Dodaj do ulubionych

wdowiec i jego teściowa

15.04.09, 19:29
Witam.
Chciałam tutaj przedstawić nietypową sytuację w jakiej się znalazłam
i prosić o radę (watek jest dość długi)
Mam 43 lata i jestem wdową. Mam dwoje dzieci - syna 18letniego i
córkę 6letnią. Mój mąz zginął w wypadku ponad dwa lata temu. Przez
cały czas po tym wydarzeniu nie miałam ani ochoty ani głowy
interesowac się innymi mężczyznami. Ale niedawno, w styczniu,
spotkałam mężczyznę, który takie zainteresowanie wzbudził.
Jest to mój kolega ze szkoły podstawowej, którego nie widziałam od
tamtych czasów, a na którego przypadkiem wpadłam w czasie wywiadówki
szkolnej starszego syna. Okazało się że jego córka też chodzi do
tego samego liceum, tylko do niższej klasy. Zaprosił mnie na kawę,
żeby pogadac co tam słychać, no i okazało się, że on również stracił
żonę, tylko na skutek choroby, ponadto ma dwie córki gdzie również
jest dosyć spory odstep wieku.
Być może te podobieństwa sprawiły, że trochę zbliżyliśmy się do
siebie i zaczęliśmy spotykac. Czasem raz w tygodniu czasem co dwa
tygodnie, w każdym razie żeby było to jasne - między nami do niczego
nie doszło w sensie erotycznym - spotykamy się i sprawia nam to
przyjemność, przy tym nasze młodsze córki polubiły się, ponieważ
przeważnie zabieramy je na te spotkania. Nie wiem, jak ta znajomość
się rozwinie, na razie nie o tym chcę pisać.
Problem jest inny. Po śmierci jego żony (a nawet wcześniej, ponieważ
kobieta ta długo chorowała) opiekę nad dziećmi przejęla teściowa
mojego znajomego. Była to i jest dla niego bardzo duża pomoc, babcia
jest wnuczkom całkowicie oddana i poświęca im chyba cały swój czas,
w kazdym razie mieszka razem z nimi, ponieważ było to najlepsze
rozwiązanie, zwłaszcza ze względu na młodszą córkę, która w chwili
śmierci mamy była malutkim dzieckiem. Niestety, jest również
apodyktyczna i przekonana, że zięc powinien zostac nie tylko
samotnym wdowcem do końca życia, ale wręcz nie uznaje żadnych kobiet
w jego otoczeniu. Oczywiście przez pamięć dla zmarłej żony.
Dano mi to było wyrażnie odczuć podczas mojej jak na razie jedynej
wizyty w jego domu. Teściowa na moje powitanie nawet na mnie nie
spojrzała (ani na moją córke), i demonstracyjne wyszła z domu
podkreślając że wraca za godzinę.
I wygląda na to, że może to zepsuć całkiem miłą znajomość.
Jak przekonać do siebie tę kobietę? czy to ma sens?
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: wdowiec i jego teściowa 15.04.09, 19:34
      Przede wszystkim musisz wiedziec co mysli Twoj znajomy. Poczekaj
      jeszcze i nic nie mow.. Jesli znajomosc sie rozwinie i temat starszej
      pani bedzie naprawde wazny to porozmawiaj z nim. Na dobra sprawe to
      jest jego problem i jego zadanie. Ty masz na dzien dobry zle karty u
      niej i nie mozesz nic zrobic. Jesli on stanie za Toba to wtedy moze
      po jakims czasie, pewnie dlugim, stosunki z nia sie jakos wyklaruja.
      Ale licz sie tez z tym, ze bedziesz miala wroga...
    • li_lah Re: wdowiec i jego teściowa 15.04.09, 23:08
      czasem lubie mowic, ze jak zwiazku nie rozwali glupota partnerow, to brak
      milosci, jak nie brak milosci to tesciowie, jak nie tesciowie to jakas
      bratowa,jak nie bratowa to kochanka, latwo nie ma nigdy...a tu widze, ze pech do
      eNtej potęgi... jak nie swoja teściowa to cudza <lol>
      życze siły..ale latwo zapewne nie bedzie.
      • skarpetka_szara Re: wdowiec i jego teściowa 15.04.09, 23:14
        tez tak uwazam. Na razie tylko obserwuj. Potem nie wtracaj sie za
        bardzo: to miedzy nim a nia. Jak facet ma glowe na karku to jakos
        sie ulozy.

        A moze ona wyszla zeby dac wam troche prywatnosci?

        • a.bc Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 06:43

          A oczekiwalas czego,ze przyleci i bedzie wdzięczna,ze się pojawiłaś?
          Jestes potencjalnym zagrożeniem dla jej zycia- ona sie poświęciła
          całkowicie dla wnuczek a teraz przyjdzie inna kobieta i ona
          zostanie na marginesie...
          Poza tym pamięć o swoim dziecku.
          Ta reakcja jest naturalna ze strony teściowej i wasza w tym
          głowa,żeby przekonac ją do siebie. Na spokojnie kobiecina sie
          przyzwyczai. Poza tym nie mozecie jej dac odczuc ,ze moze byc
          niepotrzebna i prawdopodobnie jak sie ew zejdziecie to zostanie z
          wami do końca.... I wcale ten układ nie jest zły!
          Czas poukłada to wszystko
          • cus27 Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 07:22
            Jest pelno... innych miejsc na spotkania.
            • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 09:58
              wiem, dlatego tylko raz byłam u niego w domu. Spotykamy się u mnie i
              przeważnie z dziewczynkami gdzieś idziemy na spacer. Ale to nie jest
              normalna sytuacja, zwłaszcza, że teściowa obrażona jest na niego
              przez kilka godzin, gdy dowie się że taki spacer miał miejsce ( a
              dowie się zawsze, bo wiadomo, że córka znajomego zawsze wygada z kim
              się tata jej spotkał, a przecież nie będziemy skłaniać dziecka, żeby
              oszukiwało własną babcię). Jak się chcemy spotkać bez dzieci, to
              znajomy musi to ukrywać. To jest masakra dla dorosłego faceta po
              40tce.
          • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 09:51
            rozmawiałam ze znajomym o jego teściowej i to nie raz (właściwie to
            on porusza ten temat) i to dotyczy nie tylko mnie. Z taką wrogością
            spotykają się wszystkie obce kobiety pojawiające się w towarzystwie
            znajomego. Opowiadał mi jak zaprosił kiedyś kilka znajomych osób do
            domu, i ktoś przyprowadził właśnie taką samotną kobietę
            (niewykluczone że w celu swatania). Teściowa była w stosunku do niej
            tak złośliwa, mimo że widziała ją pierwszy raz, że tamta spłoszona
            wyszła grubo przed zakończeniem imprezy.
            Mój znajomy wiele razy z teściową na ten temat rozmawiał i kłócił
            się z nią o to nie raz, Argumenty zawsze są takie same: przez pamięć
            dla zmarłej żony nie wolno mu się z inną spotykać. Nawet, jeżeli
            jest to taka zwykła znajomość jak nasza.
            • anty-kler Re: wdowiec i jego teściowa 19.04.09, 09:12
              Moim zdaniem przekonywanie teściowej nie ma najmniejszego sensu.Są chyba dwa
              rozwiązania: pierwsze i chyba dla Twojej przyszłości bardziej pewne, to
              poczekanie aż znajomy ureguluje swój status: Tatuś z córkami na odległość, czy
              spójna choć niepełna rodzina. Jeśli naprawdę chce to są sposoby by zorganizować
              życie dla dwóch córek z pracującym tatą, bez ciągłego nadzoru teściowej.A
              godzenie się na to z uwagi na poświęcenie teściowej to tylko pretekst.TAK JEST
              ŁATWIEJ. Jest w miarę spokojnie,nie trzeba dokonywać żadnych zmian,a
              najważniejsze że nie podejmuje próby na emocjonalne zbliżenie z córkami.To chyba
              najtrudniejsze:stracili najbliższą osobę i nie "przerobili" tego razem, tylko
              temat odsunęli, oddali we władanie teściowej.A to ON musi być im ojcem, nawet
              jeśli będzie bardzo trudno.
              Druga metoda, obarczona niestety zrzuceniem jawnej winy na Ciebie, jeśli
              cokolwiek by nie wyszło, łącznie z zaangażowaniem znajomego. To postawienie na
              jedną kartę: pakujecie wszyscy manatki i razem tworzycie jedną wielką rodzinę.
              Jeszcze raz powiem: Ty nic nie możesz zrobić za kogoś: nie da się cudzych
              problemów "przepracować". To nie Twoja kolej na tworzenie.
              pozdrawiam
    • volta2 Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 07:19
      moja kuzynka owdowiała mając 28 lat i 2 dzieci
      zanim się otworzyła na innych facetów trochę czasu minąć musiało...
      ale jak już znalazła takiego w miarę fajnego, to okazało się, że
      teściowie(jej, czyli rodzice zmarłego męża) są bardzo zadowoleni z
      tego układu.
      chłopak teraz na tę teściową mówi babcia(tak jak dzieci jego
      partnerki)
      czasem tę babcię gdzieś zawozi:)

      ogólnie sielanka...


      życzę i tobie tego, pomyśl tylko, czy też byś umiała nazwać kiedyś
      tę teściową babcią(jak córki tego faceta), czy dałabyś radę
      wyświadczyć jej jakąś przysługę?

      jeśli teraz czujesz jej wrogość, to nie jest dobrze, i jak się
      kobieta nie przekona, to ja bym szła w kierunku wyeliminowania jej
      ze swojego życia. ale musisz wiedzieć, jak do ciebie i teściowej
      odnosi się ten facet.
    • kora3 Cierplwosci i zrozumienia 16.04.09, 08:48
      wymaga od Ciebie ta sytuacja Pankracko...

      jeden Bóg wie, jak Ty reagowałaś na inną kobiete, czy inego
      męzczyzne w zyciu wdowca/wdowy po Twoim dziecku (sprawdzania tego w
      zyciu oczywiscie Ci nie życze).

      Ta kobieta pewnie nie pogodziła się i nie pgodzi ze smiercia córki,
      tak to jest z ludźm, którym przyszło grzebać swoje dzieci:( .

      Moim zdaniem wiele tu zalezy od taktu Twego znajomego. To on zna
      tesciowa lepiej, on mze próbowac oswajac Ją z nowa sytuacja. Ty nie
      rób nic na siłę, a nade wszystko nie domagaj się gwałtownie miejsca
      w jego domu (menalnego, oczywiscie). Pozwól zcasowi wyprostować
      pewne sprawy i swemu znajomemu.
      • jack20 Re: Cierplwosci i zrozumienia 16.04.09, 10:07
        Czas?
        Czas cudow tu nie zrobi a tylko coraz bardziej bedzie sytuacje
        zaognial. Musi sie poprostu wyzwolic z zaleznosci od tesciowej
        Tutaj potrzebny jest radykalne przeciecie wiezow, jesli tesciowa nie
        akceptuje wyboru, na co wyglada.
        • baba67 Re: Cierplwosci i zrozumienia 17.04.09, 20:19
          Jak dojdzie co do czego to Twoj znajomy juz wtedy ukochany wprowadzi sie do
          Ciebie raz z dziecmi, a tesciowa zostawi na starym mieszkaniu. Kobieta
          potrzebuje pilnie pomocy psychologa a kto wie czy nie i psychiatry ale to wcale
          nie znaczy ze ma zieciowi stac na drodze do szczescia. Ni3 trzeba sie na nia
          ogladac nia przejmowac chyba zeby zapewnic pomoc i opieke w potrzebie.To co ona
          mysli na temat wiernosci wdowca to sa jej osobiste poglady i osobisty problem.
      • pankracka Re: Cierplwosci i zrozumienia 16.04.09, 10:12
        ja nie robię nic na siłę, zastanawiam się, jak ew. spróbować choć
        trochę zmienić tę sytuację. Ja w ogóle nie domagam się miejsca w
        jego domu, wcale nie muszę tam chodzić, nawet nie odczuwam jakiegoś
        wielkiego dyskomfortu z powodu całej tej sytuacji. Ale po pierwsze:
        szkoda mi trochę mojego kolegi, bo on sam mówi że czuje się bezradny
        i zupełnie nie wie, jak wobec teściowej postąpić. Mówi, że kilka
        razy był bliski, żeby wyrzucić ją z domu i zerwać kontakty, ale nie
        może zrobić tego ze względu na córki. A po drugie: martwi mnie, że
        znajomość może po prostu się rozsypać z tego powodu.
        • kora3 Re: Cierplwosci i zrozumienia 16.04.09, 11:17
          rozumiem, rozumiem ...

          w moim odczuciu twój znajomy ma nie lada problem i musi próbować
          uporac sie z nim sam - nie ma rady.
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
          żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • jj1978 Re: Cierplwosci i zrozumienia 16.04.09, 12:55
          > szkoda mi trochę mojego kolegi, bo on sam mówi że czuje się bezradny
          > i zupełnie nie wie, jak wobec teściowej postąpić. Mówi, że kilka
          > razy był bliski, żeby wyrzucić ją z domu i zerwać kontakty, ale nie
          > może zrobić tego ze względu na córki. A po drugie: martwi mnie, że
          > znajomość może po prostu się rozsypać z tego powodu.

          ale jak sie tesciowa opiekowala dziecmi i pewnie wyreczala w domowych
          obowiazkach to wszystko bylo ok? nikt tutaj nie jest bez winy chyba? oboje sa
          winni niezdrowej sytuacji i oboje powinni ja rozwiazac, nie bedzie latwo
          podejzewam bo dla tesciowej jestes bezposrednim zagrozeniem jej 'rodziny' -
          domyslam sie ze kobieta nie ma wlasnego zycia z winy wlasnej i ziecia.
    • jack20 Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 10:03
      Facet musi sie od tesciowej wyzwolic natychmiast i wyprowadzic ja z
      domu. I to jest najnormalniejszy PODSTAWOWY warunek jaki musisz mu
      postawic, jesli myslisz o nim przyszlosciowo jako o partnerze.
      I nie ma on tu zadnych tlumaczen czy usprawiedliwien.
      W przeciwnym wypadku pakujesz sie w niezla kabale.
      Jesli na nim zas nie zalezy to ta tesciowa powinna ci "wisiec", na
      co nie wyglada.
      • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 10:29
        To jest po prostu niemożliwe. Teściowa od kilku lat zajmuje się jego
        dziećmi i zastępuje im matkę (co najmniej od 5 lat, wliczając w to
        okres choroby zmarłej żony), wyrzucenie jej z domu oznaczałoby
        zabranie im po raz kolejny bliskiej osoby. Młodsza córka ma 6 lat,
        jest więc w wieku, kiedy taka opieka jest po prostu niezbędna.
        Byłoby okrucieństwem przepędzać kochającą babcię i zastępowac ją
        opiekunką. W chwili śmierci żony, mój znajomy nie myślał o tym, że
        jego teściowa ma trudny charakter, był zrozpaczony i bardzo chętnie
        przyjął ofertę jej pomocy (zwłaszcza, że nie było innej osoby, która
        mogłaby to zrobić, matka znajomego nie żyje od dawna).
        Nie myślę o nim jako partnerze, tzn, biorę taką ewentualność pod
        uwagę i nie powiem, żeby ta myśl była mi niemiła, ale na tym etapie
        trudno powiedzieć. Może coś być może nie. Może być, ale jeżeli osoba
        teściowej skutecznie stłumi ew. romans w zarodku? Wiemy, że
        podpuszcza młodszą córkę znajomego, że ją wypytuje szczegółowo co
        robiliśmy i próbuje zniechęcać do tej znajomości. Wiemy (bo mała nam
        to powtórzyła), że babcia straszyła ją, że ja będe próbowała
        zastąpić matkę. Najlepsze, że dziewczynka na to ucieszyła się, bo
        będzie "mogła bawić się z Emilką (moją córką) codziennie i mieszkać
        z nią w jednym pokoju". Ona po prostu nie pamięta już swojej zmarłej
        mamy i dla niej ta perspektywa nie jest przerażająca. Ale trudno
        przewidzieć jakie jeszcze rzeczy może wymyślić babcia, że próbować
        małą do mnie zniechęcić.
        • posh_emka Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 10:35
          Ja bym powiedziała teściowej żeby sobie pomyślała co się stanie z dziećmi, kto
          mu pomoże się nimi zaopiekować jak jej już nie będzie- bo nie zna dnia ani
          godziny- chyba nie zamierza żyć wiecznie.
          Po drugie jak zacznie wkładać dziecku do głowy głupoty na tema zastępowania
          matki-to niech najpierw okaże odrobinę klasy i zapyta mnie wprost jakie są
          moje/nasze plany/zamiary i czy zamierzam komukolwiek zastępować matkę. Jak na
          razie to ona ją zastąpiła i utraty pozycji matki się boi, a nie babci.
          W ogóle to bym jej powiedziała,że jej zachowanie jest śmieszne i nie wygląda na
          to,że jest zmartwiona o dziewczynki tylko jakby była zazdrosna o zięcia-może to
          jej da do myślenia.
        • posh_emka Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 10:35
          Ja bym powiedziała teściowej żeby sobie pomyślała co się stanie z dziećmi, kto
          mu pomoże się nimi zaopiekować jak jej już nie będzie- bo nie zna dnia ani
          godziny- chyba nie zamierza żyć wiecznie.
          Po drugie jak zacznie wkładać dziecku do głowy głupoty na temat zastępowania
          matki-to niech najpierw okaże odrobinę klasy i zapyta mnie wprost jakie są
          moje/nasze plany/zamiary i czy zamierzam komukolwiek zastępować matkę. Jak na
          razie to ona ją zastąpiła i utraty pozycji matki się boi, a nie babci.
          W ogóle to bym jej powiedziała,że jej zachowanie jest śmieszne i nie wygląda na
          to,że jest zmartwiona o dziewczynki tylko jakby była zazdrosna o zięcia-może to
          jej da do myślenia.
        • jack20 Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 11:08
          Jesli to niemozliwe tzn. facet sie sam "kastruje" zyciowo i skazuje
          na dluga samotnosc, bo trudno a nawet niemozliwe mu bedzie znalezc
          normalna kobiete, ktora istniejace uklady zaakceptowalaby.
          Kobieta - kamikadze ? moze..?
          Kazda nowa sytuacja zyciowa wymaga zmian i jak mowi powiedzonko nie
          mozna zjesc ciastka i udawac ze sie je jeszcze ma.
          W tym wypadku jest jeszcze gorzej czego wydaje sie nie rozumie twoj
          znajomy - negatywnego wplywu tesciowej na JEGO dzieci
          tzn.:
          manipulacja dziecmi i wywieranie na nich cisnienia tak jak na
          zrozumienie swiata, zycia jak i ocen innych ludzi.
        • sir.vimes Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 12:28
          "Byłoby okrucieństwem przepędzać kochającą babcię i zastępowac ją
          opiekunką. "

          No właśnie.
          Myślę, że reakcja teściowej tego pana mieści się w normie. Upłynęło niewiele
          czasu od śmierci jej dziecka, nic dziwnego, że tak to na razie wygląda. Ja bym
          dała sobie na razie spokój z przekonywaniem jej, odwiedzaniem znajomego w domu.
          Okazuj troskę jego dzieciom - jak one cię polubią, pewnie zmiękczą i babcię. To,
          ze snuje jakieś dziwne opowieści też wydaje mi się w miarę oczekiwaną reakcję -
          niemiłe to, ale dość zrozumiałe.
      • sir.vimes Taki "warunek" wyjatkowo źle świadczyłby o autorce 16.04.09, 12:24
        i zapewne przekreśliłby jakiekolwiek szanse na związek. To jest babcia dzieci
        tego pana - niezwykle ważna i pomocna w ich życiu osoba! Jeżeli DLA WYGODY
        DZIECI mieszka z nimi, pomaga, opiekuje się - jakim cudem facet mógłby ja
        wypędzić???

        Wiążąc się z kimś dzieciatym bierzemy go z całym inwentarzem, warunki życia
        dzieci nie mogą się pogorszyć tylko dlatego, że dorosłym trudno się zrozumieć.


        > Facet musi sie od tesciowej wyzwolic natychmiast i wyprowadzic ja z
        > domu. I to jest najnormalniejszy PODSTAWOWY warunek jaki musisz mu
        > postawic, jesli myslisz o nim przyszlosciowo jako o partnerze.
        • pankracka Re: Taki "warunek" wyjatkowo źle świadczyłby o au 16.04.09, 12:31
          jest to słuszne stwierdzenie, ale przypomniało mi, co powiedział
          kiedyś mój znajomy. Jak wiel lat temu żenił się ze swoją żoną,
          wiedział, ż jego teściowa ma przykry charakter, ale ostatecznie nie
          z teściową się żenił. I jak to życie w smutny sposób zweryfikowało...
          • sir.vimes Re: Taki "warunek" wyjatkowo źle świadczyłby o au 16.04.09, 13:11
            Rozumiem to, mam w rodzinie bardzo apodyktycznych przedstawicieli starszego
            pokolenia i wiem, że to generuje konflikty w związkach dzieci ( i jak widać -
            niedzieci też).

            Ale sądzę, że przykry charakter teściowej jest teraz niejako "wspomagany" przez
            nieszczęście jakim była śmierć jej dziecka. No cóż, trzeba dać jej czas,
            pozwolić przejść przez , IMO normalną, fazę niechęci do myśli, że jakaś kobieta
            może zająć miejsce jej dziecka.

            Wiesz, dla obcej osoby 5 lat po czyjejś śmierci to AŻ 5 lat, dla matki to TYLKO
            5 lat.

            Myślę, ze jedyną metodą jest dotrzeć do babci przez wnuczki i pogodzić się z
            myślą, ze będzie jakoś obecna zawsze w życiu tych dzieci (i dobrze!) a tym samym
            w Twoim, jeśli zdecydujesz się związać ze swoim znajomym. Nie musisz jej kochać
            , ani ona ciebie. Nie musicie się nawet jakoś specjalnie lubić - wystarczy
            wzajemny szacunek i do tego bym dążyła. A swoją drogą zapewne babcia wyprowadzi
            się w swoim czasie - nie starałabym się przyspieszać tego, wprowadzać nowych
            porządków - bo to faktycznie może przekreślić szanse na porozumienie.
    • posh_emka Ja to widzę tak. 16.04.09, 10:16
      Niech zgadnę? Do kościoła wyszła? ;)
      Przez pamięć o żonie to o n się nie spotykał z innymi przez czas żałoby-bo tak
      zakładam.
      Przysięga małżeńska coś o tym wspomina o ile się nie mylę i teściowa to chyba ma
      problem z jej interpretacją-że nie wspomnę,że o żałobie też zapomniała- po co jest.

      Skoro piszesz,że on otwarcie się z nią o to pokłócił (może złych argumentów
      użył?)to może niech idzie do kościoła i też otwarcie porozmawia z księdzem na
      temat problemu jaki ma-może ksiądz przegada jej do rozumu-czasami takie babki
      poza słowami księdza nic innego nie widzą.
      Bo nie widzę na prawdę sensu żądania od niego pozbycia się z życia teściowej-w
      końcu wiele jej zawdzięcza i nie sądzę,żeby coś takiego zrobił. Wtedy to by na
      pamięci byłej małżonki pojechał....
      Zresztą kto zaczyna związki od żądań..... problemy trzeba rozwiązywać w normalny
      sposób.
      • annjen Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 10:38
        i to jest dobra myśl. jeśli nie ksiedza, to kogoś, z kim babcia się
        liczy trzeba by poprosić o mediację. najlepiej, by ten ktoś miał z
        nią w miarę stały kontakt i "po kropelce drążył skałę". temat
        faktycznie trudny i współczuję pankracce, ale wiem, że o miłosć
        warto walczyć.
      • pankracka Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 10:41
        żona jego zmarła 4 lata temu, więc okres żałoby dawno minął, ale dla
        jego teściowej chyba nie. Nie wiem, jakie są jej zapatrywania
        religijne, nie mam pojęcia. Ale to osoba o ogólnie trudnym
        charakterze. Znajomy mówi, że jest bardzo apodyktyczna, często nie
        uznaje zdania swojego zięcia np. w kwestii wychowania córek. Z żoną
        znajomy bardzo dobrze się dogadywał, mieli układ partnerski i
        wspólnie podejmowali decyzje w rozmaitych sprawach, a tu, przy tej
        starszej kobiecie czuje się jak d.pa wołowa, która nic nie ma do
        powiedzenia, a jego podstawowym zadaniem jest przynoszenie pieniędzy
        na utrzymanie rodziny.
        Ja wiem, że to nie mój problem, sama mam wspaniałą teściową, która
        bardzo pomogła mi gdy ja przeżywałam trudne chwile i wiem, że gdybym
        kogoś spotkała, to ona nie miałaby nic przeciwko temu.
        Na razie jest jak jest. Ale ostatnio rozmawiamy o wspolnym wyjeździe
        na wakacje ( z dziećmi, bez teściowej oczywiście) i zastanawiam się,
        jakie mogą być skutki tego.
        • zuzann-a Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 11:01
          Jak dla mnie to jest to jakis dziwny uklad. Tesciowa powinna sie
          wyprowadzic i nie oznacza to wcale zerwania kontaktu z wnuczkami,
          moze przeciez nadal sie nimi zajmowac. A Twoj znajomy chyba nie
          potrzebuje 24-godz. opiekunki do dziecka?
          • pankracka Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 11:27
            To tez było brane pod uwagę, tylko nie akceptowane przez teściową.
            Ona mieszkała w innej miejscowości (nie daleko, jakieś 50 km, ale
            uniemożliwiłoby to codzinne wizyty), po śmierci córki swoje
            mieszkanie odnajmuje. Jest osobą samotną (rozwódką, nie jest dziwne
            teraz dlaczego), więc mogła wnuczkom się poświęcić. Mój znajomy
            próbował z nią spokojnie porozmawiać (jeszcze zanim ja się pojawiłam
            w jego życiu, bo te ciągłe utarczki zatruwają mu życie od dawna)) i
            zaproponował takie rozwiązanie: żeby sprzedac tamto odległe
            mieszkanie i kupić teściowej nowe, gdzieś bliżej, może nawet na tym
            samym osiedlu. Jak on wraca do dopmu po pracy, to babcia wraca do
            siebie i przychodzi, jak młodsza córka kończy zajęcia w zerówce,
            robi jej obiad itd. Znajomy pracuje do godz. 18tej więc ktoś musi
            być w domu, starsza siostra (ma 16 lat) nie może robić za opiekunkę,
            dziewczyna ma zajęcia pozalekcyjne itd.
            Ale to rozwiązanie teściowa odrzuciła, uważa że zięć chce jej się
            pozbyć i nie docenia jej pomocy. No naprawdę trudny charakter.
            Kiedyś bez uprzedzenia wyjechała na trzy tyg. do sanatorium, żeby
            zięć zobaczył jaka jest niezbędna. Co prawda psychicznie odpoczął,
            ale musial wziąć urlop w pracy, żeby sytuację ogarnąć.
            • zuzann-a Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 11:45
              Ale przeciez, jesli nie zamierza byc sam do konca życia, będzie
              musial w koncu cos z tym fantem zrobic wiec moze niech zacznie
              powoli acz systematycznie oswajac tesciowa z mysla,że ich
              dotychczasowe zycie moze ulec drobnym modyfikacjom:-) Pomysl ze
              sprzedaza mieszkania tesciowej i kupnem czegos blizej dla niej jest
              najlepszym wyjsciem z sytuacji.
              • pankracka Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 12:01
                No więc właśnie mój znajomy próbuje coś z tym zrobić. Przez pierwsze
                lata po śmierci żony ta sytuacja nie przeszkadzała mu aż tak bardzo,
                byl wdzięczny teściowej za pomoc, późno wracał do domu po pracy,
                więc przymykal oczy na jej trudny charakter, może to był jego błąd,
                bo nie wytyczył wtedy granic. Mniej więcej od roku drą koty, znajomy
                chyba jednak te oczy otworzył. Próba oswajania teściowej z nowymi
                perspektywami to na razie pasmo porażek. A pojawienie się mojej
                osoby chyba jeszcze bardziej tę sytuację zaogniło. Ja osobiście też
                mu doradzam cierpliwość niż radykalne kroki, nie chcę tam im się
                dodatkowo mieszać i robić w jej oczach za największą mącicielkę.

                • kontik_71 Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 12:06
                  Mozesz pomoc znajomemu.. Jesli bierzesz pod uwage poglebienie
                  znajomosci to badz dla niego podpora, pokaz mu perspektywe. To da mu
                  motywacje do tego aby zaczac konkretnie dzialac i dazyc do
                  rozwiazania problemu.
              • jacek226315 Re: Ja to widzę tak. 18.04.09, 13:44
                dla mnie facet nie ma j.j.Co to znaczy,by tesciowa -byla w dodatku-
                decydowala kogo wdowiec ma zapraszac do domu i w jakim celu?. Moja
                rodzona babka kiedy wyjechala do corki do Anglii i wtracala sie za
                bardzo ziec jej wywiozl ja z Wolverhampton do Londynu wynajal pokoj
                i mial spokoj.Najpierw nie bylo kary Bozej na niego ,a pozniej byl
                najlepszym zieciem. Twoj znajomy powinien twardo powiedziec na czym
                stoi i byc konsekwentny
            • jj1978 Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 13:05
              wiesz co, nie bronie tutaj tesciowej ale twoj chlopak to sie dobrze ustawil. ma
              darmowa sluzaca i opiekunke do dzieci ale jak sytuacja sie robi nieygodna to
              zamiast ustalic z tesciowa ze ona tez ma prawo do wlasnego zycia i nie musi sie
              zajmowac wnuczkami to chcialby miec to samo tylko zeby byla darmowa sluzbe
              dochodzaca a nie live in. nie widzisz ze cos tu jest nie tak?
              • pankracka Re: Ja to widzę tak. 17.04.09, 09:43
                To nie jest do końca tak. Można to w pewnym sensie porównać do
                małżeństwa, gdzie obowiązuje układ taki, że jedna osoba pracuje i
                utrzymuje finansowo dom, a druga ten dom prowadzi, czyli sprząta,
                dba o dzieci, gotuje itd. Przecież mnóstwo par tak funkcjonuje za
                obopolną zgodą i nikt nie nazywa tej osoby co dom prowadzi darmową
                sługą, bo przecież każda strona coś wnosi w taki związek. Tu jest
                tak samo, a różnica polega tylko na tym, że mój znajomy nie śpi z
                teściową w jednym łóżku.
                To jest jej wybór, żeby ten układ trwał w takiej postaci i nie chce
                innego życia. Ja myślę, że dopiero teraz ona czuje się ważna i
                potrzebna, bo wcześnie, za zycia żony mojego znajomego, była
                zupełnie sama, w tej swojej małej miejscowości, gdzie nie
                utrzymywała kontaktów z nikim, a córka z rodziną odwiedzała ja co
                którąś tam niedzielę.
                • jj1978 Re: Ja to widzę tak. 17.04.09, 14:42
                  > To nie jest do końca tak. Można to w pewnym sensie porównać do
                  > małżeństwa, gdzie obowiązuje układ taki, że jedna osoba pracuje i
                  > utrzymuje finansowo dom, a druga ten dom prowadzi, czyli sprząta,
                  > dba o dzieci, gotuje itd. Przecież mnóstwo par tak funkcjonuje za
                  > obopolną zgodą i nikt nie nazywa tej osoby co dom prowadzi darmową
                  > sługą, bo przecież każda strona coś wnosi w taki związek. Tu jest
                  > tak samo, a różnica polega tylko na tym, że mój znajomy nie śpi z
                  > teściową w jednym łóżku.

                  i dziwisz sie ze tesciowa w tym zwiazku oczekuje wylacznosci? zona by
                  oczekiwala, nawet gdyby spala w innym lozku.

                  taka sytuacja jest po prostu niezdrowa i moze rzeczywiscie tesciowa ze swoja
                  mentalnoscia matki polki jest za nia bardziej odpowiedzialna ale wydaje mi sie
                  ze zmienienie regul gry pomogloby wszystkim (no moze poza wspomnianym panem bo
                  musialby sie zaczac zajmowac dziecmi i domem:).

                  > To jest jej wybór, żeby ten układ trwał w takiej postaci i nie chce
                  > innego życia.

                  mi sie jednak wydaje ze jest to wybor obojga bo obie strony czerpia z tej
                  sytuacji korzysci i to duze - posiadanie darmowej sluzby ma swoje plusy. jestem
                  pewna ze jesli pan sie rzeczywiscie wlaczy w prace domowe i opieke nad dziecmi
                  tesciowa sama zauwazy ze nie ma prawa sie czepiac. haha, wymyslilam rozwiazanie
                  nie wymagajace konfrontacji, ale jestem z siebie dumna:)
        • posh_emka Re: Ja to widzę tak. 16.04.09, 11:01
          Ano takie,że jak wyjazd się uda to facet weźmie w garść własne jaja i sprawa się
          wyklaruje :)-wszak przecież chłopu nie wypada być doopą wołową.
    • volta2 Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 14:08
      ja bym mieszkanie teściowej jednak w spokoju zostawiła, bo co będzie
      jak poczuje się wyrzucona z mieszkania, wyjedzie te 50 km i naprawdę
      przestanie pomagać w opiece? może zresztą babcia tak się boi powrotu
      do swojego mieszkania, bo póki co czerpie z niego dodatkowe korzyści
      finansowe. gdy sama w nim zamieszka, to przecież straci podwójnie,
      bo i utraci dochód z wynajmu i będzie musiała ponosić opłaty za samą
      siebie, bo przecież od zięcia na czynsz nie będzie brała? i to nie
      ma znaczenia, czy będzie miała zamieszkać w swoim mieszkaniu w
      starym mieście, czy w nowym mieszkaniu na osiedlu.


      ja bym tam wzięła faceta do siebie, dziewczyny - do uzgodnienia,
      albo mogłyby zostać z babcią i dochodzącym tatą, albo zostawiacie
      babcię w mieszkaniu faceta i tam dziewczyny zachodzą po szkole, jak
      ojciec wraca z pracy to i dziewczyny wracają do waszego domu.
      babcia ma kontakt z wnuczkami i zięciem, nie wraca na swoje stare
      śmieci, ty masz faceta w domu.

      pytanie tylko, czy warto sobie faceta brać tak zupełnie na głowę?
      ja bym została przy układzie, że jest to związek na poważnie, ale
      bez wspólnego zamieszkania, w końcu facet może na randki połączone
      ze śniadaniem znikać z domu mając babcię jak to ktoś ładnie określił
      live in 24/7.
      • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 19:59

        > ja bym tam wzięła faceta do siebie, dziewczyny - do uzgodnienia,
        > albo mogłyby zostać z babcią i dochodzącym tatą, albo zostawiacie
        > babcię w mieszkaniu faceta i tam dziewczyny zachodzą po szkole,
        jak
        > ojciec wraca z pracy to i dziewczyny wracają do waszego domu.
        > babcia ma kontakt z wnuczkami i zięciem, nie wraca na swoje stare
        > śmieci, ty masz faceta w domu

        to na razie zupełnie nie wchodzi w grę, jak wspomniałam, nasza
        znajomość ma charakter taki czysto koleżeński, spotykamy się od
        trzech miesięcy i na razie nie ma rozważań o wspólnej przyszłości.
        Na razie jest tylko problem niemiłej teściowej, która potraktowała
        mnie jak psa.
        • horpyna4 Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 22:04
          Wydaje mi się, że właśnie facet powinien powiedzieć teściowej, że nie
          życzy sobie takiego jej zachowania w stosunku do jego KOLEŻANEK.
          Niech powie, że jest jej bardzo wdzięczny za pomoc przy dzieciach,
          ale to jej nie upoważnia do traktowania jak śmiertelnego wroga każdej
          osoby płci żeńskiej, z którą on się przyjaźni. I jeżeli będzie wrogo
          nastawiała jego dzieci do kogokolwiek, to będą musiał się pożegnać z
          szanowną teściową.
    • 10iwonka10 Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 15:24
      Tesciowa jest taka zaborcza a pomyslala ze jak dzieci dorosna i sie
      wyprowadza to on zostanie sam jak palec?


    • stinefraexeter Re: wdowiec i jego teściowa 16.04.09, 15:46
      Przeczytałam cały wątek i przyznaję, że sytuacja jest niezwykle trudna.

      Pobudki teściowej potrafię zrozumieć racjonalnie, co nie zmienia faktu, że są
      one bardzo egoistyczne i na dłuższą metę szkodliwe, zarówno dla zięcia, jak i
      jego dzieci.

      Ja się skłaniam do opcji działania cierpliwego i wspierania tego faceta z całych
      sił przy jednoczesnym konsekwentnym "wprowadzaniu ciebie" w życie jego rodziny
      (zakładając, że będziecie zmierzać ku związkowi).
      A w szczegółach:
      żadnych awantur, żadnych ultimatum stawianych babci.
      Tym niemniej pan nie zrywa z tobą kontaktu, wasze dzieci wciąż sie spotykają, ty
      jesteś dla nich miła (tak jak teraz). Wszelkie wymówki teściowej o "uczczeniu
      pamięci żony" powinny być ucinane grzecznie i stanowczo. Po prostu stajesz się
      częścią ich życia.

      A jeśli wasz związek będzie się dobrze rozwijał, to nadejdzie moment, kiedy
      będziecie chcieli razem zamieszkać. Na to właśnie będziecie przygotowywać babcię
      przez ten cały czas.

      Ale widzę że łatwo nie będzie, bo to bardzo ciężki przypadek.

      Facet powinien nieustannie dawać jej jasno do zrozumienia, że ona zawsze będzie
      babcią dla dziewczynek, bez względu na to gdzie będą one mieszkać i czy w życiu
      ich ojca pojawi się nowa kobieta. Musi wiedzieć, że nie zostanie nagle odcięta
      od dzieci, itd.
      Pytanie tylko, czy jej to wystarczy.
    • jowita771 Re: wdowiec i jego teściowa 17.04.09, 07:42
      Moim zdaniem, Twój znajomy powinien teściowej zakomunikować, że będzie się
      spotykał z kobietą i ona ma tej kobiecie okazywać szacunek taki, jak każdemu
      innemu człowiekowi, który przychodzi do jego domu. A jeśli jej się nie podoba,
      to niech wraca do siebie. Nie należy teściowej pytać o takie rzeczy. To dorosły
      facet, od śmierci zony upłynęło już dużo czasu i on ma prawo się związać z inną
      kobietą, jeśli ma na to ochotę. Teściowej powinien to uświadomić. Tylko żadnego
      pytającego czy przepraszającego tonu. To nie jest dwunastolatek i mamusia.
    • gallama Re: wdowiec i jego teściowa 17.04.09, 10:08
      Znajomy sam zawalił sprawę pozwalając 'wstawić' teściową w miejsce żony i matki
      dzieciom. Teraz teściowa zachowuje się jak jego żona zagrożona kochanką -
      będzie chciała się pozbyć kobiet z jego otoczenia które by chciały jej miejsce
      zająć.

      To problem znajomego - musi być twardy i konsekwentny w przywróceniu normalnych
      stosunków u siebie w domu i ustawienia wszystkich na normalnych im miejscu.
      Zapewne było mu dotychczas na rękę, że teściowa się domem i dziećmi zajmowała i
      oddał jej całkowicie władzę w tym zakresie. On tylko zarabia a teściowa
      obsługuje całą resztę.. Niezmiernie trudno będzie mu odzyskać swoją pozycję
      ojca-głowy rodziny. Ale to koszty wcześniejszego zaniedbania. Jak sam nie
      przestanie dawać sobie włazić na głowę teściowej to żadna kobieta za niego tego
      nie załatwi..
      A może by zrobił taki myk : kupić wielki bukiet kwiatów i bombonierę,
      podziękować tesciowej za dotychczasowe poświęcenie dla niego i poinformować, że
      juz nie musi tak się poświęcać, może zając się więcej sobą i być dobrą babcią
      dla dzieci. A on powinien iśc dalej bo byłą żona na pewno nie chciałaby żeby
      całe życie spędził w samotności i jego obowiązkiem wobec niej jest stworzyć na
      nowo pełną rodzinę dzieciom bo to im się należy.
      ... coś w tym rodzaju powiedzieć.
      • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 17.04.09, 12:43
        Znajomy sam zawalił sprawę pozwalając 'wstawić' teściową w miejsce
        żony i matki
        > dzieciom. Teraz teściowa zachowuje się jak jego żona zagrożona
        kochanką -
        > będzie chciała się pozbyć kobiet z jego otoczenia które by chciały
        jej miejsce
        > zająć.
        Zgadzam się z tym i sam znajomy o tym też wie, ale ja go
        usprawiedliwiam, bo wiem co przezywał. Choroba i śmierć żony była
        dla niego wielkim szokiem, to jest potrzeba przeorganizowania całego
        swojego życia. Ja po śmierci męża przez kilka miesięcy nie byłam w
        stanie pozbierać się, nie tylko psychicznie, ale dotyczyło to
        prostych spraw typu ubezpieczenie i przegląd samochodu, jakieś
        sprawy bankowe, gdyby nie wsparcie moich rodziców i siostry, pomoc
        teściów, którzy przeciez też stracili jedynego syna, to pogrążyłabym
        się totalnie w chaosie.
        Po smierci żony mój znajomy dał się trochę poprowadzić jak dziecko,
        teściowa jego stwierdziła że w tym układzie to ona musi być ta
        silniejsza psychicznie, no ale jak jej zięć już trochę okrzepł, to
        nie dała mu szansy powrócić na dawną pozycję - równorzędnego
        partnera.
        Jak obserwuję te nasze dwa przypadki to jednak dochodzę do wniosku,
        że kobiety bardziej sa przystosowane (psychicznie) do ponoszenia
        ciężarów wdowieństwa.
    • pankracka reasumując 17.04.09, 12:21
      głosy są podzielone, jedni uważają, że mój znajomy powinien podjąc
      bardziej zdecydowane kroki, inni zalecają cierpliwość i czekanie.
      Cierpliwośc i czekanie wydaje się bardziej bezpieczne, w przypadku
      jakiś działań konkretniejszych, znajomy może mieć w domu piekło (na
      razie powiedzmy że ma małe przedpiekle). Wiele argumentów, które
      tutaj proponujecie ("że teściowa nie jest wieczna, że on ma prawo
      ułożyć sobie nowe życie, że teściowa ma z szacunkiem traktowac jego
      gości, że ona na pozycji kochającej babci jest i będzie
      niezastąpiona itd) było przez mojego znajomego przedstawianych w
      licznych rozmowach. Znam to tylko z jego relacji, może mówił to
      niewłaściwie, ale zapewnia że on dążył do spokojnej rozmowy, które
      kończyły się kłótniami. Teściowa płakała, powtarzała nieodmienny
      argument, że widać pamięć drogiej żony jest dla niego niczym, że
      widac nie kochał jej skoro szuka innych kobiet, że gdyby żona o tym
      się dowiedziała to serce by jej pękło itd.
      Dlatego skoro tych rozmów i tak było tyle, i nie przyniosły one
      właściwego skutku, to chyba faktycznie zdecydujemy się na
      przeczekanie. Zresztą naprawdę krótko się znamy, może tutaj jest
      naprawdę więcej czasu potrzebne.
      Zastanawiam się jeszcze nad jednym rozwiązanie, które tutaj
      proponujecie, mianowiecie żeby z teściową ktoś porozmawiał. Nie wiem
      co prawda kto to móglby byc, bo teściowa nie ma chyba żadnych
      przyjaciółek ani bliskiej rodziny z którą utrzymuje kontakt. Z mezem
      rozwiodła się dawno temu (i jeszcze teraz nie moga na siebie
      patrzeć), córkę miała jedną, w miejscowości gdzie mieszkała na pewno
      nie miała żadnej rodziny (tylko rodzinę męża, no ale na nich też się
      gniewa). Ale podsunę to znajomemu, moze o kimś wie.
      Dziękuję za odpowiedzi.
      • kora3 cierpliwosc nie oznacza, ze znajomy 17.04.09, 12:48
        nie powinien nic robic w temacie.
        Powinien rozumiec,ze strasza pani jest samotna i ma w sercu chyba
        najcieższa załobę - po wlasnym, jedynym dziecku:(
        Ale to nie znaczy, ze powinien godzić się na wszystko, po prostu
        zmiany wymagają taktu i ciepliwosci, tym bardziej, ze sporo
        tesciowej zawdziecza.
        Wg mnie jesli chce sobie kiedyś układać zycie z inną kobieta, albo
        chociaz na razie utrzymywać z kobietami normalne stosunki
        towarzyskie powinen rozmawiac z tesciową nie tonem kłótni, a
        stanowczej rozmowy.
        Na miejscu znajomych pana pań zostawiłabym jemu te kwestie i nie
        próbowała ingerowac.
      • gallama Re: reasumując 17.04.09, 13:45
        teściowa klasycznie manipuluje rodziną i próbuje innych ustawić w sytuacji
        wyrzutów sumienia 'na pamięć córki'. obawiam się , że ta sytuacja wcale nie
        jest zdrowa dla dzieci..

        Facet musi sobie zdać sprawę, że to jest zwykła słaba kobieta, która potrzebuje
        wsparcia psychicznego i konsekwentnego jego pokazywania, że jest dorosłym i
        oddzielnym człowiekiem ,który nie ma obowiązku podporządkowywać się jej wizjom
        jak ma żyć.
        - może teściowa nawet nie miała czasu odbyć żałoby po córce, bo dla niej
        ratunkiem przed cierpieniem stała się ucieczka w 'bycie silną opoką dla zięcia i
        wnuków'. Może nawet uciekła w to pomaganie bo inaczej by żałoby nie zniosła i
        teraz to ostatnia rzecz jakiej się trzyma żeby nie zmierzyć się z samotnością i
        poczuciem bezpowrotnej straty. Niestety niektórzy ludzie szczególnie starsi nie
        umieją zyć samodzielnie, muszą orbitować przy jakimś swoim dziecku lub...tutaj
        zięciu.
        Zapewne teściowa nie ma lekkiego charakteru i nie umie się 'nie kłócić' - co
        widać w opisie jej stosunków z innymi.
        Zięć musi się nauczyć robić konsekwentnie swoje nie przejmując się jej gadaniem
        , niejako 'wychowac ją' i mówić jej zdecydowanie "nie" jesli działa na jego
        szkodę. Właściwie ... dla obojga by się przydała psychoterapia i tyle.
        • stinefraexeter Re: reasumując 17.04.09, 14:15
          Myślę, gallama, że masz sporo racji.

          Ludzie napadli trochę na tę teściową, krytykując ją ze wszech stron i
          zapominając, że ta kobieta straciła DZIECKO. To potworna tragedia, z którą być
          może nie upora się aż do końca życia.
          Dodatkowo, ze względu na taki a nie inny charakter, została na świecie zupełnie
          sama.
          Rzucenie się w wir obowiązków było jej sposobem na udźwignięcie własnej
          osobistej tragedii.

          Dlatego uważam, że wszelkie drastyczne rozwiązania (zwłaszcza na tym etapie) i
          ultimatum stawiane babci byłyby błędnym posunięciem. W końcu twój znajomy
          zawdzięcza jej bardzo bardzo wiele, bo kiedy on był w żałobnym chaosie, ona
          wzięła na siebie praktyczną część życia.

          Moim zdaniem, jak już pisalam, najlepszym i jedynym rozwiązaniemjest
          konsekwentne i stanowcze wprowadzanie ciebie w życie rodziny. Znajomy nie
          poddaje się szantażom babci, dzieci się oswajają z twoimi dziećmi i z tobą, a
          babcia w żadnym wypadku nie powinna być nagle odsunięta.

          Nie dajcie się wciągać w żadne manipulacje, żadne emocjonalne szantaże, jeśli
          ona chce wykorzystywać dzieci do swoich rozgrywek, wy w żadnym wypadku nie
          zniżajcie się do jej poziomu. Trzymajcie się razem, ale BEZ stawiania babci na
          pozycji wroga.
          • burza4 Re: reasumując 17.04.09, 20:10
            żal po stracie dziecka nie usprawiedliwia ani chamstwa, ani
            manipulacji, ani chęci zawłaszczenia cudzego życia. Kobieta
            niewątpliwie cierpi, ale trzeba zdać sobie sprawę, że przy takim
            charakterze jest po prostu toksyczna i byłaby taka nawet gdyby jej
            córka żyła.

            Niektórzy sugerują, żeby dać jej czas. Tylko skoro minęło 5 lat, to
            wybaczcie, ale sytuacja raczej się ugruntuje, a nie zmieni. Teściowa
            nie przejrzy raczej na oczy, ona weszła w rolę pani domu, zastąpiła
            nieżyjącą córkę - i chce kontrolować sytuację. Jest zazdrosna o
            SWOJĄ pozycję, zasłania się córką, ale tak naprawdę to o nią tu
            chodzi. Nie chce zmieniać status quo, nawet jeśli byłoby ono z
            korzyścią dla wszystkich pozostałych - dla niej jest jedynie
            zagrożeniem. Bo ona nie ma własnego życia, świeci odbitym światłem.

            poza tym - skoro autorka ma 43 lata, to jej kolega zapewne również.
            Przepraszam - ile facet ma czekać, żeby móc ułożyć sobie życie?
            kolejne 10 lat? w końcu zostanie starym, samotnym ramolem, który
            będzie spędzał resztę życia sam jak kołek (bo dzieci zaczną mieć
            swoje życie)?

            będę brutalna - ale może nie dożyć chwili, kiedy teściowa wypuści go
            z pazurów. Ona traktuje go jak własnego męża, a nie zięcia...

            a co robić? walczyć o swoje, wreszcie postawić granice. Nie trzeba
            zrywać kontaktów, i palić za sobą mostów, ale też nie wolno się
            podporządkować dyktaturze.
            • jj1978 Re: reasumując 17.04.09, 21:18
              mysle ze wszystkie sie zgadzamy z powyzszym ale rezygnacja z uslug
              darmowej sluzby moze sie okazac bolesna dla samego zainteresowanego:)
              • pankracka Re: reasumując 18.04.09, 11:45
                ale się zaparłas na tę darmową sługę. Nie wiem, jakie są ich
                finansowe rozliczenia, bo nigdy o to nie pytałam, ale raz kiedyś
                znajomy powiedział mi w rozgoryczeniu: ja to mam tylko pieniądze do
                domu przynosić. Z tego wnioskuję, że on dzięki swojej pracy
                utrzymuje rodzinę czyli teściową i dzieci. Najprawdopodobniej
                teściowej pozostaje do jej dyspozycji zarówno emerytura i pieniądze
                za wynajem mieszkania (jedno i drugie nie jest z pewnością
                oszałamiająco wysokie, ale to zawsze zaoszczędzona suma).
                Przypuszczam, że gdyby musiała mieszkać sama i sama z własnej
                emerytury robić sobie opłaty, kupować leki i jedzenie, to byłoby jej
                bardzo ciężko, na bank standard jej zycia byłby o wiele niższy. Tak
                więc zarówno w wymiarze finansowym jak i psychicznym rezygnacja z
                usług babcia byłaby bardziej bolesna dla niej niż dla niego.
                Zwłaszcza, że znajomy kilka razy podkreślił, że teściowa w jego domu
                jest wyłącznie dlatego, że zastąpiła jego córkom matkę. Myślę, że
                stać go byłoby na opłacenie opiekunki do dziecka i nawet kogoś do
                sprzątania.
                • jj1978 Re: reasumując 18.04.09, 14:39
                  Myślę, że
                  > stać go byłoby na opłacenie opiekunki do dziecka i nawet kogoś do
                  > sprzątania.

                  no wiec sytuacja jest bardzo prosta - zatrudnic pania do sprzatania
                  zeby 'odciazyc tesciowa bo juz sie wystarczajaco poswiecila dla
                  rodziny'. potem zorganizowac dziewczynom zajecia po szkole zeby nie
                  musiala sie nimi zajmowac i tesciowa przestanie pyskowac bo nie
                  bedzie miala podstaw:) z czasem pewnie tez sama dojrzeje do
                  wyprowadzki, trzeba tylko konsekwentnie jej tlumaczyc ze to wszystko
                  dla jej dobra, naprawde sie dziwie ze jeszcze na to nie wpadliscie.

                  uwiesilam sie darmowej sluzby bo wydaje mi sie ze jest to sytuacja
                  powszechna, sama mam znajomych ktorzy becza ze rodzice sie im
                  wtracaja w zycie ale zapominaja ze ci sami rodzice czesto zapewnili
                  im polowe domu w ktorym mieszkaja, opieke nad dziecmi i pare jeszcze
                  innych rzeczy. jakos ludzie ktorzy sa niezalezni od rodzicow nie
                  maja takich problemow:)
            • jacek226315 Re: reasumując 18.04.09, 16:20
              zgadzam sie Toba burza4 w 200%. Ktos tutaj tez zaznaczyl,by nie
              dawac ultimatum tesciowej.Otoz ultimatum to daje wlasnie tesciowa
              plus posluguje sie szantazem.Chocby dlatego przypomnial bym jej
              gdzie jest jej miejsce.W koncu autorka watku i tak wykazuje anielska
              cierpliwosc tolerujac atmosfere wywolana przez zazdrosna i zaborcza
              niewiaste.Niejedna powiedziala by po drugim spotkaniu z facetem by
              uzdrowil wpierw atmosfere domowa a pozniej zapraszal do domu
              znajomych szczegolnie odmiennej plci.Czasem trzeba wylac komus kubel
              zimnej wody na glowe,a oto wlasnie sie prosi tesciowa.
          • pankracka Re: reasumując 18.04.09, 12:03
            > Dlatego uważam, że wszelkie drastyczne rozwiązania (zwłaszcza na
            tym etapie) i
            > ultimatum stawiane babci byłyby błędnym posunięciem. W końcu twój
            znajomy
            > zawdzięcza jej bardzo bardzo wiele, bo kiedy on był w żałobnym
            chaosie, ona
            > wzięła na siebie praktyczną część życia.
            >
            > Moim zdaniem, jak już pisalam, najlepszym i jedynym
            rozwiązaniemjest
            > konsekwentne i stanowcze wprowadzanie ciebie w życie rodziny.
            Znajomy nie
            > poddaje się szantażom babci, dzieci się oswajają z twoimi dziećmi
            i z tobą, a
            > babcia w żadnym wypadku nie powinna być nagle odsunięta.
            >
            > Nie dajcie się wciągać w żadne manipulacje, żadne emocjonalne
            szantaże, jeśli
            > ona chce wykorzystywać dzieci do swoich rozgrywek, wy w żadnym
            wypadku nie
            > zniżajcie się do jej poziomu. Trzymajcie się razem, ale BEZ
            stawiania babci na
            > pozycji wroga.

            Wiele dostałam tutaj rozsądnych odpowiedzi, ale to co Ty proponujesz
            brzmi najrosądniej. Myślę, że intuicyjnie taki program realizujemy,
            chociaz mojego znajomego kosztuje to wiele nerwów.
            Młodszą córkę znajomego poznałam już całkiem nieźle, myślę, że
            nawzajem już jesteśmy "oswojone", gorzej ze starszą córką, ale
            dlatego, że jej po prostu nie widuję. Poznałam ją w czasie tej
            jednej wizyty, wiadomo, że dziewczyna była spłoszona, i potem nie
            miałam okazji jej widywać. Znajomy mówił, że wiele razy proponował
            jej, żeby uczestniczyła w naszych spotkaniach, ale ona odmawia. No
            nie dziwię się trochę, bo ja na jej miejscu też bym się głupio
            czuła, dwoje dorosłych, dwoje maluchów i ona sama jedna 16letnia,
            ani dorosła, ani dziecko. Planujemy w najbliższym czasie
            zorganizowac takie spotkanie, żeby wszystkie dzieci się spotkały.
            • stinefraexeter Re: reasumując 18.04.09, 12:20
              Szesnastolatce się nie dziwię. Co dziewczyna w takim wieku ma robić z maluchami
              i "nudnymi" dorosłymi? ;)
              Może kiedyś udałoby się wam spotkać bez najmłodszych, np. on, córa i ty w
              centrum handlowym na zakupach. Nie musiscie wszyscy razem łazić ze sobą. Ale
              potem spotkać się na kawie/drobnej przekąsce, wymienić uwagi, porównać zakupy,
              poradzić się w przypadku wątpliwości.
              To nie muszą być akurat CH, ale jakieś terytorium, gdzie dziewczyna może znaleść
              dla siebie zajęcie, bez poczucia skrępowania.

              Nie zgadzam się z tym, co ktoś wyżej napisał, że macie dać babci czas. To nie o
              to chodzi. Po prostu on poznał ciebie, stajesz się coraz ważniejszą częścią jego
              rodziny. Tylko tyle. On się nie pyta babci o pozwolenie, czy może się z tobą
              spotykać! Po prostu konsekwentnie i spokojnie rozwija swoją znajomość z tobą.

              A pomysł z zapraszaniem gości do jego domu też jest bardzo dobry. Spotkania
              znajomych płci obojga, wesoła atmosfera - świetnie. Przecież to w końcu jego
              dom, prawda?
    • gazetowy.mail Re: wdowiec i jego teściowa 17.04.09, 22:37
      Popieram zdanie, że zachowanie babci-teściowej jest zwyklym
      szantażem.
      Pamięć po zmarłej żonie jest w sercu dzieci i męża i może być
      również w przyszłości podtrzymywana przez Ciebie. Nikt nie każe
      zastępować Ci matki dzieciom. Będziecie razem chodzili na cmentarz
      26 maja czy 1 listopada. Więc niech teściowa nie panikuje.

      Proponuje aby Twój kolega zaczął częściej robić spotkania w domu,
      aby dom stał sie otwarty, żeby przychodzili różni ludzie (pary,
      samotni itp) i żeby teściowa uczyła że nie wolno nikogo obrażać.
      Druga sprawa to dzieci - jeśli Wasze dziewczynki sie polubiły to już
      połowa sukcesu.

      Proponuje jeszcze zajrzyj na forum "Macochy" tam pewnie jest więcej
      dziewczyn które dostały pakiet mężczyzna z dzieckiem plus teściowa.

      Na koniec polecam aby przy teściowej kolega ogląda serial TYLKO
      MILOŚĆ 9a może teściowa go ogląda) Leci wieczorem w czwartki na
      Polsacie. Główny bohater Rafał jest wdowcem z córeczką Lusią.
      Zakochany w nauczycielce Lusi - Mai. Jak to w serialu rozne
      perypetie są ale wątek Rafał - jego teściowa jest poprawny. Teściowa
      pomaga, odwiedza ich i cieszy się że Rafał sobie życie uklada z Mają
      bo widzi że oni sie kochają. A teściowa kocha wnuczke i chce aby
      żyła w szczęsliwej rodzinie ze SZCZEŚLIWYM TATĄ. Może przy tym
      serialu pewne rozmowy będzie latwiej zacząć.

      Powodzenia zyczę :)))))))))))))))))))
      • horpyna4 Re: wdowiec i jego teściowa 17.04.09, 22:44
        Myślę, że pomysł z wizytami różnych ludzi jest bardzo dobry. Ważne,
        żeby przychodziło jednocześnie kilka osób.
        • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 18.04.09, 11:51
          podsunę i ten pomysł, sama wcale nie muszę się na tych imprezach
          pojawiac, żeby nie drażnić, ale faktycznie znajomy utrzymuje z
          ludźmi niemal wyłącznie kontakty zawodowe. Rodzinę ma bardzo
          nieliczną, i to raczej rozpuszczoną po świecie i Polsce, znajomych
          takich jak ja niewielu. Wiem o tym, bo wiele razy mi mówił, że z
          kobietami, tak jak ze mną, niewiele razy od śmierci żony rozmawiał.
          Z teściową wiadomo - różnica charakterów i pokoleń. Ale podpowiem
          mu, żeby ożywił dom.
          • gazetowy.mail Re: wdowiec i jego teściowa 18.04.09, 12:33
            Dobrze to ujęłaś - "ożywić dom". Domyślam sie że zawsze był on,
            dzieci i teściowa. Rozumiem że jest czas żałoby a nawet potem
            kilkuletnia niechęć do płci przeciwnej ale wkońcu cos pęka i jest
            sie gotowym na nowe znajomości (i to nie tylko miłość, ale innych
            zwykłych ludzi). Nie oznacza to że zapomina sie o zmarlej żonie. Gdy
            w domu zaczną bywac ludzie może teściowa sie troche zmieni.
            Proponuję wtajemniczyć w plan kilku znajomych żeby wiedzieli po co
            przychodzą. Może teraz w tzw weekend majowy przyjdą do niego dwa
            małżeństwa, albo dwóch kolegów- tatusiów z dziećmi i pójda razem do
            zoo czy inny ciekawy spacer. Niech jego mieszkanie będzie miejscem
            zbiorki, zjedzeniem ciastka i herbatki i wyjściem. Niech sam kupi
            kawałek sernika na ta okolicznosc i nie zapomni poczęstować
            tesciowej. Po pierwsze wzmocni realacje z dziećmi , po drugie powoli
            będzie odsuwał teściową.

            Ps. Moze by teściowej jakiegos dziadka znaleść????????????????
            • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 18.04.09, 12:44
              > Ps. Moze by teściowej jakiegos dziadka znaleść????????????????
              A po co unieszczęsliwiać jeszcze jednego człowieka;)
              • lew_konia Zamiast "zabierać" trzeba "dawać" 18.04.09, 15:12
                Teściowej zycie zabrało: męża (rozwód), córkę (śmierć)...
                W zamian stworzyła sobie nową rodzinę - zięcio-męża + wnuko-dzieci.

                Teraz ktoś chce ponownie jej to odebrać.

                Tzreba jej coś dać - więcej wytchnienia - pomoc przy pracach
                domowych; więcej wolnego czasu - zajęcia poza domowe dzieci.

                Może zafudować jej fajne wczasy - w podzięce za lata poświęceń.
                Przez ten czas można przeorganizować funkcjonowanie domu.

                Ona nie może mieć poczucia kolejnej starty.
                • sir.vimes To bardzo mądra rada 18.04.09, 20:28
                  Teściowa, jeśli znajdzie swoje miejsce w życiu, pasję, nowych znajomych, sama
                  się nieco odsunie. No i oczywista rzecz- po co krzywdzić jeśli można pomagać?

                  > Ona nie może mieć poczucia kolejnej starty.
                • pankracka Re: Zamiast "zabierać" trzeba "dawać" 20.04.09, 10:51
                  > Teściowej zycie zabrało: męża (rozwód), córkę (śmierć)...
                  > W zamian stworzyła sobie nową rodzinę - zięcio-męża + wnuko-dzieci.
                  >
                  > Teraz ktoś chce ponownie jej to odebrać.
                  >
                  > Tzreba jej coś dać - więcej wytchnienia - pomoc przy pracach
                  > domowych; więcej wolnego czasu - zajęcia poza domowe dzieci.
                  >
                  > Może zafudować jej fajne wczasy - w podzięce za lata poświęceń.
                  > Przez ten czas można przeorganizować funkcjonowanie domu.
                  >
                  > Ona nie może mieć poczucia kolejnej starty.

                  Ja to świetnie rozumiem, dlatego daleka jest od postawy: kopnij
                  teściową, niech leci na księzyc, bo rozumiem, że dla niej to też
                  ciężka sytuacja. I nawet mi jej żal, mimo że ma podły charakter. Nie
                  wiem, w jaki sposób można byłoby jej pomóc. Twoj post przeczytałam
                  już w sobotę, są tu jeszcze inne które sugerują że należałoby dać
                  teścowej więcej wytchnienia, wolnego czasu itp.
                  Otóż wczoraj pytałam się o to znajomego i inne sprawy, które mi w tu
                  w postach sugerowano. Były święta, teściowa na pewno zarżnęła się
                  pucując chałupę (a bliżej jej do 70tki niż 60tki). Okazuje się, że
                  dwa razy w miesiącu przychodzi do nich domu pani do sprzątania i
                  robi wszystkie grubsze porządki - mycie podłóg, okien, zmienia
                  pościel itd. Zdziwiłam się, no ale w sumie o to nie pytałam nigdy,
                  bo zakładałam, że teściowa sama dom prowadzi. Czyli ma nieco
                  pomocy, co w jej wieku jest niebagatelne.
                  Pytałam się o znajomych, chociażby w kontekście tego, żeby znależć
                  osobę, która mogłaby z nią pogadać o tej niezdrowej sytuacji -
                  okazuje się że teściowa nie ma ŻADNYCH znajomych - żyje tylko i
                  wyłącznie tym co w domu. Ma siostrę, ale daleko, jeździ do niej raz
                  w roku, w czasie wakacji, zabiera wtedy ze sobą dziewczyny. Jedzie
                  do niej stęskniona, wraca zawsze pokłócona. Jeden epizod - wyjazd do
                  sanatorium o którym wspomniałam - jak na razie pozostał jednostkowym
                  przypadkiem, też z tego wyjazdu wróciła niezadowolona. Znajomy już
                  kilka razy razy taki wyjazd proponował, ale od tamtej pory ona
                  odmawia.
                  Zawsze w czasie wakacji jedzie nad morze, lub w inne miejsca, ale
                  tylko z wnuczkami. Chce być zawsze przy wnuczkach, a już na pewno
                  przy tej najmłodszej. Znajomy wyjechał w ferie zimowe z dziewczynami
                  sam, w góry, w czasie wakacji też zawsze przynajmniej na tydzień
                  jedzie z nimi sam na sam, to ma po 20 razy dzienie telefony z
                  pytaniem co słychać, czy nic się nie stało i że teściowej źle się
                  coś śniło.
                  Ciężko będzie ją przekonać, że powinna mieć czas tylko dla siebie.
                  • lew_konia Re: Zamiast "zabierać" trzeba "dawać" 20.04.09, 11:59
                    Wiemy do jakiego celu zdążacie - babcia powninna powrócić na pozycję
                    babci i powoli przestawać matkować. Nie dlatego, że ktokolwiek chce
                    dziewczynkom zastąpić matkę, ale dlatego, że one też powinny
                    zakończyć żałobę
                    i żyć bez cienia matki nad nimi.

                    Powoli przestawać matkować - to podstawa.

                    Jak ten cel osiągnąć bez wyrządzania krzywdy dzieciom i teściowej?

                    Zaproponować wakacje "dla podratowania zdrowia" - jako wyraz
                    wdzięczności za jej wysiłki.

                    Zaproponować masaże rehabilitacyjne lub inne zabiegi - na pewno ma
                    jakieś dolegliwośći, w końcu była w sanatorium - jako wyraz troski o
                    jej zdrowie.

                    Każda chwila, którą spędzi poza domem bez dziewczynek - to sukces.
                    Krok po kroku trzeba odzyskiwać zawłaszczoną przestrzeń, innej rady
                    nie ma. W przeciwnym wypadku pozostaje się męczyć dalej, lub w
                    sposób brutalny zerwać kontakt, kalecząc przy tym dzieci.

                    Poza tym to zachowanie kwoki nie wpływa dobrze na dziewczynki.
                  • annie_laurie_starr Re: Zamiast "zabierać" trzeba "dawać" 21.04.09, 09:59
                    Gdy piszesz o tych 20 telefonach gdy znajomego wyjezdza z wnuczkami, to jestem
                    pewna, ze tesciowa znajomego obsesyjnie boi sie kolejnej straty. Mam wazenie,
                    ze teraz te dziewczynki sa jej calym swietem, sa wazniejsze nawet niz ta zmarla
                    corka, ktora niewatpliwie bardzo kochala.

                    Nie masz chyba wyjscia i musisz sie z ta kobieta jakos zaprzyjaznic. Bedzie
                    pieronsko trudno, ale moze warto...
    • naprawdetrzezwy Chcesz sypiać z tą kobietą? 18.04.09, 15:57
      pankracka napisała:

      > Jak przekonać do siebie tę kobietę?


      Nie przekonywać.
      Nie z nią chcesz być, tylko z tym facetem.
      jeśli jego nie przekonasz, to zrezygnuj.


      > czy to ma sens?

      przekonywać kobietę?
      ;>



      (tak przypomniało mi się, bardzo a propos:
      Kobiety nie można zmienić.
      Wprawdzie można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia)
      • beata_sta Teściowa to nie przeszkoda. 18.04.09, 20:55
        Uważam że jeśli kolega naprawdę coś do Ciebie poczuł(poczuje)i
        będzie chciał związać się z Tobą na poważnie, nikt i nic mu w tym
        nie przeszkodzi. Tak jak nie przeszkodził mu trudny charakter
        teściowej w oddaniu jej domu i córek pod opiekę. Bo jeśli mężczyźni
        naprawdę chcą coś zrobić to to robią, bez oglądania się na innych:)
        A tak na marginesie- mam nadzieję że to jego trudne życie nie jest
        próbą "zmiękczenia" Cię. Może właśnie powinnaś częściej go
        odwiedzać, zobaczyć jak to wygląda w praktyce, jednorazowa wizyta o
        niczym nie świadczy, skąd możesz wiedzieć czy i jakie osoby go
        kiedyś odwiedzały, może tu jest klucz do niechęci matki zmarłej
        żony.
        A tak subiektywnie-mnie taki układ nie odpowiadałby. Dwoje
        dorastających dzieci z pierwszego małżeństwa partnera, dziewczyn na
        dodatek + teściowa uważająca się za panią domu i buntująca
        wszystkich (z dziećmi na czele)przeciwko mnie i moim dzieciom (nie
        łudziłabym się że tak nie będzie, pewnie już jest, może dlatego ta
        16to latka nie chce się z Tobą spotykać), porównania ze zmarłą
        matką/córką/żoną- dziękuję bardzo. Lubię mieć spokojne życie.
        Pozdrawiam.
        • gallama Re: Teściowa to nie przeszkoda. 19.04.09, 19:33
          beata_sta napisała:

          > Uważam że jeśli kolega naprawdę coś do Ciebie poczuł(poczuje)i
          > będzie chciał związać się z Tobą na poważnie, nikt i nic mu w tym
          > nie przeszkodzi. Tak jak nie przeszkodził mu trudny charakter
          > teściowej w oddaniu jej domu i córek pod opiekę. Bo jeśli mężczyźni
          > naprawdę chcą coś zrobić to to robią, bez oglądania się na innych:)
          > A tak na marginesie- mam nadzieję że to jego trudne życie nie jest
          > próbą "zmiękczenia" Cię. Może właśnie powinnaś częściej go
          > odwiedzać, zobaczyć jak to wygląda w praktyce, jednorazowa wizyta o niczym nie
          świadczy,



          Z tym się akurat zgodzę. Jeśli facet ma jaja i będzie chciał tą (jednak wygodną
          dla niego) sytuację zmienić to to zrobi bez mrugnięcia powiek. Bo jak na razie
          to się zachowuje jak "żonaty" tłumaczący się nowej kochance że "to wszystko wina
          żony i on nic zmienić nie może" ... więc kochanka się martwi jak pana uratować a
          pan sobie żyje po staremu...
        • pankracka Re: Teściowa to nie przeszkoda. 20.04.09, 10:18
          > Uważam że jeśli kolega naprawdę coś do Ciebie poczuł(poczuje)i
          > będzie chciał związać się z Tobą na poważnie, nikt i nic mu w tym
          > nie przeszkodzi. Tak jak nie przeszkodził mu trudny charakter
          > teściowej w oddaniu jej domu i córek pod opiekę. Bo jeśli
          mężczyźni
          > naprawdę chcą coś zrobić to to robią, bez oglądania się na innych:)

          No, może ten mój kolega jest taki delikatniejszy niż inni faceci? Ja
          jakoś wierzę w to co mówi, że teściowa jest w jego domu tylko z
          powodu córek. Dziewczyny straciły matkę, to był i jest wielki ból, w
          momencie gdyby znajomy pozbył się z domu babci zrobiłby im tę
          krzywdę ponownie. To nie jest taka normalna relacja, jak pełnej
          rodzinie, gdzie matka to matka, a babcia ma swoje miejsce
          (oczywiście nie znaczy że gorsze, ale nie jest już tą postacią
          pierwszoplanową).
          > A tak na marginesie- mam nadzieję że to jego trudne życie nie jest
          > próbą "zmiękczenia" Cię. Może właśnie powinnaś częściej go
          > odwiedzać, zobaczyć jak to wygląda w praktyce, jednorazowa wizyta
          o
          > niczym nie świadczy, skąd możesz wiedzieć czy i jakie osoby go
          > kiedyś odwiedzały, może tu jest klucz do niechęci matki zmarłej
          > żony.
          Tez o tym myślałam, ale jednak nie - nie będe pojawiała się w domu,
          gdzie spotykam się z taką wrogością. Nie chcę się denerwować, ta
          znajomośc ma być dla mnie przyjemna.
          > A tak subiektywnie-mnie taki układ nie odpowiadałby. Dwoje
          > dorastających dzieci z pierwszego małżeństwa partnera, dziewczyn
          na
          > dodatek + teściowa uważająca się za panią domu i buntująca
          > wszystkich (z dziećmi na czele)przeciwko mnie i moim dzieciom (nie
          > łudziłabym się że tak nie będzie, pewnie już jest, może dlatego ta
          > 16to latka nie chce się z Tobą spotykać), porównania ze zmarłą
          > matką/córką/żoną- dziękuję bardzo. Lubię mieć spokojne życie.
          > Pozdrawiam.
          Zabrzmi to brutalnie, ale ja też jestem "kobietą po przejściach",
          wobec tego dla wielu męzczyzn towar drugiej kategorii - po 40tce,
          dwoje dzieci, niezbyt zamożna, tylko teściową mam dobrą:) Dlatego
          nie chcę myśleć o moim koledze w takich kategoriach.
    • wie53 Re: wdowiec i jego teściowa 18.04.09, 19:44
      Daj sobie spokój z tą znajomością-ja tak zrobiłabym! bardzo trudno budować nowe
      relacje zwłaszcza z wdowcem a jeszcze teściowa chociaż sukcesem jest akceptacja
      dzieci obojga Was.
      • annie_laurie_starr Re: wdowiec i jego teściowa 19.04.09, 07:43
        A moze sama bys z nia porozmawiala. Poszla do niej na kawe -przynies jej jakas
        droga kawe, to osoba z tego pokelnia moze docenic. Jak nie pije kawy to dowiedz
        sie co lubi. Sprobuj porozawiac tak jakby tej niecheci nie bylo, udawaj, ze
        rozmawiasz z kim neutralnym. Powiedziala jej, ze cieszysz sie z odnowienia
        znajomosci z kolega, ze lubisz rozmowy i spacery z nim. I ze to wcale nie
        znaczy, ze nie kochalas swojego zmarlego meza i ze za nim nie tesknisz. Pamiec
        ukochanych zmarlych mozna sznowac zawsze i rana w sercu zostale, ale zyc trzeba
        dalej. I chyba lepiej z kims fajnym. Moze po takiej wizycie tesciowa zrozumie,
        ze swiat jest pelen kobiet, ktore chca jej ziecia, ale ty jestes najmniejszym
        zlem.;);)

        Poza tym, duze brawa dla Ciebie za delikatnosc i zrozumienie dla tej kobiety,
        mimio, ze jest wobec ciebie niezbyt mila.
      • pankracka Re: wdowiec i jego teściowa 20.04.09, 10:25
        > Daj sobie spokój z tą znajomością-ja tak zrobiłabym! bardzo trudno
        budować nowe
        > relacje zwłaszcza z wdowcem a jeszcze teściowa chociaż sukcesem
        jest akceptacj
        > a
        > dzieci obojga Was.
        Tak jak napisałam wyżej - nie chcę rezygnowac ze znajomości tylko
        dlatego że znajomy jest wdowcem, to tak jakbym odsuwała od siebie
        kogoś dlatego że jest kaleką. To że jego żona zmarła, to nie jego
        wina. Przykroby mi było, jakby ktoś powiedizał o mnie - o, to wdowa,
        to należy sobie dac z nią spokój, bo to przegrany przypadek.
        I żeby było jasne - myślę nie dlatego, że mojej sytuacji nie
        powinnam wybrzydzać, że powinnam łapac okazję bo drugiej nie będzie -
        do mojego znajomego czuję autentyczną sympatię, dobrze się
        dogadujemy (przynamniej jak na razie), duchy zmarłych małżonków nie
        krążą ciągle nad nami w czasie naszych spotkań. Może to właśnie
        znak, że pora rozpocząc normalne życie?
    • lew_konia Taki związek ma duże szanse powodzenia... 20.04.09, 12:09
      ... trochę z innej beczki.

      Poza problemem z teściową, która największą krzywdę wyrządza
      dzieciom, a nie swojemu zięciowi, ten związek ma wielkie szanse
      powodzenia.

      Znam z bliskiego otoczenia analogiczną sytuację:

      Ona - dwóch synów - 5 i 10 lat - nagła śmierć męża w wypadku.

      On - dwoje dzieci - po śmierci żony.

      Zbliżyła ich nie wzajemna fascynacja, ale wzajemne zrozumienie dla
      problemów z jakimi po śmierci współmałżonków się borykają.
      Okazuje się, że to niezwykle mocny fundament.

      Dlatego w mądry sposób musisz mu pomóc wyprowadzić babcię z domu.
    • bubster Re: wdowiec i jego teściowa 20.04.09, 13:26
      To nie Twój problem, tylko Twojego znajomego.
      Ty masz po prostu być uprzejma dla teściowej. Uprzejma, nie
      nadskakująca.
      Jeżeli Wasz związek przejdzie do bardziej poważnego etapu, zwróć
      uwagę, czy znajomy rozwiąże "problem" i jak go rozwiąże.
      Jeżeli grzecznie aczkolwiek stanowczo powie, że nie życzy sobie
      złośliwości, a potem będzie pilnował, żeby złośliwości się nie
      zdarzyły, a jak już wystąpią, będzie reagował, to bardzo dobrze.
      Jeżeli załatwo to w sposób chamski, lub nic nie zrobi - daj sobie
      spokój z takim facetem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka