juliadruzylla
09.05.09, 18:12
Potrzebuję obiektywnego spojrzenia na sytuację. Jestem w związku od
ponad dwóch lat, wiadomo są gorsze i lepsze momenty ale to udany
związek. Mój największy problem to stosunek mojego M do pracy. Ma
własną firmę, pracuje bardzo dużo, plus często zdarzają się awarie
kiedy musi na gwałt jechać gdzieś i starać się opanować sytuację.
Ostatnio widujemy się max godzinę dziennie, wczoraj wpadł wykończony
o 22giej na pięć minut (nie mieszkamy jeszcze razem), od ładnych
paru tygodni on spędza w pracy w zasadzie wszystkie soboty, właśnie
dowiedziałam się że w niedzielę też prawdopodobnie się nie spotkamy
bo awaria poważna a trzeba ją opanować przed poniedziałkiem i
poniosło mnie. Od razu napiszę że wiem na pewno że faktycznie to
praca tak go pochłania i że nie ma tam żadnej pięknej blondynki:-).
I teraz pytanie: czy ja przesadzam że wściekam się o to że przez tą
cholerną pracę ma dla mnie mało czasu? Ma zobowiązania i musi ich
dotrzymać, ja nie jestem kobietą bluszczem ale cholera czasem czuję
się jak singiel:-( Jak myślicie?