kkk
14.03.09, 10:00
Bylismy razem, była wielka namiętność, pożądanie, wspaniały seks, czułość,
chyba miłość... On mnie pociągał w nieopisany sposób, od zawsze czegoś takiego
chciałam i on mi to dawał. Byliśmy zakochani jak wariaci, było pieknie, nigdy
czegoś takiego ni eprzeżyłąm.
Różnice charkteru zrobiły swoje, w żaden sposób nie umieliśmy sie dogadac,
kłóciliśmy się strasznie, mieliśmy tak odmienne cele i poglądy, ranił mnie,
sprawiał ogromna przykrość chyba nieświadomie. Po prostu czuliśmy inaczej.
To ja odeszłam, czułam sie źle w tym niby 'związku' potem mieliśmy kontakt,
własciwie szukaliśmy siebie. On często powtarza, ze to jego porażka, że sie
nie nadaje, wie jak mi było źle, jak mnie ranił, ze chciałby być ze mną,
nauczyć się żyć, ze czuje się źle z tym ze nie umieliśmy się dogadać...
Wiedziałam jaki jest i teraz wyrzucam sobie, ze nie zwróciłam uwagi n a jego
wady... NIe moge powiedzieć że go kocham, może nigdy nie kochałam.! Czy to
było zwykłe pożądanie, którego teraz mi brakuje??
Mam 28 lat a nie spotkałam kogos kto tak na mnie działa.
Chce o nim zapomnieć, nie myślec o tym co było, nigdy nie bylibyśmy razem, nie
czułabym sie z nim komfortowo, bezpiecznie, jak ktoś wyjątkowy.