Dodaj do ulubionych

huśtawka nastrojów i rozstanie

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 16:39
Jestem z mężczyzną, którego bardzo kocham. Jestem z nim od ponad roku, choć
znamy się dużo dłużej. Miłośc przyszła nagle i była cudowna i wspaniała.
Nigdy w zyciu nie byłam z nikim taka szczęśliwa, nigdy w zyciu nie byłam z
nikim tak blisko, z nikim nie czułam się tak bezpiecznie jak z nim i nigdy
niekogo nie kochałam w ten sposób. Ale. Oczywiście jest ale. Nasz związek po
pół roku zrobił się bardzo trudny. Nie wiem jak to się stało ale zaczęły się
ciągłe wzloty i upadki, wielkie kłótnie i wielkie pogodzenia się, raz byliśmy
przyjaciółmi, raz znów darliśmy koty o drobnostki. Huśtawka emocji męcząca i
nie zrozumiała. Kilka razy wszystko staneło na końcu noża - wyprodzadzał się
albo ja kazałam mu odejść ale potem się godziliśmy. I znów było wspaniale.
Zupełnie nie moglismy się dogadać. To znów dogadywaliśmy się wmgnieniu oka.
Czy któraś z was to przezyła? w każdym razie odszedł, po kolejnej dziwnej
kłótni, która wybuchła w ciągu 5 sekund. Jeszcze nie rozmawialiśmy od tamtej
pory czyli od 2 tygodni ale myślę, ze on szykuje się do rozstania, myśli o
tym wszystkim raczej smutno, choć też na pewno cierpi i tez na pewno mnie
kocha i też jestem dla niego bardzo wazną kobietą. chciałabym żeby wrócił, bo
na prawdę go kocham. Z drugiej strony zastanawiam się co ja mu mogę dać? co
ja mu mogę zapewnić? Oprócz tego, że jest taki ważny, że kocham go - czy mogę
wierzyć, że kiedys sobie poradzimy z tym wszystkim? Czy którejś z was się
udało przezwyciężyć podobną sytuację? Czy można po prostu uznać, że nie
pasujemy do siebie i już? Myślę nad tym cały czas prawie. chciałabym coś
zrobić, bo na prawde strasznie mi na nim zalezy i wiem, ze jest wyjątkowym
człowiekiem w moim życiu. to by była wileka porażka.
Czy macie podobne doświadczenia?
pozdrawiam
Olga
Obserwuj wątek
    • agick Olgo.. 24.11.03, 16:50
      Przeczytałam Twój watek i napiszę Ci kilka słów od siebie - w końcu przecież
      pytasz czy ktoś przerobił podobną sytaucję i jak się to skończyło.
      Swoją bytność na tym forum zaczęłam od (niemal) od wysłania rozpczliwca (wieki
      temu) pt. Facet huśtawka albo jakoś tak. I wiesz co - podobna historia to była.
      Bliśmy razme jakiś pół roku kiedy nagle wszystko się posypało - były wielki
      rozstania i wielke powroty. Zadwałam sobie pytanie czy ma sens taki związek a
      zdrugiej strony coś we mnie mówiło, że ma... że to najważniejszy facet w moim
      życiu... a fakty pokazywały coś innego. miotałam się. cięzko mi było... po
      kolejnym rozstaniu (a było ich kilka..) stwierdziłam, że ja już nie mogę. I
      odpuściałam sobie - pewnego dnia powiedziałam mu, że jest inwestycją, która
      przynosi same straty i że nie mam już czasu ani ochoty w rozgryzanie go.
      powiedziałam mu, że teraz ja mam dosyć i to koniec. ten prawdziwy. nie płakałam
      wtedy, nie prosiłam go - byłam tak wstrętnie spokojna i zimna jak niegdy
      przedtem. miałam serdecznie i poważnie dość.
      po moim wystąpieniu on wyglądał jakby nagle sie przebudził. zdał sobie sprawę,
      że ja już więcej mu nie wybaczę, nie będę czekać aż wróci po kolejnym
      zniknięciu.

      dziś mija 3,5 roku jak jesteśmy parą. kupiliśmy mieszkanie.. wspólna
      przyszłość.

      wydaje mi się, że w momencie kiedy "olałam" caly nasz związek, poddałam się i
      zaczęło mi być całkowiecie obojętne - on zaczął zabiegać. Ja zabiegałam za
      bardzo - on tego się bał.

      A może odpuścić..? A może przestać aż tak bardzo chcieć..?
      Jeśli to ma być Twoja miłość, Twoja połówka - będzie Nią. Walcz ale mądrze.

      Pozdrawiam Cię.
      Ag
      • Gość: Olga Re: Olgo.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.03, 10:14
        No własnie staram się odpuścić. Nie dzwonię, nie pytam znajomych. Zmuszam sie
        do pracy, sprzatania, gotowania. Mam w planach nawet relaks.
        to troche ja otrzeźwiałam. zobaczyłam, że on nie jest w stanie znieść tego
        mojego ciągłego leku, że cos będzie między nami nie tak, że się oddalamy ( bo
        własnie idzie drugi raz w tym tygodniu na piwo z kolegami) itd... A ja nie
        jestem w stanie znieść naszych ciągłych wahań - być czy nie być razem.
        wiem, ze musze odpuścić.
        ciesze się, że wam się udało przezwycieżyć ten koszmar. może rzeczywiście to
        jest tak, że jeśli udalo nam się rpzez ten czas zbudować coś fajnego i dobrego
        i na prawde się kochaliśy to jakos to wszystko przetrwa, nie zginie przecież w
        kilka tygodni.
        dzięki
        pozdrawiam
        Olga
        • agick i tak zrób. 25.11.03, 10:20
          bo co innego pozostało Ci..?
          nie szarp się dziewczyno - jeśli to miłość, wytrwa przerwę tygodnia czy dwóch.
          miłość wytrwa znacznie więcej.
          Pozdrawiam, Ag
    • capa_negra Re: huśtawka nastrojów i rozstanie 25.11.03, 10:48
      Agacik ma racje - nie mozesz cały czas zyć w lęku
      Musisz cos zdecydować, ale musisz mieć tez swiadomość ze nie wszystkie historie
      kończa sie tak jak sobie zyczymy
      Agacik postawiła wszystko na jedna kartę i wygrała
      Ja też wygrałam - tylko inaczej ..
      Definitywnie rozstałam 2 lata temu po 7 latach zwiazku
      Teraz planuje slub...z kim innym :-)

      Jeśli mogę ci poradzić to zaprzyj sie - nie pisz, nie dzwoń poczekaj i zobacz
      jak zachowa sie facet.
      Zobaczysz jak i na ile mu zalezy , na długie łudzenie się " że będzie dobrze"
      szkoda zycia.
      • cool_man potwuerdzam słowa przedmówczyń. n/t 25.11.03, 10:49
        • Gość: olga dzięki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.03, 19:38
          Bardzo wam dziękuję. będę czekać jeszcze trochę aż się odezwie. Ma sie odezwać
          i porozmawiać "jeszcze nie w tym tygodniu". mam dac mu czas. daję. nie chcę się
          narzucać. bo po co.
          chciałabym wiedziec, ze mu na mnie zalezy. często w to teraz wątpię. boję się.
          wydaje mi się, że to koniec. trudno. w sumie i tak jest coraz lepiej. dzis np.
          poszłam na solarium. ha! rzadko chodzę na solarium ( raz w roku albo dwa) ale
          to wielka przyjemność. Nie wiem czemu tak rzadko to robię. Jest tam gorśco,
          słnecznie i lepiej się wygląda. ( może strzaskam się na czekoladkę do momentu
          spotkania) w dodatku okazało się, że jest promocja i za 10 minut zapłaciłam
          tylko 10 zł. I co? to był znak! Uśmiech losu, że wszystko będzie dobrze...
          Żartuję. No ale nie wiadomo.
          czekam aż mu się rozjaśni w głowie. myslę, tylko, że może po prostu teraz
          jeszcze nie ma odwagi zakomunikowac mi tej smutnej prawdy. czeka aż mu trochę
          przejdzie i żeby bez łez mógł powiedzieć: odchodze.
          No trudno.
          Nie bede już pleść trzy po trzy. pozdrawiam dzięki
          olga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka