mahadeva
11.11.08, 00:55
Mowilam Wam o moim Misiu, prawie rozwodniku, starszym o 10 lat, ktory mnie tak
rzekomo kochal. Szybko mi wyznal milosc, w knajpach trzymal za raczki i
patrzal w oczy, codziennie rano mowil w pierwszych swych slowach, ze mnie
kocha, a gdy bylismy w innych miastach, pisal ciagle czule smski. I zachwycal
sie moim cialem, caly czas pstrykal zdjecia. Mieszkalam prawie u niego
zostawiwszy koty same. Cieszyl sie, ze mnie poznal, bo widzial tyle
podobienstw. Troche bylam tym zaskoczona, ale pomyslalam, ze wreszcie bede
miala faceta, w koncu kazda potwora znajdzie w koncu amatora. No a dzis sie
dowiedzialam, ze chyba mi sie cos pomylilo, ze np. o mieszkaniu razem to mowy
nie ma, zebym tez sprobowala wymienic 5 wspolnych rzeczy, a dzis to w ogole ma
spadac, bo on chce byc sam w najblizsze dni... Szok - znow dalam sie nabrac
facetowi! Juz dyrektor wyznal mi milosc, ale szybko zmienil zdanie i
ograniczyl sie do seksu raz na jakis czas. Ale teraz bylo jeszcze gorzej. Gosc
mnie czarowal przez dluzszy czas i to porzadnie. I nagle mu sie odwidzialo.
Eh, ja nie wyznaje nikomu milosci pochopnie, szanuje innych, mam duzo empatii.
Dlatego dalam sie nabrac kolejnemu facetowi, ale teraz bede juz uwazac.