Gość: martens
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.11.03, 13:11
Nie mam pretensji do ludzi którzy studiują na studiach dziennych jak i do
tych którzy robia to zaocznie. Ale dlaczego jedni przed drugimi są jacyś tacy
zawistni. Ja np. studiuję zaocznie bo na studia zdecydowałam się mając juz
dziecko i nie było możliwości pogodzić tego ze studiami dziennymi. Nie widzę
problemu, to moja sprawa. Przynajmniej mam pracę i studiuję wyłącznie dla
swojej satysfakcji, więc i naukę traktuję nieco inaczej niż bym to robiła
gdybymn studiowała zaraz po maturze. Po maturze mi sie nie chciało. Dopiero
potem zyskałam świadomość swoich braków o zdecydowąłam się na studia. Nie
żałuję niczego, nie uwazam że straciłam studenckie zycie - wszak niczym się
ono nie różni od zwykłego - no może większym spiętrzeniem zajęć w okolicy
sesji. Myslę że zaoczni maja więcej pokory w stosunku do pracy. W moich
doświadczeniach zetknęłam się z wieloma osobami po studiach dziennych (0
doswiadczenia) z bardzo wysokimi oczekiwaniami zarówno finansowymi jak i
socjalnymi. Pokory sie dopiero uczą jak wyślą parę setek CV, na które nie
dostają zadnej odpowiedzi.
Nigdy nie dzieliłam i dzielić nie będę ludzi na tych po dziennych i na tych
po zaocznych. To w końcu jest indywidualny wybór.