vintagepoint
21.04.09, 17:58
Jestem prawie pewna, że spotkałam na swojej drodze faceta-kuriozum. Ale może
się mylę, stąd moja prośba o odpowiedź na pytanie następujące: czy
kiedykolwiek w bliższej relacji miałyście, dziewczyny, do czynienia z czymś takim?
Po kolei: facet jest w tzw. średnim wieku. Wykształcony jest bardzo. Niestety
- edukacja, jak również zajmowana, niezwykle wysoka, pozycja społeczna nie
wytrzebiły z niego lumpa. Facet ten: kąpie się tylko rano; wieczorem częściej
nie myje, niż myje zęby (gdy spędzamy razem noc, a zdarza się to średnio raz
na miesiąc, widzę to...), nie używa żadnych dezodorantów, ani
antyperspirantów, ani żadnych innych, gdyż twierdzi, że to jest bezrefleksyjne
podążanie za modą oraz że on nie śmierdzi (co jest oczywistą nieprawdą; zimą
może faktycznie tego nie czuć, ale latem niedobrze mi się aż robi od smrodu
potu spod pach); nie nosi okularów przeciwłonecznych (z czystego skąpstwa,
podejrzewam, podobnie jak ze skąpstwa nie kupuje dezodorantów; jest bardzo
bogaty i niezmiernie skąpy), bo, znowu, jest to bezrefleksyjne podążanie
blablabla, a poza tym - jego słońce nie razi (to dlaczego caly czas się
marszczy latem???). Chodzi ubrany jak flejtuch ostatni, nosi np. koszulki polo
w kolorze jaskrawo niebieskim, które modne były chyba 30 lat temu, sprane i
wyglądające niczym szmata do podłogi. Nadmienię, że ma żoneczkę, panią z
tytułem "dr" przed nazwiskiem. Współczuję - pomimo takiej kasy, nie
wytrzymałabym ze śmierdzielem dlużej niż tydzień. Aha - fiut mu jedzie,
oczywiście, niemiłosiernie, gdyż on kąpie się tylko rano... A wiecie, jak się
kąpie? Samą wodą, nie używa mydła, zelu pod prysznic, nic, bo to jet - no?
prze-re-kla-mo-wa-ne. Włosy cuchną mu łojem.
A opisalam mojego byłego kochanka, którego rzucilam za brak higieny oraz
skapstwo.