itaka5
24.01.09, 10:03
Chyba nie po raz pierwszy w życiu pomyliłam przyjaźń z miłością. Myślałam, że gdy pisze, że tęskni, że już nie może doczekać się kiedy mnie zobaczy, że gdy proponuje spotkania (m.in. wyjścia do kina), zaprasza na wspólne wyjazdy, to znaczy coś więcej. Myślałam, że jeśli pisze smsy i puszcza sygnałki kilka razy dziennie, to z jego strony znaczy coś więcej...Jestem prawie pewna, że patrzył na mnie w sposób jak mężczyzna patrzy na kobietę...
Ale pomyliłam się. Boli :( Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni...i tego się będę trzymać :) Mimo wszystko dał mi wiele dobrego i cieszę się, że go poznałam i przeżyłam miłe chwile :) Miał ktoś podobne doświadczenia?