierwszy rzuci
                  kamieniem. Gdyby nie bylo srodkow antykoncepcyjnych (moznaby zalozyc
                  nowe forum na ten temat)i legalnych aborcji, tak, jak to jest na
                  zachodzie, dziwne zreszta, ze w jednym kraju jest to przestepstwem a
                  w innym nie, to kobiety nadal umieralyby po "zabiegach we wlasnym
                  zakresie". I ciagle nie pojmuje, dlaczego nikt nie chce ukarac
                  faceta, ktory to dziecko splodzil, tylko kazdy rzuca sie na kobiete,
                  ktora MUSI to szczescie przyjac. Moze nie jestes bogata, ale
                  wnioskuje, ze nie jestes sama, bo piszesz "musimy". Moze nie wiesz
                  jak to jest, gdy tego typu decyzje musisz podejmowac sama.
                  A co do calego watku: wydaje mi sie, ze autorka zrobila sobie
                  poprostu niezly dowcip wrzucajac ten temat na forum.
                  Nie znam zadnej kobiety, ktora usunela ciaze bo bylo jej "zal
                  imprez".Nie moge sobie tego wyobrazic.
                  Szanuje twoje poglady i w wiekszosci je popieram, znam jednak
                  zupelnie inne przypadki i uwazam raczej, ze decyzje tych kobiet
                  byly, niestety sluszne. Zyja dalej, wybaczyly sobie
                  niektore "postepki" i w wiekszosci sa szczesliwe. 90% tych kobiet
                  zostalo opuszczone przez faceta, ktory dzien wczesniej jeszcze je
                  podobno "kochal". Z tym musisz sobie tez dac rade jako "zaplodniona
                  samica". Moze nie kazdy jest w stanie dac sobie rade ze wszystkim?
                  Ja osobiscie kocham dzieci ale nie uwielbiam byc w ciazy, znam
                  takie, dla ktorych jest to blogi stan, a noworodek im nie potrzebny.
                  Psychika ludzka to nie maszynka, ktora mozna zaprogramowac wedlug: i
                  od teraz musi byc TAK.
                  I jeszcze raz, ja nie uwazam, ze przerwanie ciazy jest zabojstwem,
                  ale psychicznym zabojstwem dla mnie moze byc pogarda i
                  przesladowanie tych, ktore mysla inaczej niz KK nakazuje. Nie jest
                  on dla mnie zreszta zadnym przykladem, wiec nie wiem w czym problem.
                  Dlaczego pisze, ze smierc jest tez dla mnie "rodzajem aborcji"? Bo
                  dzieci traca rodzicow, zony mezow, mezowie zony. Szczegolnie jezeli
                  sa to ludzie mlodzi, nie znam kobiety, ktora dokonala aborcji i
                  cierpi wiecznie, co innego poronienie, ale znam ludzi i dzieci,
                  ktore nigdy nie zaliza ran, jakie spowodowala smierc najblizszej
                  osoby i uwierz mi popelniaja wiecej glupstw niz osoby, ktore los
                  oszczedzil.
                  • klarci Re: Kobieto 29.10.08, 17:04
                    Myślę, że w dużej części się zgadzam, chociaż ja twrado obstaję
                    przeciwko aborcji.
                    Myślę, że nie możemy decydować która z kobiet bardziej cierpi, bo
                    musiałybyśmy to przeżyć. I to mnie między innymi zdenerwowało w
                    niektórych wypowiedziach. Że ludzie, którzy nie maja pojecia na ten
                    temat wypowiadają się, jakby mieli wręcz boską wiedzę.
                    Moja pierwsza ciąża nie była planowana. Nie jestem sama i mój mąż
                    był tak przerażony, że przez tydzień się do niego nie odzywałam.
                    Druga ciąża była zaplanowana przeze mnie, a mąż miała ogromne
                    wątpliwości. Teraz oboje czekamy z równą niecierpliwością. I dlatego
                    wiem, że czasami potrzeba czasu, żeby emocje opdały i między innymi
                    po to kobieta ma 9 miesięcy. Żadna z nas nie rodzi się gotowa do
                    macieżyństwa. Ja samego stanu ciąży za bardzo też nie lubię, bo mi
                    też szkoda wielu ograniczeń. Praktycznie od początku leżę. Nie
                    miałam urlopu, nie mogę jeść ulubionych rzeczy. Ale z każdym
                    tygodniem mniej mi to przeszkadza, bo liczy się tylko zdrowie malca.
                    Wiem jednak, że jesteśmy różne i nie każda kobieta musi tak samo
                    czuć. Chociaż, uwierz mi znam przypadki "wpadek", które są teraz
                    największym skarbem.
                    Nie demonizuję kobiet po aborcji. Nie ukrywam, że mam w stosunku do
                    nich negatywne uczucia, ale nie nazwam morderdczyniami z jednego
                    powodu - nie byłam na ich miejscu.
                    Też uważam, że najgorsze jest jak łatwo facetowi wymigać się od
                    odpowiedzialności. W przypadku gwałtu, to przynajmniej policja
                    próbuje znaleźć dwelikwenta. Chociaż tutaj też pewnie by się dało. A
                    potem wystarczą badania. No tylko trzeba przejść przez wiele,
                    czasami pewnie wręcz upokarzających, sytuacji. Więc też rozumiem
                    kobiety, które odpuszczają.
                    A wracając do sytuacji. Widzisz ja nie jestem sama, bo wiedziałam na
                    czym polega odpowiedzialne współżycie. I chociaż tak na prawdę nigdy
                    nie mamy gwaracji na kogo trafiłyśmy, to opisana dziewczyna sama
                    dobrała sobie przypadkowego partnera. I tak na prawdę dostała lekcję
                    odpowiedzialności. I, oczywiście moim zdaniem, powinna ją przyjąć.
                    Wiem, że dla niektórych to dziwnie brzmi, ale na tym polega życie.
                    Na ponoszeniu odpowiedzialności za wybory. Najprościej pozbyć się
                    problemu. A przecież oprócz ciąży mogła zarazić się HIV, kiłą itp.
                    Łatwo jest ustparwiedliwiać swoje błędy, tylko jak długo.
                    Ja też myślę ileż osób mogłaby uszczęśliwić ta dziewczyna rodząc
                    dziecko i oddając do adopcji. Dlatego żałuję, że nie ma u nas
                    takiego legalnego programu opieki nad ciężarną zdecydowaną oddać
                    dziecko. Wiem, że to nie takie proste, bo to świetne pole do
                    nadużyć. No i dużo dziewczyn chce zachować dziecko (co tylko
                    potwierdza, że miłość przychodzi z czasem), sprawiając ból rodzicom
                    adopcyjnym.
                    A co do postu, też mi przyszło do głowy, że to może być sztuczna
                    sytuacja. Ale z innych powodów niż Tobie. Ja już tylu różnych ludzi
                    spotkałąm w życiu, że wcale mnie nie dziwi argument imprez. Myślę
                    zresztą, że pod tym zwrotem kryje się ogólnie życie bez zobowiązań.
                    A czy jest sama, tego nie wiemy. Z opowieści wynika, że ma
                    przyjaciół (z którymi zresztą różnie bywa), a moż też ma rodziców,
                    którzy chcą zostać dziadkami, mimo całej sytuacji.
                    Pozdrawiam Cię, bo widzę, że z niektórymi osobami można wymienić,
                    nawet różne, poglądy, bez obrzucania się. :)
                    • gruzlica Re: Kobieto 29.10.08, 17:16
                      klarci napisała: Widzisz ja nie jestem sama, bo wiedziałam na
                      > czym polega odpowiedzialne współżycie.
                      Przepraszam, ale skad to wiedzialas? I na czym ono polega?
                      A moze mialas tylko wiecej szczescia niz inne/i, sa tez faceci,
                      ktorzy cierpia w/po nieudanych zwiazkach, jak to mozna z gory wyczuc?
                      Z partnerem trzeba zjesc wor soli, zeby moc oszacowac jego reakcje
                      i wspolna przyszlosc
                      • klarci Re: Kobieto 29.10.08, 17:48
                        Dokładnie się z Tobą zgadzam. Ja swojego męża znam już wiele lat i
                        niejeden kryzys przeszliśmy. A tak na prawdę jeste wiele sytuacji, w
                        których widzę, że ciągle go jeszcze tak dobrze nie znam, jak mi się
                        zdaje. Wiem jednak, że nigdy nie masz gwarancji na kogo trafisz (co
                        zresztą wcześniej napisałam). Dlatego nigdy nie oceniam czyichś
                        związków, bo nie mam do tego prawa. A moja wypowiedź dotyczyła tego,
                        że dziewczyna spotkała się z nieznajomym facetem, nie wiedząc nawet
                        jak się nazywa i wygląda na to, że się nawet nie zabezpieczyła. I to
                        już jest dla mnie conajmniej nierozsądne. Facet mógł ją lepiej
                        urządzić.
                        Wiem, że wszystko zależy od stylu życia. I nigdy nie miałam nic do
                        osób, które lubią sex z nieznajomymi. Ich sprawa. Mam takich
                        znajomych, mimo, że mnie osobiście to nie pociąga. Ale jak podejmuje
                        się takie współżycie, to się idzie do lekarza. Dostaje tabletki, dla
                        pewności prezerwatywa (chociaż przed wieloma chorobami nie
                        zabezpiecza).
                        Zresztą Tobie tego nie muszę tłumaczyć. Niestety są jeszcze osoby,
                        które o tym zapominają. I pytanie, kiedy zaczą ponosić
                        odpowiedzialność za swoje decyzje. Bo ile razy można "pozbywać się
                        problemu".
                    • gruzlica Re: Kobieto 29.10.08, 17:54
                      klarci : tobie akurat bo jestes przemila, zycze samego tylko
                      szczescia, szczegolnie po tym, co przezylas. Widze cie juz jako
                      szczesliwa mame, a zycie w trojeczke jest naprawde strasznie fajne,
                      a taki bobas wyczekany, w twoim przypadku "wylezany" to straszne
                      szczescie dla oczekujacych rodzicow. I bedzie strasznie fajnie,
                      jestem pewna, ja tez mam to juz za soba, dzisiaj moje dzieci sa juz
                      dosyc duze i "lezka kreci mi síe w oku", kiedy wspominam te pierwsze
                      chwile macierzynstwa. Trzymam kciuki, zeby wszystko poszlo super,
                      bedziesz cudowna mama.I pewnie twoj maz cudownym ojcem, on poprostu
                      potrzebowal troche dluzej.
                      Ale wybaczaj innym, ktore nie maja "tak fajnie"
                      Pozdrawiam i zycze wam bezgranicznego szczescia
                      • klarci Re: Kobieto 29.10.08, 18:20
                        Dziękuję Ci i wzajemnie.
                        Wiesz to też nie jest tak, że przeszłam jakąś tragedię. Dla mnie
                        tragedią byłoby urodzenie chorego dziecka, albo jego śmierć. A o
                        sobie tak dużo napisałam tylko dlatego, żeby pokazać drugą stronę
                        medalu.
                        Wybaczać wybaczam, o ile wogóle mam do tego prawo. Nie mi dzieje się
                        krzywda.
                        A szcęsliwa jestem i będę jeszcze bardziej.
                        I Tobie i Twojej Rodzince też życzę dużo szczęścia i jak najmiej
                        trudnych decyzji (tylko proszę, nie zrozum tego dwuznacznie).
                        Tak na prawdę daleko odeszliśmy od pierwotnego tematu :)
                        Pozdrawiam.
                        • klarci Re: Kobieto 29.10.08, 18:28
                          Jejku, odpukać z tą chorobą i innymi tragediami.
                          • gruzlica Re: Kobieto 29.10.08, 20:38
                            I jeszcze jedno klarci: to nie jest forum dla ciebie, w twojej
                            sytuacji, nie udzielaj sie na forach o aborcji(oczywiscie nie
                            zlosliwe) Zapomnij o tym raz na zawsze i przenies sie np. tu:
                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=585
                            I od teraz mysl tylko o tym maluszku, na ktorego tak czekasz i o
                            sobie, no i w ogole: rozowe buciki, wsazeczki, spioszki i piluszki
                            Twoje mysli powinny byc tylko kolorowe, omijaj wiec fora, na ktorych
                            omawiane sa smutne sprawy.oki?
                            buzka
                            gruzlica
                            • klarci Re: Kobieto 29.10.08, 22:07
                              Może masz rację. Ale ja się nie nakręcam, oże tylko trochę mi się
                              serce ściska jak czytam niektóre wypowiedzi. No, ale taki jest
                              świat. Każdy ma prawo do własnych poglądów. Chociaż itak mnie nigdy
                              nikt nie przekona do aborcji. Ja nie wyobrażam sobie nawet ulunięcia
                              chorego dziecka, chociaż ludzi podejmujących tak trudną decyzję nie
                              oceniam. Chociaż osobiście znam przypadki pomyłek lekarskich.
                              Moze nie powinnam do tego wracać, ale piszesz, żeby wybaczać tym, co
                              nie mają "tak fajnie". Wiesz, ja nie narzekam na swoje życie, ale,
                              tak jak zresztą większość z nas, od życia ostro dostałam po dupie. I
                              uważam, że szczęście trzeba umieć dostrzec. No i wymaga to dużo
                              pracy. Znam np. masę osób, które narzejaką na brak szczęścia w
                              miłości, a tak na prawdę często same jej nie dostrzegają. Np. mają
                              kosmiczne wymagania. A szczęście to nie jest posiadanie, tego co się
                              chce, tylko umiejętność cieszenia się z tego co się ma. Więc tu się
                              raczej z Tobą nie zgadzam. Nie znam dokładnej sytuacji tej
                              dziewczyny, ale z mojej perspektywy nie wydaje mi się ona taka zła.
                              Może się powtarzam, ale na prawdę znam gorsze przypadki. I wcale
                              nieźle sobie radzą.
                              Chociaż przyznaję samotne macierzyństwo to kupa obowiązków, pracy i
                              wyrzeczeń.
                              Pozdrawiam Cię.
                              P.S. Co do strony, którą mi podesłałaś, to tam jest też masa
                              przygnębiających rzeczy. Dlatego staram się unikać for (tu trafiłam
                              przypadkiem), bo można się nieźle zdołować. No, ale ja już wiem, że
                              nie zawsze ciąża jest piękną historią. Wierzę jednak głęboko, że tym
                              razem (i mam nadzieję następnymi razami :)) będzie wszystko dobrze.
                              A tak wogóle ciekawe jak się skończyła ta historia, o której n=tak
                              dyskutujemy.
                              A i co do bucików, to niestety jeszcze nie wiem, czy różowe bębą
                              odpowiednie ;)
                              • angazetka Re: Kobieto 30.10.08, 10:44
                                > Chociaż itak mnie nigdy nikt nie przekona do aborcji. Ja nie
                                wyobrażam sobie nawet ulunięcia chorego dziecka, chociaż ludzi
                                podejmujących tak trudną decyzję nie oceniam.

                                Ech... Nie chodzi o przekonanie Cię do aborcji. Chodzi o prawo do
                                aborcji. Wiadomo, że jest grupa kobiet, która jej nie zrobi, choćby
                                nie wiem co. Też się do niej zaliczam (chyba, bo nie wiem, co
                                będzie). Jednocześnie uważam, że moje poglądy nie powinny być
                                jedynymi obowiązującymi - bo nie mnie to oceniać.
                                • klarci Re: Kobieto 30.10.08, 17:07
                                  Masz rację.
                                  Pisząc, że nikt mnie nie przekona, miałam też na myśli to, że będę
                                  zawsze przeciw. I gdyby moja przyjaciółka do mnie przyszła z takim
                                  problemem, to też zrobiłabym wszystko, żeby jej pomóc, ale na swój
                                  sposób, czyli starałabym się ją przekonać, żeby tego nie robiła. Na
                                  pewno nie pomogłabym jej w usunięciu. Trudno mi powiedzieć, jaki
                                  miałabym do niej stosunek po zabiegu. Po prostu jestem szczera. Na
                                  szczęście moi przyjaciele rozumieją, że ja nie robię nic wbrew swoim
                                  poglądom. I nie oczekują tego ode mnie. Tak samo w drugą stronę.
                                  Żeby jednak było jasne. Wiem, że wiele osób zaraz by się
                                  wykrzyczało, że to jej sprawa i żeby się nie wtrącać. Nie zgadzam
                                  się z tym. Nie wtrącam się w związki moich znajomych, ale gdybym
                                  zobaczyła zdradę, nie umiałabym milczeć, chociaż na pewno bym się
                                  upewniła, że mi się nie zdawało. Tak samo z innymi rzeczami. Myślę,
                                  że słowo przyjaźń każdy interpretuje po swojemu. jeżeli byłabym
                                  pewna, że przyjaciółka zrobi sobie krzywdę, to bym starała się z nią
                                  porozmawiać. Ale żeby było jasne. Nie obrażałabym jej i nie
                                  oceniała, i jak to ktoś napisał nie zwołalabym kółka różańcowego.
                                  A tak przy okazji, na logikę, jeżeli przyjaciółka opowiada o
                                  problemie, to po to, żeby dostać wsparcie i często usłyszeć, że
                                  będzie dobrze, że da sobie radę (i to nawet kilka razy). A nie po
                                  to, żeby usłyszeć - Twoja decyzja. Chyba, że na początku zapowie, że
                                  chce się tylko wygadać. Ale skoro przyszła przed zabiegiem, to może
                                  właśnie to było wołanie o pomoc. Jakby była pewna, to najpierw
                                  poszłaby na zabieg, a potem przyszła do przyjaciółki się wypłakać.
                                  Oczywiście nie każdy musi się ze mną zgadzać, bo tak jak napisałam
                                  jesteśmy różni i przyjaźnie też są różne.
                                  Swoją drogą ciekawa jestem jak to się zakończyło.
                            • klarci Re: Kobieto 29.10.08, 22:40
                              A tak przy okazji nasunęła mi się jedna myśl. Nie jest to oczywiście
                              skierowana do Ciebie i mam nadzieję, że Cię nie urażę.
                              Jesteśmy niby katolickim krajem. A mi się wydaję, że to jedna wielka
                              hipokryzja. Bo jak Jan Paweł II umarł, to wszyscy tak strasznie
                              płakaliśmy. A jak dziewczyna pyta o radę, jak pomóc koleżance, co w
                              jej rozumieniu jest odwiedzeniem jej od aborcji, to wychodzi z nas
                              gdzie poszły te wszystkie nauki papieskie.
                              I eygląda na to, że ta żaloba, te wszystkie marsze, to owczym pędem
                              były podyktowane. Albo zdążyliśmy już zapomnieć.
                              • angazetka Re: Kobieto 30.10.08, 10:46
                                > I eygląda na to, że ta żaloba, te wszystkie marsze, to owczym
                                pędem były podyktowane.

                                Jasne, że były, nie miałam co do tego nigdy wątpliwości.
                                Poza tym można płakać po papieżu jako po wielkim Polaku, nie
                                podzielając jego poglądów.
                                Poza tym, nie wiesz, czy ci, którzy tu piszą, płakali po papieżu.
                                Nie cały kraj w końcu płakał.
      • klarci Re: Kobieto 27.10.08, 23:55
        Na pewno masz rację, ale ja też raczej próbowałabym wspierać i może
        nie namawiać, ale zachęcić do urodzenia. I tego bym oczekiwała od
        mojej przyjaciółki. Czasami po prostu trzeba kilka razy usłyszeć, że
        będzie dobrze. Chociaż na pewno to zależy od konkretnej osoby.
    • ie-wa Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 00:57
      przeciez to JEJ życie nie Twoje , i JEJ decyzja jak juz a nie
      Twoja ! jak ma urodzic i wrucic do smieci czy gdzies zabic !
    • koko1968 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 21:02
      Zrób wszystko aby tego nie zrobiła.Nasza koleżanka też była w takiej
      sytuacji.Prosiła o radę i w końcu posłuchała tych,którzy
      stwierdzili,że dzieko tylko pogorszy jej i tak trudną
      sytuację .Dokonała aborcji,zabiła swoje dziecko a po pół roku
      popełniła samobójstwo.Teraz ci,którzy namawiali ją do aborcji mają
      na sumieniu jej dziecko i ją.Napisała list,w którym mówiła że
      podjęła taką decyzję po aborcji.
      • gruzlica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 21:17
        Zrób wszystko aby tego nie zrobiła.Nasza koleżanka też była w
        takiej
        > sytuacji.Prosiła o radę i w końcu posłuchała tych,którzy
        > stwierdzili,że dzieko tylko pogorszy jej i tak trudną
        > sytuację .Dokonała aborcji,zabiła swoje dziecko a po pół roku
        > popełniła samobójstwo.

        To co tutaj piszesz to okrucienstwo! Ta wasza kolezanka tak czy tak
        popelnilaby samobojstwo, lepiej, ze zrobila to po aborcji niz po
        porodzie, to okrutne, ale tak byloby z pewnoscia, wiec nie przelewaj
        zalaman psychicznych pewnych osob na wszystkich, a wy
        jako "przyjaciele" nie potrafiliscie jej pomoc? Dziwne...
        • pp07 Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 22:04
          gruzlica....potrafisz dagnozowac przez internet!!....moze da sie na
          tym zarobic....sprawdzalas?
        • moonbp Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 22:08
          Ależ Gruzlico, skąd pewność, że ta dziewczyna popełniłaby
          samobójstwo? W liście podała jako przyczynę aborcję właśnie. Może
          urodzenie dizecka odmieniłoby sytuację, i dziewczyna ów byłaby z
          Nami?
          I skąd wiadomo, że to dziecko - nawet jeśli Matka istotnie by się
          zabiła - nie zostałoby wzięte przez rodzinę Matki/Ojca, albo
          adopcyjną, albo nawet nie wychowało się w domu dziecka, a po 30
          latach nie wynalazło lekarstwo na AIDS?
          Nie wiemy, co by było, i jak by było Gruzlico. Podałaś jeden, ale
          nie jedyny możliwy scenariusz.

          A co by było gdyby Nasz Matka powiedizałaby nam dziś, że o mało nas
          nie usunęła w zarodku? Mogłybyście pomysleć o Swoim chłopaku lub
          mężu, albo nawet o sowim dziecku, jeśli je macie, i zdać sobie
          sprawę, że mogłoby Was nie być...

          Nie mówię, co jest dobre a co złe, tylko tak się zastanawiam...

          A co do kłótni o to od kiedy zaczyna się człowiek... Może porzućmy
          waśnie i stwierdźmy obietkywnie, że od zapłodnienia zaczyna się
          Proces Powstawania Człowieka - nawet jeśli nie uznajecie "zlepka
          komórek" za człowieka, to jednak ów zlepk usuwając, przerywacie
          Proces Powstawania Człowieka - to obiektywny fakt, i to, że ciąża
          może zostać niedonoszona z jakiś naturalnych przyczyn, albo w
          wyniku urazów, nie zmienia tego.
          Pytanie jest więc o to, czy decydujey się na przerwanie Procesu
          Powstawania Człowieka, nawet jeśli to jeszcze nie jest bezpośrednio
          człowiek, czy też nie. CZy ważniejsze są względy ekonomiczne, czy
          to co zwiemy względami "moralnymi". Czy trudności finansowe są
          wystarczającym powodem, by nie powołać na świat dziecka, czy
          wystarczą, by uciąć proces rozwoju zarodka z góry. A jeśli pokona
          się trudnośc mimo wszystko, a jeśli zarodek ów stanie się w
          przyszłości Prezydentem, mimo trudnego startu... Czy warto od razu
          powiedzieć "nie" w oparciu o czarne przewidywania, czy warto
          powiedzeć "tak" pomimo czarnych przewidywań, albo nawet w oparciu o
          te jasne?:)
          Z najlepszego dziecka może wyrosnąć Hitler, i z najbardziej
          biednego sieroty może wyrosnąć noblista. A Matka może zgranąć
          fortunę, rękami tego, którego jednak zdecydowała się urodzć, gdy
          człowiek ten czegoś dokona. A tak, to może będzie samotną, starszą
          Panią w biedzie. Każy z tych argumentów można odwrócić, każdy. Może
          być tak i tak, wszystkie drogi są otwarte, pytanie tylko czy
          pozwolić zarodkowi rozwijać się, czy nie. Jesłi nie, to nie ma
          żadnej szansy. Jesli tak, to bez względu na warunki, szansę ma.
          Pytania, pytania, pytania.... :)
          Tak, te wszystkie pytania...:)
          • gruzlica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 22:21
            to poprostu tak brzmi jak gdyby ta osoba tak czy siak miala zycia
            dosyc, nie moge sobie wyobrazic,, zeby ktos tak poprostu najpierw
            decydowal sie na aborcje a potem na samobojstwo, jedno laczy sie z
            drugim i pewnie byloby tak samo po porodzie, to tez bylby powod,
            zeby sie zabic. Moze zrobiliscie za malo zeby jej w odpowiednim
            momencie pomoc, to nie jest zarzut, tylko ewentualnosc...
            I nie atakuj mnie teraz za to, ze twoja znajoma popelnila
            samobojstwo, to nie moja wina. Ale jezeli aborcja w tym kraju jest
            takim grzechem i przestepstwem, to wcale sie nie dziwie, ze slabsze
            jednostki sa nawet w stanie sie z tego powodu zabic.
            A co staloby sie z dzieckiem, ktore by sie ewentualnie urodzilo, to
            ja juz nie mam pojecia, to wy byliscie jej przyjaciolmi, nie ja i
            nie ja bylam w stanie jej pomuc...
          • gruzlica Re: Pomocy: Przyjaciółka chce aborcji! =( 26.10.08, 22:53
            I jeszcze jedno: nie traktuj mnie jako czlowieka, ktory wrzeszczy za
            aborcja, ja tez chcialabym, zeby tego tematu nie bylo na swiecie,
            ale niestety jest. Dlatego tez staram sie zrozumiec kobiety, ktore
            decyduja sie na ten krok i nie potepiam ich z tego powodu. Zdaje
            sobie sprawe z tego, ze porzucenie przez partnera, kiepska sytuacja
            finansowa, brak wsparcia i zrozumienia przez rodzine, znajomych itp.
            to wystarczajace powody, zeby zdecydowac sie na ten krok, nawet,
            jesli brzmi to okrutnie. Nie mieszkam w Polsce i nie wiem jak to
            jest, kiedy nawet prawo "zmusza mnie" do ciazy i porodu. Wiem tez,
            ze wiele kobiet traktuje na zachodzie aborcje jako "srodek
            antykoncepcyjny". To nic dobrego, nigdy tak nie twierdzilam, ale
            takie radykalne potepianie kobiety tez nie jest dla mnie ok.

            I ja jestem pierwsza, ktora twierdzi, ze zycie zaczyna sie w
            momencie zaplodnienia, dlatego tez moja wypowiedz na temat spiralek,
            nie po to, zeby sie madrzyc, tylko po to, zeby zwrocic uwage na to,
            ze pewne srodki nie sa takie super jak niektorym katolikom sie
            wydaje, a ktorzy najbardziej potepiaja te "dziwki", ktore usunely
            ciaze. Z drugiej strony zycie jes bezwzgledne i bledne kolo sie
            zamyka, musimy wiec chyba nauczyc sie wiekszej tolerancji, bo
            wszyscy nie jestesmy bez grzechu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka