edytka1210
30.03.09, 18:19
Cześć dziewczyny.
Piszę, bo muszę w końcu to z siebie wyrzucic... Od 2 lat jestem żoną
marynarza... teraz mąż jest na kontrakcie, a ja jestem sama w domu (dziecka na
razie nie mamy). Mam wspaniałego, męża...ale...
Mój problem tkwi w tym, iż nie czuję się dobrze w męża rodzinie. Zawsze jak
mąż wyjeżdża zostaję sama w domu... zero zainteresowania ze strony teściów i 3
sióstr (mąż jest jedynym synem mamusi). Teraz jak wyjechał miałam bardzo
ciężki okres w życiu. Po tygodniu od wyjazdu męża odebrałam telefon z
wiadomością o śmierci dziadka, ... tak bardzo się wtedy zdenerwowałam, ze
spowodowałam w tym momencie małą stłuczkę (nowy samochód... ). Tym całym
zajściem tak bardzo się przejęłam, nie jadłam prawie, ciągle płakałam...
(muszę dodać że już rok temu leżałam na nieżyt jelit- obiecałam o siebie
zadbać)... Samochód naprawiony (AC pokryło), a ja zachorowałam. Biorę teraz 3
rodzaje tabletek od wrzodów żołądka:( Jestem bardzo wrażliwą osobą, wszystko
przeżywam po kilka razy... i tym się dobijam... i tak w nerwach minęło mi 1,5
miesiąca... a w tym czasie nikt się do mnie nie odzywał... ja podczas
poprzednich wyjazdów pisałam smsy, dzwoniłam do teściów...zawsze pierwsza... a
teraz nie rozpoczęłam żadnej inicjatywy... więc cisza zarówno z ich strony.
Mąż ma 3 siostry (2 nie pracują i siedzą w domu, teściowa również prowadzi
spokojne życie)...
Czy to we mnie jest coś nie tak? Czuję się bardzo odtrącona, nikt nie
przejmuje się co u mnie. Dodam, iż jak mąż jest w domu to co chwilę teściowie
przyjeżdżają... dzwonią nawet w sobotni poranek. Mąż ma ciągle kontakt z
mamą... i nawet jak wracamy z jakiejś podróży lub z kościoła... dziwi mnie że
każdy o wszystkim wie?! Przy mnie mąż nie dzwoni do rodziców, czy to
telepatia?:) Jestem jedyną ich synową i nigdy nie dorównam ich córkom... ale
dlaczego ostatnio mówili dla mego męża, że niby mnie zapraszali do siebie - to
totalne kłamstwo:( Nikt nie wiedział że 2 tygodnie skręcałam się z bólu, jak
dużo przeszłam... Najbardziej mnie denerwuje że mąż trzyma stronę swej
rodziny:( Albo ja po prostu tak czuję... Mąż jest człowiekiem o gołębim
sercu... potrafi 2 razy dziennie jeździć do rodziców, pomaga jak ktoś o to
poprosi... zawsze jest na zawołanie jak ktoś potrzebuje. Tylko najgorsze jest
to, że wszyscy sobie doskonale radzą jak męża nie ma... a jak wraca każdy
nagle czegoś chce. Np. na święta sprzedaliśmy Nasz stary samochód dla jednej z
męża sióstr... (w sumie to dostaliśmy tylko 500zł,... wszystkie ustalenie były
za moimi plecami oczywiście). Siostra z mężem obiecali że w lutym, marcu
oddadzą chociaż 1.000zł (samochód wyceniliśmy dla rodziny na 3.500... chociaż
na gratce ok 5-6.000 stoi)... mamy 2 kredyty... myślałam że ktoś się odezwie w
tej sprawie... a tu cisza:( Musiałam kombinować by wpłacić pieniążki na
konto... Dziewczyny powiedźcie, co ja robię nie tak, bo już sama się w tym
wszystkim pogubiłam... Tak bardzo chciałbym być szczęśliwa...