madziczek1
18.05.09, 01:46
Jak określicie zachowanie faceta.
Gość o kilka lat ode mnie młodszy, ja mam chłopaka, ale tamten się uparł i
zalecał się do mnie chwilkę, aż musiałam go wyganiać do domu, bo chłopak nie
miał wyczucia, ile czasu można u kogoś przesiadywać.
Po tym, jak dostał kosza, poszedł na piwo z kolegą i mam wrażenie, że kolega
wbił mu do głowy, że nie ma na co liczyć. W końcu...
Dziwi mnie natomiast to, że jeszcze dobrze nie przestał się do mnie kleić, a
już pyta, czy wiem, czy koleżanka powiedzmy Paulina jest zajęta. A po chwili
rozwodzi się nad urodą powiedzmy Ani, mówiąc mi, że "daleko ci do niej".
Czy nie uważacie, że to z jego strony nie tyle nieeleganckie, co wręcz
chamskie? Najpierw się klei, a w parę godzin później taki tekst? Ja nie
wymagam zachwytów nad swoją urodą, ale mówienie komuś wprost, że ktoś inny
jest ładniejszy, uważam z jego strony za prowokację.
Poradźcie mi, czy powinnam się na gościa obrazić, czy go zlać? Pragnę dodać,
że jesteśmy umówieni za parę dni na koncert, chciałabym iść, ale nie wiem, czy
w tej sytuacji nie zrezygnować i zostawić szczeniaka na lodzie z biletami.