lil-y
17.05.09, 15:21
z mezem mieszkamy u moich rodzicow, on przyczepil sie do mnie jak
rzep wiecie do czego...nie kochamy sie juz od dawna, ani fizycznie
ani emocjonalnie, mamy jedno dziecko, nasze malozenstwo generalnie
to porazka...
JA GO NIENAWIDZE!!!
on niekidy jak jest lepiej mowi ze mnie kocha, ale to tylko
gadanie...
maz nie pracuje w ciagu 4 lat mial 4 prace, teraz nie pracuje od
misiaca, w kazdej pracy mu zle, wszyscy sa glupi, beznadziejni itp...
a jak sie pozniej okazuje od szefostwa maz po prostu sobie nie
radzi, jest leniwy, klotliwy itp
podczas klotni ubliza mi, zdarzylo sie ze mnie uderzyl,(choc
przyznam, ze ja tez nie bylam bierna, jednak jego wyzwiska i sila sa
znacznie bardziej mocniejsze)
przed slubem byl bardzo kochajacy, na prawde zupelnie inny
czlowiek... byl zawsze za mna i wogole...
teraz nawet mnie nie broni przy znajomych
znalismy sie krotko(rok) przed slubem...zaszlam w ciaze poronilam i
postanowilismy wziasc slub bylam zalamana poronieniem i pod wplywem
emocji, nie z racjonalnego punktu widzenia, pobralismy sie
maz za moja namowa skaczyl technikum
ja w obecnie koncze studia magisterskie i zczynam 2 fakultet
nie bylo zle miedzy nami do czasu nastepnej ciazy, niby obydwoje
chcielismy miec dziecko, jednak on jeszcze nie dorosl do dziecka, w
trakcie ciazy klocil sie ze mna, olewal mnie, popijal dosyc czesto,
oklamywal, a nawet nawiazal internetowo znajomosc z dziewczyna, z
ktora rowniez widywal sie w rzeczywistosci, ja nie moglam
powstrzymac nerwow, synek mimo, ze jest wspanialym dzieckiem
doslownie idealnym- jest bardzo nerwowy, mysle ze to za sprawo moich
ciazowych nerwow
ja narazie siedze w domu, nie pracuje, choc chcialabym, ale
wczesniej nie mial kto z synkiem zostac, a teraz jak on nie pracuje,
pisze prace magisterska i nie zdarzylabym jej skonczyc gdybym
podjela prace, podejme zaraz po obronie, albo nawet zdaniu pracy mgr
maz nie ma wogole honoru, liczy na moich rodzicow, bo jego rodzice
nigdy nam nie pomogli, ani w ogole nie interesuja sie ani nim, ani
wnuczkiem, nie szuka pracy bo mu wygodnie, codziennie piwko
codzienne odwiedziny znajomych lub u znajomych, i zycie na koszt
moich rodzicow
moi rodzice sa kulturalni, ale juz maja dosyc utrzymywania trojki
osob, nie lubia mojego meza, nie szanuja go!!!choc nie daja tego po
sobie poznac, a poza tym on sam sie nie szanuje...
nie jestem bez winy, wiem, ale chcialabym miec normalna rodzine,
chcialabym zyc samodzielnie a nie tak na czyjs koszt- jak moj maz...
nie wiem co mam zrobic???
z jednej strony pamietam jaki kiedys byl kochajacy
z drugiej jednak nie wiem czy on sie kiedys zmieni???
jeszcze napisze o relacjach miedzy nami
jest tak jak jest dobrze to jest dobrze, ale on szybko i latwo
wybucha, jest uzalezniony od gier komputerowych(z czym tez walcze,
ale bezskutecznie) czesto sie drze, wtedy ja go wyzywam i powstaje
klotnia
ja chce zmiany, czesto mu mowilam ze chcialabym zaczac zyc jak
szanujaca sie rodzina, ale njwyrazniej on nie chce sie zmienic,
czesto prowokuje klotnie, dodam rowniez ze klamie!!!nigdy nie
dotrzymuje umowionej godziny, wychodzi mowi na 30 min wraca po 2
godz np. fakt nie chce by wychodzil, ale on rowniez nie chce bym
wyhodzila ja skoro ja sie stosuje do jego zalecen to dlaczego on do
moich nie???
co byscie zrobily w mojej sytuacji??
jest jakas szansa
dodam ze dziecko bardzo kocha i jest dostatecznie dobrym ojcem...