Dodaj do ulubionych

co ze soba zrobic?...

09.03.09, 22:39
jestem/bywam(bo non stop klotnie i zerwania) w chorym, toksycznym zwiazku,
wiem, ze powinnam to skonczyc, niejednokrotnie staram sie, strasznie cierpie.
Nie umiem w chwilach proby rozejscia sie pozbierac, nie moge sie niczym zając,
nic nie robie, placze i spie, mam wazne rzeczy do zalatwiania, ale nic mnie
nie motywuje..chcialabym to poukladac, ale czuje sie bezsilna, jak pozbierac
sie do kupy, co ze soba zrobic zeby uwierzyc w siebie, moc normalnie myslec,
funkcjonowac zeby dac rade?..bo ja juz nie daje..

z gory dziekuje
Obserwuj wątek
    • stokrotka_beauty Re: co ze soba zrobic?... 09.03.09, 22:45
      grazuole napisała:

      > jestem/bywam(bo non stop klotnie i zerwania) w chorym, toksycznym zwiazku,
      > wiem, ze powinnam to skonczyc, niejednokrotnie staram sie, strasznie cierpie.
      > Nie umiem w chwilach proby rozejscia sie pozbierac, nie moge sie niczym zając,
      > nic nie robie, placze i spie, mam wazne rzeczy do zalatwiania, ale nic mnie
      > nie motywuje..chcialabym to poukladac, ale czuje sie bezsilna, jak pozbierac
      > sie do kupy, co ze soba zrobic zeby uwierzyc w siebie, moc normalnie myslec,
      > funkcjonowac zeby dac rade?..bo ja juz nie daje..
      >
      > z gory dziekuje
      trzeba kochana isc na terapie. innego wyjscia tu nie widze. pozdrawiam serdecznie.
      • grazuole Re: co ze soba zrobic?... 09.03.09, 23:01
        chodzilam jakis czas temu do psychologa i nie potrafil nic mi poradzic.
        • stokrotka_beauty Re: co ze soba zrobic?... 09.03.09, 23:09
          to poprostu dajcie na luz. przemyslisz sobie kilka rzeczy i latwiej Ci bedzie z nim zerwac.
        • athroposs Re: co ze soba zrobic?... 10.03.09, 12:34
          Powiedz coś bliżej proszę dlaczego terapia nie pomogła?
          Rozpoczynam właśnie podobną i zastanawiam się czy to ma sens...
      • wanilinowa Re: co ze soba zrobic?... 10.03.09, 00:10
        nie wierzcie tak ślepo w terapie jako rozwiązanie na wszystkie problemy, a
        szczególnie na zawiłości sercowe.
    • dobra.kobieta tak samo miałam 10.03.09, 00:29
      Byłam w bardzo toksycznej relacji przez trzy lata życia. To było
      piekło i więzienie, naktóre dobrowolnie się zgadzałam. Jak to było
      możliwe - teraz nie wiem. Ale wtedy nie widziałam siebie poza tym,
      co tak mnie niszczyło i dusiło. Ażnastapiło przsilenie - zachował
      się wtedy wyjątkowo podle. Odwróciłam się i odeszłam. Powiedziałam,
      że mnie więcej nie zobaczy. Byłam konsekwentna. on wydzwanial do
      mnie zpożyczonych komórek, bo jak wyświetlał się jego nr, to nie
      odbierałam. On milczał, a ja natychmiast odkładałm słuchawkę. Starał
      się jeszcze dręczyć mnie i niepokoić, ale z czasm mu się to
      znudziło. Najważniejsze to: odejść natychmiast iego się trzymać,
      żeby nie wiem co. Jakiś czas miałam doła. Szybko jednak zobaczyłam,
      że moje życie staje się jasne, piękne, piękne - bez niego. Zaczęłam
      cieszyć sie życiem, odczuwać radość ze zwykłych rzeczy, dbac o
      siebie, poprawiło się w pracy. Odżyłam! Zrób ten krok. Nie próbuj
      dłużej cierpieć. Zostaw drania. Jest sobie sam winien. ja
      poświęcałam sie dla tamtego, bo miał trudne dzieciństwo - tym
      tłumaczyłam wszystko. Ta nie można. Dorosły czlowiek - odpowiada za
      to, co robi i jaki jest. Powodzenia. Będzie dobrze.
      • dobra.kobieta Re: tak samo miałam 10.03.09, 00:31
        przepraszam za literówki - mam nadzieję, że dało się przeczytać
    • waldek.zawieja Re: co ze soba zrobic?... 10.03.09, 00:37
      zdobądź się na silną wolę i zostaw go - a będziesz za jakiś czas
      szczęśliwa> jak napisała tu jedna z dziewcząt - zrób ten krok i
      trzymaj się tego, konsekwentnie, bez odwołania
      • cus27 Re: co ze soba zrobic?... 10.03.09, 06:12
        Racja!
    • filona.may Kilka konkretnych zachowań, bardzo pomocne 10.03.09, 11:56
      Jest parę konkretnych skutecznych zachowań, bardzo pomocnych w takiej sytuacji.

      - Skoro masz dużo rzeczy do zrobienia, a nie możesz się za nie zabrać, to
      codziennie wybierz jedną, którą masz zrobić i się nią zajmij. Nie myśl o
      sprawach ogólnych, nie myśl o innych rzeczach, tylko skup się na tej jednej i ją
      zrób.
      A potem następną.
      Po pierwsze stopniowo coraz więcej spraw będzie pozałatwianych. A po drugie krok
      po kroku będzie Ci łatwiej.

      - Dbaj o siebie. Wygląd, fryzjer, ubranie.
      A przede wszystkim ruch, sport. Dzięki ruchowi lepiej się wygląda. A przez to (i
      dodatkowo przez endorfiny wydzielające się podczas wysiłku fizycznego) lepiej
      się człowiek czuje, ma energię do wzięcia swojego życia w swoje ręce.
      Idź pobiegać. Poćwicz w domu (ale nie 5 min, spróbuj przynajmniej 30, choć na
      początek i kilka minut jest jakimś postępem). Idź na basen. Albo na zajęcia w
      fitness klubie. Znajdź taką formę aktywności, jaka Ci najbardziej odpowiada, za
      jaką się będziesz potrafiła zabrać.

      - Dbaj o to, w każdym aspekcie swojego życia byc od NIEGO niezależną.
      Emocjonalnie, organizacyjnie, finansowo.
      Bądź więc samodzielna.
      A do tego podporą mogą byc Ci inny ludzie, więc:

      - Znajdź wsparcie społeczne w innych ludziach (nie w NIM). Odnów kontakty z
      koleżankami, kolegami, przyjaciółmi, rodziną. Albo znajdź nowych znajomych.
      Zacznij wychodzić z nimi/do nich. Rozmawiaj, przez telefon, na żywo.


      Powodzenia!


      P.S Możesz poszukać na tym forum innych wątków o tym, jak się rozstać, jak sie
      odkochać. Było tego sporo.
      • cafem Re: Kilka konkretnych zachowań, bardzo pomocne 10.03.09, 12:38
        Popieram w calej rozciaglasci. Moze karnet w klubie fitness, gdzie oprocz aerobikow rowniez joge serwuja? :)
    • paulina.21 Re: co ze soba zrobic?... 10.03.09, 15:12
      Co jest powodem Waszych ciągłych kłotni, zerwań, niepoozumień?? Co
      jest główną przyczyna? On robi Ci coś złego, czy to może Ty coś
      takiego robisz? Ciężki temat, nawet bardzo cięzki. Kiedyś miałam
      podobną sytuacje i wiem, że nie jest łatwo. Ważne jest znalezienie
      konkretnej przyczyny problemu. Sa dwa wyjścia, albo popracować nad
      tym co złe, albo zakończyć to jeśli ratunek nie pomoże.
    • whenshewasgood Badz samolubna i egocentryczna:) 10.03.09, 17:48
      Serio serio. W zyciu tak jest, ze czasem my dajemy (bez
      skojarzen;)), a czasem bierzemy. Teraz jest czas na "branie" -
      czyli skoncentrowanie wysilkow swoich i Twoich przyjaciów - na
      Tobie:)

      Sprawianie sobie przyjemnosci (pomaluje paznokcie kosztem nieumytych
      naczyn, a co!). Kupie nowe buty, bo mi sie podobaja i mam taki
      kaprys (chociaz wcale nie potrzebuje).
      Popros przyjaciól, zeby sie Toba zajeli (pojsc z kumpela na piwo
      albo nawet wyplakac sie w rekaw - oni sa wlasnie po to, zeby Ci
      pomoc w chwilach takich jak ta).
      Nie bój sie mówic o swoich uczuciach - cierpisz, to zrozumiale, wiec
      nie udawaj twardziela caly czas!
      Nie miej wyrzutów sumienia, ze robisz cos dla siebie i tylko dla
      siebie. Rozpieszczaj sie - jak bylas mala i chorowalas, to pewnie
      tak robili Twoi rodzice. Teraz tez "chorujesz" (no, Twoja dusza;)),
      wiec nalezy Ci sie troche przyjemnosci na otarcie lez.
      Zacznij randkowac (chocby przez net) - nic tak nie poprawia
      samopoczucia jak pozadanie w oczach faceta (nawet jesli nikt Ci sie
      specjalnie teraz nie podoba).

      Ale najpierw zerwij z bylym definitywnie. Jak ktos Ci wczesniej
      radzil, nie daj sie wmanewrowac w "a moze jeszcze sie ulozy" - bo
      wtedy podswiadomie bedziesz miec nadzieje i sie zadreczac. Skoro to
      juz nie ma sensu, to nie ma po co sie ludzic.

      Powodzenia i trzymam kciuki! Wiele z nas przez to przeszlo i wiesz
      co, czasem zycie po takim doswiadczeniu staje sie pelniejsze:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka