regrepro
09.12.08, 09:34
Żona robi mi pretensję, że nie lubie jej rodziców. Właściwie oni sa
jedynym tematem naszych kłótni. Nie lubię ich, bo mnie
teściowa "wycyganiła" na rozliczeniach na weselu, za to że nic nie
mają i że reprezentują zupełnie inny świat niż ja. Teściowa
zaprosiła 70 osób, a ja tylko bliską rodzine 25 osób, a mimo nie
chciała rozliczać się od liczby gości tylko 50-50.
Teściowa nic sobie nie odmawia, jeździ co roku na miesiąc na wczasy,
często na kredyt, a mojej żonie jak była jeszcze studentką kupowała
buty za dośłownie 10zł z lumpeksu.. Jak bylismy narzyczeństwem
wqurfiały mnie te buty z lewym wgniecionym czubkiem.
Wziąłem teścia za granicę żeby sobie dorbił, opiekowałem się nim jak
dzieckiem bo oferma jest zdominowana przez teściową. Zrobiłem mu
zakupy, na miejscu przez cały czas prosił o pieniądze bo oczywiście
nie wziął bo nie wiedział, że mu będa potrzebne. A najlepsze, że na
koniec po powrocie zapomniał oddać. |Czekałem 2 miesiące, a później
delikatnie żonie powiedziałem, no że przecież nie będe go
utrzymywał..
Nie jestem dla nich niemły bo dzięki na szczescie mieszkają daleko
ale ograniczam kontakty jak mogę i o to kłótnia..