psc0
20.04.09, 23:57
Od kilku dobrych lat koleguję się z pewną dziewczyną.. na początku -reakcja -
bardzo w porządku, wyluzowany człowiek.
Później - troszkę przesadza
Jeszcze później -jej się nie da słuchać
Teraz - ona jest chora psychicznie..
Dziewczyna żyje w innym świecie, ma przerost .... wszystkiego, zero
samokrytyki, widzi tylko siebie i swojego mężczyznę o którym mówi 24/h a całą
resztę ocenia, obgaduje..
Ostatnio przestała się do mnie odzywać (pomyślałam "uffff" ;-)) jednak jak
usłyszałam, że to dlatego, że nie powiedziałam jej, że zerwałam z facetem
(wiedziałam, że równa to się transparentowi na ratuszu) to zwariowałam..
Jeszcze kiedy indziej zrobiła mi (i nie tylko) karczemną awanturę ponieważ na
imprezie nie chciało mi się tańczyć do jakiejś piosenki -paranoja, a ona
wybiegła z płaczem..
Wszystko to może wydawać się śmieszne, jednak problem zaczyna się tu, że
studiuję z nią..
Jedna grupa.
Jak na początku kiedy zaczęłam zauważać, że nie jest to znajomość godna
podtrzymania zaczęłam się odsuwać, niestety chyba nie chciała tego zauważyć,
że rozmowa jest tylko z formie grzecznościowej i że wolę inne towarzystwo. W
momencie jak zaczęła się robić nachalna, moja agresja rosła wprost
proporcjonalnie do jej nachalności..
Nie wytrzymywałam, na jej za przeproszeniem pieprzenie bzdur zaczęłam reagować
inteligentnymi docinkami. (Bo jak tu nie zareagować kiedy dziewczyna jednym
zdaniem niszczy cały światopogląd i wiarę w ludzi;-) )
No.. i teraz ona znalazła sobie nową koleżankę, ucieszyłam się, bardzo, znów
przestałam się do niej odzywać z myślą, że w końcu będzie spokój..
Przeliczyłam się, aktualnie jestem na tapecie rozmów z nową koleżanką..
Co złego to tylko ja.
Chyba pokutuje za wszelkie grzechy tego świata.
O ile mało mnie interesują ich rozmowy tak troszkę mi przykro, że słuchają
tego ludzie których znam tylko ze szkoły i nie chciałabym żeby wyrabiali sobie
o mnie jakieś negatywne opinie..
A koleżanka skutecznie dąży aby poodsuwać ode mnie wszystkich..
O ile ja się hamowałam z komentarzami na jej temat które mogły by jej
zaszkodzić (bo po co) tak ona się nie krępuje wychodzić z tematami dla mnie
intymnymi (jak choćby związek z moim byłym)
Teraz już nie wiem jaką strategię obrać,
zostawić to i czekać aż wszyscy mnie znienawidzą?
Odpłacać pięknym za nadobne? (choćby nie żałując sobie docinków kiedy mówi
kompletne bzdury,bo wyciąganie jej brudów do teraz mnie nie bawi)
Czy zrobić jeszcze co innego..
.. już mam dość.