Dodaj do ulubionych

Maz mnie rani....

22.10.08, 22:51
Mam meza ktorego bardzo kocham,sex z nim wspanialy,ale od pewnego
czasu rani mnie podczas niego,to znaczy ostatnio stal sie troche
brutalny,raz bardzo mocno scisnal mnie za piersi ze chcialo mi sie
plakac z bolu,powiedzialam ze mnie to boli,przestal,ale ostatnio
znowu bardzo mocno scisnal moje uda i inne czesci ciala...glupio mi
bylo znowu powiedziec ze boli....czekalam az nasz stosunek dobiegnie
konca..teraz unikam zblizen...nie wiem co robic,kocham go,glupio mi
znowu zwrocic mu uwage...w sumie nie wiem czemu teraz taki troszke
brutalny sie zrobil....poradzcie cos...zeby go nie urazic...
Obserwuj wątek
    • rachela25 Re: Maz mnie rani.... 22.10.08, 23:53
      No co ty ? nie lubisz troche ostrzej ? ja bym tak chciała, a mój
      przyjaciel jest taki delikatny :(
      • pandolinka24 Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 00:01
        lubie ostro,ale bez przesady,jakbys miala lzy w oczach z bolu to nie
        sadze aby Ci bylo przyjemnie...
        • uleglainaczej Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 00:05
          Pandolinko, zastanów się, facet sprawia Ci ból, a Ty martwisz, się żeby go nie
          urazić? Przecież to nie ma sensu. Powiedz mu, w tym samym momencie, w którym Ci
          ten ból zadaje, co czujesz. Ja rozumiem, że czasem się poświęcamy dla dobra
          sprawy, ale bez przesady.
          • grassant Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 11:43
            uleglainaczej napisała:
            Powiedz mu, w tym samym momencie, w którym Ci
            > ten ból zadaje, co czujesz. Ja rozumiem, że czasem się poświęcamy
            dla dobra
            > sprawy, ale bez przesady.

            powiedz mu - podczs stosunku. Puknij się. Niech się rozedrze na całe
            osiedle. Ulży sobie, i facet trochę zluzuje.
            • uleglainaczej Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 12:50
              grassant napisał:

              > powiedz mu - podczs stosunku. Puknij się.

              grassant, a co Ty taki agresywny?? Wyluzuj troszeczkę

              > Niech się rozedrze na całe
              > osiedle. Ulży sobie, i facet trochę zluzuje.

              Pandolinka nigdzie nie napisała, że jej facet jest troglodytą, a nie każdy lubi
              na siebie zwracać uwagę całego osiedla. Ważne jest, żeby mu jasno dała do
              zrozumienia, że sprawia jej to ból, a nie martwiła się niepotrzebnie, że go urazi.
    • justysialek Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 00:04
      glupio mi
      > bylo znowu powiedziec ze boli....czekalam az nasz stosunek
      dobiegnie
      > konca..teraz unikam zblizen...nie wiem co robic,kocham go,glupio
      mi
      > znowu zwrocic mu uwage.
      ...zeby go nie urazic...


      No, skoro ci głupio pogadać z własnym mężem to cierp.
      • tygrysio_misio Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 00:37
        ..do konca zycia..chyba,ze jelita wczesniej popekaja;]
    • stedo Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 04:59
      Zrób mu dobrze...zębami to przekonasz się czy będzie miał takie
      skrupuły.Masdochistka mimo woli.
    • kamelia04.08.2007 Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 08:26
      jak sie wstydzisz z własnym mezem porozmawiac nt. seksu, to sorry,
      ale my za ciebie tego nie zrobimy, wiec pozostanie ci morda w kubeł
      i cierpienie w milczeniu.
      A moze liczysz, ze SAM sie domysli....
    • teklana Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 08:56
      Dostałaś dobitnie brzmiace komentarze i porady przedziwne.Muszę
      jednak zgodzić sie z przedmówcami ;-)(z pewnymi wyjatkami)
      Jak nie porozmawiasz z nim pomysli ,ze właśnie to lubisz.Zamiast
      unikać intymnych kontaktów zabierając sobie przyjemność powiedz
      prosto o co chodzi i że nie podoba Ci się sex w takim wydaniu.;-)
    • enith Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 09:34
      Pandolinka, w momencie, gdy mąż staje się w łóżku brutalny, powiedz jasno "stop!". Jeśli nadal będzie zadawał ci ból, przerwij stosunek. Niech mąż wie, ze nie odpowiadają ci tak mocne pieszczoty. Daj mu to jasno do zrozumienia, bo jak dalej się będziesz tak krygować, to on dalej cię będzie tak ściskał myśląc, że to lubisz.
    • marek-k-eram Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 11:55

    • mahadeva Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 12:02
      jezu... jak moj Mis raz za bardzo mnie klepnal w posladek, to do
      razu mu powiedzialam, zeby sie wczul w moja skore... lubie klapsy,
      ale delikatniejsze, lubie troche bolu, ale bez przesady, jesli mi
      sie podoba, co robi, to mu mowie, jesli mam na cos ochote tez...
      trzeba rozmawiac, nie jestes niewolnica...
      • marek-k-eram Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 12:07
        mahadeva napisała:

        > jezu... jak moj Mis raz za bardzo mnie klepnal w posladek, to do
        > razu mu powiedzialam, zeby sie wczul w moja skore... lubie klapsy,
        > ale delikatniejsze, lubie troche bolu, ale bez przesady, jesli mi
        > sie podoba, co robi, to mu mowie, jesli mam na cos ochote tez...
        > trzeba rozmawiac, nie jestes niewolnica...


        ale instynktu zwierzecego u "misia" nie poskromisz. Jak to zwierzyna
        dzika ma w zwyczaju.
        • mahadeva Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 12:34
          cenie troche zwierzecosci u Misia :)
          • marek-k-eram Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 12:43
            mahadeva napisała:

            > cenie troche zwierzecosci u Misia :)
            • mahadeva Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 14:40
              kazalam mu, to pojdzie!
              • marek-k-eram Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 14:47
                mahadeva napisała:

                > kazalam mu, to pojdzie!

                uj uwazaj bo jak ci z "Animals" sie dowiedzą to bedziesz biedna
    • delayla taa... 23.10.08, 12:40
      Wszystkim maltretowanym kobietom "głupio i wstyd" przyznać, że mąż je bije,
      znęca się na wszelakie sposoby...
      Wcale mi takich głupich kwok nie szkoda
      • majiko Re: taa... 23.10.08, 13:14
        Powinieneś się zastanowić dobrze zanim coś napiszesz.... Takich jak Ty to
        powinno się w pysk walić i dawać bana.
        • jj1978 Re: taa... 23.10.08, 13:30
          dlaczego? autorka watku wydaje sie byc ofiara przemocy (w jej
          subiektywnym odczuciu i jest to jedyne adekwatne odczucie w tym
          kontekscie) ale za bardzo 'kocha' meza zeby mu powiedziec ze nie
          lubi takiego seksu. instynkt przetrwania jest podstawowym instynktem
          biologicznym - jezeli ktos nie posiada takiego instynktu i poddaje
          sie przemocy to chyba cos tu jest nie tak? lekarz psychiatra?
          • majiko Re: taa... 23.10.08, 14:43
            Nie znaczy to, że można ją nazwać głupią kwoką... Po prostu jest nieszczęśliwą,
            pozbawioną silnej woli kobietą...
            • delayla Re: taa... 26.10.08, 23:20
              zwał jak zwał
              A tu nie o wole chodzi, a godność i chęć do normalnego życia
        • delayla Re: taa... 23.10.08, 14:37
          > Powinieneś się zastanowić dobrze zanim coś napiszesz.... Takich jak Ty to
          > powinno się w pysk walić i dawać bana.

          ?
          Po czym niby stwierdziłaś, że jestem facetem?
          Nie mam się nad czym zastanawiać - od zawsze miałam takie poglądy, a nie wywołał
          ich u mnie post powyżej.
          Facet podnosi na Ciebie rękę - koniec i nie ma przebacz, to ON ma się wstydzić,
          a nie ja.
          A tutaj?
          W tym przypadku to w ogóle jakaś paranoja, że kobieta nie chce i nie umie (!)
          pogadać z mężczyzną z którym jest w związku i którego kocha! Bo rozumiem, że w
          pozostałych sfera facet zachowuje się normalnie, tylko ostatnio coś mu w łóżku
          odbiło...
          • zuzanna.na Re: taa... 23.10.08, 15:19
            Trudno się z tymi argumentami nie zgodzić. Przypomina mi się historia
            opowiedziana przez koleżankę. Jej znajoma miała męża wojskowego, czuły
            kochający, wszystko się świetnie układało itd. Potem przyszedł czas, gdy męża
            wysłali do Afganistanu na misję. Wiadomo służba nie drużba każą człowiek musi
            itd. Męża nie było pół roku czy osiem miesięcy, jakoś tak. Potem wrócił i zaczął
            się koszmar. Najpierw odbijało mu w nocy. Podobno potrafił wstać o 2-3, chodzić
            po mieszkaniu, coś krzyczeć, jakieś ataki nerwicy czy coś. Jak się okazało to
            było pierwsze stadium. Potem raz niby przez przypadek w kłótni pchnął żonę, jak
            tu mógł być przypadek to nie wiem. Kilka tygodni później przy jakiejś kłótni
            uderzył ją znów tym razem z premedytacją. Od tego czasu zaczęło być normą, że
            jak tracił nad sobą kontrolę to ją bił. On się usprawiedliwiał, że jest chory,
            że nie panuje nad sobą. Ona głupia podobno to samo mówiła, nawet wierzyła w to.
            Jak się historia skończyła to nie wiem nie zdziwiłabym się jednak jeśli ona by z
            nim jeszcze była. Czysta głupota lub jeśli kto woli ślepa miłość, fatalne
            zauroczenie, beznadziejne przywiązanie czy jak kto woli.
    • grogreg Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 15:43
      Chyba lepiej mu powiedzieć w czym problem, niż trzymać go z dala od
      "małżeńskiego łoża". Sprawa się sama nie wyprostuje.

      Najlepiej powiedzieć mu to nie przy okazji stosunku, bo wtedy będzie myślał
      nieco innymi kryteriami i może do do niego nie trafić, albo to źle zinterpretuje.
      • caroliniunia.r Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 16:03
        W tej dyskusji nasuwa mi sie taki jeden artykul apropo stosowania przemocy w
        lozku. Moze cos pomoze choc jak dla mnie to i tak nie ma nic rozsadniejszego niz
        spokojna rozmowa.

        interia360.pl/artykul/quot-katuj-tratuj-quot-czyli-miedzy-fetyszem-a-dewiacja,14888
        • arbuzi Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 16:30
          Jak znam laski to po prostu najbardziej to by chciała by sei sam domyślił czy
          coś takeigo.
    • joanna182-0 Re: Maz mnie rani.... 23.10.08, 16:55
      za każdym razem jak cię zaboli powinnaś mu o tym powiedzieć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka