Dodaj do ulubionych

Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś?

20.01.09, 13:49
Co się dzieje z tymi babami? Moja przyjaciółka właśnie wyszła z
kolejnego paskudnego związku, gdzie facet kłamał, zdradzał i poniżał
(a ona kochała) i nie wiedzieć czemu znalazła sobie jego duplikat i
znowu płacze że on jej chyba nie kocha, że ją rani itp., ale jedyne
co słyszę to „ będę o niego walczyć..”, „ jak wzbudzić jego
miłość...” jesus.....

Cholerka, kobitka jest po 30tce, wykształcona, bardzo ładna, ze
świetną pracą.....czy nie można się nauczyć na błędach?” Choćby bił-
byle był”?

Ja już nie wiem jak jej pomóc, jak z nią gadać....
Obserwuj wątek
    • july-july Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 13:55
      I przyszłaś na forum gdzie roi sie od takiego podejscia?:)
      • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 13:58
        Wiesz, nie mogę o tym porozmawiać z najbliższą przyjaciółką- to
        gdzie?:-P

        Poważnie nie wiem jak z nią gadać. Dzwoni do mnie z płaczem a ja już
        wiem, że ten związek jest raczej bez szans ( chyba że cud) ale jej
        tego nie powiem bo mnie znienawidzi taka zakochana. A nic dobrego
        powiedzieć nie mogę. To że jest przystojny już jej powiedziałam:->
        • july-july Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:01
          Mam za soba takie rozmowy z przyjaciółkami. Nie dotrzesz, nie
          przemowisz do rozsądku. Pamiętam też siebie gdy miałam < 25 lat.
          Mnie doświadczenie i wiek czegos nauczyły, niestety nie każdego
          uczą. Mam koleżanki, ktore potrafia być tak naiwne, że aż mi ich
          żal. Ale co zrobisz.
          • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:05
            Nie wiem. Wiem jedynie że nie mogę jej powiedziec prawdy między oczy
            bo to zniszczy naszą przyjaźń (raz już tak było. Rok mnie
            dyplomatycznie unikała wisząc na ramieniu gościa który ją zdradzał)

            Ale nie mam też siły wymyślać jej pozytywnych stron tego faceta bo
            ich po prostu nie ma , przynajmniej w jej stronę nie ma
            • july-july Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:11
              Może spróbuj dyplomatycznie? sposób "zaczynamy od siebie".:) Wiesz -
              "ja to zawsze popełniam taki błąd bedąc z facetem", dyskutujecie z
              przyjaciółka, a później niby niewinnie "a wydaje mi sie, że Ty dla
              odmioany...", "nie zastanawiałaś się nigdy nad...". Może jesli
              spróbujesz bardzo delikatnie to sie nie obrazi? Tylko czy dotrze do
              niej.
              • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:14
                Tak już rozmawiałam. Wiele razy. I wiele razy mi przyznawała rację,
                że niby rozumie, że ma z tym problem ect. Jednak kiedy przychodzi co
                do czego to natychmiast wylicza zalety kolejnego gościa, że on jest
                inny. A za godzinę płacz. I znowu "on jest inny". Jak boga kocham-
                tak jest.
    • 21.gazeta.pl Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 13:59
      Za szybko przechodzi z jednego związku w drugi i nie ma czasu na
      analizę i spojrzenie z boku na siebie i swego wybranego.Jeśli cały
      czas masz wrażenie, że wybiera ten sam typ faceta z tym samym
      zestawem cech,co poprzedni to każdy będzie kończył się tak samo.
      Musisz jej to uświadomić. Najgorsze, że ona czuje presje
      upływającego czasu( tak podejrzewam) i za wszelką cenę chce być w
      związku-pewnie dlatego nie daje sobie czasu na jakieś przemyślenia.
      • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:03
        Ona taką samą presję czuła mając 20 lat również. Znamy się od
        przedszkola.

        Jak jej mówię że to kolejny podobny typ ( bo było ich przynajmniej
        ze 4) to mi odpowiada że nie wiedziała przecież jak go poznawała a
        teraz go kocha i nie wie co robić.

        Wiesz to jest typ kobiety która mężczyznę zagłaskuje na śmierć,
        nadwyrozumiała, zbyt wrażliwa, a każdego ze swoich mężczyzn
        traktująca jak boga. Jeszcze się nie zdarzyło aby z którymkolwiek z
        nich zerwała ona. Zawsze to oni ją w końcu zostawiali, chociaż
        obiektywnie każdy z tych związków ją niszczył.

      • vickydt Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:08
        dokladnie. Jesli schemat sie powtarza to znaczy, ze lekcja upokorzenia i bólu
        nic jej nie dala, nie przetrawila jej i robi to co do tej pory.
        • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:12
          Najwyraźniej. Niestety widzę że pozostaje mi tylko być obok żeby ją
          zbierać jak znowu padnie
    • jan_hus_na_stosie Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:01
      ranita_08 napisała:
      > znowu płacze że on jej chyba nie kocha, że ją rani itp., ale jedyne
      > co słyszę to „ będę o niego walczyć..”, „ jak wzbudzić jego
      > miłość...” jesus.....

      A ta Twoja koleżanka to nie czasem moja współlokatorka? Tyle, że ta moja ma
      trochę inaczej bo chce wrocic do chłopaka, który 2 razy ją zostawił dla innej
      (raz zerwał zaręczyny), spotyka się z nim w tajemnicy przed rodziną bo wie, że
      wszyscy uważają go za kawał drania. I ciągle powtarza, że on się zmienił od
      ostatniego razu, dojrzał etc...

      Ale co zrobic, jak niektórym kobietom feromony na mózg padną to są gotowe
      związac się nawet i z seryjnym mordercą...
      • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 14:07
        Taka prawda. Tyle że ja tego kompletnie nie rozumiem. I w sumie nie
        muszę. Muszę wspierać przyjaciółkę. Nie wiem tylko jak. Prawdy nie
        powiem bo ją stracę, a zachwalać gościa nie umiem bo nie ma za co
    • tytus_flawiusz a może po prostu szpetna jakaś i desperacka walka 20.01.09, 14:06
      to jej jedyna szansa na to "by był" ?
      • ranita_08 Re: a może po prostu szpetna jakaś i desperacka w 20.01.09, 14:09
        Według mnie nie. Ale jej to powiedz. Jak o ścianę. Dzwoni i płacze
        opowiadając mi kolejne jego złośliwości, a jak ja delikatnie próbuję
        go ocenić, coś negatywnie powiedzieć, to słyszę że przecież on nie
        jest taki zły, ma wiele zalet (wymienianie) i że takim podejściem
        jej nie pomagam
        • july-july Re: a może po prostu szpetna jakaś i desperacka w 20.01.09, 14:13
          No to ja zmieniam zdanie. Tu delikatnie nie da rady. Tu chyba w
          ogóle nie da rady.
          • ranita_08 Re: a może po prostu szpetna jakaś i desperacka w 20.01.09, 14:16
            Chyba nie. Nie chcę narażać się na utratę przyjaciółki więc nie
            powiem jej po prostu prawdy. Szczególnie, że znając ją z pewnością
            aby mi udowodnić że się mylę, uwiesi się na facecie jeszcze mocniej.
          • amelkalexi Re: a może po prostu szpetna jakaś i desperacka w 20.01.09, 14:20
            popieram...tu sie nie ma co delikatnie pieprzyc...bo do niej to nie dociera...
            rozumiem, przyjazn przyjaznia, ale zeby z tego powodu pozwalac soba...lekko
            pomiatac???
            powiedz prawde bez owijania w bawelne...
            prawdziwa przyjaciolka obrazi sie...ale za kilka dni wroci, a jesli nie, to nie
            byla przyjaciolka...
            • ranita_08 Re: a może po prostu szpetna jakaś i desperacka w 20.01.09, 14:23
              Wiesz z tym "lekkim pomiataniem" to nie rozumiem. Ona mną niby? W
              jaki sposób? Mnie nie przeszkadza że ona mi o tym opowiada, ja nie
              wiem co jej odpowiadać. I tyle
        • orgovana Re: a może po prostu szpetna jakaś i desperacka w 20.01.09, 14:16
          W takim razie odpowiedz ze skoro decyduje sie zostac w zwiazku z
          Panem zlosliwym musi pokochac i zaakceptowac jego wady rownie mocno
          jak jego zalety , a nie wyplakiwac sie Tobie do telefonu,bo to
          raczej Pana nie zmieni - innej recepty nie ma, proste , zwiezle,
          logiczne i stwierdzajace fakt
          • ranita_08 Re: a może po prostu szpetna jakaś i desperacka w 20.01.09, 14:20
            Może i racja. Kiedyś powiedziałam jej że raczej go nie zmieni, to
            odpowiedziała że jak zwykle trafia na ten sam typ, że ma pecha
            itp...i dalej od nowa
        • tytus_flawiusz a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:17
          Przecież ten jej, opisany przez Ciebie, ukochany. To wypisz wymaluj typ, za
          którym statystyczna dupa będzie lecieć jak ćma do światła.
          Przecież wy odruchowo nie trawicie, nudnych, odpowiedzialnych, dobrych chłopców.
          Są przecież tacy bez polotu i fantazji... :-)
          • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:22
            Dziwię się, i to bardzo. Normalny, odpowiedzialny facet wcale nie
            musi być nudny. Dobre serce wcale nie wyklucza fantazji.

            Poza tym gość wygląda jak baranek, na pierwszych spotkaniach zalewał
            ją kwiatkami a jak powiedziała mu że go kocha to sie zaczęło....
            • tytus_flawiusz Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:25
              ranita_08 napisała:

              > Dziwię się, i to bardzo. Normalny, odpowiedzialny facet wcale nie
              > musi być nudny. Dobre serce wcale nie wyklucza fantazji.
              >

              terefere, a potem puszczacie go w trąbę dla pierwszego lepszego łachudry z
              gitarą (i romantyczną dusza artysty)

              > Poza tym gość wygląda jak baranek, na pierwszych spotkaniach
              > zalewał ją kwiatkami a jak powiedziała mu że go kocha to sie
              > zaczęło....

              Typowa zanęta. Ślepniecie od tego w momencie. A to oczywiste symptomy wilka w
              owczej skórze.
              A tak szczerze "powiedziała, że go kocha", czy też banalnie dała się bzyknąć ?
              • orgovana Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:28
                no coz, istnieje typ Ofiary, ktory bedzie szukal Oprawcy, dziewczyna
                ma cos z poczuciem wartosci i generalnie psyche netegez..jet
                rozlegla teoria na ten temat opisywana w ksiazkach
                • july-july Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:32
                  chciałam napisać to samo - dziewczyna ma syndrom ofiary. Moze
                  psycholog mógłby pomoc? Chociaż skoro ona nie widzi problemu to
                  cieżko będzie.
                  • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:35
                    Dostrzega, ale traktuje to lekką ręką. W takim sensie że widzi że ma
                    problem, ale wazniejsze dla niej jest utrzymanie faceta i wyjście za
                    mąż a nie uporanie się ze sobą.
              • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:29
                Oj chyba wrzucasz wszystkich do jednego worka. Nie będę cię
                przekonywać że kobiety są różne i jest inaczej bo to nie ma sensu.

                A uważasz że jak rozpoznać dobrego faceta od tego złego? Dobry nie
                daje kwiatów?
                • tytus_flawiusz Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:34
                  > Oj chyba wrzucasz wszystkich do jednego worka.

                  krzywa dzwonowa Gaussa (tak nazywam ten worek; taki w miarę zbliżony do
                  prawdziwego obraz rzeczywistości)

                  > A uważasz że jak rozpoznać dobrego faceta od tego złego? Dobry nie
                  > daje kwiatów?

                  może i daje, ale zwykle się nie mizdrzy i nie łasi.

                  Dobry jak chce dobrze bzyknąć, to wygłasza to otwartym tekstem (ale wtedy
                  momentalnie przykleja mu się etykietę najgorszego drania)
                  • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:39
                    moim zdaniem są różni ludzie i różne gusta. Nie każda kobieta lubi
                    mroczne typy, tak jak nie każdy mężczyzna woli słodkie lolitki. Są i
                    tacy lubiące inteligentle i samodzielne.

                    Znam wiele koleżanke, które od samego początku wybierały sobie
                    porządnych gości.

                    On się nie łasił i nie mizdrzył. Po prostu bardzo o nią zabiegał.
                    Tak jakby się mocno zauroczył. Czy to dobrym ludziom się nie może
                    zdarzyć?

                    A potem jak ręką odjął....zimny i odległy
                    • tytus_flawiusz Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:49
                      > Są i tacy lubiące inteligentle i samodzielne.

                      Pozostańmy przy przeciętym przedstawicielu populacji. Masochistów, desperatów
                      samobójców zostawmy w spokoju.

                      > On się nie łasił i nie mizdrzył. Po prostu bardzo o nią zabiegał.
                      a czym się różni to pierwsze od drugiego ?

                      > Tak jakby się mocno zauroczył. Czy to dobrym ludziom się nie może
                      > zdarzyć?

                      dobrzy ludzie (rodzaju męskiego) zwykle mniej się zauroczają i mniej oduroczają
                      (tak jakby bardziej podchodzą rozumowo, niż emocjonalnie.

                      > > A potem jak ręką odjął....zimny i odległy

                      tak jak bzyknęli się, czy poprzestała na "kocham cię, a reszta po ślubie". Może
                      tu jest powód ? Facet nie zamoczył od lat/miesięcy, sperma mu przysadkę mózgową
                      zalewa, a ona bawi się w pensjonarkę !!
                      Nie dziwota, że mu "zauroczenie" minęło i rozgląda się za jakąś mniej zasadniczą
                      dupą ?
                      • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:51
                        Wiesz jak na mój gust zbyt wulgarnie podchodzisz do tematu i
                        upraszczasz każdą sprawę. Tak się nie da chyba rozmawiać.

                        Gwarantuję ci że są wpaniali mężczyźni umiejący kochać również te
                        inteligentne kobiety.
                        • tytus_flawiusz Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 14:57
                          ranita_08 napisała:

                          > Wiesz jak na mój gust zbyt wulgarnie podchodzisz do tematu i
                          > upraszczasz każdą sprawę.

                          no to sobie komplikuj do woli, widać mało interesuje Cię dotarcie do sedna, a
                          bardziej samo ględzenie dla ględzenia

                          > Tak się nie da chyba rozmawiać.

                          a koleżance się dziwisz, ona tez wolała piękne, "okrągłe", starannie
                          selekcjonowane pustosłowie.

                          > Gwarantuję ci że są wpaniali mężczyźni umiejący kochać również te
                          > inteligentne kobiety.

                          no to powodzenia :-)
                          • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 15:05
                            Mnie nie życz:-) Ja znalazłam. Spokojnie, są.

                            A jeśli chodzi o resztę, rzecz nie w tym co piszesz, ale jak. Jakoś
                            mało miło czyta mi się że facet bzyka dupę, jak w twoim pojęciu ta
                            dupa to moja najbliższa przyjaciółka.

                            Nie mógłbyś tak nieco innymi słowami...?

                            Poza tym rozmowa nie polega chyba na tym, żeby się ze sobą tylko
                            zgadzać. Ja się z tobą w kwestii gustów nie zgadzam. znam wielu
                            mężczyzn uwielbiających swoje mądre i piękne żony od wielu lat.


                            Nie wszyscy myślą jednakowo. Rozejrzyj się.

                            A co do omawianego związku. Owszem spali ze sobą nie jeden raz.
                            Życie sexualne mają akurat udane podobno.
                            • tytus_flawiusz Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 15:10
                              ranita_08 napisała:


                              > Poza tym rozmowa nie polega chyba na tym, żeby się ze sobą tylko
                              > zgadzać. Ja się z tobą w kwestii gustów nie zgadzam. znam wielu
                              > mężczyzn uwielbiających swoje mądre i piękne żony od wielu lat.
                              >
                              >
                              > Nie wszyscy myślą jednakowo. Rozejrzyj się.

                              Ty nie przekonasz mnie, ja ciebie, nie ma sensu kontynuować tego pobocznego wątku.

                              > A co do omawianego związku. Owszem spali ze sobą nie jeden raz.
                              > Życie sexualne mają akurat udane podobno.

                              więc może nie odpowiada mu seks z dodatkami ("kocham cię"), bo wynikałoby by
                              teraz, że najpierw zaczęli kopulować, a później doszło do płomiennych wyznań.
                              Może miał być romansik z przyjemnym bzyku-bzyku, świeczki, kwiatki, winko, kino,
                              teatr i tym podobne romantyczne faarmazony.. i wystarczy, a tu nagle ona
                              wyskakuje z jakimś nieodpowiedzialnym "kocham cie".
                              • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 15:20
                                No właśnie nie. On jej powiedział że bardzo chciałby się
                                ustabilizować i stworzyć związek właśnie z nią bo jest fajną
                                dziewczyną, tyle że on niestety kocha inną - byłą żonę (która go
                                zostawiła)i ma nadzieję że zakocha się w niej ale musi się postarać
                                (Ona). Dla mnie to nienormalne jest.
                                • tytus_flawiusz Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 15:27
                                  ranita_08 napisała:

                                  > No właśnie nie. On jej powiedział że bardzo chciałby się
                                  > ustabilizować i stworzyć związek właśnie z nią bo jest fajną
                                  > dziewczyną, tyle że on niestety kocha inną - byłą żonę (która go
                                  > zostawiła)i ma nadzieję że zakocha się w niej ale musi się
                                  > postarać > (Ona). Dla mnie to nienormalne jest.

                                  Bo jest. A nie mogłaś od tego zacząć ?

                                  Niech go kopnie w dupę jak najszybciej, bo jak go już w końcu "rozkocha", to
                                  eks-zonka kiwnie palcem i facecik bez jednej chwili zastanowienia, w te pędy
                                  przykica w podskokach.
                                  • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 15:31
                                    to to on jej nawet powiedział. Że na dzień dzisiejszy wróciłby do
                                    żony.

                                    Ale wytłumacz kobiecie że to nie ma sensu? Kobiecie która koniecznie
                                    chce mieć faceta. Męża. W tej chwili. Już.
                                    • tytus_flawiusz Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 15:35
                                      ranita_08 napisała:

                                      > to to on jej nawet powiedział. Że na dzień dzisiejszy wróciłby do
                                      > żony.
                                      >
                                      > Ale wytłumacz kobiecie że to nie ma sensu? Kobiecie która koniecznie chce mieć
                                      faceta. Męża. W tej chwili. Już. <

                                      równie dobrze mogłabyś tłumaczyć śp. Kukuczce, żeby nie łaził po oblodzonych
                                      odludziach i dziurach. Widać Twoja koleżanka lubi hardcore, może ja to dodatkowo
                                      stymuluje.
                                      Olej sprawę, kup sobie duża paczkę chusteczek, włóż w biurko, kup też coś co
                                      pomoże ci sprać jej makijaż wtarty w Twe bluzki i tyle... poczekaj, aż pewnego
                                      dnia przyjdzie zalewając się łzami. Wtedy jej "poniesiesz pomoc"
                                      • ranita_08 Re: a co Ty się tak dziwisz 20.01.09, 15:39
                                        No to chyba jedyne wyjście. Od lat tak to działa:-) Myślałam jednak
                                        że jak skończy z poprzednim to sie ocknie....bo już nie ma 20 lat i
                                        powinna dojrzeć ( z całym szacunkiem dla 20 latek:-P)
      • ranita_08 jest śliczna 20.01.09, 14:19
        Aha no i jest bartdzo ładna. Obiektywnie. Wysoka, szczuplutka jasna
        blondynka. Faceci się o nią zabijali na studiach a ona zawsze
        wybierała tego, który akurat nie był zaiteresowany i za nim biegała.
        • alpepe Re: jest śliczna 20.01.09, 14:28
          słuchaj, to są wzorce z wczesnego dzieciństwa, pretensje powinna mieć do swoich
          rodziców, ona już jest tak zaprogramowana, by próbować przełamać to, co jej się
          nie udało, jak była dzieckiem.
          Dopóki ona sama tego sobie nie uświadomi, dopóty będzie odprawiać te swojej
          rytuały zwracania na siebie uwagi gościa, który jest jej niewart, a potem
          pozwalania na krzywdzenie siebie.
          • ranita_08 Re: jest śliczna 20.01.09, 14:32
            Wiem o tym. Ale cóż robić....
            • 21.gazeta.pl Re: jest śliczna 20.01.09, 14:54
              A może jakieś spotkanie z psychologiem? Ona najwyrażniej nie widzi
              własnych błędów. Mnie się wydaje, że nie masz co liczyć na to, że w
              końcu zrozumie-ona nie dostrzega, że ma problem. W końcu zniszczy
              sama siebie. Gdzieś tkwi przyczyna- tylko ktoś musi jej pomóc to
              odnależć i zmienić.
              • ranita_08 Re: jest śliczna 20.01.09, 15:01
                kiedyś o tym rozmawiałyśmy. Jej ojciec zostawił rodzinę jak ona
                miała chyba z 6 lat. Nie pamiętam. Od tamtego czasu raz na rok
                ich "odwiedzał". Ona ma świadomość, że ma problem ale jakoś nie
                traktuje poważnie tego tematu.

                Nie rozumie chyba, że to co wyprawia z własnym życiem jest
                wystarczającym powodem do szukania pomocy u specjalisty.

                Jedyne co zaprząta jej umysł to zdobycie mężczyzny. Męża. Ojca.
                Bycie kochaną. I o to walczy. Ja rozumiem jej uczucia, rozumiem
                marzenia, chociaż sama mam nieco inne, to rozumiem.

                Problem w tym że ona w rozmowach przyznaje że wie o swoich
                problemach ale jednoczesnie tak szybko jak to mówi tak szybko
                zapomina i rusza za facetem.
    • frying.pan Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 15:16
      Chcesz jej pomóc i jednocześnie jej nie urazić? Nie da sie. Albo bedziesz stała
      z boku i patrzyła na to wszystko, albo po prostu wylejesz jej w końcu na głowe
      kubeł zimnej wody. W takiej postaci, że przy każdym płaczliwym telefonie
      będziesz jej powtarzać jak mantrę, że nie chodzi o to, że ma zostawić tego
      faceta, tylko powinna iść na terapię, żeby potrafić stworzyć z nim (lub z
      kimkolwiek innym) zdrowy związek. Z tego co piszesz wynika, że ona niekoniecznie
      trafia zawsze na tych złych facetów, ale na pewno zawsze prowadzi do
      niewłaściwych układów w zwiazku. Może jej facet - tak jak abstynent w związku z
      alkoholikiem staje sie współuzależniony choć nie pije. To samo dzieje się, jeśli
      pozwolisz się choć raz uderzyć przez partnera/partnerkę i puscisz to płazem, to
      na 99% procent staniesz się przyszłą ofiarą przemocy domowej, mimo że nie
      wyniosłaś takiego schematu z domu. Również Twoja koleżanka dopuszcza po prostu
      do zaistnienia pewnych chorych sytuacji, a każdy kolejny partner wchodzi w
      narzucaną przez nią rolę. Terapia pozwoli jej uświadomić sobie swoje błędy i
      zacząć je naprawiać. Szukanie nowego, lepszego partnera raczej nie rozwiaże tej
      sytuacji.
      • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 15:29
        już z nią o tym rozmawiałam. Poradziłam jej nawet żeby może
        spróbowała porozmawiać z ojcem, wylać wszystkie żale jakie do niego
        ma ect. Zgodziła się ze mną we wszystkim, a potem zapakowała się do
        auta i pojechała dopieszczać faceta bo akurat zachciało mu się aby
        przyjechała.

        Mówiłam jej że zamiast koncentrować się na tym co nie gra w związku,
        powinna skoncentrować się na tym co nie gra w niej ale jak kamień w
        wodę. Wpada i zostaje na dnie.

        Ona jest jedyną osobą jaką znam która odczuwa az tak silną presję
        związania się. Teraz, natychmiast, zaraz.

        • frying.pan Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 16:21
          Jest takie powiedzenie, że kropla drąży skałę, więc może i do Twojej koleżanki
          za którymś razem dotrze. Szkoda dziewczyny, żeby marnowała sobie życie.
        • 21.gazeta.pl Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 16:27
          wiesz co, ja myślę, że bez porady dobrego specjalisty, nic sie nie
          da zrobić-przecież sama widzisz, że twoje gadanie niczego nie
          zmienia, a ona choć na chwilę zdaje sobie sprawę z własnych błędów,
          to nie potrafi nic z tą wiedzą zrobić. Musisz coś wymyśleć, żeby
          spiknąć ją z jakąś terapeutką-to naprawdę pomaga.
          • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 16:46
            Hmm to będzie raczej trudne ponieważ siłą jej nie zaciągnę, a żadnej
            terapeutki bądź terapeuty nie znam osobiście aby prywatnie "na piwo"
            się umówić.
    • eat_you_alive Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 16:55
      Hmmm ja nie za bardzo rozumiem czemu wszyscy się trzęsą nad kimś takim jak Twoja przyjaciółka... wybacz no, ale jeżeli dziewczyna daje sobą pomiatać, poniżać się, pozwala po sobie jeździć to cierpi na własne życzenie...
      i nic co zrobisz tego nie zmieni - delikatne uwagi nie skutkują, poważne rozmowy spełzają na niczym, a pójść do specjalisty pewnie nie pójdzie, bo jak sama piszesz problem traktuje lekko. I przepraszam bardzo, ale co z niej za "przyjaciółka" skoro jak powiesz jej co myslisz o jej pożal się boże chlopaku, bo się o nią troszczysz - przestaje się do Ciebie odzywać na rok jakbyś to Ty była jej wrogiem. Ty chyba też powinnaś iść na jakąś terapię, bo nie da się normalnie funkcjonować z kimś tak toksycznym u boku, jak dla mnie ona jest niezłym emocjonalnym popaprańcem i już.
      • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 18:40
        Oj wyluzuj. Ludzie mają różne problemy. Poza sferą damsko- męską to super
        przyjaciółka, kumpel i w ogóle lubię ją bardzo. Nie można skreślać człowieka
        dlatego że ma problem.

        Fakt, przestała się do mnie odzywać wtedy, ale tak też się w życiu zdarza.
        Gdybyśmy nie umieli wybaczać przyjaciołom i bliskim pewnie każdy z nas byłby sam.

        Chyba za ostra jesteś.
        • eat_you_alive Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 18:50
          A dziękuję pięknie... nie jestem spięta nic, a nic.
          Jeżeli uważasz, że nie odzywanie się do Ciebie przez rok na rzecz jakiegoś faceta za normalne i bardzo przyjacielskie - to git.
          Gratuluje wyluzowania. Ja na całe szczęscie nie mam przyjaciół, którzy mi odpieprzają takie szopki i dobrze mi z tym. Co kto lubi.

          Jeśli chodzi o wybaczanie masz rację... należy wybaczać, ale nie zawsze i za wszelką cenę tylo po to żeby nie być samemu.
          Ja miałam w życiu jedną taką przyjaciółkę, z którą zerwałam kontkaty, bo wolę mieć wokół siebie ludzi wartościowych i sprawdzonych, którzy nie wyrzucają mnie ze swojego życia kiedy im się podoba i z byle powodu.

          Jestem ostra, ale przynajmniej nie mam przy sobie osoby, która mnie zawiodła nie raz. Nie tak pojmuję przyjaźń.
          • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 18:54
            Ona mnie raz zawiodła, ale prawdę powiedziawszy nie musiałam wchodzić z butami w
            jej życie kiedy mnie o to nie prosiła. Wiedziałam o tym, że ona za nim w piekło
            pójdzie. Tak ją chciałam na siłę uszczęśliwić niestety.

            Wiesz grunt to wypracować kompromisy. Jeden zawód, jedno przepraszam i nie dajmy
            się zwariować. Liczy się całokształt a nie jedno wydarzenie.
            • eat_you_alive Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 19:04
              Słuchaj żeby była jasność - ja Ci nie mówię, że masz puścić przyjaciółkę w 3 diabły, olać z gówy na dół. Napisałam tylko, że ja się pożegnałam z kimś kto zaczął tak jak ona, a potem odwalał dalsze tego typu rewelacje i jak dla mnie nie było już powortu do przyjaźni.

              Poza tym dużo ją usprawiedliwiasz... jak dla mnie za dużo po prostu. Obchodzisz się z nią jak z jajkiem co jest dla mnie dziwne i chore. DLA MNIE i tyle. Jesteś jej przyjaciółką... masz prawo jak na mój gust powiedzieć jej prawde prosto w oczy i liczyć, że przemyśli i zrobi swoje. Nie uważam, że wpieprzyłaś się jej z butami w życie. Ja naiwnie myślałam, że przyjaźń polega na tym, że się o wszystkim rozmawia, doradza się sobie... ale widze, że u was jest tak, że Ty nie chcąć jej stracić musisz trzymać buzię na kłódkę.
              • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 19:14
                Widzisz okazuje się że ilu ludzi tyle zdań:-) Ja uważam, że nie sposób pomocy
                powinien zależeć od charakteru człowieka. Nie można pomóc też komuś kto tej
                pomocy nie chce.

                Zabierz alkoholikowi butelkę to cię zabije, a na trzeźwo najlepszy mąż.
                To nie jest problem typu: powiedzieć jej że przytyła czy nie bo się obrazi. To
                troszkę bardziej rozbudowana sprawa.

                Przyjaźń jest od tego żeby się wspierać a nie zawsze oznacza to mówienie
                wszystkiego jeśli wiesz, że to nie zadziała.

                To że ma problem to już dawno jej powiedziałam To że powinna coś z tym zrobić
                również. Nie powiem jej jednak jak ma żyć.
                • eat_you_alive Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 19:24
                  Ja też nikomu nie mówię jak ma żyć. Ja natomiast mogę z przyjaciółmi porozmawiać, a oni mi mówią "masz rację, "nie zgadzam się" i nikt nie znika na rok czasu tylko dlatego, że odważyłam się otworzyć buzię.
                  Tylko o to mi chodzi, że nie zachowała się dojrzale, a Ty ją jeszcze usprawiedliwiasz.

                  Różni ludzie, różne potrzeby, różne zestawy Panvitan.
                  Amen
                  • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 19:26
                    Za to nie. Mam po prostu świadomość tego że nie powinnam nikogo na siłę
                    uszczęśliwiać. Ale przeprosiła, więc można dać szansę, szczególnie po 20 latach
                    znajomości.

                    Panvitan...:->
    • drie Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 17:01
      Tez mam taka przyjaciolke. Co ona zrobi, ze go kocha, milosc nie
      wybiera, teraz dopiero poznala co to seks... Nie przetlumaczysz.
      Wtopa. Moja przynajmniej mi obiecala, ze sie z kolega (ktory szaleje
      za nia) na kawe umowi. Moze powoli oczy sie jej zaczna otwierac?
      Wspieram. Slucham. Ale i na droge "zla" staram sie sprowadzic. ;)
      Wyciagasz czasem swoja na jakies imprezy sama, czy sie bez niego nie
      rusza?
      • ranita_08 Re: Co się dzieje z tymi babami?! Paranoja jakaś? 20.01.09, 18:42
        W poprzednim związku ani mru mru bez "NIEGO" ale teraz jest światło w
        tunelu.....oświadczyła że na świat się nie będzie dla faceta zamykać i zamierza
        swoje sprawy też mieć. Więc przynajmniej dwa razy w miesiącu spędzamy wieczór
        bez niego, we dwie, z innymi znajomymi których on nie zna itp.
    • masher znajdz jej normalnego faceta :] 20.01.09, 18:46
      albo pomoz znalesc i po problemie :]
      • ranita_08 Re: znajdz jej normalnego faceta :] 20.01.09, 18:54
        Swojego szukałam przez detektywów, ufo i służby specjalne:-P Łatwo nie jest:-)))
        • masher Re: znajdz jej normalnego faceta :] 20.01.09, 21:42
          latwno nigdy nie jest. ja tam chcialem sobie wyklonowac zaprogramowana
          osobniczke ale koszt przerosl oczekiwania i musi projekt poczekac na dotacje z
          UE lol
          • ranita_08 Re: znajdz jej normalnego faceta :] 20.01.09, 21:44
            I cała KE będzie wiedziała jakie masz preferencje? :-P odważny krok....fiu fiu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka