aniag1989
28.03.09, 18:33
Jestem studentką, udzielam korepetycji od jakiegoś czasu, mieszkam z
rodzicami, jednak zapewniają mi oni tylko podstawowe utrzymanie (rachunki,
jedzenie), na wszystkie inne potrzeby (zajęcia dodatkowe - w stylu kursy
językowe, lekcje prawa jazdy, wyjazdy, kosmetyki, ubrania) muszę sobie dorobić.
Z założenia mam stałych uczniów, którzy deklarują stałą współpracę w
określonym wymiarze godzinowym. Traktuję ich słowa poważnie, robię sobie różne
plany finansowe (np. liczę na to, że przyjdą tyle a tyle razy w miesiącu =
tyle a tyle zarobię = będę miała na opłacenie raty za kurs, dodatkowe lekcje,
wyjazd, prezent dla kogoś bliskiego z ważnej okazji etc.)
Niestety - zaobserwowałam, że moi uczniowie traktują mnie w dość niepoważny
sposób - deklarują przykładowo chęć przychodzenia na zajęcia 3 x w tygodniu,
ja rezerwuję dla nich czas, nie przyjmuję innych uczniów, którzy się
zgłaszają, ponieważ mam rozpisany grafik dla swoich "stałych", a potem
znaczna część lekcji się nie odbywa, ponieważ a to chorzy, a to mają dużo
innej nauki, a to się źle czują, a to wyjeżdżają - typowy katalog różnych
powodów dla których część zajęć nie może się odbyć.
Jestem osobą dość dyspozycyjną, zawsze staram się dostosować do możliwości
czasowych ucznia, oferuję możliwość przełożenia "wypadających" zajęć na inny
termin etc. Chyba też jestem zbyt wyrozumiała, bo zawsze kiedy dzwonią, żeby
odwołać zajęcia akceptuję to i mówię, że rozumiem sytuację.
Z jednej strony naprawdę rozumiem, że komuś może coś wypaść, może zachorować,
czy mogą pojawić się jakieś nieprzewidziane obowiązki szkolne / w pracy etc.,
ale z drugiej przez takie odwoływanie (mam dużo uczniów, więc nawet jak każdy
odwoła 2-3 razy w miesiącu, to przez to z mojego grafika wypada naprawdę sporo
lekcji). Oczywiście kilka lekcji = kilkadziesiąt złotych nie jest katastrofą,
ponieważ zawsze w swoich planach uwzględniam ten margines, ale kilkaset
złotych do tyłu względem tego, co się spodziewałam doprowadza czasem do
sytuacji, w których muszę zmieniać swoje plany, pożyczać pieniądze od
rodziców, a nawet jak w końcu jakoś sobie poradzę to jest to stresogenne.
Zmierzając do meritum : jakie są Wasze doświadczenia z korepetycjami jako
źródłami dorabiania / utrzymania, a także jak to wyglądało jak sami
chodziliście na prywatne zajęcia? Czy mam prawo oczekiwać od swoich uczniów,
że każde odwołane zajęcia będą "odpracowane", opłacone częściowo pomimo tego,
że się nie odbyły pod rygorem zrezygnowania ze współpracy? Nie chcę być zbyt
wymagająca pod tym względem czy roszczeniowa, bo konkurencja jest na rynku
bardzo duża, ale powyższa sytuacja też nie do końca mi odpowiada.
Na marginesie dodam, że ogólnie współpraca z moimi uczniami układa się dobrze
- są to sympatyczne osoby, z którymi miło mi się pracuje, oni też sprawiają
wrażenie zadowolonych z zajęć, z niektórymi spotykam się już od dość dawna i
nie zapowiada się, aby chcieli z tego zrezygnować, więc nie sądzę, aby
odwoływanie zajęć było działaniem z premedytacją. m