Dodaj do ulubionych

Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty)

25.05.09, 18:10
W liceum bylismy kumplami, z czasem narodzila sie przyjazn. Mnie Piotrek zawsze sie podobal, ale bylam zbyt niesmiala, by zrobic jakis krok. Mialam wprawdzie podejrzenia, ze ja tem mu sie podobal, ale byly to tylko podejrzenia, bo on nie zrobil nigdy zadnego kroku w moja strone. Po skonczeniu liceum nasze drogi sie rozeszly. Wyjechalam na studia do innego miasta i kontakt sie urwal. Skonczylam studia, zaczelam prace i po kilku latach wrocilam do mojego miasta rodzinnego. Przez przypadek odnowil mi sie kontakt z Piotrem. Okazalo sie, ze jest zonaty, bez dzieci. Dzis mamy oboje po 28 lat. Wymienilismy sie nr telefonu i gadu gadu. Czesto do siebie pisalismy na gg- rozpadl sie moj zwiazek i Piotr okazal sie byc fantastycznym przyjacielem, pocieszal mnie itd. Bylismy ze soba blisko, chociaz nie spotykalismy sie na zywo. Tylko pisanie na gg. No i zakochalismy sie w sobie. Piotr wyznal mi w koncu, ze zawsze mu sie podobalam, ale nie mial odwagi mi tego wyznac. On takze nie chcial psuc naszej przyjazni w tamtym czasie. Do tej pory do niczego miedzy nami nie doszlo. Tzn spotkalismy sie na miescie w sekrecie, w kawiarni, ale nie zdradzil zony ze mna. Twierdzi, ze ozenil sie z zona z milosci, ale z czasem uczucie stawalo sie coraz mniej intensywne, a jak pojawilam sie ja w jego zyciu, to zakochal sie we mnie i chcialby zostawic zone. Ja nie wiem, co w tej sytuacji robic. Nigdy nie przyszloby mi do glowy, ze moge sie zakochac w zonatym mezczyznie. Kochamy sie ale nie chcielibysmy skrzywdzic jego zony. Naprawde nie wiem, co dalej z nami bedzie. Jak z tego wybrac, czy walczyc o wlasne szczescie? Czy moze mamy negowac to co do siebie czujemy, zeby nie skrzywdzic tamtej dziewczyny? Ale z drugiej strony czy watro by on na sile utrzymywal to malzenstwo, kochajac mnie? Ja jeszcze mu nie dalam odpowiedzi, czy zdecyduje sie z nim byc. Mam powazny dylemat.
Obserwuj wątek
    • deszcz.ryb Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 18:16
      Chcesz sprawdzić, czy mu naprawdę na tobie zależy? NIE idź z nim do łóżka dopóki się nie rozwiedzie i nie pokaże ci papierów rozwodowych. [nie wspominam tu o moralnych implikacjach zabierania męża żonie, bo chyba jesteś dorosła i wiesz, że to podłe, chamskie i wredne]

      A chłopa nie słuchaj - jak chce sobie poru... na boku to ZAWSZE ci powie, że "żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią" [poznajesz cytat? odwieczna sytuacja], że ty i tylko ty. Nie bądź naiwna, naprawdę chcesz być tą trzecią?
      • marzeka1 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 18:23
        Kochamy sie ale nie chcielibysmy skrzywdzic jego zony. "- rozkoszny tekst.
      • la.bruja Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 19:28
        Bardzo dobra rada
        • la.bruja Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 19:29
          tzn. rada Deszcz :)
          • baba67 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 19:35
            Niedojrzaly dupek.Jakby mu bylo zle z zona toby sie rozwiodl.
            • wj_2000 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 12:47
              baba67 napisała:

              > Niedojrzaly dupek.Jakby mu bylo zle z zona toby sie rozwiodl.

              Rzeczywiście jesteś baba. Do tego toporna!
              W przyrodzie miłość ma znaczenie biologiczne. Pojawia się po to, by były dzieci.
              Z biegiem lat jej charakter zmienia się (inne hormony się wydzielać
              zaczynają!!!!!). Rodzinę zaczyna trzymać troska o dzieci będąca ważniejszym
              źródłem satysfakcji niż orgazmy!

              Małżeństwo bezdzietne nie ma wielkiego sensu. Dlatego, jest naturalne
              (choć możliwe są oczywiście wyjątki), że strony ( a zwłaszcza mężczyzna) zerkają
              na boki, czy tej niezdrowej sytuacji nie da się poprawić. Stan pośredni, stan
              wahań nie musi prowadzić do natychmiastowego rozwodu, jak Ci się zdaje.
              Ale nowa osoba, nowa miłość wszystko zmienia. Jeśli może powstać nowa rodzina (z
              dziećmi!) to porzucenie starej partnerki jest wręcz moralne. Jeśli za
              moralne uznać nie to co klechy bełkocą, czy jakieś stare księgi, ale to co
              sprzyja spójności i rozwojowi społeczności. A rozwój społeczności bez
              dzieci, to złudzenie.
              • baba67 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:16
                Ja jestem moze toporna ale Ty za to jestes na pewno chamski.
                I na dotatek z logika u Ciebie nie teges. Skoro facet nie ma dzieci, z zona mu
                niedobrze to niechze sie rozwiedzie. Zdaje sie ze cos podobnego sugerujesz. Wiec
                i Ty jestes ciezko myslacy czyz nie ?
                • hegemon72 łojezu co tępa baba 26.05.09, 14:31
                  jak mu uczucie do żony przejdzie to ma sie od razu rozwiesc??

                  czyli wyrzucic na smietnik jak stary samochod, sprzedac, generalnie pozbyc sie?

                  czego to nie mozna sie dowiedziec od kobiety
                  • basia.basia1 Wszystko przez to że ludzie ze soba nie rozmawiają 26.05.09, 14:35
                    Wszystko przez to że ludzie ze soba nie rozmawiają w związkach.
                    Dlaczego uczciwi i wartościowi ludzie trafiają na złych ludzi,
                    którzy ich upoorzą, wystarczy powiedzieć że to tylko przygoda i nikt
                    nie będzie sie angażował.
                  • baba67 Re: łojezu co tępa baba 26.05.09, 21:18
                    Sam jestes tepy-wszystko mu wyloz jak soltys krowie na rowie bo inaczej nie
                    rozumie.Nie dyskutuje sie tutaj o tym co ma robic facet jak mu uczucie
                    przejdzie. Temat dyskusji jest tu zgola inny, ale czegoz sie tu spodziewac po
                    takim intelekcie...
              • straszna.dziwka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 07:06
                Walnij sie w ten pusty leb, najlepiej o kant stolu. Stosujac ta chora logike, ktos moglby zgwalcic Twoja 13-letnia corke. Prokreacja ponad wszystko, im wczesniej tym lepiej, a najlepiej po pierwszej miesiaczce. Potem regularny stosunek i ciaza za ciaza. Ktos moglby tez skopac Twoja 80-letnia matke ze skutkiem smiertelnym. Po co komu jakas stara baba, ktora sie nie rozmnaza. Lepiej ja pochlastac po kilku ciazach, nakarmic jej miesem niemowleta. W imie rozwoju spolecznosci najlepiej przy okazji zadzgac wszystkich uposledzonych i niewydolnych fizycznie.

                • wj_2000 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 07:51
                  Chyba pisałem swój post zbyt skrótowo, bo zostałem całkowicie niezrozumiany.
                  Nigdy mi nie przyszło do głowy, by głosić, że powinniśmy iść bezwarunkowo
                  za głosem instynktu, którego najsilniejszą komponentą w całej przyrodzie jest
                  dążenie do odchowania jak najliczniejszego potomstwa. Podobnie, jak w
                  analogicznym problemie, nikomu nie przyszło by do głowy namawiać do poddawania
                  się instynktowi i jeść tyle ile się zmieści w żołądku i to jak najtłustszego i
                  najsłodszego.

                  To, na co pragnę zwrócić uwagę, to fakt istnienia w człowieku bagażu
                  wielomilionletniej ewolucji, która wykształciła wręcz biochemiczne mechanizmy
                  sprzyjające i rozrodowi i zachłannemu pochłanianiu kalorycznego jedzenia. Bo
                  w przeszłości było to warunkiem przetrwania.
                  Ostatnie niewiele lat (jedno stulecie?) spowodowało, dzięki rozwojowi nauki i
                  technologii, zupełną zmianę warunków zewnętrznych w jakich żyjemy. Zarówno
                  jedzenie bez ograniczeń, jak i płodzenie dzieci bez ograniczeń (jeszcze moja
                  babcia miała 13 - cioro dzieci) to prosta droga do katastrofy. Zarówno
                  katastrofy poszczególnych ludzi, jak i katastrofy całego gatunku ludzkiego.

                  Jednak zmiana warunków zewnętrznych (jakie człowiek sam wywołał) nie przełożyła
                  się nijak na naszą biologię, na nasze hormony, na nasz apetyt.

                  Uratować może nas tylko rozum i świadoma refleksja.

                  Naiwnością jednak jest wierzyć, że wystarczy ogłosić listę zasad racjonanego
                  postępowania i wszystko będzie cacy.

                  Na przykład - nie pijmy piwa, bo ma dużo kalorii i prowadzi do spaślactwa. Ja
                  osobiście lubię piwo, ale go z powyższych powodów nie piję. I mimo wrodzonych
                  wręcz skłonności utrzymuję całe długie życie swoją wagę w ryzach (lekkiej
                  nadwagi), choć zachowując się beztrosko wpadłbym natychmiast w otyłość.
                  Podobnie nie wystarczy wiedzieć, że lepiej nie płodzić dzieci, skoro jestem
                  niezbyt biologicznie udany. Lepiej, by czwórkę dzieci odchowało wspaniałe
                  małżeństwo sąsiadów.
                  Jak się ktoś uprze na swoje dziecko to fortunę przeznaczy na zapłodnienie in
                  vitro, by spłodzić kolejną bezpłodną w przyszłości i słabowitą istotę.
                  I wreszcie samo sedno moich przemyśleń. Tzw "miłość" to burza substancji
                  chemicznych.
                  Oto krótki fragment z Internetu:
                  "Romantyczna, szalona, występna... Miłość niejedno ma imię. Dla fizjologa jest
                  grą substancji chemicznych, które - niczym narkotyki - najpierw wyzwalają
                  euforię, a potem uzależniają. "
                  Poddajemy się tej burzy. Bredzimy przy ołtarzu, że to do śmierci, bo tak
                  nam się wydaje!
                  Ale w przyrodzie to tak nie działa. Para bezdzietna (w większości wypadków)
                  skazana jest na rozpad. Hormony po 2, najwyżej 3 latach przestają działać. Więź
                  rodzinna związana jest z innymi mechanizmami. Wyzwalanymi narodzinami potomstwa.
                  Utrzymywanie bezdzietnego małżeństwa, tylko dlatego, że się "obiecywało dozgonną
                  wierność" ma taki sens mniej więcej, jak zobowiązanie się do jedzenia całe
                  życie jedynie kurzego białka (z jaja) i rezygnacja z innych form (nie tylko
                  mięsa, ale nawet zbóż czy strączkowych).
                  Po co się tak torturować? Trzeba od ludzi wymagać przyzwoitości, ale
                  niekoniecznie heroizmu.
                  • emre_baran +1 wj_2000 27.05.09, 16:39
                    No i rzucaj dalej bracie te perly. Marzy mi sie socjalne
                    sieciowanie, ktore by mi wyszukiwalo pozioma spolecznosc na pewnym
                    etapie komunikacyjnego rozwoju. W kwesti mas i spoleczenstwa to sie
                    jak najbardziej zgadza z toba.

                    Pomijasz natomiast calkowicie warstwe kulturalna spoleczenstwa, na
                    dodatek co z tym paradoksalnie nadwrazliwym organenm zwanym mozgiem
                    i jego mistycznan warstwa, dusza? Postulujesz ze byt ksztaltuje
                    swiadomosc. Byc moze.
                  • memphis90 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 12:49
                    Wszystko pięknie i logicznie wyłożone, ale facet ma lat 28, a nie np. 48 i to,
                    że nie ma do tej pory dzieci nie znaczy, że para ta jest bezpłodna. Więc cała
                    argumentacja nt. biologii mija się z celeme facet ma ochotę na kolejną partnerkę
                    i seks z nową samicą.
                  • memphis90 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 12:51
                    Oj, moje osobiste dziecię skasowało mi tekst :)

                    Więc cała argumentacja nt. biologii mija się z celem- to nie bezdzietność tu
                    sprawia, że facet ma ochotę na kolejną partnerkę i seks z nową samicą.
      • wacek44 I to jest własnie sedno sprawy 26.05.09, 11:43
        Post pasuje jak ulał do sytuacji. Nie zdziwiłbym się gdyby miał
        jeszcze jakąś "przyjaciółkę". Faceci lubią brąz :)
      • morekac Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 12:19
        Może się wszak okazać, że żona będzie nader zadowolona z pozbycia
        się pana, wcale nie znaczy, że ją umieszczęsliwicie. A tak na
        powaznie - nie bądź w przyszłości zaskoczona, jak po kilku latach
        zostawi i ciebie.
    • karolka47 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 19:34
      Żonaty, obiecał już komuś innemu uczucia...Przede wszystkim powinnaś myśleć o
      jego Żonie i co to za pomysł by spotykać się i angażować z żonatym facetem, nie
      pojmuję takich kobiet... też kiedyś będziecie żonami
      • estellea Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 20:53
        karolka47 napisała:

        > Żonaty, obiecał już komuś innemu uczucia...Przede wszystkim powinnaś myśleć o
        > jego Żonie i co to za pomysł by spotykać się i angażować z żonatym facetem, nie
        > pojmuję takich kobiet... też kiedyś będziecie żonami

        bla bla bla...w jakim swiecie ty zyjesz? Dzis juz nie jest tak ze prawie 100%
        malzenstw trwa do grobowej deski jak w czasach naszych babc ;) Znam conajmniej 4
        pary, ktore sie rozwiodly
        • yanoosh111 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 12:24
          Lepiej idź odrób lekcje bo to forum dla dorosłych :P
        • permanentne_7_niebo Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 16:46
          Nie chciałabym być z takim facetem, bo jeśli rzuca inną dla mnie, to
          ze mną po jakimś czasie zrobi to samo, poz tym jak kogoś takiego
          szanować. Dwa - przerażające. To po kiego grzyba się w ogóle wiązać.
    • audrey_kathleen Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 19:45
      Naprawdę nie znacie żadnych par, gdzie któryś z partnerów (albo
      oboje) jest po rozwodzie? Ja znam dwie, w przypadku I pary facet
      odszedł od pierwszej żony, z drugą jest już prawie 20 lat.
      Ważne jest to, że nie mają dzieci. Jeśli faktycznie jest między Wami
      uczucie, to można to jeszcze jakoś załatwić. Ale ta wersja przyjmuje
      założenie, że facet jest z Tobą bezwzględnie szczery.
      Ja bym nie ryzykowała i postawiła sprawę jasno. Rozwód i to
      NATYCHMIAST - bez ociągania i podchodów. Jeśli się do tego nie
      zastosujesz, to najprawdopodobniej wyjdziesz z tej sytuacji
      upokorzona i z rozszarpaną psychiką.
      Osobiscie uważam, że Twoja historia nie jest jakoś szczególna - na
      tym forum podobnych historii jest dziennie przynajmniej 10. Tylko
      zazwyczaj opisują je ŻONY, których MĘŻOWIE wdają się w romans z
      koleżankami z naszej-klasy.
      Zastanów się naprawdę dobrze, czy jesteś gotowa na tę szarpaninę i
      czy facet jest wart zachodu.
      I jeszcze jedno - nie wierzyłabym, że on nie sypia z nią, skoro nie
      sypia i z Tobą.
      • baba67 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 19:54
        No pewnie ze znamy, nawet pewnie czesc ma w rodzinie. Ja mam nawet
        przyjaciol-tyle tylko ze strona byla PO rozwodzie kiedy sie spotkali. Nie ma nic
        zlego w malzenstwach po rozwodzie. Jesli uczciwemu czlowiekowi z zona zle to sie
        rozwodzi.Palant kombinuje jakby miec dwie doopy. Proste.
    • estellea Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 20:50
      baba67 napisała:

      > Niedojrzaly dupek.Jakby mu bylo zle z zona toby sie rozwiodl.

      Niekoniecznie, mam kumpla, ktory byl w podobnej sytuacji, tzn zonaty ale mial romans z byla dziewczyna. Nie zostawial zony dopoki nie byl pewnien, ze kochanka zdecyduje sie byc z nim na dobre, oficjalnie. Ona w sumie tez nie wiedziala, czy zwiazac sie z rozwodnikiem czy lepiej jednak poszukac sobie kawalera bez bagazu. Kumpel nie chcial porzucic zony od razu, bo gdyby sie okazalo ze kochanka jednak sie z nim nie zwiaze, to on nie chcial zostac sam. Czyli nie zawsze jest tak, ze facet chce miec dwie dupy do posuwania, bo mu tak wygodnie.
      A co do kochanka autorki watku, to mysle ze on sypia ze swoja zona nadal, tylko ze traktuje to tylko jako czysto fizyczny seks a podczas seksu mysli pewnie o autorce watku ;) W takim ukladzie byloby lepiej i godniej dla tej zony, zeby jednak sie rozwiedli.
      • wanilinowa Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 20:54
        > Niekoniecznie, mam kumpla, ktory byl w podobnej sytuacji, tzn zonaty ale mial r
        > omans z byla dziewczyna. Nie zostawial zony dopoki nie byl pewnien, ze kochanka
        > zdecyduje sie byc z nim na dobre, oficjalnie. Ona w sumie tez nie wiedziala, c
        > zy zwiazac sie z rozwodnikiem czy lepiej jednak poszukac sobie kawalera bez bag
        > azu. Kumpel nie chcial porzucic zony od razu, bo gdyby sie okazalo ze kochanka
        > jednak sie z nim nie zwiaze, to on nie chcial zostac sam. Czyli nie zawsze jest
        > tak, ze facet chce miec dwie dupy do posuwania, bo mu tak wygodnie.

        ta historia miała postawić Twojego kumpla w lepszym świetle? nie wyszło.. :)
      • policjawkrainieczarow ROTFL! 26.05.09, 00:06
        Kumpel nie chcial porzucic zony od razu, bo gdyby sie okazalo ze kochanka
        > jednak sie z nim nie zwiaze, to on nie chcial zostac sam. Czyli nie zawsze jest
        > tak, ze facet chce miec dwie dupy do posuwania, bo mu tak wygodnie.


        post miesiąca jak dla mnie :)
      • maja_1040 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 23:58
        Oczywiście, że dupek do potęgi. Nie chodzi o to, żeby mieć dwie dupy
        tylko żeby chociaż jedna oślica odwalała za niego domowe obowiązki.
        Jak nie stara żona to nowa kochanka. Znamienne, że z decyzją o
        rozwodzie czekał aż się nowa wyrobniczka zadeklaruje. I w sumie
        dobrze jej tak jeśli odpowiada jej dwulicowy gad dupczący na dwa
        fronty..
      • rarely to bardzo dojrzały i samodzielny facet 27.05.09, 18:50
        Niekoniecznie, mam kumpla, ktory byl w podobnej sytuacji, tzn zonaty ale mial r
        > omans z byla dziewczyna. Nie zostawial zony dopoki nie byl pewnien, ze kochanka
        > zdecyduje sie byc z nim na dobre, oficjalnie. Ona w sumie tez nie wiedziala, c
        > zy zwiazac sie z rozwodnikiem czy lepiej jednak poszukac sobie kawalera bez bag
        > azu. Kumpel nie chcial porzucic zony od razu, bo gdyby sie okazalo ze kochanka
        > jednak sie z nim nie zwiaze, to on nie chcial zostac sam. Czyli nie zawsze jest
        > tak, ze facet chce miec dwie dupy do posuwania, bo mu tak wygodnie.
        > A co do kochanka autorki watku, to mysle ze on sypia ze swoja zona nadal, tylko
        > ze traktuje to tylko jako czysto fizyczny seks a podczas seksu mysli pewnie o
        > autorce watku ;) W takim ukladzie byloby lepiej i godniej dla tej zony, zeby je
        > dnak sie rozwiedli.
      • memphis90 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 12:53

        umpel nie chcial porzucic zony od razu, bo gdyby sie okazalo ze kochanka
        > jednak sie z nim nie zwiaze, to on nie chcial zostac sam.

        och, jakie to urocze!

        Czyli nie zawsze jest
        > tak, ze facet chce miec dwie dupy do posuwania, bo mu tak wygodnie.
        Taa, ale przynajmniej jedna do bzykania, gotowania, prania smierdzących skarpet
        być musi :/
    • wanilinowa Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 20:57
      > Twierdzi, ze ozenil sie z
      > zona z milosci, ale z czasem uczucie stawalo sie coraz mniej intensywne, a jak
      > pojawilam sie ja w jego zyciu, to zakochal sie we mnie i chcialby zostawic zone

      nawet Ci nie ściemnił że ożenił się z tamtą z braku laku?
      tamtą kochał, ale mu przeszło i teraz kocha Ciebie. hmm.
      • angelina25 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 22:01
        A co w tym dziwnego? Nie znasz osoby, ktora kochala, ale uczucie wygaslo i
        zakochala sie w kims innym? Znam wiele takich przypadkow.

        A do autorki- ja mysle ze wy byliscie sobie pisani tylko jako mlodsi ludzie nie
        mieliscie oboje odwagi wyznac sobie uczuc. Caly czas bylas w sercu tego faceta a
        z tamta sie ozenil, bo nie sadzil ze wasze drogi sie jeszcze kiedys zejda. Moze
        nawe faktycznie ja kochal ale jego uczucie do ciebie zwyciezylo. Doszlo do
        spotkania po latach no i wyszlo szydlo z worka. Co sie odwlecze, to nie uciecze
        :D Na twoim miejscu walczylabym o swoje szczescie. W dzisiejszych czasach
        mnostwo zwiazkow sie rozpada.
        • wanilinowa Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 22:07
          angelina25 napisała:

          > A co w tym dziwnego? Nie znasz osoby, ktora kochala, ale uczucie wygaslo i
          > zakochala sie w kims innym? Znam wiele takich przypadkow.
          >

          znam, ale jak człowiek jest zdecydowany przysięgać miłość na wiek wieków amen, a
          za chwilę zmieniać obiekt tej miłości, to ostrożność należy podnieść do potęgi
          n-tej. tylko tyle i aż tyle.

          > A do autorki- ja mysle ze wy byliscie sobie pisani tylko jako mlodsi ludzie nie
          > mieliscie oboje odwagi wyznac sobie uczuc. Caly czas bylas w sercu tego faceta
          > a
          > z tamta sie ozenil, bo nie sadzil ze wasze drogi sie jeszcze kiedys zejda.

          i pewnie do dziś trzyma pukiel jej włosów w medaliku pod koszulą...

          albo żona mu się znudziła i szuka odskoczni. mniej liryczne, ale równie
          prawdopodobne.
        • deszcz.ryb Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 25.05.09, 22:48
          Ta... "W dzisiejszych czasach mnóstwo związków się rozpada" - więc w domyśle każdy sobie może pozwolić na cudzołożenie, zdradzanie, niszczenie rodzin i życia swojej niegdyś "ukochanej" osoby.

          Dużo osób też morduje, skoro tak, to może też wyjdźmy z nożem na ulicę i zacznijmy?

          I, Angelina - jeżeli nawet czyjeś uczucie wygasło, to dobre wychowanie, szacunek dla osoby, z którą się spędziło te parę lat w związku małżeńskim WYMAGA, żeby zakończyć związek z klasą. To znaczy - najpierw rozwód, a później panienki na boku. To tak tylko piszę, cobyś wiedziała na przyszłość; bo facetowi, o którym piszemy nic nie wygasło. Chce sobie po prostu por*chać na boku, a że dorabia do tego romantyczną otoczkę, to po to, żeby równie romantyczna idio..., przepraszam, autorka wątku na niego szybciej poleciała.
          • funia81 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:45
            Jestes skrajnie cyniczna, juz od pierwszego postu w tym watku. Nie wiem, moze
            zycie cie skrzywdzilo, moze faceci... Niepotrzebnie. Ja nie mam wrazenia, zeby
            ten facet z pierwszego postu dazyl za wszelka cene do zamoczenia na boku. Po
            prostu zakochal sie w innej kobiecie - to sie zdarza. Naprawde. I czasem nie tak
            latwo sie rozwiesc.
            • alza73 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 12:28
              Nie wierzę. Odkochał się mając 28 lat (to ciekawe ile lat jest po
              ślubie). Co innego jakby żenił się z tzw. obowiązku (bez miłości,
              dziecko w drodze). Wtedy mógłby spotkać tą jedyną ukochaną i z nią
              chciałby ułożyć sobie prawdziwe życie.
            • twoj_aniol_stroz Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 16:26
              > Jestes skrajnie cyniczna, juz od pierwszego postu w tym watku. Nie
              wiem, moze
              > zycie cie skrzywdzilo, moze faceci... Niepotrzebnie.
              Ja bym o raczej okresliła jako trzeźwy osąd sytuacji...
              >Po
              > prostu zakochal sie w innej kobiecie - to sie zdarza.
              I powstaje pytanie po jakim czasie gość zakocha się znowu w innej
              pani, kiedy znudzi mu się autorka wątku...
              Tak trudno zrozumieć, że poza zakochaniem istnieje coś takiego jak
              uczciwość, honor i jeszcze parę innych niemodnych cech?
              • baba67 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 21:23
                To jest jej ryzyko...zaloze sie ze panna uwierzyla ze jest jedna jedyna i na
                cale zycie i poza nia swiata nie zobaczy. No w 1% przypadkow moze tak i jest.
                Tym bardziej powinna wstrzymac sie z pelnym zaangazowaniem az do rozwodu. Bpo
                jest bardzo wysokie prawdopodobienstwo ze to tegoz nie dojdzie.
    • kitek_maly Głosujmy! n/tx 25.05.09, 22:52

    • 0ffka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 00:22
      Porucha i pójdzie dalej :P
      Współczuję jego żonie :( To ona powinna pacana kopnąć w dupę.
    • parafkazla zostaw go 26.05.09, 01:30
      jak ci naprawde na nim zalezy to pozegnaj sie i idz w swoje zycie dalej... bez
      niego, tobie przejdzie zapomnisz, a zrobisz przysluge i jemu i zonie (sobie byc
      moze tez, bo skoro ja kochal i chce zostawic, to za 3 lata tak samo moze
      zostawic ciebie)

      z drugiej strony moze to byc taka milosc nie milosc - stary sentyment+
      samotnosc... mieszanka wybuchowa
    • alpepe Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:04
      moja koleżanka ze studiów, która mieszka w Niemczech na stałe, ostatnio była w
      Polsce przez miesiąc. Wcześniej chyba przed półtora roku. Zdaje mi relacje, jak
      jest w Polsce. Ja do niej: wyśniłaś sobie tę Polskę. Ona: tak, wyśniłam, a tam
      jest wszystko po staremu, a nawet gorzej.
      Tak samo jest z Wami. Wyśniłaś sobie Piotrka. Na Twoim miejscu nie
      konfrontowałabym tego wyobrażenia z rzeczywistością. Piotrek jest żonaty.
    • south.beach Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:24
      Wczoraj rozmawialam z Piotrem na gg. Podjelismy decyzje, chcemy byc razem. Nie
      wytrzymamy juz dluzej ciagnac tego w taki sposob jak do tej pory. On powie zonie
      o wszystkim i jak najszybciej wniesie sprawe o rozwod. Podjelismy tez decyzje,
      ze sie do mnie przeprowadza. Musze powiedziec, ze dobrze mi z tym. Nie czuje
      zadnych wyrzutow czy czegos w tym stylu. Jestem szczesliwa.
      • alpepe Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:39
        chłe, chłe, chłe. Wszystkiego najlepszego młodej parze, to co najgorsze i tak
        przyjdzie.
        • 8y Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:41
          Rozbij malzenstwo. Nastepnie czekaj az jego uczucie do Ciebie wygasnie i jakiejs
          innej powie, ze tak ozenil sie z Toba z milosci ale teraz tylko ja widzi. He he he
          • south.beach Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:55
            8y napisał:

            > Rozbij malzenstwo. Nastepnie czekaj az jego uczucie do Ciebie wygasnie i jakiej
            > s
            > innej powie, ze tak ozenil sie z Toba z milosci ale teraz tylko ja widzi. He he
            > he

            W zyciu wszystko jest mozliwe ;) Moja ciocia 30 lat temu rozbila pierwsze
            malzenstwo swojego aktualnego meza. Zyja szczesliwie do dzis, sa oboje grubo po
            piesdziesiatce. Bardzo sie kochaja z wujem. Moze i my bedziemy zyli szczesliwie
            az do smierci ;) W tej chwili nie zamierzam sie nad tym rozwodzic, co sie
            wydarzy. Ciesze sie moim szczesciem, bo zbyt duzo czasu stracilismy z Piotrem.
            • kgsz Powodzenia 26.05.09, 12:07
              Oby Wam dobrze było.... a jego żona odnalazła równie silną miłość.
              • permanentne_7_niebo Re: Powodzenia 31.05.09, 16:57
                Też jestem za tym, żeby to żona Piotra przejrzała na oczy i go
                kopnęła... ale tak się dzieje niestety tylko w serialach.
                No a wam powodzenia, MOŻE rzeczywiście są na świecie romantyczni
                bezkomprowisowi faceci, którzy nie chcą oszukiwać siebie i
                partnerek.........
                napisz mi na maila i za parę lat odezwij się, jak wam idzie.
            • memphis90 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 13:02
              Ciesze sie moim szczesciem, bo zbyt duzo czasu stracilismy z Piotrem.

              Obecna żona też się cieszy? Bo IMO ona też sporo czasu straciła z tym wspaniałym
              Piotrusiem:/ Tak czy inaczej- dla mnie facet, który zdradza żonę (a zdradą jest
              dla mnie nie seks, tylko zaangażowanie uczuciowe w związek z inną kobietą) jest
              spalony, ale skoro Ty takich chamów lubisz... Cóż, Twoje życie, Twoj problem.
          • wj_2000 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:05
            8y napisał:

            > Rozbij malzenstwo. Nastepnie czekaj az jego uczucie do Ciebie wygasnie

            Małżeństwo bez dzieci to prawie nie jest małżeństwo. Nie wiemy wprawdzie
            dlaczego. Jeśli dlatego, że żona nie chce, to już zupełnie nie na miejscu byłyby
            jakiekolwiek skrupuły! A nawet tylko jeśli nie może, to trudno. Life is brutal
            and full of zasadzkas, jak kiedyś mawiano w PRL. Dzieci, dzieci! Jedyny sens
            małżeństwa. I szansa na jego trwałość. Wszak udowodniono, że hormon miłości
            przestaje się wydzielać średnio po 2 latach. W dalszym etapie małżeństwo wiążą
            głównie dzieci. I to nie "kulturowo", a biochemicznie, o czym się często zapomina.
            W twardym starciu kultura prawie zawsze przegrywa w starciu z biologią. Niby
            wszyscy wiedzą, że dobrze być szczupłym, zgrabnym, ale gdy żarcia jest w bród,
            liczba kaszalotów zastraszająco rośnie. Rzecz w tym, że bodźce odruchowe (lubimy
            to co ma dużo kalorii - jest tłuste i słodkie), nakazują żreć do oporu i
            gromadzić zapasy na okresy chude. Wszak miliony lat ludziom zawsze było (czy
            prawie zawsze) za mało jedzenia. Dopiero dzisiaj, w wielu krajach, jest go aż za
            dużo.
            • 0ffka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:33
              wj_2000 napisał:
              > Dzieci, dzieci! Jedyny sens
              > małżeństwa.

              Jak zwierzątko :) Rozumiem, że Wij nie ma dzieci...
              • wj_2000 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 18:19
                0ffka napisała:
                > Jak zwierzątko :)

                Jak jesteś głodna, a pod ręką coś do jedzenia, to jesz! Jak zwierzątko!

                A czym, kurna, jest człowiek? Zwierzęciem, tyle że nieco innym. Ale o każdym
                gatunku można to powiedzieć. Słonie też są jedyne w swoim rodzaju. I zebry. I
                karpie.

                Właśnie w Swiecie Nauki (wrześniowym) relacjonują odkrycie. W jednym obszarze
                genotypu (kilkanaście tysięcy zasad) NIEMAL identycznym i u kury i szympansa i
                człowieka, dwiema literami różni się szympans od kury. Te dwie zmiany powstały
                przez 300 000 000 lat ewolucji od kiedy linia kury rozeszła się z linią ssaków.
                W genomie człowieka jest tych różnic 18. Dodatkowe 16 powstało w ciągu ostatnich
                6 000 000 lat. Geny te decydują właściwie o jednym. O pofałdowaniu kory
                mózgowej. Reszta jest niemal identyczna. Od dawna wiadomo, że 99% genów mamy
                wspólnych z szympansem. Z tym, że w tym 1% 99,99% odpowiada za różnice
                nieistotne, czysto cielesne. Między rasami ludzi bywa do 2% różnic. Za
                człowieczeństwo odpowiedzialnych jest owe 16 liter alfabetu genetycznego.
                Jesteśmy z
            • skarpetka_szara Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 20:27
              zal mi ciebie.
      • kalam07 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:45
        fuga go swędzi i tyle. jak Ciebie tak kocha, jak swoja żonę to gratuluje
        buahahaha !!!!
      • yanoosh111 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 12:32
        south.beach napisała:

        > Wczoraj rozmawialam z Piotrem na gg. Podjelismy decyzje, chcemy byc razem. Nie
        > wytrzymamy juz dluzej ciagnac tego w taki sposob jak do tej pory. On powie zoni
        > e
        > o wszystkim i jak najszybciej wniesie sprawe o rozwod. Podjelismy tez decyzje,
        > ze sie do mnie przeprowadza. Musze powiedziec, ze dobrze mi z tym. Nie czuje
        > zadnych wyrzutow czy czegos w tym stylu. Jestem szczesliwa.

        Trzy lata temu moja ex zrobiła mi taki numer ... i co ? i nic, tamten jest
        całkiem zwyczajny, i taki niedobry dla niej jak ja ;-) . Daję Wam najwyżej trzy
        i pół roku... jakkolwiek: powodzenia
      • 0ffka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:42
        Moja koleżka tak miała.
        Żona ostro o męża włączyła z nią. Była na uczelni i "sparasolkowała" tam kumpele
        na oczach gawiedzi ;/ Była też u rodziców dziewczyny. Ojciec kumpeli spuścił po
        tym fakcie niewiernego mężusia ze schodów a z córką zerwał kontakty tj wyprosił
        ją z domu rodzinnego.
        Kumpela postawiła na swoim- zamieszkała w wynajętym mieszkaniu z facetem żonatym
        i wyszła za mąż po jego rozwodzie, lecz o dziwo tuż po ślubie i po przyjściu
        potomka na świat, poszukał facio poszukał nowej dupy i koleżankę kopnął w dupę.
        Do dziś siedzi sama z bachorem z tego związku. Zwichnęła sobie życie i wyszła na
        idiotkę.
      • skarpetka_szara Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 20:23
        Wiesz, moze i jestes szczesliwa, ale honoru nie masz.

        Jestes zwykla szmata i bede sie grubo z Ciebie smiala gdy za pare
        miesiecy bedziesz podejrzewac ze Twoj nowy "chlopak" cie zdradza.
        Bo jak jemu zona sie tak szybko znudzila, to myslisz ze ty mu sie
        nie znudzisz?

        Wiesz, czasami lepiej jest byc samemu, ale wstawac rano i wiedziec
        ze jest sie czlowiekiem z zasadami, ze sie nie jest swinia i ze sie
        godnie zyje. A ty wlasnie przekraczasz ten most kiedy nie bedziesz
        mogla tak o sobie myslec. zreszta, Karma is a Bitch! powodzenia,
        hihihi
        • squirrel-ka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 20:49
          Wyzywanie kogoś od "szmat" i "świń" z honorowym postępowaniem nie ma nic wspólnego.
          Miłego spoglądania w lustro.
          • skarpetka_szara Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 20:53
            Ale ja nie wyzywam. To jest FAKTEM.

            Nie wiem czy TY cos wiesz o honorze, ale powiedziec komus jak sie
            widzi jego postepowanie jest jak najbardziej poprawne, szczegolnie
            gdy ta osoba o to pyta.

            Dziekuje.
            • squirrel-ka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 20:58
              Można i nawet trzeba, bo od tego są fora. Ale kultura wypowiedzi również na
              takich obowiązuje. Anonimowość, to nie powód do chamstwa.
              • skarpetka_szara Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 21:07
                Moja droga, ja bym jej to powiedziala w Twarz. W moim srodowisku
                wszyscy wiedza co ja mysle o takich ludziach.

                Ladne formy mowienia zasluguja proste, nietrudne tematy.

                W sytuacji gdzie czlowiek lamie wartosci spoleczne szacunek sie nie
                nalerzy i mozna wokalnie wypowiedziec co sie o takiej osobie
                mysli. Nie zawsze trzeba wszystko ubierac w piorka. Czasami
                surowa, niepoprawna forma uzywajaca wulgaryzmow jest bardziej na
                miejscu niz poblazliwe "cacy cacy, nie powinno sie tak robic".
                • the_secret Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 21:23
                  skarpetka_szara z taka postawa jak twoja jestes na tym samym poziomie jak osoba
                  ktora potepiasz. Sorry, jestes ponizej poziomu tamtej kobiety.
                  • skarpetka_szara Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 21:51
                    Przynajmniej mam poziom, bo ty nawet poziomu nie masz. Ba! jestes
                    pod dnem.

                    A tak na marginesie, to kim TY jestes zeby mowic mi na jakim jestem
                    poziomie? Autorka tekstu sie pyta, wiec jej mowie co mysle, ale JA
                    CIEBIE sie nie pytalam o nic, wiec ze swoimi niechnianymi wnioskami
                    mozesz sie zwyczajnie schowac. Nie wydajesz mi sie inteligentnym
                    stworem i az skreca bo ty zapewne myslisz ze napisalas cos z
                    przeblyskiem.
    • kalam07 Mit przyjaźni damsko męskiej 26.05.09, 11:42
      doskonały przykład, taka przyjaźń nie istnieje, pan pocieszyciel od początku
      miał chcice i tylko dlatego zabawiał się w przyjaciela, podryw na przyjaciela /
      zajęcie dobrej wyjściowej pozycji do zbajerowania to klasyczna nasza męska
      zagrywka.

      dziwie się żonie tego przyjaciela, że mu na taka znajomość zezwoliła.
      • 4v Re: Mit przyjaźni damsko męskiej 26.05.09, 12:03
        źle świadczy o tym facecie, że podrywa metodą "na przyjaciela" i to na dodatek
        dziewczynę poznaną ze szkoły.

        gó...arstwem, ekskjuzerstwem i niedojrzałością uczuciową śmierdzi już nie na
        kilometr, ale na rok świetlny.
    • stefanka35 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:54
      Zakochać się w żonatym to żadna sztuka, gorzej co robić potem. Jak Cię kocha
      niech się rozwodzi, żonę już skrzywdził żywiąc uczucia do Ciebie. Nie jest
      wykluczone, że to tylko fascynacja Twoją osobą, a nie prawdziwe uczucie, facetom
      raczej w tych sprawach wierzyć nie można ;)
      • hankawoslo Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 18:31
        nic sie nie dzieje z przypadku, takze zakochanie. spedzajac z kims duzo czasu na
        rozmowach i dzieleniu sekretow automatycznie jakoby dajemy zezwolenie na cos
        wiecej jesli jest miedzy osobami chemia.
        zauwazcie ze facet zonaty wspierajacy kolezanke musial miec intencje od
        poczatku, spowodowane nuda w malzenstwie, lub faktem ze dobrze sie czul
        rozmawiajac z kolezanka, atrakcyjnie itp
        zwiazek z kims wymaga zastanowienia, dystansu i kompromisow.
        zakochujemy sie w innej osobie bo sobie na to pozwalamy, nie mozna powiedziec to
        nie moja wina, zakochalam sie.
        rozpoznjamy przeciez znaki juz w pierwszym stadium i powinnismy uciac znajomosc
        od razu jak cos zaiskrzy, mamy cieplejsze uczucia o osobie itp
    • basia.basia1 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 11:56
      Byłam związana z żonatym facetem, oni nigdy nie zostawiają swoich
      zon a my mamy rozwalone życie i psychikę na własne życzenie
    • 4aaa Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 12:15
      A ja powiem tak : nie wpier...aj się między wódkę a zakąskę !!!! NIE

      BUDUJE SIĘ SZCZĘŚCIA NA CZYIMŚ NIESZCZĘŚCIU.

      Widac ze jestes wielka egoistka i zachowujesz sie jak gowniara,

      pomyslalas jak bardzo byc moze skrzywdzisz ta zone ? Skad wiesz ze

      ona nie kocha swojego meza? I jezeli tak rzeczywiscie jest to

      zawalisz caly swiat kobiecie, ktora nic Ci zlego nie zrobila. Trzeba

      sie bylo brac za tego swojego "przyjaciela" za czasow Waszej

      mlodosci jak byl jeszcze stanu wolnego, a nie teraz rzniesz

      bohaterke i myslisz ze tylko Ty jestes najwazniejsza i Twoje uczucia.
      • basia.basia1 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 12:30
        Nie warto się wiązać z żonatym, kiedy jest się samotnym można
        uwierzyć w kazde miłe i słodkie słówka. Dziękuję wszyskim, którzy
        piętnują tu kobiety które wiążą sie z żonatymi jest mi po prostu
        lżej bo nie warto choć jest mi cholernie ciężko. mam za swoje.
        • 0ffka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:51
          Basia jesteś mądrzejsza o ten związek.
          Każdy z nas popełnia błędy w życiu.
          Mam nadzieję, że już wyszłaś z dołka i budujesz swoje szczęście z kimś rozsądny.
          Pzdr!
          • basia.basia1 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 14:10
            Z dołka długo nie wyjdę, ale jak to każdy mówi jestem twarda baba i
            zawsze sobie poradzę tylko, kto mnie przytuli kiedy będzie mi źle.
            Nie mam 20 lat tylko jestem przed 40. Kobiety w tym wieku też
            potrzebują miłości, ciepła i bliskości z drugim człowiekiem.
      • baba67 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:18
        Tu bym taka pewna nie byla. Popatrz na Hanus-szczesliwa jak prosie w deszcz i
        tez na cudzej krzywdzie zbudowala.Mozna by tu mnozyc-poogladaj sobie serie-taka
        milosc sie nie zdarza-polowa z tego towarzystwa odeszla od zon lub mezow(abo
        jedno i drugie) i stworzyla szczesliwy zwiazek. Nie ma sprawiedliwosci na swiecie.
    • gtomasso Ciemnogród i polaczki dominują na forum... 26.05.09, 12:27
      Ta historia może mieć drugie dno - to oczywiste w tych czasach. Najgorliwsi
      obrońcy moralności robią najgorsze rzeczy i odwrotnie - to w dzisiejszych
      czasach standard.

      Wasze (większości) opinie są jakże typowe - wiemy niewiele o tym człowieku i
      autorce, co zupełnie nie przeszkadza ich oceniać i szufladkować. Rzygać się chce.

      Ja sobie wypraszam - jako facet też mam prawo do uczuć! Nie muszę myśleć tylko
      ch... i wcale tego nie robię! Dla mnie serce jest ważniejsze, samo uczucie!
      Oczywiście byłbym hipokrytą, gdybym twierdził, że żadne "damskie bodźce" na mnie
      nie działają, ale mam swój honor... no i wspomniane uczucia. I potrafię sobie
      wyobrazić, że zarówno ja mogę spotkać w swoim życiu osobę, którą pokocham
      szczerą miłością - i wtedy związanie się z tą osobą, nawet kosztem małżeństwa,
      będzie najuczciwszym wyjściem - zarówno wobec siebie, jak i
      partnerki/małżonki/whatever - nie ma sensu trwać w czymś, co nie da satysfakcji
      żadnej ze stron! I tak samo w drugą stronę, niestety. Moja partnerka też ma
      prawo poznać kogoś, kto da jej np. dużo więcej szczęścia, miłości czy
      zrozumienia niż ja. Na to nie ma monopolu. Tak samo jak nie ma możliwości
      sterowania swoimi uczuciami, szczególnie takimi jak miłość - a jeśli ktoś
      potrafi, to niech to opisze w książce - zostanie milionerem ;)

      Dodam, że trzeba odróżnić zauroczenie i popęd od miłości, tej prawdziwej. Wiem,
      że dla wielu te pojęcia pozostają synonimami, a coś takiego jak prawdziwa miłość
      nie istnieje - ale to już problem tych osób (nie ukrywam, bardzo poważny...).
      Otóż miłości ulec czasem trzeba, natomiast zauroczeniu i popędowi nie! To już
      nawet zwierzęta nie postępują według własnych zachcianek, będąc wyposażonymi w
      instynkt, który im tego nieraz zakazuje.

      Jedno wiem na pewno - nie wolno krzywdzić osoby, z którą się jest związanym. Ani
      poprzez skoki w bok ulegając swoim zauroczeniom, ani byciem razem z poczucia
      obowiązku, bez miłości, gdy tą tak naprawdę obdarzamy kogo innego.

      Ale cóż, jak się tak rozglądam dookoła, to tak czasem mam wrażenie, że już
      niedługo tacy ludzie jak ja będą trzymani w jakimś zoo jako swoista ciekawostka
      społeczna...
      • frisky2 Re: Ciemnogród i polaczki dominują na forum... 26.05.09, 12:54
        gtomasso napisał:

        > Dodam, że trzeba odróżnić zauroczenie i popęd od miłości, tej prawdziwej.


        No włąśnie. Miłość prawdziwa jest na dobre i na złe. I miłość prawdziwą sprawdza
        się właśnie gdy nadchodzi czas próby. Kiedy zaczyna się nam podobać ktoś z boku,
        a żona jakby już się trochę "opatrzyła". To właśnie wtedy trzeba walczyć o tę
        miłośc do żony. Bo najłatwiej i najmniej męsko jest po prostu iść za nowym
        zauroczeniem. Na miejscu autorki wątku zdałbym sobie sprawę też z tego: ten jej
        Piotr jeśli odejdzie od żony, nie zda egzaminu z miłości. Nie okaże się
        mężczyzną, który jest wierny swoim zobowiązaniom. A więc i ona nie będzie mogła
        być pewna, że wobec niej nie postąpi tak samo.
        frisky2
      • baba67 Re: Ciemnogród i polaczki dominują na forum... 26.05.09, 13:23
        No wlasnie-popieram-jesli milosc jest prawdziwa a nie chutna, to niechze sie
        wstzryma od bzykania az sprawy rozwodowe sie rozwiaza. Tak jest to prosta gra w
        dwie doopy z Osiecka w tle.
        Choc ja bym takiego co sie po 3 latach odkochuje to sie jednak strzegla ale co
        tam...
      • gosiulkad Re: Ciemnogród i polaczki dominują na forum... 26.05.09, 15:41
        Bardzo ładnie napisane, przy czym niestety zdarza nam się krzywdzić
        osoby z którymi jesteśmy związani - i nie chodzi o skoki w bok albo
        bycie razem z poczucia obowiązku. Decyzja o odejściu wówczas gdy
        wiemy że uczucie wygasło, również skrzywdzi drugą osobę... mimo że
        będzie najuczciwszym rozwiązaniem...
      • memphis90 Re: Ciemnogród i polaczki dominują na forum... 31.05.09, 13:10
        potrafię sobie
        > wyobrazić, że zarówno ja mogę spotkać w swoim życiu osobę, którą pokocham
        > szczerą miłością - i wtedy związanie się z tą osobą, nawet kosztem małżeństwa,
        > będzie najuczciwszym wyjściem -
        No tak, ale uczciwy człowiek NAJPIERW kończy nieszczęśliwy związek, a POTEM
        ładuje się w następny. Najpierw miłość się kończy, coś się w związku psuje,
        ludzie się rozstają, a nie jakaś nowa "miłośc" wypiera starą. Sytuacja "kocham
        żonę, ale nagle zakochałem się w innej pani, więc spadaj żono" śmierdzi mi na
        kilometr. A jeśli ktoś skacze tylko z kwiatka na kwiatek, dziś zakochany tu,
        jutro tam, pojutrze jeszcze gdzie indziej- to jest po prostu niedojrzały do związku.

        > Dodam, że trzeba odróżnić zauroczenie i popęd od miłości, tej prawdziwej.
        Otóż to. Zakochanie to koktajl hormonów, miłość to świadomy, dojrzały wybór.

        > Jedno wiem na pewno - nie wolno krzywdzić osoby, z którą się jest związanym.
        Zgadzam się w 100%!
    • frisky2 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 12:28
      Jesli jestes naprawde jego przyjaciolka, to nie namawiaj go do rozbicia swego
      malzenstwa. Teraz wydaje sie wam, ze to fajne wyjscie dla was. Ale przekonacie
      sie, moze nawet po 50 czy 70 latach, ze to byl potworny blad. Czy mozna byc
      szczesliwym niszczac szczescie drugiego czlowieka?
    • indiana_jonesowa Przeczytaj uwaznie!!!! 26.05.09, 12:56
      Niezależnie od tego jakie będą twoje decyzje ktoś będzie cierpiał ty jeśli
      zrezygnujesz z tej miłości, znowu ty jeśli się uprzesz będziesz z nim bo nawet
      jeśli się rozwiedzie to na pierwszym miejscu będą jego dzieci nie TY...święta
      dzieci, urodziny dzieci, coś się dzieje dzieci szkoła dzieci...będzie cierpiała
      jego była żona może go da sobie spokój a może będzie walczyć, będzie cię wyzywać
      od kurew nastawi jego rodzinę przeciw tobie...będą cierpiały
      dzieci...najbardziej chyba...cokolwiek wybierzesz będzie źle...nie pytaj co
      zrobić bo w każdym przypadku jest inaczej i wszystko wychodzi w praniu...ale
      jedno jest pewne...łatwo to na pewno nie będzie ....
      • 4aaa Re: Przeczytaj uwaznie!!!! 26.05.09, 13:11
        I Święta Racja. Tego się należy trzymać.
      • wj_2000 Re: Przeczytaj uwaznie!!!! 26.05.09, 13:15
        Przegapiłaś babo czerwonoskóra iż małżeństwo, co się chwieje, jest
        bezdzietne. Z każdego niemal punktu widzenia jest słuszne, celowe i
        moralne stworzyć nowe małżeństwo z szansą na potomstwo niż trwać przy starym.
        Przyroda tak nas skonstruowała, naszą biologię, biochemię i naszą psychikę, że
        jest to wszystko podporządkowane płodzeniu i chowaniu dzieci. Bez dzieci
        małżeństwo ma znikome szanse przetrwać. Hormon miłości do konkretnego osobnika
        płci przeciwnej przestaje się wydzielać, a nie zastępują go hormony szczęścia na
        widok roześmianych buzi własnego potomstwa. Przywoływanie jakichś rytualnych
        słów o "dozgonnej miłości" to co najmniej infantylizm.
        • pancwynar Re: Przeczytaj uwaznie!!!! 27.05.09, 08:12
          facet,
          weź sobie zanotuj, że nie wszyscy chcą mieć bachora w domu;
          uczepiłeś się jak pijany płotu jednej, jedynej kwestii...
          • wj_2000 Re: Przeczytaj uwaznie!!!! 27.05.09, 09:52
            pancwynar napisał:

            > facet,
            > weź sobie zanotuj, że nie wszyscy chcą mieć bachora w domu;

            Ja to wiem! Zwracam uwagę (bo nie każdy jest tego świadom), że nasza psychika,
            uczucia - o których myślimy że możemy nimi sterować, jak np. obietnicami
            wierności, są bardzo silnie zależne od ukształtowanej ewolucyjnie
            biochemii naszych organizmów. Są one ukierunkowane: po pierwsze, na związanie
            się z partnerem. Ten mechanizm działa 2, góra 3 lata. Po drugie są ukierunkowane
            na odchowanie potomstwa. Istnienie potomstwa wywołuje nowe narkotyczne
            uzależnienie spajające rodzinę.
            Nam się zdaje, że troszczymy się o dziecko, bo tacy jesteśmy wspaniali i
            odpowiedzialni, a tymczasem jest to, w gruncie rzeczy, przymus biologiczny.
            Taki jak u kury, która najpierw siedzi na jajach zamiast dziobać smakowite
            robaki łatwe do znalezienia, a potem opiekuje się kurczętami, zamiast pieprzyć
            się z kogutem.
            U nas te same mechanizmy działają! To prawda, że silną wolą możemy niekiedy
            działać wbrew instynktom. Ale takie zaparcie się własnej, nawet
            nieuświadamianej, biologii jest nie do utrzymania przez wiele lat.
            Dlatego utrzymywanie małżeństwa bezdzietnego, tylko dlatego, że się w euforii
            narkotycznej stanu miłosnego "zadurzenia" obiecało, jest nonsensem. Zwłaszcza
            gdy rysuje się możliwość nowego, bardziej naturalnego związku.
    • marlena_mill Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:10
      Masz prawo do szczęścia i on także , jego żona także to jest jasne,
      tylko, czy ktoś kto tak łatwo i szybko zmienia swoje uczucia zapewni
      ci to, czego pragniesz ? czy będziesz czuła się w takim związku
      bezpiecznie ?
      On za kilka lat może znowu spotkać kolejną miłość swojego życia...
      Pomyśl , jakie ryzyko bierzesz na siebie ? a jest ono duże w tym
      przypadku...
    • butterflymk Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 13:18
      proszę Cię..
      To chyba Ty nie chcvesz robic nikomu krzywdy oprócz siebie...
      Siebie krzywdzisz, bo kolesiowi jest bardzo wygodnie...
      Ma super żonke której Ty nie skrzywdzisz i naiwna kochanke która
      grzecznie w ukryciu niczego się nie domaga...
    • peppers01 Ale w czym jest problem? 26.05.09, 13:41
      Nie za bradzo rozumiem gdzie widzi Pani problem. W koncu nie musi go
      Pani zmuszac do odejscia od zony. Moze sie Pani spotykac z nim jak z
      kazdym innym kochankiem. Potejemne spotkania 2-3 razy w tygodniu
      polaczone z dobrym seksikiem. Samo zycie. Jego zona nie musi (i nie
      powinna) o niczym wiedziec. No chyba, ze Pani mysli zwiazac sie z
      nim fromalnie. Wtedy to faktycznie moze miec Pani problem. Jednak po
      co utrudniac sobie zycie? Ma Pani kochanka i niech Pani czerpie
      radosc z tego faktu.
      • alpepe Re: Ale w czym jest problem? 26.05.09, 13:43
        radzę przeczytać cały wątek, autorka już rozwiązała problem.
        • butterflymk Re: Ale w czym jest problem? 26.05.09, 13:44
          jak jak? jak go roziwązała?powiedz pliz :)
          • alpepe Re: Ale w czym jest problem? 26.05.09, 13:45
            Piotr się rozwodzi, a oni oboje żyją długo i szczęśliwie.
            • kaktuch Re: Ale w czym jest problem? 26.05.09, 14:21
              zupełnie jak u Magdy M :)))
              • butterflymk Re: Ale w czym jest problem? 26.05.09, 15:54
                oprócz watku przyjaciela geja :)
                chyba że Piotr jest gejem wkońcu wyszło na jaw...;p
      • galba00 trafiles w sedno - hipokrytom na pochybel.... 26.05.09, 23:39
        aby napic sie piwa nie trzeba kupowac browaru - powinna dziewczyna sprobowac najpierw - jak bedzie dobre i szybko nie skwasnieje - to czemu nie... mozna bedzie pomyslec i o dzieciach....
        A "prawowita zona" nie musi o niczym wiedziec....i tak jest na straconej pozycji. Jak sie kochankom nie ulozy - zawsze beda mogli wrocic do punktu wyjcia, madrzejsi o nowe doswiadczenie.
        Osobiscie zycze im powodzenia.
    • 1jedidia Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 14:22
      jak możesz pisac, że jesteś szczęśliwa, skoro szczęście to chcesz
      zbudowac na łzach jego zony? jesteś typowym przykładem egoistycznych
      samotnych kobiet, które wykorzystują kazdą okazje, żeby złapać
      faceta i niewazne, czy zonaty, dzieciaty...skąd wiesz, czy po liceum
      takich kolezanek jak ty nie miał kilka i o kazdej dzisiaj moze
      powiedziec, że mu sie podobała ale nie miał odwagi...itp. itd. moim
      zdaniem nic waszego związku nie usprawiedliwia, on jest typowym
      niedojrzałym, nieodpowiedzialnym, bez moralnych zasad gnojkiem a ty
      za swoje wredne, niegodne, niehonorowe zagranie powinnaś czerwienic
      sie ze wstydu. i jestem przekonana, że nie będziesz szczęśliwa. na
      100%.

      żyj tak, abyś nie obawiał się jutra i nie wstydził dnia
      wczorajszego...
      • cojakco Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 15:02
        Ja mogę opowiedzieć jak wyglada to z drugiej strony. Moje małżeństwo
        rozbiła "przyajciółeczka" męża, która sobie o nim przypomniała po
        naszym ślubie. Smsy, potajemne spotkania itd. Nasze małżeństwo nie
        było zawarte z "przymusu" tylko wielkiej miłości, którą on mi
        obiecywał do grobowej deski. Jak mi oświadczył, że odchodzi do niej,
        chciałam popełnić samobójstwo. Świat mi się zawalił. Nie życzę tego
        najgorszemu wrogowi. A takie laski, które wcinają się w małżeństwa,
        powinno się, jak Jagnę wywozić na furze gnoju. Znajdź sobie wolnego
        faceta - wdowca, kawalera czy rozwodnika, który zakończył swoje
        małżeństwo bez Twojej pomocy.
        • gosiulkad Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 15:48
          Co znaczy 'rozbila przyjacioleczka'? A Twoj maz nie mial zupelnie
          nic do powiedzenia? Nie rozumiem ogolnego wieszania psow na
          kobietach wiazacych sie ze zwiazanymi z kims facetami. Przezylam
          podobna sytuacje, ale nie pojawily mi sie pretensje do tej drugiej.
          Nie traktujmy facetow jako bezwolnych istotek! Prawda jest taka, ze
          gdyby byla milosc, gdyby facetowi zalezalo, zadna laska wcinajaca
          sie nie miala by szansy...
          • squirrel-ka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 20:22
            100% racji. Facet nie jest przedmiotem, który można sobie ukraść, pożyczyć czy przywłaszczyć. Ma wolną wolę i robi to co chce.
            W całym wątku, postacie jak z tragedii klasycznej:
            - Autorka - kobieta zła, upadła, budująca szczęście na cudzym nieszczęściu, całe forum wiesza na niej psy
            - Żona - anielica, żyjąca w nie świadomości nadchodzącej i niesprawiedliwej krzywdy
            - Facet - upośledzony umysłowo element myślący tylko o bzykaniu, nie posiadający mózgu, prosty do sterowania przy pomocy dupy.

            Życie nie jest czarno-białe. Ma wiele odcieni szarości.
            Miłość do grobowej deski istnieje tylko w literaturze i filmach. Nie można się zobowiązać, że będę cię kochać do śmierci. Są pojedyncze przypadki, że miłość przetrwa, a nie reguła. Małżeństwa z "miłości", to wymysł trzech ostatnich pokoleń. Całe tysiąclecie były zawierane z "rozsądku".
            • permanentne_7_niebo Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 17:36
              - Facet - upośledzony umysłowo element myślący tylko o bzykaniu, nie
              posiadający mózgu, prosty do sterowania przy pomocy dupy.

              Buahahaha amen :D
          • cojakco Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 07:57
            "Przyjaciółeczka" znała mojego mężą od dzieciństwa, mieli wspólne
            wspomnienia ze szkoły. Wiesz - wspomnienia z przedszkola są zawsze
            idealne a koleżanki cudowne. W przeciwieństwie do dorosłego życia,
            które wiąże się z obowiązkami, problemami, kłopotami. To tak jak
            niektórzy wspominają czasy komuny jako największy raj, tylko
            dlatego, że wtedy byli młodzi.
            • sundry Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 10:32
              Z powodu wspomnień z przedszkola zostawia się żonę?Puknij się w
              głowę.
              • cojakco Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 14:26
                Polecam czytanie ze zrozumieniem. Nie wspomnienia z przedszkola są
                przyczyną rozpadu małżeństwa, tylko idealizowanie
                przeszłości. "Przyjaciółeczka" jawi się jako osoba z beztroskich lat
                i nie kojarzy się z kłopotami. Po kilku latach życia z
                współmałżonkiem, przy pojawieniu się pierwszych poważnych problemów,
                niektórzy zaczynaja się zastanawiać, czy dokonali w życiu właściwego
                wyboru parnera. Bo gdyby związali się z uroczą koleżanką, z którą
                siedzieli w ławce w Ib, nie musieliby się borykać z problemami. Stąd
                popularność naszej klasy i odświeżonych romansów. Moja nauczycielka
                od polskiego powiedziała kiedyś, że Mickiewicz mógł całe życie
                kochać Wereszczakównę, bo nigdy nie widział jej przy gotowaniu
                kapusty i praniu pieluch. Coś jest na rzeczy.
                • sta-fraszka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 28.05.09, 14:41
                  cojakco napisała:

                  " Moja nauczycielka
                  > od polskiego powiedziała kiedyś, że Mickiewicz mógł całe życie
                  > kochać Wereszczakównę, bo nigdy nie widział jej przy gotowaniu
                  > kapusty i praniu pieluch. Coś jest na rzeczy."


                  Pięknie ujęte.

                  Mają jednak rację dyskutanci - mąż nie jest bezwolną istotą (chłop,
                  generalizując).Czym innym też jest mieć piękne wspomnienia i idealizować je a
                  czym innym używać ich jako sposobu do naprawienia problemów.

                  Uważam, że o zmianie uczuć, problemach i kłopotach powinno się rozmawiać z osobą
                  której dotyczą. Mąż wobec ciebie był nie fair (tak samo jak Piotr nie jest fair
                  wobec swojej żony), ale obecność tej trzeciej osoby na pewno nie pomogła.

                  I jeszcze... w rozwiązaniu problemu przez autorkę jest mały zgrzyt - facet
                  zostawia żonę ale wprowadza się do niej. Więc najmniej traci, obiektywnie nic.
                  Rozwodzić się nie musi (bo z nową kobietą już mieszka), w razie czego ma gdzie
                  wracać (oby nie) a kłopotów (mieszkaniowych, logistycznych) nie sprawia.
                  Tak mi zgrzyta coś.
                  Ale to mi.
                  • cojakco Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 28.05.09, 15:07
                    Sta-fraszka dobrze to ujęłaś "obecność tej trzeciej osoby na pewno
                    nie pomogła" Dlatego też piszę o niej "przyjaciółeczka" bo to
                    zrobiła nie ma nic wspólnego z przyjaźnią. Chłop nie jest bezwolną
                    istotą - nigdy tak nie twierdziłam. Ja mogę tylko stwierdzić, że mój
                    mąż tak samo jak Piotr jest osobą niedojrzałą i nieodpowiedzialną
                    taki Piotruś Pan, który nie chce dorosnąć, unika odpowiedzialności i
                    całe życie będzie gonił za motylkami w brzuchu.
                    Z mieszkaniem masz rację - coś nie gra - facet świetnie się ustawia.
                    • sta-fraszka Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 28.05.09, 16:58
                      Tylko wiesz cojakco, pewne rzeczy się łatwiej widzi z boku (np właśnie takie
                      zgrzyty) o innych się nie ma pojęcia (może to faktycznie taka miłość, że
                      historia osądzi że byli sobie przeznaczeni).

                      [ale zapodałam teraz mądrość odkrywczą]

                      A swoją drogą, nie wiem czemu, mam nadzieję, że się dzielnie trzymasz i w życiu
                      ci się ułoży.
                      Podobnie jak całej trójce tu opisanej.
                      • cojakco Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 29.05.09, 09:12
                        Sta-fraszka.
                        Może to taka miłość, o której będą kiedyś poematy pisać. Kto wie.
                        Trudno przewidzieć jak potoczy się ich historia. Piotr na razie nie
                        myślli o tym jak zareaguje jego rodzina na "nową synową" i sposób w
                        jaki zakończył swoje małżeństwo. Autorka wątku nie zastanawia się
                        nad rekacją swojego otoczenia, na wieść o tym, że była przyczyną
                        rozpadu małżeństwa. Żona Piotra może udowodnić jego winę w sądzie i
                        domagać się alimentów. To już nie będą rozmowy na GG, w których
                        wszystko jest piękne i różowe. Żeby przetrwać taką rewolucję w życiu
                        i wyjść z niej cało, potrzebne jest silne i prawdziwe uczucie.
                        Prawdziwy "egzamin z życia" i nie chodzi mi o serial telewizyjny;)
                        Dziękuję za nadzieję:)

                  • permanentne_7_niebo Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 17:43
                    cojakco napisała:

                    " Moja nauczycielka
                    > od polskiego powiedziała kiedyś, że Mickiewicz mógł całe życie
                    > kochać Wereszczakównę, bo nigdy nie widział jej przy gotowaniu
                    > kapusty i praniu pieluch. Coś jest na rzeczy."

                    Ta, mitologia jest na reczy. To uczucie rozbuchał w opowiadaniach
                    syn Mickiewicza, sam autor miał w 'okresie Wereszczakówny' jeszcze
                    parę dup, ale tego się o wieszczu nie mówi.
                    • morekac Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 01.06.09, 02:19
                      I nie były to tylko cne romantyczne dziewice. Trochę szkoda, że
                      życiorysy poetów i innych tytanów są z reguły wyprane z takich
                      smakowitszych kawałków...
        • permanentne_7_niebo Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 31.05.09, 17:34
          Cojakco - i co? Są ze sobą, czy im się rozpadło? Bo dla mnie to jest
          wyznacznik.
    • ata99 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 14:53
      Twierdzi, ze ozenil sie z zona z milosci, ale z czasem uczucie stawalo
      sie coraz mniej intensywne, a jak pojawilam sie ja w jego zyciu, to
      zakochal sie we mnie i chcialby zostawic zone.

      Pamiętaj, że historia lubi się powtarzać...Za jakiś czas na tym samym
      forum (być może) będziemy analizować dylematy moralne innej pani.
    • ela.buu Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 14:59
      takie masz wzorce z rodziny trudno Cie winic ze nie widzisz innego rozwiazania
      Jedyne co moge ci poradzic
      to umow sie z ciocia na wieczor i powiedz ze jest twoja idolka i ze chcesz
      przezyc zycie tak jak Ona
      i albo ci potwierdzi ze to dobry pomysl albo dowiesz sie to czego nie widac na
      zewnatrz o kosztach takiej decyzji
      Niezapomnij tylko wziasc wina i zorganizowac to tak zeby jej meza nie bylo w domu



      www.warsztaty-zakroczym.eu/
    • niuska28 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 26.05.09, 16:05
      Powiem ci tak byłam w identycznej sytuacji.On zostawił żonę, byliśmy
      szczęśliwi ale niedługo,bo po roku stwierdził że nie przestał kochać
      żony wrócił do niej a ja zostałam sama:(
      • maja_1040 Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 27.05.09, 00:12
        Niuśka, czy to nie ty przypadkiem pocieszałaś mojego męża???
        Błeeeeeee
        • radababa Re: Zakochal sie we mnie przyjaciel (zonaty) 28.05.09, 22:37
          ....nie jestem dobra w udzielaniu rad w takich sytuacjach....Ale może za to
          wspólne rowery?
          naspolke.pl/ogloszenia/widok/202
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka