Dodaj do ulubionych

Dotykanie innych i przez innych- gdzie są granice?

05.11.08, 03:22
Jestem (a moze raczej juz "bylem"?) w 6-cio miesiecznym zwiazku
praktykowanym glownie na odleglosc. A wiec spotkania w roznych
zakatkach swiata, zawsze sam na sam. Ostatnio mialem jednak okazje
spedzic tydzien w miescie rodzinnym Mojej Wybranki - duze miasto na
poludniu Polski.

Ze zdziwieniem zaobserwowalem, iz Moja Kobieta (l. 25) ma bardzo
specyficzny typ relacji ze swoimi meskimi znajomymi (ze szkoly
sredniej, studiow, ale nie tylko). Dla Niej wydaje sie normalnym, iz
w mojej obecnosci bedzie witala sie z mezczyznami pocalunkiem w
policzek, za roznorodne przyslugi bedzie dziekowac obejmujac osobę i
rowniez calując, itp. Podczas jednego spotkania, gdy ja siedzialem
tuz obok Niej, Ona trzymala na stole dłon jednego z kolegów pomiedzy
swoimi dłońmi. Bawila sie ową dłonią, ogladala zegarek, itp. Ja
przygladalem sie totalnie wryty. Plec męska, zachecona zapewne
dlugoletniemi bliskimi kontaktami z Moją Kobieta, rowniez nie trzyma
rąk przy sobie. Potrafi (w mojej obecnosci) szturchnąc pod zebro (a
wlasciwie pod biust), obłapywać, przeczesac wlosy Mojej Partnerki,
itp.

Oczywiscie pewnego wieczoru musialem poruszyc to zagadnienie, i tu,
co jeszcze bardziej mnie zdziwiło, zostalem totalnie zaatakowany.
Uslyszałem, ze mam sie nie wtracac, gdyz "Ona, Jej znajomi i
dotykanie" to "Jej sprawa i nic mi do tego" (dodała, ze gdy ktorys
ze znajomych by przesadził, to na pewno by za to zarobil. Ale to Ona
bedzie o wszystkim decydowac). Moją dociekliwość potraktowała jako
atak na własną niezaleznosc. Przedstawiła dwa argumenty: a) nie robi
nic złego. b) znajomych zna przeciez dłuzej niz mnie.

Owszem, to nie jest zdrada, ale jak w takich chwilach mam zachowac
sie ja? Mowilem, ze nie jest to dla mnie ani miłe ani komfortowe.
Ponadto nazwijcie mnie staroswieckim, ale zawsze wydawalo mi sie, iz
to partner ma wylacznosc na dotyk partnerki (oczywiscie sa
wyjatkowe, okolicznosciowe sytuacje, ale tu mamy do czynienia z
modelem zachowania codziennego).

Nie zabraniam Mojej Dziewczynie spotykac sie z plcią przeciwną, ale
wg mnie kontakty dotykowe z innymi mezczyznami powinny byc
zminimalizowane (np. podziękowac za przysługe mozna podaniem reki i
dobrym słowem, a nie od razu pocalunkiem i objęciami. Podobnie z
powitaniami). Ona sie nie zgadza, swoje zachowanie uwaza za w 100%
normalne, i niestety sprawa staneła na ostrzu noza (gdyz dla mnie
jest to model zachowania calkowicie nie do zaakceptowania).

Prosze o Wasze obiektywne spojrzenie i opinie (mam nadzieje, ze Moja
Kobieta przeczyta ten watek i zrozumie, ze to Ona "odstaje od
normy", a nie ja - bo ja tak to widze, choc moze sie myle?). W
szczegolnosci:

- jesli jestes mezczyzna: jak czułbys sie, gdyby na Twoich oczach
obcy dla Ciebie facet wyciagal reke w kierunku Twojej kobiety
(sytuacje opisane powyzej), Ona by nie protestowala, a Ty nie
moglbyś nic zrobic/powiedziec?

- jesli jestes kobieta: dlaczego uwazalabys, ze partnerowi nie moze
byc przykro, gdy widzi wlasną kobiete calująca innego faceta lub tez
zachowująca sie w stosunku do innego goscia, jak to on bylby Jej
obiektem zainteresowan (wątek z dłonią)?

Z gory dziekuje za wszelkie opinie.

BK
Obserwuj wątek
    • bucefal_macedonski Sie zastanow, przyjacielu... 05.11.08, 04:04
      ... czy to aby na pewno Twoja kobieta. Szesc miesiecy glownie na
      odleglosc i juz myslisz, ze ja wygrales? Co to za zwiazek w ogole
      jest? Uprasowala Ci chociaz raz koszule, albo zryc dala, czy tylko
      dala sie bzyknac w warunkach recydywy? Bo ze nie mieszkacie pod
      wspolnym dachem i z tego powodu klapy po Tobie w ubikacji nie musi
      opuszczac to juz wiemy.
      • boleslaw_kret Re: Sie zastanow, przyjacielu... 05.11.08, 04:16
        bucefal_macedonski napisał:

        > ... czy to aby na pewno Twoja kobieta. Szesc miesiecy glownie na
        > odleglosc i juz myslisz, ze ja wygrales? Co to za zwiazek w ogole
        > jest? Uprasowala Ci chociaz raz koszule...

        Sluchaj Kolego. Daruj sobie komentarze na temat glebokosci mojego
        zwiazku, bo nic o tym nie wiesz. Przez 6 miesiecy mozna wymienic
        tyle listow (tysiace w naszym przypadku) i rozmow przez telefon
        (codziennie, czasami 5 godzin non-stop), ze innym braknie na to 20
        lat. Spotkac sie wystarczy kilka razy (i troche razem pomieszkac),
        bo wyglad to nie jest glowne zrodlo poznawania drugiego czlowieka.

        Owszem, bezposredni kontakt zawsze daje cos wiecej (stad tez moj
        pierwszy post) ale w naszym przypadku na razie musi byc jak jest.

        Obie strony deklarowaly uczucie a ja bedac ostatnio w Polsce
        poznalem rodzicow, rodzine, itp. Zwiazek jest powazny, tylko
        nieoczekiwanie wystapila "ta sprawa" na przeszkodzie.

        BK
        • bucefal_macedonski Ty tak na powaznie? 05.11.08, 05:00
          Czy sobie jaja robisz, Boleslawie?

          Tysiace listow w 6 miesiecy? Ostry klinicznie przejaw obopolnej
          grafomanii to nie jest zwiazek, kotek. W ogole kto Ci powiedzial, ze
          zwiazek polega na pisaniu listow i wiszeniu na drucie, moj Ty
          staromodny romantyku, ze uwazasz sie za lepszego od tych posiwialych
          innych z 20 letnim stazem? Powiem Ci tak - list w zwiazku to
          ostatecznosc - forma kontaktu stosowana z braku tej najbardziej
          bezposredniej: rozmowy twarza w twarz. Mama list pisze tacie, kiedy
          nie ma z nim ochoty rozmawiac, albo zeby nie zapomnial co ma kupic.
          Jezeli uwazasz, ze wyglad to nie jest glowne zrodlo poznawania
          czlowieka, to albo jestes niewidomy (z calym szcunkiem), albo masz
          powazny problem z jednoczesnym mowieniem do drugiej osoby i
          obserwowaniem jej mimicznych reakcji na swoje slowa, co nota bene
          jest przypadloscia doskwierajaca coraz wiekszej liczbie ludzi. O
          gestach i gestykularnej reakcji na gesty nie wspomne, chociaz
          poczekaj, wspomne, bo przeciez z tym problemem przyszedles na
          forum: "Twoja" panna ma w zwyczaju miziac sie z kolegami, o czym nie
          raczyla Ci wspomniec w zadnej z tysiecy epistol, ani nie poswiecila
          na to ani sekundy z milionow sekund namietnych konwersacji
          telefonicznych. A wystarczylo pojsc sobie z nia na dyske, obtanczyc
          troche, dac innym ja troche obtanczyc, zeby otrzymac jasniejszy
          ciutke obraz jej cielesnych nawykow. Ale jak ktos woli sie nad
          kartka papieru spuszczac...

          Teraz zastanow sie, o czym Ci jeszcze nie napisala.

          > Spotkac sie wystarczy kilka razy (i troche razem pomieszkac)

          Tiiiiiaaaaa? A dziecko wystarczy zrobic i samo sie wychowa? Zdradz
          mi moze jedna niedyskrecje i powiedz, ile masz lat?

          > bo wyglad to nie jest glowne zrodlo poznawania drugiego czlowieka.

          Znaczy sie ktore z Was jest wizualnie nie do przyjecia? Ty czy ona?

          > Obie strony deklarowaly uczucie

          Khem khem... "Obie strony"? "Deklarowaly"? Co ty, prawo czy ekonomie
          studiujesz? Ze zwiazkami jest prosciej - zwierzeco prosciej. Tylko
          maly pisarczyk gdzies po drodze swoja bestie zapomnial...
          • qw994 Re: Ty tak na powaznie? 05.11.08, 06:27
            Popieram. Nie nazwałabym 6-miesięcznego sporadycznego spotykania się
            związkiem przez duże "Z". To raczej przymiarki. Jak słusznie
            zauważył przedmówca, listy przybliżą tylko część osobowości. I to tę
            lepszą prawdopodobnie.
            • jj1978 Re: Ty tak na powaznie? 05.11.08, 10:39
              najlepsze w tym wszystkim sa listy - serio pisaliscie listy takie na
              papierze w kopercie i ze znaczkiem? myslalam ze ta forma kontaktu
              miedzyludzkiego zanikla juz zupelnie i nie da sie zyc bez emaila i
              skype.
              co do granic dotykowych - strasznie wydajesz sie spiety, w tym
              kontekscie moje zdjecia z Halloween wydaja sie prawie kryminalne:) i
              jak ktos wczesniej napisal 6 miesiecy na odleglosc to nie zwiazek.
          • teklana Re: Ty tak na powaznie? 05.11.08, 10:51
            Bolesławie.Zachowujesz sie jak harcerzyk ;-)
            Macedoński w zdecydowany sposób skomentował Twoje rozterki,może
            forma Ci nie odpowiadała,ale co do treści nie można sie z nim
            niezgodzić.;-)
    • enith Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 05:06
      Hmm... mam kilkoro bardzo dobrych przyjaciół. Zawsze witam się z nimi serdecznym uściskiem i pocałunkiem w policzek (zarówno z kobietami, jak i mężczyznami). Nigdy natomiast nie pozwoliłabym sobie zarówno w obecności, jak i podczas nieobecności męża, zabawiać się dłonią przyjaciela tak, jak ty to opisałeś. Mi to wygląda na typową pieszczotę, taką, jakich wiele wymieniam Z MĘŻEM i tylko dla męża zarezerwowanych. Żaden z przyjaciół nie odważyłby się na "szturchanie pod biust", ja też nie klepię przyjaciół po pośladkach. Pewne gesty i pewne zachowania, które opisałeś u swojej partnerki, ja uważam za zarezerwowane wyłącznie dla męża. Wiem jednak, że są osoby, które kwestie kontaktu fizycznego traktują inaczej, ostrzej lub wręcz przeciwnie, mniej ostro, niż ja. Jeśli rozmowa z partnerką na ten temat spowodowała jej agresywną reakcję typu "znam ich dłużej, niż ciebie" to wiadomo już, że ona się nie zmieni, a ty będziesz to musiał albo tolerować, albo się z panią pożegnasz. Możesz też, dla żartu bardziej, uskutecznić podobne akcje z jedną z koleżanek (oczywiście wtajemnicz ją w plan wcześniej) i zobaczyć, jak twoja dziewczyna na to reaguje.
      • netty2 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 09:27
        Dokladnie.
        Dla niej jest to najprawdopodobnie jakas czesc jej zachowania i
        jesli jej wydaje sie to normalne,a tobie calkiem nie do
        zaakceptowania,to...z tego nic nie bedzie.
        Rozni ludzie roznie podchodza do fizycznosci, dotyku itp.
        Zastanow sie nad tym Zwiazkiem...
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 11:59
        Przewrotne jest to, ze gdy ja mam w pracy spotkanie z kobietami lub
        np. wysle kilka emaili do kuzynki w ciagu dnia, Moja Kobieta dostaje
        prawdziwej furii i jest wyraznie zla.
    • makbyt Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 06:14
      Jak dla mnie to są oznaki bliskiej zażyłości z tymi "kolegami"
      Nie wiem ile masz lat ale myslę że chyba koło 40stki. Dziewczyna 25
      i jest tutaj czyli w Polsce a Ty tam czyli za granicą. Więc...
      złapała dziewczyna frajera. A poza tym kobieta zakochana to świata
      nie widzi i cała się chce oddać ukochanemu. PRZYNAJMNIEJ jak on
      jest przy niej!!!
      • waszunia Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 10:14
        Jak dla mnie takie czułości to tez ciężka sprawa do zaakceptowania. Nie
        wyobrażam sobie żeby moj facet obściskiwał jakieś dziewczyny za podanie
        chusteczki higienicznej na ten przykład alba dawal buziaki na lewo i prawo.
        Jestem raczej typem zazdrośnicy i takich rzeczy nie akceptuje. Są oczywiście
        wyjątki: powitanie się z bardzo dobra znajomą, która znamy oboje, która ma
        faceta, która nie widzieliśmy dlugo:P Sama tak wylewnie (uściskiem) witam sie ze
        starymi znajomymi z liceum, ale nigdy nie zdarzylo się to przy partnerze, wiem
        że mogłoby mu to sprawic przykrośc.

        A co do Twojej kobiety...wydaje mi się że w jej kregu znajomych to rzecz
        normalna i tolerowana, ciężko bedzie się jej zmienic, bo widac ze tego nie chce.
        Może zabierz ja do swojego grona znajomych,którzy nie obściskują sie na lewo i
        prawo, powiedz że do takich sytuacji jestes przyzwyczajony i pokaz jej ze
        rezerwujesz uściski i buziaki tylko dla niej...i że to tez jest fajne:)
        • dorotka_markotka Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 10:19
          Może zabierz ja do swojego grona znajomych,którzy nie obściskują sie na lewo i
          > prawo, powiedz że do takich sytuacji jestes przyzwyczajony i pokaz jej ze
          > rezerwujesz uściski i buziaki tylko dla niej...i że to tez jest fajne:)
          Tak i pewnie uzna ich za nudziarzy
          • waszunia Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 12:43
            A co ma nudne towarzystwo do obsciskiwania się i calowania, no chyba że znajomi
            uważają ten obrzęd jako preludnium to grupowej orgii:/
        • panistrusia Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 11:28
          > Sama tak wylewnie (uściskiem) witam sie z
          > e
          > starymi znajomymi z liceum, ale nigdy nie zdarzylo się to przy partnerze, wiem
          > że mogłoby mu to sprawic przykrośc.

          Aaaa, czyli jak facet nie widzi, to już taka 'lojalna' nie musisz być...
          • waszunia Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 12:46
            uscisk na powitanie to nic wielkiego, ale jesli moj partner nie ma ochoty na to
            patrzec to jestem sklonna oszczedzic mu takiego widoku...
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 11:54
        Miedzy nami jest kilka lat roznicy. A jesli chodzi o partnerke, to
        nigdy nie posadzalbym ją o niewiernosc.
    • dorotka_markotka Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 10:15
      Gościówka cię wyraźnie olewa, zero szacunku dla Ciebie a więc chyba już po
      związku - ale tak to już jest ze związkami na odległość
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 11:55
        Zarzeka sie, ze kocha tylko mnie. A inni to tylko bezpostaciowi
        ludzie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 10:19
      Może jest tak że "twoja" kobieta potrzebuje dużo więcej czułości i bliskości niż
      może jej dać seks w różnych zakątkach świata i tysiące listów i rozmów
      telefonicznych. Stąd taka zażyłość z przyjaciółmi.

      A jako że przyjaciele znają ją od lat, to nie zdziwiłbym się gdyby byli jej de
      facto bliżsi niż ty.
    • leni6 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 10:25
      Niektórzy tak mają. Obiektywnie ciężko dostrzec w tym zachowaniu coś złego. Nic
      poza zaakceptowaniem lub rozstaniem nie możesz zrobić.
    • wredny-typek Re: Dotykanie innych i przez innych- 05.11.08, 10:35
      >mam nadzieje, ze Moja
      > Kobieta przeczyta ten watek i zrozumie, ze to Ona "odstaje od
      > normy", a nie ja - bo ja tak to widze, choc moze sie myle?

      Ona nie odstaje od normy - jej i jej przyjaciół norma jest inna niż Twoja. Może
      trochę brak jaj wyczucia / empatii, bo mogłaby tego nie robić w Twojej
      obecności. W gronie moich znajomych uściski na powitanie są normą, obłapianie -
      nie. Ale nawet z tymi pierwszymi powstrzymujemy się, gdy jest obecny - znany z
      zazdrości - czyjś współmałżonek. Dziewczę jest młode, uparte... twardy orzech;(
    • kadfael Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 10:47
      Moim zdaniem wyszło po prostu, że nie da sie korespondencyjnie
      ciągnąc związku. Słowa da się kontrolować, pisać tylko to co się
      chce.Ani Ty dobrze nie znasz tej dziewczyny, ani ona Ciebie-wiecie o
      sobie tylko tyle, ile druga strona przekazała. Dopiero codzienne
      przebywanie z kims daje pojęcie o jego charakterze, temperamencie,
      potrzebach... Spotkaliście sie i to własnie wyszło.
    • angazetka Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 10:57
      Jestem wybitnie niedotykalska, ale całowanie się w policzek na
      przywitanie z osobami płci obojga uważam za coś zupełnie
      naturalnego. Buziak w ramach podziękowania za przysługę takoż.
      Bawienia się czyjąś dłonią czy włosami nie trawię, ale to moje
      osobiste fobijki ;)
      Ludzie mają różne potrzeby dotykowe, dla Twojej ukochanej te
      wszystkie gesty mogą być skrajnie neutralne. To trzeba obgadać na
      spokojnie. Sześć miesięcy korespondencyjnej znajomości to widać za
      mało, by poznać drugą osobę.
    • wyssana.z.palca Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 12:06
      ja np strasznie lubie sie przytulac, lubie i potrzebuje bliskosci,
      czulosci i nie wyobrazam sobie zwiazku bez tego. skoro Twoja Kobieta
      nie ma tego na codzien moze w krew jej weszlo takie mizianie
      znajomych.. bo, tak na marginesie, wedlug mnie tzw "zwiazek na
      odleglosc" to nie zwiazek, i zadne listy czy co tam nie zastapia
      fizycznosci. chyba ze Wam to odpowiada..
    • anduano Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 12:17
      Ty się chłopie dowiedz czy ona czasem największą K**wą u siebie w
      mieście nie była. Sprawdź czy nie chodziła do klubów i ilu miała
      facetów w życiu. Jeśli więcej niż 7 to ją sobie podaruj przynajmniej
      do związku, za to na perwy taka się nada wyśmienicie :)
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 12:39
        > Ty się chłopie dowiedz czy ona czasem największą K**wą u siebie w
        > mieście nie była. Sprawdź czy nie chodziła do klubów i ilu miała
        > facetów w życiu. Jeśli więcej niż 7 to ją sobie podaruj
        przynajmniej
        > do związku, za to na perwy taka się nada wyśmienicie :)

        Bardzo nieeleganckie ale odpowiem. O przeszlosc seksualną Mojej
        Kobiety sie nie boję i sam sobie wygłowkuj dlaczego.

        BK
        • anduano Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 12:44
          jej zachowanie jakie opisujesz daje dużo do myślenia w tej kwestii.

          Jeszcze raz ci mówię - jeżeli zamierzasz się z nią ożenić to odżałuj
          parę groszy na prywatnego detektywa, który wyśledzi jej historię
          matrymonialną. Chyba, że jesteś zwolennikiem wolnych związków i
          swingersów to nie ma problemu :)
          • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 12:58
            anduano napisał:

            > Jeszcze raz ci mówię - jeżeli zamierzasz się z nią ożenić to
            odżałuj
            > parę groszy na prywatnego detektywa, który wyśledzi jej historię
            > matrymonialną. Chyba, że jesteś zwolennikiem wolnych związków i
            > swingersów to nie ma problemu :)

            Dziekuję za radę, ale ja mam 100% pewnosc odnosnie jej wiernosci.

            To jest zresztą coś, co Ona mi zarzucala. Myslala, ze nie chce
            widziec wzajemnych dotyków Jej i kolegów, bo posadzam Ją o
            niewiernosc. A dla mnie jest to po prostu nie robienie czegos, co
            jest dla partnera przykre, niemiłe, niezrozumiałe, itp.

            BK
            • anduano Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 13:15
              nawet jeżeli dla niej takie dotykanie jest całkowicie aseksualne to
              już napewno nie dla jej kolegów. Facet jest facetem i każdy dotyk
              atrakcyjnej kobiety wywołuje odrazu myśli erotyczne - tak jesteśmy
              zbudowani. Takie coś może się kiedyś skończyć albo nachalnym flirtem
              któregoś z jej kolegów, albo nawet najgorszy scenariusz czyli gwałt,
              a gwałty bardzo często są popełniane prez takich właśnie
              rozochoconych "kolegów" i znajomych, którzy źle (a może w sumie
              prawidłowo bo zgodnie z naturą odbierają takie bodźce)
              • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 13:37
                anduano napisał:

                > nawet jeżeli dla niej takie dotykanie jest całkowicie aseksualne
                to
                > już napewno nie dla jej kolegów. Facet jest facetem i każdy dotyk
                > atrakcyjnej kobiety wywołuje odrazu myśli erotyczne - tak jesteśmy
                > zbudowani. Takie coś może się kiedyś skończyć albo nachalnym
                flirtem
                > któregoś z jej kolegów, albo nawet najgorszy scenariusz czyli
                gwałt,
                > a gwałty bardzo często są popełniane prez takich właśnie
                > rozochoconych "kolegów" i znajomych, którzy źle (a może w sumie
                > prawidłowo bo zgodnie z naturą odbierają takie bodźce)

                Podobne myslenie nie jest mi obce. Dziewczyna jest bardzo, bardzo
                atrakcyjna ale totalnie nieswiadoma owej atrakcyjnosci (silna
                niesmialosc z dziecinstwa). Gdy juz w koncu zbudowala przez lata
                grono znajomych, nie potrafiąc powiedziec "nie" szybko wytworzyla
                sobie z nimi bardzo dziwne relacje. Czesto wydaje mi sie, ze jest
                wrecz wykorzystywana, np. gdy znajomi (zarowno kobiety jak i
                mezczyzni) przyjezdzaja do Jej miasta bez zapowiedzi i wpraszają sie
                na noc, gdyz nie maja noclegu (i wiedzą, ze ona nie powie "nie").
                Ale to juz temat na inny watek.

                BK
    • facettt francuskie zwyczaje :))) 05.11.08, 13:44
      to tkzw. francuskie zwyczaje, normalne w swiecie romanskim,
      absolutnie nie do przyjecia w swiecie anglosaskim.

      A w Polsce? pol na pol.

      Albo sie z tym pogodzisz, albo ... adieu.
      • boleslaw_kret Re: francuskie zwyczaje :))) 05.11.08, 13:54
        Czy wg Ciebie "normalny facet" moze sie z tym pogodzic? A co jesli
        na nastepnym spotkaniu widzialbym kolege Mojej Kobiety trzymającego
        Ją za tyłek, a Ona powiedziałaby "nie Twoja sprawa" ?

        BK
        • facettt Re: francuskie zwyczaje :))) 05.11.08, 14:23
          Musialbys zareagowac :)

          Jest jednak roznica miedzy dotykaniem czesci "nieerotycznych"
          jak dlonie, a dotykaniem czesci erotycznych, jak pupa i biust.

          Widze, ze mieszkasz w jakims kraju anglosaskim - stad to
          zszokowanie. Gdybys mieszkal w romanskim poradzilbys sobie z tym
          problemem sam - poprzez rozmowe z partnerka i zdecydowane
          okreslenie, co mozesz tolerowac, a czego nie.
          • boleslaw_kret Re: francuskie zwyczaje :))) 05.11.08, 14:41
            Mieszkalem w Polsce az do ukonczenia studiow, wiec nie sadze by byl
            to wplyw kraju. Choc ja pochodze z malego miasteczka, Ona z jednej z
            wiekszych metropolii w Polsce. Dla mnie grono Jej znajomych jest
            bardzo specyficzne.
    • diamondbeach Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 13:44
      Ja po kilku latach związku a nie miesiącach:
      witam sie z róznymi znajomymi (płci obojga) buziakiem w policzek. co gorsza
      witam się tak z moim tatą i gwarantuje,że nie jest to gest kazirodczy:)

      dziekując za prezent potrafie kogoś objąć

      zdarza mi się usiąść koledze na kolanach

      zdarza mi się spać z kumplem w jednym namiocie

      i nigdy mojego faceta nie zdradziłam.
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 13:49
        diamondbeach napisała:

        > i nigdy mojego faceta nie zdradziłam.

        U mnie problemem nie jest obawa o zdradę. A Ty odpowiedz prosze, czy
        tego typu gesty (Ty siedzaca kumplowi na kolanach) podobają sie
        Twojemu facetowi. Aha, zapytaj go proszę.

        BK
        • diamondbeach Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:42
          Nie przeszkadzają mu. Jeśli coś mu przeszkadza to o tym mówi.
          Mysle,że to kwestia zaufania do mnie. wie,że żaden z tych gestów nie ma
          podtekstu erotycznego.
          • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:45
            Oczywiscie dla Twoich kolegów moze miec i Ty sie tego nigdy nie
            dowiesz.
            • diamondbeach Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:47
              co ma mieć dla moich kolegów, bo tego nie zrozumiałam?
              • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:52
                > co ma mieć dla moich kolegów, bo tego nie zrozumiałam?

                No, czy podobalo by sie Twojemu facetowi, gdyby dalo sie wykazac, ze
                taki np. kolega bioracy Cie na kolana, bardzo sie przy tym podnieca?

                BK
                • diamondbeach Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:10
                  Kolega,ktory najczęsciej bierze mnie na kolana to bardziej by się pewnie
                  podniecił moim facetem niż mną;)

                  Poza tym, co w tym złego,ze ktoś odczuwa podniecenie przy mnie? Równie dobrze
                  kogoś by mógł podniecać mój wygląd (czysto hipotetyczne stwierdzenie, sexbomba
                  to ja nie jestem:P)
                  Zrozum,nie każdy ma do zycia takie podejście jak Ty.

                  To,że mam ze znajomymi jakiś kontakt fizyczny, nie oznacza kontaktu erotycznego.
                  To są takie same gesty jakie mogłabym wykonać wobec osób z rodziny. Nie całujemy
                  się w usta, nie macamy po pośladkach...

                  Generalnie w naszej kulturze jest jakiś straszny strach przed dotykiem. A ludzie
                  dotyku, ciepła i serdeczności potrzebują. Seksualizacja tej sfery życia to dla
                  mnie coś niezdrowego.
                  • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:15
                    Mimo wszystko wolalbym, gdybys przekazala moje pytanie (w
                    oryginalnej formie) swojemu facetowi.

                    I nie robmy tu wyjątkow, ze ten to gej, tamtem to impotent a jeszcze
                    inny juz emeryt. Moje pytanie mialo charakter ogolny. Tworzenie
                    listy wyjątków szybko prowadzi do niepotrzebnego skomplikowania
                    sytuacji.
                    • diamondbeach Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:29
                      to że ty byś wolał to trudno. Ja z moim partnerem rozmawiam o wszystkim i wiem
                      co mu przeszkadza a co nie. Nie muszę mu powtarzać twoich pytań bo na ten temat
                      już rozmawialismy
                      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:32
                        Moge wiec tylko wyrazić swoje zdziwienie i podziekowac Tobie za głos
                        w mojej sprawie.
                        • diamondbeach Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:37
                          proszę uprzejmie:)

                          To wazne doświadczenie, dowiedzieć się,że świat jest różnorodny i ludzie się od
                          siebie różnią
                          • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:44
                            Wazne tez, by sie dogadywali. Jesli Wasz uklad Wam odpowiada, to
                            nikt nie moze nic powiedziec. Ale nie sadzisz chyba, ze to co
                            przedstawilas, jest powszechnie obowiązujacym modelem.
                            • diamondbeach Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:49
                              Szczerze mówiąc niewiele mnie to interesuje. Nasz związek jest bardzo udany,
                              opiera się na prawdziwej przyjaźni, jesteśmy szczęśliwi. Czego chcieć więcej?:)

                              Z tego co obserwuję to niestety nie jest to powszechny model, rzeczywiście.

                              Powszechny model to sobie zaobserwuj na tym forum: on się spojrzał na inną i
                              awantura, ona coś chce,ale nie umie mu powiedziec, są razem ale cholera wie po
                              co, chyba z przyzwyczajenia, on chce wyjść,ale bez niej nie może, ona musi wyjść
                              bez niego ale nie chce, sprawdzanie sobie komórek, maili, gg, podejrzenia,
                              wyrzuty, awantury. Brak zrozumienia, ciepła, serdeczności. Wieczne problemy. Ona
                              chce ślubu - on nie chce lub odwrotnie.Jakieś kłamstwa, krętactwa, zdrady.
                              Czasem mam wrażenie,że większość związków tworzą najgorsi wrogowie, tak ci
                              ludzie się do siebie odnoszą.

                              a jak forum to dla ciebie za mało to sobie zaobserwuj powszechny model związku w
                              weekend w hipermarkecie, zobaczysz jak ludzie się do siebie zwracają, jak siebie
                              traktują.
                              • li13 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 16:07
                                > powszechny model związku w weekend w hipermarkecie, zobaczysz jak
                                > ludzie się do siebie zwracają, jak siebie traktują.

                                Przykre to niestety, ale masz wiele racji. To bardzo smutne jak
                                potrafia sie do siebie odnoscic ludzie w rodzinie.

    • carolla8 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 13:52
      no, normalne to nie jest tj. zachowanie Twojej dziewczyny.Bo Twoje absolutnie
      tak, żaden facet nie chciałby mieć takich "atrakcji".


      jesli jestes kobieta: dlaczego uwazalabys, ze partnerowi nie moze
      > byc przykro, gdy widzi wlasną kobiete calująca innego faceta lub tez
      zachowująca sie w stosunku do innego goscia, jak to on bylby Jej
      > obiektem zainteresowan (wątek z dłonią)?


      Moze ona lubi widziec jak jestes zazdrosny? bo niektóre kobiety to tez takie są.
      Moze ma inną wrażliwość/empatię niz Ty?

      Może nie mieć tez szacunku do Ciebie jako człowieka? bo skoro Ty jej
      powiedziałeś że żle sie z jej zachowaniem czujesz, to ona powinna Ciebie
      przeprosić i sie zmienić.
      Moze żle pojmuje niezależnośc?
      A moze manifestuje tez coś tym?

      Tylko to mi przychodzi do głowy.

      A swoją drogą uwazam ze i tak jest lepiej, bo ona to robi przy Tobie. Tylko jest
      druga strona medalu-czy Ty ją bedziesz dalej szanował (nawet jesli sie zmieni) i
      czy bedziesz potrafił jej ufać?

      Reasumując: normalne to zachowanie na pewno nie jest.
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:04
        Uzywasz wielu argumentów, ktorych ja uzywalem (zle pojmowana
        niezaleznosc, robienie przykrosci partnerowi, itp).

        Ona na pewno jest zazdrosna, ale wie, ze takich "atrakcji" na pewno
        nie dostanie nigdy z mojej strony. Bo po pierwsze ja jestem dosc
        chłodny i zdystansowany, jesli chodzi o kontakty z innymi (ale nie z
        Moją Partnerką!!) a po drugie moje grono znajomych jest duzo
        mniejsze (i juz sporo zaniedbane z racji mojej kilkuletniej pracy za
        granica).

        Co do partnerki to Ona idzie w zaparte i od kilku dni mamy cisze (i
        znow ocean pomiedzy nami).

        BK
        • carolla8 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:23
          Nie rozumiem wobec tego o jakie odpowiedzi Ci chodzi?Czego oczekujesz od nas?

          Dla mnie zachowanie dziewczyny jest po prostu nieetyczne, nie kulturalne i tyle.
          • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:44
            carolla8 napisała:

            > Nie rozumiem wobec tego o jakie odpowiedzi Ci chodzi?Czego
            oczekujesz od nas?
            >
            > Dla mnie zachowanie dziewczyny jest po prostu nieetyczne, nie
            kulturalne i tyle

            No i wlasnie o takie konkretne wypowiedzi mi chodzi. Gdy poruszylem
            ten watek w naszej pamietnej rozmowie, Ona natychmiast chciala
            obdzwaniac swoich znajomych, by uzmyslowic mi, ze Jej zachowanie
            jest standardem, a moje prosby o zmianę są nieuzasadnione.

            Bo ja sadze, ze nie jest i za Twoja wypowiedz bardzo Ci dziekuje.
    • nawrocona5 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:18
      boleslaw_kret napisał:
      Podczas jednego spotkania, gdy ja siedzialem
      > tuz obok Niej, Ona trzymala na stole dłon jednego z kolegów pomiedzy
      > swoimi dłońmi. Bawila sie ową dłonią, ogladala zegarek, itp. Ja
      > przygladalem sie totalnie wryty.

      Nic dziwnego. Każdy by był. To twoją dłoń powinna trzymać w swoich dłoniach (
      lepiej aby inicjatywa była twoja:))

      Przedstawiła dwa argumenty: a) nie robi
      > nic złego. b) znajomych zna przeciez dłuzej niz mnie.
      >

      Najwyraźniej uważa swoich znajomych za osoby bliższe niż ty.
      Zastanów się nad swoim pojmowaniem związku.
      Jestem tego samego zdania co niektórzy przedmówcy - nie ma "związku
      praktykowanego głównie na odległość" To może byc co najwyżej nadzieja na związek.

      Ja równiez witam się ze znajomymi poprzez uściski i całuski, ale to o czym
      piszesz na pewno nie mieści się w normie
    • ansag Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 14:53
      Po 1. Autorze wątku - po co piszesz do nas z tym problemem, jeśli sam dobrze
      wiesz lepiej, że z nią będziesz i nasze wypociny nic nie dadzą? Udowadniasz to w
      każdym kolejnym poście. Może najpierw trochę dystansu do siebie? Spójrz na to
      oczami innych, a nie tylko swoimi - na dodatek ślepo - tak, tak, ślepo -
      zakochanymi.
      A po 2. Ja po takiej "akcji" z rączką u mojego faceta z inną wstałabym i wyszła,
      a facet musiałby mnie przepraszać za takie coś, a nie ja jego, że jeszcze się za
      to wściekłam. Mam prawo. A gdyby tylko spróbował ze mnie zrobić histeryczkę, że
      to przecież normalne, to dostałby po ryju :D
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 15:03
        ansag napisała:

        > Po 1. Autorze wątku - po co piszesz do nas z tym problemem, jeśli
        sam dobrze
        > wiesz lepiej, że z nią będziesz i nasze wypociny nic nie dadzą?
        Udowadniasz to
        > w
        > każdym kolejnym poście. Może najpierw trochę dystansu do siebie?
        Spójrz na to
        > oczami innych, a nie tylko swoimi - na dodatek ślepo - tak, tak,
        ślepo -
        > zakochanymi.

        Oczywiscie, ze Ją wciąż kocham. Ale obecnie sytuacja zmierza w
        stronę raczej przeciwna. Wiec nie wiem skąd te Twoje spostrzezenia.
        Wierzę w Jej uczucie i wiernosc, ale sadze jednoczesnie, ze takie
        zachawania dotykowe sa dla mnie nieakceptowalne. Ale mniejsza o to.

        > A po 2. Ja po takiej "akcji" z rączką u mojego faceta z inną
        wstałabym i wyszła
        > ,
        > a facet musiałby mnie przepraszać za takie coś, a nie ja jego, że
        jeszcze się z
        > a
        > to wściekłam. Mam prawo. A gdyby tylko spróbował ze mnie zrobić
        histeryczkę, że
        > to przecież normalne, to dostałby po ryju :D

        No widzisz. A ja zareagowalem z opanowaniem. Nie zrobilem afery na
        miejscu, tylko podczas kolacji zapytalem sie jakie są Jej relacje ze
        znajomymi na plaszczyźnie dotykowej. I tu "dostalem po ryju", ze to
        nie moja sprawa, itp.

        BK
        • awdotia.romanowna Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 16:29
          Bolesławie, a może wyolbrzymiasz problem. Piszesz o dotykaniu pod
          biustem a może to był kuksaniec w bok? Dla wielu ludzi takie
          zachowania są normalne (buziak na powitanie, całus za wyświadczenie
          przysługi, oglądanie zegarka trzymając dłoń właściciela). A jeśli
          jest to dla niej normalne to nie dziw się, że tak gwałtownie
          zareagowała. Może poczuła się osaczona? Gdyby Tobie partnerka
          zwróciła uwagę, że podałeś dłoń i spojrzałeś się w oczy koleżance
          też mógłbyś poczuć, iż chce zamknąć Cię w klatce, bo takie
          zachowanie jest dla Ciebie normalne i "nie wyobrażasz sobie inaczej".

          Wiele zależy od temperamentu, jedni reagują gwałtownie, inni mniej.
          Dziewczyna pewnie należy do tej pierwszej grupy, musi ochłonąć. Jak
          wam zależy na związku to się dogadacie, jeśli przez taką, w sumie
          bzdurę, poróżnicie się na dobre... to znaczy, że niezbyt silne
          uczucie was łączyło.

          A co do oceny zachowania dziewczyny względem kolegów. Nie
          jest "dziwne", jest inne niż Twoje. Znam takie osoby jak ona, tyle,
          że ja z kolei nie przepadam jak inni się na mnie "wieszają", nawet
          jak są moimi dobrymi znajomymi.


          • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 16:50
            Mnie najbardziej razi to, ze Ona mowi, ze "to Jej sprawa" a nie moja
            (i mnie w tym wszystkim nie uwzglednia. A przeciez jestesmy
            para!!!). Wiec ja nawet nie wiem jak daleko te zachowania sie
            rozciagaja.

            Dodatkowo Moja Kobieta nie potrafi zrozumiec, ze takie zachowania
            moga mi sprawic przykrosc, wiec nalezaloby je ograniczyc.

            Sama jest bardzo zazdrosna, gdy mam zebranie z kobietami w pracy to
            wariuje na odleglosc. Gdy stoimy w aucie na pasach i przechodzi
            przed nami kobieta (ktorą ja musze widziec, bo patrze wprost) Ona
            dostaje furii i potrafi sie przez 10 minut nie odzywac i wypominac
            tę scenę caly wieczor.

            I jak przy tym wszystkim mam telerowac rozne Jej rozne dotykowe
            akcje?

            BK
            • wyssana.z.palca Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 16:52
              boleslaw_kret napisał:

              Gdy stoimy w aucie na pasach i przechodzi
              > przed nami kobieta (ktorą ja musze widziec, bo patrze wprost) Ona
              > dostaje furii i potrafi sie przez 10 minut nie odzywac i wypominac
              > tę scenę caly wieczor.


              no beeez jaj. przesada
    • kochanka Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 16:09
      Dla mnie jestes zakompleksiony niestety:-(
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 16:29
        kochanka napisała:

        > Dla mnie jestes zakompleksiony niestety:-(

        Masz prawo do takiego zdania. Ale wiele kobiet nie zgodziło sie juz
        z Toba w powyzszej dyskusji.

        Chetnie uslysze wiecej argumentow od Ciebie.

        BK
    • bucefal_macedonski Podsumowując 05.11.08, 16:43
      Większości dyskutantów, jak widać, zachowanie "Twojej" kobiety wydaje się co
      najmniej kontrowersyjne. O ile całkiem normalne są powitalne całusy, uściski i
      okazyjne kuksańce wśród starych dobrych znajomych, to - wybacz - trzymanie za
      rączkę pod stołem, sadzanie na kulasach i niby łapanie za żeberka już nie są.
      Ani w krajach skandynawskich, ani w słonecznej Italii. Kretynowi, który
      stwierdził, że południowy temperament dopuszcza tego typu "przyjacielskie"
      tarmoszki a Ciebie skuły okowy anglosaskich sztywnych obyczajów proponuję
      odstawić pornoski i imprezki na jakiś czas, żeby odpowiedniej perspektywy nabrać.

      Pomijając niedojrzałe zapatrywania w tej kwestii "Twojej" najwyraźniej
      nietrafionej lubej skupmy się na Tobie, bo w sumie o Ciebie się rozchodzi.
      Ciebie i innych samców wokół niej. To jest test. Test męskości. Tej
      najprostszej, zwierzęcej samczości. Obcy facet bierze sobie na kolana Twoją
      kobietę. Co robisz?

      Owszem, różne są obyczaje, różne są puntky widzenia, różne są relacje
      międzyludzkie. Ale ty masz swoje obyczaje, swój punkt widzenia, swoją relację. I
      co z tym zrobisz? Będziesz się jak skończona ci... przypatrywać i zastanawiać,
      czy może w Krakowie takie rzeczy to normalka, a ty jesteś po prostu
      małomiasteczkowy zakompleksiony frajer?

      Pamiętaj, to jest pole walki i zwycięzca bierze wszystko. Jak sobie tak
      rudymentarne dla miłosnego związku sprawy jak zakres intymnej wyłączności
      ustalisz, tak potem będziesz miał. I tu nie ma miejsca na kompromis i
      negocjacje, jak przy ustalaniu, kto w którym dniu tygodnia zmywa naczynia, kto z
      dzieckiem odrabia lekcje i ile możesz w tygodniu wydawać na piwo, a ona w
      miesiącu na kosmetyki. Jeśli ona tego nie rozumie, to trudno, najwyraźniej (mimo
      hetrolitrów przelanego atramentu) nie było Wam razem pisane. Ale jeśli Ty tego
      nie rozumiesz, to inni mężczyźni przestaną Cię szanować.
      • boleslaw_kret Re: Podsumowując 05.11.08, 16:55
        bucefal_macedonski napisał:

        To jest test. Test męskości. Tej
        > najprostszej, zwierzęcej samczości. Obcy facet bierze sobie na ?
        kolana Twoją
        > kobietę. Co robisz?

        Zadałem Jej juz wczesniej pytanie o to: w jakich okolicznosciach
        moge dac obcemu facetowi (lub tez Jej znajomemu) w morde za
        niewlasciwe zachowanie. I uslyszalem: to Jej sprawa i ona bedzie o
        tym decydowac. Wiec ja mam naprawde zwiazane ręce!

        Wiec jak zareagowałbyś na taki tekst Ty, Wielki Bucefale?

        BK
        • awdotia.romanowna Re: Podsumowując 05.11.08, 16:57
          Bolek, z ręką na sercu, nie wyolbrzymiasz gestów, które widziałeś?
          • boleslaw_kret Re: Podsumowując 05.11.08, 17:19
            awdotia.romanowna napisała:

            > Bolek, z ręką na sercu, nie wyolbrzymiasz gestów, które widziałeś?

            Może tak. Moze nie. Tylko obiektywny obserwator mogłby to ocenic.
            Ale mnie najbardziej bolą słowa, ze to wszystko to "Jej sprawa". Bo
            skad ja mam wiedziec, co zobaczylbym na kolejnym spotkaniu? I
            dlaczego gdy zobacze przesade z czyjejs strony to nie mam prawa
            interweniowac (slowem, czynem)?

            Historia o dłoniach jest prawdziwa, a Ona sama sie przyznała,
            ze "tak juz ma". Na moja prosbe, by cos takiego juz nie mialo
            miejsca uslyszalem, ze skoro nie jestem w stanie tego zaakceptowac,
            to sie bedziemy musieli rozstac, bo Ona na 100% tego nie zmieni.
            Czyli nawet nie bedzie probowala wyeliminowaqc tego, co sprawia mi
            przykrosc.

            Ja po prostu uwazam, ze wszelkie relacje dotykowe Mojej Dziewczyny z
            innymi powinny byc minimalizowane. Chocby dlatego, ze nie nie jest
            to dla mnie mily widok. Nie kaze jednak zyc Jej w klatce i nie miec
            zadnych relacji z innymi facetami.

            BK
            • awdotia.romanowna Re: Podsumowując 05.11.08, 17:34
              > Ale mnie najbardziej bolą słowa, ze to wszystko to "Jej sprawa".
              Bo
              > skad ja mam wiedziec, co zobaczylbym na kolejnym spotkaniu? I
              > dlaczego gdy zobacze przesade z czyjejs strony to nie mam prawa
              > interweniowac (slowem, czynem)?

              Albo zareagowała impulsywnie, przemyśli sprawę i przegada z Tobą
              problem na spokojnie, uwzględniając Twoje zdanie (chodzi mi o
              wypracowanie WSPÓLNYCH wniosków, CONSENSUS, a nie podporządkowanie
              się Tobie).

              Albo ktoś ją "tłamsił" w domu? (ojciec?) I teraz nie słucha nawet co
              masz do powiedzenia, boi się podobnej sytuacji w Waszych relacjach.
              Boi się "poddaństwa". Stosuje taktykę wojny pozycyjnej. Za wszelką
              cenę chce wygrać nie zastanawiając się nawet za bardzo nad wartością
              wygranej. Tu będzie Ci ciężej porozmawiać.

              Albo, wybacz, nie zależy jej i jest dobrze dopóki gracie na jej
              zasadach.
              • boleslaw_kret Re: Podsumowując 05.11.08, 18:41
                awdotia.romanowna napisała:

                > Albo ktoś ją "tłamsił" w domu? (ojciec?) I teraz nie słucha nawet
                co
                > masz do powiedzenia, boi się podobnej sytuacji w Waszych
                relacjach.
                > Boi się "poddaństwa". Stosuje taktykę wojny pozycyjnej. Za wszelką
                > cenę chce wygrać nie zastanawiając się nawet za bardzo nad
                wartością
                > wygranej. Tu będzie Ci ciężej porozmawiać.

                To ma sens. Bo wiele wiem o Jej rodzinnych przezyciach,
                dziecinstwie, poprzednich nieudanych zwiazkach. W dodatku jest
                artystka, a te chca czasami na sile byc zbyt niezalezne i
                manifestuja to dookola.

                Jak mam wiec Ją podejsc? Jak zacząc rozmowe? Jaka strategie obrac?

                BK
        • bucefal_macedonski Re: Podsumowując 05.11.08, 17:21
          > Wiec jak zareagowałbyś na taki tekst Ty, Wielki Bucefale?
          >
          > BK

          To bardzo dla mnie hipotetyczne zagadnienie. Nie chcę tu zabrzmieć, jak
          macho-prezes, co konkurecji gardła przegryza, bo taki nie jestem. Prowadzę
          całkiem przeciętne życie, z którym na wieeeeeelu polach przegrywam, ale chyba
          bym najpierw musiał z trzy razy poprosić o powtórzenie tekstu, żeby mieć
          pewność, że dobrze usłyszałem. A potem dyskretnie się uszczypnąć w jajco, czy
          nie śnię. A na koniec popadłbym w wielogodzinną ponurą zadumę nad tym, co
          takiego złego w poprzednim życiu musiałem uczynić, że zakochałem się w
          gó...arze, która mi śmie bezczelnie pyskować, że to jej sprawa, komu siada na
          kolanach.

          Ale od innej strony podejdźmy do tematu. Od listownej. Piszesz, że
          deklarowaliście uczucie. No i co ten szumny, quasi-specjalistyczny termin
          znaczy? Czyż w języku życiowych sytuacji nie przekłada się na "To już nie moja
          sprawa i już nie ja o tym będę decydować."? Kiedy się wreszcie co poniektórzy
          ockną i zrozumieją, że te romantyczne wniosłe formułki to nie pustosłowne
          ćwierkanie zadurzonych ptaszyn, a obietnice czynienia tak a tak w konkretnej
          sytuacji? Wierność to pies przychodzący do jednej nogi. Tyle i aż tyle.
          • jj1978 Re: Podsumowując 05.11.08, 18:34
            podsumowujac to bucefal dobrze gada - chociaz to 'pyskowanie
            gowniary' mi sie nie bardzo podoba w tym kontekscie. a sam tekst
            autora watku o waleniu w morde kwalifikuje sie do zerwania
            znajomosci, odpowiedz na tenze rowniez (co to wogole za zwyczaje i
            sposob prowadzenia rozmowy? jakies blokowisko w Nowej Hucie czy co?)
            BTW: jestem pewna ze normalni ludzie tez mieszkaja w NH. a co do
            anglosaskich zwyczajow to ludzie tutaj sa duzo bardziej wyluzowani
            niz w Europie jesli chodzi o zycie towarzyskie.
            • bucefal_macedonski Re: Podsumowując 05.11.08, 19:04
              Jeżeli rzeczywiście dwudziestoparoletnia trzpiotka swojemu facetowi, któremu się
              nie podobają jej palpacyjne obyczaje mówi, że to jej sprawa, to jak inaczej ją
              nazwać, żeby bardziej się spodobało w tym kontekście, a zarazem dotarło? Naiwnie
              niezależna?
              • raohszana Re: Podsumowując 05.11.08, 20:37
                Ja bym na "artystyczną swołocz" postawiła

                P.s: Jakich Ty mile trudnych a zapomnianych słów używasz *_*
        • masher Re: Podsumowując 05.11.08, 22:01
          nie mozesz poprosic faceta na bok i wyprostowac go? bym sie nie patyczkowal z
          takimi ktorzy oblapiaja mi kobite. w morde walic i po sprawie nawet jakby
          kobieta miala z tym problem- dokladnie z elementarnym szacunkiem do siebie
          samej. z drugiej strony czy warto bronic tego 'szacunku' skoro jest jaki jest.
          to juz inna kwestia.
          ogolnie jest tak jak napisano ci wyzej- ustalasz granice ktorych nikomu
          przekroczyc nie wolno. moja baba= moje terytorium=dotkniesz to zabije. wiec sie
          nie pytaj bo dalej bedzie ci mowila ze to ona ustala zasady a ty robisz za
          pantofla. pokaz ze masz jaja, postaw sie, ustal granice a jak jej nie pasuje to
          niech spada na jablka bo latawic na stanie miec nie chcesz tylko dame, matke
          zone i kochanke w jednym
          • boleslaw_kret Re: Podsumowując 05.11.08, 22:08
            no wiesz, jesli sie raz tak zachowam, to strace pewnie kobiete od
            razu. Choc ocale wlasne ego. Do czego to jednak doprowadzi?

            • masher Re: Podsumowując 05.11.08, 22:16
              jesli nigdy tak sie nie zachowasz i pozwolisz aby wszyscy ja macali nigdy nie
              bedziesz facetem/samcem w jej oczach ;)
              problemem tylko jest to iz ona nie jest dama wiec dla mnie srednio jest czego
              bornic. nie obraz sie ze tak pisze, tak to wyglada.
              • fenolblue Re: Podsumowując 07.11.08, 09:24
                masher napisał:

                > jesli nigdy tak sie nie zachowasz i pozwolisz aby wszyscy ja macali nigdy nie
                > bedziesz facetem/samcem w jej oczach ;)

                Nie to, że się chcę wymądrzać ale po mojemu są kobiety, które nie pragną mieć
                samca w oczach;). Może akurat ta potrzebuje introwertycznego chłopca, którego
                będzie mogła zdominować na wszystkich polach i jednocześnie się od niego
                uzależnić. Oczywiście za mało danych, żeby wyciągać takie wnioski ale gdybając
                sobie nieco schematycznie kobita wygląda na taką co to miała problemy z
                rodzicami (matką raczej), a teraz ma problem z własną niezależnością i akurat
                przy autorze wątku jej nie przejdzie.
              • jj1978 Re: Podsumowując 07.11.08, 15:37
                wow, ale ty masher meski jestes, normalnie majtki przez glowe tu
                wszystkie sciagamy czytajac posty w stylu: moja kobita - moje
                terytorium:)
                • pieniacz_sadowy To jest Was więcej, jj1978? 07.11.08, 18:04
                  > wow, ale ty masher meski jestes, normalnie majtki przez glowe tu
                  > wszystkie sciagamy czytajac posty w stylu: moja kobita - moje
                  > terytorium:)

                  Hmm, moja kobita zazwyczaj ma już majtki ściągnięte, niekoniecznie przez głowę,
                  kiedy jej po raz kolejny, w całkiem przyjemnych okolicznościach uświadamiam, że
                  jest moim terytorium.

                  Jakkolwiek cywilizowana byś się sobie nie wydawała, to akurat w tych sprawach
                  wciąż pozostajemy zaborczymi bestiami. Więc śmiało, nie stawaj okoniem swojej
                  naturze i ściągaj te majtki przez głowę, jeśli tak najlepiej umiesz wyrazić swą
                  dziką radość z przynależności do drugiej osoby. :o)
                  • jj1978 Re: To jest Was więcej, jj1978? 07.11.08, 18:12
                    zdobycze cywilizacyjne definiuje troche inaczej, a traktowanie
                    drugiego czlowieka jako swojej wlasnosci nazywa sie niewolnictwo ale
                    co tam, jesli dany mezczyzna tylko w tem sposob jest w stanie sie
                    dowartosciowac to niech ma. chociaz maja tak zazwyczaj tylko male
                    pieski chyba?
                    • pieniacz_sadowy Nie mylmy pojęć 08.11.08, 00:22
                      Niewolnictwo to system ekonomiczny polegający na świadczeniu prac na rzecz pana,
                      w zamian nie otrzymując nic, poza wyżywieniem, zakwaterowaniem i prawem do życia
                      oraz dalszego służenia. Seksualny terytorializm czy posesywizm to trochę coś
                      innego, pierwotniejszego i... naturalniejszego.

                      Owszem, nie trzeba od razu na pal nadziewać harcującego nie na swoim polu
                      bawidamka, a niewiernej kochance piętno na policzku wypalać - może nie tyle nie
                      trzeba co nie można, bowiem w toku rozwoju cywilizacyjnego państwo
                      zagwarantowało sobie wyłączność na naruszanie cielesnej integralności oraz
                      swobody jednostki, tak aby (między innymi) wyrugować raz na zawsze (znowu)
                      ekonomicznie nieopłacalną instytucję zemsty rodowej - jednak pomiędzy dwojgiem
                      seksualnych partnerów funkcjonujących w stanie recydywy kształtuje się coś na
                      zasadzie mniej lub bardziej wzajemnego zawłaszczenia, nieprawdaż?

                      Czyż wszyscy lub przynajmniej zdecydowana większość z nas nie czujemy, że
                      osobnik A dotykający w sposób intymny osobnika B, który jest mniej lub bardziej
                      formalnym partnerem osobnika C postępuje niewłaściwie, i to bynajmniej nie
                      dlatego, iż jego dotyk może być osobnikowi B niemiły, ale dlatego, że nie jest
                      JEGO lecz KOGOŚ INNEGO partnerem? Zauważcie przy tym, że nie ma w żadnym chyba
                      ludzkim języku innego sposobu na wyrażenie trwałego związku seksualnego między
                      dwogiem ludzi, jak przy pomocy zaimka dzierżawczego, tego samego, którym
                      ustalamy stosunki własności: MÓJ mąż, MOJA koszula, MOJE pieniądze. Owszem,
                      można się silić na "mężczyzna, z którym na mocy prawa i obyczaju regularnie i
                      wyłącznie sypiam", ale nie popadajmy w filozoficzne odmęty. Język ze (znowu)
                      ekonomicznych powodów powinien być maksymalnie lakoniczny. Czy może zaraz
                      będziecie mi prawić o ponowoczesnych szczęśliwych związkach, gdzie każdy robi co
                      chce, byleby raz w tygodniu wracał do domu na noc?
                      • focus35 Re: Nie mylmy pojęć 08.11.08, 01:12
                        Nie rozumiemy sie:) - a moze to tylko kwestia zle uzywanych pojec -
                        nikt nie mowi ani o byciu czyjas wlasnoscia, bo nikt nigdy nia sie
                        nie staje nawet podpisujac bardzo wazny papier zlotymi literami czy
                        nawet wlasna krwia;) ani o byciu jakims ponowoczesnym czyms, gdzie
                        przychodzi sie raz na tydzien na noc - myslac o dwojgu kochajacych i
                        pragnacych sie ludziach, ktorzy razem buduja zycie nie mysle w ogole
                        o takich kategoriach jakie podano w poscie nizej.
                        Pewnie, ze nie mam nic przeciwko wyrazeniom moj maz, chlopak, facet,
                        partner itd. ale oznacza to bliskosc i zaangazowanie a nie dywagacje
                        o terytorialnosci. Niemyzianie sie z innymi, nie bliskimi i wobec
                        ktorych nie jest sie zaangazowanym traktuje wtedy jako rzecz
                        oczywista.




                        pieniacz_sadowy napisał:

                        > Niewolnictwo to system ekonomiczny polegający na świadczeniu prac
                        na rzecz pana
                        > ,
                        > w zamian nie otrzymując nic, poza wyżywieniem, zakwaterowaniem i
                        prawem do życi
                        > a
                        > oraz dalszego służenia. Seksualny terytorializm czy posesywizm to
                        trochę coś
                        > innego, pierwotniejszego i... naturalniejszego.
                        >
                        > Owszem, nie trzeba od razu na pal nadziewać harcującego nie na
                        swoim polu
                        > bawidamka, a niewiernej kochance piętno na policzku wypalać - może
                        nie tyle nie
                        > trzeba co nie można, bowiem w toku rozwoju cywilizacyjnego państwo
                        > zagwarantowało sobie wyłączność na naruszanie cielesnej
                        integralności oraz
                        > swobody jednostki, tak aby (między innymi) wyrugować raz na zawsze
                        (znowu)
                        > ekonomicznie nieopłacalną instytucję zemsty rodowej - jednak
                        pomiędzy dwojgiem
                        > seksualnych partnerów funkcjonujących w stanie recydywy kształtuje
                        się coś na
                        > zasadzie mniej lub bardziej wzajemnego zawłaszczenia, nieprawdaż?
                        >
                        > Czyż wszyscy lub przynajmniej zdecydowana większość z nas nie
                        czujemy, że
                        > osobnik A dotykający w sposób intymny osobnika B, który jest mniej
                        lub bardziej
                        > formalnym partnerem osobnika C postępuje niewłaściwie, i to
                        bynajmniej nie
                        > dlatego, iż jego dotyk może być osobnikowi B niemiły, ale dlatego,
                        że nie jest
                        > JEGO lecz KOGOŚ INNEGO partnerem? Zauważcie przy tym, że nie ma w
                        żadnym chyba
                        > ludzkim języku innego sposobu na wyrażenie trwałego związku
                        seksualnego między
                        > dwogiem ludzi, jak przy pomocy zaimka dzierżawczego, tego samego,
                        którym
                        > ustalamy stosunki własności: MÓJ mąż, MOJA koszula, MOJE
                        pieniądze. Owszem,
                        > można się silić na "mężczyzna, z którym na mocy prawa i obyczaju
                        regularnie i
                        > wyłącznie sypiam", ale nie popadajmy w filozoficzne odmęty. Język
                        ze (znowu)
                        > ekonomicznych powodów powinien być maksymalnie lakoniczny. Czy
                        może zaraz
                        > będziecie mi prawić o ponowoczesnych szczęśliwych związkach, gdzie
                        każdy robi c
                        > o
                        > chce, byleby raz w tygodniu wracał do domu na noc?
                  • focus35 Re: To jest Was więcej, jj1978? 07.11.08, 18:23
                    nie ma zadnej przynaleznosci - jest chec bycia z danym, konkretnym
                    czlowiekiem

                    radosc bliskiego kontaktu z nim jest rowniez jak najbardziej
                    konkretna ale nie wynika z poczucia bycia jego wlasnoscia czy
                    terytorium;) to sa pojecia z innego poziomu - mozna miec frajde z
                    seksu z ukochana osoba bez popadania w gadzie rejony;)))

                    pieniacz_sadowy napisał:

                    > > wow, ale ty masher meski jestes, normalnie majtki przez glowe tu
                    > > wszystkie sciagamy czytajac posty w stylu: moja kobita - moje
                    > > terytorium:)
                    >
                    > Hmm, moja kobita zazwyczaj ma już majtki ściągnięte, niekoniecznie
                    przez głowę,
                    > kiedy jej po raz kolejny, w całkiem przyjemnych okolicznościach
                    uświadamiam, że
                    > jest moim terytorium.
                    >
                    > Jakkolwiek cywilizowana byś się sobie nie wydawała, to akurat w
                    tych sprawach
                    > wciąż pozostajemy zaborczymi bestiami. Więc śmiało, nie stawaj
                    okoniem swojej
                    > naturze i ściągaj te majtki przez głowę, jeśli tak najlepiej
                    umiesz wyrazić swą
                    > dziką radość z przynależności do drugiej osoby. :o)
                    • pieniacz_sadowy Może i najpierw jest chęć... 08.11.08, 00:24
                      Ale potem niejednokrotnie dochodzi poświadczony własnoręcznym podpisem (i to
                      niejednym) OBOWIĄZEK.
                      • focus35 Re: Może i najpierw jest chęć... 08.11.08, 01:01
                        ????
                        nie ma obowiazku chodzenia do lozka - takze po podpisaniu papierow o
                        wspolnym zyciu


                        pieniacz_sadowy napisał:

                        > Ale potem niejednokrotnie dochodzi poświadczony własnoręcznym
                        podpisem (i to
                        > niejednym) OBOWIĄZEK.
                        • pieniacz_sadowy Re: Może i najpierw jest chęć... 08.11.08, 04:25
                          No i tu można się spierać długo i namiętnie, gdyż w świetle polskiego prawa
                          rodzinnego w skład praw i obowiązków małżeńskich wchodzi tzw. wspólne pożycie,
                          przez które rozumie się utrzymywanie więzi fizycznej, duchowej oraz
                          gospodarczej. Owszem, nie sprecyzowane są to terminy, zapewne z pochopnego, być
                          może przeświadczenia prawodawcy, że clara non sunt interpretanda, nie istnieje
                          też żaden grafik częstości małżeńskiego spółkowania, oraz nie przewiduje się
                          określonych sankcji za nie wywiązywanie się z małżeńskich obowiązków (a w
                          szczególności tego, o który Tobie chodzi), prócz właściwej dla każdej umowy
                          cywilnoprawnej (a taką małżeństwo jest) możliwości jej unieważnienia. Jednak z
                          negatywnego punktu widzenia istnieje w małżeństwie obowiązek wierności, co
                          oznacza nie tyle chodzenie do łóżka małżeńskiego, co nie chodzenie do łóżka
                          pozamałżeńskiego.

                          - Czy Pani za mną nadąża? - spytał rozbawiony, lecz bez złośliwości.
                          • focus35 Re: Może i najpierw jest chęć... 09.11.08, 17:47
                            co do prawa zgoda - jest tez cos takiego jak gwalt malzenski w
                            prawie takze...

                            co do roznych zapisow zgoda - obowiazek jednak lepiej jakby wynikal
                            z czlowieka a nie z zapisow, dlatego byc moze funkcjonuje
                            powiedzenie, ze malzenstwo to grob milosci

                            ps. zawsze mialam problem z byciem obowiazkowa, wiec moze nie
                            powinnam sie wypowiadac na ten temat, pozdrawiam:)

                            pieniacz_sadowy napisał:

                            > No i tu można się spierać długo i namiętnie, gdyż w świetle
                            polskiego prawa
                            > rodzinnego w skład praw i obowiązków małżeńskich wchodzi tzw.
                            wspólne pożycie,
                            > przez które rozumie się utrzymywanie więzi fizycznej, duchowej oraz
                            > gospodarczej. Owszem, nie sprecyzowane są to terminy, zapewne z
                            pochopnego, być
                            > może przeświadczenia prawodawcy, że clara non sunt interpretanda,
                            nie istnieje
                            > też żaden grafik częstości małżeńskiego spółkowania, oraz nie
                            przewiduje się
                            > określonych sankcji za nie wywiązywanie się z małżeńskich
                            obowiązków (a w
                            > szczególności tego, o który Tobie chodzi), prócz właściwej dla
                            każdej umowy
                            > cywilnoprawnej (a taką małżeństwo jest) możliwości jej
                            unieważnienia. Jednak z
                            > negatywnego punktu widzenia istnieje w małżeństwie obowiązek
                            wierności, co
                            > oznacza nie tyle chodzenie do łóżka małżeńskiego, co nie chodzenie
                            do łóżka
                            > pozamałżeńskiego.
                            >
                            > - Czy Pani za mną nadąża? - spytał rozbawiony, lecz bez
                            złośliwości.
    • delayla WIEM!! 05.11.08, 17:41
      Przejdźcie na islam! Wtedy żaden facet już na nią nie spojrzy, a tym bardziej
      jej nie dotknie :D!!

      A tak na serio...
      Jak niby ma się witać z przyjaciółmi? Podanie reki czy może pomachać z
      odległości nastu metrów?
      W ogóle nie widzę problemu - tez się tak witam z moimi kumplami czy moim
      Ukochanym, a nawet, o zgrozo, z jego kumplami się tak witam!
      I mam takich 2 bliższych z którymi się i przytulę i złapię za rękę, a nawet u
      nich nocowałam sama - oni mają partnerki i ja mam partnera i jakoś nikt
      problemów nie robi...
    • erba Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 17:42
      No to macie niezłe "równouprawnienie" w waszym związku, ona się może macać z
      kolegami, a ty nie możesz normalnie spojrzeć na obcą kobietę przechodzącą przez
      ulicę LOL to chore
      Lepiej się zastanów, czy ten związek jest taki dobry, bo ja tu widzę problem
      bardziej nie w jej relacjach z innymi facetami, ale w jej stosunku do ciebie
      (podpowiem: stosunku zafochanej niuni)
      • awdotia.romanowna Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 18:05
        > No to macie niezłe "równouprawnienie" w waszym związku, ona się
        może macać z
        > kolegami, a ty nie możesz normalnie spojrzeć na obcą kobietę
        przechodzącą przez
        > ulicę LOL to chore

        Pytanie czy Bolek nie wyolbrzymia tego macania. Czy nie dodał czegoś
        od siebie, czegoś nie pominął.

        Tak samo jak z listami. Tysiące listów.. związek 6-miesięczny. Nawet
        jeśli to tylko 2 tysiące to wychodzi ponad 5 listów dziennie na
        osobę...

        Skłonność do przesady odnotowana.
        • erba też racja n/t 05.11.08, 18:11

        • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 18:35
          Od 6 miesiecy jestesmy para. Piszemy do siebie od okolo roku. Jak
          widac po tym watku ja nie mam problemow z pisaniem. A skrzynka
          odbiorcza od Niej pokazuje mi listy w tysiacach.

          Juz pisalem, ze nasza znajomosc jest bardzo intensywna jesli chodzi
          o wymieniane slowa.
          • bucefal_macedonski Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 18:59
            A jak z wymianą płynów ustrojowych?
            • masher Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 22:28
              tez mialem o to zapytac. moze ona taka pisarka tylko z nim jest, z nim
              platonicznie z kolegami ogranoleptycznie. nie takie rzeczy swiat widzial ;)
              • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 22:49
                I tu sie Panowie bardzo mylicie. Podczas jednej z naszych 2
                tygodniowych wypraw ona nalegala na cos wiecej. Ja z reguly szybko z
                kobieta do lozka nie chodze i chcialem poczekac, ale gdy kobieta
                ciagnie za noge do sypialni (doslownie!) to nie mozna utracic
                resztek meskosci.

                Jak juz gdzies powyzej pisalem, nie bylo nikogo przede mna. Wiec nie
                posadzajmy Jej naprawde o rozwiezlosc.

                BK
                • focus35 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 07.11.08, 00:14
                  Moge oczywiscie baardzo sie mylic ale jednak kobieta, ktora na
                  poczatku zwiazku ciagnie za noge do sypialni (jak piszesz,
                  doslownie!) to jest pewne odwrocenie rol:) Ty chciales poczekac, to
                  byly Wasze pierwsze intymne chwile, ona tego nie wyczula tylko
                  ciagnela za noge (!) - dla mnie czaaad.
                  Nie mam zupelnie nic przeciwko niezaleznosci kobiet i nie znosze
                  terytorialnego podejscia do kobiety - pt. moj teren albo przywalanie
                  w morde/test meskosci itd.- to jest malo ciekawy prymitywizm ale
                  widze u Was duzy rozdzwiek i to jest faktyczny problem.
                  Nie chce sprawiac Ci przykrosci, ale moim zdaniem tu nie chodzi o
                  niezaleznosc ani inne zawilosci pyschologiczne tylko o roznice i to
                  duza we wrazliwosci i w psychice - ona ma ja inna i to nie wrozy
                  dobrze Twojemu samopoczuciu w tym zwiazku. Mozesz po prostu czesto
                  czuc sie niedobrze, niekomfortowo, a ona nie bedzie w ogole
                  wiedziala, o co chodzi. Nie bedzie widziala problemu i co gorsza,
                  nie przydzie jej do glowy, ze MIMO iz ona nie widzi Ty go masz!
                  No i to, co napisala erba zdaje sie - tu jest ewidentny brak
                  rownowagi - jej fochy o spojrzenie na inna kobiete na pasach (tu ma
                  prawo) a Ty go nie masz w sprawie jej dotykow a nie tylko spojrzen!
                  (bo to jej sprawa) - taka postawa jest po prostu nie fair.



                  boleslaw_kret napisał:

                  > I tu sie Panowie bardzo mylicie. Podczas jednej z naszych 2
                  > tygodniowych wypraw ona nalegala na cos wiecej. Ja z reguly szybko
                  z
                  > kobieta do lozka nie chodze i chcialem poczekac, ale gdy kobieta
                  > ciagnie za noge do sypialni (doslownie!) to nie mozna utracic
                  > resztek meskosci.
                  >
                  > Jak juz gdzies powyzej pisalem, nie bylo nikogo przede mna. Wiec
                  nie
                  > posadzajmy Jej naprawde o rozwiezlosc.
                  >
                  > BK
                  • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 07.11.08, 02:03
                    Bardzo ciekawe wywody, dzieki!
                  • boleslaw_kret a mogę jeszcze... 07.11.08, 02:18
                    zapytać sie o Twoją pleć? Dzieki. BK.
                    • focus35 Re: a mogę jeszcze... 07.11.08, 18:32
                      jestem kobieta ale plec tutaj chyba nie ma takiego znaczenia

                      wiem, ze pisanie potrafi bardzo zaangazowac i jest piekne, wbrew
                      temu co pisal bucefal (choc racje mial, ze i tak decyduje real)


                      boleslaw_kret napisał:

                      > zapytać sie o Twoją pleć? Dzieki. BK.
                • bcde Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 08.11.08, 02:58
                  > I tu sie Panowie bardzo mylicie. Podczas jednej z naszych 2
                  > tygodniowych wypraw ona nalegala na cos wiecej. Ja z reguly szybko
                  z
                  > kobieta do lozka nie chodze i chcialem poczekac, ale gdy kobieta
                  > ciagnie za noge do sypialni (doslownie!) to nie mozna utracic
                  > resztek meskosci.


                  Haha. No to już wszystko jasne. Przy twoim podejściu nie jesteś
                  zasadniczo jej partnerem do dotykania.
    • brak.slow Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 18:10
      jestem kobieta. mam paczke cudownych znajomych z LO i ze studiow. uwielbiam ich
      i zawsze gdy ich widze mam ochote ich wysciskac, co tez czynie, nie widze w tym
      nic zdroznego, jestem z natury osoba taka, ktora musi wszystkiego dotknac, to
      sie tyczy nie tylko ludzi...
      wracajac do formy powitania musze dodac od siebie ze tych znajomych traktuje
      praktycznie jak rodzine, sa mi bliscy, znam ich tak dobrze i od tak dawna,
      ogrmna radosc sprawia mi spotykanie sie z nimi, ale jestem w stanie zrozumiec ze
      czujesz sie zazdrosny, moze tez dlatego ze jej znajomych znasz slabo. wszystko
      zalezy od tego jaki ona ma do nich stosunek..
      • boleslaw_kret Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 18:45
        brak.slow napisała:

        > jestem kobieta. mam paczke cudownych znajomych z LO i ze studiow.
        uwielbiam ich
        > i zawsze gdy ich widze mam ochote ich wysciskac, co tez czynie,
        nie widze w tym
        > nic zdroznego, jestem z natury osoba taka, ktora musi wszystkiego
        dotknac, to
        > sie tyczy nie tylko ludzi...
        > wracajac do formy powitania musze dodac od siebie ze tych
        znajomych traktuje
        > praktycznie jak rodzine, sa mi bliscy, znam ich tak dobrze i od
        tak dawna,
        > ogrmna radosc sprawia mi spotykanie sie z nimi, ale jestem w
        stanie zrozumiec z
        > e
        > czujesz sie zazdrosny, moze tez dlatego ze jej znajomych znasz
        slabo. wszystko
        > zalezy od tego jaki ona ma do nich stosunek..

        A gdybys miala faceta i nie podobaloby mu sie to. Zmienilabys model
        swojego zachowania dla niego? Czy powiedziala bys "nie wtracaj sie,
        to moja sprawa"?

        BK
        • brak.slow Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 20:24
          sluchaj, ja SERDECZNIE witam sie tylko z NAJBLIZSZYMI przyjaciolmi serdecznie
          czyli przytulanie, czule slowa, bez podtextow sexualnych oczywiscie ;) itd, ale
          np nie trawie calowania calego batalionu ludzi dajmy na to przy spotkaniu w
          knajpie, ktorzy sa mi moze znani, ale nie sa moimi bliskimi znajomymi..
          zwyczajnie nawet mnie to irytuje gdy widze panienke ktora po kolei caluje
          kazdego w policzek chocby ich bylo 30-40 osob., dla mnie to smieszne i zalosne,
          jakies takie na sile nowoczesne, naciagane...pytasz czy zmienilabym zachowanie?
          zalezy JAK powiedzialby mi o swoich obawach partner..poki co nie zdarzyla mi sie
          taka sytuacja poniewaz mimo tego ze jestem dosc otwarta osoba, wiem gdzie sa
          pewnie granice i jak ktos wyzej napisal---mam pewien poziom odczuwania empatii,
          jestem w stanie wyobrazic sobie co pomysli partner ktory to widzi a nie jest
          zaznajomiony z grupa dluzej.. jesli powiedziales jej o tym tak jak WLADCA
          zaborczy i egoistyczny partner mogla zrobic to bo jest przekorna, ale jesli
          tylko palnales miedzy zdaniami i ona to olala, to mysle ze ma w d... brzydko
          mowiac co z wami bedzie.. gdybym kochala to by mi zalezalo na wybranym osobniku,
          a nie na tym czy moge polizac kazdego po kolei w jego obecnosci czy nie.. takie
          moje zdanie..
          • makbyt Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 08.11.08, 09:20
            prawda jest taka że jak człowiek zakochany to głupi!
            Oj głupiś Ty Bolesławie , oj głupiś!
    • poprostu_basia Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 21:30
      mysle ze spore znaczenie ma tutaj forma jaką przybrałeś zeby
      powiedziec jej o swoich odczuciach nt "kwestii dodtyku". jesli od
      razu wyjechales z waleniem po mordzie to sie nie dziwie ze sie
      dziewczyna zirytowala...
      napisales cos o osobach ktore ja w prezeszlosci tlamsily. sadze że
      powinienes polozyc akcent na to ze nie zamierzasz od niej OCZEKIWAC
      ani WYMUSZAC zmiany zachowania tylko ze bylbys wdzieczny gdyby sama
      je nieco zmodyfikowala przez wzglad na Twoje samopoczuce. nawet
      tylko w Twojej obecnosci jesli Tobie to wystarczy.
      dodam jeszcze, że kiedys moj Chlopak poprosil zebym nie witala sie
      buziakiem z jednym Jego kolega,wyjasnil mi dlaczego i bez wiekszych
      sprzeciwow spelnilam jego prosbe mimo ze bardzo lubilam tego kolege
      i wiedzialam ze bedzie mu niemilo jak nagle zmienie forme witania
      sie na "chlodniejsza". ale wazniejsze jest dla mnie samopoczucie
      mojego S.
    • zdzichu123 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 21:44
      Jeżeli rzeczywiście nie wyolbrzymiasz tego co ona wyczynia ze swoimi kolegami,
      to niestety ale mam przykre wieści dla Ciebie. Najprawdopodobniej ona nie czuję
      do Ciebie nawet w połowie tego co Ty do niej. Zaraz mi powiesz, że przecież
      pisała listy. Nie no super. Szkoda że nie masz okazji oglądać codziennie jej
      rozmarzonych oczu, słuchać drżącego oddechu, czuć zwijania się z rozkoszy,
      słuchać jak do Ciebie szepce czułe słówka, jak jest Ci wierna, jak Cię broni,
      jak zrobiłaby dla Ciebie wszystko.
      Jej koledzy są dla niej ważniejsi niż Ty, obojętnie ile papieru zużyła na te
      wszystkie listy co do Ciebie napisała. Woli pomiziać się z kolegami niż
      poświęcić się dla Ciebie i przez pół godziny czy godzinę nie pozwalać się
      dotykać w towarzystwie kolegów. W ogóle to, że ma takich kolegów, którzy na tyle
      sobie pozwalają, niezbyt dobrze o niej świadczy.
      Ja jestem pod tym względem bardzo tolerancyjny wobec mojej kobiety. Może sobie
      usiąść na kolanach naszego bardzo dobrego współnego znajomego, pocałować w
      policzek kolegę, którego nie widziała dawno i którego nie znam, może nawet z nim
      chwilę w mojej obecności poflirtować, nie mam nic przeciwko. Bo jestem pewny że
      mnie kocha i wie gdzie są granice i co mi się może nie spodobać. Byłbym napra
    • zdzichu123 Re: Dotykanie innych i przez innych- gdzie są gra 05.11.08, 21:45
      Jeżeli rzeczywiście nie wyolbrzymiasz tego co ona wyczynia ze swoimi kolegami,to
      niestety ale mam przykre wieści dla Ciebie. Najprawdopodobniej ona nie czuję do
      Ciebie nawet w połowie tego co Ty do niej. Zaraz mi powiesz, że przecież pisała
      listy. Nie no super. Szkoda że nie masz okazji oglądać codziennie jej
      rozmarzonych oczu, słuchać drżącego oddechu, czuć zwijania się z rozkoszy,
      słuchać jak do Ciebie szepce czułe słówka, jak jest Ci wierna, jak Cię broni,
      jak zrobiłaby dla Ciebie wszystko.
      Jej koledzy są dla niej ważniejsi niż Ty, obojętnie ile papieru zużyła na te
      wszystkie listy co do Ciebie napisała. Woli pomiziać się z kolegami niż
      poświęcić się dla Ciebie i przez pół godziny czy godzinę nie pozwalać się
      dotykać w towarzystwie kolegów. W ogóle to, że ma takich kolegów, którzy na tyle
      sobie pozwalają, niezbyt dobrze o niej świadczy.
      Ja jestem pod tym względem bardzo tolerancyjny wobec mojej kobiety. Może sobie
      usiąść na kolanach naszego bardzo dobrego współnego znajomego, pocałować w
      policzek kolegę, którego nie widziała dawno i którego nie znam, może nawet z nim
      chwilę w mojej obecności poflirtować, nie mam nic przeciwko. Bo jestem pewny że
      mnie kocha i wie gdzie są granice i co mi się może nie spodobać. Byłbym naprawdę
      w szoku gdyby po mojej prośbie o to by zachowywała się trochę mniej odważnie ona
      mi walnęła że jej koleś jest ważniejszy dla niej ode mnie.
      Zastanów się poważnie nad tym związkiem, wyłącz serce i ptaka i włącz zdrowy
      rozsądek i przemyśl to na sucho.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka