Dodaj do ulubionych

Rozsterki żony marynarza....

30.03.09, 18:19
Cześć dziewczyny.
Piszę, bo muszę w końcu to z siebie wyrzucic... Od 2 lat jestem żoną
marynarza... teraz mąż jest na kontrakcie, a ja jestem sama w domu (dziecka na
razie nie mamy). Mam wspaniałego, męża...ale...
Mój problem tkwi w tym, iż nie czuję się dobrze w męża rodzinie. Zawsze jak
mąż wyjeżdża zostaję sama w domu... zero zainteresowania ze strony teściów i 3
sióstr (mąż jest jedynym synem mamusi). Teraz jak wyjechał miałam bardzo
ciężki okres w życiu. Po tygodniu od wyjazdu męża odebrałam telefon z
wiadomością o śmierci dziadka, ... tak bardzo się wtedy zdenerwowałam, ze
spowodowałam w tym momencie małą stłuczkę (nowy samochód... ). Tym całym
zajściem tak bardzo się przejęłam, nie jadłam prawie, ciągle płakałam...
(muszę dodać że już rok temu leżałam na nieżyt jelit- obiecałam o siebie
zadbać)... Samochód naprawiony (AC pokryło), a ja zachorowałam. Biorę teraz 3
rodzaje tabletek od wrzodów żołądka:( Jestem bardzo wrażliwą osobą, wszystko
przeżywam po kilka razy... i tym się dobijam... i tak w nerwach minęło mi 1,5
miesiąca... a w tym czasie nikt się do mnie nie odzywał... ja podczas
poprzednich wyjazdów pisałam smsy, dzwoniłam do teściów...zawsze pierwsza... a
teraz nie rozpoczęłam żadnej inicjatywy... więc cisza zarówno z ich strony.
Mąż ma 3 siostry (2 nie pracują i siedzą w domu, teściowa również prowadzi
spokojne życie)...
Czy to we mnie jest coś nie tak? Czuję się bardzo odtrącona, nikt nie
przejmuje się co u mnie. Dodam, iż jak mąż jest w domu to co chwilę teściowie
przyjeżdżają... dzwonią nawet w sobotni poranek. Mąż ma ciągle kontakt z
mamą... i nawet jak wracamy z jakiejś podróży lub z kościoła... dziwi mnie że
każdy o wszystkim wie?! Przy mnie mąż nie dzwoni do rodziców, czy to
telepatia?:) Jestem jedyną ich synową i nigdy nie dorównam ich córkom... ale
dlaczego ostatnio mówili dla mego męża, że niby mnie zapraszali do siebie - to
totalne kłamstwo:( Nikt nie wiedział że 2 tygodnie skręcałam się z bólu, jak
dużo przeszłam... Najbardziej mnie denerwuje że mąż trzyma stronę swej
rodziny:( Albo ja po prostu tak czuję... Mąż jest człowiekiem o gołębim
sercu... potrafi 2 razy dziennie jeździć do rodziców, pomaga jak ktoś o to
poprosi... zawsze jest na zawołanie jak ktoś potrzebuje. Tylko najgorsze jest
to, że wszyscy sobie doskonale radzą jak męża nie ma... a jak wraca każdy
nagle czegoś chce. Np. na święta sprzedaliśmy Nasz stary samochód dla jednej z
męża sióstr... (w sumie to dostaliśmy tylko 500zł,... wszystkie ustalenie były
za moimi plecami oczywiście). Siostra z mężem obiecali że w lutym, marcu
oddadzą chociaż 1.000zł (samochód wyceniliśmy dla rodziny na 3.500... chociaż
na gratce ok 5-6.000 stoi)... mamy 2 kredyty... myślałam że ktoś się odezwie w
tej sprawie... a tu cisza:( Musiałam kombinować by wpłacić pieniążki na
konto... Dziewczyny powiedźcie, co ja robię nie tak, bo już sama się w tym
wszystkim pogubiłam... Tak bardzo chciałbym być szczęśliwa...
Obserwuj wątek
    • cafem Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 18:57
      Niefajnie masz, to fakt.
      Tylko ja czegos nie rozumiem.
      Dlaczego cala swoja samotnosc zwalasz na rodzine meza? Wyszlas za meza, a nie jego siostry czy rodzicow. Oni nie maja obowiazku sie Toba zajmowac.
      A co z Twoja rodzina?
      A gdzie przyjaciele? Jakies zajecia, obowiazki?
      Idz do pracy, zapisz sie na jakis kurs, na fitness, garncarstwo, joge, kolko rozancowe;) cokolwiek.
      Gdzie babskie ploty, wypady na kawe, babskie drinki?

      Tak przychodzi mi do glowy - czy Twoja rodzina lub znajomi wydzwaniaja do Twojego meza i organizuja jemu czas?

      • kalam07 Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 19:03
        cafem napisała:

        > Niefajnie masz, to fakt.
        > Tylko ja czegos nie rozumiem.
        > Dlaczego cala swoja samotnosc zwalasz na rodzine meza? Wyszlas za meza, a nie j
        > ego siostry czy rodzicow. Oni nie maja obowiazku sie Toba zajmowac.
        > A co z Twoja rodzina?
        > A gdzie przyjaciele? Jakies zajecia, obowiazki?
        > Idz do pracy, zapisz sie na jakis kurs, na fitness, garncarstwo, joge, kolko ro
        > zancowe;) cokolwiek.
        > Gdzie babskie ploty, wypady na kawe, babskie drinki?
        >
        > Tak przychodzi mi do glowy - czy Twoja rodzina lub znajomi wydzwaniaja do Twoje
        > go meza i organizuja jemu czas?
        >

        Dokładnie, rozumiem że po tym wszytskim może byc Ci ciężko sie zebrac, ale nie
        oglądaj sie na innych, zrób coś dla siebie
      • edytka1210 Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 20:30
        Samotności nie zwalam na rodzinę męża... mam mnóstwo przyjaciół, "swoją
        rodzinę"... chodzę do pracy (jak najbardziej)... chodzi mi głównie o
        180-stopniową zmianę męża rodziny jak wyjeżdża...
        • cafem Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 20:37
          A po jaka, za przeproszeniem, cholere Ci ta rodzina meza jest potrzebna?
          Janse, ze sie "Wami" interesuja, kiedy maz przyjezdza. Tylko, ze to "Wami" to tak naprawde nim - bratem i synem. I to normalne.

          Zajmij sie swoim zyciem. 180-stopniowa zmiana to by byla, gdyby rodzina meza za plecami cie opluwala i prosto w oczy wyszydzala.
          A oni tylko nie utrzymuja kontaktu. Ich wybor.
          Kurcze, nie mozesz byc przyjaciolka wszystkich.
          Moze po prostu jego siostry traktuja Cie tylko jako szwagierke, a nie kolezanke? Nie kazdy musi kazdego lubic. I pewnie nie widza w Tobie towarzyszki na babskie wypady czy ploty. Zaakceptuj to.

          Wiesz, sa gorsze "mezowe" rodziny. Takie, ktore wprost okazuja niechec.
          • edytka1210 Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 20:53
            Oj... nie znasz moich szwagierek... :)
            Moja siostra ostatnio podsumowała, że są "zamulone jak żółwie błotne".
            Mają zaledwie 31 i 33 lata (ja mam 26)... a zachowują się czasami jak stare
            babki... wiecznie zasmucone, zatroskane... Mężowie za granicą, One na wsi
            mieszkają... nie pracują... Jakoś nie mogę się z Nimi dogadać... Mam sąsiadkę,
            36 lat (3 dzieci), na prawdę fajna kobietka ... i z Nią mam więcej tematów...
            smutne lecz prawdziwe...
            • vandikia Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 21:30
              aha :)
              wiesz co, chyba problem tkwi w Twojej projekcji rzeczywistosci ...
              moze brzmi dziwnie, ale zastanow sie nad tym, serio..

              wyobrazalas sobie malzenstwo i relacje z rodzina meza inaczej..jest
              inaczej i tu tkwi blad.. moze nie jest nawet zle, moze jest
              poprawnie, no nie wszyscy musza sie kochac..
              skoro dobrze Ci sie rozmawia z sasiadka, to jest super.. po co robic
              problemy tam, gdzie ich nie ma.. to ze masz lepsze relacje z nią nie
              znaczy, ze jest gorzej niz jakbys miala ze szwagierkami..
        • deodyma Re: Rozsterki żony marynarza.... 31.03.09, 00:06
          a jak bylo przed slubem?
          jak traktowali Cie tesciowie?
          na Twoim miejscu az tak bardzo bym sie ich brakiem zainteresowania nie martwila.
          jesli masz na miejscu rodzine, przyjaciol, to przestan sie zadreczac mysla o
          tesciach i szwagierkach.
          nie chca z Toba trzymac kontaktu? trudno.
          nie narzucaj sie, nie dzwon, nie pisz. i tak ich nie zmienisz.
    • ingeborg Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 19:08
      Czytam Twojego posta i widzę taką kobitę-bluszczyk, taką co umiera z
      nieszczęścia jak nie ma się o kogo oprzeć. "bo ja taka wrazliwa
      jestem, taka niesamodzielna, tak mi źle w życiu, nikt mnie nie kocha
      i boli mnie żołądek"

      Sorry, albo będziesz silną babką, która potrafi sobie poradzić bez
      rodziny męża (wtf? a czemu mieliby się tobą zajmować?) i która jest
      w stanie sama wyjść z domu i znaleźć sobie znajomych poza rodziną a
      jak trzeba to walnie pięścią w stół/talerzem o podłogę kiedy
      sprzedaje się na kiepskich warunkach jej własność (samochód)

      Albo będziesz taką owieczką, kociaczkiem i dzidzią, która jest
      taaaaka biedna... ale będziesz się musiała liczyć z tym, że cię
      ubezwłasnowolnią i nikt się nie bedzie z tobą liczył.
      • edytka1210 Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 20:44
        do ingeborg:
        "kobieta-bluszczyk" heh, ciekawe podsumowanie...
        więc tak...
        - po pierwsze jestem bardzo samodzielna... mam cały dom na głowie, wszystkie
        męsko-damskie obowiązki, (nie wiem czy chciałabyś mieszkać na obrzeżach miasta,
        całkiem sama)... do tego praca, każdy znajomy raczej mnie podziwia i mówi "ja na
        Twoim miejscu nie dałabym rady..." więc ten argument całkowicie podważam...
        - po drugie: są bardziej i mniej wrażliwe osoby... ja jestem bardziej, nic na to
        nie poradzę
        - po trzecie: nikomu nie życzę wrzodów żołądka... nawet nie wiesz jaki to ból...
        ja tu nie piszczę że mi brzuszek boli?!

        Podsumowując... raczej wsparcie tu nie znalazłam.
        Dzięki za bardziej (i mniej) cenne uwagi...
        Muszę szczerze porozmawiać z mężem i wyłożyć mu kawę na ławę. Inaczej się nie
        obejdzie.
        A ja wiem że mam w sobie dużo siły i zaparcia... boli mi tylko taka całkowita
        zmiana rodziny męża w stosunku do mnie. Tylko tyle...
        • isabella666 Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 21:27
          nie przejmuj się. Może po postu nie chcą zawracać Ci głowy swoją
          osobą.
          Ja np miałam po ślubie tak, że teściowie podczas krótkiego wyjazdu
          męża wprowadzili się do mnie na kilka dni, abym sie nie bała sama.
          Wcale się nie balam - wściekła byłam, że mi głowę zawracają, że nie
          mogę umówić się z koleżankami albo po prostu nic nie robić.
        • ingeborg Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 23:06
          łoł, no rzeczywiście, mieszkanie CAŁKIEM SAMEJ i to na obrzeżach
          miasta - pure horror. Rany, nie widzę nic strasznego w mieszkaniu
          samej pod miastem. Co do "całego domu" to nie piszesz o dzieciach
          więc nie sądzę, żebyście je mieli - no to co to za filozofia ogarnąć
          sobie przestrzeń w której mieszka jedna osoba? I co to za straszne
          męsko-damskie obowiązki? Mnie wychowano tak, że w robotach domowych
          ogranicza mnie wobec faceta tylko mniejsza siła. Co, nie umiesz wbić
          gwoździa czy skosić trawnika?

          Na temat żołądka się nie wypowiadam, ale cały ton tego postu był
          taki miaucząco-oj-ja-biedna.
          • edytka1210 Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 23:22
            Dom położony jest na obrzeżach miasta... nie mamy ogrodzenia, uwierz mi że
            strach czasami...
            W ubiegłym roku nie miałam prawka i musiałam wstawać o 5.00 by na 7.00 do pracy
            zdążyć... A męskie obowiązki- palenie w piecu, rąbanie drzewa, równanie działki
            (gdy są roztopy, wjechać samochodem nie można)... zawsze się coś dzieje, zalewa
            łazienkę, wybijają korki i inne klimaty. No cóż ale co Nas nie zabije to Nas
            wzmocni;)
        • deodyma Re: Rozsterki żony marynarza.... 31.03.09, 00:09
          edytka1210 napisała:

          > Muszę szczerze porozmawiać z mężem i wyłożyć mu kawę na ławę. Inaczej się nie
          > obejdzie.
          > A ja wiem że mam w sobie dużo siły i zaparcia... boli mi tylko taka całkowita
          > zmiana rodziny męża w stosunku do mnie. Tylko tyle...


          no i co powiesz mezowi?
          ze jego rodzina sie Toba nie interesuje?
          myslisz, ze to cos zmieni?
          nie ludz sie.
    • vandikia Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 21:27
      Przede wszystkim edytko, to dopóki sama o siebie nie zadbasz i
      fizycznie i psychicznie, to na innych, szczegolnie swiezych tesciow
      nie ma co liczyc.
      Co z Twoją rodziną, przyjaciółmi??

      I zapamietaj sobie raz na zawsze: nie mierz się z nikim, nie musisz
      nikomu dorównywać! Córki tesciow będą zawsze corkami, z tej samej
      krwi, Ty bedziesz zawsze synową - i nie ma co się przejmowac innym
      traktowaniem.
      Mam mieszane uczucia - bo, czasem ludzie nie mysla, moze oni nie
      wiedzą, ze Ty jestes taka wrazliwa (moi rodzice przez prawie 25 lat
      mysleli, ze jestem twarda sztuka, az sie kompletnie posypalam :) ..
      a moze mają faktycznie jakis negatywny stosunek do Ciebie..
      nie powinnas się tym zamartwiac, niektorych rzeczy czlowiek nie
      przeskoczy.. zadbaj o siebie, rozwijaj zainteresowania, rozwijaj
      znajomosci towarzyskie, nie wiem jak stoisz finansowo, ale naprawde
      95% rzeczy jakie mozesz zrobic dla polepszenia nastroju, mozesz
      zafundowac sobie sama bez niczyjej łaski czy zainteresowania
      • edytka1210 Re: Rozsterki żony marynarza.... 30.03.09, 23:13
        Dzięki vandikia. Masz rację, teraz będę się troszczyć tylko o siebie, bo
        zauważyłam że te 4-msc wyjazdy męża mi nie służą... Niby mamy prawie wszystko,
        nowy dom, nowy samochód... mam kilka przyjaciółek (na nie mogę zawsze liczyć).
        Wchodząc do rodziny męża, widząc ich relacje... myślałam że będę ich częścią...
        no cóż pomyliłam się. Cóż ze szwagierkami się nie dogadam (nie mój świat,
        dziwczyny 30-letnie chodzące na kółko różańcowe- serio...) Na tym świat się nie
        kończy. Ważne że mam wspaniałego męża i to z Nim buduję dom:) pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka