Dodaj do ulubionych

To tylko pożądanie (?)

14.03.09, 10:00
Bylismy razem, była wielka namiętność, pożądanie, wspaniały seks, czułość,
chyba miłość... On mnie pociągał w nieopisany sposób, od zawsze czegoś takiego
chciałam i on mi to dawał. Byliśmy zakochani jak wariaci, było pieknie, nigdy
czegoś takiego ni eprzeżyłąm.
Różnice charkteru zrobiły swoje, w żaden sposób nie umieliśmy sie dogadac,
kłóciliśmy się strasznie, mieliśmy tak odmienne cele i poglądy, ranił mnie,
sprawiał ogromna przykrość chyba nieświadomie. Po prostu czuliśmy inaczej.
To ja odeszłam, czułam sie źle w tym niby 'związku' potem mieliśmy kontakt,
własciwie szukaliśmy siebie. On często powtarza, ze to jego porażka, że sie
nie nadaje, wie jak mi było źle, jak mnie ranił, ze chciałby być ze mną,
nauczyć się żyć, ze czuje się źle z tym ze nie umieliśmy się dogadać...
Wiedziałam jaki jest i teraz wyrzucam sobie, ze nie zwróciłam uwagi n a jego
wady... NIe moge powiedzieć że go kocham, może nigdy nie kochałam.! Czy to
było zwykłe pożądanie, którego teraz mi brakuje??
Mam 28 lat a nie spotkałam kogos kto tak na mnie działa.
Chce o nim zapomnieć, nie myślec o tym co było, nigdy nie bylibyśmy razem, nie
czułabym sie z nim komfortowo, bezpiecznie, jak ktoś wyjątkowy.
Obserwuj wątek
    • kkk Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 10:00
      jestem zła na siebie że o nim myślę, choć nie pasował mi jego charakter,
      denerwował mnie ale wystarczyła jedna iskra, spojrzenie... działał na mnie tak
      jak nikt inny wcześniej, stawałam się przy nim kimś innym...
      Podobno ludzi trzyma przy sobie hormon- osytocyna - tzw. chemia miłości. Sprawia
      on aże ludize przywiązują się do siebie aby być razem i tworzyć np. związek.
      Ale hormon też działa na ludzi niedospasowanych do siebie, wiąże ich w tzw. zły
      sposób. Działają na siebie fizycznie, cieleśnie ale nie uczuciowo.
      chyba mnie to dopadło. Muszę się od tego uwolnić by normalnie żyć.
      • jan_hus_na_stosie Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 11:34
        Sama zadałaś pytanie i sama sobie na nie odpowiedziałaś.
      • cyklamen111 Re: To tylko pożądanie (?) 15.03.09, 04:25
        kkk napisał:

        > jestem zła na siebie że o nim myślę, choć nie pasował mi jego charakter,
        > denerwował mnie ale wystarczyła jedna iskra, spojrzenie... działał na mnie tak
        > jak nikt inny wcześniej, stawałam się przy nim kimś innym...
        > Podobno ludzi trzyma przy sobie hormon- osytocyna - tzw. chemia miłości. Sprawi
        > a
        > on aże ludize przywiązują się do siebie aby być razem i tworzyć np. związek.
        > Ale hormon też działa na ludzi niedospasowanych do siebie, wiąże ich w tzw. zły
        > sposób. Działają na siebie fizycznie, cieleśnie ale nie uczuciowo.
        > chyba mnie to dopadło. Muszę się od tego uwolnić by normalnie żyć.
        >

        Nie wierzę, że osoby niepasujące do siebie mogą czuć tak silny magnetym.
        • kkk A jednak 15.03.09, 08:54
          A jednak!
    • satin.mat Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 11:50
      Nie będziesz potrafiła życ bez tej iskry. Ktoś inny, bardziej
      dopasowany, będzie dla Ciebie jak przyjaciel i Ci to nie wystrczy.
      Namiętność Twoja będzie domagała się jednak takich doznań, jakie
      poznałaś w tej ostaniej realcji. Po prostu nie będziesz mogła bez
      tego żyć - to nie mija. I tak Cię dopadnie, a Twoje życie będzie
      wtedy jeszcze bardziej skomplikowane. Uwierz mi.
    • satin.mat Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 11:51
      Nie spotkałaś kogoś takiego, bo to trudne "żeby dwoje chciało na
      raz", to, co Ci się przytrafiło było fajnym doświadczeniem, doceń to
      i tego się trzymaj.
      • jan_hus_na_stosie Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 11:54
        pierdo_lisz farmazony, że się tak wyrażę
        • grassant Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 11:58
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > pierdo_lisz farmazony, że się tak wyrażę
          >
          też tak uważam
          • cafem Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:00
            oj tak:)
    • satin.mat Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 11:54
      i pamiętaj - nie można miec wszystkiego, a Ty jestes skażona
      namiętnością i doznaniami od których nie uwolnisz sie nigdy - NIGDY
      i cięzko spotkać kobiecie kogoś, kto odpowiada jej erotycznie,
      kobiety niestety zbyt często są zmuszone udawać
      nie musieć udawać - czerpać radość z seksu, autentyczną - to sukces
      i szczęście
      • grassant Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 11:59
        zawsze może być lepiej/inaczej i nie ma niezastąpionych. :))

        Z drugiej strony silne uczucia są wyniszczające.
        • motyl.slonce Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:11
          silne uczucie - to prawdziwy smak życia, wszystko inne jest snem
          • jan_hus_na_stosie Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:22
            motyl.slonce napisała:

            > silne uczucie - to prawdziwy smak życia, wszystko inne jest snem

            Mylisz się i to bardzo, to często silne uczucie jest snem gdyż przysłania cały
            rzeczywisty otaczający nas świat, obiera miliony różnorodnych doznań jakich
            możemy doświadczać, niszczy nasz potencjał, przysłania nasze oczy i powoduje, że
            niczym fanatycy bronimy tego uczucia pomimo iż ono nas wyniszcza od środka,
            kawałek po kawałku aż staniemy się rozchwianymi emocjonalnie, niezdolnymi do
            jakiejkolwiek sensownej refleksji marnymi istotkami, które niczym święte
            męczennice z bólem w sercu i duszy ogłaszają całemu światu, że tak trzeba żyć.
            • motyl.slonce Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:24
              miłam na myśli szczęśliwe uczucie, a przecież gdy głębiej się
              zastanowić - to doskonałe szczęście nie istnieje, wszystkie pojęcia
              są umowne, co nie znaczy, że fałszywe
            • sadosia75 Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:24
              Janie popadasz w zasade biale albo czarne. Ty piszesz o jakejs chorej jednostce
              nie o normalnym, zdrowym uczuciu, ktore wzbudza miliard pozytywnych emocji.
              • jan_hus_na_stosie Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:31
                Ja nie znam silnych zdrowych uczuć, zawsze silne uczucia mnie wyniszczały i nie
                dawały nic w zamian, były jak huragan, który po przejściu zostawia zgliszcza i
                rumowisko, po którym wszystko trzeba odbudowywać na nowo.
                • sadosia75 Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:32
                  W takim razie doswiadczasz wylacznie chorych sytuacji. Przykre.
                  • nadobna.pasqualina Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 12:33
                    jesteś Janie zmęczony, po prostu potrzebujesz odpocząć
    • rahamin Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 14:23
      jesteś marzycielką, w pogoni za ideałem, który nie istnieje możesz
      zgubić coś ważnego - moim zdaniem konflikty i różnice
      charakterologiczne to coś, nad czym trzeba pracować, latwiej
      natomiast jest rzucić wszystko i z glową w chmurach wyobrażać sobie
      przyszła sielankę, która wcale nie musi Ci się przytrafić
      • mruff Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 20:22
        rahamin napisała:

        > latwiej
        > natomiast jest rzucić wszystko i z glową w chmurach wyobrażać
        sobie
        > przyszła sielankę, która wcale nie musi Ci się przytrafić

        Bardzo mądre zdanie!
    • waldek.zawieja Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 14:25
      skoro on załuje, to powinnaś spróbować jeszcze raz, porozmawiac o
      wszystkim, określić swoje granice, potrzeby, priorytety itd. - łatwo
      z czegoś zrezygnować, bo nie jest doskonałe, trudniej coś
      doskonałego stworzyć, wedlug mnie zbyt pochopnie rezygnujesz
      • motyl.slonce Re: To tylko pożądanie (?) 14.03.09, 19:11
        w kazdym razie - rozważ to jeszcze, zanim ostetcznie się wycofasz z
        tej relacji, moze życie pokaże Ci, że ma lepszych od tej?
    • nawrotka1 Piorun sycyliski :) 14.03.09, 19:48
      Tak czasami ludzie nazywają to zjawisko, częściej - magnetyzm zmysłów.)
      Prawie każdy kiedyś to przeżył, ale bardzo rzadko efektem takiej fascynacji bywa
      stały związek. Nie przejmuj się, jesli będziesz trzymać się z dala od tego
      człowieka, będziesz bezpieczna. ;)
      Na pewno spotkasz kogoś, z kim poczujesz tak zwaną "harmonię ciał i dusz" :))
      I będzie to bardziej wartościowy i satysfakcjonujący związek od tego, co
      opisałaś. :)))
      • marylin.monroe77 Re: Piorun sycyliski :) 14.03.09, 19:59
        skąd taka pewność?
        • mruff Re: Piorun sycyliski :) 14.03.09, 20:25
          Namiętność z czasem mija, i potem do podkręcania siebie potrzebne
          jest to wewnętrzne coś, albo pasja-mnie podniecał widok mojego
          faceta na regatach i to podsycało ogień.
          Myślę,że dobrze zrobiłaś. Musiałaś mieć konkretne powody by odejść
          mimo tego porządania.
        • nawrotka1 Re: Piorun sycyliski :) 14.03.09, 21:08
          marylin.monroe77 napisała:

          > skąd taka pewność?

          To nie pewność tylko opinia :)
          Z wypowiedzi innych ludzi, którzy przezywali to samo.
    • cyklamen111 Re: To tylko pożądanie (?) 15.03.09, 04:27
      kkk napisał:


      > jestem zła na siebie że o nim myślę, choć nie pasował mi jego charakter,
      > denerwował mnie ale wystarczyła jedna iskra, spojrzenie... działał na mnie tak
      > jak nikt inny wcześniej, stawałam się przy nim kimś innym...
      > Podobno ludzi trzyma przy sobie hormon- osytocyna - tzw. chemia miłości. Sprawi
      > a
      > on aże ludize przywiązują się do siebie aby być razem i tworzyć np. związek.
      > Ale hormon też działa na ludzi niedospasowanych do siebie, wiąże ich w tzw. zły
      > sposób. Działają na siebie fizycznie, cieleśnie ale nie uczuciowo.
      > chyba mnie to dopadło. Muszę się od tego uwolnić by normalnie żyć.
      >

      Nie wierzę, że osoby niepasujące do siebie mogą czuć tak silny magnetyzm.
      • kkk A jednak 15.03.09, 09:04
        A jednak...
        • kkk Re: A jednak 15.03.09, 09:12
          Pracowaliśmy nad tym związkiem, najgorsze jst to że jestem bardzo wrażliwa o
          n-wręcz przeciwnie (albo bardzo to krył, co też nie było dobre) i nieświadomie
          mnie ranił, często...
          Porównywałk do jakiejś byłej, ze ona to tamto...czasem rzucił że powinnam się
          odchudzać -waże 50kg/160cm nosze rozm.34-36... śmiał sięże nie gotuje(mieszkam
          sama więc nie robie obiadu z 3 dań!), drwił, drażnił... Zawsze potem dziwił sie
          że tak reaguje - że biore to do siebie że on nie miał nic złego na myśli. I w
          sumie go rozumiem, po prostu myślimy całkowicie odwrotnie, niedopasowanie
          charakterów i tyle!.
          Kilka razy kłóciliśmy sie, potem wracalićmy, on pierwszy wyciągał ręke, mówił
          żebyśmy spróbowali,zebym mu pomogła, że chce byc ze mną i wie jaki jest, ze ma
          trudny charakter.
          Czasem kłóciliśmy się by za chwile się kochać. Czasem zaraz po fajnym seksie
          wystarczyło jedno jego słowo, coś co mnie zabolało - kłótnia gotowa.
          Cżesto przez niego płakałam... ranił mnie swoim zachowaniem.
          • kkk satin.mat 16.03.09, 08:36
            ""Nie będziesz potrafiła życ bez tej iskry. Ktoś inny, bardziej
            dopasowany, będzie dla Ciebie jak przyjaciel i Ci to nie wystrczy.
            Namiętność Twoja będzie domagała się jednak takich doznań, jakie
            poznałaś w tej ostaniej realcji. Po prostu nie będziesz mogła bez
            tego żyć - to nie mija. I tak Cię dopadnie, a Twoje życie będzie
            wtedy jeszcze bardziej skomplikowane. Uwierz mi. ""
            Jestem skażona namiętnością, nie moge mieć wszystkiego...
            Więc jak mam żyć? :(

            • nie.mam.tipsow Re: satin.mat 16.03.09, 08:46
              Żyj normalnie, to przechodzi. Mi przeszło po 6 miesiącach.
              • kkk Re: satin.mat 16.03.09, 08:57
                żyj normalnie... :D:D
                czyli...? łatwo powiedziec ;)
                • kkk Re: satin.mat 20.03.09, 10:11
                  Któraś z was maiął coś takiego??
                  jak żyć by nie zwariowac... nie daje rady, naprawde :(
    • sir.drinkalot Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 10:54
      Jakbym czytał opis własnej sytuacji :| Minęło już kilka miesięcy od rozstania a
      mnie dalej nie przechodzi i nadal coś ciągnie mnie do niej bo wydaje mi się że
      zbyt prędko rzuciłem rękawicę zamiast walczyć i próbować przezwyciężyć
      trudności. A żadna inna dziewczyna w międzyczasie nie dostarczyła mi takich
      emocji :| czy to złych czy dobrych - kompletna flauta. Czuję się emocjonalnie
      rozchwiany, w kropce i nie wiem co dalej ze sobą zrobić, próbować jeszcze raz
      czy zakopać najgłębiej jak się da i zapomnieć.
      • jan_hus_na_stosie Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 10:58
        sir.drinkalot napisała:

        > próbować jeszcze raz

        nie

        > czy zakopać najgłębiej jak się da i zapomnieć.

        Nie tyle zapomnieć co pogodzić się z tym i żyć dalej patrząc odważnie do przodu
        a nie ciągle oglądając się za siebie.
        • sir.drinkalot Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 11:25
          > > próbować jeszcze raz
          >
          > nie

          Janie, dlaczego? Cóż gorszego może się wydarzyć poza tym że znowu może się nie
          udać? Oczywiście zakładając że to faktycznie jest to czego chcę i wchodzę w to
          dwiema nogami.
          • jan_hus_na_stosie Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 11:48
            sir.drinkalot napisała:

            > Janie, dlaczego? Cóż gorszego może się wydarzyć poza tym że znowu może się nie
            > udać?

            To nie jest kwestia co może stać się gorszego a raczej wybór pomiędzy ponownym
            zanurzaniem się w bagnie a próbą zdobycia nowych szczytów.

            A uwierz mi, że tam wysoko na szczycie świat wygląda zupełnie inaczej, problemy
            które na dole wydawały się wielkie tam z góry wydają się takie malutkie :) Poza
            tym to świeże powietrze, którym można oddychać pełną piersią. Ale najpierw
            trzeba wejść na szczyt. To nie jest łatwe. Wymaga sporego wysiłku i nigdy nie
            wiadomo czy w połowie drogi nie dopadnie nasz deszcz. Ale nawet wówczas gdy jest
            się dobrze przygotowanym można go przeczekać i w końcu zdobyć szczyt, tam z góry
            wszystko lepiej widać, człowiek czuje się wolny, odzyskuje wiarę w siebie :)

            Nie warto wchodzić ponownie w bagno łudząc się, że tym razem okaże się ono
            orzeźwiającym źródełkiem. Nie stanie się.
          • mirastella26 Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 12:14
            Sir drinkalot - myślisz że warto próbowac jeszcze raz, skazywać sie
            na kolejne miesiące cierpienia, niepewności...? długo byliście ze
            sobą? wiesz co nie grało? czas leczy takie zauroczenia na szczęście,
            wiem po sobie :)
            • sir.drinkalot Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 13:23
              Nie, nie byliśmy ze sobą zbyt długo, 3-4 miesiące. Ale to były bardzo intensywne
              uczucia jakich nie miałem od bardzo dawna. Minęło pół roku, miałem w tym czasie
              inne dziewczyny, było fajnie ale nie aż tak przez co szybko traciłem entuzjazm i
              związek się kończył. O tamtej nie mogę zapomnieć i to jest właśnie dziwne bo po
              6 miesiącach powinno już odpuścić a tu... jestem z inną ale myślę o niej :|
              Wiem co nie grało, oboje byliśmy zbyt uparci, może z braku doświadczenia a może
              z powodu że nikt nie chciał tanio skóry sprzedać ;) i wpaść jak śliwka. Dużo się
              kłóciliśmy ale z perspektywy czasu widzę jak nieistotne były te problemy, ona
              też to zrozumiała. I właśnie dlatego myślę że zbyt szybko uciekłem z placu boju :D
              • jan_hus_na_stosie Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 13:28
                1) dlaczego piszesz jako kobieta? (gdy odpowiadam na Twoje posty pojawia mi się
                "sir.drinkalot napisała:")
                2) dlaczego krzywdzisz swoją obecną dziewczynę?
                • sir.drinkalot Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 14:05
                  > 6 miesiącach powinno już odpuścić a tu... jestem z inną ale myślę o niej :|

                  Skrót myślowy Janie, obecnie jestem sam, dlatego pisałem wcześniej że jestem w
                  kropce i nie wiem co dalej. Jak tylko zreflektowałem się że to nie jest to bo
                  myślę o innej to wycofałem się. Różnie już próbowałem to sobie wyjaśnić, że o
                  tamtej ciężko zapomnieć bo nie poznałem jeszcze "lepszej" od niej, że czasu mało
                  minęło, próby "zagryzką" innymi (bynajmniej nie szukaną w naprędce zaraz po
                  rozstaniu ale po "żałobie") też spełzły na niczym. I tak stoję w miejscu nie
                  wiedząc co ze sobą począć :|
    • pureangel Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 11:42
      mialam bardzo podobna sytuację, stracilam rok a teraz czuje sie wykorzystana na maxa. te niedopasowania roznicie doprowadzily do megaawantur , bylam zrozpaczona bo to co on uwazal za dopuszczalne dla mnie bylo karygodne, nie rozumial mnie wcale , ranil coraz bardziej, nawet zanim poprzednie rany zdazyly sie zagoic. ;
      gdy odszedl... tak po porstu nie chcialam zyc; przeplakalam caly tydzien ,teraz staje na nogi...

      odezwal sie ostatnio,, hmm tylko ze wzg na pozadanie.
      na sam koniec potraktowal mnie jak rezcz .. bo przeciez to bylo tylko pozadanie .
      on twierdzi inaczej ale jednal woli sie ze mna kochac niz byc
      • kkk Re: To tylko pożądanie (?) 20.03.09, 13:41
        U mnie też nie trwało to bardzo długo, na początku własnie
        intensywne uczucia, pożądanie, ogoeń. Niedopasowanie dało o sobie
        znać. Raniliśmy się nawzajem :/ Ja przyzwyczajona do normalnego
        stabilnego związku, nigdy się nie kłóciłam, nigdy naprawde! nikt
        mnie nie zranił. W końcu się stało.. może tak czasem musi być?
        On jest uczuciowym kaleką i chyba typowym singlem, chyba na siłę
        chce się zmienić. Bardzo tego chce ale nie leży to raczej w jego
        naturze... Dlatego nieświadomie rani... i siebie również bo mysle ze
        nie robił tego celowo.
        Ehhh
        Nie powinno mi być tego żal, właśnie powinnam się cieszyć że coś
        takiego mnie spotkało, potraktowac jako doświadczenie. Jestem
        niestety(!) bardzo wrażliwa i nie spływa po mnie jak po kaczce :/
        Nie jestem typem samotnika, nie umiem być sama, potrzebuje drugiego
        człowieka i bliskości. On mi właściwie tego nie dawał. Jednak
        wspomnienia pozostają i nie wszystkie są złe....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka