morgianna
13.12.08, 09:37
Piszę bo ostro zadziwił artykuł w ostatnim numerze magazynu Elle
czytany dodam u fryzjera miedzy farbowaniem a strzyzeniem...Rzecz
mówi o tym jak niby przetrwac kryzys ( finansowy) z fasonem ,inaczej
mówiąc nie skapcanieć w obliczu braku kasy, lecz za wszelką cene
otaczac sie luksusem, pieknymi przedmiotami swietnej jakosci ktore
no hymm kosztują.W skrócie autorka artykułu jak to zwykle bywa
przedstawia sylwetki kilku kobiet, jest tam np.przyklask dla młodej
tłumaczki ktora w zwiazku z brajkiem kasy nie płaci rachunków je
makaron z oliwą za to inwestuje w siebie : nosi na grzbiecie kupe
kasy w markowych ciuchach, pachnie Chanel wyglada jak milion $,
autorka wysuwa teorie ze trzeba inwestowac w siebie bez wzgledu na
wszystko bo jak sie zapuscisz , zejdziesz z lancome na tanioche , z
markowych ciuchów na bazar ,staniesz sie rozmemłana, nikt nie
uwierzy ze jestes cos warta nikt nie da ci pracy i pozostaniesz w
finansowym marazmie na zawsze. Doszłam do wniosku ze nie znam nikogo
kto zgadzałby sie z ta teorią , załoze sie ze z Wami jest podobnie.
Więc co to za farmazony? Kto tak mysli?