Dodaj do ulubionych

i co z tym "fantem" zrobić ?

15.11.08, 18:35

powiedźcie mi jakbyście się zachowały w stosunku do swojego partnera
w takiej sytuacji ...
Wasza połówka wyjeżdża na weekend na studia. Tam wynajmuje
mieszkanie z kolegami. Po zajęciach urządza sobie z nimi popijawę w
wynajętym domu. Obiecuje wam, że zadzwoni o tej i o tej godzinie.
Niestety słowa nie dotrzymuje. Zniecierpliwione Wy dzwonicie ale
wasza połowa nie odbiera tel. nawet nie odpisuje na esa ... ale za
to odbiera telefony od dzwoniących kolegów - wiem bo nasz wspólny
kumpel zadzwonił przy mnie do niego – od tak aby sprawdzić czy
odbierze – no i odebrał. A moich telefonów w dalszym ciągu nie
odbiera aż wreszcie telefon wyłącza. Na drugi dzień wraca ze szkoły.
Na domiar złego jechał pod wpływem alkoholu 60 km (tyle ma do
miasta gdzie studiuje). Zaczyna przepraszać, że nie zadzwonił, że
nie odpisał. Obiecuje, że to był ostatni raz itd.
Mija 3 tygodnie i znów jest weekend, kiedy to ma zjazdy. Wyjeżdża i
znów to mieszkanie, ci sami współlokatorzy. I historia się powtarza.
Miał zadzwonić i nie dotrzymał słowa. Więc Wy dzwonicie bo jesteście
zniecierpliwione „co jest grane” i złe bo przecież obiecał, że już
czegoś takiego nie zrobi. Po głosie słyszycie, że atmosfera na
mieszkaniu wesoła, mąż chyba ma już wypite a w tle słychać chichoty
kolegów. Mąż kończy rozmowę mówiąc „zadzwonię później”. Mija 30 min.
godzina, 1 ½ godziny i cisza. Wreszcie o godz. 1.00 w nocy
dzwoni ... ale z prośbą abym jego koledze powiedziała ile ma wędek w
domu bo kolega mu nie wierzy. Więc mu mówię, że nie chcę rozmawiać z
jego kolegą a po drugie nie mam pojęcia ile wędek jest w domu. Mąż
kończy rozmowę z tekstem „zadzwonię za chwilę”. No ale cisza – w
takim razie dzwonię ja. A tu mąż z nerwami na mnie, że po co
dzwonię, że widocznie go sprawdzam, że traktuję go materialnie i że
jest na mnie zły bo ja nie wiem ile wędek ma. Powiedziałam mu, że
nie sprawdzam go, bo przez telefon się nie da. Bo na dobrą sprawę
może być gdzieś na imprezie i tylko wyszedł na zewnątrz abym nie
słyszała muzy i może wmawiać że jest w domu. Zezłościł się, zaczął
mnie oskarżać że mu nie wierzę itd. ale mi o to nie chodziło, że nie
wierzę tylko chciałam mu wytłumaczyć dlaczego uważam, że przez tel
nie da się sprawdzić, gdzie dana osoba w tym momencie jest. Nie
chcąc sie z nim kłócić rozłączyłam się. Zdążył tylko powiedzieć, że
zadzwoni rano. No i dziś cisza, nie dzwoni i tele ma wyłączony.
Obserwuj wątek
    • aniaw1980 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 18:49
      znam ta sytuację bardzo dobrze... Napiszę tak:
      Facet chce miec jakąs część życia tylko dla siebie... a to tylko dla
      siebie = I love Qumple very MUCH! na 100% gosc nie jest uczciwy i na
      1000% traktuje ten czas jako cos wyjatkowego do czego Ty nie masz
      wstepu..
      Co robić:
      a) nic - jesli ma zostac bez zmian
      b)węszyć, sprawdzać- awantury beda sie powatarzały i i tak nic
      zmienią
      c)postawić ostre warunki- ale co jesli sie nie dostosuje? odejdziesz?
      hm.... pozostaje jeszcze szczera rozmowa ale to najlepiej na
      nautralnym gruncie! i WAŻNE! bez wypominania~!
      • kanalia0 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 18:57
        A ja bym mu zrobiła największe z możliwych świństw, a mianowicie
        zapisała sie na tę samą uczelnię.
    • agiee1988 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 19:05
      - a w tygodniu jest ok?
      - macie dzieci?
      - a ty co robisz w wekeendy?

      jakbym miala dzieci i takiego faceta to bym wymienila go na bardziej
      odpowiedzialnego, jak mozna jezdzic po pijaku?

      no facet chce sie wyszalec. tez to przerabialam ze cos obiecuje i nie dotrzymuje
      slowa. raz obiecal ze spotkamy sie prawie w poludnie ok 11, przy czym ok 8
      dzwoni ze jest naje... w krakowie (ok 160 km) i wroci wieczorem.

      raz obiecal do mnie przyjsc na noc, przy czym dzwoni i mowi ze zajebiscie jest
      na juwenaliach, z 23 czekalam do 2. a 3 razy sie upominalam zeby przyszedl.
      wkoncu powiedzialam ze ide spac i pier.. mnie to czy chce przyjsc czy nie.to
      przyszedl, hehe

      ale zaczelo wszystko dochodzic do normy, tyle ze oklamuje mnie
      bylismy na dyskotece, ja mowie zeby przyjechal do mnie, a on nie nie, ide do
      domu. 30 minut potem dzwonie, ze dojechalam a on kurde ni komorki ani jednej ani
      drugiej(byla w domu) nie odbiera. wkoncu dodzwonilam sie do kumpla i pytam sie
      czy ma z nim kontakt. a ten mi mowi ze sa oboje na dyskotece. za 5 minut sie
      chlopak odezwal. tak sie wkurzylam o to klamstwo ze zaczelam krzyczec do niego :
      dopie..... ci ku...? :D zaraz ci chyba wyjade po ryju :D
      pobije cie tak ze ci beda wszystkie kosci skladac ;p

      na drugi dzien przeprosil mnie i zrobil dla nas obiad, ogladalismy filmy itd

      u mnie patologia robi sie powoli :D

      a moj telefonow nie odbiera bo nie slyszy :D
      • agiee1988 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 19:12
        - wyjdz sobie z kolezankami na dyskoteke , do baru, masz prawo sie upic (jesli
        nie masz obowiazkow tj dzieci)
        - pojdz sobie do fryzjerki, idz na zakupy zajmij sie soba.

        ja niestety nie zawsze moge znalesc osobe ktora by ze mna wyszla gdzies, zeby
        sie nie "martwila" o faceta.

        wczoraj mialam propozycje to odmowilam - bo zimno, nie mam kasy itd, a po drugie
        wiedzialam ze moj jest w domu ;p
        • m.ilena agiee1988 15.11.08, 19:18
          > ja niestety nie zawsze moge znalesc osobe ktora by ze mna wyszla
          gdzies, zeby
          > sie nie "martwila" o faceta.

          to tak jak ja. Wczoraj byłam u koleżanki namawiałam ją na wypad na
          piwo i pizzę - odmówiła bo wolała siedzieć z mężem w domu.
      • m.ilena agiee1988 15.11.08, 19:16
        agiee1988 napisała:

        > - a w tygodniu jest ok?

        zazwyczaj tak, ale zaczyna mnie to denerwować, że praktycznie dzień
        w dzień po pracy chce abyśmy jeździli do jego kolegi. A gdy mu
        powiedziałam, że zaczyna mi to przeszkadzać, że każdego wieczora
        jest z nami jego kumpel to stwierdził, że zachowuję się jak odludek.
        Ok ja rozumiem że nalezy spotykać się z innymi ale nie do przesad,
        dzień w dzień. Chciałabym go mieć czasem tylko dla siebie. Aby np.
        zabrał mnie na wieczorny spacer - ale niestety musze się o to
        prosić. I zawszę słyszę "nie chce mi się" "nie mam siły" albo coś go
        tam boli. A jak kolega zadzwoni i poprosi abyśmy do niego
        przyjechali to leci jak na skrzydłach.

        > - macie dzieci?

        nie

        > - a ty co robisz w wekeendy?
        gdy wyjeżdża na zjazdy to ja wtedy wykorzystuję ten moment na
        odwiedziny u mojego taty.

        > jakbym miala dzieci i takiego faceta to bym wymienila go na
        bardziej
        > odpowiedzialnego, jak mozna jezdzic po pijaku?

        on już raz miał zabrane prawko za alkohol i wtedy przysięgała sam
        sobie, że nigdy przenigdy nie usiądze nawet po 1 piwku. A tu siadł i
        przejechał 60 km



        • agiee1988 Re: agiee1988 15.11.08, 19:26
          czytalam o tym w gaziecie. facet woli wyjsc do kumpli, zamiast posiedziec z
          zona/dziewczyna

          generalnie dlatego ze
          - jak to bedzie wygladalo, ze zadzwonia koledzy i on powie nie , bo np z Ania
          siedze i ogladam film. koledzy pomysla sobie, pantoflarz?
          - nudzi mu sie juz w domu, nie ma nic atrakcyjnego do robienia. i tu bylo
          napisane, zeby urozmaic jakos czas, zrobic niespodzianke dla meza, gdzies
          wyjechac na wycieczke itd, oczywiscie mozna duzo rzeczy wymyslec, zeby nie
          siedziec non stop z facetem i np ogladac romansidlo po raz 100 dzien w dzien
          • agiee1988 Re: agiee1988 15.11.08, 19:31
            - ja kiedys do mojego faceta powiedzialam : a jak bedziemy miec dziecko, to tez
            bedziesz tak szalal? najebany wracal po barze do zony i dziecka?
            - opisalam juz w innym watku (co was drazni w facetach)ze jak moj facet wyszedl
            do kumpli, mowiac mi ze idzie cos wydrukowac na zajecia, to ja go przylapalam.
            i on narzekal ze jestem nienormalna ze go tak kontroluje, i ja wtedy
            powiedzialam to zalatw mi jakies narkotyki to moze bede taka jak twoi
            kumple,wyluzuje sie i przestane dzwonic.
            jak odp. ze nie pozwoli mi , to powiedzialam : no to kur.. nie wiem co mam
            zrobic. moze jak zajde w ciaze to bedziesz bardziej ogarniety ;)
          • m.ilena Re: agiee1988 15.11.08, 20:12
            agiee1988 napisała:

            > czytalam o tym w gaziecie. facet woli wyjsc do kumpli, zamiast
            posiedziec z
            > zona/dziewczyna
            >
            > generalnie dlatego ze
            > - jak to bedzie wygladalo, ze zadzwonia koledzy i on powie nie ,
            bo np z Ania
            > siedze i ogladam film. koledzy pomysla sobie, pantoflarz?

            wiesz była taka sytuacja, że poszliśmy razem na piwo, dosiedł się
            męża kolega. Gdy w pewnym momencie stwierdziłam, że późna godzina i
            pora na nas to wtedy kolega się odezwał do męża z tekstem "stary nie
            daj się żonie, nie bądź pantoflarzem". No i co? ... mąż nie chciał
            iść bo kolega weźmie go za pantoflarza.

            > - nudzi mu sie juz w domu, nie ma nic atrakcyjnego do robienia. i
            tu bylo
            > napisane, zeby urozmaic jakos czas, zrobic niespodzianke dla meza,
            gdzies
            > wyjechac na wycieczke itd, oczywiscie mozna duzo rzeczy wymyslec,
            zeby nie
            > siedziec non stop z facetem i np ogladac romansidlo po raz 100
            dzien w dzien

            ostatnio był długi wolny weekend i przyszło mi do głowy, że może w
            góry pojedziemy. Zaczęłam przeglądać oferty dot. Zakopanego.
            Powiedziałam mężowi, że może byśmy się tam wybrali. Niestety
            usłyszałam, że on długi weekend ma już zaplanowany - umówił się z
            kolegą na ryby :(
        • grassant Re: agiee1988 15.11.08, 20:16
          m.ilena napisała:

          > on już raz miał zabrane prawko za alkohol i wtedy przysięgała sam
          > sobie, że nigdy przenigdy nie usiądze nawet po 1 piwku. A tu siadł
          i
          > przejechał 60 km

          a Ty nie masz prawka?
          >
          • m.ilena grassant 15.11.08, 20:35
            grassant napisał:

            > a Ty nie masz prawka?

            mam ale co to ma do rzeczy?
      • ursz-ulka Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 20:58
        Nie wiem ale mi cierpliwości też brakuje, tak jak piszesz angiee
        patologia powoli sie robi... Coraz częściej go pieprznę, albo
        zwyzywam....
      • klymenystra Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 21:12
        agiee, jak zwykle poraza mnie poziom Twoich wypowiedzi.
        A autorka watku powinna chyba zwyczajnie porozmawiac z partnerem. I tyle. Na tym
        polega zwiazek, a nie na rozstrzasaniu wspolnych problemow na forum.
        • m.ilena klymenystra 16.11.08, 22:06
          klymenystra napisała:

          > A autorka watku powinna chyba zwyczajnie porozmawiac z partnerem. I tyle. Na ty
          > m
          > polega zwiazek, a nie na rozstrzasaniu wspolnych problemow na forum.

          a myślisz, że nie próbowałam rozmawiać? ... próbowałam i to nie raz. Niestety
          bez większych rezultatów ... bo albo schodził z tematu, albo w ogóle nie chciał
          rozmawiać, albo zbywał tekstem "będzie dobrze".
          • klymenystra Re: klymenystra 17.11.08, 15:49
            To jak? Forum ma go zmusic do rozmowy, czy tez moze ma odczytac jego mysli i
            intencje? Faceta znaczy. Bo nie rozumiem, o co Ci chodzi.
            Dla mnie sprawa jest jasna- jesli nie umiem sie komunikowac z partnerem, to w
            zwiazku duzo jest nie tak. A jesli facet zapiera sie rekami i nogami przed
            szczera rozmowa, to po co z nim jestes? Przeciez to jakis toksyczny zwiazek i
            tyle.
    • teklana Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 19:50
      śmiechu warte,zrobil manewr uskrzydlajacy by sie wyrwac z domu.Po co
      nocować gdy sie ma jedyne 60 km do domu?Bagatelka godzinka autem ;-)
      życz mężowi dobrej zabawy,bo o to mu chodzi a nie o studia ;-)
      • m.ilena Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 20:18
        teklana napisała:

        > śmiechu warte,zrobil manewr uskrzydlajacy by sie wyrwac z domu.Po
        co
        > nocować gdy sie ma jedyne 60 km do domu?Bagatelka godzinka autem ;-
        )

        wyjeżdża już w piątek ok 14ej bo od 16ej zaczynają się zajęcia -
        kończy po 18ej, w sobotę zaczyna o godz. 8ej i kończy po 18ej w
        niedzielę tak samo. Więc wyrachował sobie, że skoro kończy o 18.15
        to zanim zajedzie do domu to jest godz. 19.15 a rano musi o 6ej
        wstać bo o godz 8ej zaczynają się wykłady. Stwierdził, że nie opłaca
        mu się wracać do domu tylko po to aby przespać się skoro rano o 6ej
        musi juz wstać.

        > życz mężowi dobrej zabawy,bo o to mu chodzi a nie o studia ;-)

        czasami zaczynam też tak mysleć. Zwłaszcza, że wybrał kierunek,
        sprzeczny z jego zainteresowaniami.
        • palya Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 12:59
          bzdura totalna, jaby chciał spedzac czas z toba toby wracał :P
          moja kolezanka z pracy codziennie dojezdza 65 km do pracy i jakos
          nie mysli o wynajeciu mieszkania. poza tym o ile wiem, to w piątki
          są tylko wykłady (kazdy system zaoczny działa na takich zasadach) i
          wcale nie musi na nich byc, ale to kolejny wieczór imprezy:D

          ja rozumiem, ze moze to byc frustrujące dla osoby, ktora potrzebuje
          wiele uwagi od partnera..
          ja natomiast cieszyłabym sie z faceta, ktory potrafi sie zająć sobą
          i nie "wiesza sie" na mnie..

          ale jazda po pijaku to idiotyzm, i samo to mówi, ze spotykasz sie z
          troglodytą
          • m.ilena palya 16.11.08, 17:44
            > poza tym o ile wiem, to w piątki są tylko wykłady
            > (kazdy system zaoczny działa na takich zasadach) i
            > wcale nie musi na nich byc, ale to kolejny wieczór imprezy:D

            masz rację w piątki ma same wykłady ... tylko, że ma go z wykładowcą
            który na każdym wykładzie sprawdza obecność. Można tylko raz opuścić
            zajęcia.

            • grassant Re: palya 16.11.08, 19:34
              m.ilena napisała:
              > masz rację w piątki ma same wykłady ... tylko, że ma go z
              wykładowcą
              > który na każdym wykładzie sprawdza obecność. Można tylko raz
              opuścić
              > zajęcia.
              >
              hehe...dobra ściema. ;)
              • m.ilena grassant 16.11.08, 22:01
                grassant napisał:

                > m.ilena napisała:
                > > masz rację w piątki ma same wykłady ... tylko, że ma go z
                > wykładowcą
                > > który na każdym wykładzie sprawdza obecność. Można tylko raz
                > opuścić
                > > zajęcia.
                > >
                > hehe...dobra ściema. ;)

                akurat w to wierzę, że tak jest na tej uczelni ... bo mam koleżankę, która tam
                studiowała i nie raz opowiadała mi jak tam jest itd. nie raz płakała i
                przeżywała katusze.
                • grassant Re: grassant 17.11.08, 16:01
                  m.ilena napisała:
                  > > m.ilena napisała:
                  > > > masz rację w piątki ma same wykłady ... tylko, że ma go z
                  > > wykładowcą
                  > > > który na każdym wykładzie sprawdza obecność. Można tylko raz
                  > > opuścić
                  > > > zajęcia.
                  > > >
                  > > hehe...dobra ściema. ;)
                  >
                  > akurat w to wierzę, że tak jest na tej uczelni ... bo mam
                  koleżankę, która tam
                  > studiowała i nie raz opowiadała mi jak tam jest itd. nie raz
                  płakała i
                  > przeżywała katusze.

                  własciwie to weekend masz wolny. Nie pomyślałaś?
    • nana2222 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 19:56
      Wiesz co - ja bym na twoim miejscu wyluzowała.
      Nie znam twojego męża i cieżko jest jednoznacznie określić w którym
      kierunku to pójdzie - ale dla testu - bo i tak nie masz nic do
      stracenia - mogłabyś trochę wyluzować - i dla niego i dla siebie.

      Jest takie powiedzonko - że zakazany owoc kusi. On się domyśla, że
      jak tam jest - masz fochy. Że jak idziecie do kolegi - masz fochy.
      Że dzwonisz, czekasz na obiecany telefon, że ciągle w jego głowie -
      jesteś antagonistą dla tego co akurat w tej chwili go rajcuje.

      Moze spróbuj postawić się po jego stronie? Nie dzwonić - a jak sam
      zadzwoni - życzyć udanej zabawy. Zastanów się jestes na imprezce,
      babskie pogaduchy, wino, śmiech, tańce, zabawa i nagle dzwoni
      telefon z przygnębionym głosem w słuchawce. Słyszysz:

      - Gdzie jesteś?
      - Co robicie?
      - Ile piłaś?
      - Długo będziecie siedzieć?
      - A kto się tam tak śmieje?
      - Nie mozesz wyjść spokojnie ze mną pogadać?
      - Nic u mnie - siedze sam w domu i jest mi smutno.
      - Nie wiem ile masz szminek. Co mnie to obchodzi? To takie ważne?
      - Zadzwonisz za godzine?
      - Czemu nie zadzwoniłaś?
      - Kiedy wrócisz? Słuchasz mnie w ogóle?

      itd itd. Nie odechciało by ci się zabawy? Nie potraktowałabyś tej
      osoby jako "zrzędy domowej" która psuje ci nastrój?

      Ja kiedyś też miałam takie podejście. Aż kiedyś mój TŻ odwdzięczył
      sie tym samym. I wtedy mi sie oczy otworzyły. No bo wiadomo - nie
      rób drugiemu co tobie niemiłe ;))
      Zaczełam go sama namawiać na imprezy. Mówiłam wyjdz, idz na piwo, co
      bedziesz w pokoju siedział. Dzwoniłam i wesołym głosem pytałam jak
      impreza i śmiałam się z przebiegu o którym opowiadał. Jak dzwonił
      pytać po paru glebszych o takie rzeczy jak przykładowo wspomniana
      wędka - odpowiadałam, "pomagałam", rozwijałam tamat i
      zainteresowanie. Zawsze wesoła, namawiająca do zabawy i śmiejąca
      się, że ma takiego kaca po 0.5 na głowe. Nawet czasem dzwoniłam i
      żartowałam czy są jakieś fajne laski - a on przy
      kumplach "odżartowywał" - kochanie, jakie cudne, siedzą mi na
      kolanach, no mówię ci takie cudeńka, że chyba tu zamieszkam
      (oczywiście jaja sobie robiliśmy). Czasem on dzwonił opowiadając mi
      na "głośnomówiącym" dowcipy z imprezki przy kolegach którzy się
      dołączali - i dowierzyć nie mogli - ze można mieć tak wyluzowaną
      kobiete. Sam dzwonił i cieszył się, że ma kogoś kto interesuje się
      jego udaną imprezką i dobrym humorem.

      Ale do czego zmierzam?
      Odechciało mu się imprez i kolegów :) Po prostu - przestało go to
      bawić, ale i tak jest mi wdzieczny i powiedział mi to kiedys ze
      cieszyl sie ze każdy mu zazdrościł kobiety z takim podejściem.
      I mnie to podejście też cieszy. Mamy do siebie zaufanie i wiem, ze
      zawsze robi to co mówi - choć na chwilę obecną docenil bardziej
      kompana na którego może liczyć i który go wspiera - a nie krytykuje
      za wszystko i zasypuje fochami i pretensjami.
      • m.ilena nana2222 15.11.08, 20:33
        > Moze spróbuj postawić się po jego stronie? Nie dzwonić - a jak sam
        > zadzwoni - życzyć udanej zabawy. Zastanów się jestes na imprezce,
        > babskie pogaduchy, wino, śmiech, tańce, zabawa i nagle dzwoni
        > telefon z przygnębionym głosem w słuchawce. Słyszysz:
        >
        > - Gdzie jesteś?
        > - Co robicie?
        > - Ile piłaś?
        > - Długo będziecie siedzieć?
        > - A kto się tam tak śmieje?
        > - Nie mozesz wyjść spokojnie ze mną pogadać?
        > - Nic u mnie - siedze sam w domu i jest mi smutno.
        > - Nie wiem ile masz szminek. Co mnie to obchodzi? To takie ważne?
        > - Zadzwonisz za godzine?
        > - Czemu nie zadzwoniłaś?
        > - Kiedy wrócisz? Słuchasz mnie w ogóle?

        wiesz co powiem Ci jak to wygląda z jego strony, gdy to ja mam
        spotkanie ze znajomymi. Otóż za każdym razem gdy szłam na spotkanie
        ze współpracownikami to mąż zawsze ale to zawsze przychodził z byle
        pretekstu, niezapowiedzianie. Normalnie siedzę z koleżankami i
        kolegami z pracy a tu w drzwiach stoi mój mąż. Przychodził np. po to
        aby spytać o której wrócę. Wydzwaniał do mnie co jakiś czas. A
        najlepsze było, gdy mój szef z okazji swoich imienin zaprosił nas
        pracowników na obiad do restauracji. W między czasie mąż zadzwonił z
        pytaniem gdzie jestem bo przecież już skończyłam pracę. Więc mu
        powiedziałam, że szef zaprosił nas z biura na obiad z okazji
        imienin. Pytał dokładnie kto jest i gdzie w ogóle jestem. Po
        godzinie przyjechał, podszedł do naszego stolika i spytał, który z
        panów jest moim szefem. Wtedy mój szef ujawnił się, ze to on. Mąż
        podszedł przy wszystkich złożył mu życzenia i powiedział, że po
        żonę przyjechał. Chyba nie muszę opisywać jak mi było wstyd i co
        czułam.
        Nie było ani jednego spotkania z moimi współpracownikami aby mój mąż
        nie wpadł z wizytą kontrolną.


        > I mnie to podejście też cieszy. Mamy do siebie zaufanie i wiem, ze
        > zawsze robi to co mówi - choć na chwilę obecną docenil bardziej
        > kompana na którego może liczyć i który go wspiera - a nie
        krytykuje
        > za wszystko i zasypuje fochami i pretensjami.

        i tu jest między nami różnica, mój mąż wielokrotnie mnie zawiódł i
        tym samym nadszarpnął moje zaufanie. On mówi jedno a robi drugie.
        Obieca coś a i tak tego nie robi
        • zoey7 Re: nana2222 15.11.08, 21:47
          Nie chcę Ciebie dołować, ale zachowanie Twojego męża b. przypomina
          mi zachowanie mojego ex-męża, alkoholika. Zazdrość - nieuzasadniona -
          o mnie, imprezki, wreszcie prowadzenie po alkoholu. Narzeczony
          mojej przyjaciółki - podobnie jak mój ex. Tacy ludzie się nie
          zmieniają. No chyba że spadną na samo dno, wydarzy się jakaś
          tragedia (a przy jeździe po pijanemu o to nietrudno) i przejrzą na
          oczy, dojrzeją do zmiany. Uwaga! Tacy, jeśli mówi się do nich o
          rozstaniu, grożą samobójstwem (ale tego nie robią).
          Ps. Oba przypadki, które znam osobiście to zodiakalne Raki :)
        • horpyna4 Re: nana2222 16.11.08, 12:43
          Było Ci wstyd, jak nagle wpierniczył Ci się na spotkanie z
          współpracownikami?
          Po pierwsze - nie trzeba było go informować, gdzie jesteś, a w razie
          nalegania wyłączyć telefon.
          Po drugie - jesteście siebie warci. Po cholerę wydzwaniać i
          przeszkadzać w imprezie? Oboje tak robicie.
          • m.ilena horpyna4 16.11.08, 17:33
            horpyna4 napisała:

            > Po pierwsze - nie trzeba było go informować, gdzie jesteś, a w
            razie
            > nalegania wyłączyć telefon.

            już tak kiedyś zrobiłam to po powrocie do domu miałam istną awanturę
            nie tylko od męża ale i od teściów. A dodam, że wróciłam o 22ej
            trzeźwa! Już na progu teść krzyczał co ja wyprawiam a teściowa z
            pretensjami jaka ze mnie żona.
            • horpyna4 Re: horpyna4 16.11.08, 19:22

              Czy to znaczy, że mieszkasz z teściami? W życiu bym się nie zgodziła
              na coś takiego. A gdyby mnie tak teściowie potraktowali, to
              kazałabym im spadać na drzewo razem z ich synalkiem.
              • m.ilena horpyna4 16.11.08, 21:58
                horpyna4 napisała:

                > Czy to znaczy, że mieszkasz z teściami?

                niestety tak :(
                Gdy mąż ma zjazdy i wyjeżdża na weekend to ja wtedy mykam do swojego domu
                rodzinnego (na cały weekend). Po prostu nie mam ochoty i nie chcę zostawać sam
                na sam z teściami, bo są to upierdliwi ludzie, o byle co mają pretensje.
                Potrafią "umilić" życie
        • kag73 Re: nana2222 16.11.08, 13:02
          i stad jego zachowanie, mierzy Ciebie swoja miarka i dlatego Ci nie ufa. Po
          prostu wie co sam robi i do czego jest zdolny.
          • teklana Re: nana2222 16.11.08, 13:23
            znajdz sobie jakiś kierunek i też sobie postudiuj-dobre studia nie
            śa złe,a i nie bedziesz miała czasu myslec co pan robi w weekendy bo
            sama bedziesz ajeta soba jak on do tej pory.....To oczywiście
            żart.Ale nie watpie ,że na serio tak można postąpić.
            A może daj sobie spokój z takim egoistycznym prostakiem?
    • cioccolato_bianco Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 22:15
      nadopiekuncza jestes ;) facet jest na imprezie z kumplami, wiadomo
      ze wtedy ani nie ma ochoty ani za bardzo mozliwosci na pogaduszki z
      zona/dziewczyna.
      na jego miejscu tez bym byla wkurzona.
    • nelly87 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 22:52
      Daj sobie spokoj z tym nieodpowiedzialnym niebieskim ptakiem. Nie
      zalezy mu na Tobie, jest lekkoduchem i zwiazek z takim czlowiekiem
      dobrze nie wrozy.
    • sadosia75 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 15.11.08, 23:48
      Ahahahahahahahaha wedki mnie rozwalily. ahahahahahaha.
      • durneip Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 04:00
        a mnie rozwaliło, że powiedzieć chłopu na rauszu, ile ma tych nieszczęsnych
        wędek, jest poniżej godności kobiety.

        za to mąż być może czuje się odmłodzony, zapewne tak go traktowała matka jak
        miał 14 lat. fakt, iż się od niej wyprowadził (chyba?), powinien coś
        podpowiedzieć autorce wątku.
        • m.ilena durneip 16.11.08, 17:24
          durneip napisała:

          > a mnie rozwaliło, że powiedzieć chłopu na rauszu, ile ma tych
          nieszczęsnych
          > wędek, jest poniżej godności kobiety.

          wiesz gdybym wiedziała ile ma tych wędek to bym mu powiedziała, ale
          niestety nie mam pojęcia ile ich jest.

          > za to mąż być może czuje się odmłodzony, zapewne tak go traktowała
          matka jak
          > miał 14 lat. fakt, iż się od niej wyprowadził (chyba?), powinien
          coś
          > podpowiedzieć autorce wątku.

          ten fakt mi nic nie podpowiedział, bo w dalszym ciągu mieszka z
          matką. A raczej oboje mieszkamy pod jej dachem, z tym że mamy tylko
          wspólne wejście do domu.
          • ursz-ulka Re: durneip 16.11.08, 21:09
            > ten fakt mi nic nie podpowiedział, bo w dalszym ciągu mieszka z
            > matką. A raczej oboje mieszkamy pod jej dachem, z tym że mamy
            tylko
            > wspólne wejście do domu.

            Współczuję ci kobieto, tym bardziej że jak piszesz oni też sie
            wtrącają...
    • oldbay Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 04:03
      Ja na twoim miejscu przestałabym wydzwaniać i zajełabym sie sobą.
      Pamiętaj, cokolwiek w życiu będziesz gonić to bedzie przed tobą
      uciekać!
      Pozdrawiam!
      :-)
      -
      oldbay
    • all_those_yesterdays Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 05:36
      Historia o tym, że był zły o to, że nie wiesz ile wędek ma - cudowna! ubaw po pachy.
      a tłumaczenie, że nie pójdzie na spacer "bo go coś tam boli" też świetne.
      naprawdę dawno się tak nie uśmiałam!
    • obrotowy po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 08:29
      Telefonami, gdy jest na wyjezdzie?
      malo masz go w domu?

      wiadomo, ze ma zajecia i kolegow, jak kazdy zonaty, ktory sie
      wyrwie , wiec daj mu spokoj i niech nacieszy sie te 2 dni wolnoscia.
      • agiee1988 Re: po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 12:12
        faceci sa mniej odpowiedzialni niz kobiety, szczegolnie po alkoholu, wiec ja nie
        dziwie sie autorce. mam podobna sytuacje.

        ale jeszczne odnosnie tych 2 dni autorki.jak moj facet byl jeszcze w angli
        zaczelismy rozmawiac o zmianach. i ja powiedzialam jemu ze ma sie z kumplamiu
        widywac raz na jakis czas np raz na tydzien.
        nie podoba mi sie to towarzystwo (poza alkoholem w miejscu publicznym co jeszcze
        scierpie dopoki policja ich nie nakryje, to oni wiem ze lubia sie "wspomagac", a
        wiem ze moj facet mial z tym problemy, obecnie - nie ma),przy nich facet mial
        mandaty "tesciowa" twierdzi ze pewnie przez to picie na ulicy. ale jak on mi
        powiedzial. to nie sa kumple od serca, to nie sa przyjaciele. to sa kumple z
        ktorymi laczy go - wspolne wypady, smichy hihi itd.

        on ich obgaduje jak jest ze mna <lol>

        moj facet ost na dzielnicy kumpli byl chyba w piatek , poprzednim tygodniu. i w
        tym - czwartek czy w srode ? wtedy co mnie oklamal byl na dzielnicy. podczas
        klotni doszlam do wniosku, ze.... on malo tam jest w sumie. bo raz na tydzien,
        ale mnie sie wydawalo ze za czesto tam przebywa.wczoraj wyjatkowo- bylismy razem
        tam :)

        ja chyba musze jakis grafik robic :D
        • julia0001 Re: po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 12:53
          Ja mysle ze facet sie przyzwyczail wie ze Cie ma ze nie odejdziesz a
          nastroje mina i fochy, wiec woli miec swoj zakazany swiat, tejmnic,
          moze to wynikac z potrzeby wolnosci, czesci swiata tylko
          swojej...ale aby nie przekraczalo granic, po ktorych rani Ciebie
          ewidentnie udowadniajac ze koledzy ich zdanie i ich swiat sa
          wazniejsze od Ciebie...
          Ja bym na Twoim miejscu byla twarda, na sile sama sie zaczela od
          Niego odsuwac, nie odbierac telefonow,,,miec swoje tajemnice,
          zapisala sie na jakies zajecia, sama zaczela gdzies wyjezdzac lub z
          przyjaciolkami...wtedy jesli by sie nie opamietal nie otworzyk oczu
          ze traci cos cennego i najwazniejszego czyli mnie, odeszlabym...nie
          znioslabym mysli ze jestem nie na pierwszym miejscu w zyciu i ze ma
          mnie po prostu gdzies lub zycia z egoista...
          • kag73 Re: po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 12:59
            zgadzam sie.
            Ja, jezeli by nie zadzwonil o umowionej godzinie, nie dzwonilabym do niego. A
            kiedy by zadzwonil o tej czy tez pozniej np. nawet i o 1:00 w nocy nie
            odebralabym telefonu. Niech sie zastanawia dlaczego nie odbieram i gdzie jestem.
            Bez zadnach wyrzutow i bez dyskusji, jakby nigdy nic. Na pewno by te zmiene
            zauwazyl.
            Facet za bardzo sie przyzwyczail, ze ciagle jestes i czekasz i na kazde zawolanie.
            Tez bym zaczela zajmowac sie swoim zyciem.
          • m.ilena julia0001 16.11.08, 17:39
            julia0001 napisała:

            > Ja mysle ze facet sie przyzwyczail wie ze Cie ma ze nie odejdziesz

            tu muszę przyznać Ci rację ... bo nawet mi to powiedział.

            > ...ale aby nie przekraczalo granic, po ktorych rani Ciebie
            > ewidentnie udowadniajac ze koledzy ich zdanie i ich swiat sa
            > wazniejsze od Ciebie...

            właśnie czasem tak czuję, że koledzy są ważniejsi niż ja. Gdy ja go
            prosze o wspólny spacer, abyśmy poszli do kina itp. odmawia mi a im
            nie ... dla nich zawsze znajdzie czas, nawet gdy jest zmęczony.
            Wydaję mi się, że koledzy mają na niego większy wpływ aniżeli ja.
            • ursz-ulka Re: julia0001 16.11.08, 21:11
              > julia0001 napisała:
              >
              > > Ja mysle ze facet sie przyzwyczail wie ze Cie ma ze nie
              odejdziesz
              >
              > tu muszę przyznać Ci rację ... bo nawet mi to powiedział.

              To zniknij na jakiś weekend tak jak on ;)
        • klymenystra Re: po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 21:18
          Mamma mia, co to znaczy "na dzielnicy"??? Czy tutaj same dresiary siedza?
      • m.ilena Re: po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 17:29
        obrotowy napisał:

        > Telefonami, gdy jest na wyjezdzie?
        > malo masz go w domu?

        właśnie się o to rozchodzi, że mam go mało dla siebie. No i co, że
        jest w domu jak wtedy siedzi albo przed telewizorem albo przed
        komputerem. Sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej gdyby mi więcej
        czasu poświęcał np. iść razem na spacer. Denerwuje mnie to, że gdy
        ja go proszę o np. ten spacer, albo wyjście na pizzę, do kina to on
        mi odmawia. A niech w tym czasie zadzwoni kolega to już leci jak na
        skrzydłach. Gdyby w umiejętny sposób umiał rozdzielić swój czas
        między mną a znajomymi to byłoby ok. ... ale on czas który powinien
        mi przeznaczyć przeznacza dla znajomych.
        • kag73 Re: po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 17:38
          hmm, facet po prostu sie nie stara, bo mysli, ze ma jaj w banku. Podczas gdy w
          przypadku kumpli musi sie postarac, pielegnowac znajomosci.
          Moze pytalabym czy ma ochote wyjsc a jak nie, wychodze sama.
          A najlepiej to go w ogole nie pytac tylko samemu organizowac sobie czas. bez
          obrazania sie.
        • obrotowy Re: po hollere mu glowe zawracasz ? 16.11.08, 19:09
          no tak...

          lecz to osobny problem - nie zwiazany z tymi wyjazdami.
    • simona1974 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 18:29
      no i jest na to tylko jedna metoda - wyłacz telefon, raz i drugi nie
      odpisz na jego sms, kiedy Ty sie gdziesz wyrwiesz tez milcz,
      stwarzaj pozory ze sie dobrze bawiłas itd itp. Jak wraca ze zjadów
      omijaj ich temat i temat kolegów - jakby nigdy nic - pokaz mu ze Cie
      to wszystko zero obchodzi.
    • justysialek Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 16.11.08, 23:03
      IMO oboje jeszcze nie dojrzeliście do związku, nie mówiąć o
      małżeństwie.
      Bardzo was proszę, nie róbcie sobie dzieci, przynajmniej przez kilka
      kolejnych lat!
    • m.ilena Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 17.11.08, 14:50
      parę osób napisało, że powinnam wyluzować. Ok wzięłam tą radę do siebie.
      Postarałam się wyluzować i w niedzielę w ogóle do niego nie dzwoniłam, za to on
      zadzwonił z przeprosinami, za to że dzień wcześniej nie dzwonił tak jak obiecał
      i że był nie miły. Obiecał, że jak wróci wieczorem to mi to wszystko
      zrekompensuje, że będziemy robić to na co ja będę miała ochotę. W tym momencie
      bardzo chciałam iść na spacer. Zgodził się. Natomiast gdy wrócił zmienił zdanie,
      stwierdził że jest zmęczony i poszedł spać. Dziś od rana prosiłam aby choć na
      chwilę położył się ze mną na łóżku, pogadamy, poprzytulamy się itd. Niestety
      słyszałam tylko "poczekaj" "zaraz". Obiecał, że dziś pójdziemy na spacer. W tym
      czasie zadzwonił kolega i umówił się z nim na dziś - na ryby. Mi powiedział, że
      jak wróci to będzie ten spacer ... ale nie wiem czy mam wierzyć a czy znowu
      zmieni zdanie. I jak to można wyluzować?
    • cala_w_kwiatkach Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 17.11.08, 16:11
      Twoj maz jest niedojrzaly i nieodpowiedzialny.
      Zacowuje sie jakbyscie byli para 15latkow.
      Czas najwyzszy, aby uswiadomic go, ze bedac w zwiazku malzenskim,
      nawet jesli nie macie dzieci, to posiadacie jednak zobowiazania.
      A dla niego koledzy sa wazniejsi od Ciebie.
      Dopoki nie stawiasz sie za bardzo, on nic sobie z tego nie robi, bo
      Ty sie pownerwiasz troche a potem i tak odpuszczasz.
      Postaw sprawe jasno, pokaz mu, ze nie jest KAWALEREM! - a tak sie
      zachowuje.
      Nie wydzwaniaj do niego za kazdym razem jak jest na zjazdach. Nie
      dotrzymal slowa i sie tym nie przejmuje? ok! nastepnym razem to Ty
      nie dotrzymaj slowa, obiecaj mu cos, jak bedziesz miala cos dla
      niego zalatwic, albo bedziecie umowieni na cos - zapomnij/nie zrob/
      nie przyjdz! niech poczuje sie chociaz raz tak jak Ty, moze
      zrozumie, ze to nie sa Twoje wymysly i przesadzanie, ale takie
      zachowanie moze ranic i niepokoic druga osobe.
      Inna kwestia to traktowanie Ciebie w obecnosci jego kolegow! Nie
      pozwol sobie, aby nie szanowal Cie. Nie wyobrazam sobie jakby moj
      facet sluchal swojego kolegi 'bo inaczej bedzie pantoflarzem'
      zamiast mnie. A koledze bym powiedziala, zeby nie wpier...l sie do
      mojego zycia;)
      I krotka pilka - bo chyba tylko to moze na niego podzialac - chce
      kazdy wieczor spedzac z kolegami? - prosze bardzo -od jutra koledzy
      mu gotuja, piora i sypiaja z nim!

      Moja rada - odciac go od wszystkiego co robisz dla niego - jak mu
      tego zabraknie to doceni i zrozumie, ze koledzy nie zapewnia mu
      domowego ciepla ani milosci.

      A jesli lepiej bedzie mu z kolegami - to zrozumiesz ze z
      niedojrzalym facetem nie ma co ukladac sobie zycia.
    • blackzahir Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 17.11.08, 16:19
      A ja milena mam wrazenie, ze Twoj facet od Ciebie ucieka.
      Chce miec choc w weekend spokoj "od Ciebie"
      I mysle, ze nic w tym zlego.
      Szuka kazdego pretekstu (studia, ryby), by sie wyrwac sie z domu.
      A Ty go MUSISZ miec pod kontrola (vide telefony kumpla do faceta, ktore odbieral).
      A on juz w desperacji gasi komorke nawet...

      Popusc mu troche smyczy, Milena, odpusc.
      Zaufaj...


      Bo to, co opisalas zwiastuje jakis kryzys, niestety :(((((
    • sylwusia87.0 Re: i co z tym "fantem" zrobić ? 26.11.08, 17:37
      Kopie go w dupe i wypieprzam ciuchy przez balkon.podziwiam za
      cieprpliwosc.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka