boleslaw_kret
05.11.08, 03:22
Jestem (a moze raczej juz "bylem"?) w 6-cio miesiecznym zwiazku
praktykowanym glownie na odleglosc. A wiec spotkania w roznych
zakatkach swiata, zawsze sam na sam. Ostatnio mialem jednak okazje
spedzic tydzien w miescie rodzinnym Mojej Wybranki - duze miasto na
poludniu Polski.
Ze zdziwieniem zaobserwowalem, iz Moja Kobieta (l. 25) ma bardzo
specyficzny typ relacji ze swoimi meskimi znajomymi (ze szkoly
sredniej, studiow, ale nie tylko). Dla Niej wydaje sie normalnym, iz
w mojej obecnosci bedzie witala sie z mezczyznami pocalunkiem w
policzek, za roznorodne przyslugi bedzie dziekowac obejmujac osobę i
rowniez calując, itp. Podczas jednego spotkania, gdy ja siedzialem
tuz obok Niej, Ona trzymala na stole dłon jednego z kolegów pomiedzy
swoimi dłońmi. Bawila sie ową dłonią, ogladala zegarek, itp. Ja
przygladalem sie totalnie wryty. Plec męska, zachecona zapewne
dlugoletniemi bliskimi kontaktami z Moją Kobieta, rowniez nie trzyma
rąk przy sobie. Potrafi (w mojej obecnosci) szturchnąc pod zebro (a
wlasciwie pod biust), obłapywać, przeczesac wlosy Mojej Partnerki,
itp.
Oczywiscie pewnego wieczoru musialem poruszyc to zagadnienie, i tu,
co jeszcze bardziej mnie zdziwiło, zostalem totalnie zaatakowany.
Uslyszałem, ze mam sie nie wtracac, gdyz "Ona, Jej znajomi i
dotykanie" to "Jej sprawa i nic mi do tego" (dodała, ze gdy ktorys
ze znajomych by przesadził, to na pewno by za to zarobil. Ale to Ona
bedzie o wszystkim decydowac). Moją dociekliwość potraktowała jako
atak na własną niezaleznosc. Przedstawiła dwa argumenty: a) nie robi
nic złego. b) znajomych zna przeciez dłuzej niz mnie.
Owszem, to nie jest zdrada, ale jak w takich chwilach mam zachowac
sie ja? Mowilem, ze nie jest to dla mnie ani miłe ani komfortowe.
Ponadto nazwijcie mnie staroswieckim, ale zawsze wydawalo mi sie, iz
to partner ma wylacznosc na dotyk partnerki (oczywiscie sa
wyjatkowe, okolicznosciowe sytuacje, ale tu mamy do czynienia z
modelem zachowania codziennego).
Nie zabraniam Mojej Dziewczynie spotykac sie z plcią przeciwną, ale
wg mnie kontakty dotykowe z innymi mezczyznami powinny byc
zminimalizowane (np. podziękowac za przysługe mozna podaniem reki i
dobrym słowem, a nie od razu pocalunkiem i objęciami. Podobnie z
powitaniami). Ona sie nie zgadza, swoje zachowanie uwaza za w 100%
normalne, i niestety sprawa staneła na ostrzu noza (gdyz dla mnie
jest to model zachowania calkowicie nie do zaakceptowania).
Prosze o Wasze obiektywne spojrzenie i opinie (mam nadzieje, ze Moja
Kobieta przeczyta ten watek i zrozumie, ze to Ona "odstaje od
normy", a nie ja - bo ja tak to widze, choc moze sie myle?). W
szczegolnosci:
- jesli jestes mezczyzna: jak czułbys sie, gdyby na Twoich oczach
obcy dla Ciebie facet wyciagal reke w kierunku Twojej kobiety
(sytuacje opisane powyzej), Ona by nie protestowala, a Ty nie
moglbyś nic zrobic/powiedziec?
- jesli jestes kobieta: dlaczego uwazalabys, ze partnerowi nie moze
byc przykro, gdy widzi wlasną kobiete calująca innego faceta lub tez
zachowująca sie w stosunku do innego goscia, jak to on bylby Jej
obiektem zainteresowan (wątek z dłonią)?
Z gory dziekuje za wszelkie opinie.
BK