psc0
22.02.09, 16:07
No właśnie, czy warto ryzykować jazdę próbną gdy stary model ciągle dobrze
działa... ???
Metafora ta tyczy się oczywiście mężczyzn..
Jesteś z kimś dłuższy czas.. jest Ci dobrze, nie szałowo, nie zjawiskowo, po
prostu dobrze, motylki z brzucha już dawno pouciekały, spać w nocy możesz już
normalnie,nie zawracają Twojej głowy już myśli o nim cały czas.. Jest |Ci po
prostu dobrze, masz poczucie bezpieczeństwa, wiesz, że zawsze masz się komu
wyżalić przytulić, wiesz, że moglibyście stworzyć udany dom.
Aż tu nagle poznajesz kogoś nowego, znów z leniwych lart wyrastają ruchliwe
motylki w Twoim brzuchu... latają bez opamiętania, kręci Ci się w głowie gdy
myślisz o waszej rozmowie, wyobrażasz sobie jak by to było gdybyś go całowała
po szyi ;)
On jest zwariowany pokręcony, złośliwy, wredny i uparty - pociąga Cię to..
zupełne przeciwieństwo tego co masz teraz.. statecznego polubownego pana..
Twoje myśli wariują jesteś między młotem a kowadłem, co wybrać? Ryzykować ? a
jak się nie opłaci i już nigdy nie znajdziesz nikogo tak DOBREGO spokojnego
kto akceptuje Twój zwariowany świat, głupie pomysły, zmiany humorów i kto
będzie biegł za Tobą przez całe miasto bo... się obraziłaś, ubrałaś i wyszłaś...
Ideał.. jeśli tak się patrzy to ideał, akceptujący całą mnie, z wszystkimi
wadami, z tą burzą którą mam w głowie, taki który zawsze mówi "uwielbiam Cię
za Twoje głupie pomysły"
Noi jest.. "nowy model" czorne włosy, oczy i ciemna karnacja, ktoś kto mi
mówi "NIE!" rzuca we mnie śnieżką i się śmieje z tego, że ja się denerwuje
ktos kto chodzi i jak baba marudzi.. "zimno mi! To wszystko przez Ciebie!
Mówiłem jedźmy taksówką.."
Taki który na hasło wypowiedziane z ironią "tak zaciągnę Cię w krzaki i
wykorzystam" nie odpowiada" brzmi kusząco" ale "pfff.. myślisz że bym Ci się
dał.. chyba się przeceniasz"
Fascynująca osoba, chyba o podobnym charakterze co ja.
I co byście moje drogie Panie zrobiły.. zrezygnowały ze statecznego
poukładanego związku dla szaleństwa swojego widzi mi się i tego CZEGOś NOWEGO
? czy wręcz przeciwnie... ?
Dodam, że ten cały durny dylemat wynika zapewne z mojego wieku.. Mam dopiero
21 lat i przeszło 2 letni związek..
I tu kolejna dychotomia..
Z jednej strony marzy mi się już dom rodzina i śliczna mała córeczka (dodam,że
z tym mężczyzna obecnym już po moich studiach mogło by się udać) a z drugiej
strony ZABAWA ZABAWA ZABAWA nowe bodźce doświadczenia i jeszcze raz ZABAWA