mareczekk77
19.05.09, 21:59
Wszyscy ludzie pragną poczucia bezpieczeństwa.
To podstawowe dążenie ludzkości, które gwarantuje rozwój i przetrwanie. Mamy
je wpisane w nasze ciała. Ten imperatyw można doskonale zaobserwować u Pań
marzących o bezpieczeństwie. Jak kobieta może być bezpieczna? poprzez bogatego
partnera. Dawniej, gdy nie było emerytur ani publicznej opieki zdrowotnej,
kobieta była zdana na siłę mężczyzny. Silny mężczyzna polował i łapał dziki,
jedli je sobie później z kobietą, a jak taki pierwotny mężczyzna się objadł
mięsem to od razu, wskakiwał na kobietę i ją zapładniał.
Gdy pojawiały się dzieci, silny samiec zapewniał jedzenie i ochronę. Ale gdy
go zabili ludzie bądź dzikie zwierzęta? kobieta nie umie polować, dzieci za
małe, umierali z głodu i zimna. Koszmarna i przerażająca śmierć. Kobieta więc
mimo tego że miała swojego własnego samca, gdy ten polował na mamuty w lesie
zdradzała go z innym, nadmiernie owłosionym mężczyzną w jaskini. Cel był
niezwykle ważny - wymieszanie genów co powoduje ze dziecko jest silniejsze i
zdrowsze, oraz w wypadku śmierci swojego mężczyzny zapewniona opieka
"kochanka". Wtedy nie było miejsca na miłość i romantyzm, bo te opiewane przez
poetów piękne stany emocjonalne mogą rozwijać się jedynie w cieple, gdy ludzie
są najedzeni i nic ich nie boli. W warunkach pierwotnych, kiedy w każdej
chwili groziły zwierzęta, mróz, głód, inni ludzie a przeziębienie oznaczało
śmierć głodową, liczyło się tylko przetrwanie.
Do tej pory wszystkie komórki naszego ciała są naznaczone pragnieniem
bezpieczeństwa. Mimo że w Polsce z głodu i mrozu się już umrzeć nie da, nadal
kobiety zdradzają mężczyzn i wybierają tych bogatszych. Celem jest nie tylko
zapewnienie potomstwu bezpieczeństwa, ale też pragnienie stagnacji. Miliardy
osób marzą o spokoju, o tym ze leżą przed telewizorem, oglądają filmy i
objadają się chipsami a wszystko robi się samo. Nie trzeba pracować, starać
się, stresować. Można spać. Życie to ruch, a my chcemy zatrzymać się.
Widać to doskonale na przykładzie mężatek. Przed ślubem mąż zawsze ma sex,
dbają o siebie, diety, sport, zawsze dobry makijaż. I zaczyna się odwieczny
mechanizm godowy - kobieta szantażuje mężczyznę odstawiając sex, udając
nieszczęśliwą, płacząc, i namawia na ślub jako ukoronowanie miłości. Ślub jest
ważny ponieważ mężatki wywierają presję na dziewczyny niezamężne, kobieta bez
ślubu czuje się gorsza, i jest faktycznie atakowana przez inne mężatki -
zawsze subtelnie jest okazywana jej pogarda przez inne Panie, które upolowały
swojego mężczyznę. Mamy w końcu ślub, i co się dzieje w ciągu kilku lat z mężatką?
Widać to dokładnie na Naszej klasie. Wszystkie niemalże roztyły się, i stały
się brzydkimi gderającymi i zmęczonymi życiem kobietami z dziećmi. Nie ma
presji i zagrożenia, więc nie ma potrzeby starania się o siebie. Każde
imperium bez zagrożenia musi upaść. Ale to nie wszystko. Gdy marzymy o
poczuciu bezpieczeństwa, czyli o możliwości wyspania się, robienia tego co
chcemy, wyobrażamy sobie ze jest to wspaniałe. Właśnie tak kuszą nas
pragnienia, obiecując nam coś wspaniałego. Gdy je spełniamy, zawsze się
okazuje ze to było kłamstwo, szczęścia nie ma. Ileż to razy moi czytelnicy
gonili za swoją wizją, i ileż razy doświadczali później braku szczęścia? no
właśnie. Teraz też o czymś marzysz, i jak myślisz, doznasz tego szczęścia o
którym myślisz gdy już spełnisz swoje pragnienia?
Człowiek który idzie za swoimi pragnieniami i jest na tyle naiwny że wierzy im
mimo że wiele razy już się przekonał że zaspokojenie pragnienia daje ulgę
jedynie na chwilę a zaraz znowu trzeba za czymś biec, głosuje, chodzi do
świątyni aktualnie bieżącej religii, jest poważny, i nazywany jest normalnym.
Człowiek który zaczyna się zastanawiać, czy aby czasem nie jest oszukiwany
przez siebie samego, staje się kimś kto wyrasta ponad tłum. Staje się orłem w
kurniku. Ma szansę być naprawdę szczęśliwym. Ma wielką szansę nie gonić za
szczęściem, a jednak je mieć, czego nigdy nie doświadczy człowiek "normalny"
który biegnie całe życie, by pod jego koniec z przerażeniem uświadomić sobie
ze całe życie był bezczelnie oszukiwany i wykorzystany, a z własnego
wygodnictwa nie chciał tego zmieniać, i nic z tego nie miał. Miało być
szczęście, został żal, miała być radość, został smutek, miało być poczucie że
moje życie ma głęboki sens, został tylko strach.
Bodźce z zewnątrz czyli presje otoczenia rozwijają człowieka, presja z
wewnątrz czyli Twoje pragnienia i leki, też Cię rozwijają. Stagnacja to śmierć
i upadek. Podałem przykład Pań. A Panowie? wszyscy widzimy Panów co oddają się
poczuciu bezpieczeństwa przez telewizorem - łysinka, cieniutkie rączki, wielki
obrzydliwy brzuch, czarne zęby. A jacy święcie oburzeni że piękne dziewczyny
na nich nie zwracają uwagi, wyzywają je nawet od pustych i płytkich.
Zaburzenia erekcji to też oczywiście wina wszystkich oprócz nich. I tak mija
im życie na kanapie, podjadaniu kiełbasy i popijaniu wódeczki, na żalu do
wszystkiego i wszystkich że świat ich nie docenił. Nic nie dali od siebie, nic
nie zainwestowali w siebie, a chcą odbierać procenty. Ale procent od zera to zero.
Reasumując. Kobiety czują się wspaniale z mężczyzną zaradnym, zamożnym. Całe
ich ciało i pamięć genetyczna jest za zamożnym facetem, umysł może być za
biednym. Ale kto wygra? genetyka zawsze wygra w przeciętnej kobiecie i
mężczyźnie. Pod słowem genetyka rozumiem to, ze w kobiecie rodzą się przyjemne
uczucia gdy jest nią zainteresowany zamożny mężczyzna. To nie tylko jej wybór,
materializm, to też reakcja układu nerwowego na który ani kobieta ani
mężczyzna nie ma wpływu. Ale ponieważ mężczyzn zamożnych jest mało a tacy
faceci wola piękne 18 latki, konkurencja u Pań też wielka. Wtedy zostają
biedniejsi Panowie, i poczucie przegranej życiowej - i całe życie zemsta na
swoich mężach, za swoje niezrealizowane marzenie o księciu na białym koniu, i
wspominanie jakiegoś kochanka któremu się podobałaś, i jak by to teraz było
wspaniale z nim. Mąż ma 40 lat, kochanek 20 lat temu miał 20 i w Twojej
pamięci jest sexy młodzieńcem. Ciekawe tylko czy byś go zechciała teraz,
postarzałego o 20 lat, czy teraz tez byłoby tak wspaniale jak chcesz w to
wierzyć. Na pewno nie.
Moi drodzy Panowie. Droga do serca Pań wiedzie przez pamięć genetyczną. A jaka
wiedzie droga do naszego, męskiego serca? oczywiście, przez żołądek. Ja i inni
mężczyźni preferujemy tylko Panie umiejące nakarmić swojego mężczyznę,
zgrabne, ładne, zamożne. Czy ja jestem inny? nie. Mną też steruje pamięć
genetyczna, i jestem w jej władzy. Różnica między mną a przeciętnym facetem
jest taka, ze ja zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że jestem pionkiem na
szachownicy życia, a przeciętny facet myśli ze decyduje. Nie, to tylko Ci się
tak wydaje przyjacielu. Rządzą nami geny i zachowania wyuczone, trzeba to
zaakceptować, można też to zmieniać, ale to praca na lata.
Gdy widzę zwykłych ludzi, widzę jak pędza ku otchlani zatracenia. Nie
rozumieją tego że miliardy ludzi przed nimi żyło tak samo i nic nie osiągnęło.
Oni i ich dzieci umarli, rody zaginęły w mrokach dziejów, cały wysiłek,
wszystko co zrobili było bez sensu. I ich protoplaści nadal jak lunatycy lgną
do tej szerokiej ścieżki na końcu której jest bezdenny wodospad stworzony z
ludzkich łez. Jak to dobrze że ciemną ludzkość oświecają latarnie wskazujące
inną drogę, wąską, brukowaną, ale prowadzącą ku wybawieniu. Oczywiście
doskonale wiecie że pisząc o latarniach rozświetlających ludzkość, mam na
myśli siebie :)