majka_z_mazur
22.03.09, 08:57
Witam
Zastanawiam sie wlasnie nad zachowaniami obecnym mam, czy to ja
jestem taka malo czula moze...
Pewnie obecne mamusie mnie zjedzą,trudno.
Otóz zaprosilam moja ulubiona kuzynke(jeszcze jak byla w ciazy) na
slub. Chcialam,zeby mi swiadkowala.Naszczescie nie zdazylam jej tego
zaproponowac.
Co sadzicie o zabieraniu malutkich dzieci na wesele?
Ja robie nietypowe przyjecie nad jeziorem,zamowilam domki, bedzie to
skromna impreza,bez orkiestry itp.najblizsza rodzina i wlasnie
swiadkowie.
Sadzialam,ze jak dziewczyne zaprosze,to nie bedzie targala syna te
100km ze soba.
Dzieciaczek bedzie mial okolo roczek.
Jednak jako matka karmiaca chce synka ze soba wziac,bo nie zostawi
na tak dlugo u rodzicow/tesciow(dlugo czyli jeden nocleg).
Nie dosc,ze go chce targac na impreze,to jeszcze powiedziala,ze
bedzie wracac tego samego wieczoru:(
Wiec co mi po takim swiadku?Ani nie wypije jej mąz,ani sie nie
pobawią.
Moze jestem egiostka,ale sadze,ze w to swieto powinno sie zwracac
uwage na pare mloda,a nie placzace dziecko.
A to trzeba przyciszyc muzyke,a to wziac na rece...
Co innego,jakbym robila normalne wesele, zajely by sie nim
ciotki,bylby tez inne dzieci...
Jakos w wiekszym gronie to nie bylby dla mnie problem, ale nie przy
kameralnym spotkaniu, polaczonym z grillem itp. warunkami nie
sprzyjajacym zabieraniu malych bobasow.
Jak teraz jej odmowic?
Nic nie mowic(nie zna dokladnego terminu), powiedziec,ze jest mi
przykro,bo sadzilam,ze ta noc ze mna spedzi jak najdluzej?
Czy naprawde ówczesne matki nie potrafia rozstac sie z dzieckiem
choc na jeden dzien, mimo, ze maja ku temu warunki i po co meczyc
siebie i dziecko?