tygrysio_misio
02.05.09, 15:31
chcialabym wam objawic moje odczucia w tej kwestii
wcale nie boje sie bolu...wrecz w pewnych sytuacjach lubie go.. patrze na
swiat bardzo biologicznie, wiec wszelkie niuanse przyrody sa dla mnie
arcyciekawe ;]
jedyne co sprawia,ze na mysl o tym,ze mialabym byc w ciazy niefajnie mi... to
jest to co po porodzie
kompletnie nie mam zadnych ciagawek ku malym dzieciom... wrecz wydaja mi sie
one brzydkie jak cholera i "nieciekawe osobowosciowo"
lubie dzieciaki kiedy sa juz podrosniete, kiedy mozna pokazywac im swiat,
tlumaczyc zawilosci natury, dzialanie ich organizmu... ksztaltowac ich siatopoglad
dopoki dziecko nie osiagnie takiego wieku, w ktorym moglabym z nim
porozmawiac, obejrzec "byl sobie czlowiek", "bylo sobie zycie" lub cos
takiego... to dziecko wydaje mi sie raczej uporczywym obowiazkiem, niz
przyjemnoscia
kompletnie nie moge zrozumiec co laski widza w tych malych, brzydkich
dzieciach... ale tez malych psach i kotach (do pewnego stopnia rozwoju)..
lubie koty niesamowicie, ale kiedy sa juz duze i maja swoje cechy
charakteru... takie male, ledwo stojace na nogach sa dla mnie bleee...
kiedys tak nie mialam.. ale to chyba ze wzgledu na to,ze mloda bylam i nie
zdawalam sobie sprawy z obowiazkow matek malych dzieci... teraz kiedy wizja
takiego zycia jest przede mna coraz bardziej poprostu coraz mniej czuje sie na
silach...zaczyna mnie to przerazac
chcialabym urodzic juz takie 4 letnie dziecko... no nawet 2 letnie o ile
bedzie bardzo inteligentne ;]
wredna jestem i paskudna... i przerazam sama siebie... przeraza mnie to,ze mam
wszytsko na odwrot ;]
czy jestem nienormalna?